adamszubaGruba ryba
4piorunówDobry wieczór wszystkim. Jako, że dawno nie pisałem, a naszła mnie ochota, a i temat okazał się interesujący, to piszę.
Uwaga! W utworze zastosowano pointę figlarną. Bezsensowną, ale figlarną.
Sonet o pogodnych, wesołych, słonecznych i roześmianych
Gdy widzę uśmiechy, aż mi cierpnie skóra,
Od pogodnych ludzi trzymam się z daleka,
Wolę, gdy słońce zasłoni czarna chmura
A szarej jesieni nie mogę się doczekać.
Wolę gdy przeciw mnie wszystko nastawione,
Wiję się i walczę wówczas rozpaczliwie,
Wymachuję orenżem w każdą świata stronę
I dopiero czuję, że żyję prawdziwie!
Jak mam iść pod wiatr, kiedy nic nie wieje,
Kiedy wszystko łatwe buntować się daremnie.
W przeciwnościach losu pokładam nadzieję,
Że wyrzeźbią jeszcze coś lepszego ze mnie.
Kiedy zatem rozpaczy dopadnie cię chwila,
Wspomnij słowa moje i Szekspira Willa.
Pozdrowienia dla kawiarenkowiczów!
Piszesz z apki? :smiley:

