wonszGruba ryba
8piorunówAleż to był dzień, choć zaczął się słabo i jeszcze nie skończył. Od rana pogoda średnia, rower wciąż stoi, ale paczam w trackery PBT i około południa widzę samotnego jeźdźca zbliżającego się do mojego kempingu. No to myk myk jako tako ubrany i wyjeżdżam - idealnie, bo akurat Marcin (14) do mnie dojeżdża, więc ruszam i po kilku słowach jedziemy do centrum na obiad. Nowopoznany składa zamówienie a ja wracam na kemping po ciuchy i po obiedzie ruszamy. Najpierw miało być do końca płyt za Osiekami, później za płyty za Iwiecinem, a później się okazało że dojechaliśmy do Darłowa i trzeba się już było rozstać. Spoko ziomek, żółwik i każdy w swoją stronę - tylko podjechałem na górkę w stronę Dąbek i granice administracyjne Darłowa, jak 500m przede mną drzewa zaczęły znikać to tylko nawróciłem i dzida spowrotem na stację na rondzie gdzie odbiłem. No prawie się udało. Wracając dojechałem do mijanego już sklepu w Bielawie, kupiłem piwo, paczam w trackery a tu Filip (26) zaraz będzie. Zamieniliśmy dwa słowa, dopilem piwo i dzida na kemping bo idzie kolejna fala opadów. Mówiłem partnerce że raczej nie dojadę, więc przeczekam w Osiekach i nie dość że się sprawdziło to ojajebie jak było fajnie - sklepik we wsi ma przybudówkę dla lokalsów do konsumpcji i spędziłem tam godzinkę lekko. Bardzo lubię takie miejscówki bo o ile trzeźwego tam spotkać się nie da, tak o dostanie w mordę też się trzeba mocno postarać, a jak się nie starasz to z każdym piwem jest tylko weselej. Preczekałem dwie fale deszczu i dotoczylem się w końcu na kemping. Gar gorącej grochówki wjechał jak złoto i jestem kontent.
@winiucho nie, nie widziałem szeregowej bedry


























