Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#heheszki

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Kiedyś pisałem, że lubię gdy oglądam jakiś serial i bezpośrednio choć częściowo ma on odzwierciedlenie w prawdziwym świecie.

Np zaczynałem oglądać Biuro(US) wczesną jesienią i w serialu była mniej więcejtaka sama pora roku.

Teraz właśnie wbiłem nowy lvl 😆

Położyłem juniora na drzemkę i zrobiłem sobie zakręcone frytki.

Siadam do 5 sezonu odc 7 Better Call Saul.

Na konferencji Gustavo prezentuje nowy produkt zgadnijcie co xD

Zakręcone frytki.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Dyskusje

10piorunów

Zaspalem wczorajsza rocznice, ale i tak podziele sie:

bądź mną

lvl. 17

jesteś samotny

zapisz się na jogę żeby samemu sobie robić hehe lodzika

ćwicz przez dwa miechy

ziomki z klasy się z ciebie śmieją ale wyjebongo, zobaczymy czy będą tacy szczęśliwi jak im wypierdolisz z kopa z półobrotu

po 2 miechach jesteś mega rozciągnięty i sam możesz sobie obciągnąć czujedobrze.exe

zaczynasz chodzić jeszcze częściej i ćwiczyć jeszcze więcej

zaczynasz ćwiczyć w domu

koledzy przestali z ciebie cisnąć bekę od kiedy złamałeś jednemu nos i dziwnym sposobem naciągnąłeś ścięgno na benizie

od tego czasu jak mu staje to drze się w niebogłosy

stracił przez to dziewczynę

ale c⁎⁎j

pewnego razu dziadek widzi jak ćwiczysz

he he wnusiu co tam robisz

przerywasz jogę

,,ćwiczę dziadzia hehe''

dziadek postanawia że poćwiczy z tobą

zaczynasz od prostych ćwiczeń na rozgrzewkę

ruchy barków bioder itp.

teraz przechodzisz do rąk

nagle słyszysz obok siebie straszliwe chrup

japierdole.jpg to dziadzia

odwracasz się ze strachem w oczach którego nie było nawet u sashy grey podczas pierwszego pornosa

patrzysz na dziadka który skręcił się w swastykę i uśmiecha się do ciebie

,,J⁎⁎AĆ TEN KRAJ'' zakrzyknął dumnie

zaczął wirować i odleciał

nigdy już go nie widziałeś

tydzień później zamach na World Trade Center

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wybierz Społeczność

13piorunów

Osiemnastoletnia dziewczyna przyszła do swojej matki i

mówi jej, że jest w ciąży. Zdenerwowana matka zaczyna krzyczeć na córkę:

- Co za świnia ci to zrobiła. Musisz mi powiedzieć, chcę go poznać.

Dziewczyna pobiegła do pokoju i zadzwoniła do znajomego. Po około

godzinie pod dom zajeżdża nowiutkie Ferrari, z którego wysiada

przystojny, elegancko ubrany gość w średnim wieku.

Wszyscy siadają przy stole i gość mówi:

- Wasza córka mi powiedziała o co chodzi, ja jednak niestety,

ze względu na moją rodzinę, nie mogę się z nią ożenić. Jednak

zapewniam Was, że nie chcę się migać od odpowiedzialności, więc

jeżeli urodzi się córka, to zapiszę jej 3 sklepy i milion dolarów.

Jeżeli to będzie syn, to dostanie 2 fabryki i milion dolarów.

A gdy urodzą się bliźniaki, to dostaną po 5 milionów dolarów.

Jednak jeżeli wasza córka poroni...

W tym momencie wtrąca się ojciec, który od samego początku

nie odezwał się słowem:

- To przelecisz ją jeszcze raz.

Zaczęła się elementarna nauka Jasia. Ojciec posłał go do szkoły publicznej.

Po miesiącu nauczycielka wzywa ojca Jasia i mówi mu, że Jasiu jest

diabłem wcielonym wszyscy się go boją, dziewczynki nie mogą spać po

nocach po jego wybrykach i w związku z tym usuwa Jasia ze szkoły.

Ojciec więc zapisał Jasia do szkoły prywatnej. Po miesiącu

nauczycielka wzywa ojca i opowiada podobną historię jak poprzednia

nauczycielka Jasia - o znerwicowanych kolegach i koleżankach o

połamanych meblach w szkole itp.

Nauczycielka zasugerowała przeniesienie Jasia do innej szkoły.

Ojciec podumał, podumał i wymyślił żeby Jasia zapisać do szkoły

Jezuitów (że Bóg to ostatnia deska ratunku dla Jasia). Jak wymyślił

tak i zrobił. Po miesiącu wzywają jezuici ojca Jasia na wywiadówkę.

Ojciec przygotowany na najgorsze przychodzi i słyszy, że dawno takiego

porządnego ucznia jak Jasiu nie mieli. Pomaga kolegom, zawsze jest

przygotowany, uczy się pilnie itp.

Ojciec w szoku, że syn takiej przemiany doznał więc postanowił Jasia

zapytać co spowodowało, że nagle stał się zupełnie innym dzieckiem.

Jaś mu mówi:

- ojciec, bo tam jest tak: wchodzisz do szkoły a tam na korytarzu

człowiek na krzyżu, idziesz na stołówkę - wisi człowiek na krzyżu, u

dyrektora człowiek na krzyżu. Ojciec, tam się z ludźmi nie pi⁎⁎⁎⁎lą.

Fanatyk

w Hydepark

30piorunów

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Wybierz Społeczność

6piorunów

Pamiętnik słomianego wdowca.

Zostałem sam. Żona wyjechała na tydzień. Całkiem przyjemna odmiana. Myślę, że razem z psem miło spędzimy te dni.

Poniedziałek

DOKŁADNIE zaplanowałem rozkład zajęć. Wiem, o której będę wstawał, ile czasu poświęcę na poranną toaletę i śniadanie. Policzyłem, ile zajmie mi zmywanie, sprzątanie, wyprowadzanie psa, zakupy i gotowanie.

Jestem miło zaskoczony, że mimo wszystko zostaje mi mnóstwo wolnego czasu. Nie wiem, dlaczego prowadzenie domu jest dla kobiet takim problemem, skoro można tak szybko się z tym uporać. Wystarczy odpowiednio zorganizować sobie pracę.

Na kolację zafundowałem sobie i psu po steku. Żeby stworzyć miły nastrój, ładnie nakryłem do stołu. Ustawiłem wazon z różami i zapaliłem świecę.

Pies na przystawkę dostał pasztet z kaczki, potem główne danie udekorowane warzywami, a na deser ciasteczka. Ja popijam wino i palę dobre cygaro.

Dawno nie czułem się tak dobrze.

Wtorek

MUSZĘ jeszcze raz przemyśleć rozkład dnia. Zdaje się, że wymaga kilku drobnych poprawek.

Wyjaśniłem psu, że nie codziennie jest święto, dlatego nie może się spodziewać, że zawsze będzie jadł przystawki i inne dania z trzech różnych misek, które ja muszę myć.

Przy śniadaniu zauważyłem, że picie soku ze świeżych pomarańczy ma jedną zasadniczą wadę. Za każdym razem trzeba potem myć wyciskarkę. Jak rozwiązać ten problem? Trzeba przygotować sok na dwa dni - wtedy wyciskarkę myje się dwa razy rzadziej.

Odkrycie dnia: parówki można odgrzewać w zupie. W ten sposób ma się jeden garnek mniej do zmywania.

Na pewno nie będę codziennie biegał z odkurzaczem tak jak chciała żona. Raz na dwa dni to aż nadto. Muszę tylko pamiętać, żeby zdejmować buty, a psu wycierać łapy. Poza tym czuję się świetnie.

Środa

MAM wrażenie, że prowadzenie domu zajmuje jednak więcej czasu, niż przypuszczałem. Będę musiał zrewidować swoją strategię.

I tak: przyniosłem z baru kilka gotowych dań - w ten sposób nie stracę w kuchni aż tyle czasu. Przygotowanie posiłku nigdy nie powinno trwać dłużej niż jedzenie.

Kolejny problem to słanie łóżka. Najpierw trzeba się z niego wygrzebać, potem wywietrzyć sypialnię, a na końcu jeszcze równo ułożyć pościel - zawracanie głowy. Nie uważam, żeby codzienne słanie łóżka było konieczne, zwłaszcza, że i tak wieczorem człowiek musi się do niego położyć. W sumie wydaje się, że jest to czynność zupełnie pozbawiona sensu.

Zrezygnowałem też z przygotowywania osobnych posiłków dla psa i kupiłem gotowe jedzenie w puszkach. Pies trochę się krzywił, ale cóż... Skoro ja mogę się obyć bez domowych obiadków, on też nie powinien grymasić.

Czwartek

KONIEC z wyciskaniem soku z pomarańczy! To nie do wiary, że z tym niewinnie wyglądającym owocem jest aż tyle zachodu. Kupię sobie gotowy sok w butelkach.

Odkrycie dnia: udało mi się przespać noc i wysunąć się z łóżka prawie nie naruszając pościeli. Rano musiałem tylko wygładzić narzutę. Oczywiście jest to kwestia wprawy i w czasie snu nie można się za często przewracać z boku na bok. Trochę bolą mnie plecy, ale gorący prysznic powinien pomóc.

Zrezygnowałem z codziennego golenia, bo to zwykła strata czasu. Zyskałem przez to cenne minuty, których moja żona nigdy nie traci, bo nie ma zarostu.

Kolejne odkrycie: nie ma sensu za każdym razem jeść z czystego talerza. Ciągłe zmywanie zaczyna mi działać na nerwy.

Pies też może jeść z jednej miski... w końcu to tylko zwierzę.

UWAGA: doszedłem do wniosku, że odkurzać trzeba najwyżej raz w tygodniu. Parówki na obiad i na kolację.

Piątek

KONIEC z sokiem pomarańczowym! Za dużo dźwigania.

Odkryłem następującą rzecz: rano parówki smakują całkiem nieźle, po południu gorzej, a wieczorem w ogóle. Poza tym, jeśli żywić się nimi dłużej niż przez dwa dni z rzędu, mogą wywoływać lekkie mdłości.

Pies dostał suchą karmę. Jest równie pożywna, a miska nie jest popaćkana.

Z kolei ja zacząłem jeść zupę prosto z garnka. Smakuje tak samo, a nie trzeba brudzić talerza ani chochli. Teraz już nie czuję się tak, jakbym był automatyczną zmywarką do naczyń.

Przestałem wycierać podłogę w kuchni. Ta czynność irytowała mnie tak samo jak słanie łóżka.

UWAGA: Żegnajcie puszki!!! Nie będę brudził sobie otwieracza.

Sobota

Po co wieczorem zdejmować ubranie, skoro rano znów trzeba je włożyć? Zamiast marnować czas, lepiej trochę dłużej poleżeć. Przy okazji można zrezygnować z kołdry i odpadnie kłopot z jej porannym układaniem.

Pies nakruszył na podłogę. Zbeształem go. Powiedziałem, że nie jestem jego służącym.

Dziwne - nagle zdałem sobie sprawę, że moja żona też tak czasem do mnie mówi.

Powinienem dziś się ogolić, ale jakoś nie mam ochoty. Nerwy mam napięte jak postronki.

Na śniadanie zjem tylko to, co nie wymaga rozpakowywania, otwierania, krojenia, smarowania, gotowania ani mieszania. Wszystkie te czynności doprowadzają mnie do rozpaczy.

Plan na dziś: obiad zjem prosto z torebki, nachylony nad zlewem. Żadnych talerzy, sztućców, obrusów i innych głupot.

Trochę bolą mnie dziąsła. Pewnie jem za mało owoców, ale nie chce mi się ich taszczyć ze sklepu. Może to początek szkorbutu?

Po południu zadzwoniła żona i spytała, czy umyłem okna i zrobiłem pranie. Wybuchnąłem histerycznym śmiechem. Powiedziałem jej, że nie mam czasu na takie rzeczy.

Jest pewien problem z wanną. Odpływ zatkał się makaronem. Ale niespecjalnie się martwię. I tak przestałem się kąpać.

UWAGA: jem teraz razem z psem, prosto z lodówki. Musimy się spieszyć, żeby zbyt długo nie trzymać jej otwartej.

Niedziela

OGLĄDALIŚMY z psem telewizję z łóżka. Na ekranie różni ludzie zajadali przeróżne smakołyki, a my tylko z zazdrością przełykaliśmy ślinkę. Obaj jesteśmy osłabieni i drażliwi. Rano zjedliśmy coś z psiej miski, ale żadnemu z nas to nie smakowało.

Naprawdę powinienem się umyć, ogolić, uczesać, zrobić psu jeść, wyjść z nim na spacer, pozmywać, posprzątać, pójść po zakupy, ale po prostu nie mogę wykrzesać z siebie dość sił.

Mam problemy z utrzymaniem równowagi, zaczyna szwankować wzrok.

Pies zupełnie przestał merdać ogonem.

Pchani resztką instynktu samozachowawczego, wyczołgujemy się z łóżka i idziemy do restauracji, gdzie przez ponad godzinę jemy różne pyszności. Korzystamy z wielu talerzy, bo przecież nie musimy ich myć.

Później lądujemy w hotelu. Pokój jest wysprzątany, czysty i przytulny. Wreszcie znalazłem sposób na zmorę tych okropnych domowych obowiązków.

Ciekawe, czy kiedykolwiek przyszło to do głowy mojej żonie?

GURU4piorunów

Zanim żona wyjechała kupiłem zapas jednorazowych talerzy i misek. Żałuję że nie kupiłem jednorazowych kubków.

Lider

w Wybierz Społeczność

9piorunów

Politechnika. Egzamin z fizyki. Profesor, który wstał lewą nogą zaczyna pytać pierwszego delikwenta.

- Jedzie pan autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pan zrobi ?

- Otworze okno.

- Bardzo dobrze - mówi profesor - A teraz prosze wyliczyć jakie zmiany w aerodynamice autobusu zajdą po otwarciu okna ?

- ?

- Dziekuje panu. Dwója.Nastepny prosze.

Wchodzi drugi student. Dostaje to samo pytanie, ten sam stopien i wychodzi. Po godzinie wynik meczu profesor vs studenci brzmi 9 : 0. Jako 10 wchodzi śliczna studentka. Profesor pyta :

- Jedzie pani autobusem i jest straszliwie gorąco. Co pani robi ?

- Zdejmuje bluzke. - odpowiada studentka

- Pani mnie nie zrozumiała. Jest naprawde bardzo gorąco.

- To jeszcze zdejmuje spódnice.

- Ale żar jest nie do zniesienia - dalej utrudnia profesor.

- To zdejmuje stanik.

Profesor aż oniemiał z wrażenia a studentka mówi :

- Panie profesorze moge jeszcze zdjąć majtki ale nawet jakby mnie mieli wszyscy faceci przelecieć w autobusie to okna nie otworze!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w ChudnijzHejto

24piorunów

Właśnie wydałem kupę kasy na nowe ubrania. Czuję się oszukany.

Lider2piorunów

@bori eee tam. Tylko spodnie zmieniłem i co jakiś czas dokupowałem t-shirty rozmiar s bo mi dobrze talię podkreślają xD

Ogólnie dramat społeczeństwo grubasów nie idzie kupić prawie nic w kroju slim.

Gruba ryba1piorunów

@AdelbertVonBimberstein ze spodniami przeciwnie - wszystkie są slim i robi się podwójny problem: najpierw chudniesz więc szukasz spodni 3 rozmiary mniejszych. Potem jak urosną trochę uda, to każde slimy są skinny, a niby "regular" leżą jak slimy i nie ma już normalnych spodni takich naprawdę regular: albo ciasne albo te wory co dzieciaki noszą.

Lider2piorunów

@bori ja sobie zachowałem na pamiątkę jedne spodnie, w które teraz prawie się mieszczę do jednej nogawki. :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Heheszki

8piorunów

Nie do końca rozumiem co on tam miał w tym słoiku ale śmieszy.

https://streamable.com/f2h1s0

Gruba ryba18piorunów

@Opornik kielecki majonez

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

w końcu ubiłem świnię. 50 groszy i jakies pieniądze z jugoslawii. Niestety chyba mniej niż 21,37 zł .

Wołam @vrkr :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

Właśnie wzbogaciłem tą bułkę o wykwintne smaki których plebs z Winiar z biedy nie jest w stanie poczuć.

Pokaż więcej komentarzy (14)