Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Sum

w Książki

11piorunów

1074 + 1 = 1075

Tytuł: Baltic: The Future of Europe

Autor: Oliver Moody

Kategoria: geopolityka

Format: martwe drzewo

Liczba stron: 384

Ocena: 6/10

Kupione z nudów na lotnisku. Jak to bywa z takimi książkami nie dowiedziałem się tego, co chciałem. No i autor jest moim wieku, co taki gówiarz może wiedzieć o świecie?

Nie pasuje nigdzie w bingo.

Lider1piorunów

@szatkus-7 to zależy jakim gówniarzem jesteś, bo na Hejto gówniarze to dobijają do 40 😉

Statysta

w Dyskusje

2piorunów

Wyobraźcie sobie, że powstanie listopadowe w 1831 roku kończy się zwycięstwem, a Rzeczpospolita wraca na mapę Europy jako liczące się państwo.

Co wydarzyłoby się później? Czy historia XIX i XX wieku potoczyłaby się zupełnie inaczej? A może świat, który znamy, jest tylko jednym z wielu możliwych scenariuszy?

Od takiego pytania zaczyna się moja powieść „Brama nad Bugiem – Czas rozdarty” – pierwsza część cyklu łączącego historię alternatywną z science fiction.

„A jeśli historia, którą znamy, to tylko jeden z niezliczonych wariantów? Czy jedna decyzja może wymazać imperia lub ocalić narody? Skąd pewność, że już tak nie było? A jeśli tak — alternatywna rzeczywistość właśnie się dzieje, tuż obok, za cienką zasłoną błękitnej poświaty.
Brama nad Bugiem – Czas rozdarty to opowieść o Polsce różnych epok, odmiennych kultur i ideologii. O ludziach, których czas wyrzucił w miejsca im obce, zmuszając do walki o każdą ze swych ojczyzn. I o własne przetrwanie.”

Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły. Mogę jedynie powiedzieć, że akcja obejmuje współczesność, świat sprzed stu lat i realia powstania listopadowego. Losy bohaterów z różnych epok zaczynają się splatać, a wydarzenia w jednej rzeczywistości zaczynają wpływać na drugą.

Jeśli macie ochotę, możecie przeczytać darmowy fragment i sprawdzić, czy ten świat jest dla Was. Linki do fragmentu, e-booka i wydania papierowego zostawiam w komentarzu.

Jeżeli historia przypadnie Wam do gustu, będę publikował kolejne fragmenty pod tagiem #bramanadbugiem.

Jestem też ciekaw Waszej opinii: lubicie historię alternatywną? Jak myślicie, co mogłoby się wydarzyć, gdyby powstanie listopadowe zakończyło się zwycięstwem?

PS Powieść napisałem w 2012 roku, świat współczesny przedstawiony w powieści różni się nieco od naszego tu i teraz, co nawet wyszło na plus. Dodam też, ze wtedy nie było AI i research oraz pisanie odbywało się metodą: pomyśl, znajdź, napisz.

Statysta0piorunów

:book: Najpierw sprawdź, czy to historia dla Ciebie. Tu znajdziesz darmowy fragment, grafiki ułatwiające orientację w fabule oraz wydanie papierowe:
Brama nad Bugiem - Czas rozdarty
:iphone: E-book jest dostępny również tutaj:
:point_right:Cliple – e-book
:robot_face: Google Play Books

Brama nad BugiemBrama nad Bugiem - Ronald Szafraniec — A jeśli historia, którą znamy to tylko jeden z niezliczonych wariantów? Czy jedna decyzja może wymazać imperia lub ocalić narody? Skąd pewność, że już tak nie było? A jeśli tak — alternatywna rzeczywistość właśnie się dzieje, tuż obok, za cienką zasłoną błękitnej poświaty. „Brama nad Bugiem — Czas rozdarty” to opowieść o Polsce różnych epok, odmiennych kultur i ideologii. O ludziach, których czas wyrzucił w miejsca im obce, zmuszając do walki o każdą ze swych ojczyzn. I o własne przetrwanie.Ridero
Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

10piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Dom Wydawniczy REBIS zapowiada książkę historyczną. "Hetyci. Wojownicy z Anatolii" Trevora Bryce'a zaplanowano na 25 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 344 strony, w cenie detalicznej 89 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Barwne ujęcie jednej z najbardziej tajemniczych starożytnych cywilizacji sprzed ponad trzech tysięcy lat. Trevor Bryce rzuca nowe światło na historię, kulturę społeczną, religijną i polityczną kraju Hattusa, ukazując Hetytów jako wspaniałych wojowników, mistrzów walki na rydwanach, którzy niemal zmiażdżyli Ramzesa II w bitwie pod Kadesz w 1274 r. p.n.e., gorliwych wyznawców licznego panteonu bogów, a także twórców nowego systemu dyplomatycznego, który przez stulecia umacniał ich autorytet.

Autor opiera się zarówno na zapisach historycznych, jak i na wciąż prowadzonych badaniach archeologicznych, a jednocześnie przedstawia sugestywne rekonstrukcje hetyckiego świata. Dowodzi, że choć rozwój kultury wojowników był niezbędny nie tylko do ekspansji imperium, ale i do jego przetrwania, to nie był wystarczający, a sami Hetyci byli kimś znacznie więcej niż tylko sprawnymi wojownikami.

Ta wciągająca, świetnie napisana książka ukazuje złożoność hetyckiego świata. Opisuje nie tylko podboje militarne i hierarchię społeczną, ale też życie codzienne, przesądy i zwyczaje, rolę królowej, pałace i świątynie, a nawet przestępstwa, jakich się dopuszczali. Zabiera czytelnika w niezwykłą podróż, łącząc błyskotliwą narrację z rzetelną wiedzą.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Lider

w Książki

18piorunów

1073 + 1 = 1074

Tytuł: Śmierć w Wenecji

Autor: Thomas Mann

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Wydawnictwo Eperons-Ostrogi

Format: ebook

Liczba stron: 126

Ocena: 6/10

Kontynuując czytanie Manna, tak, żeby przypadkiem nie przeczytać "Czarodziejskiej góry" - odcinek 4 😉

To jedna z tych książek, które bardziej się analizuje niż czyta. Fabuła jest tu zaledwie pretekstem do rozważań o sztuce, pięknie, starości, przemijaniu i cienkiej granicy między zachwytem, a niezdrową obsesją. To kolejna książka, którą z początku wrzuciłbym do jednego worka z "Lilitą", "Hańbą" czy "Stonerem", ale jednak obsesja i zauoczenie są tu inne.

Ale zacznijmy od początku:

Thomas Mann nie spieszy się z opowiadaniem historii i od samego początku daje do zrozumienia, że najważniejsze wydarzenia rozgrywają się nie w Wenecji, ale w głowie głównego bohatera.

Gustav von Aschenbach, uznany pisarz, przyjeżdża do Wenecji w poszukiwaniu odpoczynku i twórczego natchnienia. Tam poznaje Tadzia - młodego Polaka, którego niezwykła uroda staje się dla niego symbolem idealnego piękna. Z czasem niewinny zachwyt przeradza się w obsesję, a jednocześnie nad miastem zawisa widmo epidemii cholery, skrzętnie ukrywanej przed turystami. Mann prowadzi tę historię bardzo subtelnie, bardziej sugerując emocje i motywacje bohatera, niż nazywając je wprost.

Największym atutem tej noweli jest klimat. Wenecja staje się niemal osobnym bohaterem – piękna, elegancka, ale jednocześnie powoli gnijąca i skrywająca niewygodną prawdę. To świetna metafora samego Aschenbacha i jego stopniowego rozpadu. Podobało mi się również to, jak autor pokazuje konflikt między rozsądkiem a namiętnością oraz pytanie o to, czy pogoń za absolutnym pięknem zawsze musi prowadzić do samozniszczenia.

Jednocześnie jest to książka, która wymaga od czytelnika sporo cierpliwości. Styl Manna jest ciężki, pełen opisów i filozoficznych odniesień. Chwilami miałem wrażenie, że więcej czasu poświęca analizowaniu symboli niż prowadzeniu samej historii. Dodatkowo fabuła jest bardzo skromna, więc jeśli ktoś oczekuje dynamicznych wydarzeń, raczej się rozczaruje.

"Śmierć w Wenecji" to ponad 100-letnia klasyka, którą warto znać, ale zdecydowanie nie jest to lektura obowiązkowa. Doceniam jej warstwę symboliczną, atmosferę i ponadczasowe pytania o naturę człowieka, choć momentami brakowało mi większego zaangażowania emocjonalnego i bardziej wyrazistej historii.

To książka, która zostawia po sobie sporo tematów do przemyślenia, ale jednocześnie nie zostawia przyjemności z samego czytania. Choć to przecież nie jest obowiązek. Mnie lekko rozczarowała i była najsłabszą książką w dorobku autora.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Książki

14piorunów

1072 + 1 = 1073

Tytuł: Bezprawie

Autor: Remigiusz Mróz

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Format: audiobook

Liczba stron: 496

Ocena: 5/10

Jednym z moich celów czytelniczych na ten rok było sprawdzenia jak sobie radzą autorzy, od których się odbiłem oraz serie, które porzuciłem. I tu z pomocą w jego realizacji przyszedł 20 tom przygód Chyłki i Zordona.

Tak, dobrze czytacie - 20. Trudno mi trochę uwierzyć, że seria która jawiła mi się jako odtwórcza już po 4-5 tomach (bo chyba wtedy ją porzuciłem), dotrwała do 20 tomów. No ale może to tylko moje złudne wrażenie, że było aż tak źle. Po przeczytaniu kilku pierwszych tomów odłożyłem ją na bok i przez długi czas nie czułem potrzeby, żeby kontynuować tę historię.

Teraz postanowiłem sprawdzić, co słychać u Chyłki i Zordona oraz jak przez ten czas rozwinęły się ich losy. "Bezprawie" okazało się dla mnie bardziej spotkaniem ze starymi bohaterami niż książką, która rozbudziła moją fascynację tą serią.

Tym razem duet prawników podejmuje się obrony policjanta oskarżonego o śmiertelne pobicie młodego mężczyzny. Szybko okazuje się jednak, że sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, bo oskarżony przed lata działał pod przykrywką w świecie przestępczym i do tego odegrał ważną rolę w życiu samych bohaterów. Równolegle Chyłka mierzy się z osobistymi problemami dotyczącymi rozwodu siostry i szansą na odebranie jej siostrzenicy, przez co zawodowe i prywatne wątki nieustannie się przeplatają. Aż do tego stopnia, że dzieci Chyłki i Zordona zostają porwane, a oni dostają prawnicze ultimatum, którego niedotrzymanie zakończy żywot maluszków.

Największym atutem książki pozostają sami bohaterowie. Ich relacja, wzajemne docinki i charakterystyczny sposób prowadzenia rozmów nadal mają w sobie coś, co wyróżnia tę serię. To właśnie ten element i ich relacja, sprawiły, że wróciłem do ich świata.

Niestety sama fabuła mnie mocno zawiodła. Miałem wrażenie, że wiele rozwiązań jest mocno przerysowanych, a kolejne zwroty akcji bardziej próbują zaskoczyć niż wynikają z naturalnego rozwoju wydarzeń. Im dalej w książkę, tym częściej łapałem się na tym, że zamiast angażować się w śledztwo, po prostu płynę z nurtem wydarzeń, czekając na kolejny obowiązkowy twist.

Być może właśnie dlatego uświadomiłem sobie, dlaczego kiedyś porzuciłem tę serię. Mróz nadal potrafi pisać bardzo dynamicznie i trudno odmówić mu umiejętności budowania tempa, ale dla mnie coraz trudniej zawiesić niewiarę i zaakceptować niektóre rozwiązania fabularne. W efekcie zamiast emocji pojawiało się raczej poczucie, że historia mogłaby być znacznie bardziej wiarygodna. Sam wątek porzucenia zwłok w lesie, tuszowania godziny śmierci denata, z oszukaniem GPSu w aucie, jest mocno naciągany. A jeszcze bardziej, to jak szybko polskie służby wpadają na to, że to była jednak Chyłka. Te same służby, które w ostatnich aferach, o których czytamy, tygodniami jak nie miesiącami, czekają na przesłuchanie kluczowych świadków i głównych podejrzanych. A tu nagle w niecały tydzień po "zbrodni" na gangusie, wjeżdzają Chyłce do biura i ją aresztują, jako jedyną podejrzaną. Bo przeciesz szczupła kobieta spokojnie sama dała sobie radę z rosłym napakowanym czeczenem, a później go jeszcze wtargała do auta, wywiozła do lasu i wyrzuciła między drzewami. Brzmi jak jedyny słuszny trop, nie ma sensu szukać dalej xD

Nie żałuję jednak tego powrotu. Fajnie było sprawdzić, co przez te lata wydarzyło się u Chyłki i Zordona, nawet jeśli nie przekonało mnie to do stałego powrotu do całej serii i nadrobienia poprzednich tomów. To było bardziej spotkanie z bohaterami, których kiedyś polubiłem, niż lektura, która na nowo rozbudziła mój entuzjazm.

Czy zaskoczyło mnie to, że ich ralacja jest dalej w trybie, jak status związku "to skomplikowane" na Facebooku, mają 2 dzieci i co chwilę wpadają w tarapaty, które mogą się zakończyć śmiercią kogoś z członków rodziny? Nic a nic. Bo już to czytałem w pierwszych tomach.

Ostatecznie "Bezprawie" pozostawiło mnie z mieszanymi odczuciami. To książka, którą czyta się szybko (audiobooka wciągnąłem w nieco ponad 3h), ale zapewne równie szybko o niej zapomina. Dla wiernych fanów serii będzie kolejnym rozdziałem dobrze znanej historii. Dla mnie okazała się raczej potwierdzeniem, że choć do Chyłki warto czasem zajrzeć z ciekawości, to dalej mam do niej takie zarzuty, jakimi kończyłem poprzednią z nią przygodę.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Mocarz3piorunów

@WujekAlien what, Chyłka i Zordon mają dzieci? :hushed: Czy ona czasem już w 1 tomie nie była w wieku menopauzalnym?

Lider2piorunów

@Telezajaczek najmarniej od kilku tomów, bo w 20 tomie dzieci (bliźnięta - córka i syn) mówią swoje pierwsze słowo (oboje takie same) 😉

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

12piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG dodrukowało czwarty tomu Archiwum Burzowego Światła. "Rytm wojny. Tom 1 i 2" Brandona Sandersona ponownie w księgarniach od 16 lipca 2026 roku. Wydania w twardej oprawie liczą kolejno 636 i 720 stron, w cenach detalicznych po 55 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.

Tom 1

Po utworzeniu koalicji ludzkich monarchów stawiających opór wrogiej inwazji, Dalinar Kholin i jego Świetliści Rycerze przez rok prowadzili przeciągającą się, brutalną wojnę. Żadna ze stron nie zyskała przewagi, a nad każdym strategicznym posunięciem wisi cień zdrady przebiegłego Taravangiana.
Teraz, gdy nowe wynalazki uczonych Navani Kholin zaczynają zmieniać oblicze wojny, wróg przygotowuje odważną i niebezpieczną operację. Następujący później wyścig zbrojeń może rzucić wyzwanie samemu sednu ideałów Świetlistych, a być może wyjawić również tajemnice starożytnej wieży, która niegdyś była sercem ich potęgi.

Tom 2

W opanowanym przez pieśniarzy i Stopionych Urithiru Kaladin i Navani walczą o ocalenie Rodzeństwa, sprena wieży, przed całkowitym zepsuciem. Upadek wieży, stanowiącej główny punkt przerzutowy dla wojsk koalicji monarchów, oznaczałby katastrofę i ostateczne zwycięstwo sił Odium. Aby osiągnąć swój cel, Navani decyduje się na niebezpieczną grę z Raboniel, Stopioną zwaną niegdyś nie bez powodu Panią Bólu.
Tymczasem nieświadome sytuacji w Urithiru wojska koalicji prowadzą wojnę w Emulu, Dalinar próbuje poznać głębię swoich mocy Kowala Więzi, a Jasnah umocnić swoją pozycję królowej Alethkaru. Zaś w Cieniomorzu Adolin i Shallan trafiają do fortecy honorsprenów, Nieprzemijającej Prawości, gdzie każde ma swoje niebezpieczne zadanie do wypełnienia.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

Autorytet

w Książki

16piorunów

1069 + 1 = 1070

Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Autor: Stieg Larsson

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: ebook

Liczba stron: 500

Ocena: 7/10

Miałem tego ebooka na półce już od jakiegoś czasu ale za pierwszym razem jakoś się od niego odbiłem. Teraz przy drugim podejściu poszło już o wiele lepiej i bawiłem się na tyle dobrze, że na pewno sięgnę też po kolejne tomy.

Kiedyś oglądałem też ekranizację z Danielem Craigiem (swoją drogą nie wiem kto wpadł na pomysł ekranizacji tej książki bo wydaje się ona wybitnie do tego nie nadająca) ale było to na tyle dawno że zapamiętałem w sumie tylko jedną dość pewnie wiadomą scenę, nie mając za bardzo pojęcia o reszcie fabuły.

W książce przyjdzie nam śledzić poczynania Mikaela Blomkvista, zniesławionego dziennikarza gospodarczego który aby nie przysparzać redakcji gazety Millenium, której zresztą jest wydawcą, kłopotów daje się namówić pewnemu podstarzałemu magnatowi przemysłowemu na prywatne śledztwo mające na celu odkrycie co stało się z jego wnuczką Harriet, która niemal 40 lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęła z wyspy na której zamieszkiwała cała rodzina, a raczej klan Vagnerów.

Akcja książki rozgrywa się głównie na wspomnianej wyspie gdzieś na północy Szwecji, skutej lodem i owianej mgłą, w otoczeniu starych i zmurszałych ludzi i w większości skupia się na żmudnej, detektywistycznej pracy. Mikael czyta zapiski, ogląda stare fotografie, rozmawia z dziadkami i nieco młodszymi członkami rodu Vagnerów i pije kawę. Wszyscy piją kawę, dosłownie hektolitry kawy xD Akcja rozgrywa się dwutorowo, bo oprócz Mikaela śledzimy też poczynania Lisbeth Salander, nieco autystycznej ale wyjątkowo błyskotliwej hakerki której losy gdzieś w połowie książki krzyżują się z losami Mikaela.

Ogólnie brzmi to nudno, ale czyta się to naprawdę dobrze mimo że z powyższego opisu może się wydawać że to nic ciekawego. Główny bohater nie za bardzo wierzy w powodzenie swojej misji ale wkręca się w nią tak samo jak ja wkręcałem się razem z nim. Niektóre wątki są trochę naciągane, największy plot twist w książce trochę mnie zniesmaczył i wydawał się mocno z czapy, no ale jakoś to łyknąłem. Reszcie nie idzie za bardzo niczego zarzucić, to kawał dobrego, wielowątkowego kryminału, autor ma lekkie pióro, a fakt że akcja jest osadzona w Szwecji dodaje książce ciekawego, nieco egzotycznego z braku lepszego określenia sznytu.

Specjalista2piorunów

8/10

Autorytet1piorunów

@WujekAlien Powolny klimat mi nie przeszkadzał bo w sumie pasował i do klimatu i miejsca akcji, tylko tak jak pisałem tajemnica którą bohaterowie odkrywają "przy okazji" nie bardzo mi siadła. Trochę to zbyt naciągane było żeby nikt się nie kapnął że coś się dzieje przez tyle lat.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Książki

15piorunów

1068 + 1 = 1069

Tytuł: Pharos

Autor: Guy Haley

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Copernicus Corporation

Format: książka papierowa

Liczba stron: 480

Ocena: 7/10

“Rodzimy się, cierpimy, a potem umieramy.”

XXXIV część cyklu Herezja Horusa kontynuuje temat Imperium Secundus zapoczątkowany w “Niezapomnianym Imperium”. Bezpośrednim wstępem do “Pharos” są zaś dwa opowiadania: “The Laurel of Defiance” oraz “A Safe and Shadowed Place”.

Zaczyna się intrygująco: W systemie Sotha na obrzeżach 500 Światów patrolujący samotnie niszczyciel Ultramarines odnajduje opustoszały wrak potężnego krążownika Władców Nocy. Czujniki nie znajdują śladów życia.

Jak widać jeden wątek początkowo przypomina kosmiczny horror pokroju “Event Horizon”, Drugi zaś jest niemal sielski niczym powieść przygodowa opowiedziana z punktu widzenia grupy cywili rozpoczynających czteromiesięczne szkolenie wojskowe. Jeszcze inny jest perspektywą rekrutów Astartes w trakcie treningu. Dzięki temu udało się po części uniknąć typowego dla serii przesadnego heroizmu i ogólnej zajebistości kosmicznych he-manów. Na szczęście nie całkiem, bo wiadomo, że niebiescy są dzielni, a bolter musi robić brrr. Oczywiście wszystkie te wątki łączą się w większą spójną historię.

Autorowi udało się też stworzyć wiarygodne postaci. Nie miał również skrupułów, żeby kilka ukatrupić.

Plus za świetny epizod z Aniołem i Nocnym Upiorem. Minus za kilka niewielkich dziur logicznych i fragmentów bardziej naiwnych. Wrażliwych muszę ostrzec, że skoro są Władcy Nocy, to musi być skórowanie i ogólnie plastyczny gore, ale jeśli ktoś dotarł do tej części, to raczej go to nie rusza.

Poza wspomnianymi opowiadaniami nie znałem nic od tego autora, ale muszę przyznać, że przyjemnie pisze, zachowuje dobrą płynność opowieści i czyta się go po prostu dobrze.

Nie jest to w żadnej mierze pozycja obowiązkowa dla zrozumienia Herezji, ale została napisana rzetelnie i z pomysłem.

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

1066 + 1 = 1067

Tytuł: War Without End

Autor: praca zbiorowa

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 624

Ocena: 6/10

“Keep your secrets, [...] the galaxy’s more interesting that way.”

Antologia stanowiąca XXXIII część cyklu Herezja Horusa zawiera aż 21 opowiadań:

Graham McNeill - The Devine Adoratrice - 6/10

Aaron Dembski-Bowden - Howl of the Hearthworld - 8/10

Aaron Dembski-Bowden - Lord of the Red Sands - 6/10

Nick Kyme - Artefacts - 5/10

Rob Sanders - Hands of the Emperor - 6/10

Nick Kyme - The Phoenician - 3/10

David Annandale - Sermon of Exodus - 3/10

Gav Thorpe - By the Lion's Command - 6/10

Rob Sanders - The Harrowing - 5/10

James Swallow - All That Remains - 5/10

James Swallow - Gunsight - 5/10

Chris Wraight - Allegiance - 6/10

Chris Wraight - Daemonology - 7/10

John French - Black Oculus - 4/10

Andy Smillie - Virtues of the Sons - 7/10

Guy Haley - The Laurel of Defiance - 6/10

Guy Haley - A Safe and Shadowed Place - 6/10

Nick Kyme - Imperfect - 6/10

Nick Kyme - Chirurgeon - 8/10

Guy Haley - Twisted - 8/10

Graham McNeill - Wolf Mother - 9/10

Wyjątkowo dużo tytułów, niektóre bardzo krótkie, dosłownie na kilka stron (Lord of the Red Sands, Black Oculus), inne dłuższe, a większość o znikomym znaczeniu w szerszej perspektywie fabularnej. Jedne wydają się całkowicie zbędne. Inne pozwalają uzupełnić obraz uniwersum o dodatkowe drobne detale. Tematyka przeróżna: prolog “Mściwego Ducha”, niewdzięczna misja Wilków, ciąg dalszy przygotowań do obrony Terry, kolejna niepotrzebna powtórka z Isstvana V, ruchy Malcadora, dalsze losy Arvida, wspomnienia nawigatora, wstęp do “Pharos” (niedługo skończę), wspomnienia konsyliarza podczas sekcji zwłok czy epilog “Mściwego Ducha”. Spotykamy m.in. Yesugeia, Luciusa, Amira, Kharna, Fabiusa, Maloghursta, Alivię, Sevariana. Aaron Dembski-Bowden pokazał, że nawet bardzo krótka forma czasem wystarczy by namalować w głowie obrazy, a Graham McNeill zapewnił znakomite domknięcie.

Średniej jakości zbiór ciekawostek, spokojnie można pominąć, chyba że ktoś jest pazerny na lore, to wówczas warto rozważyć.

Lider

w Książki

16piorunów

1065 + 1 = 1066

Tytuł: Zmuś mnie

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10

Po dwudziestu tomach przygód Jacka Reachera trudno oczekiwać rewolucji. I całe szczęście, bo „Zmuś mnie” wcale nie próbuje nią być. Wbrew tytułowi, wcale się nie czuję być zmuszony czytać ją i kolejne tomy. To książka, która bardzo dobrze pokazuje, dlaczego ta seria od tylu lat cieszy się taką popularnością. Dla jednych będzie kolejną powtórką sprawdzonego schematu. Dla mnie jest natomiast esencją tego, czym Reacher zawsze był.

Historia zaczyna się bardzo po reacherowemu. Jack trafia do niewielkiego miasteczka o intrygującej nazwie Matczyny Spoczynek. Nie kieruje nim żaden wielki plan ani misja. Jest po prostu ciekawy. A jak wiadomo, ciekawość Reachera niemal zawsze kończy się odkryciem czegoś, czego lokalni mieszkańcy bardzo nie chcieliby ujawniać. Szybko okazuje się, że pod pozornie spokojną powierzchnią kryje się kolejna mroczna tajemnica.

I właśnie za to lubię tę serię.

Nie potrzebuję, żeby Reacher ratował świat, współpracował z międzynarodowymi agencjami wywiadowczymi czy latał prywatnymi odrzutowcami. To już przerabialiśmy i jak pisałem przy Sprawie osobistej, zupełnie mnie to nie przekonało. Reacher najlepiej działa wtedy, gdy trafia do małego miasteczka, zadaje jedno pytanie za dużo i nagle okazuje się, że ktoś bardzo chciałby, żeby już więcej żadnych pytań nie zadawał, bo nadepnął mu na odcisk. Zmuś mnie wraca właśnie do tego sprawdzonego schematu.

Oczywiście można zarzucić Childowi, że po raz kolejny korzysta z tych samych motywów. Samotny włóczęga. Małe miasteczko. Piękna kobieta (o egzotycznej urodzie) pomagająca w śledztwie. Lokalna tajemnica. Grupa ludzi, którzy myślą, że uda im się zastraszyć Reachera. To wszystko już było. I pewnie jeszcze będzie.

Tylko że… ja właśnie po to sięgam po kolejne tomy.

Mam wrażenie, że Reacher jest dla mnie trochę jak ulubiony serial oglądany po raz kolejny. Nie chodzi o zaskoczenie, tylko o komfort powrotu do czegoś znajomego. Wiem, czego mogę się spodziewać, a Lee Child bardzo rzadko zawodzi w dostarczeniu dokładnie tego, po co sięgnąłem. Do tej pory tylko 1 z 20 tomów mnie serio zawiódł, więc 95% skuteczności i ja to kupuję 😉

Może to moje guilty pleasure. A może po prostu jedna z tych serii, które przez lata wypracowały własną tożsamość i nie próbują na siłę udowadniać, że potrafią być czymś innym. Kiedy dopada mnie zastój czytelniczy, Reacher jest jednym z pierwszych bohaterów, po których sięgam. Wiem, że dostanę dynamiczną historię, kilka świetnych dialogów, bohatera rozwiązującego problemy pięściami i głową oraz satysfakcję z kolejnej dobrze opowiedzianej sensacyjnej historii.

I chyba najbardziej cieszy mnie to, że przede mną wciąż jeszcze sporo tej serii. Choć głównych powieści jest już 31, ja dopiero dotarłem do dwudziestego tomu. Do tego dochodzą jeszcze nowelki i opowiadania, których nawet nie zacząłem. To bardzo przyjemna świadomość - wiedzieć, że z ulubionym bohaterem czeka mnie jeszcze setki godzin wspólnych przygód.

„Zmuś mnie” nie jest najlepszym tomem serii. Nie próbuje też wywracać jej do góry nogami. Jest za to bardzo dobrym przypomnieniem, dlaczego od dwudziestu książek z taką przyjemnością wracam do Jacka Reachera. Gdyby mnie ktoś zapytał, czy jest seria o Reacherze, to „Zmuś mnie”, idealnie odpowiada na te pytanie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk

w Książki

13piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka wznawia kolejną powieść ze Świata Dysku. "Prawda" Terry'ego Pratchetta trafi na sklepowe półki 3 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 512 stron, w cenie detalicznej 65 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

William de Worde jest przypadkowym wydawcą pierwszej gazety na Dysku. Musi sobie radzić z tradycyjnymi problemami dziennikarskiego życia – ludźmi, którzy chcą, by zginął, wampirem na odwyku, żywiącym samobójczą fascynację fotografowaniem z lampą błyskową, innymi ludźmi, którzy też chcą, by zginął, choć w inny sposób, oraz, co najgorsze, człowiekiem, który błaga go, by publikował zdjęcia jego ziemniaków o zabawnych kształtach.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

Osobistość0piorunów

Dlaczego ja tego nie znam? Będę musiał sprawdzić na netach całość jego twórczości.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Olesiejuk przedstawia następny element Kolekcji Legend. "Darth Maul. Łowca z mroku" Michaela Reavesa rozpocznie łowy 26 sierpnia 2026 roku. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej oprawie i twardej z barwionymi brzegami - ma 320 stron, w cenie detalicznej 44,99 za miękką i 129,90 zł za twardą. Poniżej okładki (miękka z lewej, wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.

ŻĄDNI WŁADZY I ODDANI CIEMNEJ STRONIE MOCY SITHOWIE WRACAJĄ, BY PONOWNIE SIĘGNĄĆ PO WŁADZĘ.

Po latach oczekiwania w cieniu Darth Sidious powoli wciela w życie swój plan zawładnięcia galaktyką. Kluczową rolę w jego intrydze odgrywają Neimoidianie z Federacji Handlowej. Ale gdy jeden z nich znika, lord Sithów nie potrzebuje sięgać po Moc, by wyczuć zdradę. Wysyła swojego ucznia, Dartha Maula, aby wytropił zdrajcę.

Jest już jednak za późno. Zawierający sekret holokron znalazł się w rękach handlarza informacjami, Lorna Pavana, co sprawia, że mężczyzna natychmiast trafia na szczyt listy celów Dartha Maula. W labiryncie uliczek i kanałów Coruscant, stolicy Republiki, Lorn krzyżuje drogi z padawanką Darshą Assant.

Teraz przyszłość Republiki zależy od tej dwójki. Ale jak niedoświadczona adeptka Jedi i zwykły człowiek, niemający pojęcia o potędze Mocy, mogą liczyć na zwycięstwo nad jednym z najgroźniejszych zabójców w galaktyce?

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

      

Autorytet

w Hydepark

4piorunów

Czy ktoś z was czytał "Chatę Wuja Toma" w adaptacji Stanisława Stampf'la? Przed zakupem nie zwróciłem uwagi na fakt, że to nie jest typowe tłumaczenie. Warto spróbować? Nie odbiega przesadnie od oryginału?

Gruba ryba

w Książki

14piorunów

1064 + 1 = 1065

Tytuł: Przypadek Adolfa H.

Autor: E. E. Schmitt

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

ISBN: 9788324017041

Liczba stron: 480

Ocena: 6/10

A co by było gdyby on się jednak dostał na tę Akademię Sztuk Pięknych?

Na to pytanie próbuje odpowiedzieć E. E. Schmitt i podchodzi do tego dość rzeczowo.

Jest sobie Adolf Hitler. Nie udaje mu się dostać na Akademię Sztuk Pięknych i resztę historii znamy. Ale jest też Adolf H., któremu udaje się i spędza swoją młodość we Wiedniu, obracając się wśród artystycznej śmietanki początku XX wieku. Jego naukę przerywa wojna, w trakcie której zauważa bezsens i tragedię tego co się dzieje. Następnie burzliwy okres powojenny, rozwój kariery, tragiczne życie miłosne.

Główny bohater w książce się nie zmienia, jest to ta sama osoba, po prostu jej życie bierze zupełnie inny obrót w pewnym momencie. Zaczyna spotykać innych ludzi, o innych ideach, światopoglądach, sam się do nich ukierunkowuje. Książka przypomina mi mocno "Przypadek" Kieślowskiego z Lindą w roli głównej. Linia czasu dotycząca tego faktycznego Hitlera-dyktatora jest opisana bardzo dokładnie, z historyczną starannością. Ta linia alternatywna, w mojej ocenie, jest dość na wyrost. Autor zdawał sobie sprawę z młodości Hitlera, jego wychowania, warunków domu rodzinnego i tego jak dzieciństwo ma duży wpływ na nas w wieku dojrzałym, ale i tu dość sprytnie i zabawnie to rozwiązał - Adolf H. napotyka pewnego razu mieszkającego i pracującego przecież wtedy we Wiedniu Freuda, dzięki czemu może przepracować traumy. Zabieg sprytny, który umożliwił uwiarygodnienie dalszej części historii, ale nie obyło się bez wątków totalnie przesadzonych (pominę je celowo, aby nie robić spoilerów), bez których historia totalnie by sobie poradziła, a z którymi z Adolfa H. wyrósł wręcz bohater w niektórych aspektach życia, tak jakby autor chciał pokazać, że skoro w rzeczywistości Hitler był potworem, to w alternatywnej jej wersji będzie totalnym przeciwieństwem i według mnie trochę tu przedobrzył. Uniwersum Europy bez Nazizmu i II Wojny Światowej wyszło autorowi całkiem zgrabnie - jest ciekawy wątek wojny Niemców z odrodzoną Polską o Śląsk i Wielkopolskę.

Książka przyjemna, miło się czytało, lubię taki koncept alternatywnych linii czasu

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Książki

17piorunów

1064 + 1 = 1065

Tytuł: Dusza Cesarza

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Liczba stron: 112

Ocena: 9/10

Moja pierwsza styczność z Sandersonem, polecanym mi wielokrotnie przez różne osoby (pierwsza była moja fizjoterapeutka, ale ona czyta chyba z 2 książki dziennie więc poleca pół biblioteki xD).

Mam problem z długimi książkami, nie wpisują się w moją naturę, i gdy widzę że zostało mi jeszcze 500 stron to jest szansa że w ogóle odpuszczę niż że złapę za nią, a pan Sanderson to pisze po 1100, więc nic dziwnego że go unikałem.

Niemniej, byłem zainteresowany jego postacią, bo podobno bardzo dobrze rozbija zawód pisarza na składowe, robi wykłady światotwórcze, o warsztacie pisarskim, o konstrukcji postaci, czy o kreowaniu magii. I w trakcie czytania o nim usłyszałem że jego najlepiej napisaną książką jest... Studwunastro stronnicowa Dusza Ceszarza. W to mi graj!

Czy serio jest najlepsza to wam nie odpowiem, przecież tylko ją czytałem, ale mogę opisać czy jest ogólnie 'dobra'.

Krótko: jest xd

Świetnie zaplanowana, spójna, przemyślana, satysfakcjonująca, i kompletna. Czyta się świetnie, i zostaje w pamięci.

Opowiada ona o kobiecie skazanej za zuchwałą kradzież z cesarskiego pałacu, która specjalizuje się w magii Fałszerstwa, czyli podmieniania historii przeróżnych obiektów tak żeby były inną wersją siebie. Może na przykład odkryć że krzesło na którym siedzi pochodzi było robione z odpadków po królewskim łożu, i nadpisać jego historię delikatnie w taki sposób że ono też zostało zrobione w sposób majestatyczny i królewski. I bam, jeśli krzesło kupi te historyjke, oto mamy pod d⁎⁎ą tron. Fajny system, i fajnie opisany.

I ta złodziejka dostaje tytułowe zadanie: ma sfałszować nie krzesło, lecz Duszę Cesarza. A czasu ma na to niewiele.

Rozdziały mają w nazwie informacje który dokładnie dzień opisują, więc osadzenie sceny w osi czasu jest bardzo proste i wygodne.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość1piorunów

Bierz się za cykl archiwum burzowego światła.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Zamówione, będzie czytane.

Ostatnio po dwóch tomach Hyperiona mam kryzys z czytaniem. Niby na fali serialu, znów zabrałem się ponownie za Ogień i Krew, ale okazuje się, że nawet podpora wizualna, jaką jest właśnie serial, nie pomaga w ogarnięciu tych wszystkich imion i nazwisk. Męczy mnie to czytanie strasznie, dlatego, po raz drugi porzucę tę zagmatwaną książkę. Kiedyś wymiękłem po przeczytaniu pierwszego tomu, teraz nawet do połowy nie doczytam xD

Mam nadzieję, że mnie Brando Sando nie zawiedzie :grinning:

Sum1piorunów

@kubex_to_ja słuchałem audiobooka jakiś czas temu, szału nie było ale też mnie nie odrzuciło i przesluchalem kilka książek z tej serii

Sum1piorunów

@kubex_to_ja współczuję. Nie dało się tego czytać, odpadłem gdzieś w 1/4.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Książki

8piorunów

Tytuł książki nie przyciąga. Jest raczej, jak poszukiwanie jakiejś sensacji lub spiskowej teorii. Lennona zabił Mark Chapman i tyle. Nie było to CIA, UFO ani masoneria. I mimo tytułu, ta książka nie szuka odpowiedzi na to pytanie. Po co więc autorka ją tak zatytułowała? Cholera wie. Gdyby ta pozycja nie była dość opasłym tomem, to pewnie nawet bym po nią nie sięgnął uznając za kolejną książkę szukającą sensacji. Jednak za 20 zł w księgarni z tanią książką... nie marudziłem tylko kupiłem. Tym bardziej jestem zaskoczony, gdyż jest to całkiem niezła rzecz. Niezła ale trzeba znać historię The Beatles i biografię Lennona z innych książek. Ta jest napisana ze zbyt osobistej perspektywy. Autorka jest fanką Lennona i fanką The Beatles i nie potrafi od tego uciec. Jej pisanie jest więc bardziej jak esej czy bardzo długi felieton. Zbyt dużo tutaj zwrotów w stylu "jak się wydaje", "niektórzy mówią, że...", "przyjaciel Lennona uważał, iż..." itd. Za mało faktów, za dużo domysłów i opinii. Mimo to jeśli, tak jak mówiłem, znamy historię Lennona to ta książka będzie niezłą i wciągającą lekturą uzupełniającą. Duży plus dla autorki za fajne nakreślenie całej otoczki wydarzeń i przekazanie tego, jak wyglądała popkultura i wydarzenia w Wielkiej Brytanii w czasach o których pisze.

Fanatyk

w Książki

19piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG dodrukowało trzeci i czwarty tom Malazańskiej Księgi Poległych autorstwa Stevena Eriksona. "Wspomnienie lodu" wróciło do sprzedaży 9 lipca, a "Dom łańcuchów" 14 lipca 2026 roku. Wydania w twardej oprawie liczą kolejno 1056 i 896 stron, w cenie detalicznej 89 i 79 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Wspomnienie lodu"

Na spustoszonym kontynencie Genabackis zrodziło się nowe, straszliwe imperium, Pannion Domin, które szerzy się niczym potop skażonej krwi, pożerając wszystkich wrogów tajemniczego proroka zwanego panniońskim jasnowidzem. Sprzeciwia mu się sojusz, w którego skład wchodzą Zastęp Dujeka Jednorękiego, Caladan Brood, Anomander Rake oraz Rhivijczycy z równin. Fanatycy jasnowidza mają przewagę liczebną, dlatego też sojusznicy muszą zapomnieć o dzielących ich różnicach i nawiązać kontakt z potencjalnymi sprzymierzeńcami, tajemniczym bractwem najemników, noszącym nazwę Szarych Mieczy, które zobowiązało się bronić miasta Capustan przed oszalałymi hordami.

"Dom łańcuchów"

Od wydarzeń opisanych w „Bramach Domu Umarłych" minęło kilka lat. Sznur Psów uległ zagładzie. Coltaine, otaczany czcią dowódca malazańskiej Siódmej Armii, nie żyje. Tavore, siostra Ganoesa Parana i przyboczna cesarzowej, przybyła do ostatniej malazańskiej placówki w Siedmiu Miastach. Choć brak jej doświadczenia, musi uczynić z niewielkiej armii, złożonej głównie z rekrutów, sprawną machinę wojenną i poprowadzić ją przeciwko hordom Tornada sha'ik. Jej jedyną nadzieją jest wskrzeszenie zniszczonej wiary garstki weteranów ocalałych z legendarnego marszu Coltaine'a. 

Na odległej Raraku, w sercu Świętej Pustyni, czeka jasnowidząca sha'ik ze swą armią buntowników. Jej skłóceni przywódcy - plemienni wodzowie, wielcy magowie, malazański renegat i służący mu czarodziej - toczą zaciekłą walkę o władzę, która w każdej chwili może zniszczyć powstanie od środka.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

       

Lider

w Książki

32piorunów

1062 + 1 = 1063

Tytuł: Harry Potter and the Methods of Rationality - Book 1

Autor: Eliezer Yudkowsky

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: HPMOR.com

Format: ebook

Liczba stron: 357

Ocena: 8/10

Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałem fanfik, który z taką łatwością przekracza granicę między zabawą cudzym światem, a pełnoprawną powieścią. HPMOR bierze na tapet dobrze znane uniwersum Harry’ego Pottera i zadaje jedno, pozornie proste pytanie: co by było, gdyby Harry wychował się nie u Dursleyów, ale w domu naukowca? Efekt jest zaskakująco wciągający. Zamiast chłopca, który intuicyjnie pakuje się w kolejne przygody, dostajemy jedenastoletniego racjonalistę, który próbuje zrozumieć magię metodą naukową, kwestionuje wszystko, co słyszy i każdą hipotezę próbuje zweryfikować eksperymentalnie.

Fabuła pierwszej księgi w dużej mierze pokrywa się z początkiem "Kamienia Filozoficznego" - do czasu. Harry odkrywa, że magia istnieje, trafia na Ulicę Pokątną, poznaje Draco Malfoya, otrzymuje różdżkę, zostaje przydzielony do domu - Ravenclaw i rozpoczyna naukę w Hogwarcie. Tyle że niemal każda z tych scen została napisana od nowa. Autor nie próbuje opowiedzieć historii Rowling własnymi słowami - wykorzystuje jej wydarzenia jako punkt wyjścia do zupełnie innych rozmów, przemyśleń i relacji między bohaterami. Dzięki temu nawet doskonale znając oryginał, nie miałem poczucia, że czytam to samo, wręcz przeciwnie. Sporą zmianą jest jednak to, że do świata magii, Harrego wprowadza Profesor McGonagall i to ona ma za zadanie udowodnić mu, że świat magii istnieje i jest wart pozniania.

Największą siłą tej książki są dialogi. Uwielbiałem momenty, w których Harry dyskutuje z McGonagall o metodzie naukowej, rozkłada na czynniki pierwsze poglądy Draco Malfoya, prowadzi psychologiczne eksperymenty na jego ojcu Lucjuszu czy zadaje nauczycielom pytania, których nikt wcześniej nie odważył się postawić. Bardzo podobało mi się również to, że autor nie sprowadza bohaterów do prostych ról. Draco nie jest po prostu zarozumiałym antagonistą, Lucjusz okazuje się znacznie bardziej złożony niż u Rowling, a profesor Quirrell od pierwszego pojawienia się, kradnie każdą scenę, w której występuje. Mam też wrażenie, że relacja Harry'ego z Hermioną została napisana znacznie ciekawiej niż w oryginale - opiera się przede wszystkim na wzajemnym szacunku i intelektualnym partnerstwie, oboje są potwornie inteligentni i oboje kwestionują zastaną rzeczywistość, poznając ją z perspektywy wychowania z mugolami. U Rowling w pierwszym tomie Hermiona była kujonką, która musiała nadrobić dzieciństwo, które inni czarodzieje mogli poświęcić na poznawianie świata magii, a Harry był ciamajdo-fajtłapą z piętnem w postaci 2 blizn - nazwiska i tej na czole, który leciał głównie na farcie. Tu jest zupełnie inaczej.

Jednocześnie HPMOR nie jest książką dla każdego. Momentami bardziej przypomina wykład z psychologii poznawczej, teorii decyzji czy rachunku prawdopodobieństwa niż powieść fantasy. Autor regularnie zatrzymuje akcję, aby pozwolić Harry'emu tłumaczyć błędy poznawcze, twierdzenie Bayesa czy mechanizmy manipulacji. Mnie to w większości przypadków bawiło i angażowało, ale były fragmenty, w których miałem ochotę wrócić do samej historii zamiast kolejnego eseju o racjonalności. Harry również bywa chwilami aż za błyskotliwy – trudno uwierzyć, że jedenastolatek potrafi prowadzić rozmowy na takim poziomie z praktycznie każdym dorosłym.

Najbardziej spodobało mi się jednak to, że autor nie próbuje udowodnić, iż racjonalność daje odpowiedź na wszystko. Wręcz przeciwnie. Im więcej Harry wie, tym częściej odkrywa, jak wiele jeszcze nie rozumie. Jego największą siłą nie jest inteligencja, ale gotowość do zmiany zdania, kiedy pojawiają się nowe dowody. To podejście bardzo dobrze współgra z motywem badania magii jak nieodkrytej gałęzi nauki i sprawia, że świat Rowling zyskuje zupełnie nową perspektywę.

Pierwsza księga kończy się bardziej obietnicą niż kulminacją. To dopiero początek większej historii, ale już na tym etapie widać, że autor ma bardzo konkretny plan i konsekwentnie go realizuje. Jeśli ktoś szuka wiernej adaptacji Harry’ego Pottera, raczej się odbije. Jeśli jednak lubi czytać książki, które bawią się znanym materiałem i zmuszają do myślenia, HPMOR jest naprawdę ciekawym doświadczeniem.

Dla mnie 8/10. To jeden z najbardziej oryginalnych retellingów znanego świata, jakie czytałem w życiu. Nie wszystkie filozoficzne rozważania mnie porwały i czasami autor przesadza z intelektualnymi popisami Harry'ego, ale liczba świetnych pomysłów, błyskotliwych dialogów i świeżego spojrzenia na uniwersum Pottera zdecydowanie wynagradza te słabsze momenty. Na pewno sięgnę po kolejne tomy, bo bardzo spodobała mi się ilość róznic względem materiału źródłowego.

Jest to fanfik, więc musicie pamiętać, że nie dostaniecie go w polskim tłumaczeniu, ale za to jest za darmo, zarówno w formacie PDF, EPUB, jak i w audiobooku na Spotify.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba1piorunów

dużo skomplikowanego słownictwa?

Lider6piorunów

@Hoszin nie, może nie jest to książka dla 11-latków, ale z punktu widzienia dorosłego, nie ma w niej nic trudnego :smiley:
Mieszanka podstaw filozofii, psychologii, analizy czy ekonomii, ale bez bariery wejścia.

Mistrz3piorunów

@WujekAlien kolega prosi o link

Lider1piorunów

@bojowonastawionaowca jest jeszcze kilka innych wariantów retellingu HP, m.in. Historia Harrego widziana oczami Hermiony lub Rona, czy seria, która zaczyna się od finalnej bitwy (z 7 tomu), która kończy się śmiercią wszystkich po za 3 bohaterów.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Książki

8piorunów

Lata temu całkiem sporo publikowałem na Wattpadzie (taka platforma do dzielenia się tekstami), ale twórcy podejmowali coraz to gorsze decyzje, jak usunięcie wiadomości prywatnych. Dość ważna funkcja dla tworzących się tam społeczności. To plus brak czasu, żeby się regularnie udzielać, sprawiło, że odpuściłem sobie Wattpada.

No ale chęć dzielenia się tekstami pozostała, więc parę miesięcy temu zainteresowałem się Archive of Our Own (w skrócie AO3). Podobna platforma, chociaż stawiająca na różnego rodzaju fanfiction - z zaskoczeniem odkryłem, że ludzie piszą fanfiki nawet do „Lalki” Prusa. Oczywiście jest tam też miejsce dla „prac oryginalnych”, więc postanowiłem z tego skorzystać.

I w sumie jestem zaskoczony, że przy zerowym wkładzie własnym (ani się nie reklamuję, ani nie komentuję tekstów innych osób) otrzymuję jakiś tam feedback. Rzadko bo rzadko, ale dwa moje teksty zostały skomentowane i dostały nawet ichniejsze polubienia (kudos).

Więc jakby ktoś szukał miejsca dla swojej w postaci amatorskich , to polecam AO3.

Pokaż więcej komentarzy (2)