Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#nieublaganyuplywczasu

Lider

w Heheszki

127piorunów

i dla zasięgu xD

Lider40piorunów

@A_a ten mem kłamie, ten statek wojenny (na dolnym zdjęciu) nie ma 110 lat :slightly_smiling_face: To jest USS Texas (BB-35) zwodowany w 12 Marca 1914 roku, czyli ma 111 lat! :slightly_smiling_face: Zdjęcie zrobione w Galveston w Teksasie. Ten żaglowiec na górnym zdjęciu to USS Constitution (zwany "Old Ironsides"), zwodowany 21 października 1797 roku (czyli ma 228 lat). Jest to najstarszy statek wojenny, który ciągle pływa.

Twórca2piorunów

@boogie
In my head - tak sobie dużo ludzi wyobraża statki sprzed ponad 100 lat. Mało kto wizualizuje sobie pancerniki.
W sumie "100 lat" to inaczej "dawno, dawno temu"

*Dla mnie to też było zaskoczenie, więc dzięki za dodatkowe info.

Dla mnie to też było zaskoczenie, więc dzięki za dodatkowe info.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Kompan

w Heheszki

12piorunów

Ale jak to mówił pewien znany Austriak-
ŻYCIE ZACZYNA SIE PO 40...

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kompan

w Dyskusje

29piorunów

Te 40+ to jest jakiś dziwny okres w życiu.Czlowiek zaczyna się już czuć trochę staro bo gdy mijasz jakiś małolatów których znasz, to mówią ci proszę pana.Niby dbasz o siebie siłka/rower/bieganie ale coś tam zaczyna ci szwankować no bo przecież to już ten wiek i przydałoby się zrobić badania.Ehhh...za szybko ten czas leci.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Zdrowie

19piorunów

Według naukowców ludzie starzeją się w dwóch kluczowych momentach – w wieku 44 i 60 lat

Badania amerykańskich naukowców dowodzą, że starzenie się nie jest powolnym i stałym procesem. To tłumaczy, dlaczego w pewnym wieku nagle zaczynają nam doskwierać problemy zdrowotne. Jeśli nagle zauważyłeś u siebie zmarszczki, bóle lub ogólne poczucie starzenia się przez noc, może

Osobistość

w Hydepark

21piorunów

   
Druga część nostalgicznego łikendu we Wrocławiu. Tym razem wybrałem się do "trójkąta bermudzkiego". Chociaż to przeklęta dzielnica, zwłaszcza w latach '90, to jednak dla mnie chyba najpiękniejsza. Tylko, że to piękno jest ukryte pod grubą warstwą kurzu, plam, graffitti i ptasiego łajna.

Ludzie, którzy wprowadzili się do tej dzielnicy po wojnie zostali poupychani po dwie, trzy rodziny do jednego mieszkania. Najczęściej ze wspólnym kibelkiem, łazienką i kuchnią. Oczywiście rodziło to konflikty, więc większość mieszkań została podzielona na mniejsze, często o powierzchni klitki (patodeweloperka to nie jest współczesny wynalazek), tym samym piękne wnętrza zostały zmasakrowane estetycznie i funkcjonalnie. W mieszkaniu, w którym mieszkałem został zachowany oryginalny rozkład pokoi mieszkalnych, przebudowana została tylko kuchnio-służbówka (podzielona na dwie kuchnia) i łazienka (również na dwie mniejsze). Bogato zdobione sufity na wysokości 3,8m, drzwi o wysokości 2,8m i klamka na wysokości oczu. Piec kaflowy w każdym pokoju, ogromne skrzynkowe okna, kilkunastometrowa loggia, w "gabinecie" wykusz z widokiem na dwie strony ulicy, dwuskrzydłowe przeszklone drzwi wejściowe prowadzące do przestronnego holu. Szczerze mówiąc czułem się tam jak na planie filmowym. Zwłaszcza, że właściciele mieli gust i potrafili uzupełnić architekturę gustownym wystrojem "z epoki". 
Zresztą cała ulica Komuny Paryskiej zagrała kiedyś w filmie. W 1991 roku Wrocław udawał Brukselę w filmie "Kobieta na wojnie". Na Komuny Paryskiej sfilmowana została scena wkroczenia wojsk alianckich. Na fotosie widoczny jest wykusz mieszkania, w którym wówczas mieszkałem. Fantastyczną robotę wykonali scenografowie, którzy zamalowali wszystkie graffitti (ale pozostawiając "liszaj" na murach), przykryli wściekle kolorowe szyldy markizami, zdemontowali nieliczne jeszcze wówczas anteny satelitarne i te zwykłe też. Ulica wyglądała wówczas przepięknie, mimo że wciąż była tą samą szarą i odrapaną Komuny Paryskiej w środku "trójkąta".
Większość kamienic nie była od tamtej pory remontowana (czyli prawdopodobnie od zakończenia wojny) i chyba tylko niemieckiej solidności wykonania zawdzięczamy, że jeszcze się trzymają. Na zdjęciach możecie zobaczyć kilka z nich. C.d. w komentarzu.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

24piorunów

  

Odbyłem dziś nostalgiczny spacer po Wrocławiu. Mieście, do którego przybyłem na początku lat '90. I w którym pierwszy raz w życiu całowałem się "na poważnie" na ławce w parku Szczytnickim z pewną mieszkanką akademika "Dwudziestolatka". Jak bardzo zmieniło się to miasto przez ten czas, to nie sposób opisać. Powstało tyle nowych budynków, że niektóre z nich zdążyły "przeżyć" swoje 5 minut i zniknąć. Np. Solpol. Ehh.... Dopiero dwa piwa wypite na rynku zdołały trochę stępić ostrze nostalgii. Nie mieszkam tu już z 15 lat.

Gruba ryba2piorunów

Pozmieniało się dużo.
Ja to bardziej od strony kierowcy zauważam między 2005, a dziś powstało wiele dróg (słynna kostka na ul. Krakowskiej) wcześniej powstanie gądowianki czy nawet nie tak dawne powstanie obwodnicy.
Korki się nie zmniejszyły bo wraz z powstawaniem dróg rozszerzają się okoliczne wioski, napływ ludzi znacznie przewyższa możliwości rozwoju infrastruktury ale mimo wszystko kocham te miasto.
Dobrze się tu żyje.

Pokaż więcej komentarzy (2)