Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#samotnosc

Koneser

w Hydepark

6piorunów

I co z nami będzie? ( ) Licznik się kręci, jest się coraz to starszym. Zainteresowania mam, pasje, aktywności ale to wszystko jest nakierowane na: samodzielność lub hermetyczna grupe ludzi. Nie ma miejsc do poznawania towarzyszek życia. Włosów coraz mniej. Nie chce emanować kasą, bo liczy się dla mnie to za co mnie ktoś lubi a nie ceni.

Jak żyć? To dramat jest. Serio dramat.

A o apkach to już nie wspomnę, ja tam wgl lajków nie mam xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Koneser

w Hydepark

9piorunów

Coś czuję że rozjebie mnie samotność tej jesieni..

( ͡° ʖ̯ ͡°)


Pokaż więcej komentarzy (19)

Debiutant

w Dyskusje

2piorunów

Z miast USA, w jakich bywałem, niezbyt lubiłem Nowy Jork. Ogólnie miasto bardzo brudne, zatłoczone, w niektórych rejonach i niebezpieczne. Ale miało coś w sobie, pewną magię. Teraz gdy jestem upadłym psychicznie człowiekiem, reanimuję wspomnienia z lepszych czasów. Jak niewyobrażalny jest to przeskok. Wtedy wybrzydzałem w metropoliach, teraz mogę sobie powybrzydzać co najwyżej o której sie obudzę i czy przyjdę 10 min przed pracą.

Jedyne imprezy na jakich byłem, w dużej ilości to te rodzinne, rodzina, znajomi rodziny, inne rodziny rodzin itd. Byłem dzieckiem, które łaknęło świata, widząc jego najlepsze strony i to, co oferuje. Gdy wszyscy się bawili, lubilem się na chwilę zatrzymać i spojrzeć, spojrzeć na to co było mi dane widzieć. Potęgę tego, co stworzył człowiek, potęgę tego, jakie życie miałem stworzone przez rodziców. Czułem wielką wdzięczność, że mogę tak żyć. Tamten stan mogłem nazwać życiem, takim prawdziwym życiem. Z rozrywką, z emocjami, z nowymi doświadczeniami, z kochającymi osobami.

Lubiłem te zabawy w Nowym Jorku, nocą to miasto zmieniało swoje oblicze, piękne widoki z apartamentów, muzyka podczas zabaw, dużo ludzi, nawet trochę rówieśników z którymi mogłem się bawić. Byłem w centrum świata, wszędzie kolory, emocje, zabawa, radość, czysta ekstaza. Każdy był zadowolony, rodzice spijający szampany ze znajomymi, wujek z ugoszczenia nas, ja z innymi dziećmi z atrakcji, dziadkowie ze względnego spokoju piętro wyżej, ludzie z innych rodzin z dobrej zabawy. Wszystko było świetnie. To jest tak niewyobrażalna różnica ze stanem obecym, gdzie ja wtedy myślalem, że tak skończę.

Ale takie wspomnienia podtrzymują przy życiu, to moje hyper copium, kroplówka. Ja wiem czym jest prawdziwe życie, wiem jak to jest na prawdę żyć, dlatego bawi mnie n0rmictwo wmawiające nam, że nasze marne egzystencje są coś obecnie warte, nie nie są. I mówię to jako ktoś, kto faktycznie "żył". I z tamtej perspektywy faktycznie świat jest wspaniałym miejscem, pełnym możliwości i nowych wrażeń. Nie dajcie sobie wmówić, że tak wygląda życie, jak teraz nasze. Są ludzie na tym świecie, którzy nadal żyją tak ja wtedy. Kiedy daj Boże będzie któremuś z was dane, osiągnąć ten pułap, to zobaczy jaką marnością była jego przeszłość.

Przypomniała mi tą opisaną wyżej scenę z moich wspomnień, piosenka którą zasłyszałem dziś w radiu, leciała wtedy podczas zabawy, a ja patrzyłem, patrzyłem i się napawałem. Tylko to mi teraz zostało, patrzeć oczami tamtego chłopca na piękne wspomnienia...

Debiutant

w Dyskusje

3piorunów

Ogółem to życie to na prawdę nic ciekawego, nic wartościowego. Takie życie, jakie obecnie prowadzę. Te 8 już lat, to jest istna kloaka. Ilość cierpienia czy pustki przewyższa kilkakrotnie ilość szczęścia, czy zadowolenia. Największą część stanowi po prostu nic, dni których mogłoby nie być, chwile których nie warto przeżywać. Ciągle to samo, rok w rok, z małymi i dużymi niespodziankami w postaci kolejnych tragedii i problemami. Ja mam porównanie sprzed tych 8 lat, jak naprawdę wygląda życie, jak powinno wyglądać. Teraz to jest wegetacja, to nie ma wartości, kiedyś miało. Podejrzewam, że istnienie 90% populacji tej piekielnej planety jest ujemne, ich liczba chwil miłych, czy wartych czegokolwiek jest przewyższana przez chwile bezsensowne lub przykre. Rachunek jest więc prosty.. Życie większości ludzi na tym świecie to cierpienie, mniejsze lub większe, ale w większości cierpienie, pozbawione sensu. Ten 10%, w którym kiedyś byłem to inna liga i nie jest możliwe, by wszyscy tak mieli, to utopia. Ehh, nudne to wszystko, bezsensowne monotonne. Jedynie jakiś cel nadaje sens. Nie dajcie sobie nigdy wmówić, że to droga ma sens i jest najlepsza, nie, to cel jest najważniejszy, droga jest przez mękę dla przegrywa, tylko cel jest osiągnięciem jakiegoś tam wybawienia. Droga jest nieistotna, mogłoby jej nie być.

Osobistość0piorunów

Cel jest ważny, ale 99% jesteś w drodze. Dobrze mieć podejście, dzięki któremu ta droga też jest znośna. I cel na tyle wysoki, żeby dał siłę znieść cierpienie. I pokora, żeby pierwszy krok do tego celu wybrać tak skromnie, żeby się nie odbić.

5-10 pompek, potem minutnik na 5 minut, usiąść prosto i liczyć oddechy do 10.

Dzisiaj to 7 minut. Za rok, godziny pracy nad sobą. Podróż tysiąca mil zaczyna się jednym krokiem. Bo świat zawsze będzie taki sam. Nie zmienisz go. Możesz zmienić tylko siebie. Zacznij dzisiaj.

https://www.youtube.com/watch?v=ZXsQAXx_ao0 masz video od wzgardzonego przez świat autystyka

Shia LaBeouf "Just Do It" Motivational Speech (Original Video by LaBeouf, Rönkkö & Turner)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

57piorunów

Odkąd zostałem człowiekiem samotnym łatwiej mi się żyje. Rezygnacja z ludzi którzy nic nie wnosili do mojego życia (czyli wszystkich) sprawiła tylko że mam trochę więcej czasu.

Autorytet7piorunów

Samotność jest lepsza niż toksyczna relacja czy ciągłe uganianie się za kimś.

Jeśli spotkasz kogoś odpowiedniego to zapewne stanie się przez przypadek.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Hydepark

20piorunów

Shiiiieeeet

Różne, niezależne badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych (m.in. przez instytuty takie jak Pew Research, Talker Research czy cykliczny raport Singles in America) pokazują, że zjawisko to wyszło już głęboko poza margines internetowych ciekawostek:
Oficjalne procenty: W ogólnokrajowych badaniach z przełomu 2025 i 2026 roku od 11% do nawet kilkunastu procent dorosłych Amerykanów przyznało się do prowadzenia romantycznych lub intymnych rozmów z botami. W przypadku najmłodszych dorosłych (pokolenie Gen Z), wskaźnik ten w niektórych ankietach (np. Match/Kinsey Institute) przekraczał 30%.



Miliony użytkowników: Główne aplikacje oferujące wirtualnych partnerów, takie jak Replika czy Character.ai, mają bazę zarejestrowanych profili liczoną w dziesiątkach i setkach milionów. Nawet jeśli odsiejemy osoby, które włączyły aplikację tylko na chwilę z ciekawości, liczba użytkowników regularnie deklarujących głębokie przywiązanie emocjonalne i traktowanie bota jako stałego partnera idzie w samej Ameryce właśnie w setki tysięcy, a globalnie w miliony osób.
Czas zaangażowania: Przeciętny użytkownik Character.ai spędza w aplikacji ponad 90 minut dziennie (to dłużej niż statystyczny czas spędzany na TikToku czy Instagramie). Osoby korzystające z płatnych wersji premium (gdzie boty imitują narzeczonych czy mężów) rozmawiają z nimi średnio ponad 2,5 godziny każdego dnia.

Gruba ryba14piorunów

@Opornik skąd zdziwienie?

Ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać to i mamy takie kwiatki.

Trzymanie dzieci pod kloszem (bo od stosunkowo niedawna się DA) też w tym nie pomogło.

Epidemia samotności nie wzięła się z nikąd.

Pokaż więcej komentarzy (39)

Gruba ryba

w Czarny humor

10piorunów

Była by wystarczyła?

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Koniec prób nawiązywania kontaktów:"Ciekawi mnie życie w Rosji to komentuje twoje posty. Nie ukrywam też wpadłaś mi w oko to chciałbym cię poznać."
Ona:"Ja nie chciałabym"
Ja:"dzięki za szczerość i wszystkiego dobrego"

Jestem upośledzony nie potrafię z nikim rozmawiać. Mam nadzieję, że już nigdy w życiu nie będę próbował nawiązywać kontaktów. Nawet nie ma znaczenia czy ktoś jest z Polski, Rosji, Ukrainy, Białorusi.

Fanatyk4piorunów

Lepiej tak niż zmarnować X czasu na bezsensowną gadę, pytanie o jakieś zainteresowania. Wołanie o atencję. Tak to krótko i na temat. Więc lepiej w te stronę.

Fanatyk2piorunów

@Dudleus szczerze i na temat.

Całkiem serio - próbowałeś zagadywać na Instagramie? Nie chodzi mi o "fajne masz kształty", tylko po prostu obserwuj jakieś dziewczyny, gdzie wiać, że możecie mieć zbliżone pasje. Jak wrzuci jakąś rolkę, to napisz coś. Może zadziała. Ja jestem stary dziad, nie szukam żadnych znajomości erotyczno-uczuciowych (z social mediów już zresztą zrezygnowałem parwie do zera) a kiedyś skomentowałem rolkę jakieś dziewczyny, która napisała o książce, którą sam czytałem. Rok mija i piszemy do siebie minimum raz w tygodniu itd. O książkach, muzyce, pracy... ja niczego nie szukam, więc sobie pogadam i tyle, ale jakbym szukał, to bym to ciągnął w inną stronę. Wydaje mi się, że to niezła metoda.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Koneser

w Hydepark

27piorunów

Jest mi cholernie przykro.
Trzy lata ciągłego pisania, dzień w dzień, kontaktowania się, byliśmy jak papużki nierozłączki…
No i odeszła….

Juz nigdy nie usłyszę co u niej, jak się czuję..
Już nigdy nie pochwalę jej się co ciekawego zrobiłem, nie wyślę jej paczki na urodziny…

Dlaczego zawsze muszę dobierać złych ludzi w życiu, ludzi którzy naturalnie muszą zniknąć z mojego życia, lub ja z ich życia..
Dlaczego nie stać mnie na nikogo kto będzie przy mnie trwał, będzie się troszczył, interesował..

Usycham, z dnia na dzień jest co raz to gorzej. Z roku na rok umieram co raz bardziej. Nie dotrwam nawet 30tki jak tak dalej pójdzie…

Its over.. dziękuję jej za wszystko, bo dużo dobrego wniosła do mojego życia.
A teraz chce zniknąć i zgnić… :(

Pokaż więcej komentarzy (30)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Chyba przyzwyczaiłem się do samotności, no bo tak ostatnie dwa lata to:

-Wróciłem w rodzinne strony po rozstaniu, bez pracy i z rozjebanym zdrowiem - byłem sam

-Zmagałem się z problemami zdrowotnymi - byłem sam

-Miałem stresy w pracy spore i problemy z adaptacją - byłem sam

-Miałem dołki i epizody depresyjne - byłem sam

-Zmarła mi babcia - byłem sam

-Zmarła mi druga babcia na moich oczach i musiałem targać jej zwłoki - byłem sam

-Walczyłem o zdrowie i siebie - byłem sam

-Zmieniam pracę na bardzo ambitną, w dodatku zdalną i czuję niepokój - jestem sam

-Mam remontować se mieszkanie 90m2 - jestem sam

W sumie dziś zdrowie podreperowane, forma życia na siłce, z ryjca nigdy lepiej nie wyglądałem, w końcu mam opcję naprawdę spoko zarabiać, mam trzy dychy na karku i jestem sam XDD Kiedyś byłem biedny, gorzej się prezentujący, z sianem w bani i problemu nie było XDD

Muszę się zająć nową robotą, żeby wszystko tam grało i pompować hajs i czas w mieszkanie. Nie mam ani siły, ani ochoty zdobywać serce księżniczki, która nic mi nie da w zamian i będzie tylko potrzebować atencji i wymagać, a w zamian da mi "siebie" (czytaj: d⁎⁎y jak będzie jej się chciało bzykać xD)

Najbardziej to się chyba boję, że jak mi się życie unormuje już (zdrowie w 80 % naprawione powiedziałbym albo i lepiej, doprowadzę to czyli do końca, mieszkanie skończę, w pracy złapię stabilność i pułap finansowy, który chce) itd...

..To będę k⁎⁎wa jeszcze bardziej bez potrzeby, by ktoś się wpierdolił mi w życie na gotowe, mająć z tyłu głowy, że nie byłaby ze mną, gdybym miał 30 % tych problemów, które miałem kiedyś naraz wszystkie xDDD Bo jak potrzebowałem kogoś, to musiałem wszystko brać na klatę sam. Była mama , siostra i moi kumple.

W ogóle k⁎⁎wa robię się coraz bardziej redpillowcem. W sumie jedyne co mnie przekona teraz do stałego związku to baba chętna na założenie rodziny, bo to akurat coś co mnie jeszcze wewnątrz potrafi poruszyć.

były tam jakieś randki, była 1 relacja fwb z której nie byłem dumny, bo mam zasady. Ale teraz to chyba uważam, że pi⁎⁎⁎⁎lę i pokorzystam, bo mam dość powodzenie, a i tak już niczego emocjonalnego chyba nie oczekuję XDDD

Osobistość2piorunów

Raczej nic na siłę w tych tematach. Się trafi i poczujesz, że to na bank to - to dobrze. Się nie trafi - przechodź przez życie tak, żebyś na koniec był z niego zadowolony. Nie każdy potrzebuje do szczęścia drugiej osoby. Zresztą nawet gdy się z kimś jest to warto mieć w sobie tę umiejętność egzystowania w pojedynkę, bo różnie bywa. Będziesz miał tego pecha, że wybranka się odwinie przed tobą i jeśli całe życie polegało na byciu dla kogoś, to znów robi się nieciekawie.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

59piorunów

Dziwne to uczucie stracić sens życia. Ale, co zrobić, samo przychodzi, tak myślę.

Od razu informacja dla osób które będą podejrzewać depresję itepe - serio, nic z tych rzeczy.

Ale ostatnio ciągle rozkminiam o co w życiu chodzi. I dochodzę do wniosku że o gonienie króliczka. Bo wtedy jakoś się to kręci.

Jeszcze parę lat temu byłem typowym piwniczakiem przegrywem, choć teraz wiem że nie ze swojej winy - to raczej wypadkowa środowiska w którym się wychowałem, nie wchodząc w szczegóły, i statusu materialnego.

Ale, znalazłem swoje miejsce w życiu - muzyka, gry, adrenalina, sporty - jakoś się kręciło, choć samotność czasem bardzo bolała a jeszcze przywlokła się choroba przewlekła.

Później, udało się na kolejnych studiach poznać drugą połówkę, dostać pracę, kupić mieszkanie.

Ale "starość" z której tak się tutaj śmiejemy nadeszła.

Stare zajawki już nie cieszą, grono znajomych ograniczyło się do tych z pracy, sąsiadów z klatki i wirtualnych znajomych z hejto, do których można napisać. Poza tym - każdy ma swoje życie i można ciągle próbować coś inicjować ale nic z tego.

A życie? Polega na pracy, nienormowanej ale niech będzie że te 40h tygodniowo. Jakiejś tam wegetacji przez resztę dnia. Soboty na ogarnięcie mieszkania itd. I niedziele na jakiś odpoczynek, przeplatany myśleniem że zaraz poniedziałek. A jak dodamy do tego jakieś spotkania rodzinne, które też trochę czasu zabierają to i tego wolnego mniej.

Kiedyś pamiętam że myślałem jak wiele osób, że "odpocznę na emeryturze" i będę cały dzień jeździł na rowerze jak lubiłem. Teraz? Uważam że to bez sensu. Że ten system jest jakiś chory. Zapitalać żeby mieć za co żyć. Po to, żeby "żyć" popołudniami i w weekendy.

Drugie wyjaśnienie - porzucenie etatu to nie to, próbowałem. Dochodzę do wniosku że jedyny sens ma to słynne rzucenie wszystkiego, wyjechanie w góry, pasienie owiec, karmienie kur, plewienie marchewki, i biedne życie za to co uda się wyhodować na kawałku ziemi na który mnie nie stać. Wtedy praca ma sens, jest jakaś zmienność pór roku, zieleń za oknem. I susza.

Fanatyk1piorunów

@jedzczarnekoty A może to kwestia umysłu, równowagi przekaźników, przesycenia tanią dopaminą. Ja czasem mam że też mnie mało cieszy a jak jest dobry stan to cieszy zwykły spacer w naturze czy kawa na tarasie.

Kompan3piorunów

system jest do d⁎⁎y, robimy słabe, niesatysfakcjonujące rzeczy po 40h tygodniowo, żeby utrzymywać fanaberie miliarderów, landlordów i inwestorów, nikt nie dzieli się z nami korzyściami postępu technologicznego, wkurza mnie to, ale nie wiem jeszcze, co z tym zrobić, poza ograniczeniem konsumpcjonizmu

Pokaż więcej komentarzy (37)

Mistrz

w Co Wy na to?

52piorunów

Co Wy na to? 29.05.2026

Tydzień temu zapytałem o to, czy macie bliską osobę, z którą moglibyście porozmawiać o wszystkim. Ale nawet posiadanie takiej osoby niekoniecznie gwarantuje, że przestanie się odczuwać w życiu samotność. Uważana za niektórych za epidemię XXI wieku, może negatywnie wpływać na przede wszystkim zdrowie psychiczne. Szczególnie często w społeczeństwie samotni czują się mężczyźni (których jest tu zdecydowana większość). Ciekawi mnie na ile różne będą odpowiedzi w tej ankiecie w porównaniu z tą ubiegłotygodniową.

Pytanie na dziś: Czy czuję się samotny?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy czuję się samotny?

  • Tak30% (108 głosów)
  • Nie48% (176 głosów)
  • To zależy19% (69 głosów)
  • Nie mam zdania3% (11 głosów)

364 głosów

Autorytet6piorunów

@bojowonastawionaowca Samotność to jeden z głównych czynników powodujących demencję. Brak kontaktów z ludźmi i brak konieczności formułowania myśli na głos powodują zmiany w mózgu w zastraszającym tempie.

Nie napiszę "wspomnicie moje słowa", bo wtedy już nie będziecie ich pamiętali, ani Hejto, ani wielu innych rzeczy.

Fanatyk8piorunów

Z kilkoma "przyjaciółmi" zerwałem kontakt, bo to była relacja jednostronna. Inni pozakładali rodziny, przez co spotkać się i porozmawiać (i to jeszcze bez dzieci) jest cholernie trudno. Partnerki nie mogę znaleźć. W pracy to bardziej znajome twarze, choć to fajni ludzie.

Tak, jestem samotny. Najbardziej mi dokucza, że jeżdżę po świecie sam i nie mam z kim dzielić tych wrażeń i widoków. Spotkać się nawet na planszówki też stało się ewenementem, choć kiedyś robiliśmy to regularnie, tak samo spotkanie się w pubie na quizie. Samotność jest fajna, gdy sami ją wybieramy, a nie ona nas. Prędzej czy później konsekwencje tego mogą być bardzo złe. Już teraz zauważyłem, że stałem się ckliwy i przewrażliwiony...

Pokaż więcej komentarzy (30)

Mistrz

w Co Wy na to?

67piorunów

Co Wy na to? 22.05.2026

Żyjemy w erze bezprecedensowej cyfrowej łączności — a jednak aż jedna trzecia dorosłych na świecie odczuwa samotność, co Światowa Organizacja Zdrowia uznała za globalny problem zdrowia publicznego. Paradoksalnie, największy poziom osamotnienia odnotowuje się wśród młodych dorosłych w wieku 18–34 lat — pokolenia, które dorastało otoczone mediami społecznościowymi i nigdy nie znało świata bez internetu. Relacje międzyludzkie słabną w zastraszającym tempie: coraz rzadziej rozmawiamy twarzą w twarz, coraz częściej zastępujemy głębsze więzi powierzchownymi kontaktami m.in. w Internecie, a pandemia COVID-19 jeszcze bardziej pogłębiła te tendencje — 25% badanych przyznaje, że czuje się bardziej samotna niż przed pandemią.

Pytanie na dziś: Czy mam bliską osobę, z którą mógłbym porozmawiać o wszystkim?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy mam bliską osobę, z którą mógłbym porozmawiać o wszystkim?

  • Tak57% (217 głosów)
  • Nie25% (96 głosów)
  • To zależy16% (61 głosów)
  • Nie mam zdania3% (10 głosów)

384 głosów

Gruba ryba0piorunów

Czy jeśli nie mam takiej osoby, i nie odczuwam potrzeby posiadania takowej, to znaczy że coś ze mną nie tak?

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Heheszki

38piorunów

Wykorzystał i porzucił

Pokaż więcej komentarzy (8)