Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przyroda

GURU

w Nauka

37piorunów

W Tanzanii odkryto gigantyczne drzewo starsze niż Cesarstwo Rzymskie

W górach Tanzanii naukowcy odkryli nowy gatunek gigantycznego drzewa, które może być starsze niż Cesarstwo Rzymskie. Tessmannia princeps wznosi się na wysokość 40 metrów nad poziomem lasu deszczowego i może mieć nawet 3000 lat. Jednak to rzadkie drzewo jest już zagrożone wyginięciem.

Fenomen

w Ciekawostki

116piorunów

Bosco Verticale, czyli „Pionowy Las”, to innowacyjne wieżowce mieszkalne w Mediolanie, zaprojektowane przez Stefano Boeriego. Budynki te mają na swoich balkonach ponad 900 drzew i 20 000 roślin, co nie tylko poprawia jakość powietrza, ale także redukuje hałas i tworzy unikalny mikroklimat. To jeden z najbardziej znanych przykładów ekologicznej architektury na świecie.

Fanatyk2piorunów

Człowiek zrobi dosłownie wszystko, by jak największą powierzchnię ziemi za⁎⁎⁎ać betonem. A wystarczy się nie rozmnażać w tempie królika.

Osobistość3piorunów

Byłem, nie dla polaka biedaka to

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Ciekawostki

54piorunów

Gniazdo Bielika Amerykańskiego w porównaniu do strażnika dla skali.

Gniazda mogą mieć do 2.5 metra średnicy i 3.7 metra głębokości, a ich waga dochodzi do pół tony.

Wirtuoz0piorunów

Pół lasu wykarczowane aby jakiś oreł mógł se gniazdo zrobić, przesada. Jakoś sikorki mogą zrobić z trawy i się trzyma. Gdzie ekologia?

Osobistość1piorunów

@kitty95 Strażnik faktycznie wygląda jak banan dla skali przy tym gnieździe - w sensie, że też nadałby się do konsumpcji dla mieszkańca.

Gruba ryba1piorunów

@motokate te bydle ma prawie metr długości, a rozpiętość skrzydeł ponad 2 metry.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Ptaki

29piorunów

Kania ruda zwiastuje wiosnę; można ją spotkać w otoczeniu lasów, rzek, pól i łąk

Kania ruda na ogół pojawia się w Polsce w marcu, dlatego określa się ją mianem zwiastuna wiosny; niewątpliwie należy do najpiękniej upierzonych ptaków drapieżnych Europy – powiedział PAP Regionalny Konserwator Przyrody w Gorzowie Wielkopolskim Michał Bielewicz. Przecinająca woj.

Fenomen

w Ciekawostki

48piorunów

Belgijski fotograf krajobrazu i przyrody Yves Adams podzielił się zdjęciem, które wywołało ogromne poruszenie. Udało mu się bowiem uchwycić na nim złotego pingwina. Nietypowy kolor pingwina to prawdopodobnie skutek leucyzmu.

To choroba, charakteryzująca się częściowym lub całkowitym brakiem obydwu rodzajów melaniny. Yves Adams wspomina, że żółty pingwin sam podszedł w stronę ekipy i wyłonił się spośród stada tysięcy tradycyjnie umaszczonych pingwinów królewskich.

źródło: Wiedza bezużyteczna @ Facebook

Gruba ryba6piorunów

@mehow Shiny Pokemon ( ͡o ͜ʖ ͡o)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Ciekawostki

18piorunów

Śnieżny cierń :herb::snowflake: W Legendarium Tolkiena pojawiają się niekiedy fikcyjne rośliny, których wygląd lub właściwości zostały częściowo zainspirowane rzeczywistymi. Jedną z takich roślin jest aeglos, którego nazwa oznacza „śnieżny cierń”. Aeglos miał być wysoko rosnącą, ciernistą rośliną przypominającą kolcolist (Ulex), jednak dorastającą do większych rozmiarów, a jego słodko pachnące kwiaty miały być śnieżnobiałe zamiast żółtych. Jest wspomniany między innymi przy okazji opisu góry Amon Rûdh w Dzieciach Húrina.

Aeglos u Tolkiena nie jest „przyjemną” rośliną – cień jego wysokich łodyg zaopatrzonych w liczne, rozgałęziające się ciernie jest opisany jako ponury. W opisie Amon Rûdh pojawia się obok innych roślin, które wydają się symbolicznie zapowiadać tragiczny los Túrina Turambara.

Zwyczajny kolcolist (Ulex) pojawia się w kilku miejscach we Władcy Pierścieni. Jest wymieniony jako jedna z roślin rosnących nieopodal wschodniej bramy Morii, później pojawia się także w opisie posępnej, częściowo wypalonej okolicy północnego Ithilien i bujnych, kolczastych zarośli, przez które Gollum prowadził Froda i Sama do Mordoru. W przekładzie Marii Skibniewskiej nazwa tej rośliny została przetłumaczona jako „kolczoliść” lub po prostu jako „kolczaste krzewy”.

Kolcolist, w szczególności kolcolist zachodni (Ulex europaeus) jest szeroko rozprzestrzenioną rośliną, która rzeczywiście często jest związana z okolicami, gdzie miały miejsce pożary. Dorasta do trzech metrów wysokości i kwitnie na żółto. Szybko się rozrasta, stabilizuje glebę i chroni ją przed erozją. Staje się jednak łatwo rośliną inwazyjną.


tag serii:

GURU

w Przyroda

7piorunów

Naukowcy odkryli, że niektóre kwiaty oszukują pszczoły

Międzynarodowy zespół naukowców dokonał fascynującego odkrycia - uczciwość kwiatów wobec zapylaczy jest częściowo uwarunkowana genetycznie i może być przekazywana z pokolenia na pokolenie. Badania opublikowane w czasopiśmie New Phytologist pokazują, jak rośliny i owady zapylające

Gruba ryba

w Ciekawostki

42piorunów

Problem z koniczyną :thinking_face: :shamrock: W siódmym rozdziale "Hobbita" J. R. Tolkiena można natknąć się na fragment, w którym są opisane kwitnące kwiaty rosnące nieopodal domu Beorna. W oryginale w języku angielskim są to kwiaty rozmaitych koniczyn (ang. clover):

It was the middle of the afternoon before they noticed that great patches of flowers had begun to spring up, all the same kinds growing together as if they had been planted. Especially there was _clover_, waving patches of _cockscomb clover_, and _purple clover_, and wide stretches of short _white sweet honey-smelling clover_. There was a buzzing and a whirring and a droning in the air. Bees were busy everywhere.

W opracowaniu Flora of Middle-Earth wyróżnione rośliny zostały zidentyfikowane jako różne gatunki koniczyny: purple clover - koniczyna łąkowa (Trifolium pratense), white sweet honey-smelling clover - koniczyna biała (Trifolium repens). Z identyfikacją cockscomb clover był pewien problem, ponieważ wygląda to na jakąś nazwę zwyczajową, jednak prawdopodobnie chodzi tu o koniczynę krwistoczerwoną (Trifolium incarnatum). Dlaczego? Tak się składa, że kwitnąca koniczyna krwistoczerwona przypomina trochę inną roślinę kwitnącą na czerwono - celozję, zwyczajowo nazywaną po angielsku cockscomb - stąd mogła wziąć się nazwa cockscomb clover.

Kwitnące koniczyny w ogrodzie Beorna miałyby jak najbardziej sens. Beorn hodował pszczoły, a kwiaty koniczyny, w szczególności koniczyny białej, są miododajne i są chętnie uprawiane w okolicach pasiek. Co prawda, pszczoły nie odwiedzają raczej koniczyny łąkowej, bo z uwagi na budowę jej kwiatów nie mogą dosięgnąć do jej nektaru, ale ponieważ pszczoły Beorna były dużo większe niż normalne, pewnie nie stanowiłoby to dla nich problemu 😉

W polskim tłumaczeniu mamy natomiast inny zestaw roślin:

Było już dobrze po południu, gdy spostrzegli wśród traw całe łany kwiatów, a że te same odmiany rosły razem, wyglądało to na dzieło ludzkiej ręki. Najwięcej spotykali _koniczyny białej_ _i czerwonej_, a także rozkołysane kępy _szelężnika grzebieniastego_ i _polne goździki pachnące miodem_. W powietrzu roiło się, brzęczało i bzyczało.

Zatem cockscomb clover przetłumaczono tu jako "szelężnik grzebieniasty". Szelężnik (Rhinathus) i pszeniec grzebieniasty (Melampyrum cristatum) to rośliny łąkowe, pasożytnicze, niemające znaczenia w pszczelarstwie i raczej nieuprawiane w ogrodach - więc raczej średnio by tu pasowały. Goździk polny (Dianthus campestris) użyty w tym tłumaczeniu też nie bardzo odpowiada white sweet honey-smelling clover, ponieważ i ten, i niemal wszystkie podobne goździki mają kwiaty różowe, a nie białe :thinking_face:


tag serii:

Gruba ryba

w Ciekawostki

33piorunów

Szczęście, ale jakie? Przesądy związane z czterolistną koniczyną :four_leaf_clover: przybierały w Europie różne formy – popularne było między innymi przekonanie, że czterolistna koniczyna przedstawia symbolicznie wszystkie sfery życia, w których szczęście jest człowiekowi najbardziej potrzebne: sławę, bogactwo, miłość i zdrowie. W innej wersji miała reprezentować trzy chrześcijańskie cnoty: wiary, nadziei i miłości, uzupełnione dodatkowo o szczęście.

Według niektórych przesądów celtyckich czterolistna koniczyna miała nie tylko przynosić szczęście, ale i zapewniać temu, kto ją nosi, dar widzenia niewidzialnych lub ukrytych w innych postaciach wiedźm, wróżek i duchów. Miała także zabezpieczać właściciela przed ich szkodliwym wpływem. W Kornwalii wierzono na przykład, że jeśli w jakimś domu dziecko zostanie podmienione przez czarodziejskie istoty, czterolistna koniczyna położona w kołysce zmusi je do zabrania odmieńca i oddania ludzkiego dziecka.

W XIX-wiecznym angielskim tekście poświęconym roślinom można znaleźć fragment mówiący o tym, że kobiety parające się magią zbierają czterolistne koniczyny nocą przy pełni księżyca, a potem mieszają je z werbeną i innymi składnikami – choć nie sprecyzowano dokładnie, w jakich celach – z kolei młode dziewczęta mają w zwyczaju szukać czterolistnej koniczyny za dnia, pragnąc zapewnić sobie dzięki niej szczęście.


tag serii:

Fenomen

w Zwierzęta

47piorunów

Fotopułapka przedstawiająca dwa boberki :heart_eyes:

W komentarzu dwa inne filmiki z fotopułapek.

https://streamable.com/dq230i

źródło: Duch Lasu @ Youtube

Osobistość0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fenomen

w Ciekawostki

89piorunów

Mofeta – toksyczny oddech Ziemi

Mofeta to jedno z najbardziej fascynujących, a jednocześnie niebezpiecznych zjawisk geologicznych. Choć jej nazwa może brzmieć egzotycznie, to zjawisko to występuje w wielu miejscach na świecie, w tym także w Polsce. Czym dokładnie jest mofeta i dlaczego warto zachować ostrożność w jej pobliżu?

Co to jest mofeta?

Mofeta to naturalne wyziewy gazów wulkanicznych, głównie dwutlenku węgla (CO₂), które wydobywają się z ziemi. W przeciwieństwie do gorących fumaroli, mofety emitują gazy o stosunkowo niskiej temperaturze, najczęściej poniżej 100°C. Dwutlenek węgla, będący cięższym od powietrza gazem, gromadzi się w zagłębieniach terenu, co może stanowić poważne zagrożenie dla ludzi i zwierząt.

Gdzie można znaleźć mofety?

Mofety są charakterystyczne dla terenów o aktywności wulkanicznej i występują m.in. we Włoszech, na Islandii, w Stanach Zjednoczonych czy w Indonezji. W Polsce najwięcej mofet znajduje się w rejonie Karpat, zwłaszcza w Beskidzie Niskim oraz w Sudetach. Jednym z najbardziej znanych miejsc jest Mofeta w Złockiem w pobliżu Muszyny.

Zagrożenia związane z mofetami

Mimo swojego niepozornego wyglądu, mofety mogą być śmiertelnie niebezpieczne. Dwutlenek węgla, który wydobywa się z ziemi, wypiera tlen i może prowadzić do uduszenia, szczególnie w bezwietrzne dni i w obniżeniach terenu. Zwierzęta często padają ofiarą mofet, ponieważ zbliżają się do nich, nieświadome zagrożenia.

Mofety a przyroda

Choć mofety są toksyczne dla większości organizmów, w ich pobliżu można znaleźć organizmy przystosowane do ekstremalnych warunków. Niektóre gatunki roślin i mikroorganizmów potrafią przetrwać w tych niesprzyjających warunkach, tworząc unikalne ekosystemy.

Ciekawostki o mofetach

* W Polsce największa mofeta znajduje się w Tyliczu i nazywana jest „Mofetą im. prof. Henryka Świdzińskiego”.
* W przeszłości wierzono, że wyziewy mofet mają właściwości lecznicze i były wykorzystywane w celach zdrowotnych.
* W Alpach istnieją mofety, które emitują gazy od tysięcy lat, co świadczy o długowieczności tych zjawisk geologicznych.

Mofety to jeden z niezwykłych fenomenów natury, który przypomina nam o tym, że nasza planeta jest w ciągłym ruchu. Obserwowanie ich może dostarczyć wielu wrażeń, ale należy zachować ostrożność i podziwiać je z bezpiecznej odległości.

Fanatyk11piorunów

Myślałem że to bakterie żelazowe.
>Mofeta w Złockiem w pobliżu Muszyny
Lubię wodę Muszynę.

Gruba ryba2piorunów

@myoniwy w tamtym rejonie to z wiekszosci źródełek wybija taka muszynianka, gazowana

Gruba ryba2piorunów

@mehow

>W Polsce największa mofeta znajduje się w Tyliczu i nazywana jest „Mofetą im. prof. Henryka Świdzińskiego”.
To jest wlasnie ta nieopodal Złockiem, nie w Tyliczu

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

24piorunów

Dziś spacer dzikim brzegiem Wisły. Od ujścia Świdra w Otwocku do mostu Anny Jagiellonki w Warszawie (czyli mostu południowego). W sumie to tylko połowa "normalnego" spaceru, bo zazwyczaj kończy się on przy Moście Siekierkowskim, ale dziś był dzień turystyki popołudniowej, więc krócej, bo nie wyrobiłbym się przed zmierzchem.
Bardzo lubię tę dzicz. Zwłaszcza w tej kolorystyce. W Wiśle mało wody, można wejść na łachy suchą stopą i dojść do samego środka koryta, a nawet dalej. Ptaków jakoś mało, trochę wron, parę dzięciołów, jakieś mewy, sikory. Na Wyspach Zawadowskich pasące się stado owiec i kóz. Mnóstwo śladów bobrów.
Polecam.

Osobistość8piorunów

GURU

w Hydepark

28piorunów

No jak tu pogody nie wykorzystać?

Spacer wokół Jeziora Kiełpińskiego.

GURU2piorunów

@zuchtomek Bardzo ładne jezioro. Na pierwszym zdjęciu widać jakąś tajemniczą polanę w lesie.

GURU3piorunów

@Mr.Mars poletko łowieckie

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Przyroda

28piorunów

ta oto sówka siedzi sobie przy PSM i słucha wypocin uczniów 😉
fotka ze strony, ale widziałem też na żywo :smiley:

Fanatyk4piorunów

@skorpion A ja mam dzięcioła za płotem 😁 Jeszcze nie udało mi się zrobić mu zdjęcia, ale dziuple robi twardo. 💪

GURU1piorunów

@paulusll zaczaj się albo nastaw jakąć fotopułapkę

Fanatyk2piorunów

@skorpion Namierzę go. :saluting_face:

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Ciekawostki

64piorunów

Koniczyna łąkowa (Trifolium pratense) dostarcza dużo nektaru i pyłku - jednak nie każdy owad potrafi się do niego dobrać. Kwiaty koniczyny są zaopatrzone w długie rurki, przez co do nektaru są w stanie dosięgnąć jedynie owady o odpowiednio długich aparatach gębowych, przede wszystkim trzmiele.

Pszczoły z reguły ignorują koniczynę, jednak jeśli w okolicy nie mają dostępu do lepszych kwiatów i do tego nie mają zbyt dużej konkurencji ze strony trzmieli, potrafią wyrabować koniczynowy nektar. W tym celu wygryzają z boku korony kwiatu niewielki otwór i tamtędy wypijają nektar - nie zbierają jednak przy tym pyłku, więc nie dokonują zapylenia.

Miód koniczynowy nie należy do najpopularniejszych w naszym kraju. Powstaje z nektaru zebranego przez pszczoły z różnych gatunków koniczyny, głównie z koniczyny białej i / lub z koniczyny łąkowej. Miód z koniczyny białej ma słomkowy, jasnożółty kolor i jest słodki, natomiast z koniczyny łąkowej ma lekko łososiowy odcień i jest delikatnie kwaskowy. Przez długi czas starano się wyselekcjonować odmiany koniczyny łąkowej, których kwiaty miałyby krótsze rurki i były łatwiej dostępne dla pszczół, jednak dopiero niedawno się to udało.

Bonus - relaksujący timelapse z rosnącą koniczyną łąkową, od nasiona do kwiatu: https://www.youtube.com/watch?v=E933DSpP9Ds


tag serii:

Autorytet5piorunów

O, to mi wyjaśnia czemu kojarzę ja z trzmielami :)

Lider4piorunów

@Apaturia kurna, a tak się cieszyłam, że u mnie na koniczynie pszczoły też sobie żerują 😅

Gruba ryba3piorunów

@moll Tak dla ścisłości, na koniczynie białej pszczoły sobie żerują na luzie - to łąkowa wytwarza kwiaty, do których trudno im się dostać :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Ciekawostki

31piorunów

Koniczyna, która chowa się pod ziemię :shamrock: :seedling: Koniczyna podziemna (Trifolium subterraneum), w krajach anglojęzycznych często nazywana skrótowo "pod-koniczyną" (ang. sub clover), jako jedyna spośród wszystkich koniczyn charakteryzuje się tak zwaną geokarpią - co oznacza, że jej owoce dojrzewają nie nad ziemią, a pod powierzchnią ziemi, podobnie jak na przykład orzeszki ziemne. Jest to dość rzadkie zjawisko w świecie roślin.

Koniczyna podziemna wygląda niepozornie i przypomina trochę zwykłą, trójlistną koniczynę o włochatych listkach. Większość innych koniczyn jest zapylana przez owady, jednak ten gatunek radzi sobie sam - wytwarza drobne, mało atrakcyjne dla zapylaczy, ubogie w nektar kwiaty najczęściej schowane pod listkami. Po przekwitnięciu kwiatów na szypułkach zawiązują się nasiona otoczone łupinkami. Wydłużające się ku dołowi szypułki po jakimś czasie wpychają łupinki z nasionami pod ziemię (drugie zdjęcie), żeby tam dojrzewały.

Ten gatunek koniczyny występuje dziko przede wszystkim w centralnej i południowej Europie, jednak z czasem trafił też na inne kontynenty. W Australii koniczyna podziemna upowszechniła się jako cenna roślina pastewna, przede wszystkim za sprawą żyjącego na przełomie XIX i XX wieku Amosa Williama Howarda, który rozpropagował jej zastosowanie w australijskim rolnictwie. Po jakimś czasie odkryto jednak, że niektóre odmiany koniczyny podziemnej, szczególnie te starsze, zawierają dużo izoflawonów - fitoestrogenów, które negatywnie wpływają na zdrowie i płodność u owiec. W związku z tym zaczęto skupiać się na wyselekcjonowaniu takich odmian koniczyny podziemnej, które mają niższy poziom izoflawonów lub nie mają ich wcale, i które mogą być bezpiecznie siane na pastwiskach.


tag serii: