Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Osobistość

w Dyskusje

5piorunów

"Co wtedy, kiedy śpiew przestaje działać?"

Na platformie Netflix pojawił się nowy serial o nazwie "Syreny", przyciągnął mnie z trzech powodów, jest krótki (ma tylko 5 odcinków), występuje w nim Milly Alcock, oraz był na pierwszym miejscu top 10, a to, że miałam ochotę obejrzeć cokolwiek do kotleta to akurat padło na ten serial.

No i bardzo pozytywnie się zaskoczyłam, pomimo opinii, które w zasadzie hejtuja ten serial bo jest podobno "marna podróbką serialu Biały Lotos". Ja tego serialu nie widziałam, a jedyne co o nim wiem, to to że jest to satyryczny komentarz życia ludzi z wyższych sfer. W tym serialu też tak zwane wyższe sfery są punktem zaczepienia. Gdyż całe tło historii dzieje się w posiadłości multimilionera, ale czy jest to historia o tym jak bagatym ludziom odwala, no nie bardzo, bym powiedziała.

Co prawda są poboczne wątki, które próbują wyśmiać to jak ci turbo bogaci są snobistyczni i że mają odklejke, ale to nic nowego, nie jest to coś czym tym ten serial zachwyca, po za tym świat bogaczy jest tu pokazane w tak surrealistyczny sposób, że ciężko by było uwierzyć, że jest to pewien rodzaj prawdziwego odzwierciedlenia. W tej historii jednak moim zdaniem chodzi o to czym w zasadzie jest sam tytuł, czyli o "Syreny".

O tym jak kobiety wykorzystują swój "syreni śpiew" co można przełożyć na po prostu "manipulacje" (choć nie do końca to dobre słowo) do tego by układać sobie rzeczywistość pod ich dyktando, zwłaszcza gdy są hipnotyzująco piękne. Dla takich "syren" jednak problem pojawia się wtedy kiedy syreni śpiew przestaje działać, czy to na mężczyzn, których uwodzą czy na inne kobiety widzące w nich swój ideał do którego chciałby dążyć. Wtedy zaczarowana osoba widzi kto tak naprawdę kryje się za tym cudownym obrazkiem, widzi tam potwora czyli nikogo innego jak własne odbicie. Odbicie swoich słabości i błędów popełnionych w imię pożądania.

Choć czy z odkryciem potwora przychodzi w ofiarach syren jakąś refleksja, otóż nie. Cała wina spada na ich "oprawce". Czy to multimilioner oskarża swoją żonę o to, że dla niej urwał kontakty z własnymi dziećmi. Czy to znajomy bohaterki oskarża ja o uwodzenie i niszczenie jego życia. Czy to usprawiedliwia syreny za to, że wykorzystują swój "śpiew" żeby uzyskać to co chcą, myślę, że nie, ale robią to bo to działa (nie na wszystkich co też fajnie ten serial pokazuje), więc czemu by nie skorzystać?

Podsumowując, jak ktoś lubi krótkie historie obyczajowe, ubrane w ładny obrazek i nuta surrealizmu, to bardzo polecam, historia jest spójnie napisana, ani razu się nienudzialam, ani też nie miałam ochoty przewijać, a to co najbardziej lubię, nie jest to pusta historia i można cos z niej wyciągnąć. Również jak ktoś jest fanem Milly Alcock to się nie zwiedzie, bo jest fenomenalna w swojej roli.

Gruba ryba1piorunów

@Cori01

Bardzo lubię Twoje opinie o filmach i serialach. Piszesz w ciekawy sposób o produkcjach, na które normalnie nie zwróciłbym nawet uwagi, a tak kolejny raz czuję się zachęcony do zapoznania się z czymś. : )

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Z cyklu życie w bańkach.

Byłem kiedyś służbowo w Denver zimą i tubylcy zabrali mnie do Aspen na narty. Aspen, to ośrodek narciarski w Górach Skalistych (Rocky Mountains) nieopodal i jest to taki ekskluzywny ośrodek, zdecydowanie dla zamożnych.

Przy innej bytności w NY rozmawiam sobie z lokalsami i zeszło na narty. Pytają jak to w Europie wygląda, w Polsce, bla bla no i mówię, że u was to w Aspen byłem. Zapadła cisza. Popatrzyli po sobie, w końcu jeden wydukał, że Aspen to raczej dla rich people jest. Powiedziałem, że to w ramach wyjazdu służbowego, ale jakoś niedowierzali. Wtedy dopiero sobie uświadomiłem, jak bardzo w USA stan posiadania jest wyznacznikiem sukcesu. W Europie tak się tego nie odczuwa, generalnie przeciętnego europejczyka stać na więcej, niż przeciętnego amerykanina

I tak to wygląda. Dla jednych Zakopane to codzienność, a inni tylko czytają o paragonach grozy. A że my zapatrzeni w USA, jak cielę w malowane wrota, to i wszystko się u nas przez pryzmat posiadanego hajsu postrzega

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Hydepark

13piorunów

Oglądam z babą imperium kontratakuje, to taka mnie rozkmina naszła że jak luke walczył z vaderem to trochę tak jak ja miałem (i pewnie nie tylko ja) że w pewnym momencie dorastania dochodzisz do wniosku że ojciec wcale nie jest taki idealny i musisz z nim w końcu stoczyć walkę (niekoniecznie na miecze świetlne) żeby się z nim na końcu pogodzić 🤣. Ogólnie chyba najlepsza część serii w ogóle i trochę

Fanatyk1piorunów

W niektórych prymitywnych plemionach, kiedy chłopiec zaczyna dorastać, to zabierają go na wychowanie inni faceci, żeby uniknąć walki o dominację między bliskimi

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Czasem robię zakupy w biedzie przed zamknięciem po 23. Jak widzę jakie typy wtedy przyjeżdżają po flaszeczkę i cigarety, to absolutnie się nie dziwię, że patus alfons bibuła ma takie poparcie.

Ludzie żyją w bańkach, zwłaszcza ci wykształceni i zamożniejsi i najczęściej nie widzą ile dołów społecznych, takiego hard plebsu, snuje się po ulicach, a to wszystko elektorat pisu.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Osobistość

w Dyskusje

19piorunów

Jakiś czas temu trafiłam na FB na profil artystki(o ile jest to prawdziwa osoba, bo w czasach AI zaczynam już wątpić w większość rzeczy, które widzę w internecie), która tworzy grafiki, również za pomocą AI, choć nie wszystko. Które są dla mnie czymś co w jakiś nieokreślony sposób trafia idealnie w poczucie mojej estetyki, wywołując we mnie uczucia nostalgii i niepokoju powiązanego z ciekawością. Nie wiem czy ten rodzaj sztuki ma swoj gatunek, ale jakby jeszcze nie miał, to nazwałabym to właśnie sztuka niepokoju. Nie jest to typowy horror, ale coś co budzi ciekawość i z chęcią weszło by się do tych obrazów sprawdzając co tam się kryje choć zdrowy rozsądek mówiłby żeby jednak zawrócić, tak jak właśnie to bywa w typowych horrorach, ale jest pewna znaczącą roznica, że patrząc na ten rodzaj sztuki, właśnie wcale nie musi się kryć tamnic strasznego nikt nie zastosuje jump scare, a wszystko to co czujemy to tylko wyobraźnia.

Profil artystki: https://www.facebook.com/share/18YN6xxdfp/

No i trochę moich ulubionych grafik, jak ktoś zna artystów tworzących podobne dzieła będę wdzięczna za polecajke!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

11piorunów

Pogotowie filozoficzne? Młoda pyta, czy jest jakaś niewidzialna ręka, która się nami bawi.

Edit: Ok, teraz mamy: "A może ktoś o nas mówi i my się pojawiamy w jego głowie?!"

Pokaż więcej komentarzy (18)

Lider

w Hydepark

15piorunów

Hmm :thinking_face:

GURU4piorunów

@WujekAlien Tak, choć nie było ich dużo. Po drugiej stronie korytarza były toalety i różne pomieszczenia techniczne, ale były też sale - tramwaje, gdzie wejście było z tyłu i okna z prawej (w sumie mogli odwrócić te klasy i wejście byłoby przy tablicy).

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Przeglądam zdjęcia z Rosji w Google Maps i jest mi przykro, że trwa wojna. Żal mi, że wszystko potoczyło się w ten sposób i być może nigdy nie będę mógł odwiedzić tego kraju. Marzę o tym, żeby zapanował pokój i zgoda — wtedy mógłbym spełnić swoje marzenie: zobaczyć tajgę i stepy na własne oczy.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mocarz

w Dyskusje

3piorunów

Tak się,zastanawiam.Co by się stało,jakby teraz nadęty osioł w garniaku,mając przed sobą konsoletkę z czerwonym guzikiem,nagle ją odpalił i jak szybko by nas zmiotło


Gruba ryba1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

49piorunów

Zaczynam chyba rozumieć ludzi z ostatnich doniesień medialnych co odwalili kaszanę z zabójstwami. Przecież od tego zimnego maja idzie ochujeć i się odchodzi od zmysłów. Gdzie jest to wspaniałe ciepelko które już powinno być?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Czy ktoś tak ma czy tylko ja, że nie lubię ryb i z wiekiem mi nie przeszło? Dla mnie ryba jest wręcz obrzydliwa. Pierwsze skojarzenie to padlina z wodorostami w smaku. Jakbym jadł trupa. Wszyscy mi za dzieciaka mówili, że jak będę dorosły, to mi przejdzie, tymczasem dobijam zaraz do trzydziestki i dalej nie znoszę smaku ryb xD

Z jednym mieli rację - będę jadł sporo tego, co za dzieciaka wybrzydzałem. Ale jeden wyjątek to ryby, drugi seler. Tu się absolutnie nic nie zmieniło od narodzin. A ryb nie lubiłem już jako 3-4 letni gówniak.

Wyjątek stanowi sushi z surowym łososiem (nie tak intensywny w smaku jak pieczony/smażony i bardzo delikatny) oraz niektóre owoce morza poddane obróbce termicznej (krewetki,kalmary). Rzecz w tym, że lubię to mięso zjeść w małej ilości z masą dodatków dla smaku, stąd najczęściej jem to w sushi.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Dyskusje

22piorunów

Jakiś czas temu natrafiłam na mema (inny niż poniższy), który nawiązywał do tego, że studenci sprzed ery chata gpt są "półkę" wyżej niż Ci obecni, którzy mają tak duże ułatwienie dzięki czatowi, że nijak się ma ich praca i nauka do wysiłku ich poprzedników. Przypomniało mi to krótka dygresje jednej z Pani profesor, która podczas wykładu, była pod wrażeniem, że większość studentów chodzi na wykłady z laptopem. Nawiązała do tego, że za jej czasów pracę dyplomowe pisało się na maszynie do pisania i jak popełniło się jakiś błąd trzeba było przepisywać stronę od nowa.

Doświadczenie o którym powiedziała profesor, na temat moment dało mi ulgę, że ja już jestem studentką w czasach w których nie muszę się martwić o błędy i literówki, bo Word mi je poprawi, a nieudane zdanie wystarczyło napisać jeszcze raz. Było to dla mnie totalnie nie do pomyślenia, żeby tak dużo czasu poświęcać na pisanie. Aktualnie zastanawiam się jaki to mialo wpływ na studentów, którzy wszystko musieli robić ręcznie. Czy to wymuszało na nich bycie bardziej dokładnym i czy w końcu sprawiało, że byli to naukowcy "lepszej jakości".

Ciekawa jestem jak aktualnie czują się studenci, którzy korzystają na codzien z czata i mogą nawet go poprosić o redakcję napisanego tekstu, bez wysiłku poprawiającego styl i jakość tekstu, czy daje odpowiedź na pytanie znacznie szybciej niż przeszukiwanie stron pokolei. Sama korzystałam z Googla, choć i były sytuacje gdzie informacje mogłam znaleźć tylko w bibliotece lub w rozmowie z prowadzącym zajęcia. No ale jednak czatgpt to zupełnie wyższy poziom pomocy jaką można uzyskać, zastanawiają mnie jednak konsekwencje tego w jakości kształcenia i nabytych później umiejętności i tych miękkich i twardych. Jednak sama kontaktu z ludźmi w czasach szkolnych już nie mam więc tylko mogę sobie mówić że "dzisiajsza młodzież jest jakaś taka nie taka i ze wszystkim ma łatwiej" ;)

Gruba ryba6piorunów

Ciuchy wyprane na tarze w pobliskiej rzece nie były bynajmniej czystsze niż te wyprane w magicznej skrzynce, do której wrzucasz brudne, dodajesz trochę magicznego proszku do szufladki, naciskasz magiczny guziczek i za godzinę wyciągasz czyste. Podobnie z naczynami, też są obecnie magiczne skrzynki działające na tej samej zasadzie - wkładasz brudne, guziczek i wyciągasz czyste. Nasze prababki oddałyby się zgrai syfilitycznych dewiantów i to na jeżu za takie magiczne skrzynki, znakomicie ułatwiające życie.

Lenistwo jest motorem postępu i przyczynkiem do ułatwiania sobie życia, a także ojcem mnóstwa wynalazków. Prace pisemne na studiach opędzlowywane czatem GPT zamiast ścibolone znaczek po znaczku na maszynie dadzą studentom o wiele więcej czasu na inne rzeczy. I kwestią osobniczą jest, czy będzie to chlanie i rozpusta, czy jednak jakaś naprawdę twórcza praca, zgodna z zainteresowaniami danego osobnika, na której wszyscy skorzystają. Poza tym nikt ocen ze studiów nie bierze pod uwagę na jakimkolwiek późniejszym etapie życia, jak też nikt poza promotorem nie czyta prac magisterskich/inżynierskich.

Gruba ryba2piorunów

To zależy, ja bym osobiście z czata nie korzystał przy pisaniu pracy bo potrafi niezłe bzdury tworzyć. Natomiast korzystałbym jak cholera do nauki, żeby wyjaśniał zawiłe wzory, obliczenia itd. wykładowcy często rzucali formułki które trzeba było ryć na pamięć i nie było czasu na szukanie zrozumiałej definicji.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Wszyscy potrzebujemy świadomości. Musimy rozumieć to, co jest w nas głęboko, i to, co na zewnątrz – w świecie. Każdy z nas musi zrozumieć swoje cierpienie, swoje lęki i mechanizmy, które tkwią w naszej psychice. Musimy lepiej rozumieć innych ludzi – tych, z którymi mamy bliskie relacje: córkę, synka, żonę, rodziców, dziadków – i widzieć, co w nich tkwi. Dzięki temu poznamy też siebie. Musimy rozumieć historię, motywy, które kierowały ludźmi przez ich drogę, przez życie. Musimy rozumieć naturę, kulturę, religię, duchowość oraz naukę i technologię. Musimy znać obraz całości – i tylko to daje nam drogę do pełnego wyzwolenia się i bycia wolnym, prawdziwym człowiekiem.

Fanatyk5piorunów

@DexterFromLab jak ja zaczynam tego typu rozkminy, niezależnie od której strony podejdę do tematu to zawsze, finalnie dochodzę do fundamentalnego pytania "na c⁎⁎j właściwie ja żyję" ;D

Lider3piorunów

Z jednej strony jak mam z kims konflikt to staram sie wytlumaczyc sobie, ze ta osoba moze miec jakas przeszlosc, problemy czy cokolwiek co rzutuje na to, ze ten konflikt powstal (o ile to nie ja jestem tutaj problemem).

A z drugiej strony sobie mysle, ze mam to w d⁎⁎ie, bo kazdy ma jakies problemy.

~bartoloelho

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

43piorunów

W ostatnich latach zauważyłem poprawę w załatwianiu spraw w urzędach ale jedno co mnie bardzo drażni to jest to że zazwyczaj nie ma tam xero. Jak tylko zabraknie Ci kopii choćby jednej strony to idź na miasto i szukaj punktu xero jakby nie można było postawić płatnej maszyny.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

8piorunów

Jakiś czas temu dzięki poleceniu natrafiłam na serial "Devs", na który właściwie gdyby nie wspomniane polecenie nawet nie zwróciłabym na niego uwagi, jest to raczej niszowy serial, a przynajmniej mi się tak wydaje. Jednak pomimo tego, ze pod wieloma względami ten serial kuleje, jak chociażby pod względem castingu czy nieprzekonywującej gry aktorskiej, która nie wiem czy wynika ze słabych umiejętności aktorowi czy ich złego poprowadzenia przez reżysera, czy jest wiele ujęć, które w zasadzie pełnią tylko role teledysku do puszczanej muzyki w tle nie wnosząc nic do fabuły, ale ma w sobie ten serial cos czego zazwyczaj szukam w dziełach, czyli myśli z która nas dane dzieło zostawia. Ten serial zostawił mnie z dwoma takimi myślami jedną z nich jest poniższy dialog

"-Co to jest?
-malowidła w jaskini we Francji
-jak dawno temu to było?
-nieco ponad 30tys lat temu
......

-Ludzie tam nie żyli w jaskini przez dekady czy stulecia a przez milenia, niektóre malunki dzieli 5 tysięcy lat, 5 tysięcy lat, te samo miejsce te same malunki, jak mogło nic sie nie zmienić przez taką ilość czasu?"

Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?

Druga myśl dotyczy wolnej woli i tego czy ona istnieje czy świat jest zdeterminowany czy nie, serial nie odpowiada na to pytanie, została tam odpowiedz do wolnej interpretacji przez widza. Jednak autor w ciekawy sposób ugryzł ten temat tworząc myśl, iż grzechem pierworodnym człowieka właśnie była wolna wola, wyjście po za schemat przeznaczonych ścieżek. Czyli stawia tezę, że być może jest jakaś szansa na wyjście po za schemat, ale czy to coś zmienia? Czy i tak rzeczywistość dostosuje sie do określonej linii wydarzeń.

Podobną tematykę poruszał serial "Dark", ktory pod względem technicznym jest znacznie lepszym serialem, jednak to w przypadku "Devs" bardziej można sobie pozwolić na "rozkminy", jeżeli ktoś lubi tematykę związaną z fizyką kwantową i rozmienieniem pojęcia wolnej woli, może się na tym serialu dobrze bawić choć uprzedzam, ze pod względem realizacji nie do końca może to każdemu podpasować.

Gruba ryba1piorunów

@Cori01

Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?

Nieprawdaż? : D

W 1903 roku pierwszy lot samolotem. Niecałe 60 lat później pierwszy lot w kosmos - niesamowite, jak w tak krótkim czasie ludzkość dokonała tak dużego postępu w technologii.

Też mnie to zastanawia, jak to jest, że przez wiele stuleci pozornie niewiele się zmieniło. I też mocno uderza mnie to, jak wielu zmian doświadczyła moja babcia przez całe swoje życie. W końcu urodziła się w czasach, w których telewizja była czarno-biała, telefony komórkowe nie istniały, a o internecie to nawet nikt chyba nie śnił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Rodzicielstwo

3piorunów

Oj bedzie kontrowersyjnie
W interesie PAŃSTWA powinno być zadbanie by się ono powiększało, by liczba obywateli wzrastała.
Można więc zapraszać lub wręcz sprowadzać imigrantów lub też pójść inną drogą.
Może niektóre państwa powinny zrobić coś odwrotnego do działań Chin i wręcz sponsorować urodzenia? 
Także nie 500+ czy 800+ co miesiąc ale np 10000+ za urodzenie.
ps. Ciekawe ile kobiet zamiast o aborcji pomyślało by jednak wtedy o urodzeniu dziecka i oddaniu go. W końcu aborcja to koszt a tu można jeszcze zarobić.

Taka Ukraina np wyludnia się nie tylko przez zmiany w postrzeganiu rzeczywistości przez młodych (nie chce dziecka bo to kłopot) oraz emigrację oraz również przez wojnę.
Kiedyś po wojnach następował gwałtowny wzrost dzietności. Dziś na to nie ma co liczyć.
Może więc w tym kraju po wojnie państwo powinno ogłosić "nabór do społeczeństwa"?
Może nawet, skoro obowiązkiem mężczyzny było bronić ojczyzny to po wojnie obowiązkiem kobiety powinno być spłodzenie przynajmniej 2 dzieci?
A przynajmniej państwo powinno promować taką postawę proobywatelską.

Ale co z niechcianym dzieckiem? Cóż, wiadomo, wychowywać się będzie w domu dziecka.
Dlatego może powinny powstawać "domy dziecka 3.0" które będą oczkiem w głowie państwa i państwo będzie dokładniej monitorowało te placówki aby dobrze wykształcić (konkretne przydatne zawody (a nie psychologia, socjologia, politologia, europeistyka, dziennikarstwo, czy inne nieprzydatne kierunki) i usposobić do społeczeństwa te dzieci?
I wiem co teraz myślicie. Nic przyjemnego. Bo teraz dom dziecka kojarzy sie bardziej z patologią.
Ale w tym przypadku powinno być odwrotnie.
I oczywiście nie dam tu teraz rozwiązań wszystkich problemów o których myślicie, ale zapewniam że zdecydowaną większość da sie jakoś rozwiązać. (Jesli się chce i ma do tego "papiery".)
Przykładowo:
Problemem jest brak rodziców, brak wzorców i znajomych spoza domu dziecka.
Wiele kobiet dzieci nie chce, ale część osób (przy pomocy promocji postawy "pomóż wychować" jeśli masz chęci, czas i potrzeby macieżyńskie) by pomogła.
Ale też np starsze panie które chciały by zostać babciami a nie są.

W US istnieje bodaj rola/instytucja "starszego brata", gdzie dziecko moze mieć przydzieloną osobę która jest zainteresowana "mentorstwem.
Problemem jest też "co po domu dziecka"? Otóż za socjalizmu zbudowano w Polsce sporo osiedli z bloków. Czemu miało by to znów, tym razem na Ukrainie nie nastąpić? Powiem więcej. Po wojnie na Ukrainie zapewne będzie taki boom w deweloperce że hoho.
I każde dziecko po domu dziecka miałoby zapewnione takie małe mieszkanie komunalne (w np pierwszym roku socjalne).
Także start w życie nawet lepsze niż niejeden z was który musi wynajmować lub kupować mieszkanie.

Prawie każdy problem z tym związany da się rozwiązać jeśli się chce i podchodzi do tego należycie.
Zapewne część dzieci pochodziło by od osób z powiedzmy "problememi" (czytaj patologii) ale warunkiem otrzymania kwoty było by właściwe prowadzenie się podczas ciąży co było by sprawdzane. Więc jeśli patologia chciała by zamiast pracować to zarabiac na urodzeniach to kobieta musiałą by sie należycie prowadzić.
Więc w pogoni za wypłatą może dałoby się przy okazji odratować jakąś cześć "elementu" społecznego.

Więc tak jak pisałem, to bardzo źle się kojarzy. Z eugeniką, z państwem socjalistycznym, komunistycznym odgórnie sterowanym, z "hodowaniem" społeczeństwa itp.
Ale historia wybacza a piszą ją zwycięzcy. A zwycięzcy to ci którzy utrzymują demografię na odpowiednim poziomie. Bo braki w demografii to nie tylko potencjalnie mniejsza i słabsza gospodarka ale również mniej poborowych na froncie a zatem opcja znikniecia z mapy.

I tak. W zasadzie jest to wpis o ale też i o nas. Zniesienie 800+ i wprowadzenie pieniędzy za narodziny. Obojętnie czy dziecko zatrzymasz czy nie.

Osobistość0piorunów

Problem w tym ze nikomu z wladzy na tym nie zalezy + ewidentnie widac ze masowa migracja jest celowa i ktos doklada bardzo duzo wysilku zeby to sie dzialo.
Ciagle w mediach slychac "o boze za 50lat bedzie nas 20mln" i co z tego? Zobaczcie Izrael - aktualnie jest ich 9mln i co? rosna. My przy ilosci 20mln tez mozemy urosnac kazdy trend moze sie odwrocic. Po prostu trzeba stworzyc panstwo ktore sie nie wpierdala obywatelom w kazdy aspekt a dzieci beda. Ale jak zaleja nas imigranci to nikt nie bedzie chcial sprowadzic dziecko na ten swiat gdzie boisz sie wyjsc na ulice.
Aktualnie trwa celowa eksterminacja bialych ludzi.

Pokaż więcej komentarzy (23)