Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#sen

Lider

w Hydepark

12piorunów

Lecimy z kolejnymi snami, dzisiaj 2 krotkie. Drugi lepszy ;)

Pierwszy to jak stalismy statkiem na bardzo ograniczonym akwenie, jakby jeziorze we fjordach.

Nagle przyszedl straszny pizdziel i dre sie do kapitana (a wlasciwie mojego zmiennika, ktory byl kapitwnem w tym snie), zeby rzucal kotwice. Ten zdebial, nie wie co ms robic, a nas znosi jak jakas mala lodeczke w huraganie i zalewa mostek (lol). Wkoncu rzucilismy te kotwice i jakos wszystko minelo.

Drugi ciekawszy ;) bylem na silowni i byla jedna biezna, ktora byla zajeta. Spytalem chlopa ile mu zostalo - 20min. Ok, poczekam najwyzej i tak sie krece obok tej bieznk, czekajac az skonczy. Mija 20 min, chlop schodzi biezni i odrazu kieruje sie w jej strone (jestem kilka m dalej). Wtem jakis malolat wskakuje ns bieznie i zaczyna klikac. Mowie sorki, ale czekalem ns te bieznie od 20 minut i na nia wchodze i bede uzywal rowno 30 min. Lebek sie odsunal i cos tam burczy do drugiego kolegi.

Stoja we dwoch czy 3 kolo nnie i pierdola bzdury kolo mnie, no ale trudno, przeciez im nie zabronie. Po ok 9 min zapauzowalem bieznie, zostawilem na niej swoj recznik i wode i poszedlem zrobi jakies szybkie rozciaganie czy cos. Odwracam sie, a te. Mi sie wjebal na bieznie. Mowie gosciu, mowilem ci, ze pol h bede jej uzywal i nie skonczylem jeszcze. Znowu cos tam do siebie mrucza i zaczynaja sie jakies heheszki o mnie.

Nagle jeden z nich stojac naprzeciwko mnie zaczal mnie obrazac (nie pamietam co tam gadal), wiec wyjebalem mu soczystego liscia. No i sie zaczelo. Zaczeli sie cala grupa do mnie sadzic i burczec, wiec jeden dostal 3 szybkie, drugi jakas bule na zachete i zaczynam wychodzic z silowni do szatni.

Nagle wpada Wojtek Kawa (aktualnie zawodnik mma, mlodszy kolega, z ktorym wiele lat temu trenowalem tajski) i wali mi middle kicka w schaby. Mowie do niego, ty przeciwko mnie? No dobra, jak chcesz. Idziemy wszyscy do szatni zeby sie ponapierdalac.

I tu znikad wpada moj trener tajskiego, dociska mnie do sciany i mowi co ty odpierdalasz, myslalem ze jestes rozsadnejszy (a bylem, bo sam troche trenowalem mlofszych, w tym kawe, jak jego nie bylo). Chcial mnie zrugac za te alcje, ale wytlumaczylem mu o co chodzi i mowi, ze w sumie spoko i kaze temtym malolatom wypierdalac xD

Koniec.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Wirtuoz

w OOBE/LD

2piorunów

Wiem, że o tym mówiłem nie raz i jeszcze nie raz wspomnę, ale zainteresowała mnie kwestia wpływu czynników zewnętrznych na sen i programowaniu snów, zrobiłem nawet o tym wątek na /x/ ale nikogo on nie zainteresował 😒
Ciekawi mnie to, ponieważ byłaby to (moim skromnym zdaniem) jedna z lepszych technik wywoływania LD lub inkubacji snów, szczególnie w połączeniu z techniką porannych drzemek dr LaBerga ( https://rs.maszyna.pl/~boberov/Kippin/!a-onld/ld-07.htm) ) tylko ciekawi mnie na ile to działa i czy jest jakaś zależność wpływająca na to, że to działa, oprócz kwestii długości snu, normalny cykl sprawia że gdzieś nad ranem mamy dłuugą fazę REM oraz takich przypadków jak fragmentacja snu oraz odbicie REM oraz czy inne czynniki jak smak, zapach czy dotyk też mogą być włączone, oraz najważniejsze czy na każdego to działa.
Ciekawą kwestią są też te nagrania celujące w REM (jedno było u The Luciid Guide'a ale tylko dla wspierających) trwają one tyle, że gdy mamy już fazę REM to odtwarzany jest dźwięk typu to jest sen wykonaj RT, problemem jest tu dokładność bo trzeba obliczyć jeszcze tu kwestie właśnie tego jaki cykl snu ma osoba, kiedy kładzie się spać etc, lepszym rozwiązaniem byłaby tu aplikacja typu Sleep as Android, chociaż to narzędzie też nie jest bez wad, najlepsze byłoby EEG lub ECG. 
No i to tyle moich przemyśleń :smiley:
Artykuł naukowy o wpływie czynników zewnętrznych na sen:
https://www.researchgate.net/publication/320355030_Incorporation_of_External_Stimuli_into_Dream_Content

Telegram: https://t.me/psychomagowie
Discord: https://discord.gg/b3jKaEM

Lider

w Hydepark

23piorunów

Dzisiaj byl kolejny ciekawy sen.

Snilo mi sie, ze bylem ze znajomymi w pubie. Siedzielismy przy stoliku blisko baru. Przy ladzie rozmawialo dwoch facetow, obroconych przodem do siebie, bokiem do baru, wiec widzialem twarz jednego z nich.

Ja ci patrze, a to Enzo Ferrari xDdddd siedzial z jakims drugim slawnym konstruktorem, ale zapomnialem kto to byl.

Mowie do niego hej Enzo! A ten cos odburknal i mnie zbyl. Powiedzialem cos „po motoryzacyjnemu” i nagle rozswietlila mu sie twarz. Pozniej imprezowalismy razem cala noc (mam tylko uruwki w glowie) i skonczylismy na jakiejs lajbie, gdzie zostalismy zaokretowani jako zaloga okretu marynarki wojennej.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

17piorunów

Mialem kilka po⁎⁎⁎⁎nych snow w miedzyczasie, ale ten dzisiaj byl specyficzny, bo sie troche cykalem.

Bylem w jakby marinie/ wojskowym osrodku treningowym. Byl tam prosty budynek, kwadraciak, moze 3 pietra. W srodku biura, itp, itd. Na terenie bylo kilkadziesiat osob, ktore sie pojawialy i znikaly z mojego widoku, ale w pewnym momencie zaczely znikac na zawsze. Cos tu nie gralo.

Wszedlem do budynku, chodze po pietrach, szukam ludzi, rozgladam sie. W pewnym momencie naprzeciwko mnie na scianie widze rozprute cialo, wlasciwie jakby ktos wsadzil potezny granat w odbyt, a to co zostalo powiesil na scianie. Po prostu flaki.
W tym momencie zza rogu kolo tych flakow wychodzi mala blondyneczka, z cala morda umazana krwia, wlasciwie krew wyciekala jej z ryja i splywala po bialym ubraniu. O japierdole.

Kiwnalem jej w gescie uznania, udajac chyba ze sie jej nie boje i jestem „z tych samych”.

W tym momencie rozpedzilem sie i wyskoczylem przez okno z 2 pietra drac morde, ze to Ala (najwidoczniej znalem jej imie) jest morderca, ktorego, jak sie okazalo, szukalismy.

Nie wiem skad moj leb to bierze, ale mysle, ze stephen king bylby dumny.

Fanatyk1piorunów

Zmiana nawyków żywieniowych, stref czasowych, ,, zejście" z morza, wiele czynników na takie posrane sny wplywa.

Osobistość1piorunów
wlasciwie jakby ktos wsadzil potezny granat w odbyt, a to co zostalo powiesil na scianie.

Nawet nie pytam skąd wiesz jak to wygląda xD

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

7piorunów

ja piernicze
śniło mi się, że byłem w jakiejś bazie w lesie i po wyruszeniu na spacerek aby zobaczyć okolice prawie dopadło nas stado niedźwiedzi
uratowały nas potężne zamykane bramy po drodze
tym, którym nie udało się uciec, kończyli na ruszcie w ogromnym kamiennym grillu, smażeni żywcem przez niedźwiedzie..

Lider

w Hydepark

18piorunów

Tak sobie mysle, ze moze powinienem zaczac spisywac swoje sny. Mam je wyrazne praktycznie kazdego dnia. Zazwyczaj sa totalnie odklejone od rzeczywistosci, ale od czasu do czasu bardziej realne. Czasem tez sa tak po⁎⁎⁎⁎ne, ze nawet ciezko mi opisac slowami o co tam chodzilo.

Dzisiaj jednak byl taki jeden z bardziej realistycznych. Bylismy na jakims statku, gdzie dowodzilem grupa ludzi i jednym z moich podwladnych byl gosc, ktory dopiero co wyszedl z wiezienia. Bardzo butny, ale taki drobniejszej postawy, moze z 70kg. Strasznie sie rzucal do wszystkich, szukal zadymy z kimkolwiek. Kiedy przyszedlem na odprawe powiedziec chlopakom co bedziemy robic to ten zaczal skakac z morda rowniez do mnie. Ogolnie to bardzo tego nie lubie. Kak ktos sie na mnie drze to sie szybko odpalam.

Wiec drze te gebe na mnie, zaczyna wymachiwac lapami i chce sie sprawdzic. Mowie no dobra, skoro tak chcesz to prosze bardzo. Trenowalem 8 lat boks tajski, zdarzyly mi sie niejedne zawody i liznalem tez sporo brazylijskiego jiu-jitsu, wiec bojka z jakims randomem to nie jest dla mnie ani wyzwanie, ani przyjemnosc, ale jesli chlop chce i tylko taki jezyk do niego trafia... be my guest.

Patrze na niego, widze po jego gardzie, ze gowno chlop umie i rzucam okiem na wykroczna noge - stopa skrecona do srodka...ehh to bedzie za proste. Skoro garda ciulowa to na pewno nie jest bokserem, wiec ta noga skrecona do srodka to po prostu ruch, ktorego sie nauczyl ogladajac filmiki na fb i szybko tego pozaluje :smiley: Chlop skraca dystans, ja mu rzucam kontrolny lewy prosty, zeby sie zaslonil i odrazu schodze po jego nogi. Podnosze go jak worek ziemniakow i rzucam plecami na glebe. Oczywiscie po takim jebnieciu o beton nie moze oddychac i opuszczaja go wszelkie checi dalszej walki, a my jak gdyby nigdy nic wracamy do odprawy.

Gruba ryba3piorunów

@bartek555 a nie masz w takich snach problemu z uderzeniami? W sensie ja zawsze jak próbuję kogoś uderzyć to ręką idzie strasznie wolno i bezsilnie dociera do celu xD

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w szalone wpisy zielonego żelka

5piorunów

14 godzin pospałem i od razu mam na wszystko siłę. Wymieniłem wodę w fontannie szczurowi, nalałem nowej do dużej miski w drugim pokoju, zrobiłem babci wszystkie przelewy za opłaty od razu bez marudzenia, a teraz zrobię raid heroic w wowie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Wirtuoz

w OOBE/LD

0piorunów

Stephen LaBerge, Leslie Philips, Lynne Levitan - PRZYTOMNOŚĆ WYWOŁUJE ŚWIADOME SNY.

Dobra obecnie robimy w cholerę projektów związanych z LD i innymi stanami świadomości, część musieliśmy zawiesić bo aktualnie nie mamy zasobów, przy części próbujemy działać (ta aplikacja) Też postanowiliśmy z moim przyjacielem zrobić audio wersje różnych książek z zakresu świadomego snu, ezoteryki

GURU

w Hydepark

13piorunów

Napisałem to raz napisze i drugi,

Wcześniejsze chodzę spać to kłamstwo xD

Zamiast odespać to poprostu wcześniej wstałem, a k⁎⁎wa byłem wczoraj styrany jak pies

Lider1piorunów

Idz spac, nie pi⁎⁎⁎ol ;)

Pokaż więcej komentarzy (20)

Wirtuoz

w OOBE/LD

4piorunów

Razem z przyjacielem tworzymy dwa projekty, które mają pomóc w osiągnięciu LD i innych odmiennych stanów świadomości, jednym z nich jest aplikacja, która ma pomóc w LD. Zapytaliśmy na Reddicie co miałoby się na nią składać oprócz dziennika snów, przypominacza o RT i jakichś funkcji pomagających w WILD, FILD i SSILD. A co wy byście chcieli?
Wiemy że takich appek jest na pęczki ale chcemy zrobić takie uniwersalne narzędzie :smiley:

Fanatyk1piorunów

@billuscher - w jakiej technologii robicie? Będzie Web i aplikacje mobilne na japko i andka?

Fanatyk2piorunów

@billuscher - może teraz nie masz - ale robisz przyszłościowo tak by można wyeksportować do iosa? W czymś cross-platform jak React Native, Flutter, Cordova, Ionic, NativeScript, Framework7?

Fanatyk2piorunów

@billuscher - jak używasz Cordovy to piszesz aplikację jak stronę www - w HTMLu, JavaScripcie i CSS. Po "kompilacji" aplikacja na telefonie jest uruchamiana przez natywny WebView. Jak w aplikacji Cordovy chcesz używać natywnych funkcji telefonu (GPSu, wibracji czy aparatu) - to jedną komendą doinstalowujesz plugin i potem wywołujesz natywne funkcje przez JavaScript.
Tu masz tutorial jak zrobić multiplatformową aplikację używając Cordovy: https://cordova.apache.org/docs/en/latest/guide/cli/index.html.
Cordova to sprawdzona technologia i na niej zbudowane jest wiele innych rzeczy jak chociażby https://framework7.io/ - który to pozwala napisać aplikację używając swojego ulubionego frameworka webowego (polecam Svelte i SvelteKit w którym zrobiłem na przykład: https://www.hejto.pl/wpis/hejto-szukaczka-napisalem-strone-do-tekstowego-wyszukiwania-tresci-wpisow-na-hej).

Plugin Search - Apache CordovaSearch here for Apache Cordova plugins published on NPM.Apache
Fanatyk2piorunów

@billuscher - no to zacznij pisać przyszłościowo - czyli multiplatformowo - technologie, które możesz użyć Ci już podałem - i nie musi to być nawet Cordova 🤷

Pokaż więcej komentarzy (8)

Tytan

w Hydepark

6piorunów

Siemka wiariaty :smiley: Własnie miałem sen w śnie :open_mouth: Whaaat!? I ten drugi był świadomy XD dosyć ciekawie się działo. W pierwszym śniłem o rzeczach o których rozmawiałem/rozmysłem wieczorem. Ogólnie od 18 miesięcy podczas nocy budzę się po 5-6 razy na 5 min i pamiętam dobrze każdy sen. Czy powinienem się martwić?

Fanatyk1piorunów

Przerywany sen nie jest dobry, ale to, że pamiętasz sny nie jest złe i jest dobrą drogą do osiągnięcia świadomego snu. A świadomie śnił np Einstein i tam sobie prowadził kalkulacje. Tak powstał wzór E=MC^2

Osobistość1piorunów

sprawdz czy nie masz jakis rozpraszaczy w poblizu. Np nowa latarnia na zewnatrz ktora mocniej swieci, sasiad schuchajacy muzyki, ktos kto wstaje w nocy do pracy itd.
--> Sprawdz tez, czy nie masz przypadkiem bezdechow nocnych/ czy nie chrapiesz
--> u mnie gdy odzywy sie reflux i cofa mi sie tresc do gardla - to wybudzam sie regularnie, bo sie czasami krztusze

Tytan0piorunów

@Bystrygrzes znam to z rozpraszaczami i zadbałem żeby ich nie było. Nie chrapie, a kichy pracują git. Myślę że to pokłosie 12 lat jarania zioła regularnie. Zapierdalam do lekarza w przyszłym tyg. Posłucham co on ma do powiedzenia. Dzięki za porady :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (16)

Mistrz

w Hydepark

19piorunów

Chciałbym się kiedyś obudzić wyspanym...

Pokaż więcej komentarzy (10)

Wirtuoz

w OOBE/LD

2piorunów

Prasówka (bo dawno nie było)
/r/LucidDreaming
If you can't get SSILD, try this!
https://www.reddit.com/r/LucidDreaming/comments/1f47hzi/if_you_cant_get_ssild_try_this/
I invented a new lucid dreaming technique (FM-WBTB)
https://www.reddit.com/r/LucidDreaming/comments/1f42qse/i_invented_a_new_lucid_dreaming_technique_fmwbtb/
Yes you're all wrong.
https://www.reddit.com/r/LucidDreaming/comments/1f2ct18/yes_youre_all_wrong/
I lucid dream every night and here’s how I do it
https://www.reddit.com/r/LucidDreaming/comments/1f3tsnw/i_lucid_dream_every_night_and_heres_how_i_do_it/
A Guide to Time Dilation in Lucid Dreaming
https://www.reddit.com/r/LucidDreaming/comments/1f0tnx7/a_guide_to_time_dilation_in_lucid_dreaming/
/r/Meditation
Meditation made me realise that none of this shit matters anyway
https://www.reddit.com/r/Meditation/comments/1f38b0x/meditation_made_me_realise_that_none_of_this_shit/
What's the best evidence for you personally that you are not your thoughts?
https://www.reddit.com/r/Meditation/comments/1f0z9g0/whats_the_best_evidence_for_you_personally_that/
/r/Mindfulness
Has anyone tried this website for meditation advice?
https://www.reddit.com/r/Mindfulness/comments/1f44iz1/has_anyone_tried_this_website_for_meditation/
/r/AstralProjection
Monroe institute guide for astral projection:
https://www.reddit.com/r/AstralProjection/comments/1f4df68/monroe_institute_guide_for_astral_projection/
Everyone loves astral projection, but few understand its real purpose
https://www.reddit.com/r/AstralProjection/comments/1f06ypi/everyone_loves_astral_projection_but_few/
Do you still fear death?
https://www.reddit.com/r/AstralProjection/comments/1f05z4q/do_you_still_fear_death/

Materiały (książki, strony etc)
Dreaming Yourself Awake: Lucid Dreaming and Tibetan Dream Yoga for Insight and Transformation Hodel B, Wallace B
https://libgen.rs/book/index.php?md5=A89D9A1A7D51D541236B2DDB327C943C
Exploring the World of Lucid Dreaming - S. LaBerge
https://libgen.rs/book/index.php?md5=569F66783E09BF74A74F49CF32779662
Lucid Dreaming - S.LaBerge
https://libgen.rs/book/index.php?md5=5C93D7A23053BE83D962D2BF4BDD80F2
Dream Yoga: Illuminating Your Life Through Lucid Dreaming and the Tibetan Yogas of Sleep - A. Holecek
https://libgen.rs/book/index.php?md5=35F767D15685AA2DD5F9D02CDD254B02
Awakening to the Dream: The Gift of Lucid Living Hartong L
https://libgen.rs/book/index.php?md5=7EB6E6D94FC690ED381F3F0BAF9B1337
Zen Meditation in Psychotherapy: Techniques for Clinical Practice - C. Alexander Simpkins, Annellen M. Simpkins
https://libgen.rs/book/index.php?md5=B4685EBE289B97C456991587C6D38EFB
A Song for the King: Saraha on Mahamudra Meditation - Thrangu Rinpoche, Michele Martin, Peter O\\'Hearn
https://libgen.rs/book/index.php?md5=8201E0C9DD4C2209473126BC3838421F
Psychology moment by moment: a guide to enhancing your clinical practice with mindfulness and meditation - Elise E. Labbé
https://libgen.rs/book/index.php?md5=A50DA5CD315203C771CC1785DD52F857
Cosmic Journeys: My Out-of-Body Explorations With Robert A. Monroe - R. McKnight
https://libgen.rs/book/index.php?md5=083AD22CD5B94D049110B955AB4E7DDA

Źródło obrazka:
https://www.reddit.com/r/LiminalReality/comments/1f42emp/does_this_place_have_any_origins_and_why_does_it/

      

GURU

w Kawiarnia "Za Firewallem"

17piorunów

Miałem przedziwny sen i szczerze, to chciałem go zapisać zanim mi wywietrzeje kompletnie z głowy. W sumie pomyślałem żeby zrobić z Kawiarenki taki sennik-pamiętniczek i po namowie @wrzoo trochę się przełamałem.
Pamiętajcie proszę tylko, że pierwszy raz coś takiego piszę, no i zgodnie z pradawną zasadą, że ten niesamowicie szczegółowy, fajny i emocjonalny sen, dla innych jest chaotyczny, nudny i bez sensu...
Dobra! Zaczynamy!

Śniło mi się, że...

Wahadłowiec, którym lecieliśmy, szumiał przeraźliwie. Wentylacja i klimatyzatory, z wysiłkiem godnym lepszej sprawy, starały się zachować nas nie tylko przy życiu ale też we względnym komforcie. Siedzenie, które przed startem wydawało się dekadencko luksusowe i wygodne, stało się twarde jakby wylano je z betonu, a pasy oplatały mnie całego, dusząc niczym tekstylna ośmiornica nieostrożną rybkę na dnie morza. Czułem każdy zbyteczny kilogram swojego ciała i każdą nierówność w wyściółce oparcia. I nie mogłem przestać się uśmiechać.

Okna, na czas wznoszenia się, były zakryte osłoną, przez co mogłem skupić się wyłącznie na wnętrzu pojazdu. Przyglądałem się wiec wszystkim rozwiązaniom, które zafascynowały mnie zresztą od momentu wejścia na pokład. Kabina przypominała wnętrze typowego samolotu pasażerskiego, tylko nabitego po uszy wszelkiego rodzaju klamrami, uchwytami i kotwami. Różniły się też panele na ścianach, mające często dziwny, przypadkowy i nieregularny charakter, tworząc mozaiko-puzzle, otaczające nas łukiem sięgającym sufitu prawie 3m nad naszymi głowami i ewidentnie ukrywające różne mechanizmy pod sobą. Same panele były miękkie w dotyku i niepokojąco przywodziły na myśl jakąś izolatkę w szpitalu psychiatrycznym, przygotowane zapewne by przyjąć na siebie nieostrożnych i gapowatych amatorów kosmosu. Nie było też schowków nad głowami, przez co całe wnętrze wydawało się przestrzenne i jakby zachęcało do skorzystania z niego.

Kabina miała około 10m długości, z przodu kończyła się ścianką ukrywającą toaletę oraz kącik obsługi. Na ściance wisiały monitory pokazujące mapkę z odległością do Stacji Orbitalnej oraz bliźniaczego wahadłowca lecącego przed nami. Za nimi znajdowały się zabezpieczone drzwi do kabiny pilotów. Z tyłu były wrota śluzy, którą weszliśmy na pokład. Siedzenia ułożone były w dwa rzędy, po dwa fotele, z przejściem między nimi. Rozrzutność, która wraz z ekskluzywnymi siedziskami, doprowadziłaby do zawału niejednego prezesa tanich linii lotniczych. Wszystko było białe, surowe, do bólu użytkowe i zdawało się sugerować, że ktoś bardzo się starał przebrać Jambojeta tak by przypominał wahadłowce z końca XX i początku XXI wieku.

Nagły dzwonek wyrwał mnie z podziwiania surowego i industrialnego wnętrza, a moja głupia mina udowodniła, że ma jeszcze przestrzeń do tego, bym mógł ośmieszyć się bardziej. Szarpnięcie rzuciło mnie w oplatające mnie pasy! Odbiłem się od nich lądując ponownie w objęciach nagle wygodnego fotela. A potem przestałem czuć i jedno i drugie. Niczym dziecko, cieszące się z odkrywania nowego smaku, zacząłem cicho chichotać i pozwoliłem by moje ręce uniosły się same do góry. Nieważkość!

Wahadłowiec wygasił silniki, które pozwoliły mu się wzbić na orbitę. Osłony okienne zaczęły podnosić się do góry, ukazując najpierw niezwykłą i głęboką ciemność, a następnie jarzącą się oślepiającym i błękitnym światłem Ziemię. Wygiąłem głowę do tyłu, by zobaczyć jak najwięcej przez niewielki bulaj. Nie byłem w stanie dostrzec niczego na powierzchni globu, nawet chmur. Ziemia zdawała się emitować jakieś własne, kojące światło, niczym latarnia morska po długiej i niedobrej podróży.

Na ekranie z przodu zmienił się obraz pokazując widok z kamer na dziobie wahadłowca. Zobaczyliśmy Stację Orbitalną. Miała kształt ostro zakończonego wrzeciona, którego przęśliki tworzyło trzy niezależnie obracające się pierścienie, gwarantujące ciążenie w obszarach zamieszkałych. Lśniła na biało, połyskując rewią tysiąca refleksów ujawniających morze przyrządów, czujników i maszyn pozwalających przeżyć ludziom w niedostępnym kosmosie.
W obszar widoku kamery wleciał pierwszy wahadłowiec. Na jego ogonie nieregularnie żarzył się jeden z trzech ułożonych w stos silników. Zbliżał się szybko do Stacji. Pozazdrościłem im, że już zaraz tam będą, ale na pocieszenie postanowiłem cieszyć się widokiem planety za oknem. Patrzyłem w bezkresną czerń zastanawiając się jakie są szanse żebym mógł wyjść na spacer na zewnątrz i móc bezpośrednio doświadczyć tego co nazwano Kosmosem. Z rozmyślań wyrwał mnie szmer, a potem krótki jęk jakiejś współpasażerki. Spojrzałem na monitor, na obraz, który spowodował ten zamęt.

Poprzedzający nas wahadłowiec nie wygasił ciągle silnika i z przerażającą prędkością zaczął zbliżać się do stacji. Nie było widać, żeby używali silników kontroli trakcji i ciągle nie zmieniali kierunku lotu. Operatorzy stacji uruchomili ramiona wysięgników kierując je w stronę pechowego wahadłowca, próbując desperacko go pochwycić lub zwyczajnie opędzić się od śmiercionośnej drobiny. Łukowate pylony portowe uniosły się odsłaniając gniazda dokownicze i śluzy, tak jakby ktokolwiek jeszcze kiedyś miał z nich skorzystać. Stacja przypominała teraz białego grzyba, stroszącego swoje blaszki i pierścienie, przeczuwając nadchodzące wydarzenia.

Wahadłowiec uderzył w stacje w kompletnej ciszy. Jasne, w próżni nie roznosi się dźwięk, ale to cisza naszego statku tak mnie uderzyła. Nie było ani jednego westchnięcia, pisku, porządnej k⁎⁎wy rzuconej pod nosem, nawet klimatyzatory i wentylacja zamarły w ciszy dziejącej się tragedii. Dramat naszych towarzyszy przeszedł bez żadnego komentarza. Sam wahadłowiec rozsypał się w drzazgi tak, że uwierzyłbym, że był zbudowany z zapałek i posklejany w pożądany kształt gumkami recepturkami. Stacja w miejscu zderzenia zaczęła pękać, kruszyć się, jakby nie była zbudowana ze stali, tytanu, aluminium i plastiku, ale ze szkła! W końcu sam rdzeń złamał się w 2/3 swojej długości, a jego koniec, obracając się, odleciał w kierunku Ziemi. Po pozostałej części rdzenia zaczęły rozprzestrzeniać się pęknięcia, sięgając w końcu pierścieni z mieszańcami. Przez ułamek sekundy myślałem, że po prostu oderwą się od stacji i dalej krążąc, będą kontynuowały swoją podróż wokół planety. Nic bardziej mylnego. Naciągi, rury, okablowania oraz szyby windowe po prostu się złamały i urwały, tak jakby nie nadążały za pędzącymi pierścieniami. A one same zaczęły zachowywać się, jakby zbudowano je z plasteliny i jedne odcinki zaczęły zagłębiać się w innych. W końcu się... Nie, nie rozpadły. To nie oddaje istoty zjawiska. Pierścienie zdawały się zrzucać swoją metalową skórę i odsłaniać delikatne wnętrze pełne przerażonych ludzi. Siła odśrodkowa zrywała poszycie, szkielet i wszelką maszynerię, siejąc po okolicy śnieżycą zbudowaną z odłamków i zakończonych ludzkich żyć. W tym także ku nam.

Na początku przypominało to krople deszczu uderzające w metalowy dach, by za chwilę przerodzić się w potworny szum, zgrzyt i pełne boleści zawodzenie. Nie wiem czy to statek wył, czy może stacja, czy może my. W nasze skrzydło uderzył większy odłamek. Nagłe szarpnięcie wbiło mnie przeraźliwym pędem w szelki pasów! W oczach mi pociemniało, byłem pewien, że złamałem kark i to koniec dramatu rozgrywającego się wokół mnie. Kapitan uruchomił silniki manewrowe, próbując wyrównać chaotyczny obrót wahadłowca i jednocześnie szarpiąc nami we wszystkie strony. Nacisk opadł i wkrótce poczułem znowu nieważkość, która tak mnie zachwycała te kilka chwil (całe życie) temu.

Wahadłowiec dalej obracał się sokół własnej osi, ukazując przez okno to błękitną Ziemię, to mrowie stacji. Z głośników dobiegł nas głos:
- "Mówi państwa kapitan. Udało nam się wyrównać obrót i uciec z chmury odłamków. Niestety krążymy teraz po niestabilnej orbicie okołoziemskiej. Musi... mmm... y... y...y..."

Zgasły wszystkie światła i monitory. Ciągle dało się słyszeć nieśmiały szum wentylatorów. Za oknem zobaczyliśmy Ziemię oraz otaczającą pojazd zielonkawą, mieniącą się zorze, która zaczęła przemieszczać się także przez ciemne wnętrze statku! Rzuciliśmy się do przeciwległej burty i zobaczyliśmy źródło poświty. Szczątki stacji żarzyły się jasnym światłem, rzygającym wszędzie na około przepiękną i przerażającą zarazem zorzą. Wybuchł atomowy reaktor stacji. Wahadłowiec był projektowany do lotów wewnątrz ziemskiej magnetosfery i nie ma żadnych osłon antyradiacyjnych. Zostaliśmy napromieniowani.

Włączyły się czerwone światła alarmowe. Karmazynowe twarze współpasażerów, skryte w cieniach rzucanych przez monochromatyczne światło, mówiły wszystko. Nikt nie odważył się odezwać, jakby jeden dźwięk miał złamać resztki rozsądku i spokoju na pokładzie. Próbowałem przypomnieć sobie o wiem o skażeniu radioaktywnym. Zdaje się, że czuje się ciepło, może człowiek się rumieni, potem czuje się dobrze, a potem pękają żyły i tętnice, komórki rozpadają się na oczach, tak że nie działają żadne leki przeciwbólowe. No, nie żyję... Zadziwił mnie samego mój spokój. Być może był to ciągle nieprzetrawiony pierwszy etap godzenia się z tragedią - zaprzeczenie. Chociaż wiedziałem przecież, że umrę. Było to bezdyskusyjne. Nie przyczyniłem się do tego w żaden sposób, ale to się stało i nic na to nie poradzę. W moich rękach zostało to jak odejdę. Czy tak jak sam wybiorę? Czy może w popromiennych cierpieniach? No dobrze, jak popełnić bezbolesne samobójstwo na niedziałającym wahadłowcu?!

Zauważyłem, że z tyłu wahadłowca zebrała się grupka pasażerów, którzy szeptem coś uzgadniają. Wydało mi się to podejrzane. Czy znają sposób by się uratować? Co oni knują?! Odpiąłem się od pasów i bezczelnie, pełen pewności siebie, podleciałem do nich! Zobaczyli mnie, ale nie zareagowali w żaden sposób. Odwrócili się i bez słowa udali w kierunku śluzy. "Bez sensu!" - pomyślałem - "Nawet jeśli śluza ma grubsze ściany to i tak już zostali napromieniowani i nic im nie da ukrywanie się w niej!". Grupka weszła do wnętrza oprócz jednego mężczyzny trzymającego ciągle okrągły właz. Stał zostawiając mi miejsce, jakby zapraszał do środka. Odsunąłem się, nie wiedząc co oni zamierzają. Mężczyzna kiwną nieznacznie głową i wszedł do środka zamykając za sobą właz. Spojrzałem przez wizjer, ciekawy co wymyślili by się ratować. Zobaczyłem, ze część osób zaczyna przytulać się do siebie, jakaś para się całowała,  a mężczyzna, który wszedł ostatni, chwyta za dźwignie otwarcia zewnętrznych wrót.

"Nie!" - pomyślałem, po czym pęd statku, który nagle zaczął wirować z przeraźliwą prędkością, rzucił mną o ścianę. Bogu dzięki za inżynierów, którzy wymyślili ciamajdoodporne, miękkie panele... A może... A może szkoda, że nie rozbiłem głowy o ścianę w tym momencie? Gdy szaleńcze wirowanie, przestało rzucać mną w każdą stronę, desperacko, chwytając uchwyty umieszczone na ścianach i sufitach, podpłynąłem do kabiny pilotów, chcąc prosić ich o włączenie silników manewrowych, ustawienie się prosto do Ziemi i radę co robić dalej!

Drzwi były otwarte, wpłynąłem do środka i zobaczyłem obu pilotów. Przypominali mumie. Ich skóra wyglądała jak suchy i kruszący się pergamin. Była ściągnięta, odsłaniając zęby i wytrzeszczone oczy. Wyglądali jakby umierali tu wiele miesięcy. Pocili się krwią! Z okna ciągle sączyła się do wnętrza lepka, potworna, piękna zorza. Uciekłem natychmiast do kabiny pasażerskiej. Przywitały mnie jęki, zawodzenie i krzyki. Część ludzi wymiotowała krwią, część siedziała przypięta do foteli, wyjąc cichutko.

"Następny będę ja... Nie ma ucieczki... Nie ma łaski... Po prostu jeszcze się ruszam, a oni już nie mogą."
"Nic nie mogę zrobić z tą sytuacją! Nie zasłużyłem na nią! Nie przyczyniłem się do niej! Ale ona się stała i nic już z tym nie poradzę! Mam jeszcze siły by wybrać swoją śmierć. Mogę też pomóc tym ludziom"

Podszedłem do włazu śluzy. Ciągle była otwarta po zewnętrznej stronie. Zdjąłem jeden z białych, miękkich panelów, odsłaniając mechanizm awaryjnego odrzucenia drzwi śluzy. Zerwałem plombę i chwyciłem za dźwignię.

i się obudziłem...

Pokaż więcej komentarzy (7)