Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazka

Mistrz

w Książki

26piorunów

486 + 1 = 487

Tytuł: Ja wam pokażę!

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 384

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/23417/ja-wam-pokaze

Trzeci tom przygód Judyty, która odnajduje siebie na nowo po rozwodzie. Tym razem nasza bohaterka zmaga się z wizją wyjazdu jej ukochanego do Ameryki. A biorąc pod uwagę to, że w czasach, w których powstawała książka, kontakt między Polską a zagranicą nie był taki łatwy i dostępny, to tymczasowe rozstanie jest poważnym testem dla ich związku.

Jest to znacznie lepszy i bardziej przemyślany tom od poprzedniego. I pierwszy, w którym poleciała mi łezka. Są przebłyski dojrzalszego, szczerszego pisania Grocholi. Choć dalej jest to głównie książka komediowa.

Niektóre postaci dalej irytują swoją niedojrzałością, inne dopiero tu przejawiają swoją niedojrzałość. Niemniej, czyta się to w dalszym ciągu dobrze. Choć zdziwiłam się, że wątek wiertarki, który w filmie zrobił na mnie duże wrażenie, tu jest w zasadzie nieobecny. Ciekawe, że został stworzony przez scenarzystów.

PS Wolszczak to nawet nie jest Judyta. Tylko Stenka!

Prywatny licznik: 16/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Książki

24piorunów

445 + 1 = 446

Tytuł: Serce na temblaku

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40277/serce-na-temblaku

Kolejny tom przygód Judyty. Tym razem powieść skupia się na w zasadzie dwóch motywach: inwestycji Judyty, którą ta próbuje ukryć przed Adamem, oraz nieustannego dążenia do schudnięcia wszelkimi możliwymi sposobami.

Ten tom jest wyraźnie gorszy. Czuć tu mniej świeżości; główne motywy przytłaczają historię, przez co nie odczuwamy tej różnorodności świata i życia głównej bohaterki, co dawał nam tom pierwszy. Judyta jest też wyraźnie mniej zabawna, nie ma aż tylu celnych odzywek.

Dalej czyta się to dobrze i szybko, choć ewidentnie książka była pisana, by zdążyć popłynąć na fali popularności "Nigdy w życiu!".

Pokończyły mi się pasujące pola w bingo, więc wrócę do nich po tej serii.

Prywatny licznik: 15/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

29piorunów

430 + 1 = 431

Tytuł: Nigdy w życiu!

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40680/nigdy-w-zyciu

Pamiętam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a moja mama i ciocia zaczytywały się książkami z cyklu "Żaby i Anioły" Katarzyny Grocholi. W głowie utkwił mi obraz tej okładki z gruszką, która towarzyszyła nam podczas którychś wakacji. Wtedy ze strzępków opowieści mamy i ciotki uplotłam sobie teorię, że jest to książka o dorosłych i ich sprawach, a ja przecież dorosła nigdy nie będę, więc nawet nie ma co się interesować.

Parę lat później widziałam zresztą ekranizację "Nigdy w życiu!" z kapitalną rolą Danutą Stenką w roli Judyty ("Ja wam pokażę!" bez niej to absolutny skandal), i dalej jako nastolatka nie przemawiał do mnie w najmniejszym stopniu. No bo kobita na wsi, kogo by to interesowało.

Fast forward do 2026, i... włącza mi się judytowanie. Wajbuję z tym trochę. Podoba mi się chaotyczność myśli Judyty. Podoba mi się ten dom na wsi, świerszcze w polu, ptasi trel, wiejskie mleko, ptasie mleko.

Książka jest lekka, zabawna, trochę naiwna, miejscami krindżowa. Ale nie jest zła. Jest taka w sam raz na początek wiosny. Naprawdę dobrze się bawiłam, czytając ją, mimo że ma już 25 lat.

Niedawno odświeżyłam sobie ekranizację i jej kontynuację, i zaskoczyło mnie to, jak filmowe "Nigdy w życiu" zostało okrojone. Wielu wątków brak, zakończenie się różni, większość przyjaciółek zlewa się w jedną Ulę (a jednak w książce stanowią one armię wsparcia). Ale połączenie książki i ekranizacji przynosi jakieś takie poczucie komfortu.

Wisienką na torcie jest to, że już wkrótce wyjdzie kontynuacja losów Judyty, po 20 latach od ostatniego tomu. Tak że robimy judytowy speedrun.

A chcąc podciągnąć "Nigdy w życiu!" pod czytelnicze bingo wyczytałam, że została uhonorowana prestiżowym ASem Empiku 2001. No to książka nagrodzona.

Prywatny licznik: 14/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Twórca

w Książki

43piorunów

412 + 1 = 413

Tytuł: Columbine. Masakra w amerykańskim liceum

Autor: Dave Cullen

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

ISBN: 9788367324472

Ocena: 9/10

To pierwsza książka, po którą sięgnąłem, nie czytając od dawna. Muszę powiedzieć, nie żałuję.

Jest to wielowymiarowy opis jednej z pierwszych strzelanin szkolnych w USA - tak wielowymiarowy, że poznajemy nawet opinię lokalnej społeczności, początkowo wspierającej, a później znużonej. Poznajemy jednak przede wszystkim Erica, Dylana i ich najbliższe otoczenie i to bardzo dogłębnie.

Autor stara się przedstawić swoją hipotezę na to, co się stało. Nie wiem, czy ma rację - tego niestety się nie dowie już nikt, natomiast wiem, że cała konkluzja jest logiczna i rzeczowa, zaś historia przedstawiona bardzo dobrze.

Czy to jest mistrzostwo literatury faktu? Nie wiem, dlatego wahałem się między 8 a 9. Ale czyta się z zaciekawieniem, mimo że przez konstrukcję książki każdy już wie, co się stanie na koniec. Ale ten koniec i tak porusza.

A i chciałem podziękować pięknie społeczności Hejto za zmotywowanie do powrotu do czytania. Jak to było na jednym plakacie "Czytanie jest jak Counter-Strike. Musicie tylko Państwo zacząć". Warto było i cieszę się, że się udało mi wrócić do tego wspaniałego hobby.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Sum0piorunów

@Mechazaba

No to mnie zaciekawiłeś.

Gdzie do nabycia lub "nabycia"?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

42piorunów

411 + 1 = 412

Tytuł: Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji

Autor: Marta Madejska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

Liczba stron: 312

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5209691/ostatni-gasi-swiatlo-przypowiesc-o-transformacji

Zmiana władzy, prywatyzacja, galopująca inflacja — to początek lat 90. w Polsce, czyli okres transformacji ustrojowej. Czas na tyle dziwny i przełomowy, że wciąż pisze się o nim kolejne książki. W tym i tę.

Podejść do książki o najntisach można na kilka sposobów: pisać depresyjnie o tym, co się nie udało; pisać radośnie o tym, co się udało; pisać z tęsknotą o tym, co się utraciło; pisać z rozrzewnieniem o tym, czego się doświadczyło.

Pomysł autorki na tę książkę był następujący: opowiedzieć niemal o wszystkim i zmieścić się w 300 stronach, 2/3 poświęcając na upadające zakłady przemysłowe.

I trochę czuć to, że w pewnym momencie koncepcja na tę książkę uległa zmianie: bo sama opowieść o zamykanych zakładach pracy i ludziach, którzy zostali na lodzie w miejscowościach skupionych wokół fabryk to trochę za mało. Ta część opowieści jest dość sucha. Zakłady padały jeden po drugim. Pracownicy tracili pracę. Dzieci chodziły niedożywione.

A jednak brak w pisaniu o tych tragediach jakiejś emocji. Być może wynika to z charakterystyki tonu autorki, nieco zbyt reporterskim, zbyt kancelaryjnym.

Dużo ciekawszy fragment dotyczy problemów związanych z archiwami po tych zakładach. Pewnie wynika to z dodatkowego zajęcia autorki, bowiem jak wynika z blurba, jest archiwistką społeczną i ratowanie dokumentów to jej pasja. Tu czujemy jakieś emocje, autorka wprowadza nas w świat ocalonych teczek osobowych.

Mamy obowiązkową dyskusję na temat prawa aborcyjnego, podziału miasto/wieś, architektury i urbanistyki, znikającego transportu PKS, postępującej suszy — wszystko to, co powinno się znaleźć w poważnym reportażu o transformacji. A jednak brakuje tu czegoś. Jakiejś duszy. Czegoś, co sprawi, że te lata 90. nam się w tej książce zmaterializują, że wrócą do nas na chwilę. Tylko na czas tej lektury. Tego tu nie odczułam.

Prywatny licznik: 13/52

W czytelniczym bingo jest to natomiast świeżaczek — książka wydana po 2025.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk3piorunów

@Wrzoo tak poza tematem, to takie krzesła, jak te z okładki, tylko palowane na nijako-brązowy były na początku lat 90. w sali geografii w mojej podstawówce.

Mistrz3piorunów

@WatluszPierwszy krzesła typu niewygodne po 10 minutach siedzenia :D

Fanatyk3piorunów

@Wrzoo jak wszystkie szkolne krzesła w tamtych czasach 😉

Gruba ryba1piorunów

@Wrzoo im więcej czytam reportaży wydawanych przez Czarne na jakieś polskie tematy ("Głośnik w głowie", Żeby umarło przede mną", "Wszyscy jesteśmy cyborgami", "Dziury w ziemi", "Urobieni", "Zapaść") mają ten sam schemat - wszystko jest złe, niedofinansowane, kiedyś było dobrze, jakoś pieniądze były, teraz każdy jest wrogi, znikąd pomocy, wojewoda się nie interesuje, biurokracja blokuje rozwiązania.

Czekam na wydanie nowej książki Szymaniaka, ale jak go śledzę w social mediach, to znów szykuje się straszenie, a nie coś obiektywnego.

Mistrz1piorunów

@Maciek Też mam od paru lat takie wrażenie. 😒 Kurczę, kiedyś te reportaże wydawane przez Czarne to było coś.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Mistrz

w Książki

40piorunów

380 + 1 = 381

Tytuł: Wyjarzmiona

Autor: Renata Bożek

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Marginesy

Format: książka papierowa

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5185077/wyjarzmiona

Chłopomania plus powieść łotrzykowska? Przecież tego nie da się popsuć. To musi być genialne. Prawda? Prawda...?

Mamy lata 30. XIX wieku. Rozalia żyje na lubelskiej wsi. W chwili, gdy ją poznajemy, jest dzieckiem, które przemierza pobliski las i obserwuje śmierć młodego panicza na bagnie. Obserwuje też wiele innych śmierci. Do części się przyczynia.

Rozalia, naturalnie, nie chce pozostać na wsi — brud, choroby, brak perspektyw skutecznie ją odstraszają. Zwłaszcza że liznęła trochę lepszego świata, gdy przez krótki czas towarzyszyła małej dziedziczce jako dziewczynka do towarzystwa. W swych dążeniach do poprawy losu kieruje się nienawiścią do wielu osób, które stanęły na jej drodze — w tym do tajemniczego hrabiego Starka, i pragnieniem zemsty.

...To tyle, jeśli chodzi o zamysł, bo książka ta ma sporo wad. Przede wszystkim nie spełnia swoich obietnic z okładki, co najbardziej mnie irytuje. Pod tytułem znajdujemy dopisek: "Czyli historia biednej dziewczyny ze wsi przez nią samą opowiedziana", co jest jawnym kłamstwem, bo przez 99,999% książki narrator jest trzecioosobowy. Blurb na tyle okładki obiecuje też formę podobną do "Hrabiego Monte Christo": że poznajemy początek losów bohaterki, po czym przeskakujemy parę lat do przodu i retrospektywnie dowiadujemy się, w jaki sposób toczyły się jej losy oraz jak znalazła się w miejscu, w którym jest — już jako bogata kobieta szukająca zemsty. A tak nie jest, bo fabuła jest niemal całkowicie liniowa.

To, co chyba irytowało mnie najbardziej, to próby stylizowania języka na gwarę lubelską. Kurczę, sporą część życia spędziłam na lubelszczyźnie, i... to nie tak ludzie tam gadają. Dużo tu mazurzenia. Ale co ja się tam znam. Ta gwara jednak utrudnia czytanie przez znaczną część książki, jako że również narrator nią mówi. Jeszcze bardziej irytujące są nieustanne "poprawki". gdy narrator w pewnym momencie zaczyna mówić coś w stylu: "ciosnek, tfu, czosnek", poprawiając się po losowych słowach. Okej, taki zabieg jest w porządku przez pierwszych kilka stron, ale towarzyszy nam niemal przez całą książkę. Do tego często musimy się domyślać, o co chodzi narratorowi i bohaterce, bo część wątków i sytuacji nie jest opowiedziana wprost.

I tak, zamiast skupić się na przyjemności czytania i losach bohaterki, mamy trochę nie wiadomo co napisane trochę nie wiadomo jak o nie wiadomo czym. I, jak to często bywa w takich przypadkach, końcówka napisana na odwal się.

Książka przyda się natomiast w ramach , by zapełnić okienko "Nietypowy system magii lub technologia", bo mamy tu wielokrotne nietypowe czarowanie przy pomocy kołtunów i wierszyka po angielsku, którego nauczyła się główna bohaterka. Naciągane, ale skorzystam.

Prywatny licznik: 12/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen3piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk2piorunów

To z magii już bym wolała Słaboniową. To jest wiedźma godna miana 😁

Mistrz2piorunów

@Kaligula_Minus da się ją jeszcze podciągnąć pod space operę albo klasyk fantasy? 😂

Fanatyk2piorunów

@Wrzoo klasyk fantasy? Why not. Na pewno książka z elementami grozy, bo są tam demony z wierzeń ludowych

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Książki

12piorunów

"Wszyscy kochają nasze miasto"

Książka ta jest zapisem wypowiedzi z ponad 250 wywiadów przeprowadzonych przez autora z muzykami związanymi ze sceną Seattle. Mamy tu m.in. muzyków Nirvany, Mudhaney, L7, Hole, Soundgarden, Melvins. Jest też dużo o kultowej wytwórni Sub-Pop. Nie jestem i nigdy nie byłem entuzjastą tego gatunku muzycznego, mimo że lata 90. kiedy nastąpiło wejście grunge'u do mainstreamu przypadł na moje czasy szkolne. Niemniej książka podana w formie historii mówionej jest tym, co bardzo lubię. Dzięki temu można zgłębić ten muzyczny fenomen, poznać historie zespołów i klimat samego miasta. Najbardziej interesujące wydały mi się wszystkie wypowiedzi dotyczące wytwórni Sub-Pop i perypetii jej założycieli oraz kapel, które wzięli pod swoje skrzydła. Na koniec ostrzeżenie - to jest pozycja dla muzycznych nerdów. Przeciętny czytelnik nie przebrnie przez mnogość nazwisk, miejsc i nazw kapel.

Specjalista2piorunów

W temacie mogę polecić również „Grunge” Piotra Jagielskiego.

Fanatyk0piorunów

@A381 czytałem. Niezła, chociaż chyba spodziewałem się czegoś więcej. Na pewno na plus styl autora. Można przeczytać bez męczenia się nawet, jeśli nie jest się muzycznym świrem. Ja na szczęście jestem 😉

Mocarz1piorunów

@A381 @WatluszPierwszy oraz skóra i ćwieki na wieki, autora nie pamiętam. Bardziej o punku w PL ale klimat całkiem spoko.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Książki

45piorunów

339 + 1 = 340

Tytuł: Poczta literacka, czyli jak zostać (lub nie zostać) pisarzem

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: Publicystyka literacka, eseje

Wydawnictwo: Znak

Format: e-book

Liczba stron: 200

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5117372/poczta-literacka-czyli-jak-zostac-lub-nie-zostac-pisarzem

Było sobie ponoć takie czasopismo, jak "Życie literackie". Sama go nigdy w rękach nie miałam (pewnie dlatego, że przestało być wydawane zanim się urodziłam). Było ono natomiast pismem dla tych, którzy lubią pisać (i czytać). Czytelnicy mogli nadsyłać doń swoje wiersze, nowelki, opowiadania, listy. Część z nich była publikowana, część odrzucana, a część... komentowana. W rubryce "Poczta literacka" zamieszczane były odpowiedzi na niektóre z tych listów.

Okazuje się, że znacznej części tych odpowiedzi udzieliła anonimowo Wisława Szymborska, która wraz z Włodzimierzem Maciągiem prowadziła tę rubrykę od lat 60. W tej książce natomiast zostały zebrane jej odpowiedzi. Nie wszystkie, naturalnie, ale te co ciekawsze.

I o rety, ta Szymborska to cięty język miała. Trochę jak w anonimowych komentarzach w internecie, dawała znać aspirującym pisarzom, żeby lepiej z pisaniem dali sobie spokój. Że z talentem literackim trzeba się urodzić. Że mogą być zamiast tego świetnymi czytelnikami.

Nie mamy, niestety, wglądu w listy samych autorów — nie możemy sami ocenić tego, co nadesłali (poza paroma cytatami wrzuconymi do odpowiedzi). I o ile miejscami rzeczywiście daje się poznać talent Szymborskiej, jej uwagi czyta się z zainteresowaniem, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w tym miejscami jakiś bullying. I wtedy już przyjemność z lektury trochę opada. No ale, ocenia nas przecież noblistka.

Prywatny licznik: 11/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Książki

37piorunów

319 + 1 = 320

Tytuł: Owady Polski. Tom 1

Autor: Marek W. Kozłowski

Kategoria: Flora i fauna

Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza MULTICO

Format: książka papierowa

Liczba stron: 360

Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3981706/owady-polski

"Tyle zwlekałam z tym albumem o owadach... Ale ej, on ma tylko 360 stron i dużo zdjęć, pewnie przeczytam go w trzy dni i fajrant!"

O, moje niedoczekanie. Ta książka to gęścioch.

Jest to skarbnica wiedzy o polskich owadach, a konkretnie wszystkim tym, co nie jest chrząszczem (z uwagi na liczność gatunków, o chrząszczach powstał oddzielny tom). Mamy błonkoskrzydłe, mamy pluskwiaki, mamy parazytoidy wszelkie. Paskudztwa małe i duże. A jednocześnie są to niezwykle ciekawe paskudztwa. To, jak różną budowę, życie i zwyczaje mają poszczególne owady, budzi zachwyt. Masa zdjęć i ilustracji dopełnia przyjemności z lektury.

Autor, bardzo znana postać świata entomologii, potrafi naprawdę przekazywać wiedzę. Opisy gatunków czyta się z ogromnym zainteresowaniem, choć nie jest to prosta lektura dla laika. Niemniej, autor dokłada wszelkich starań, by zaciekawić czytelnika. Widać, że jest to pasjonat — człowiek, który poświęcił swoje życie badaniom insektów, bo to po prostu uwielbia. Zaraża wręcz taką dziecięcą uważnością i ciekawością wobec świata owadów.

Chyba jedyny minus, który muszę przedstawić, to... rozmiar i waga książki. Ciężko było czytać ją nawet w łóżku.

Przy okazji, jest to realizacja drugiego z trzech wyzwań w ramach , a mianowicie:

Przeczytaj książkę, którą od dawna trzymasz na półce i odkładasz na później

Zalegała już od dłuższego czasu na stoliku kawowym, ale wreszcie udało mi się ją ukończyć i mogę ją teraz bez wyrzutów sumienia odłożyć na półkę.

Prywatny licznik (od początku roku): 10/52

Mistrz5piorunów

@Wrzoo książka na lubimy czytać ma teraz tyle samo opinii co na hejto :neutral_face:

GURU1piorunów

@Wrzoo Czas na tom 2. A później Chrząszcze. :hugging_face:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Książki

35piorunów

268 + 1 = 269

Tytuł: Welewetka. Jak znikają Kaszuby

Autor: Stasia Budzisz

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5087257/welewetka-jak-znikaja-kaszuby

Do sięgnięcia po "Welewetkę" zachęciła mnie jedna z bibliotekarek na ostatnim Silent Book Clubie. Może nie bezpośrednio — po prostu gdy o niej opowiadała, wzbudziła moją ciekawość. Mimo że mieszkam na Pomorzu, to Kaszuby zawsze były czymś egzotycznym. W końcu sami Kaszubi, poza etnomiejscówkami przesyconymi folklorem, to dość zamknięta społeczność.

Nie byłam pewna, czy odnajdę się w jej czytaniu i od paru lat nieco omijałam tę książkę — Kaszubi trochę traktują Gdańszczan jako gorszy sort Pomorzan. W końcu Gdańszczanie to nie Kaszubi.

Autorka opowiada o Kaszubach i kaszubskości przez pryzmat swojego stosunku do nich oraz przez historię swojej rodziny. Nakreśla nam losy Kaszubów przed drugą wojną światową, w jej trakcie, i po. Rysuje obraz narodu, który sam nie wie, czy jest narodem; grupy etnicznej, która od początku była podzielona (Niemcy/Polacy, Północ/Południe, Separatyści/Asymilujący się itp.).

Przy tym urozmaica tę opowieść wieloma kolorowymi anegdotami — wierzeniami, przesądami, albo historią kobiety, która czuje się "oszukana", bo w trakcie pisania magisterki dowiedziała się, że strój kaszubski nie jest zbytnio historyczny.

Jest to przyjemny reportaż, wart sięgnięcia przez kogoś nieobeznanego w kaszubskości. Na wspomnienie zasługuje też okładka, która niezwykle mi się podoba.

Prywatny licznik (od początku roku): 9/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen1piorunów

@Wrzoo Muszę w wolnej chwili wypożyczyć. Również jestem z Pomorza (ziemia chełmińska team), znam wielu Kaszubów, generalnie są to w większości mili ludzie, ale jak czytam o tańcu feretronów, jajecznicy ze szprotami lub też brzmi mi uszach kolęda wykonana przez pracowników Drutexu to czasami czuję się, jakbym trafił do innego świata.

Każdy region jest nietypowy, ale Kaszuby to już taki świat, że aż dziwi mnie, że nie doczekał się własnej wersji "Świętej wojny", gdzie tamtejszy Bercik od kilkunastu lat siedzi na bezrobociu, bo Unia uwaliła go limitami na dorsze, a jego największym wrogiem byłby szwagier, którego oskarżałby o wysokie życie dzięki zbijaniu interesów z Nikosiem w Trójmieście.

Mistrz1piorunów

@BapitanKomba no takie Podlasie Pomorza.
P.S. O feretronach też jest rozdział. :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mistrz

w Hydepark

34piorunów

243 + 1 = 244

Tytuł: Wrzos

Autor: Maria Rodziewiczówna

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wolne Lektury

Format: e-book

Liczba stron: 269

Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5016627/wrzos

A przecie przypomniała mi kwiat! Wie pani, jaki? Wrzos! Znam takie wrzosowiska w kwiecie. Zdrowie od nich idzie i robią wrażenie czegoś bardzo subtelnego, a silnego. Ona ma taki wdzięk nieświetny, niepozorny. Cieniutka, skromniutka, bez blasków, barw, form okazałych, taka gałązka koralowa, osypana drobniutkim kwieciem, łagodnej barwy, a kształtów nadzwyczaj ślicznych, gdy się im przyjrzeć uważnie! I nie zwiędnie to, i nie osypie się.

Początek XX wieku: fabryki, spaliny i tyfus widziane z okien salonów i buduarów. Ona ze wsi, on z Warszawy. Obydwoje wchodzą w to małżeństwo z rozsądku, nie z miłości. Jego życie ma się pozornie nie zmienić, a w jej przejść rewolucja. I wszyscy tylko czekają, aż parweniuszce powinie się noga.

"Wrzos" jest jedną z tych książek, które potwierdzają, że klasykę literatury da się lubić. A może wręcz uwielbiać, bo bardzo trafia w mój gust. Są piękne stroje, obrazy, wykwintne dania, ale też bieda, brud, choroby i pełen przekrój charakterów. Cudo.

Prywatny licznik (od początku roku): 8/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen2piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Mistrz2piorunów

@Vampiress jest na liście :D

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mistrz

w Książki

27piorunów

231 + 1 = 232

Tytuł: Wyobrażone Życie. Wyprawa na egzoplanety w poszukiwaniu inteligentnych istot pozaziemskich, stworzeń lodu i zwierząt supergrawitacyjnych

Autor: James Trefil, Michael Summers

Kategoria: popularnonaukowa

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Format: e-book

ISBN: 9788378865278

Liczba stron: 287

Ocena: 10/10

Książka traktuje o życiu szeroko pojętym. Bo czym tak na prawdę jest życie? Jak jest definiowane? Czy życiem są tylko struktury węgla i wody? Czy mogą być oparte na innych pierwiastkach? Jakie planety sprzyjają rozwojowi życia. Czy planeta na której żyją musi obracać się wokół gwiazdy? Na te pytania i o wiele więcej odpowiadają autorzy książki. Opowiadają o życiu takim jak nasze, następnie jest sekcja o życiu innym niż nasze a na koniec jest o życiu kompletnie zupełnie nie takim jak nasze.

Polecam czytać ja jednak w formie papierowej (albo na kolorowym czytniku, ja miałem tylko cz/b). Wydawnictwo wyprzedaje ją za jakieś grosze. Jest w niej masa ciekawych grafik NASA z turystyki gwiezdnej. Do zobaczenia tutaj: https://www.jpl.nasa.gov/galleries/visions-of-the-future/

Mistrz

w Hydepark

46piorunów

208 + 1 = 209

Tytuł: Wprowadzenie do Buddyzmu Zen

Autor: Daisetz Teitaro Suzuki

Kategoria: Religia

Wydawnictwo: Vis-á-Vis/Etiuda

Format: książka papierowa

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/57201/wprowadzenie-do-buddyzmu-zen

Do przeczytania tej książki skłonił mnie podkast "Co ćpać po odwyku", który niezmiernie lubię, a konkretnie opowieści jednego ze współprowadzących — Julka Strachoty — o jego doświadczeniach z Zen. Ponadto pamiętam, że @Sweet_acc_pr0sa wspominał, jak lubi filozoficzne książki z tego wydawnictwa i że są one bardzo przystępnie napisane.

Pozycja ta to uosobienie pola "Książka krótka, ale intensywna" z . Jest to mentalna cegła. I nie chodzi mi tu o to, że nie da się przez nią przebrnąć; raczej o to, że treść jest na tyle intensywna, że wielokrotnie trzeba czytać te same zdania, by choć trochę je pojąć.

Zen właśnie takie jest: niepojmowalne ludzkim umysłem, bo nie chodzi o to, by je pojmować. Dla osób, które kierują się w życiu przede wszystkim logiką (w tym dla mnie), zrozumienie Zen nie ma racji bytu, bo nie da się go zrozumieć — nie opiera się na logice. Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy, by "zrozumieć" świat na nowo. Nie chodzi tu o osiągnięcie stanu pustki, tylko stanu pełni. Jedynie zaginając obecny sposób myślenia, wykręcając mózg za pomocą koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści) można w pewnym momencie osiągnąć satori i w pełni posiąść Zen.

Z książeczki tej wynika też, że Zen nie jest dla każdego. Wymaga wytrwałości w dążeniu, pracy umysłowej, rozważania. Tym trudniejsze jest do osiągnięcia przez człowieka Zachodu, który żyje w świecie logiki i opiera się na starogreckiej dialektyce. Być może z tego powodu nie jest dla mnie, przynajmniej nie teraz, bo nie czuję braku związanego ze sferą duchową, którą Zen mogłoby zapełnić, ale na pewno coś we mnie po tej lekturze zostanie.

A, i książka niezbyt nadaje się do czytania przed snem (jednocześnie usypia i wymaga dużego skupienia, by zrozumieć, co autor ma na myśli). O wiele lepiej czyta się ją w przychodni.

Prywatny licznik (od początku roku): 7/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU6piorunów

@Wrzoo dalej tak twierdzę xD ze wszystkich przekładów książek filozoficznych te czyta mi sie najlepiej xD

GURU2piorunów

@Wrzoo obczaj sobie kiedys o iluzji wolnej woli schopenchauera, 3 x to czytalem dalej chuja rozumiem xD

Mistrz1piorunów

@Sweet_acc_pr0sa w sumie, Schopenhauer z Gdańska jest... xD

Fanatyk11piorunów

@Wrzoo No ale taguj proszę i :smiley:

Troszkę uzupełnię.

Celem Zen, jeśli dobrze to rozumiem, jest osiągnięcie satori, oświecenia, które polega na przyjęciu nowej perspektywy

W zasadzie to oświecenie jest efektem ubocznym. Jeśli ktoś dąży do oświecenia to tam nie dotrze, jeśli tam nie dąży, to się tam znajdzie, ale zgubi się na nowo, gdy się zorientuje, że jest na miejscu.

koanów (nielogicznych dla niewprawionego umysłu, zagadkowych opowieści)

Koany są nielogiczne również dla wprawionego umysłu, bo ich celem jest wysadzenie praktykującego z dualizmu myślenia (dobry-zły, działa-nie działa). Nie mają mieć rozsądnego rozwiązania, które da się opisać słowami i zawrzeć w książce.

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek nie masz gdzieś zapisanego tego jak pisałeś o czym ja czytam książki, a o czym Ty? 😁

Mistrz2piorunów

@Statyczny_Stefek Dziękuję za sprostowanie i wciąż uważam, że moja ocena nie jest godna tych tagów — wciąż nie wiem, o czym mówię. :grinning:

Fanatyk7piorunów

@splash545 Nie wiem, a gdzie to pisałem i kiedy? :grinning:

@Wrzoo i pięknie, pierwszy krok ("nie wiem") już za Tobą.

Lider1piorunów

@Statyczny_Stefek pisałeś coś w stylu:

'Ty czytasz książki rano zrób takie cwiczenie, wieczorem tamto. A ja czytam książki :

-cos tam, coś tam

-siedem klepek w podłodze, odpowiedział i doznał oświecenia'

:stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (14)

Mistrz

w Książki

44piorunów

185 + 1 = 186

Tytuł: Historia kobiet w 101 przedmiotach

Autor: Annabelle Hirsch

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Słowo/obraz terytoria

Format: książka papierowa

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać: https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5210377/historia-kobiet-w-101-przedmiotach

Zobaczyłam tę książkę w katalogu nowości w bibliotece i zainteresował mnie format. Dałam się trochę zbaitować.

Przedmioty, które dobrała autorka, służą jako ilustracja do opisu historii kobiet i ich miejsca w społeczeństwie na przestrzeni lat. Zaczynamy od prehistorii, kończymy zaś na współczesności. Każdy przedmiot przedstawiony jest na czarno-białym zdjęciu (minus, bo autorka czasem mówi o detalach i barwach, których nie widzimy) i poświęcone są mu około 2,5-3 strony tekstu.

I o ile do doboru opisywanych przedmiotów (których w większości nie znałam) i opisania ich historii — a wraz z nią historii kobiet — nie mogę się przyczepić, to, niestety, ta książka ma tę samą wadę, co wiele innych książek z historią kobiet w tle. Autorka rzuca w niej bardzo "zaczepnymi" i tendencyjnymi zdaniami. Bo hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr. Zawsze sięgając po tego typu książkę mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, i zawsze się zawodzę. Mimo dobrych zamiarów autorki, ma to zupełnie odwrotne działanie, odbiera to przyjemność z czytania i nie mogę z czystym sercem polecić tej pozycji.

Ciekawostka z książki na osłodę: "Przygody Tomka Sawyera" Marka Twaina były pierwszą książką napisaną w całości na maszynie.

Prywatny licznik (od początku roku): 6/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk16piorunów

@Wrzoo "hurr durr mężczyźni źli, a kobiety uciskane hurr durr" to jest faktycznie bolączka większości książek na ten temat. Zresztą podobnie jest z tematyką rasizmu. Zawsze uciskani czarni i biali jako potwory żądne krwi, gwałtu i gotowi wieszać na szubienicach. Obiektywizm takich pozycji bardzo na tym traci.

Fenomen5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Mistrz8piorunów

@WatluszPierwszy wydaje mi się, że przy odrobinie wysiłku dałoby się przedstawić te nierówności mniej polaryzująco, ale autorzy raczej wybierają to drugie podejście, bo główni odbiorcy ich książek tego oczekują…

Fanatyk2piorunów

@Wrzoo stąd mam problem np z "Chłopkami". Rozumiem, że ta książka pokazuje, że tak to ujmę, pewien problem i mówi o konkretnej grupie społecznej, ale jazda na "złych facetów" jest tam tak bijąca w oczy, że nie daję rady czytać takich pozycji.

Fenomen2piorunów

@Vampiress Nawet nie pod polityczną agendę. Po prostu takie książki dobrze się sprzedają.

Fenomen1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen2piorunów

@Vampiress Częściowo się zgodzę z tobą, niektóre tytuły są promowane przez lewicowych publicystów, którzy po prostu chcą podkreślić, jak to kobiety były pomijane w historii. Ale spory udział książek o kobietach to po prostu komercyjna pulpa, która ma zainteresować przeciętną czytelniczkę, której nie zależy na rzetelności tylko sensacji. Mam wrażenie, że podchodzisz do tematu na gorąco właśnie przez politykę.

Dodam tylko, że trochę tej "herstorii" miałem w dłoniach i w ciągu ostatnich dwóch lat przeczytałem tylko jedną książkę z tej kategorii, którą mógłbym z czystym sumieniem polecić. Nie winie jednak wyłącznie autorów książek o historii kobiet (autorów, bo znam co najmniej jednego mężczyznę wpisującego się w tę serię). Herstoria jest po prostu jednym z wielu gatunków literackich, które w polskiej literaturze charakteryzują się niską jakością 😒

Fenomen5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fanatyk4piorunów

@Vampiress btw chłopki mam i muszę przeczytać choćby dla weryfikacji, bo sama jestem chłopskiego pochodzenia z obu stron. Życie kobiet na wsi znam z autopsji i z opowieści. Jestem ciekawa jak książka ma się do moich osobistych doświadczeń i historii mojego rodu

Fanatyk3piorunów

@Kaligula_Minus to chyba zależy od rodziny właśnie. Moja żona czytała, zweryfikowała z opowieściami mamy i babci a nawet częściowo z własnymi doświadczeniami i sporo się zgadzało. Ja z kolei mam ze strony obojga rodziców pochodzenie wiejskie a doświadczenia diametralnie odmienne.

Mistrz3piorunów

@WatluszPierwszy mam podobne doswiadczenia z tą książką, co Twoja żona, dlatego dobrze mi się ją czytało. Ale ciekawe, że u Ciebie tak zupełnie odmiennie to wyglądało.

Fanatyk3piorunów

@Wrzoo mi się wydaje, że jak mówiłem, kwestia rodziny. U mojego ojca było mocne parcie, żeby dzieci się wyrwały z wiejskiego środowiska, żeby nie miały tak, jak rodzice. Dlatego np. mój dziadek był pchany w wykształcenie (co się udało). U mamy to samo i już moi pradziadkowie mocno stawiali na to, by dzieci "poszły w świat". Natomiast jakie konkretnie było podłoże takiego podejścia, tego nie wiem.

Z kolei u mojej żony, to było "zostań na gospodarce" i traktowanie dzieci jak darmowej siły roboczej. Dziewczyna miała wyjść za bogatego i obrotnego, a że go nie kochała to trudno. Żadna nie kocha i tak jest jak świat światem.

Fanatyk3piorunów

@WatluszPierwszy pozwolę sobie przytoczyć przykład mojej babci. Miała kilkoro rodzeństwa. Wszyscy chcieli wyrwać się i wyjechać do Torunia. Czemu tam? Nie wiem. Kiedyś moja babcia, będąca nastolatką, podsłuchała rozmowę rodziców. Mówili oni, że wszyscy wyjeżdżają a kto na gospodarstwie zostanie? Kto się nimi zajmie itp. w tym momencie Moja babcia podjęła ciężką decyzję by zostać. A reszta rodzeństwa się wyniosła do rzeczonego Torunia. Nie postawiła się, nie zbuntowała i choć z ciężkim sercem, to została. Tyrała na gospodarstwie jak wół, wygadana, obrotna i otwarta na ludzi. Ja się dziś zastanawiam, jak wyplatane są te motki naszych żywotów...

Fanatyk3piorunów

@Kaligula_Minus w kontekście Twojej historii, zawsze myślę, jakie potencjały ludzkie się marnują w ten sposób. Babcia "wygadana, obrotna i otwarta na ludzi" została na wsi. Gdyby pojechała do miasta... może osiągnęłaby więcej? Może rozwinęła się w jakiejś dziedzinie?

Fanatyk3piorunów

@WatluszPierwszy z tego co mi mówiono to wszyscy się "zaczepili" w tramwajach. Oczywiście, jak przyszły sprawy spadkowe to się wyjezdni pultali, jakie to majątki babcia dostała. Drewniany dom, ciężka charówa od rana do nocy i kult zapierdolu. Cały "majątek"... Uwielbiam takie historie rodzinne, gdzie najpierw wszyscy uciekają z biedy do miejskiego dobrobytu, a potem przy podziałach majątku hurr durr dej mje piniondze z tych hektarów co zes dostała!

Pokaż więcej komentarzy (16)

Mistrz

w Książki

48piorunów

143 + 1 = 144

Tytuł: Kwiaty dla Algernona

Autor: Daniel Keyes

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: e-book

Liczba stron: 298

Ocena: 9/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875015/kwiaty-dla-algernona

Inteligencja i wykształcenie niewzbogacone ludzkimi uczuciami nie mają żadnego znaczenia.

To jedna z tych niepozornych książek, które widzi się, że inni czytają, a zdecydowanie za mało się o nich słyszy. A przy okazji jest to klasyka science fiction — pierwsze wydanie pochodzi z 1966 roku.

Charlie Gordon jest upośledzonym umysłowo mężczyzną po trzydziestce. Został porzucony przez rodzinę. Jego codzienność to praca w piekarni, gdzie zamiata podłogi i dostarcza zamówienia. Uczęszcza do szkoły — bardzo zależy mu na tym, by nauczyć się pisać i czytać. Jego nauczycielka zachęca go do wzięcia udziału w eksperymencie doktorów Straussa i Nemura, którzy chcą wykonać na nim operację mającą zwiększyć jego IQ.

Operacja się udaje, i Charlie staje się inteligentniejszy. Odkrywa przy tym jednak niewygodną prawdę o sobie i świecie, o swojej przeszłości i tym, jak naprawdę do tej pory postrzegali go ludzie.

Powieść ta ma formę pamiętnika, dzięki czemu znajdujemy się w centrum wydarzeń i jeszcze silniej empatyzujemy z Charliem. Śledzimy jego rozwój z każdą przewróconą stroną. Czujemy jego dylematy moralne, wątpliwości, frustracje. Jest to naprawdę fenomenalna książka, napisana lekko i przemyślanie.

Prywatny licznik (od początku roku): 5/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet1piorunów

@Wrzoo akurat to wczoraj zacząłem na nocce w kołchozie, dzisiaj będę kończył xD

Mistrz2piorunów

@Hilalum dobrze się to czyta nocą :D

Osobistość1piorunów

@Wrzoo jako, że to wpisy pamiętnika to początki były dla mnie trudne, a zanim zrozumiałem że błędy to celowy zabieg to myślałem że mam jakieś upośledzone wydanie xd

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mistrz

w Hydepark

27piorunów

90 + 1 = 91

Tytuł: Dziewczyna z konbini

Autor: Sayaka Murata

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

Liczba stron: 168

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5203788/dziewczyna-z-konbini

Przeglądam czasem Reddita, w tym społeczność /r/ireadabookandadoredit. Niedawno ktoś wrzucił tam post na temat książki "Convenience store woman" i z miłym zdziwieniem odkryłam, że została przetłumaczona na polski. A że opis mnie zainteresował, to stwierdziłam, że machnę ją przy okazji.

W książce tej śledzimy losy 36-letniej Keiko, która od dziecka ma trudności ze zrozumieniem reguł i norm panujących w społeczeństwie. Kobieta ewidentnie jest w spektrum, co jednak nie przeszkadza jej znaleźć swojego miejsca na ziemi: sklepu konbini, czyli japońskiego całodobowego odpowiednika naszej Żabki na sterydach, w którym pracuje dorywczo.

Keiko mierzy się z pytaniami bliskich, nie traktujących jej zatrudnienia i stanu panieńskiego poważnie, o jej plany na przyszłość. Czy ugnie się i dostosuje do wymagań społeczeństwa? I jaką rolę w jej decyzji będzie miał redpillowiec, który zatrudnia się w tym samym konbini?

Jest to książka lekka i przyjemna, w sam raz na raz, nie wymaga zbyt wiele od czytelnika. Ot, miły przerywnik.

Prywatny licznik (od początku roku): 4/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Specjalista1piorunów

szukałem czegoś w takim klimacie, dzięki za rekomendację

Pokaż więcej komentarzy (3)

Mistrz

w Książki

35piorunów

83 + 1 = 84

Tytuł: Wierna rzeka

Autor: Stefan Żeromski

Kategoria: Klasyka

Wydawnictwo: Książka i Wiedza

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/123200/wierna-rzeka

Czasami książki wpadają w nasze ręce przypadkiem. Tak było i z "Wierną rzeką" Żeromskiego — krótkim dziełem tego autora, którego wcześniej nie kojarzyłam. Podobno było ono dawniej lekturą szkolną (choć nie za moich czasów). A że Żeromskiego lubię, to stwierdziłam, że czemu nie.

W "Wiernej rzece" poznajemy historię księcia Józefa Odrowąża, który, będąc ciężko ranionym w trakcie powstania styczniowego, trafia do majątku państwa Rudeckich. Pod ich nieobecność dworkiem opiekuje się ich krewna, panna Salomea Brynicka. Salomea przyjmuje Józefa, pielęgnuje go i w wielkiej konspiracji ukrywa go przed wojskami rosyjskimi.

Dalszy opis wydarzeń byłby solidnym spoilerem, dlatego zwieńczę go tylko tym, że książka nie jest przewidywalna, a końcówka przynosi niespodziewany zwrot akcji.

Bardzo lubię Żeromskiego za język, którym się posługuje. Jego dialogi są oszczędne, a przy tym naturalne; drobne opisy przyrody tchną wrażliwością i czułością. Może i "Wierna rzeka" nie jest najbardziej porywającym dziełem autora, ale po prostu dobrze się je czyta.

Prywatny licznik (od początku roku): 3/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mistrz

w Książki

48piorunów

74 + 1 = 75

Tytuł: Faraon

Autor: Bolesław Prus

Kategoria: Powieść historyczna

Wydawnictwo: Wolne lektury

Format: e-book

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/3900520/faraon

Kontynuując zeszłoroczny projekt nadrabiania klasyki literatury, tym razem zabrałam się za "Faraona" Bolesława Prusa. Wybór padł na to dzieło głównie dlatego, że któregoś razu w hotelu widzieliśmy z Owczarkiem początek jego ekranizacji z 1966. Od tamtej pory nieustannie chodził mi po głowie.

"Faraon" jest powieścią wielopłaszczyznową. Przede wszystkim opowiada o przygotowywaniu się do objęcia tronu przez młodego księcia, Ramzesa XIII, o jego planach reform i chęci podporządkowania sobie kapłanów. Z drugiej strony jest to też powieść próbująca przedstawić czytelnikowi realia starożytnego Egiptu (na tyle, na ile Prus był w stanie, biorąc pod uwagę ówczesny stan wiedzy). Mamy też fragmenty ewidentnie wychowawcze, ale też tajemnice, miejscami magię — jest więc trochę elementów sensacyjnych.

Prus, naturalnie, popełnił trochę błędów. W końcu stan wiedzy dotyczącej starożytnego Egiptu z końcówki XIX był inny niż obecnie. Niemniej, nie zmienia to odbioru powieści.

Miejscami "Faraona" czyta się mozolnie. Musimy przebrnąć przez długie opisy budowli i rytuałów pogrzebowych. Inne zaś fragmenty (na przykład podróż młodego księcia przez nomy, czyli prowincje Egiptu) nie mają zbyt wielkiego znaczenia dla fabuły, jakby Prus zmienił koncepcję po ich napisaniu. Kulminacja odbywa się w zasadzie w ostatnich trzech rozdziałach, dlatego do ich nadejścia akcja rozgrywa się powoli i czekamy, aż coś się wydarzy.

Ciekawostką jest to, że powieść, mimo że publikowana we fragmentach w "Tygodniku ilustrowanym", do redakcji trafiła w całości (w przeciwieństwie do "Lalki", która również ukazywała się we fragmentach, ale była pisana przez Prusa na bieżąco).

Prywatny licznik (od początku roku): 2/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Autorytet8piorunów

@Wrzoo Przeczytalem to kilka lat temu i no podobalo mi sie. Sienkiewicz to nie jest ale jak na egzotyczna przygodowke napisana przez kogos kto nigdy nie byl w Egipcie to daje rade.

Mistrz3piorunów

@hellgihad o dokładnie :D Prus miał jednak wyobraźnię

Kompan2piorunów

@hellgihad Mi się też podobał. I książka, i film.

Autorytet0piorunów

Faraoniszcze.

Pokaż więcej komentarzy (8)