Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejto30plus

Autorytet

w Hydepark

20piorunów

Leżę z rwą kulszową i taki mam widok - gapie sie w sufit, a miałem jechać do biura PITa robić i inne rozliczenia. Cóż. Wstaje i jadę, ale tramwajem bo nie dam rady siedzieć w aucie, ani na rowerze, a taki miałem plan! Jak strzeli w dupsku to ino roz.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Jesteśmy dziećmi lat dziewiećdziesiątych. Wszyscy oglądaliśmy takie amerykańskie seriale jak Drużyna A, Miami Vice, MacGyver, Alf, czy mój ulubiony Słoneczny Patrol (eh, Pamela...). Nie potrafiliśmy zrozumieć dlaczego Al Bundy to przegryw, skoro ma dom i samochód. Ameryka to był "inny świat" dla nas.

Pewien czas temu mój znacznie młodszy (jak ja mu tego zazdroszczę!) kolega z pracy określił USA mianem kraju trzeciego świata. I miał rację. Cieszę się, że są ludzie, którzy nie łykają tę propagandę sukcesu, tak jak my to robiliśmy 30 lat lat temu. Bo przez USA już wtedy było krajem trzeciego świata, z ogromnymi nierównościami społecznymi, wyzyskiem, brakiem dostępu do publicznej służby zdrowia, problemami z narkotykami, etc.

https://www.youtube.com/watch?v=UKTiq7stok4

Fanatyk1piorunów

Często sobie powtarzam że myślimy w Polsce o Stanach jak o Stanach lat 80, bo dużo filmów i seriali było z tych czasów i pokazywało złoty amerykański sen. Tym samym Polska w tych czasach to była straszna dziura. Czasy się zmieniły, we współczesnych filmach nie widać już takiej wspaniałości USA, a na pewno nie takiej różnicy w życiu przeciętnego człowieka

Gruba ryba3piorunów

Opis do filmu też trochę propagandowy. Z napisów pod filmem jasno wynika - była kopalnia węgla to była robota, jak kopalnie zamknęli to ludzie się wyprowadzili. Nie wygląda to też na miejsce z najlepszym dostępem do koki i browna xD Raczej takie opuszczone bieszczadzkie wioski. i baraki drwali

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

53piorunów

Lata 90. wtedy było jakoś lepiej. Na przystanku zero smartfonów. Ludzie ze sobą rozmawiali. Były jakieś relacje.

Lider22piorunów

ja myślę że to nie mitologizowanie lat 90 ale ogolnie przeszłości. Mimo że w PRL było gorzej to co chwilę słyszę, że kiedyś to było (samochody się nie psuły, jedzie było smaczniejsze, a młodzież mniej zepsuta).

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

50piorunów

Dziś MAKE GREAT AGAIN w krainie kangurów a sprawczynią tego jest Natalie Imbruglia. Tosie i Tomki z tagu i kojarzą ją zapewne z teledysku do hitu "Torn". Wydała kilka płyt, ale większości znana jest właśnie z tej piosenki. Poza tym grała w filmach i serialach. Jest jedną z nielicznych kobiet, które są mi się w stanie podobać, gdy mają krótkie włosy. Muzycznie kompletnie nie moja bajka, ale jak leciał teledysk do "Torn" to siedziałem przyklejony do ekranu. Pani Natalie wygląda do dziś bardzo spoko.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

19piorunów

Kto ma częste infekcje górnych dróg oddechowych? No ja. Kto regularnie szczepi się na grypę i kowid? Też ja. Kto po tych szczepionkach czuje się jak stare gacie zmielone z psią budą. Oczywiście też ja! Kto, pomimo szczepienia złapał grypę i umiera od trzech dni. Chyba sami się domyślacie.

Tak naprawdę coś złapało mnie w poprzedni poniedziałek. Od razu pobiegłem na L4, żeby nie przerodziło się w coś gorszego. Combo test był negatywny, miałem nadzieję że to tylko zwykłe przeziębienie. No to w niedzielę obudziłem z temperaturą 39 stopni. I combo test negatywny już nie jest. Cholera zaraz mnie trafi. Dbam o siebie jak mogę. Zostawiam grubą kasę u lekarzy pod hasłem profilaktyka. Na co dzień łykam w cholerę suplementów. I wszystko to na marne.

Najgorsze, że opieprzył był sobie rosołek. Ale wszystkie te Uber Eats czy inne jedzenie na dowódz, są w mojej okolicy tak żałosne, że nie warto nawet zamawiać.

Fanatyk2piorunów

Jak tylko wychodzi grypa to wrzucasz Ebilfumin i jak renkom odjoł. Ale tak serio serio, działa to cudownie tylko trzeba wcześnie zacząć, warto mieć zachomikowaną paczkę.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Głupiehejtozabawy

22piorunów

Sami dorośli ludzie to możemy pogadać o poważnych tematach.

Który palnik wariacie?

Który palnik?

  • Lewy przód43% (126 głosów)
  • Lewy tył18% (53 głosy)
  • Prawy tył19% (57 głosów)
  • Prawy przód20% (59 głosów)

295 głosów

Kompan1piorunów

Mam inny układ palników. Zasada taka że co się gotuje i nie trzeba mieszać to z tyłu. Patelnie i inne, które co jakiś czas trzeba coś przekręcić lub wymieszać z przodu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Książki

86piorunów

Zbliża się ciekawa premiera w wydawnictwie Mando

Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów

_
"Starszym należy się szacunek”

"Dzieci i ryby głosu nie mają”

"Jak się nie uspokoisz, to pani cię zabierze”

"Nie płacz, bo to denerwuje tatę”

Te zdania przez lata uchodziły za niewinne zasady wychowawcze. Oznaczały dyscyplinę, porządek. W rzeczywistości były narzędziem uciszania emocji i odbierania głosu całym pokoleniom.

W swojej poruszającej książce Ewa Koza oddaje głos tym, którym odebrano go najwcześniej. Jej rozmówcy odsłaniają to, co przez lata skrywała fasada beztroskiego dzieciństwa i mitycznej rodzinnej sielanki. Za nią kryją się: strach, samotność, emocjonalne zaniedbanie i przemoc – często ubrana w słowo "szacunek”.

Osiem wstrząsających historii. Osiem mrocznych dróg dorastania. Bicie kablem, ręką, słowem. Upokorzenia pod szkolną tablicą, gdzie wstyd staje się publicznym spektaklem. Parentyfikacja, kiedy dziecko musi stać się dorosłym, zanim zdąży być dzieckiem.

Gruba ryba6piorunów

@JapyczStasiek Może to i lepiej, że pamiętam kabel od prodiża do tej pory. Moi kuzyni byli wychowywani bezstresowo w tamtych czasach. Jeden siedzi pod celą, a drugiego odcinali z gałęzi :thinking_face:👍

Autorytet0piorunów

Każde pokolenie ma takie historie. Co mają powiedzieć zumerzy, którzy nastoletnie życie w znacznej mierze spędzili w izolacji kowidowej?

Pokaż więcej komentarzy (22)

Lider

w Hydepark

13piorunów

Śmiesznym skutkiem ubocznych moich podróży jest to, że mam solidny timeline.

Wczoraj mi coś w kręgosłupie strzeliło i mnie boli i mogę powiedzieć, że w święta też mi strzeliło, bo bolał mnie jak byłem w Katanii 01.01.2026, ale też mogę dokładnie powiedzieć, że kręgosłup mnie bolał 18.06.2023, bo wtedy byłem w Tallinie. dx

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

46piorunów

Już Adam Mickiewicz pisał "o gdybym kiedyś dożył tej pociechy, żeby internet zbłądził pod strzechy" a może to nie był on... W każdym razie jestem tak stary, że pamiętam czasy kiedy to pojęcie jeszcze nie było obecne w słowniku. Podobno tacy ludzie już dawno nie żyją, ale jak widać jeszcze kilku ich chodzi po tym łez padole. Jednak do brzegu. Czy pamiętacie Wasz pierwszy świadomy kontakt z tzw. siecią? Szok, niedowierzanie czy po prostu świadomość, że jest to kolejny element rozwijającego się świata? W mojej pamięci zapisał się moment kiedy z niedowierzaniem patrzyłem, jak 11 lat starszy brat mojego kumpla z osiedla odpala Wirtualną Polskę. O ile dobrze kojarzę byłem wtedy chyba jeszcze w podstawówce, a więc musiało to być przed końcem czerwca 1997 roku. Później mój tata, który dorabiał w biurze lokalnej gazety zabierał mnie na popołudniowe dyżury i raz w tygodniu przez godzinę mogłem sobie w biurze redakcji skorzystać za friko z internetu. Szaleństwo. Otworzył się przede mną cały świat, a przynajmniej tak mi się wydawało. Kolejnym etapem było otwarcie kawiarenki internetowej w moim rodzinnym mieście. Rok 2000. Mania, szaleństwo. W dniu otwarcia nie można się było dostać do środka. W ciągu tygodnia mieli tylu klientów, że musieli wydłużyć godziny otwarcia do 23:00 i umożliwić branie tzw. nocek dla grup. Sam kiedyś wykupiłem z kumplami z osiedla taką opcję. Kwitło tam piractwo, bo gdy weszło się w bliższą zażyłość z właścicielami można było ściągać mp3 a oni za drobną opłatą nagrywali to na CD-R. Tuż po maturze w maju 2002 internet zawitał do mojego rodzinnego domu... to już zupełnie inna historia 😉 Mp3, filmy, noce na gadu-gadu, dziewczyny poznawane na czatach...

GURU6piorunów

@WatluszPierwszy wolałem inne atrakcje, ale faktycznie do dzisiaj pamiętam dźwięki modemu u kolegi, który miał bogatszych rodziców :smiley:

po raz pierwszy jak wszedłem do internetu, to nie za bardzo wiedziałem, czego tam szukać :smiley:

Wirtuoz7piorunów

87 rocznik tutaj.

Pojęcie że internet istnieje miałem od około drugiej klasy szkoły podstawowej - tata mi powiedział. Poza faktem że wyobrażałem sobie internet jak południki i równolężniki na mapie i że to komputery połączone kablami to niewiele mi to wtedy mówiło.

Kolejny etap - na jednej z lekcji w piątej klasie poszliśmy do sali informatycznej - normalne lekcje informatyki miałem dopiero w gimnazjum. Na tej konkretnej lekcji bawiliśmy się paintem ale pamiętam jak zobaczyłem ikonkę internet explorera i jeden z łepków powiedział że to jest ten cały internet ale nie działa bo cośtam - nie rozumiałem ani jednego słowa które wypowiadał.

Nie pamiętam co było następne, ale nastąpiło to mniej więcej razem. Pierwsze lekcje informatyki w gimnazjum - pierwsze wspomnienie tam to zakładanie skrzynki emailowej co wydawało się dość skomplikowane. Nie wiem po co ale notowaliśmy adresy serwerów pop3 i smtp.

W mniej więcej tym samym czasie otworzyła się kawiarenka internetowa i kumpel oblatany z komputerem wciągnął mnie i drugiego kumpla. Pierwsze moje samodzielne doświadczenie które do dzisiaj tkwi w głowie. Nie wiedziałem za bardzo czego szukać więc sprawdziłem czy jest jakiś sklep z latarkami marki Petzl - chyba widziałem je w tv w jakimś programie przygodowym. Bardzo mnie jarały. Do tego stopnia że jak zobaczyłem ten sklep to poleciałem do kasy po dyskietkę 1.44'' i zacząłem ściągać i nagrywać na nią fotki latarek które mi się podobały - nie miałem wprawdzie w domu komputera ale wydawało mi się to wtedy całkowicie normalne i przemyślane xD

Poza tym internet w tym czasie nie robił na mnie jakiegoś super wrażenia - lataliśmy z kumplami od czasu do czasu grać w gta2 po lanie - plik instalacyjny był na każdym komputerze w kawiarence jakby celowo zostawiony ale samą grę trzeba było za każdym razem instalować od nowa - nie wiem co miało to na celu, ale gość z obsługi pilnował. Czasami ze starszym kumplem chodziliśmy tam na 'misję' - szukał 'dla kuzyna który za to płaci' fotek babek z playboya i pobierał na dyskietki.

Potem to już z górki - pojawiła się druga kawiarenka - łoili w niej wszyscy w CS'a 1.6 - wydałem tam tyle siana że pewnie ze trzy komputery bym kupił. Pierwszy komputer w domu dopiero w pierwszej klasie liceum - jak na złość zakupiony w ostatni dzień wakacji. To samo z netem dwa lata później.

Kiedy net pojawił się w domu to całkowicie odmieniło mi życie. Trafiło na początki youtuba. Do ściągania rzeczy z neta wtedy chyba królował kazaa i edonkey. Zakupy internetowe i allegro szybko stały się częścią codzienności. No i Tibia - poznałem kilku gości z innych części świata - Portoryko, USA. Ogólnie z językami w szkole szło mi wtedy średnio. Jako jeden z nielicznych w klasie miałem zdawać niemiecki na maturze. Jakie było zdziwienie nauczycielki angielskiego jak nagle zacząłem szprechać o kilka poziomów wyżej niż rok wcześniej.

Pokaż więcej komentarzy (10)