Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pizza

Fanatyk

w Pizza

51piorunów

Pytałam was ostatnio o ciekawe połączenia smakowe na pizzę i jako pierwsze zainspirowałam się propozycją @fisti chociaż z pewnymi modyfikacjami
Oprócz bazowego sosu i mozarelli dodałam gruszkę, orzechy włoskie i miód, natomiast zamiast gorgonzoli która jest dla mnie trochę zbyt słona, wybrałam ricottę
Na koniec dodałam siekany czosnek w oliwie

Połączenie smaków mistrzowskie, w niedzielę będzie powtórka bo ślinię się dziś na samo wspomnienie tej pizzy xD

Gruba ryba2piorunów

@Shivaa nie wiem czy ktoś polecał już pizzę ze szpinakiem podsmażanym na oliwie i czosnku? Serowe kombo mozarella + feta/kozi ser albo burrata po upieczeniu. Na wierzch suszone pomidory i prażone orzechy pinii.

Dobrze fituje tam też szynka parmeńska ale jeśli ma być wegetariańsko to może jakiś charakterny ser zamiast mięsa. Gorgonzola np?

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Hydepark

89piorunów

Jakiś czas temu pisałam o swojej pracy sprzątaczki i obiecałam @sireplama że opiszę swoją przygodę z pracą w pizzerii. Zapinajcie pasy, bo oto wzięło mnie na pisanie xD

i podepne się też pod

*

Czasy przed rozpoczęciem kariery sprzątaczki były jeszcze bardziej szalone.

Mieszkałam wtedy z rodzicami, więc posiadanie pracy nie było jeszcze krytyczne.

Od poprzedniej roboty, z której mnie wyjebali minęło kilka miesięcy pasożytowania, w dzień spałam a w nocy czytałam joemonstera, wykop i rysowałam.

Ale nie było na fajeczki i imprezy więc trzeba było zacząć wstawać wcześniej i dźwigać większy ciężar.

Odezwali się do mnie z pewnej sieciowej pizzerii, a że pizza to już wtedy było moje love to ochoczo poszłam na rozmowę.

Do tego nie było to zwykłe stanowisko na zmywaku tylko jako SZEF ZMIANY.

W myślach już liczyłam mamonę i wyobrażałam sobie swoją karierę menagerską.

Nie ważne, że w ogóle się do tego nie nadawałam, ale wtedy jeszcze wierzyłam, że chcieć znaczy móc.

Na rozmowę poszłam w kanciastej koszuli, czysta i pachnąca, jakbym nigdy nie była tym trollem nierobem z poprzednich miesięcy.

Rozmowa miała się odbyć w jednej z pizzerii (na tamten czas było ich kilka we Wrocławiu).

Na miejscu okazało się, że nie jestem jedyną kandydatką zaproszoną na to spotkanie xD było nas chyba z 10 osób, zrobili nam wstęp na temat pracy, warunków i wymagań, gdzie już kilku kandydatów zostało odsianych, bo jak możecie się spodziewać, nie była to praca marzeń xD

Mieliśmy do wykonania jakieś testy na kompetencje i inne bzdety, które miały odsiać kolejnych osobników. Na końcu obiecali, że się odezwą i wręczyli nam kupon ze zniżką do wykorzystaniu w lokalu.

I oto zdarzył się cud, przeszłam pierwszy etap! Zaprosili mnie na kolejną rozmowę, tym razem już w lokalu, w którym potencjalnie miałam pracować.

I to spotkanie poszło wyjątkowo dobrze, co zaowocowało moim awansem z bezrobotnej kanalii na potencjalnego SZEFA zmiany.

A dlaczego potencjalnego? Bo to była poważna firma, pizza sirius biznes i to nie tak hop siup, że wbiję do lokalu jak do siebie i będę wydawać rozkazy niższym karaluchom, bo od pozycji karalucha miałam startować aby nauczyć się thug life w pizzerii.

Pizzeria nie była duża, położona na obrzeżach Wrocławia, na szczęście dojazd miałam dobry, nawet nocnymi, bo często zostawało się dłużej.

Oczywiście na początek minimalna krajowa, po czym po zdaniu EGZAMINU na SZEFA zmiany, podwyżka o jakieś 200 zł brutto. Niestety nie dane mi było spróbować jak smakują te lepsze parówki z biedronki, ale o tym później.

Oprócz pizzerów, pracowała tam szefowa lokalu oraz tymczasowo szef zmiany, którego miałam zastąpić. Kierownikiem był ziomek, który posiadał kilka lokali, nasz był najmniej dochodowy i rzadko u nas bywał.

*

Na początek dostałam gruby plik ze wszystkim czego miałam się nauczyć do egzaminu, były tam informacje o wagach kulek, składnikach, datach ważności, no wszystkim co powinnam wiedzieć, w bardzo szczegółowej formie. Zaczęłam od nauki obsługi kasy i kręcenia placka, nie było to nic trudnego więc trzeba było przejść do bardziej skomplikowanych zadań jak zamawianie towaru na podstawie analizy jego schodzenia, przyjmowanie towaru, otwarcie i zamknięcie lokalu, sprawy pracownicze oraz odbieranie telefonów z zamówieniami.

*

Dlaczego wymieniłam to ostatnie? Ponieważ miałam (i do dziś częściowo mam) problem z rozmową przez telefon. A doliczając do tego fakt, że taka rozmowa wymagała wypowiedzenia skomplikowanej formuły na podstawie algorytmu tego co powiedział klient, to był dla mnie koszmar i autentycznie bałam się tego, aż będę musiała zacząć odbierać te telefony.

Oczywiście formułek nauczyłam się na pamięć, ale w sytuacji stresowej naturalnie moja pamięć łapie errora.

Ale stało się, telefon zadzwonił akurat w chwili, gdy koleżanka była zajęta i spojrzała na mnie wymownie (wszyscy widzieli, że unikam telefonu jak ognia). Oczywiście wyszła klapa i kompromitacja, może i przyjęłam zamówienie, ale formułkę totalnie zjebałam, klient nie został poinformowany o hiper promocjach i nie doszło do próby wciśnięcia dodatkowej sałatki do zamówienia. Ledwo odłożyłam słuchawkę, dzwoni znowu, ten sam głos, ale przedstawia się jako kierownik i dostaję zjebę, że nie poprowadziłam rozmowy należycie xD no nie powiem, trochę mnie to wkurwiło robić takie podchody, co dało mi kopa motywacyjnego do wypadnięcia następnym razem lepiej niż ustawa przewiduje. Finalnie się udało, ale telefonu wciąż unikałam xd

*

Pewnie myślicie, że pracując w pizzerii spełniło się moje marzenie o żywieniu się wyłącznie pizzą. Haha, co prawda w ramach pracowniczych benefitów mogłam zrobić sobie raz dziennie małego placka z sosem i serem za 3,50 zł (za dodatkowe składniki płacić musiałam normalnie), ale wcale nie dawało mi to wymarzonego szczęścia, bo pizza była najzwyczajniej ch⁎⁎⁎wa. Nie wiem czy to była kwestia słabych składników czy ciasta, ale wielokrotnie w przerwie na szamę, zamawialiśmy placki z pizzerii nieopodal. Ja nie wiem jak ludzie mając wybór, decydowali się na tą sieciówkę.

*

Co do samej pracy to do najprzyjemniejszych nie należała. Zwykle miałam drugie zmiany bo jak już byłam tylko ja i kierowniczka z ekipy zarządzającej to musiałam być zawsze kiedy jej nie było albo przysługiwała jej pierwsza zmiana. Jedynki były fajne, bo niewiele się z rana działo, a otwarcie lokalu to był banał i mógł to zrobić szeregowiec. Dopiero od drugiej połowy dnia zaczynał się sajgon, a zamknięcie lokalu było tematem najgorszym.

Że weekendy w pizzerii są intensywne to nie muszę mówić. Opowiem za to jakie fajne było zamknięcie lokalu.

Był na to z góry określony czas, powiedzmy, że ostatnie pół godziny zmiany. Pracownicy wtedy sprzątali lokal a ja siedziałam w biurze o wielkości metra kwadratowego i robiłam rozliczenia.

Trzeba było zważyć ile składników zeszło, sprawdzić czego zabrakło, rozliczyć kasę, pracowników którzy zajmowali się dostawami, wszystko musiało być logiczne i system nie pozwalał zdać raportu i zamknąć lokalu jeśli były jakieś nieprawidłowości. A jeśli były to trzeba je było rozwiązywać. Zamknięcie lokalu nigdy nie przebiegło u mnie w wyznaczonym czasie, a co jeśli go przekraczałam? Siedziałam za darmo i walczyłam z systemem. W przeciwieństwie do szeregowych, nie miałam tam nadgodzin, to że siedziałam dłużej niż trzeba to moja wina, bo powinnam już to wszystko umieć rozwiązać xD a nie dało się rozpocząć raportu przed określonym czasem aby się wyrobić bo system nie pozwalał xD

*

Z heheszków to któregoś wieczoru wychodząc z lokalu, zapomniałam uzbroić alarmu. Byłam już na mieście ze znajomymi, kiedy kierowniczka zadzwoniła, że miała telefon z ochrony dlaczego alarm o tej godzinie jeszcze nie włączony xD Tata musiał mnie ratować, bo przecież z szefowej pensji nie stać mnie było na taksę, i pośród nocy odbierał mnie z centrum i wiózł na zadupie abym włączyła ten cholerny alarm xD

*

A tak poza tym to pracowali ze mną różni dziwni ludzie i jeden złodziej. Ale zabawa początkowo była wyborna.

Często po zakończeniu wieczornej zmiany, zostawaliśmy dłużej w lokalu, lał się browar i jarał joint. Prawdopodobnie jeden z dostawców nie czekał z jointem do końca zmiany, ale nic nie udowodniliśmy. Poza tym, mimo że ziomek notorycznie 'gubił' hajs za dostawy (zapisywaliśmy na kartce a potem ściągało mu się to z wypłaty), kierowniczka go trzymała bo nikt inny nie chciał u nas pracować xD raz mnie wkurwił z krętactwem do tego stopnia, że dostałam pozwolenie na wystawienie mu wypowiedzenia umowy. Oczywiście, po kilku dniach kierowniczka błagała MAĆKU (imię zmienione) WRUĆ, bo ostatni ostały dostawca nie wyrabiał z zamówieniami.

Inni też byli dobrzy.

Jedna typka dojeżdżała z wiochy koło wro autem, bo inaczej się nie dało. Oczywiście nie stroniła od pozmianowych używek, po czym wsiadała do auta i wracała na⁎⁎⁎⁎na. Za mojej pracy tam, tylko raz po drodze za⁎⁎⁎⁎ła w słup.

Natomiast kierowniczka to była taka, hmm, grzeczna paniusia, ale widać znudzona życiem.

Chętnie bawiła się z nami po godzinach i przymykała oko na wiele rzeczy, liczył się tylko supervisor, który czasem nas odwiedzał, to była jej sekretna miłość i potrafiła cały dzień o nim pi⁎⁎⁎⁎lić. Noo, chyba że akurat odwiedzał nas jej mąż to robiła się dziwnie cicha.

Były jeszcze dwie laski, takie całkiem spoko, lubiłam je.

*

Wspomniałam o złodzieju wcześniej, pewnie pomyśleliście, że chodzi o Maciusia dostawcę. Otóż nie i tak na prawdę nie mogę na 100 procent powiedzieć, kto. Ale się domyślam.

*

Oczywiście jako szef, odpowiadałam za kasę. Nie pamiętam dokładnie jak to było ze szczegółami, ale załóżmy że kiedy uzbierało się 1000 zł w kasie, to miałam je zanotować, włożyć do podpisanej moim nazwiskiem koperty, oraz zanieść od razu do sejfu, do którego dostęp miałam tylko ja i kierowniczka. W rzeczywistości nauczono mnie mieć na to lekko wyjebane i całość składało się w koperty na koniec zmiany i hurtem zanosiło do sejfu.

Jak już mówiłam, końce dnia były bardzo intensywne pod względem zamówień i formalności. Pewnego razu pod natłokiem roboty, przyjęłam propozycję koleżanki (co pisałam że ją lubię) aby za mnie zaniosła do sejfu koperty z kasą.

Pewnie co było dalej, mówić nie muszę.

Sejf był opróżniany przez uprawnione osoby z zewnątrz raz na jakiś czas. I potem gdzieś w centrali było to przeliczane, czy jest zgodne z raportami.

Pewnego dnia przychodzę do pracy, a tam czeka na mnie supervisor i kierowniczka z nie zachęcającymi minami.

Okazało się, że w sejfie brakowało jednej koperty na moje nazwisko i że muszę zwrócić kasę.

Była to kwota, która pokrywała prawie całe moje miesięczne zarobki na ten czas, a ledwo dostałam pierwszą wypłatę po podwyżce o 200 zł xD

Cóż mogę rzec, rozryczałam się tam jak po⁎⁎⁎⁎na, tłumaczyłam że to nie ja jestem złodziejem, że popełniłam błędy ale kraść to nie ja. Oczywiście wiedziałam że jestem w d⁎⁎ie, sprawa nie do udowodnienia, brak kamer itp, poza tym złamałam regulamin pozwalając koleżance odnieść te koperty.

I tak zakończyłam moją cudowną karierę. Z miejsca rzuciłam papierami i więcej się tam nie pojawiłam.

Dostałam za to bardzo cenną nauczkę od życia, dzięki której niczego podobnego już nie odwaliłam.

Osobistość6piorunów

Świetna historia, eh te zamykanie sklepow/restauracji w sumie zapomniałam o tym wspomnieć w swoich historiach ale tak liczenie kasy to najgorsza rzecz ever xd

GURU3piorunów

Podlapalas jakieś skill, przepisy czy hacki co do robienia pizzy w tej robocie?

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fanatyk

w Pizza

33piorunów

Placki przerużne

Cóż mogę rzec, ciasto już wychodzi przewidywalne, dokładnie takie jak sobie wymarzyłam 🤤
Muszę się przejść do jakiejś pizzerii bo dawno nie byłam, a może coś mnie zainspiruje do jakichś eksperymentów. Muszę przyznać że proces uczenia, eksperymentowania jest bardzo uzależniający i chętnie wrócę do nawet nieudanych testów, aby znowu móc obserwować jak rosną skille.
Myślę też nad piecem opalanym drewnem, ale nie wiem czy będzie mi się chciało bawić z tym, jednak piec elektryczny jest bardzo wygodny.

Pytanie do was, macie jakieś fajne, sprawdzone kompozycje pizz bezmięsnych z dodatkami z serów, warzyw, owoców, orzechów czy takich mniej oczywistych jak miód itp?
Chciałam pobawić się różnymi smakami w przyszły weekend i szukam inspiracji 😀

Na zdjęciu jeden placek nie pasuje do reszty, pewnie widać 😄 bo zaszła potrzeba wypieku w jeden dzień i zastosowałam stary, sprawdzony przepis. Oczywiście udał się ale to jednak nie to samo co na cieście wyczekanym

Autorytet2piorunów

@Shivaa jak miód, to miód gryczany. Np. Prażony solony słonecznik w skarmelizowanym miodzie gryczanyn.

Gorgonzola/feta i {cebulę lub szczypiorek możesz zamienić na por}. To nie są te same smaki, więc proszę się nie nastawiać, że będzie podobnie.

Debiutant1piorunów

Największe dziwactwo (smaczne dziwactwo) które jadłem we Włoszech:

Sos z pomarańczowych pomidorów (czy tam żółtych)

Ser mozzarella

Łosoś wędzony (kładziony po wyjęciu z pieca)

Sałata lodowa (sypana po wyjęciu z pieca)

Pieprz (te takie marynowane kulki)

Posypane miętą i skropione oliwą cytrynową

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Hydepark

89piorunów

Ordynarna, chamska i chrupiąca picka na grubym. Oczywiście, że z czostkowym.

Moje prymitywne instynkty gastryczne zostały na pewien czas zaspokojone ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Osobistość6piorunów

będziesz to jeszcze jadł?

Osobistość6piorunów

@Stashqo posyp makiem następnym razem, mak i cebula, resztę dodatków można pominąć wtedy

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

33piorunów

Dzisiaj O ile @Shivaa nieustannie masteruje swoje placki tak ja ciągle ~psuję~ modyfikuję sprawdzoną już recepturę. Tylko nie wiem w jakim celu, chyba z nudy i ciekawości xD

Dzisiaj przegiąłem z hydro - 75%. Cięzko to było wydobyć z pojemnika i formowac w okrąg. Dodatkowo przy pieczeniu spód miejscowo przypalił się na kamieniu. No nic to, ciekawość chwilowo zaspokojona xD

Pokombinowałem też z metodą aktywacji glutenu - różnica nie była diametralna ale zauważalna (na plus).

Zdecydowałem się też na dłuższe wyrastanie - poolish 24h + kulki 24h w lodówce. Efekt - bez wielkiej róznicy w smaku ale pasuje mi wygoda tej metody.

Przeczytałem też ciekawostkę o pizzy, której nie znałem. Otóż "panterkę" czy "centki lamparta" na napoletanie, Włosi nazywają "ospą" i jest to nie do końca pożądany efekt. Czarne, nieregularne spoty są oczywiście ok ale tylko jesli pizza ma ładnie i rownomiernie wypieczone, brązowe brzegi. Natomiast jeśli mamy regularny, centkowany wzorek z ciemnych plamek a rant jest żółty (lub jaśniejszy) to jest to już błąd. Spowodowany jest on prawdopodobnie zbyt zimnym ciastem i choć wygląda to ładnie to pizza może być niedopieczona w środku i smakować gorzej.

Fanatyk4piorunów

Ja też pewnie polecę któregoś dnia w modyfikacje aby nie było nudno 😁

O panterce wcześniej też czytałam ocb, ale rzeczywistość jest taka że ma ona ładny efekt na foci na insta i dlatego jest taka popularna xd

A twoja pizzałka wygląda jakbyś miał się podzielić kawałkiem xd

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

12piorunów

Często w wiadomościach prywatnych prosicie mnie abym przetestował dietetyczne produkty od Biedronki. Dziś na tapet wjeżdża nowość - pizza proteinowa!

Poniżej wyniki testu.

GURU2piorunów

Będę jutro polować na nią przy porannych zakupach 😁

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Pizza

95piorunów

🍕🍕🍕 🍕🍕🍕

Ehh, no i stało się
Osiągnęłam absolut 🤯

Wcześniej zawsze coś było do poprawy, a teraz sama nie wierzę w tą doskonałość xD i najbardziej chcę teraz wiedzieć jak utrzymać ten poziom

Ciasto
Drożdży tym razem dałam minimalnie więcej niż ostatnio plus zaczyn stał chwilę dłużej niż zwykle, bo o nim zapomniałam xD może nieco wyższa temperatura w kuchni też zrobiła swoje
W każdym razie od samego początku ciasto zachowywało się inaczej, jak na ponad 70% hydro nie kleiło się tak bardzo i co mnie najbardziej zszokowało, blok i kulki nie rozlewały się mizernie z czasem, tylko szły do góry 😳
A kręcenie z nich placka to była poezja, jakbym chciała to pewnie i na pół metra bym je rozkręciła podrzucając do samego sufitu 😂
Bąble też były inne, średniej wielkości i dość 'mocne'.
Pierwsza standardowo za mocno mi się wsunęła do pieca i wylądowała za blisko grzałki, stąd mocniejsze przypieczenia z jednej strony, ale kolejne weszły już idealnie.

Składniki
Obecnie mam silną potrzebę uzupełniania kapsaicyny w organizmie, dlatego prócz standardowych warzyw (mięsnych nie lubię) i oliwy czosnkowej, pojawiło się jalapeno.
Za pierwszym razem wyszła jednak mało pikantna, więc na kolejnych zwiększyłam jego ilość plus same ciasto bazowo polałam oliwą chilli. Wyszło perfekcyjnie 😍
Pierwsza i druga pod względem składników właściwie się nie różniły: cebula czerwona, pieczarki, orzechy i na koniec ricotta i oliwa czosnkowa
W trzeciej postanowiłam nieco zaszaleć, bo na połowę poszła ricotta a na drugą połowę miód i dodatkowo cheddar na całość

Smak
I ta ostatnia picka pod względem składników i dojrzałości ciasta, pobiła na głowę wszystkie pizze jakie zrobiłam do tej pory. Mogę umierać szczęśliwa i mieć nadzieję, że szybko wychwycę te niuanse, które sprawiły, że wyszło z tego coś, czym nie powstydziła bym się poczęstować Włocha.

GURU3piorunów

@Shivaa Pizzę absolutnie doskonałą to musiałem zobaczyć. :drooling_face:

Pokaż więcej komentarzy (34)

Sum

w Hydepark

4piorunów

Od jakiegoś czasu posiadam piecyk G3 Ferrari Delizia, ale nie potrafię go wyczuć. Spód jest często gotowy, a góra dalej blada. Macie jakieś porady jak to zbalansować? Nie obrażę się też jak się pochwalicie rezultatami z podobnych piecyków 😁

Specjalista1piorunów

@renkeri A czy przez cały czas wypieku kontrolka pokazuje, że grzałka pracuje? Można go włączyć nie na max, tylko zostawić nieco marginesu poprzez ustawienie pokrętła nieco ponad 2 1/2, a kiedy się nagrzeje (czyli lampka się wyłączy) wkładasz placek i okręcasz pokrętło na max. Wiem również, że sporo użytkowników wymontowuje termostat.

Sum0piorunów

@more_horse_than_a_man Grzeję na max, kontrolka gaśnie i wrzucam. Ale spróbuję zostawić trochę marginesu. Dzięki!

Specjalista0piorunów

@renkeri no to myślę, że znaleźliśmy źródło problemu. Pod kopułą jest grzalka, która musi się grzać żeby pizza była pieczona od góry. Jesli lampka gaśnie, to grzałka nie działa. Wydaje mi się, że to powinno być opisane w instrukcji :)

Pokaż więcej komentarzy (7)