Mam możliwość obserwowania live zamiany fajnej dziewczyny w typową madkę brajanka.
Mój bombel ma kumpla w przedszkolu. Zawsze fajnie się dogadywaliśmy z jego matką, z ojcem gorzej, bo to typ gościa, który komunikuje się memami, a jak nie opowiada o memach, to ma nos w telefonie. Fajna typka, pełna energii, inicjatywy. Od roku coś jej się przekręciło w głowie. Chłopaki poszli do przedszkola, no i wyszło, że z jej chłopakiem są problemy i to spore. A to kogoś ugryzie, a to opluje, a to wyzywa. Z kilkoma dzieciakami tak było - wiadomo adaptacja. Rodzice zazwyczaj współpracowali, udało się to ogarnąć. Ona na początku współpracowała. Ale potem zaczęła wychodzić z założenia, że no, chłopaki takie są, w tym wieku są duże skoki testosteronu, więc niech sobie z nim radzą, w końcu są profesjonalistami. Jak przedszkole zobaczyło, że ona ma takie podejście, to po prostu zaczęto notować jego zachowania i dzwonić do niej żeby zabierać dziecko, bo znów inne zostało przez nie zaatakowane, z zaleceniem, aby iść z nim do jakiejś poradni i sprawdzić, czy nie ma gdzieś jakichś problemów. Nam zaczęła opowiadać, że na jej dziecko się uwzięli i nie uwzględniają jego indywidualnych potrzeb, a on jest dzieckiem, które musi się wybiegać. No ale jej teoria nie zgadzała się z tym, co działo się na placach zabaw, bo jej młody owszem biegał, ale po rzeczach innych dzieciaków i jednocześnie bijąc inne dzieciaki. Ona przy tym śmiała się "ojej, no typowe chłopaki łobuziaki", a jak jej któryś rodzic zwrócił uwagę, żeby mówiła o swoim, bo inni potrafią się zachować, to zaczynała im obrabiać tyłek.
Obecnie jest na etapie już totalnie oblężonej twierdzy. Przedszkole złe, sąsiedzi źli, inni rodzice przewrażliwieni. Jak jej typek coś odwala, to ona, i zauważyłem to już kilka razy, celowo się odwraca w inną stronę, a potem udaje, że nie widziała, i jak dziecko czy rodzic przychodzi z pretensjami to mówi "trudno mi ocenić bo nie widziałam, ale no niech się chłopaki dogadają jakoś". Jedyny wyjątek, to jak jej syn zrobi coś swojej siostrze. Uuuuuu, to wtedy jest ostra reakcja od razu, że tak nie wolno, że ma naprawić, że powinien przeprosić itp.
A dzieciak widzi, co robi matka, widzi, że z jej strony nie będzie wyciągania żadnych konsekwencji za cokolwiek. Jak już sytuacja zaczyna jej przeszkadzać, to dzwoni po ojca, który po prostu przyjeżdża, strzela młodego w tyłek, drze jape jak głupi, i bierze go pod pachą do domu.
niesamowite to dla mnie jest, że jeszcze rok temu rozmawiałem z nią o konfliktach dzieciaków, o Korczaku, opowiadała mi o jakichś książkach fajnych do pracy z dziećmi. A dziś już jedyne co umie mówić to "mój dobry, inni mają jakiś kłopot".
#rodzicielstwo