Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przyroda

GURU

w Wiadomości Świat

42piorunów

Bobry zbudowały tamę w Czechach. Zaoszczędzono 30 mln koron

Bobry w czeskich Brdach przywróciły naturalny charakter terenu, dzięki czemu władze zaoszczędziły 30 milionów koron przeznaczonych na renaturyzację rzeki Klabavy. Projekt leżał odłogiem od 2018 roku, zwierzęta zrealizowały go w dwa dni. W czeskich Brdach bobry w zaledwie dwa dni

GURU

w Wiadomości Świat

13piorunów

Tysiące zwierząt przechwycone w ramach walki z przemytnikami

Prawie dwadzieścia tysięcy żywych zwierząt zostało skonfiskowane w ramach globalnej operacji Thunder 2024 wymierzonej w handel dziką przyrodą. Zatrzymano niemal czterystu podejrzanych. Prawie 20 000 żywych zwierząt - wszystkie z gatunków zagrożonych lub chronionych - zostało

GURU

w Ptaki

6piorunów

„Myślałem, że to insekt”: na Kubie najmniejszy ptak na świecie zachwyca turystów

Nie mierzy więcej niż 6 cm: przedstawienie kolibra Eleny, czyli ptaka-muchy, który występuje tylko na największej wyspie Karaibów. Aby zobaczyć najmniejszego ptaka na świecie, należy udać się na Kubę. Obecny tylko na największej wyspie Karaibów i uznawany za najmniejszego ptaka na

Gruba ryba

w Ciekawostki

58piorunów

Rzodkiewnik na orbicie :potted_plant::rocket: Początkowo misje kosmiczne nie trwały na tyle długo, by rośliny zabierane w kosmos w ramach eksperymentów miały czas wyrosnąć z nasion i wytworzyć kwiaty. Pierwszą rośliną w historii, która zaliczyła cały swój cykl życiowy w stanie nieważkości, był rzodkiewnik pospolity (Arabidopsis thaliana) z rodziny kapustowatych (Brassicaceae).

Rzodkiewnik ten, znany również jako rzodkiewnik Thala, to niepozorna, jednoroczna roślina zielna o małych, białych kwiatach, którą często można spotkać na przydrożach. Ze względu na swoje niewielkie rozmiary, odporność, stosunkowo krótki cykl rozwojowy i prostą budowę materiału genetycznego jest często wykorzystywany w botanice, w tym w badaniach nad genetyką roślin, jako roślina modelowa.

Jak rzodkiewnik znalazł się w kosmosie? W 1982 roku jego nasiona zabrano na stację kosmiczną Salut 7 – była to ostatnia załogowa stacja kosmiczna wysłana na orbitę w ramach sowieckiego programu Salut. Stację Salut 7 wyposażono w sześć różnych systemów służących podtrzymywaniu roślin przy życiu, przydatnych podczas przeprowadzania eksperymentów z uprawą roślin. Nasiona rzodkiewnika trafiły do systemu hydroponicznego o nazwie Fiton-3, składającego się z plastikowego pojemnika o objętości około siedmiuset centymetrów sześciennych, zaopatrzonego w otwory wentylacyjne, pięć rezerwuarów z pożywką i wyposażonego w lampę o mocy światła siedmiu tysięcy luksów.

W trakcie trwającego sześćdziesiąt dziewięć dni eksperymentu przebywający na stacji astronauci zasiali nasiona rzodkiewnika w pojemniku, włączyli lampę, która miała stale je doświetlać, i przeprowadzali obserwacje dotyczące wzrostu i rozwoju roślin. Rzodkiewnik nie tylko zdołał w tym czasie wyrosnąć, ale także wydać kwiaty i nasiona – stając się pierwszą w historii rośliną, która zakwitła poza Ziemią.

Po przerwaniu eksperymentu zabrano pojemnik z powrotem na Ziemię, wraz ze znajdującymi się wewnątrz siedmioma w pełni rozwiniętymi egzemplarzami rzodkiewnika. Badania wykazały, że dwie rośliny wytworzyły owoce pozbawione nasion, reszta natomiast wytworzyła normalne owoce i ponad dwieście dojrzałych nasion.


tag serii:

Fanatyk

w Przyroda

41piorunów

Wczoraj widziałem trop wilka. Ślady łap przy polnej drodze na totalnym odludziu. Sprawdziłem później w necie i występują w tym rejonie wilki a ślady były podręcznikowe. Niestety nie miałem telefonu ze sobą więc musicie mi po prostu uwierzyć 😉

Autorytet1piorunów

Za wilki zawsze piorun.

Gruba ryba1piorunów

@Enzo to ci powiem że mi się udało już spotkać wilka pod Bielskiem przeleciał sobie ścieżyną wąską nawet nie patrząc na mnie ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽
W tym roku wilki były już w Katowicach, Jaworznie i Mysłowicach.
Rok temu na styku Kato i Mysłowic znalazłem wilcze kupy pełne sierści więc się strasznie zjarałem i chodzę po śląskich lasach i obserwuje.
https://jaw.pl/artykul/wilki-znow-w-jaworznie-n1664372
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=3911353778946904&id=346320798783571&set=a.348017655280552&locale=pl_PL

Wstępnie szacuje się że w lasach Katowic/Jaworzna/Mysłowic mamy 1 watahę.
Druga wataha zamieszkuje puszcze pszczyńsko-kobiórską
https://www.pless.pl/wiadomosci/88159-wilki-w-pszczynskich-lasach-nadlesnictwo-potwierdza-obecnosc-drapieznikow-pszczyna

Wilki znów w Jaworznie. Kamera w lesie zarejestrowała samotnego osobnikaKamera wychwyciła sylwetkę dorosłego wilka swobodnie poruszającego się wśród drzew. Specjaliści podkreślają, że to dowód na obecność tych chronionjaw.pl
Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Ciekawostki

45piorunów

Moon Trees – czyli Drzewa Księżycowe :full_moon::deciduous_tree::evergreen_tree: – to drzewa, które wykiełkowały z nasion zabranych w kosmos w ramach misji Apollo 14 w 1971 roku. Misja Apollo 14 była ósmą w historii załogową wyprawą amerykańskiego programu Apollo, trzecią, podczas której odbyło się lądowanie na Księżycu i pierwszą, w ramach której wylądowano na obszarze wyżynnym Księżyca. Na pokład statku, w ramach eksperymentu, zabrano nasiona pięciu gatunków ziemskich drzew: sosny taeda (Pinus taeda), platana zachodniego (Platanus occidentalis), ambrowca amerykańskiego (Liquidambar styraciflua), sekwoi wieczniezielonej (Sequoia sempervirens) i daglezji zielonej (Pseudotsuga menziesii).

Inicjatywa wysłania nasion w podróż w kosmos narodziła się po tym, jak jednym z astronautów wybranych do misji Apollo 14 został Stuart Roosa. Na początku swojej ścieżki zawodowej Roosa pracował jako tak zwany smoke jumper – specjalnie przeszkolony strażak-skoczek spadochronowy, wysyłany na pierwszą linię w czasie akcji gaszenia pożarów na rozległych obszarach leśnych. Edward Cliff, ówczesny szef amerykańskiej Służby Leśnej, znał Roosę z czasów jego pracy w tym zawodzie i kiedy dowiedział się, że Roosa został jednym z członków załogi Apollo 14, skontaktował się z nim i zaproponował eksperyment: zabranie nasion drzew w kosmos.

Nasiona, wyselekcjonowane przez Stana Krugmana z Służby Leśnej, zostały posortowane i szczelnie zamknięte w plastikowych torebkach, a następnie dodatkowo zabezpieczone w małym metalowym pojemniku. Spędziły poza Ziemią dziewięć dni – Roosa miał je przy sobie i nosił je ciągle w swoim zestawie osobistym, kiedy w lutym 1971 roku statek okrążał Księżyc.

Niestety, po powrocie na Ziemię, podczas realizacji procedur dekontaminacji, torebki przez przypadek pękły i nasiona rozproszyły się po komorze próżniowej. Podejrzewano, że działanie próżni nieodwracalnie je uszkodziło. Próba wykiełkowania niektórych z nich, podjęta w Houston przez Stana Krugmana, zakończyła się jedynie częściowym powodzeniem – nasiona co prawda wykiełkowały, ale młode rośliny nie przetrwały długo z uwagi na brak odpowiednich warunków. Pozostałe nasiona przetransportowano do ośrodków w Gulfport i Kalifornii i tym razem udało się nie tylko wykiełkować wiele z nich, ale także utrzymać sadzonki w dobrej kondycji.

Większość Drzew Księżycowych została rozdana w latach 1975 i 1976 stanowym organizacjom związanym z gospodarką leśną, by zostały zasadzone w różnych miejscach w kraju w ramach obchodów dwusetnej rocznicy ogłoszenia niepodległości USA. Część drzew trafiła także do innych krajów, między innymi do Brazylii i Szwajcarii, a jeden egzemplarz został podarowany cesarzowi Japonii. W związku z tym, że nie śledzono dystrybucji Drzew Księżycowych w sposób systematyczny, do dziś znane są lokalizacje tylko niektórych z nich i wciąż zbierane są informacje o pozostałych.

W 2022 roku przybyło Drzew Księżycowych – kolejne nasiona drzew zostały zabrane w kosmos w ramach misji Artemis I i spędziły poza Ziemią dwadzieścia pięć dni. Wyhodowane z nich drzewka w 2024 roku zostały zasadzone w dwustu trzydziestu sześciu lokalizacjach na terenie USA, między innymi przy uczelniach, muzeach i budynkach instytucji rządowych, i zapewne będzie ich jeszcze więcej. Akcja sadzenia „nowej generacji” Drzew Księżycowych ma, zgodnie z planem, potrwać do jesieni 2025 roku.


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Ciekawostki

94piorunów

Trucizna i afrodyzjak :skull_and_crossbones:❤️:tomato: Trudno współcześnie wyobrazić sobie kuchnię bez pomidorów, czy to świeżych, czy w jakiejkolwiek innej formie – a jednak Europa nie od razu poznała się na pomidorze, nie od razu też umiała się z nim obchodzić.

Pierwsze pomidory przywiezione w XVI wieku na nasz kontynent miały prawdopodobnie kolor żółtopomarańczowy. Włosi nazywali je pomodoro, czyli „złote jabłko”, Francuzi – pomme d’amour, która to nazwa powędrowała dalej na północ i dała podobno początek starej angielskiej nazwie pomidora: love apple, czyli "miłosne jabłko". Skąd się wzięły te miłosne konotacje? Małe, żółtopomarańczowe pomidorki najwyraźniej skojarzyły się mieszkańcom Europy z żółtymi owocami mandragory. Mandragora była w przeszłości wiązana z miłością i miała wzmacniać płodność, co wpłynęło na to, że często postrzegano ją jako afrodyzjak – pomidor mógł więc niejako przejąć te skojarzenia poprzez podobieństwo.

Jako pierwsi wprowadzili pomidory do europejskiej kuchni Hiszpanie, jednak na niektórych talerzach zagościły one dopiero po upływie kilku stuleci od ich sprowadzenia z Ameryki. Dlaczego? W XVI wieku pomidor został sklasyfikowany jako krewniak mandragory i pokrzyku wilczej jagody, rośliny powszechnie znanej jako silnie trująca. Nie był to błąd, ponieważ zarówno mandragora i pokrzyk, jak i pomidor rzeczywiście należą do tej samej rodziny – psiankowatych (Solanaceae). Niemądra pomyłka sprawiła jednak, że w literaturze zaczęto opisywać pomidora jako równie trującego jak jego krewniacy. Pogląd ten rozprzestrzenił się szczególnie mocno w Wielkiej Brytanii i na terenach brytyjskich kolonii w Ameryce Północnej, których mieszkańcy bardzo długo nie mogli przekonać się do spożywania pomidorów.

Śmiertelne w skutkach zatrucia po spożyciu pomidorów podobno rzeczywiście miały miejsce, szczególnie wśród zamożniejszych przedstawicieli społeczeństwa. Dopiero po jakimś czasie odkryto, co mogło być tego przyczyną – w zamożnych domach używano cynowych naczyń. Serwowane na cynowych talerzach pomidory, z uwagi na zawarte w nich kwasy, wyciągały znajdujący się w stopach cyny trujący ołów, co mogło czynić je rzeczywiście trującymi. Fakt, że w Mezoameryce pomidory były konsumowane powszechnie i bez szkody dla zdrowia starano się tłumaczyć tym, że pomidor nadaje się do jedzenia, jeśli jest uprawiany w gorącym klimacie – ale w chłodniejszych stronach jest już trujący i dlatego może być tam uprawiany tylko jako roślina ozdobna.

W Polsce pomidory – czy może raczej „tomaty”, jak je początkowo nazywano – pojawiły się prawdopodobnie na przełomie XVIII i XIX wieku. Nie cieszyły się wtedy jednak dużym zainteresowaniem i dopiero po pierwszej wojnie światowej zaczęły zdobywać jako taką popularność, a po drugiej upowszechniły się na dobre.


tag serii:

Koneser8piorunów

Nie moglbym zyc bez pomidorow, wiec dziekuje tym ktorzy przywiezli je do Europy i tym ktorzy wprowadzili je do naszej diety.

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Wiadomości Świat

26piorunów

Populacja tygrysów wzrosła dwukrotnie. Indie ogłaszają sukces

Indie w ciągu zaledwie dekady podwoiły populację tygrysów, chroniąc te wielkie koty przed kłusownictwem i utratą siedlisk. Badacze wskazują, że potrzebne było kompleksowe podejście do ochrony tego gatunku, które uwzględnia także wyzwania dla indyjskiego społeczeństwa, w dużej mierze

Gruba ryba

w Ciekawostki

113piorunów

Pomidory w kosmosie :earth_africa::tomato: Pomidory już nie raz były wysyłane w kosmos, a niektóre zdołały nawet po takiej wyprawie wrócić na Ziemię.

Jednym z projektów badawczych związanych z działaniem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) jest projekt _Tomatosphere_ zainicjowany w 2001 roku – jego celem jest zbadanie, jak pobyt nasion pomidorów w przestrzeni kosmicznej może wpływać na ich kiełkowanie i rozwój po powrocie na Ziemię.

Projekt zaliczył jak dotąd już kilka edycji – są z nim też związane działania edukacyjne skierowane do uczniów amerykańskich i kanadyjskich szkół. Pod kierunkiem nauczycieli i z pomocą dostępnych w sieci materiałów, uczniowie klas biorących udział w projekcie przeprowadzają eksperymenty i porównują kiełkowanie różnych grup nasion pomidorów, które otrzymują od ISS National Laboratory. Nie wiedzą, czy znajdują się wśród nich wyłącznie „zwykłe” nasiona - czyli grupa kontrolna - czy także te, które odbyły podróż w kosmos i spędziły kilka tygodni na pokładzie ISS (pierwsze zdjęcie). Po zakończeniu eksperymentu uczniowie i nauczyciele przekazują wyniki i dopiero wtedy dowiadują się, z którymi nasionami mieli do czynienia.

Inny „pomidorowy” projekt badawczy dotyczy roślin, które zostały wysłane na ISS w styczniu 2024 roku. Celem projektu było ustalenie, jak rosnące pomidory radzą sobie ze wzrostem w stanie nieważkości. Jak się okazało, pomidorom bardzo nie spodobał się brak ziemskiej grawitacji – rosły, ale wolniej niż normalnie, uruchamiając przy okazji wiele swoich mechanizmów obronnych, co świadczy o potężnym stresie. Eksperyment podejmowany w ramach projektu zakładał zaszczepienie na zestresowanych pomidorach pożytecznego grzyba Trichoderma, który mógłby im pomóc przezwyciężyć przynajmniej część trudności. Eksperyment otrzymał skróconą nazwę TASTIE (Trichoderma Associated Space Tomato Inoculation Experiment).

Pomidory w kosmosie zdążyły się już także zgubić – na szczęście, nie bezpowrotnie. W 2022 roku przebywający na ISS astronauta Frank Rubio zbierał owoce miniaturowych pomidorów znajdujących się na stacji w ramach eksperymentu XROOTS (eXposed Root On-Orbit Test System). Eksperyment ten miał na celu zbadanie, jak uprawa roślin w systemie hydroponicznym i aeroponicznym sprawdza się podczas misji kosmicznych (drugie zdjęcie). Podczas zbierania pomidorów Rubio przypadkowo zapodział gdzieś dwie sztuki – zostały one odnalezione wiele miesięcy później, zamknięte w plastikowej torebce strunowej, wysuszone i trochę zmiażdżone (trzecie zdjęcie), jednak bez widocznych śladów inwazji grzybów czy innych mikroorganizmów. Nie wróciły jednak na Ziemię i zostały wyrzucone.

Pomidory są brane pod uwagę jako potencjalne źródło świeżego pożywienia dla astronautów podczas długotrwałych misji kosmicznych, stąd często są wybierane do podobnych eksperymentów. Potwierdzono przy okazji, że doglądanie roślin i dbanie o nie ma pozytywny wpływ na psychikę astronautów, poprawiając ich samopoczucie.


tag serii:

Inspirator1piorunów

Ta pomidory, bardziej kleszcze mi to przypomina, to w tej torebce 🤢

Fanatyk4piorunów

Pomidory nie wróciły na ziemię i zostały wyrzucone. A potem za kilka milionów lat w innym układzie planetarnym kiełkuje życie. A co jeśli i my powsstaliśmy, bo jakiś obcy postanowił zrobić dwójkę, a następnie wyrzucić ją ze spodka która doleciała na ziemię (ʘ‿ʘ)?

Pokaż więcej komentarzy (21)

Gruba ryba

w Ciekawostki

135piorunów

Czerwony pomidor? Brzmi jak coś oczywistego, a jednak nie każdego pomidora można opisać w ten sposób – chociaż podobno to właśnie odmiany o czerwonych, względnie czerwonoróżowych owocach mają najbogatszy i najbardziej charakterystyczny, „pomidorowy” smak.

Odmiany o pomarańczowych i żółtopomarańczowych :large_orange_circle: owocach są zwykle słodsze niż czerwone pomidory. Odmiany o owocach zielonych :large_green_circle: i żółtych :large_yellow_circle: są z kolei od nich mniej kwaskowe. Odmiany o kremowych lub kremowożółtych owocach – tak zwane białe pomidory :white_circle: – są niezbyt wyraziste w smaku i najmniej kwaskowe spośród wszystkich, natomiast odmiany o owocach fioletowych i czarnych :black_circle: mają intensywny, bogaty smak.

Swego czasu w sieci można było natknąć się na zdjęcia tak zwanych „tęczowych pomidorów” rzekomo produkujących owoce w różnych kolorach, a nawet na oferty sprzedaży ich nasion (drugie zdjęcie). Było to oczywiście oszustwo – owoce pomidora wyrastające z jednej rośliny zawsze mają po osiągnięciu dojrzałości ten sam kolor, choć dojrzewając w różnym tempie mogą rzeczywiście tworzyć ciekawy efekt kolorystyczny (ostatnie zdjęcie).


tag serii:

Wirtuoz3piorunów

@Apaturia Najsłodsze jakie mam to jedne z zielonych. Indigo, czyli lekko fioletowe miały za to najsłabszy smak więc wyleciały już kilka lat temu. Ogólnie wszystkie mają raczej podobny smak, poza jedną odmianą, Champagne Cherry, która ma całkiem inny, muscatowy posmak winogrona.

Wirtuoz5piorunów

Tu przeciery z różnych pomidorów - pomidorówka na zielonych niezłą konsternację wywołuje, choć smakuje normalnie :grinning:

Gruba ryba3piorunów

@JarosG Fajnie to wygląda :smiley: Zielona wersja aż się prosi o to, żeby podać ją komuś bez mówienia, co to takiego - i niech zgaduje po posmakowaniu. Pomidorowa w trybie incognito 🙂

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Architektura

16piorunów

Fajny klimat. W takim to można posiedzieć.
Byle na zadupiu :smiley:

Gruba ryba1piorunów

Tylko czym to wydajnie ogrzać :grinning:

Fanatyk2piorunów

@0jciecPijo Właśnie miałem pytać, czy tam pod spodem siedzi jakiś mikroreaktor jądrowy, bo jeśli nie to będzie słabo z ogrzewaniem.

Lider1piorunów

@LondoMollari no co ty, zajebisty dom ze sklejki. i nawazniejsze, ze porzadna izolacja dachu, gdzie traci sie najwiecej ciepla 😉 a moze to po prostu domek letni?

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Ciekawostki

40piorunów

Pomidor z kocią mordą :tomato::cat: Jest takie powiedzenie: „nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz”. Jak się okazuje, kociej mordy może w niektórych przypadkach dostać także pomidor – jednak nie dlatego, że interesował się nie tym, co trzeba.

_Cat-facing_ to zjawisko, w wyniku którego pomidor rośnie z głębokimi, często rozległymi spękaniami. Ich przyczyną są zaburzenia w rozwoju niektórych części kwiatu – skutkuje to tym, że wyrastający z niego później owoc nie wykształca w pewnym miejscu skórki i warstw miękiszu. Pomidor rośnie więc ze szczeliną, która z upływem czasu powiększa się i zasklepia niczym blizna. Powstające w rezultacie zniekształcenia bywają czasem podobne do kociego pyszczka, stąd popularna angielska nazwa tego zjawiska.

Nie tylko pomidor może „dostać kociej mordy”. Podobnie zniekształcone bywają też inne owoce, takie jak jabłka, brzoskwinie czy winogrona. Przyjmuje się, że najbardziej narażone na cat-facing są rośliny, które mają nieoptymalne warunki rozwoju – zwłaszcza przedłużające się spadki lub duże wahania temperatury przed kwitnieniem mogą wpłynąć na wystąpienie tego zjawiska. Niektóre odmiany pomidorów, w szczególności te wytwarzające duże owoce, wydają się być bardziej podatne na cat-facing niż inne.

Zniekształcone pomidory wyglądają często dziwacznie lub wręcz niepokojąco, jednak są wciąż zdatne do spożycia. Cat-facing i podobne deformacje nie wpływają na ich walory smakowe czy odżywcze. Z zasady jednak nie spotyka się ich w sklepach, ponieważ do sprzedaży selekcjonuje się egzemplarze pozbawione takich wad. Zapewne odstraszyłyby niejednego konsumenta – choć niektóre pomidorowe deformacje wyglądają bardziej zabawnie niż okropnie 😉 (drugie zdjęcie).


tag serii:

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Ciekawostki

58piorunów

Nie całkiem pomidor. Wśród roślin uprawnych, które w przeszłości kojarzono z pomidorami, znajdowały się również miechunki (Physalis), których owoce były popularnie spożywane i uprawiane przez ludy Mezoameryki.

Mimo pewnego podobieństwa i przynależności do tej samej rodziny – psiankowatych (Solanaceae) – miechunki nie są jednak pomidorami. Ich owoce dojrzewają w skórzastych osłonkach będących zrośniętymi działkami kielicha ich kwiatów i są zazwyczaj gładkie, okrągłe, soczyste i pachnące. Zależnie od gatunku i odmiany, mogą mieć kolor zielony, żółty, czerwony lub nawet purpurowy.

Miechunki nie zrobiły co prawda tak zawrotnej kariery kulinarnej jak ich krewniacy, jednak lokalnie cieszą się dużą popularnością – przede wszystkim w kuchni meksykańskiej i ogólnie środkowoamerykańskiej, gdzie ich owoce są podstawowymi składnikami takich potraw, jak na przykład tradycyjna meksykańska salsa verde. Są też chętnie dodawane do sałatek i mięs, a niektóre odmiany mają nawet zastosowanie w deserach. Mają zwykle kwaskowy smak przypominający trochę skrzyżowanie smaku pomidora z ananasem lub pomarańczą, choć zwykle im bardziej dojrzały owoc, tym więcej można w nim wyczuć słodyczy.

Niektóre miechunki zyskały znaczenie jako rośliny ozdobne. W Polsce szczególnie popularna jest miechunka rozdęta (Alkekengi officinarum, wcześniej Physalis alkekengi), która tak właściwie – jak niedawno wykazały badania – tak naprawdę wcale nie powinna być uważana za miechunkę, ponieważ należałoby ją raczej klasyfikować w obrębie odrębnego rodzaju. Pochodzi z innej części świata niż jej amerykańscy krewniacy i rośnie naturalnie w środkowej, zachodniej i południowej Europie oraz w Azji. Jej podobne do lampionów owoce (drugie zdjęcie) mają szczególne znaczenie w kulturze japońskiej, służąc jako tradycyjne dary ofiarowywane zmarłym podczas święta O-bon.


tag serii:

Gruba ryba5piorunów

Jeszcze kilka lat temu szło kupić koszyczek syfilis, ekhem, physalis w stonce 😉 I to właśnie nie pod nazwą Miechunka, a physalis.

Zawodowiec3piorunów

@macgajster dziś widziałem w Aldi ;)

Zawodowiec4piorunów

babcia takie miała, zawsze fascynowały mnie te ich kielichy. Dzięki za fajną ciekawostkę.

Gruba ryba1piorunów

@Caesium Nie ma sprawy, miło mi, że się podoba :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Tytan

w Śląskie w kadrze

6piorunów

Staw Morawa Katowice, Styczniowy Foto Spacer Fot. Piotr Witowski / Urokliwy Śląsk / Śląsk Jest Prze Śliczny

Staw Morawa Katowice Styczniowy Foto Spacer Fot. Piotr Witowski / Urokliwy Śląsk / Śląsk Jest Prze Śliczny FujiFilm Nostalgic Negative więcej foto na https://www.facebook.com/groups/slaskjestprzesliczny/posts/8151493861620677 #katowice #slask #fotografia #fujifilm #przyroda #natura

Gruba ryba

w Ciekawostki

127piorunów

Pierwsze pomidory :tomato::scroll: Dzikim przodkiem pomidorów, które znamy współcześnie, był prawdopodobnie pomidor porzeczkowy (Solanum pimpinellifolium) naturalnie rosnący w Ameryce Południowej, na obszarach dzisiejszego południowego Ekwadoru i północnego Peru. Owoce ma czerwone i zupełnie malutkie – tylko trochę większe od dorodnych porzeczek – więc mogłoby się wydawać, że aktualnie nie cieszy się dużym zainteresowaniem. Odgrywa jednak pewną rolę w uprawie współczesnych pomidorów, ponieważ jest odporny i łatwo krzyżuje się z wieloma ich odmianami, pomagając w różnicowaniu ich puli genowej.

Nie wiadomo, kiedy i w jakich dokładnie okolicznościach udomowiono pomidora, ale już co najmniej w VI wieku p.n.e. był uprawiany w południowym Meksyku. W pewnym momencie, na skutek mutacji, w Mezoameryce pojawiła się odmiana dająca większe owoce o bardziej pofałdowanej powierzchni – najprawdopodobniej to właśnie od niej wywodzą się niektóre współczesne odmiany dużych pomidorów.

Pomidory były bardzo ważne między innymi dla Azteków, którzy uprawiali ich różne odmiany. Według doniesień z początku XVI wieku, były one bardzo popularnym widokiem na rynku w Tenochtitlán – stolicy państwa Azteków – gdzie sprzedawcy prezentowali …duże pomidory, małe pomidory, liściaste pomidory, duże wężowate pomidory, pomidory w kształcie sutków, do tego w najróżniejszych kolorach, od jaskrawoczerwonego do żółtego. Potrawy z pomidorów były bardzo popularne w azteckiej kuchni. Przyrządzano z nich między innymi sosy, które również serwowano na straganach na rynku – typowymi składnikami takich sosów były pomidory, papryczki i przyprawy, podobnie jak w salsie pomidorowej tradycyjnie kojarzonej z kuchnią meksykańską.

Aztekowie nazywali zielone pomidory _tomatl_, a czerwone – xitomatl. Samo słowo „tomatl” oznacza mniej więcej „puchnący owoc”. Nazwy te przejęli później – zresztą razem z samymi pomidorami – Hiszpanie, którzy po podbiciu Meksyku w XVI wieku sprowadzili pomidory do Europy. Nazwa łacińska pomidora zwyczajnego, lycopersicum, oznacza dosłownie "wilczą brzoskwinię".

Na zdjęciu najstarszy pomidor zachowany z liśćmi i owocem pochodzący z XVI-wiecznego zielnika En Tibi Herbarium.


tag serii:

Fanatyk13piorunów

@Apaturia jako że miałem pracę zaczynać, to się wgłębiłem xD

>Na zdjęciu najstarszy pomidor zachowany z liśćmi i owocem pochodzący z XVI-wiecznego zielnika En Tibi Herbarium.
Jest to technicznie drugi najstarszy pomidor. Za pracą Sixteenth-century tomatoes in Europe : Who saw them, what they looked like, and where they came from z 2022 roku:
>Our recent revision of the En Tibi herbarium uncovered that it was not made in Ferrara in
>1542-3 as had been suggested, but in Bologna around 1558 by the Italian botanist Francesco
>Petrollini, who also made the so-called ‘Erbario Cibo’ kept in Rome (Stefanaki et al., 2018;
>Stefanaki et al., 2019).
Ale o wcześniejszej publikacji (obraz B), ‘Erbario Cibo’ możemy przeczytać, że:
>The tomato specimen in the Rome herbarium has immature fruits.
Czyniąc pomidora z En Tibi Herbarium the earliest surviving specimen with (the remains of) a mature fruit.

W ramach ciekawostki, najstarszym zachowanym pomidorem bez owocu jest ten w Herbarium autorstwa Ulisse Aldrovandi datowany na 1551 (drugi obraz).
>The tomato specimen is preserved in the first volume (Fig. 1A), which Aldrovandi started in 1551, and is therefore considered the oldest extant botanical voucher of this New World crop

Załączam: https://www.researchgate.net/publication/357887641_Sixteenth-century_tomatoes_in_Europe_Who_saw_them_what_they_looked_like_and_where_they_came_from

Just a moment...Researchgate
Gruba ryba4piorunów

@emdet Jaki świetny artykuł - dzięki za dalsze ciekawostki i za link do publikacji ❤️

Gruba ryba5piorunów

addio pomidory, adio upragnione słoneczka zachodzące za mój zimowy stół. Nadchodzą znów wieczory sałatki niejedzonej, tęsknoty dojmującej i łzy przełknietej w pół...

To nic że jeść ja bjeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeende zupy i tomaty gdy pomnę wciąż wasz świeży miąższ w te witaminy przebogaty

addio pomidory, addio upragnione, w te długie złe miesiące wasz zapach będę czuł

Gruba ryba1piorunów

@Maciek Na szczęście teraz nie musimy się już żegnać z pomidorami poza sezonem 😉 Ale mama do dziś wspomina, z jakim utęsknieniem kiedyś się na nie czekało.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Ciekawostki

63piorunów

Owoce wyrastające bezpośrednio z pnia? :black_circle::wood: Dlaczego nie – w taki właśnie sposób rosną jagody żabotikaby (Plinia cauliflora), rośliny przybierającej postać krzewu lub niskiego drzewa, która naturalnie rośnie w lasach brazylijskiego regionu Mata Atlântica, w stanach Rio de Janeiro, Minas Gerais, Goiás i São Paulo.

Kwiaty, a później także owoce żabotikaby rosną bezpośrednio na jej pniu lub na jej gałęziach, co sprawia dość niezwykłe wrażenie – takie zjawisko w świecie roślin jest nazywane kauliflorią (w odniesieniu do kwiatów) i kaulikarpią (w odniesieniu do owoców).

Owoce żabotikaby są początkowo zielone, jednak w miarę dojrzewania stają się lśniąco czarne. Mają grubą skórkę i słodki, biały lub różowawy, przezroczysty miąższ o konsystencji przypominającej miąższ winogrona. Są jadalne, bardzo smaczne i mają szerokie zastosowanie w kuchni – produkuje się z nich także trunki. Sęk w tym, że po zebraniu nadają się do spożycia zaledwie przez kilka dni, a później zaczynają się psuć, przez co trudno je spotkać poza Brazylią.


tag serii:

Fanatyk6piorunów

Czasem kakaowiec nie robi tak samo?

Fanatyk3piorunów

@myoniwy coś znalazłem na Wiki https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaulifloria

KaulifloriaKaulifloria (gr. kaulos – łodyga, flos, floris – kwiat) – wyrastanie kwiatów z pąków śpiących (spoczynkowych) z pni i gałęzi. Termin bywa też wąsko ujmowany jako wyrastanie kwiatów tylko z pni, podczas gdy wyrastanie ich z gałęzi określane jest odrębnie jako ramifloria. Zjawisko jest nierzadkie zwłaszcza w strefie tropikalnej, gdzie jest wynikiem adaptacji do zapylania kwiatów przez zwierzęta, które mają utrudniony dostęp do nich jeśli rozwijają się ukryte w gęstwinie liści w koronie drzewa. Dotyczy to zwłaszcza kwiatów zapylanych przez ptaki (ornitogamia), nietoperze (chiropterogamia), ale też odwiedzanych przez drobne zwierzęta wędrujące po pniach i konarach (np. gryzonie). Mające miejsce w następstwie rozwijanie się owoców na pniach zwane jest kaulikarpią i także skutkuje ułatwieniem dostępu do nich niektórych zwierząt (np. małp). Kaulikarpia jest rzadko spotykana wśród drzew rosnących w umiarkowanym klimacie – występuje np. u wawrzynka wilczełyko…Wikipedia
Gruba ryba5piorunów

@myoniwy Zgadza się :slightly_smiling_face: A jeśli ktoś szukałby przykładu z naszego podwórka, kauliflorią charakteryzuje się też wawrzynek wilczełyko (Daphne mezereum).

Mocarz3piorunów

@Apaturia a czy kauliflorią charakteryzuje się kalafior? :grinning: też trochę jakby kwiat z pnia 😛

Gruba ryba0piorunów

@ratty Podobieństwo nazwy wydawałoby się sugerować, że kalafior ma coś wspólnego z kauliflorią, ale w tym przypadku to jednak tak nie działa :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

88piorunów

Tak wygląda nasz dom w lesie jak je śnieg

Raz tata utknął tam na ponad tydzień jak pojechał starym oplem a w nocy zasypało do szyi.
Ale jest prąd, kominek, pompa ciepła a i agregat się znajdzie proszę pana. I 300 litrów benzyny proszę pana. Która na bieżąco idzie do auta i jest wymieniana.
Jest wędzarnia i jeziorko. Piwnica i narzędzia bimbrownicze. Broń palna jest i noktowizor. Aaaa i internet i kamery na żywo również z podczerwienią. Alarm też.
Jest pięknie proszę pana.

Fenomen1piorunów

@Michumi wyglada jak moj dom w zime, tylko droge mam troche lepsza :smiley: pozdrawiam milosnika zycia poza miastem, obys szybko mogl sie tam przeniesc

Gruba ryba2piorunów

@Pirazy bywam ile mogę
Planuje dorzucić tam taki domek do 35/40 metrów bądź modułowy bądź mobilny osadzony (można sprzedać jak co).
Tyle że działka jest tak duża że tam już LTE nie działa. Ale już jest starlink za jako tako
A domek chce wynajmować lub sam tam mieszkać żeby ojcu nie przeszkadzać to już stary człowiek.
Wiosna latem i jesienią masz żurawie, czaple, jelenie, dziki i stwór wszelaki w ogóle. Czego tam nie ma. Tylko kuna kurwa wyżera ryby. Nic nie pomaga

Gruba ryba0piorunów

@Pirazy a co do drogi to są rozgniecione cegły i betonowe bloki. To jest bardzo las.

Gruba ryba2piorunów

I żeby nie było kuny też nie kilim
U nas wszystko ma prawo żyć. Poza komarami tymi bez Boga kurwami i tymi muchami co mają duże oczy i gryzą to one tu są źle widziane nawet bardziej niż zombie

Gruba ryba2piorunów

Jeszcze dodam że te sterty to drewno na opał suche już po 2 sezonach z naszego terenu wycięte takie chude szczoty wszysko pan dobrodziej leśniczy czy jaki tam poświęcił że można także legalne a mamy tego jeszcze z 30x tyle

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Ciekawostki

19piorunów

Kuszące i trujące. Owoce szkarłatki amerykańskiej (Phytolacca americana) wyglądają na pierwszy rzut oka nie tylko ciekawie, ale także całkiem smakowicie. Są początkowo zielone, potem w miarę dojrzewania robią się jaśniejsze i w końcu przybierają całkowicie czarną barwę, osiągając rozmiar około 1 centymetra. Szypułki, na których rosną, są intensywnie czerwone.

Jak to jednak czasem bywa w przyrodzie, szkarłatka jest trująca dla ludzi. Jej wszystkie części zawierają toksyczne substancje, a jej owoce są niebezpieczne nawet wtedy, kiedy są jeszcze zielone i niedojrzałe.

W przeszłości jednak szkarłatka miała duże znaczenie w tradycyjnym lecznictwie. Rdzenni Amerykanie, a później także osadnicy, często stosowali preparaty z jej korzenia w leczeniu chorób skóry i reumatyzmu. Rosnąca popularność szkarłatki w tego rodzaju praktykach leczniczych wiązała się niestety ze wzrostem liczby zatruć tą rośliną, szczególnie zauważalnym w XIX wieku we wschodnich regionach Ameryki Północnej. Do zatruć dochodziło też po spożyciu owoców, które łatwo wziąć za jadalne, a także po zjedzeniu korzenia szkarłatki – jest bardzo podobny z wyglądu do korzeni niektórych roślin jadalnych, jak słonecznik bulwiasty, rzodkiew czy pietruszka.

Owoce szkarłatki nie nadają się do jedzenia, ale ich ciemnoczerwony sok bywał w przeszłości używany do barwienia wina, a także miał pewne zastosowanie w farbowaniu tkanin. Używano go też do wyrabiania atramentu – podobno słynna Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych została zapisana właśnie atramentem ze sfermentowanych owoców szkarłatki.


tag serii:

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Ciekawe czy w tym roku też będzie tyle tego gówna.

Gruba ryba0piorunów

Ciekawe, że nauka nie potrafi wymyśleć jak się takich inwazyjnych syfów pozbyć.

Gruba ryba0piorunów

@kitty95 Problemem nie jest pozbycie się biedronek, problemem jest nie pozbycie się całej reszty owadów przy okazji pozbycia się biedronek.

Gruba ryba0piorunów

@Fulleks selektywny wirus, bakteria. Jak z nietoperza na człowieka się dało, to na biedronkę i wtyka chyba też powinno. Z komarami malarycznymi przecież tak walczą.

Gruba ryba1piorunów

@kitty95 Tylko biedronki nie są na tyle upierdliwe żeby trzeba było ryzykować mutację jakiejś bakterii czy wirusa z możliwością ataku na człowieka.

Pokaż więcej komentarzy (8)