Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pijzhejto

Gruba ryba

w Luźne Rozmowy

16piorunów

Siadam do wypisywania pocztówek a przy okazji Są tu amatorzy wędzonek?

Autorytet2piorunów

Był czas, że piwa wędzone były dla mnie jak nektar bogów. Nagle, z dnia na dzień, zmienił mi się smak i pokochałem portery. Nic innego mogło nie istnieć.
Aż w pewnym, burzliwym momencie życia odstawiłem alkohol całkowicie.
Teraz brakuje mi tylko smaku portera. Nie wiem czy jest możliwe odtworzenie go bez etanolu.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

17piorunów

Najlepsze browary leją na placu Pigal.

W sobotę, o 19.30, Pigal, plac Bolesława Chrobrego 5 - wziąłem rezerwację.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Witam, badam grunt pod w dniu 28.02 lub 01.03 (piątek/sobota za tydzień). Będę miał dwóch warszawskich ziomali z tego drugiego portalu na kwadracie i w sumie moglibyśmy wyjść do pubu jakby była większa ekipa, ktoś by się pisał?

(to jedyne co mi AI wygenerowało choc troche podobne do BB jak mu na sile napisalem, ze ma byc zamek) xd

Gruba ryba4piorunów

Ja pieprze, myślałem dłuższą chwile jak to możliwe, ze piatek sobota to 28 i 1 xD Bardzo wstępnie mi by taki termin pasował xP

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Hydepark

17piorunów

Ech... Jutro z powrotem do tej wsi .....
Wasze zdrowie, tomkinie i tomki.

Osobistość2piorunów

Mmmm... lampka denaturatu o barwie jagód, ciepło kominka, wygodny fotel, sobotni wieczór... Czego chcieć więcej?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

slodkie, ale dobre

GURU4piorunów

Martini asti to jest sztos,polecam

Fanatyk2piorunów

@jajkosadzone Asti to miasto w Piemoncie
https://en.m.wikipedia.org/wiki/Asti_wine

Asti wineAsti (also known as Asti spumante) is a sparkling white Italian wine that is produced throughout southeastern Piedmont, but is particularly focused around the towns of Asti and Alba. Since 1993 the wine has been classified as a denominazione di origine controllata e garantita (DOCG) and as of 2004 was Italy's largest producing appellation. On an average vintage more than ten times as much Asti is produced in Piedmont than the more well-known Piedmontese red wine Barolo. Made from the Moscato Bianco grape, it is sweet and low in alcohol, and often served with dessert. Unlike Champagne, Asti is not made sparkling through the use of secondary fermentation in the bottle, but rather through a single tank fermentation utilizing the Charmat method. It retains its sweetness through a complex filtration process. Another wine called Moscato d'Asti is made in the same region from the same grape, but is only slightly sparkling (frizzante...Wikipedia
Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

24piorunów

Jest takie pytanie, czy ktoś miałby ochotę na (do wyboru, nie trzeba iść na cały pakiet ( ͡° ͜ʖ ͡°) :

* piwo lub planszówki jutro 07.02
* piwo lub planszówki pojutrze 08.02
* planszówki 15.02 (u mnie, będę miał żarcie ( ͡° ͜ʖ ͡°) )

Trochę czasu już minęło od pierwszego spotkania to może by zrobić kolejne?
Dwa pierwsze na dużym spontanie, to wiele się nie spodziewam, ale na za tydzień zapraszam, bo będę jakieś urodziny miał czy coś ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba1piorunów

@Zielczan a nie da rady gdzieś bliżej Warszawy? Nie wpadłbym, bo znajomości internetowe powinny pozostać w Internecie, ale jestem ciekaw, czy by dało radę.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Książki

26piorunów

225 + 1 = 226

Tytuł: Gin. Historia, anegdoty, trendy oraz koktajle
Autor: Terziotti Davide
Kategoria: kulinaria, przepisy kulinarne
Wydawnictwo: Olesiejuk
Format: książka papierowa
Liczba stron: 143
Ocena: 5/10

Na wstępie chciałem zaznaczyć, że alkohol szkodzi. Nie że "w za dużych ilościach", albo "pity bez umiaru". Na podstawie wiedzy jaką dysponuję, wierzę, że alkohol jest po prostu szkodliwy. Argumenty jak "koniak pomaga na serce", "winko dobre na trawienie do obiadu" czy "paradoks francuski magicznie poprawiał zdrowie żabojadów dzięki winu" są naginaniem faktów. Uważam, że ważne jest jasne nakreślenie tego stanowiska, tym bardziej że ostatnio był tu gość twierdzący że gin jest, uwaga, zdrowy xD bo jagody jałowca obniżają ciśnienie...

Nie zrozumcie mnie źle! Krytykując konsumpcję byłbym hipokrytą, a post nie będzie świętojebliwym hejtem rozpusty lecz w miare uczciwą recenzją książki. Książki którą kupiłem z głupa za 10zł w Auchanie.

Więc tak, każda książka o alkoholu musi mieć pewien zarys historyczny. Po pierwsze żeby wyjaśnić na czym stoimy, a po drugie żeby zbudować podwaliny powagi i ogromu historii pod omawiany wątek. Problem jest taki, że większość tej historii jest wspólna dla wszystkich mocnych alkoholi. Nie wiem ile razy czytałem o arabskim odkryciu alembiku, ale na nazwisko Dżabira ibn Gebera reaguje jakbym zobaczył zdjęcie kolegi z gimnazjum w lokalnej gazecie, albo jak gdy wujek z USA niezapowiedzianie staje w progu drzwi. I to jak najbardziej ma sens, przecież nie można pisać książki o ginie zaczynając od "dobra, japa tam, znacie kontekst, zacznijmy od roku 2008" ale jak czyta się któraś taką książkę z kolei to naprawdę motywacja spada xD

Uczciwie muszę przyznać że tutaj ta wiedza jest skondensowana i przedstawiona szybko, pobieżnie. Na dosłownie paru kartkach przechodzimy przez średniowieczny bliski wschód, Europę, kompanie wschodnioindyjską, prohibicję w Anglii, USA, drugą wojnę światową. No naprawdę ciężko się znudzić którąś epoką gdy na każdą są 2 zdania xD ale dzięki temu czyta się to żwawo i do głowy wpada bardzo szeroki, chociaż mocno hehe wydestylowany kontekst.

Później wchodzimy do opisu produkcji, ponownie bardzo lakonicznego. Brakło mi tu zacięcia inżynierskiego: schematów, zasad działania, rysunków technicznych. Omówienie jedynego działającego na świecie destylatora danego typu, jedynie poprzez określenie go brzydkim, uważam za lekkie zmarnowanie potencjału.

Później jest BARDZO pobieżnie przejechane po składnikach, i przechodzimy do części drugiej, konkretnych butelek ginu.

Ta część jest zdecydowaniem gorsza w czytaniu, ale ma za to większy potencjał na powrót do niej. Dostaliśmy tutaj opis ponad 30 ginów, w trzech kategoriach (chyba "klasyczne", "współczesne", i "nowofalowe") wraz z krótką charakterystyką, proponowanym koktajlem, i danymi technicznymi. Gargantuiczny plus za standaryzację tej części, każda strona ma podobną budowę i tabelki w podobnych miejscach. Nie trzeba szukać w tekście jaki dany gin ma finisz, albo ile ma procent - po prostu wiesz gdzie to jest.

Ostatnia część to koktajle na bazie ginu. Uważam, że ta część została bardzo słabo przystosowana do polskich warunków, i wiele drinków ma w sobie trudno dostępne składniki, zamiast czegoś co w kraju nad Wisłą można znaleźć w najbliższym dużym markecie. Szkoda, bo miksologia naprawdę nie musi być czarną magią dla świrów zajawionych na to. No i odejmuje punkcik bo w jednym przepisie obrazek zasłonił proporcję i nie widać ile ginu potrzeba xD

A dlaczego właściwie kupiłem sobie książkę o ginie? Ha, bo alkohol to przecież magia, zawsze tak było. Od dziecka słyszałem o magicznych wywarach, miksturach mnichów tybetańskich, nalewkach z polnych ziół, czy nawet wódce z pieprzem jako remedium na ból brzuszka u osób w każdym wieku. Każdym. Jak czytałem wiedźmina po raz pierwszy to aż w głowie kręciło mi się od ichniejszej alchemii opartej o żytnią, a gdy Regis opowiadał o swoich bimbrach z mandragory to mi ślinka ciekła.

I w miarę czytania tej książki, ogladania pięknych obrazów, niesamowitych projektów butelek, czytania romantycznych opisów niezwykłych kompozycji lokalnych składników... całą ta magia prysła. Zobaczyłem wielomilionowy biznes w którym designer projektuje flachę tak żeby wydawała się magiczna, copywriter z marketingowcem pocą się żeby stworzyć opis nie z tej ziemi, a to wszystko celem zaciągnięcia cie do nałogu i nabicia kabzy jakiemuś bogolowi. Człowiekowi który miał trochę farta, że jego praprapradziad zamiast pić bimber - sprzedawał go. Nie potrafię już patrzeć na to jak na magiczny dekokt druidów, widzę sam plastik i pop. Szkoda, wolałem patrzeć przez te różowe okulary. Dawniej nawet chciałem sobie wytatuować na przedramieniu ryciny roślin składających sie na gin, w formie przeplatającego się rękawa, dziś nie chce.

Był taki utwór Macklemora o butach Jordana, które w umysłach dzieciaków są ucieleśnieniem magii, największym skarbem. Końcówka, gdy mówi że teraz to po prostu buty, zawsze wydawała mi się smutna.

Dość smęcenia, bo w ogólnym finalnym rozrachunku to ja w sumie lubię gin. I mam butlę Seagramsa w barku. I nawet jeszcze w tym roku nie piłem alkoholu poza hehe winkiem do obiadu dla zdrowia na trawienie, wiecie resweratrol i te sprawy, więc może bym skonsumował pięćdziesiąt gram.

Podsumowując: książka względnie ok, chociaż treści pisanej ma skandalicznie mało. Gdybym trafił ją na półce z książkami do czytania za darmo w jakiejś galerii, i skończył czekając aż dziecko się wyskacze w kulkolandii, to nie miałbym poczucia zmarnowanego czasu, ale poza tym to niewiele więcej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gwiazdor

w Hydepark

13piorunów

Siema, dziś minęło mi 1000 dni bez alkoholu. W związku z tym zrobiłem taki filmik, w którym gadam o tym, dlaczego podjąłem taką decyzję

https://youtu.be/7wPx0WUnQWU

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

>We wtorek klienci sieci sklepów Biedronka doświadczyli nieoczekiwanej okazji – butelka popularnej whiskey Jameson o pojemności 0,7 litra znalazła się w ofercie w cenie zaledwie 1,99 zł. Zaskakująca "promocja" szybko okazała się być wynikiem błędu w systemie, a nie planowaną akcją marketingową. Jak donosi portal wiadomoscihandlowe.pl, informacje o niezwykle niskiej cenie rozprzestrzeniły się błyskawicznie, a klienci zapełniali swoje koszyki licznymi butelkami alkoholu, którego regularna cena wynosi 81,99 zł.

Lider1piorunów

Mają szczęście, że to pracownik musi akceptować, to może trochę powstrzymali

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Byłem w jakimś sklepiku na zadupiu i pić mi się chciało ale że tam same syfiaste piwa były (foxy, rompery, halne, sralne itd) to z braku laku wziąłem harnasia i albo mi się trafiła jakaś trefna partia albo mi się ze smakiem coś pojebało, bo ten harnaś nie smakował jak skisły wywar ze szmaty do podłogi z domieszką rzygów i gazem z pierdów żula tylko jak jakiś typowy podły koncerniak czyli milion razy lepiej niż żubr czy tatra. Co to za czary?

GURU2piorunów

Nie wiem skad wiesz jak smakuje wywar ze szmaty podlogowej( i nie wiem czy chce wiedziec),ale harnold wali po watrobie po wypiciu.

Osobistość0piorunów

@jajkosadzone wszystko wali po wątrobie a wiem jak smakuje bo parę lat temu też kupiłem puszkę tego jakże syfiastego trunku i tak sobie wyobrażam, że tak właśnie smakuje wywar ze szmaty

GURU1piorunów

@RzecznikHejto
Czyli tak to wyglada tego typu
Ogolem to moze sie cos zmienilo,bo zmienily sie przepisy podatkowe( wzrosla mocno akcyza na piwo) i wiekszosc piw ma mniejsza moc,wiec moze maja mniej produktow nieslodowanych i sa warzone w nizszej temperaturze.

Osobistość1piorunów

@jajkosadzone no to nieźle, że z syfu totalnie niepijalnego zrobił się "pijalny"

...to lece do biedry bo jest po 2,30 przy zakupie 12 paku [̲̅$̲̅(̲̅ ͡° ͜ʖ ͡°̲̅)̲̅$̲̅]

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

14piorunów

Smakowe nie mają jednak sensu.

Mocarz1piorunów

Jakbym Ci o tym nie mówiła wystarczająco dużo razy ;p

Mocarz1piorunów

@Lubiepatrzec po pierwsze nie te wysyłałam, a po drugie, jakbym nie mówiła za każdym razem, że aromatyzowane :stuck_out_tongue_winking_eye: Ten wyżej też aromatyzowany, do tego słodki ulep, nie polecam ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (5)