Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#herbata

GURU

w Herbata

31piorunów

O kurde!!!

W życiu nie spodziewałem się podobnego odzewu. Ponad 130 piorunów mojego wpisu 😱😱😱😱
Dziękuję wszystkim którzy klikneli pioruna oraz skomentowali, to strasznie miłe!

Obiecuję że postaram się co najmniej raz w tygodniu wrzucić jakiś post. Biorąc pod uwagę zainteresowanie mam bardzo dużą motywację żeby pisać i jeszcze większą żeby kupować nowe herbaty bo z tych co mam i które mi w tym tygodniu przyjdą wyjdzie max 30 wpisów :rolling_on_the_floor_laughing: Tylko nie wiem co żona na to bo już marudzi że herbaty zajmują za dużo miejsca :rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:

Tak więc czajniki w dłoń i parzymy :grinning:

No i tym razem będę pamiętał o tagach
no i powiedzmy że mój tag

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

0piorunów

Ktoś wie gdzie można kupić spoko miarki do odmierzania herbaty, najlepiej z opisem ile to g? Jakieś porządniejsze i najlepiej żeby było kilka w jednym pęku. Kiedyś w Almie były, ale głupia nie kupiłam i teraz żałuje. Wczoraj szukałam i nie znalazłam.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

0piorunów

Co pijecie, żeby się dobrze nawodnić? Ostatnio mam wrażenie, że po wodzie czystej mnie bardziej tylko suszy. Nie piję praktycznie soków, bo cukier, unikam napojów gazowanych. Pije herbaty, ale większość z nich też sprawia, że człowiek sie czuje odwodniony. Kupuję kwas chlebowy, ale w jego produkcji też chyba wykorzystuje się cukier. Co pić bez cukru, żeby się dobrze nawodnić??

    

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Co dzisiaj pijecie? Jak wam mija ten wspanialy poranek? U mnie pyszna mrozona matcha latte wjechala.

    

Pokaż więcej komentarzy (41)

Gruba ryba

w Herbata

3piorunów

Jeśli lubisz pićko niczym niesłodzone to polecam*

*wpis niesponsorowany

Osobistość2piorunów

@SilverMonkey szanuję, że faktycznie niczym nie jest słodzone.
Wkurzają mnie nagłówki, że coś jest bez dodatku cukru by w spisie składników odkryć różne słodziki.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Polityka

16piorunów

Drożyzna PiS: Herbata bardzo mocno podrożała. Prawie dwukrotny wzrost ceny!

Internauci zwracają uwagę, że inflacja cały czas powoduje bardzo mocny wzrost cen. Zauważają, że cena herbaty wzrosła blisko dwukrotnie. Chodzi o popularną w Polsce herbatę Lipton. Jeszcze do niedawna opakowanie kosztowało w sieci Lidl 12 zł, natomiast obecnie kosztuje 19 zł. To blisko

Lider

w Ciekawostki

52piorunów

 

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Herbata

21piorunów

Ktoś chętny na fikiżankę? Będzie parzone :smiley:

Osobistość1piorunów

@moll natychmiastowe skojarzenie z dwoma siostrami Valentine, które sączyły jakieś dziwne ziołowe napary, nie na gardła przeciętnych ludzi.
uniwersum Gry Endera

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fenomen

w Hydepark

23piorunów

Afera herbaciana. Sprytni bracia dodawali węgiel i arszenik, by podrobić herbatę znanej marki

Maj 1888 roku. Sala rozpraw moskiewskiego sądu okręgowego pęka w szwach. Publiczność czeka na błyskotliwe mowy prokuratora i adwokata, z ciekawością spoglądając na trzech oskarżonych. Tym razem nie chodzi ani o zabójstwo, ani o zuchwały napad. Mężczyźni mają odpowiedzieć za masową produkcję podrabianej… herbaty, która z prawdziwą ma niewiele wspólnego, a przy okazji zawiera substancje, które mogą poważnie zaszkodzić konsumentom: metale ciężkie, opiłki ołowiu, a nawet arszenik. Wszystko w imię ogromnych pieniędzy – herbata w carskiej Rosji jest bowiem towarem ekskluzywnym i cennym niemal jak złoto.

Oskarżeni bez emocji obserwują tłum. Dwaj z nich, elegancko ubrani, modnie ostrzyżeni – to bracia Aleksandr i Iwan Popowowie, którzy nie po raz pierwszy usłyszeli zarzuty falsyfikowania produktów i podszywania się pod innych znanych producentów herbaty. Trzeci to mieszkaniec podmoskiewskiej wsi Matwiej Botin, który miał dostarczać braciom surowiec, dodawany w ogromnych ilościach do prawdziwej, sprowadzanej z Chin herbaty.

Aby zrozumieć, dlaczego proceder braci Popowów wywołuje tak ogromne zainteresowanie, trzeba cofnąć się do połowy XVII wieku, kiedy to na carskim dworze po raz pierwszy skosztowano tego bursztynowego naparu. Herbata była sprowadzana z Chin przez Syberię, co powodowało, że transport partii towaru mógł trwać nawet rok, a jej cena była tak wysoka, że pozwolić sobie na nią mogli jedynie monarcha i jego najbliższe otoczenie. Początkowo traktowana była jako napój leczniczy, wspomagający trawienie. Po kilku latach pito ją już dla przyjemności, a w 1821 roku car Aleksandr I zezwolił na podawanie herbaty w restauracjach i karczmach, co wywołało potężny wzrost jej importu do Rosji. Trend błyskawicznie wyczuli inni bracia – Konstanty i Siemion Popowowie, którzy założyli swoją firmę w 1843 roku. Najpierw kupowali herbatę od dystrybutorów, a wkrótce sami zaczęli sprowadzać ją ze starannie wybranych przez siebie plantacji. Założyli też pierwszą w Rosji plantację czarnej herbaty w okolicach Batumi, namawiając kilka znanych w Chinach rodzin producentów tego coraz popularniejszego napoju, by przeprowadzili się do Rosji i nauczyli Popowów trudnej sztuki uprawiania tej wymagającej rośliny. Sukces firmy przekracza wszelkie oczekiwania – w ciągu kilku lat bracia Popowowie stają się jednymi z najzamożniejszych kupców w całej Rosji, a nazwa ich marki staje się synonimem najwyżej klasy towaru. Właśnie wtedy, w latach 70. XIX wieku – okresie największego rozkwitu firmy, do gry wkraczają inni bracia o takim samym, popularnym w Rosji nazwisku Popow.

Aleksandr i Iwan to przeciwieństwo drżących o jakość produktu Konstantego i Siemiona. Bez skrupułów dorzucają do prawdziwej herbaty zmielone liście i łodygi wierzbówki kiprzycy, zwanej w Rosji iwan-czaj, co jest zakazane przez prawo (jest to karane, ponieważ przynosi duże straty kasie państwa z tytułu nieopłaconych podatków, karą jest grzywna, a w przypadku „uporczywej recydywy” utrata majątku i zesłanie). I choć sama roślina nie jest szkodliwa, wręcz przeciwnie, ma wiele walorów prozdrowotnych i do dziś cieszy się w Rosji ogromną popularnością, to jednak kosztuje sto razy mniej niż chińska. Dostawcą iwan-czaju dla braci Popowów jest właśnie Matwiej Botin, którzy stworzył całą sieć „producentów” podrabianego surowca.

Wkrótce oszuści dochodzą do wniosku, że nawet dodawanie iwan-czaju jest dla nich zbyt kosztowne. Wpadają na pomysł swoistego recyklingu – „odzyskują” już wcześniej zaparzone liście herbaty z restauracji, kawiarni i innych miejsc, gdzie się ją podaje. Ponownie wysuszone, czasem spleśniałe listki miesza się z miałem węglowym, barwi kwasem siarkowym (witriolem), a nawet arszenikiem. Bracia tworzą całe przedsiębiorstwa, zajmujące się tylko i wyłącznie odzyskiwaniem wcześniej zaparzonej herbaty. Nie poprzestają jednak na tym. Przy pomocy biednych malarzy podrabiają też opakowania oryginalnych herbat, wyprodukowanych przez Konstantego i Siemiona Popowów. Aby zwieść konsumentów, umieszczają na pudełeczkach litery K i S – pierwsze litery imion braci Popowów, drobniuteńkim drukiem dodając, że słowa te oznaczają „kontora i skład” (biuro i magazyn – red.).

Początkowo producenci oryginalnych herbat nie potrafią dowieść, że kopiujący ich działalność bracia Popowowie rzeczywiście łamią prawo – owszem, opakowania są łudząco podobne, jednak sądy nie mają wystarczających narzędzi, by orzec, że jest to karalne. Za podrabianie oryginalnych towarów grozi grzywna w wysokości 200 rubli, jest to jednak tak śmiesznie niska kwota w świetle dochodów, jakie przynosi proceder, że ewentualne grzywny po prostu wlicza się w koszty prowadzenia spółki.

„Oryginalni” bracia Popowowie są wykończeni walką z bezwzględnymi kopistami, którzy nie tylko łamią prawo, ale też niszczą reputację szanowanego przedsiębiorstwa, które szczyci się tym, że otrzymuje nagrody na światowych wystawach handlu i może sygnować swoje towary znakiem zarezerwowanym dla dostawców produktów na dwór carski. Dlatego postanawiają znaleźć świadków, którzy potwierdziliby, że „fałszywi” bracia Popowowie rzeczywiście dodają do herbaty zakazane substancje. W końcu dopinają swego.

W styczniu 1886 roku dwaj mężczyźni, pracujący w fabryce „odzyskiwania” herbaty zawiadamiają policjanta z „ochrany’, że wielokrotnie byli świadkami podrabiania produktu i mogą wskazać miejsce, gdzie przechowywane są beczki z tzw. rogoskim suszem (od rogoży – maty z łyka, na której suszono herbatę). Fałszerze już wcześniej byli karani grzywnami, liczą jednak, że i tym razem im się upiecze. Są tak pewni swego, że nawet na chwilę nie tracą rezonu. Broni ich jeden z najlepszych adwokatów w Moskwie – Nikołaj Karabczewski. Oskarżycielem jest znany prokurator Anatolij Koni, a oskarżycielem posiłkowym ze strony oszukanych braci Popowów jest kolejna gwiazda wymiaru sprawiedliwości – Fiodor Plewako, który w mowie końcowej porównuje chciwych oszustów do Mefistofelesa. Dlatego też rozprawy „herbaciane” cieszą się ogromnym zainteresowaniem – jak seriale kryminalne w naszych czasach.

Ku zaskoczeniu adwokata, widowni, a przede wszystkim samych oskarżonych, sąd zapowiada, że wyda wyrok z całą surowością prawa, uwzględniając ohydny proceder, zagrożenie dla reputacji działającej uczciwie spółki, a także wcześniejsze grzywny, jakie płacili oszuści. W tej sytuacji starszy z braci-oszustów Aleksandr Popow postanawia wziąć całą winę na siebie. Zmienia zeznania, twierdzi, że tylko on odpowiada za łamanie prawa. Iwan Popow i Matwiej Botin zostają uniewinnieni, a Aleksandra czeka utrata całego majątku i zesłanie do guberni Tambowskiej.

Oryginalna spółka braci Popowów odzyskuje uznanie w oczach konsumentów i znów przynosi potężne dochody, a nazwisko ponownie staje się synonimem jakości. Proceder fałszowania herbaty trwa jednak nadal, tyle że podrabiane są inne, mniej renomowane marki. Firma istnieje do czasu rewolucji październikowej w 1917 roku.

Los Aleksandra Popowa, jego brata Iwana, a także Matwieja Botina jest nieznany. Nigdy więcej nie przewijali się w kartotekach policyjnych.

Agnieszka Szypielewicz

    

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Herbata

27piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości herbata Darjeeling Snowview FF 2023 z pierwszej, tegorocznej partii Ex-01/23 od niezawodnego sklepu eherbata.pl. Herbata pochodzi z ogrodu herbacianego Kumai/Snowview z indyjskiej prowincji Darjeeling. Jeżeli chodzi o technologię produkcji, jest to herbata czarna, jednak sam napar, wedle zapewnień sprzedawcy ma przypominać herbaty białe/zielone.

Susz wygląda bardzo ładnie, z dużymi, zielonkawymi liściami, które są charakterystyczne dla herbat z Darjeeling. Zapach jest bardzo delikatny, słodki, łąkowy, z delikatnymi, maślanymi nutami. Napar jest bardzo jasny, słomkowy — przypomina zdecydowanie herbaty białe. Aromat naparu jest równie delikatny jak suszu. Jest tutaj kwietna łąka, trochę owoców i kontrująca to mineralność. Smak naparu jest bardzo delikatny, eteryczny. Jest tutaj sporo trawy, kwiatów polnych, trochę owoców — mimo tej zwiewności, dzieje się stosunkowo dużo. Parzyłem ją dwa razy — raz w 90 C i raz w 95 C, w obu wersjach brak goryczki, czy taninowości.

Jest to na pewno bardzo dobry, tegoroczny first flush z Darjeeling, który zapowiada, że sezon 2023 będzie udany. Z drugiej strony, dla moich, przeżartych puerhami kubków smakowych jest może odrobinę zbyt delikatnie. Cieszę się, że spróbowałem, ale do tego rocznika wracać nie będę.

Cena (uwaga, będę podawał ceny widocznego na zdjęciu opakowania, przed wszelkimi zniżkami, które mam): 22 PLN za 10 gramów.

35/∞

 

Tytan1piorunów

@TheLastOfPierogi
Możesz wytłumaczyć jak odbywa się drugie parzenie herbaty? Powinno się robić drugie parzenie bezpośrednio po pierwszym, czy mozna odczekać jakis czas pomiedzy parzeniami? Jak jest najlepiej?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Herbata

24piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości czarna herbata Gruzińska Kvenobani 2022 od niezawodnego sklepu eherbata.pl. Herbata pochodzi ze zrekultywowanego ogrodu ze zdziczałymi i starymi krzewami we wsi Kvenobani, a sam sklep wynajmuje kawałek pola. Gruzińskie herbaty mają w Polsce raczej złą sławę, bo są kojarzone z plujkami z PRL. W moim przypadku będzie to chyba druga lub trzecia herbata z tegoż kraju, więc jestem dalej dosyć początkujący.

Wizualnie, herbata jest bardzo ładna, składa się z pojedynczych, skręconych w całości liści. Susz pachnie przepięknie, bardzo owocowo — wyczuwam nuty raczej słodkich owoców, niż cytrusów. Podobnież aromat ten został osiągnięty przez suszenie liści w niskiej temperaturze. Napar jest raczej jasny z delikatnymi, ciemniejszymi, bursztynowymi refleksami. W jego aromacie znowu dominują owoce, landrynki, ale wyczuwam też słodką, herbacianą podbudowę, taką uderzającą w maślane herbatniki. Mimo braku goryczkowej kontry nie jest zaklejająco. Body jest raczej lekkie. Herbata jest dosyć łatwa w parzeniu i chyba nie da się jej przeparzyć.

To bardzo fajna herbata, szczególnie dla tych lubiących słodsze napary. Z pewnością będzie to też dobry punkt startowy dla początkujących, bo jest to herbata dosyć prosta, a przy tym szlachetna. Można zaparzyć sceptycznym do "tych herbacianych wynalazków" wujkom i też będą zadowoleni.

P.S. zgodnie z sugestią @moll testuje nowy format zdjęć — może dać znać, czy pasuje Wam bardziej ;).

34/∞

 

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Herbata

21piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości mleczny oolong Milky Blue Absolu od francuskiej herbaciarni Mariage Freres. Mleczne oolongi mają specyficzny proces produkcji. Liście są często zwijane w kuleczki (chociaż nie jest to norma, w Europie taki kształt często nazywamy „gunpowder”), dzięki czemu proces ciemnienia enzymatycznego zachodzi szybciej na zewnątrz. Brzeg herbacianego liścia jest ciemny, natomiast środek pozostaje zielony. Mleczne oolongi na końcu są nasycane parą mleczną, stąd intensywny zapach i smak. Wersja Absolu przechodzi ten proces kilkukrotnie, dzięki czemu mleczny aromat jest naprawdę silny.

W aromacie suszu czuć tylko skondensowane, słodkie mleko. Sam napar, zielonkawo-złoty, pachnie wyłącznie słodkim, karmelizowanym mlekiem. W smaku jest równie monotonnie. Czuje się jakbym pił herbaciane latte. Jest bardzo słodko i bardzo mdło. Zupełnie szczerze, nie zmęczyłem kubka do końca.

Lubię herbatę, lubię mleko, uwielbiam bawarkę. Mleczne oolongi to jednak nie jest kompletnie mój gatunek herbaty. Bez żalu puściłem go dalej.

33/∞

Osobistość0piorunów

@moll popróbuje, ale nie mam póki co przezroczystych czarek (no i fotograficznego skilla, ale to widać xD). Jak tylko kupię, albo będę miał ciekawa kolorystycznie herbatę to spróbuje (mam taką dającą niebieski napar).

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Herbata

18piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości czarna herbata Darjeeling Rohini Jethi Kupi 2022 od niezawodnego sklepu eherbata.pl. Liście pochodzą z herbacianego ogrodu Rohini indyjskiego dystryktu Dardżyling położonego u podnóży Himalajów. Herbaty z tego regionu są unikatowe - po części jest to charakter pogody z dużą ilością mgieł i stosunkowo wilgotnym klimatem, częściowo ze względu na metodę zbioru. W skład dobrego Darjeelinga wchodzą małe liście przytopowe oraz nierozwinięte pączki liści. Zazwyczaj zbiera się je w proporcji dwa liście na jeden pączek. Charakter herbaty Darjeeling zależy od pory zbioru. Pierwszy z nich (zwany first flush) odbywa się między marcem i majem. Pierwsze Darjeelingi mają charakter świeży, kwiatowy, trochę łąkowy i generalnie są najbardziej cenione. Drugi zbiór (second/summer flush) odbywa latem. Herbata z tego zbioru jest cięższa, bardziej słodowa, z nutami win muszkatelowych. Na jej charakter wpływają... szkodniki. Krzew herbaciany nie przepada za owadami, które podgryzają liście (chodzi tu głównie o insekty z gatunku Empoasca flavescens, Helopeltis theivora, Scirtothrips dorsalis) i zaczyna wytwarzać terpeny, które odpowiadają za cięższe, słodkie nuty smakowe. Trzeci zbiór (third flush/monsoon flush) odbywa się miedzy wrześniem, a listopadem i jest zazwyczaj wykorzystywany do przemysłowej produkcji herbaty/tworzenia torebkowanych blendów "Darjeeling". W międzyczasie odbywają się pomniejsze zbiory większych liści wykorzystywanych do produkcji torebkowanych herbat bez oznaczenia miejsca pochodzenia.

Wizualnie jest nietypowo jak na herbatę czarną z wieloma zachowanymi, zielonymi liśćmi (pamiętajmy jednak, że określenie herbata czarna/zielona/biała są mylące, gdyż nie odnoszą się per se do koloru suszu herbacianego, a raczej do technologii produkcji. Herbaty Darjeeling z pierwszego zbioru są produkowane jak herbaty czarne, jednak ich charakterystyczną cechą jest dobrze zachowany zielony kolor części liści, który wynika z przerwania w odpowiednim momencie procesu ciemnienia enzymatycznego. Wśród herbacianych rabinów do dzisiaj trwają dyskusje, czy przez to jest to herbata czarna, czy raczej oolong, ale większość stoi na stanowisku, że mamy tu do czynienia z trochę zmodyfikowaną technologią produkcji herbaty czarnej). Herbata składa się z pojedynczych, ręcznie skręconych małych liści, ładnie rozwijających się w trakcie parzenia. Aromat suszu przypomina mi świeże siano, zapach łąki latem, czy w końcu polne kwiaty.

Po zaparzeniu napar jest bardzo jasny, barwy słomkowej, ze złotymi refleksami. Aromat naparu jest trawiasty, łąkowy, trochę mineralny z odrobiną kwiatów w górnej nucie. W smaku jest bardzo klasycznie jak na Darjeeling - na początku jest delikatnie i kwiatowo, w drugiej nucie wchodzi mineralność, warzywność (kojarzy mi się to trochę z bulionem warzywnym, ale bez obaw - jest to smak bardzo przyjemny). Body jest lekkie, a herbata ładnie rozwija swój aromat w ustach. Jest też delikatna cierpka kontra, więc trzeba uważać z czasem parzenia.

Darjeeling z ogrodu Rohini to bardzo klasyczna herbata z tego regionu. Jednocześnie, to dobry wstęp do sprawdzenia, czy odpowiadają nam takie herbaty. Jako miłośnik Darjeelingów mogę z całym sercem ją polecić.

32/∞

  

Osobistość1piorunów

@TheLastOfPierogi miałem w tym roku nie kupować Dardżelingów bo w sumie niby je lubię, ale nie aż tak, no ale zamówiłem wczoraj w eherbacie co tam mają w tym roku ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU4piorunów

Nosz kurde polecilbys jakiegoś tańszego Dardżelinga bo się zabieram powoli do kolejnego zamówienia ale jeszcze nie oszalałem na punkcie herbaty żeby wydawać 90zl/50g herbaty:((

Pokaż więcej komentarzy (11)

Osobistość

w Herbata

14piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości blend cejlońskiej herbaty Breakfast Earl Grey od francuskiej herbaciarni Mariage Freres. Czym są herbaty śniadaniowe pisałem tutaj , więc bez powielania informacji uderzamy od razu w kierunku mięska. Dzisiaj trochę o przetwórstwie przemysłowym herbaty, więc wpis z gatunku 

Wizualnie herbata składa się z drobno kruszonych liści herbacianych z nielicznymi przebłyskami złotych, również kruszonych tipsów. I tutaj mamy do czynienia z tematem rzeką, czyli dlaczego się kruszy/mieli herbaciane liście. No cóż, głównie dlatego, żeby ukryć słabą jakość surowca wyjściowego - stąd gorszej jakości herbaty często przechodzą proces przemysłowy znany jako CTC, czyli cut/crush, tear, curl (albo po polsku cięcie, kruszenie, zawijanie). Dzięki temu powstaje herbata składająca się z bardzo drobnych, ciasno zwiniętych kuleczek, które błyskawicznie oddają kolor i smak. Takie przetwórstwo herbaty jest szybsze (nie wymaga ręcznej obróbki takiej jak np. zwijanie całych liści), a całość wykonują maszyny. Przykład linii do CTC możecie zobaczyć na tym filmie . Około 80% produkowanej herbaty jest wykonywany w taki sposób.

Proces kruszenia, bądź mielenia występuję również w herbatach dobrych jakościowo. Najlepszym przykładem jest tutaj japońska matcha. Jest ona zmielona drobno, gdyż podczas zaparzania nie oddzielamy fusów od naparu, spożywając całość razem. W przypadku herbat śniadaniowych ma to jeszcze jeden cel - mocno pokruszony susz oddaje lepiej teinę, więc herbata "ma kopa". Drobno zmielona herbata łatwo się przeparza, więc trzeba pilnować czasu parzenia.

Aromat suszu jest mocno bergamotowy, podbudowany herbacianymi aromatami tostowymi. Napar jest bardzo ciemny, prawie czarny, z nielicznymi czerwonymi przebłyskami. W aromacie naparu jest sporo cytrusów, białego chleba, trochę nut konfiturowych. Smak jest intensywny i mi kojarzy się z chałką suto posmarowanym cytrusowym dżemem. Całość kontrowana jest przez gorycz i taninową cierpkość. Kojarzy mi się z mocnymi herbatami popularnymi w latach '90.

Breakfast Earl Grey to herbata, prosta, jednowymiarowa i dająca dużo energii. Jednocześnie jednak jest w swojej prostocie szlachetna. Świetna do przepłukania pożywnego, dużego śniadania, bez większej kontemplacji nad smakiem i aromatem.

31/∞

 

Specjalista1piorunów

Zawsze myślałem że herbata jest transportowana do Europy w workach. Na górze zostają liście a im niżej tym drobniejsze gónwo. A z tego co piszesz to podział na klasy następuje tuż po zbiorach, kiedy liśc jest nadal wilgotny.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Herbata

25piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości japońska czarna herbata Smoky Matsu od francuskiej herbaciarni Mariage Freres będącą najnowszym członkiem kolekcji Grand The Noir Fume Japon (dosyć ceniona przez herbaciarzy, rozchodzi się stosunkowo szybko). Herbata pochodzi z rodzinnego ogrodu herbacianego Makinohara (podobnież największy w tej części Azji), w prefekturze Shizuoka. Herbata jest uprawiana na zboczach góry Fuji. Gotowa herbata została uwędzona drewnem japońskiej sosny kuromatsu.

Opakowanie, które widzicie na zdjęciu wygrałoby w cuglach konkurs na absolutnie NAJGORSZE pakowanie herbaty w dziejach świata. Jest to tzw. koperta i wywodzi się z japońskiej tradycji prezentowej. W tzw. białe dni (miesiąc po walentynkach, 14.03) kobiety obdarowują mężczyzn różnymi drobiazgami - a kopertę herbacianą łatwo było wsunąć pod drzwi/do skrzynki na listy. W takiej kopercie znajduje się mocno sprasowany, próżniowo pakowany worek herbaty, więc po jednorazowym otworzeniu, trzeba herbatę gdzieś przesypać ze świadomością, że ledwo zmieści się z powrotem do koperty.

No dobra, ale przejdźmy do herbaty. Susz składa się z pojedynczych liści w całości, dość ładnie skręconych. Zapach przypomina nuty ogniskowe, no wędzonkę czuć od pierwszego niucha i przykrywa ona wszystko. Brązowy napar ma przyjemny kolor, z jasnymi refleksami. W aromacie zaparzonej herbaty dzieje się już więcej. Jest oscypkowa wędzoność, jednak podbudowana słodyczą. Body herbaty nie jest specjalnie wyklejające i całość jest dosyć lekka. Smak jest... szokujący. To nie jest uderzenie wędzonki jak w Lapsangu. To raczej przyjemna herbata czarna o fajnej, lekkiej podbudowie (bardziej w stronę biszkoptu niż ciężkiej słodowości) zakończona wędzonym posmakiem. Smaki się równoważą, dając przyjemne doświadczenie. Po aromacie suszu spodziewałem się doświadczenia z gatunku ekstremalnych, a otrzymałem przyjemną, wędzoną herbatę - zdecydowanie jest to dobry punkt startowy do świata dymionych herbat. Z radością śpieszę donieść, że nie wyczuwam opisywanego przez producenta smaku umami, za którym w herbatach nie przepadam.

Smoky Matsu to bardzo fajna herbata, ale dosyć grzeczna. Wypije ją z przyjemnością, ale do niej nie wrócę. Mam jeszcze jedną herbatę z tej serii - tym razem wędzoną japońskim drzewem cyprysowym, więc niebawem chętnie ją porównam. Na pewno będę też polował na nowości z tej serii.

30/∞

 

P.S. wczorajszy wpis na tagu był rodzajem żartu (no shit, Sherlock!), ale recenzja była oczywiście szczera (co ciekawe był to najlepiej piorunowany wpis, pomijając z oczywistych względów rozdajo. Nie jest to szokujące, no bo większość z nas zna żółtego Liptona. Natomiast do dzisiaj zastanawia mnie popularność numeru dwa, czyli Earl Grey'a Puerh - byłem przekonany, że to nisza w środku niszy, a zdobył prawie 50 piorunków). Nowych i stałych bywalców zapewniam, że formuła tagu nie zmieni się jakoś drastycznie dalej koncentrując się na herbatach względnie niszowych. Od czasu do czasu postaram się dodać jakąś recenzję herbaty marketowej - zwłaszcza takiej, którą mogę z czystym sercem polecić.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Herbata

64piorunów

Siema herbaciane świry! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dzisiaj w kubku gości blend czarnej herbaty Yellow Label od producenta herbaty Lipton (część grupy Unilever). Jest to najpopularniejszy blend czarnej herbaty na świecie, produkowany od końca XIX wieku. Użyte liście herbaciane drzewiej pochodziły z Indii i Kenii, obecnie producent nie podaje miejsca pozyskania. Producent deklaruje, że wszystkie ogrody herbaciane są prowadzone w duchu zrównoważonego rozwoju (oraz należą do Rainforest Alliance, organizacji proekologicznej). No dobra, to pora wziąć się za bary z prawdziwą legendą!

Technologia produkcji Yellow Label jest dosyć unikatowa - połamane liście nasączane są herbacianą "esencją", dlatego też herbata oddaje kolor przy pierwszym kontakcie z wodą. Aromat suszu jest... no nie ma go wcale. Czuć dość intensywnie zapach torebki. Po zaparzeniu jest trochę lepiej - w zapach wyczuwam głównie bardzo delikatną, jednowymiarową słodowość. Kolor naparu jest ciemno-brązowy, nie ma tych obiecanych słonecznych refleksów (ale, co warto podkreślić, kolor jest największą zaletą tego blendu xD). W smaku mamy do czynienia z delikatną słodyczą oraz niezbyt przyjemną taninową cierpkością i olbrzymią wodnistością. Body praktycznie nie istnieje. Jest ekstremalnie nijako, trochę jak w przypadku herbaty zaparzonej o ten jeden (albo i dwa) razy za dużo.

Yellow Label to naprawdę słaba herbata, nawet biorąc pod uwagę niską cenę. Na rynku, wśród marketówek, znajdziecie znacznie lepsze propozycje w podobnym (lub nawet niższym budżecie). Ja Liptona zostawiam dla zarządu ;).

29/∞

 

Pokaż więcej komentarzy (32)