Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#stoicyzm

Lider

w Stoicyzm

32piorunów

To nie­znacz­ne ukłu­cie sa­tys­fak­cji, gdy zna­jo­memu coś nie wyj­dzie, wcale nie jest rzad­kie. Znamy słyn­ną wy­po­wiedź Gore’a Vi­dala: „Ile­kroć zna­jomy od­nosi suk­ces, cząst­ka mnie umie­ra”. Być może to dla­tego, że nie­świa­do­mie ry­wa­li­zu­jemy ze swoim przy­ja­cie­lem i je­ste­śmy prze­ko­nani, że ży­cie to gra o su­mie ze­ro­wej. Kiedy on coś traci, nie­świa­do­mie czu­jemy, że nas stra­ta omi­nęła albo że mamy mniej­szego pe­cha. Ta­kie my­śli nie są ra­cjo­nalne, ale po­wszech­ne.
Prze­ci­wień­stwem se­pa­ra­cji jest więź. Po­rów­nu­jąc się z in­nymi, zry­wamy ją. Praw­dziwy przy­ja­ciel ni­gdy nie od­czuwa sa­tys­fak­cji, gdy do­pada nas pech. Prze­ciw­nie. Cie­szy się z na­szych suk­ce­sów i mar­twi, gdy coś utra­cimy.
Od­po­wie­dzial­ność za tę ra­dość z cu­dzego nie­szczę­ścia, czyli scha­den­freu­de, nie do końca spo­czywa na nas. Zo­sta­li­śmy nie­świa­do­mie za­pro­gra­mo­wani, żeby ze sobą kon­ku­ro­wać.
Miej­my na­dzie­ję, że znaj­du­jemy się w schył­ko­wej fa­zie neo­li­be­ra­li­zmu, w któ­rym do po­rów­na­nia się z in­nymi – a co za tym idzie do two­rze­nia po­dzia­łów – za­chęca się, a na­wet po­strze­ga je jako na­tu­ralne. Prze­sią­kli­śmy men­tal­no­ścią nie­do­stat­ku, w któ­rej nie­świa­do­mie uwa­żamy ko­rzy­ści tego świa­ta – do­bry wy­gląd, spraw­ność fi­zycz­ną, ta­lent, sta­tus czy pie­nią­dze – za do­bra skoń­czone. Przy ta­kim na­sta­wie­niu ży­cie i za­soby stają się grą o su­mie ze­ro­wej: są­dzimy, że tego, co do­bre, nie może wy­star­czyć dla wszyst­kich – je­śli są wy­grani, to mu­szą być i prze­grani. Ale to nie­praw­da! Wszy­scy mo­żemy wy­grać, zwłasz­cza je­śli, tak jak sto­icy, uzna­my, że „zwy­cię­stwo” to suk­ces od­nie­siony w spra­wach, które znaj­dują się pod na­szą kon­trolą, czyli nasz cha­rak­ter, spo­sób, w jaki trak­tu­jemy in­nych, i to, jak re­agu­jemy na świat.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba1piorunów

Z perspektywy lat i czasu, wchodzenie w gównowyścig porównawczy z kimkolwiek, to najbardziej destrukcyjny ruch dla osoby obdarzonej elementarną empatią, jaki tylko można zrobić.

Natomiast świetna sprawa dla socjopatów wszelakich.

Lider

w Stoicyzm

36piorunów

Po­my­śl­cie o cza­sach spę­dzo­nych w szko­le i na stu­diach. W pod­sta­wówce i li­ceum wszy­scy je­chali na tym sa­mym wózku, no­sili te same mun­durki, cho­dzili co­dzien­nie na te same lek­cje i pro­wa­dzili mniej wię­cej ta­kie samo ży­cie. To­wa­rzy­stwo szkol­ne roz­cho­dzi się wpraw­dzie, gdy idzie­my na wyż­sze uczel­nie, ale tam znów wpa­damy w grupę ró­wie­śni­ków o po­dob­nych do­świad­cze­niach. Pro­blemy za­czy­nają się po ukoń­cze­niu stu­diów. Nie­któ­rzy po­dró­żują albo przez kilka lat pra­cują w ba­rze, inni po­dej­mują do­brze płat­ną pracę w kor­po­ra­cji, jesz­cze inni wcze­śnie biorą ślub i za­kła­dają ro­dzinę. I na­gle oka­zuje się, że nie idzie­my tą samą ścież­ką, co nasi zna­jomi. Być może czu­jemy, że wy­bra­li­śmy w ży­ciu złą drogę. Mo­żemy mieć wra­że­nie, że do­ko­na­li­śmy nie­tra­fio­nych wy­bo­rów. I znów do­pada nas FOMO. Za­czy­namy po­rów­ny­wać się do in­nych, a to bar­dzo nie­zdro­we: może nie tylko za­truć przy­jaź­nie, ale też ze­psuć nam przy­jem­ność z wła­snego ży­cia. Po­wstrzy­mu­jąc się od tego, oszczę­dzimy so­bie mnó­stwo cier­pie­nia. Może na­wet nie wie­dzie­li­śmy, że je so­bie za­da­jemy, bo po­rów­nań do­ko­nuje się nie­świa­do­mie. Gdy jed­nak zu­peł­nie je so­bie da­ru­jemy, nie tylko po­prawi to nam sa­mo­po­czu­cie, ale też po­zwoli in­nym czuć się le­piej w na­szym to­wa­rzy­stwie.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba5piorunów

@splash545 co do FOMO i szkodliwości porównywania się do innych zgadzam się w 100%.

Co do samego początku już nie. To wierutna bzdura. W szkole jedni pochodzili z bogatych, wykształconych rodzin, a inni nie. Jedni po lekcjach byli zawożeni przez rodziców na zajęcia dodatkowe, a inni musieli pracować w domu. Jedni imprezowali, podczas gdy inni w tym czasie uczyli się, w mylnym i naiwnym przeświadczeniu, że znajomość Pana Tadeusza będzie miała wpływ na ich los w przyszłości. Żadna z tych dróg nie była lepsza czy gorsza, były po prostu inne. I po ukończeniu takiej szkoły doświadczenia cichego anonka i szkolnej cheerleaderki będą zupełnie inne i zupełnie inaczej to zostanie przez nich zapamiętane i inaczej ich "zbuduje".

Gruba ryba1piorunów

>Jest wiele aspektów w życiu gdzie można, a nawet warto porównać swoje wybory z innymi, żeby na przyszłość zrobić coś lepiej, mądrzej.
@d.vil z moich doświadczeń wynika, że porównywać to można się w kontekście doboru mebli albo samochodu. To nadal są dosyć ważne wybory, ale nie są to kluczowe wybory w życiu.

Jako przykład. Większość moich znajomych pracuje w IT. Ja nie. Jakiekolwiek porównywanie się z nimi w sferze zawodowej byłoby dla mnie szkodliwe. Większość moich znajomych to albo single, albo osoby żyjące w takich luźniejszych związkach, bez dzieci. Porównywanie się do nich w kwestii organizacji życia w związku, organizacji czasu wolnego, gdzie ja mam bąbelka a oni nie, nie ma sensu.

Porównywanie się do innych ZAZWYCZAJ nie ma sensu i jest szkodliwe, bo w takim porównywaniu wychodzi nam zawsze na to, że trawa jest bardziej zielona za płotem, co jest najczęściej nieprawdziwe. A nawet jeśli jest bardziej zielona, to co z tego? Każdy ma jakąś tam swoją drogę życia i fakt, że sąsiad zarabia kilkukrotnie więcej nie powinien nam zaprzątać umysłu nawet na chwilę.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Stoicyzm

35piorunów

By prze­rwać cykl he­do­ni­stycz­nej ad­ap­ta­cji, sto­icy sto­so­wali me­todę wi­zu­ali­za­cji ne­ga­tyw­nych wy­da­rzeń.
Nie cho­dzi o to, by wpę­dzać się w lęk przed utra­tą rze­czy, któ­rych tak bar­dzo po­żą­da­li­śmy, tylko by wbić so­bie do głowy, że wszyst­ko, co mamy, jest „po­ży­czone” i w każ­dej chwi­li mo­żemy to stra­cić. Fan­ta­stycz­ne miesz­ka­nie, ape­tycz­ny part­ner, pre­sti­żowa, in­te­re­su­jąca praca, rzad­ka bi­żu­te­ria – nic z tego nie jest na­sze na wieki. (...)
Wy­obra­ża­jąc so­bie, że ko­goś lub coś tra­cimy, mo­żemy praw­dzi­wie do­ce­nić to, co ak­tu­al­nie po­sia­damy. Może te rze­czy nie są na­sze na za­wsze (w końcu są tylko po­ży­czone), więc mu­simy się nimi cie­szyć, póki mamy je do dys­po­zy­cji.
Se­neka pi­sze: „Nie ma pod­staw, aby wbi­jać się w dumę, ja­koby ota­cza­jące nas rze­czy były na­szą wła­sno­ścią: otrzy­ma­li­śmy je tylko jako po­życz­kę. Wolno nam z nich ko­rzy­stać i cie­szyć się nimi, ale czas uży­wa­nia okre­śla wła­ści­ciel daru. My na­to­miast mu­simy mieć w po­go­to­wiu to, co nam przy­znano na ter­min nie­okre­ślony, i na we­zwa­nie zwró­cić bez skar­gi: naj­gor­szy to dłuż­nik, co kłóci się z wie­rzy­cie­lem”

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Twórca0piorunów

Pięknie wytarta mania dla usprawiedliwienia złodziejstwa. Może Bóg mi odetnie kablówkę, skoro tylko od niego pożyczam, ale niestety płuc mi nie może odebrać, inaczej nie wypowiem: Spłaciłem dług, dawaj mi ich więcej.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

47piorunów

Mo­żemy zruj­no­wać so­bie te­raź­niej­szość, ha­ru­jąc na przy­szłe do­bra ma­te­rial­ne, któ­rych być może ni­gdy nie ku­pimy. Je­śli po­świę­ca­cie dłu­gie go­dziny, by za­ro­bić na le­xusa – stoik po­wie­dział­by, że prze­cież mo­żemy zgi­nąć w dro­dze do sa­lonu sa­mo­cho­do­wego. Zmar­no­wa­li­śmy ka­wał ży­cia i wol­no­ści, ży­jąc przy­szło­ścią i nie do­ce­nia­jąc tego, co mamy. Jak prze­ko­na­li­śmy się w roz­dzia­le Jak być śmier­tel­ni­kiem, czas to je­dyna cenna i praw­dzi­wie nie­za­stą­piona wa­luta.
Jak ujął to Se­neka:
Ocze­ki­wa­nie, na­sta­wione na ju­tro, a mar­nu­jące dzień dzi­siej­szy, sta­nowi naj­więk­szą za­wadę w ży­ciu. Dys­po­nu­jesz tym, co znaj­duje się w rę­kach Losu, a co w two­ich, wy­pusz­czasz. Czego wy­glą­dasz? Do­kąd zmie­rzasz?
Wszyst­ko, co może na­dejść, za­wie­szone jest w nie­pew­no­ści: żyj już w tej chwi­li!

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gruba ryba0piorunów

Ten fragment, mam wrażenie, może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Lepiej że stoickim spokojem znosić trudy w dążeniu do czegoś, niż stoicyzmem zasłaniać swoją nieudolność. Po to drugie, to prosta droga do depresji.

Lider2piorunów

@jaczyliktoo tu nie chodzi o to, żeby nieudolność zasłaniać stoicyzmem, tylko żeby się zastanowić nad swoimi wartościami. Czy np. zamiast dążyć do wymiany Golfa na Lexusa, nie lepiej jednak spędzić więcej czasu z rodziną, lub poświęcić go na swoje hobby?
Można też dążyć do poprawy relacji, lub do tego, żeby być w czymś lepszym. Czy dążenie do czegoś zawsze musi być dążeniem do posiadania coraz więcej i więcej?
Nie wiem też niby w jaki sposób umiejętność docenienia tego i cieszenia się tym co się ma miałaby być drogą do depresji.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Stoicyzm

7piorunów

jeżeli masz dostatecznie dużo pieniędzy żeby inwestować, a nie jesteś szczęśliwy, to więcej pieniędzy szczęścia Ci nie da

Lider4piorunów

Chcialem zauwazyc, ze kazdy ma dostatecznie duzo pieniedzy, zeby inwestowac

Gruba ryba1piorunów

@bartek555 rzeczywiście, można próbować takiej krytyki. Co więcej - zgadzam się z tym co powiedziałeś, technicznie zawsze możesz.

Chodzi mi bardziej o sytuacje praktyczna - masz gdzie mieszkać, co jeść, dostatecznie często zaznawać relaksu, cokolwiek dla Ciebie znaczy relaks i cokolwiek rozumiesz przez „dość czego”.

I jak już zarabiasz tyle pieniędzy i w taki sposób, ze „chciałbyś spędzić jeszcze jeden dzień w swoim życiu”, ze nie pracujesz żeby spełniać swoje zachcianki, tylko pracujesz z jakaś abstrakcyjna myślą „kiedyś będę na emeryturze i wtedy TEŻ chciałbym komfortowo żyć”, to masz juz pieniędzy dostatecznie dużo i więcej nie wpłynie mocno na poziom zadowolenia z życia.

Stąd moje twierdzenie, ze jeśli inwestujesz z myślą „dorobię się na inwestowaniu i wtedy będę żył komfortowo” to za wcześnie zacząłeś inwestować w instrumenty finansowe i powinieneś to inwestować w siebie - zwiększać pozyskiwany kapitał i poddać się „lifestyle inflation” do ZADOWALAJĄCEGO CIĘ poziomu.

dziekuje za to pytanie, pozwoliło mi bardziej rozwinąć myśl :man-bowing: daj znać jeśli z czymś się nie zgadzasz, niskich fal życzę :kissing_heart:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Stoicyzm

30piorunów

He­do­ni­stycz­na ad­ap­ta­cja, zwana rów­nież he­do­ni­stycz­ną bież­nią, na­stę­puje, gdy ra­dość i po­cząt­kowa eu­fo­ria zwią­zane z no­wymi rze­czami prze­mi­jają, a my – chcąc osią­gnąć ten sam po­ziom szczę­ścia – po­żą­damy co­raz wię­cej, co­raz to lep­szych przed­mio­tów. Ten pro­ces ad­ap­ta­cji jest nor­malny i po­wszech­ny; kiedy prze­mija urok no­wo­ści, do­tych­cza­sowy obiekt po­żą­da­nia po­wsze­dnie­je i staje się zwy­kłym ele­men­tem co­dzien­no­ści. Ist­nieją ważne ewo­lu­cyjne po­wody, dla któ­rych je­ste­śmy za­pro­gra­mo­wani w ten spo­sób, to nie jest wada w na­szym „pro­jek­cie”. Gdyby na­sze re­ak­cje emo­cjo­nalne z cza­sem nie tra­ciły na in­ten­syw­no­ści, nie mo­gli­by­śmy od­róż­nić bodź­ców istot­niej­szych (nowe i ważne wy­da­rze­nia) od tych mniej istot­nych (stare wy­da­rze­nia, które po­winny prze­mi­nąć). Gdyby nie na­stę­po­wał w nas pro­ces oswa­ja­nia no­wych bodź­ców, by­li­by­śmy prze­cią­żeni emo­cjami i nie­zdol­ni do do­ko­ny­wa­nia zmian, a w re­zul­ta­cie – do prze­trwa­nia.
Jed­nak po­ziom ad­ap­ta­cji he­do­ni­stycz­nej, na jaki we­szli­śmy, jest zde­cy­do­wa­nie zbyt wy­soki: na fali prze­lot­nych mód ku­pu­jemy rze­czy, które po kilku uży­ciach lą­dują na wy­sy­pi­sku. Za­opa­tru­jemy się w Ikei lub in­nych sie­ciów­kach w ta­nie me­ble i sprzę­ty go­spo­dar­stwa do­mo­wego, które nie są trwa­łe, i trze­ba je co roku wy­mie­niać. Na­krę­camy się na naj­now­sze tech­no­lo­gie, które szyb­ko stają się prze­sta­rzałe, bo ich pro­du­cenci mu­szą skło­nić kon­su­men­tów do ku­po­wa­nia ko­lej­nych, a ci to ro­bią, choć tak na­praw­dę ich nie po­trze­bują. Niby ży­jemy w do­stat­ku, ale wszyst­ko, co mamy, jest kiep­skiej ja­ko­ści i z dnia na dzień się po­gar­sza.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Fanatyk6piorunów

@splash545
trochę pan popłynął z tą Ikeą:
> Za­opa­tru­jemy się w Ikei lub in­nych sie­ciów­kach w ta­nie me­ble i sprzę­ty go­spo­dar­stwa do­mo­wego, które nie są trwa­łe, i trze­ba je co roku wy­mie­niać.

Właśnie jestem na etapie wykańczania domu i muszę przyznać, że meble z Ikei często mają znacznie lepszą jakość niż wiele z tych wspaniałych, własnoręcznie robionych na zamówienie u Prawdziwego Stolarza. Moja Ikea z mieszkania ma już 8 lat i w wielu przypadkach wciąż wygląda bardzo dobrze. Zaświadcza kuchnia.

Osobistość2piorunów

@rith IKEA zmienia się w czasie i jest bardziej eko, zastępując drewno papierem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
"prawdziwy stolarz" to szerokie pojęcia. są porządni i są paproki co za szafę i tak biorą 9k.

Tytan1piorunów

@rith Fajnie, ale po n latach z meblami Ikei mam jeszcze inne zdanie: "to zależy". Większość rzeczy jest po prostu średnia. Są też badziewia (półki z tektury to nie mit, po paru latach wyglądają po prostu źle). Nie kojarzę niczego "niezniszczalnego", nawet ich masywna praska do czosnku jest trochę gorsza niż się wydaje (choć i całkiem wygodna) niezniszczalny to jest mój stół z dębu, ale tego w Ikei nie kupiłem ; ).

Fanatyk2piorunów

@baklazan nie mówię że są niezniszczalne, tylko że wytrzymują znacznie więcej niż rok. Moja kuchnia jest bardzo mocno eksploatowana, dużo z żoną gotujemy i wciąż jest w bardzo dobrym stanie po 8 latach.
@viollu firma która robiła mi meble zrobiła je pożądnie, niestety niektóre materiały (zwłaszcza te które nie są lakierowane) wyglądają znacznie gorzej niż z Ikei ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Stoicyzm

50piorunów

Obec­ność on­line jest obar­czona jesz­cze więk­szym na­pię­ciem, bo w ne­cie nie funk­cjo­nują normy rzą­dzące kon­tak­tami twa­rzą w twarz. Tam znacz­nie ła­twiej o nad­uży­cia, ra­sizm, sek­sizm, osą­dza­nie i agre­sję niż na ulicy, a nikt nas nie uczy, jak się po­ru­szać w cy­fro­wym świe­cie lub ra­dzić so­bie z na­pa­ścia­mi, które nas tam spo­ty­kają. To jesz­cze zu­peł­nie nowy pro­blem. Źró­dłem nie­po­koju nie są jed­nak tylko ob­jawy in­ter­ne­to­wej na­gonki, ale też fakt, że wy­sta­wiamy się tam na po­kaz. Ży­cie w sieci wy­wiera pre­sję: mu­simy być za­bawni, cool, nie­omyl­ni, by­strzy i hot. Miarą suk­cesu jest nasz ostat­ni post. Na­szą atrak­cyj­ność mie­rzy się licz­bą otrzy­ma­nych po­lu­bień. Na szczę­ście im dłu­żej prak­ty­ku­jemy sto­icyzm, tym bar­dziej obo­jętne staje się nam cu­dze zda­nie na nasz te­mat. Po­szu­ki­wa­nie apro­baty in­nych lu­dzi prze­staje być na­szym ce­lem, bo wiemy, że nie mamy wpły­wu na ich opi­nie o nas, a uza­leż­nia­nie od nich po­czu­cia wła­snej war­to­ści i szczę­ścia przy­nie­sie nam tylko zmar­twie­nie i za­bu­rzy we­wnętrz­ną rów­no­wagę.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Gwiazdor13piorunów

No ciężko tego nie zauważyć. Ludzie jak piszą coś w necie potrafią zachowywać się tak wulgarnie i chamsko że głowa mała. Wiedzą, że są anonimowi, więc nie trzymają się żadnych zasad kultury.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Stoicyzm

24piorunów

Jeśli zaś przyjdzie jakiś człowiek i powie ci, że w trakcie pewnej dyskusji padło pytanie o to, kto jest najwybitniejszym filozofem, a któryś z rozmówców wymienił twoje imię, twoja niewielka dusza, która dotychczas miała wysokość jednego palca, rozciągnie się nagle do dwóch łokci. Jeżeli jednak ktoś inny powie o tobie: "To nieprawda, tego człowieka nie warto słuchać. Cóż on może wiedzieć? Zna jedynie podstawowe zasady i nic ponad to", odczuwasz zawstydzenie, bledniesz i zaczynasz krzyczeć: "Ja mu pokażę, kim jestem; udowodnię, że jestem wielkim filozofem". To jest jednak widoczne dzięki tym kwestiom, o których właśnie mowa: dlaczego próbujesz to pokazać, odwołując się do czegoś innego?
Czyż nie wiesz, że Diogenes wskazał w ten sposób jednego z sofistów, wyciągając w jego kierunku środkowy palec? Gdy ów człowiek wpadł w szał, Diogenes oznajmił: "Oto jego prawdziwe oblicze; sprawiłem, że mogliście je zobaczyć".

Epiktet, Diatryby

Gruba ryba0piorunów

@splash545 Jakby mnie ktoś nazwał filozofem, to bym go wyśmiał.

Lider1piorunów

@sierzant_armii_12_malp jest to cytat sytuacyjny, który Epiktet kierował do swoich uczniów. Nie każdy ma aspiracje, żeby być filozofem, jednak każdy może coś tam sobie z tego cytatu wyciągnąć.
Ciekawe jest to, że w naszym kraju filozof i filozofowanie bywa określeniem obraźliwym. W innych językach ponoć to nie występuje.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

33piorunów

Gdy­by­śmy wy­zbyli się po­trze­by bez­u­stan­nego po­sia­da­nia ra­cji, to me­dia spo­łecz­no­ścio­we mo­głyby być znów ta­kie jak w pierw­szej de­ka­dzie XXI wieku – pełne hu­moru, żar­tów, za­bawy, cie­ka­wych new­sów, re­la­cji na go­rąco, dys­ku­sji o książ­kach i mu­zyce, które warto po­znać, i rze­tel­nych in­for­ma­cji o ak­tu­al­nych wy­da­rze­niach. Bo te­raz przy­po­mi­nają ba­gno, na któ­rym wszyst­kim wszyst­ko wolno. Po­dzie­li­li­śmy się na ple­miona, które na in­ter­ne­to­wych plat­for­mach to­czą ide­olo­gicz­ne bi­twy na śmierć i ży­cie.
Mą­drość – jedna ze sto­ic­kich cnót – wy­pływa z umie­jęt­no­ści przy­swa­ja­nia i in­te­rak­cji z punk­tami wi­dze­nia od­mien­nymi od na­szego. Jak rów­nież z nie­usta­ją­cej go­to­wo­ści do zmie­nia­nia się i ucze­nia no­wych rze­czy.
„Je­żeli mi ktoś po­trafi udo­wod­nić i prze­ko­nać mnie, że nie­do­brze my­ślę lub dzia­łam, z ra­do­ścią po­stę­po­wa­nie swe zmie­niam. Szu­kam bo­wiem praw­dy, a ta ni­gdy ni­komu nie za­szko­dziła. Szko­dzi zaś so­bie ten, kto trwa w wła­snym błę­dzie i nie­świa­do­mo­ści”. Tak pi­sze Ma­rek Au­re­liusz.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

GURU5piorunów

@splash545

>jak w pierw­szej de­ka­dzie XXI wieku – pełne hu­moru, żar­tów, za­bawy, cie­ka­wych new­sów, re­la­cji na go­rąco, dys­ku­sji o książ­kach i mu­zyce

Chyba w innych internetach pierwszej dekady XXI byliśmy 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

53piorunów

Nie mu­sisz mieć zda­nia na każdy te­mat
Za­daj so­bie py­ta­nie: dla­czego mu­szę się wy­po­wie­dzieć w każ­dej spra­wie, która się to­czy obok mnie? Dla­czego mu­szę wy­gło­sić swoją opi­nię na te­mat ener­gii ją­dro­wej, szcze­pio­nek na co­vid, stopy bez­ro­bo­cia, po­li­tyki imi­gra­cyj­nej, filmu X, no­wych ak­to­rów w se­rialu Y, bit­co­ina czy gło­śnej ostat­nio spra­wy za­gi­nię­cia pana Z? (Lub też, cy­tu­jąc ame­ry­kań­skie­go ko­mika Bo Burn­hama: „Mam py­ta­nie: czy to jest ko­nie­czne? Czy każdy je­den czło­wiek na tej pla­ne­cie musi po­wie­dzieć, co my­śli na te­mat każ­dej jed­nej rze­czy, która się wy­da­rza? Czy na­praw­dę mu­si­cie? Za­py­tam ina­czej: czy ktoś, kto­kol­wiek, mógł­by, kurde, choć raz za­mknąć pysk?). (...)
Je­śli któ­raś z rad sto­ików może uczy­nić obec­ny świat lep­szym, to chyba ta, któ­rej udzie­la Ma­rek Au­re­liusz, że za­wsze mo­żemy nie wy­gła­szać swo­jego zda­nia. Ży­jemy w cza­sach po­dzia­łów. Jak wielu kłót­ni mię­dzy przy­ja­ciół­mi, ko­le­gami z pracy, człon­kami ro­dzin można by unik­nąć, gdy­by­śmy umie­li za­cho­wać swoje opi­nie dla sie­bie?

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Sum1piorunów

"Jeśli chcesz się poprawić, bądź zadowolony z tego, że wyglądasz na bezradnego i głupiego w nieistotnych sprawach", Epiktet.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Stoicyzm

30piorunów

Czyż nie lepiej powiedzieć: czyń, co nieodzowne, co ci zaleca uczynić rozum żywej istoty, którą jej natura przeznacza do życia we wspólnocie, i czyń to tak, jak ona ci zaleca. To bowiem przyniesie ci pogodę, nie tylko dlatego, że postępować będziesz dobrze, lecz i dlatego, że czynić będziesz mało. Bo skoro największa część naszych słów i działań nieodzowna nie jest, to jeśli je odrzucić, będzie się miało więcej swobody i spokojności duszy. Przy każdym działaniu trzeba sobie powtarzać pytanie: czy działanie to nie należy do niekoniecznych? Lecz trzeba nie tylko eliminować działania, ale i wyobrażenia niekonieczne. W ten sposób nie pójdą za nimi działania zwykle z nich wynikające.

Marek Aureliusz, Rozmyślania

Lider

w Stoicyzm

25piorunów

Bę­dąc isto­tami spo­łecz­nymi, sto­icy uwa­żali, że nie można stro­nić od to­wa­rzy­stwa, na­wet je­śli się tam pije. Nie warto za­my­kać się w domu i sza­leć na In­sta­gra­mie. Trze­ba brać udział: w fe­sti­wa­lach, świę­tach i ba­wić się, ale tak, by nie stra­cić kon­troli. Im­preza? Tak, ale z za­cho­wa­niem roz­sądku! Se­neka ra­dzi: „Wpraw­dzie da­leko męż­niej jest być wstrze­mięź­li­wym i trzeź­wym wśród pi­ja­nego i wy­mio­tu­ją­cego tłumu, lecz bar­dziej zgod­nie z po­czu­ciem umia­ru jest nie wy­róż­niać się, a za­ra­zem i nie mie­szać się ze wszyst­kimi oraz speł­niać to samo, lecz nie tym sa­mym spo­so­bem. Wszak można dzień świą­tecz­ny spę­dzić bez roz­wią­złej swa­woli.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Lider

w Stoicyzm

53piorunów

Po­nie­waż spo­ży­wa­nie al­ko­holu to bar­dzo stary, bar­dzo po­wszech­ny i bar­dzo ludz­ki pro­blem, sto­icy opra­co­wali kilka sztu­czek, które po­ma­gają za­cho­wać umiar w tym za­kre­sie.
Prak­ty­kuj od­ma­wia­nie
Ist­nieje zna­ko­mita tech­nika prak­ty­ko­wa­nia umia­ru opra­co­wana przez sta­ro­żyt­nych sto­ików, która po­lega na od­ma­wia­niu na­po­jów al­ko­ho­lo­wych, które ktoś nam pro­po­nuje. Za jej po­mocą ćwi­czymy pa­no­wa­nie nad pra­gnie­niem.
Epik­tet za­chę­cał uczniów do „nie­chwy­ta­nia” ofe­ro­wa­nej żyw­no­ści i na­po­jów. Na przy­kła­dzie bie­siady
ob­ja­śniał ko­rzy­ści pły­nące z umia­ru, nie tylko w za­kre­sie je­dze­nia:
Pa­mię­taj, że w ży­ciu wi­nie­neś się za­cho­wy­wać jak na bie­sia­dzie. Po­sta­wią przed tobą wo­kół krą­żącą misę – wy­cią­gnij rękę i przy­zwo­icie weź swoją część. Idzie w ruch da­lej – nie za­trzy­muj! Nie do­szła jesz­cze do cie­bie – nie wódź za nią z dala złak­nio­nymi ocza­mi, ale cze­kaj spo­koj­nie, aż ta misa sta­nie przed tobą. Tak samo się za­cho­wuj wo­bec dzie­ci, tak samo wo­bec żony, tak samo wo­bec god­no­ści, tak samo wo­bec bo­gac­twa, a sta­niesz się kie­dyś w przy­szło­ści god­nym współ­bie­siad­ni­kiem bo­gów. A je­śli znowu na­wet nie się­gniesz ręką po za­sta­wione przed tobą po­trawy, wtedy to już nie tylko bę­dziesz współ­bie­siad­ni­kiem, lecz nadto współ­rząd­cą bo­gów.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Twórca2piorunów

Ależ z tego bije przekonanie, że alkohol to taka starożytna bestia, którą jak cerbera trzeba okiełznać, by wypaść na bohatera.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Stoicyzm

36piorunów

Od człowieka żąda się tylko, by przynosił pożytek ludziom: jeśli potrafi – wielu, a jeśli nie – to choćby nielicznym, a jeśli nie – to choćby najbliższym, a jeśli nie – to choćby samemu sobie. Jeśli bowiem stanie się pożyteczny dla innych, działa także dla wspólnej sprawy. Podobnie ten, kto staje się gorszy, nie tylko szkodzi sobie, lecz także tym wszystkim, którym mógłby pomóc, gdyby stał się lepszy. A więc każdy, kto ma zasługi wobec samego siebie, tym samym przynosi korzyść innym, gdyż przygotowuje dla nich pomoc w przyszłości.

Seneka, O bezczynności

Lider

w Stoicyzm

23piorunów

Uza­leż­nie­nie jest wro­giem ra­cjo­nal­nego my­śle­nia
Cnota umia­ru ofe­ruje jed­nak znacz­nie wię­cej niż tylko do­bre sa­mo­po­czu­cie fi­zycz­ne czy też rów­no­wagę w ciele. Nie­ule­ga­nie wszyst­kim pra­gnie­niom zwięk­sza prze­ni­kli­wość my­śle­nia, daje przej­rzyst­szy ogląd świa­ta, po­zwala na po­dej­mo­wa­nie ra­cjo­nal­nych de­cy­zji i uła­twia obro­nę przed żą­dzami i po­ku­sami do­ma­ga­ją­cymi się bez­u­stan­nego za­spo­ka­ja­nia (mowa o uza­leż­nie­niach). Umiar­ko­wa­nie po­zwala nam ode­brać moc czyn­ni­kom i si­łom ze­wnętrz­nym, które ina­czej mogą być trud­ne do opa­no­wa­nia.
Nad­mier­ne fol­go­wa­nie żą­dzom i na­stę­pu­jące po nim wy­rzuty su­mie­nia nie tylko wpro­wa­dzają za­męt w ciele (i utrud­niają osią­ga­nie ta­kich ce­lów jak utra­ta wagi), ale za­bu­rzają też spo­kój umy­słu, mo­gąc pro­wa­dzić do uza­leż­nień i nad­mier­nego przy­wią­za­nia.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Lider

w Stoicyzm

31piorunów

Dla­czego umiar jest taki ważny?
Bo nad­miar nie służy ciału. Gdy za dużo zjemy albo wy­pi­jemy, czu­jemy się nie­zdro­wo, nie­swojo, tra­cimy we­wnętrz­ną rów­no­wagę. Po­my­śl­cie, co się dzie­je, kiedy przy jed­nym po­sie­dze­niu po­chło­niemy całą cze­ko­ladę albo pacz­kę chrup­ków ku­ku­ry­dzia­nych. W cza­sie je­dze­nia jest nam przy­jem­nie, ale gdy się otrzą­śnie­my z transu, po­pa­trzy­my na pu­ste pa­pier­ki i to­rebki i wsłu­chamy się w to, co mówi nam ciało, stwier­dzimy, że nie czuje się fan­ta­stycz­nie. Do­pad­nie nas za­równo fi­zycz­ne uczu­cie prze­je­dze­nia, jak i psy­chicz­ne po­czu­cie winy, wsty­du i żalu.
Ale tej jed­nej lek­cji nam nie wy­star­czy.
Weźmy na przy­kład pi­cie al­ko­holu. Można by po­my­śleć, że jedna upoj­na noc, po któ­rej bu­dzimy się obo­lali, po­winna na­uczyć nas ro­zumu. Wi­sząc z głową nad klo­ze­tem, przy­się­gamy so­bie „ni­gdy wię­cej!”, ale za­po­mi­namy o przy­się­dze i w naj­bliż­szy pią­te­czek sy­tu­acja się po­wta­rza. Mo­żemy tkwić w ta­kiej pę­tli ca­łymi la­tami, od­da­jąc swoje ciało i or­gany na prze­miał mły­nowi uciech.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Stoicyzm

28piorunów

Sto­icy uwa­żali, że umiar jest klu­czem do do­brego sa­mo­po­czu­cia, my­śle­nia i wy­glądu. Byli świa­domi, że prak­ty­ko­wa­nie go nie tylko po­maga unik­nąć kaca i prze­je­dze­nia, ale też wpły­wa na sze­reg in­nych ob­sza­rów. Za­cho­wajmy umiar w je­dze­niu i pi­ciu, a dzię­ki ćwi­cze­niu „mię­śnia sa­mo­kon­troli” za­uwa­żymy, że po­wścią­gli­wość roz­sze­rzy się na inne ob­szary ży­cia, które mogą wy­my­kać się spod kon­troli lub być w taki czy inny spo­sób nie­zrów­no­wa­żone. Przy­kła­dem może być skłon­ność do zbyt­niego an­ga­żo­wa­nia się w pracę, sport, je­dze­nie czy spa­nie.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój

Gruba ryba0piorunów

Tak. Zwłaszcza demonstrowali umiar w zarabianiu pieniędzy. Dziś im bym dał góra miesiąc, a potem do kartonu.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

28piorunów

Gniew nie­sie ze sobą dużo ener­gii, która może spra­wić, że po­czu­jemy się do­brze, zwłasz­cza je­śli wcze­śniej czu­li­śmy apa­tię i za­stój. Taka wście­kła fala go­rąca po­trafi mieć nie­zwy­kle oczysz­cza­jące dzia­ła­nie. Oczy­wi­ście, jak do­brze wiemy, to, co w da­nej chwi­li wy­daje się oczysz­cza­jące, może mieć opła­kane skut­ki, jak po­żar lasu. Za­miast więc wy­bu­chać gnie­wem, wy­ko­rzy­staj­my jego ener­gię w po­zy­tywny spo­sób.
Na przy­kład do ini­cjo­wa­nia zmian i wy­do­by­wa­nia się z nie­ko­rzyst­nych sy­tu­acji, tok­sycz­nych związ­ków nie mu­simy jed­nak wcale wy­bu­chać. Za­miast tego wy­ko­rzy­stu­jemy gniew jako sy­gnał, że trze­ba do­ko­nać w ży­ciu zmian. Staje się on wtedy formą in­tu­icji i prze­wod­ni­kiem. Po­zwól­my so­bie go po­czuć, ale po­tem wy­ko­rzy­staj­my tech­niki, o któ­rych mówi Se­neka, na przy­kład opóź­nia­nie re­ak­cji, by nie była ona emo­cjo­nalna. To po­cząt­kowe mocne uczu­cie – gdy już pod­damy je chłod­nym oglę­dzi­nom – może wska­zy­wać na ob­szary, które nas nie sa­tys­fak­cjo­nują, fru­stru­ją lub wy­ma­gają zmian. Po­wstrzy­my­wa­nie się od wy­bu­chów gnie­wu to nie to samo, co go­dze­nie się na złe trak­to­wa­nie. Im­puls gnie­wu do­star­cza waż­nych in­for­ma­cji. Po­cząt­kowe uczu­cie zło­ści może być sy­gna­łem do pod­ję­cia ko­niecz­nych dzia­łań, na przy­kład od­su­nię­cia się od sy­tu­acji lub osoby, za­koń­cze­nia re­la­cji, zmia­ny pracy albo prze­nie­sie­nia się do in­nego ze­społu.

Brigid Delaney, Zachowaj spokój 

Lider

w Stoicyzm

25piorunów

Musimy więc walczyć przeciwko pierwszym do gniewu pobudkom. Pobudką do gniewu jest wyobrażenie doznanej krzywdy, któremu nie tak łatwo należy dać wiarę. Co więcej, nawet rzeczom jasnym i oczywistym nie wolno natychmiast ulegać. Niejedno bowiem jest fałszem, chociaż ma wszelkie pozory prawdy.
Należy zawsze zostawić sobie czas do namysłu, a dzień właściwy odsłoni prawdę. Niech uszy nie będą łatwowierne na oskarżenia. Tę słabość natury ludzkiej musimy mieć na uwadze i dobrze ją znać, że mianowicie czego niechętnie słuchamy, w to chętnie wierzymy, a zanim rzecz osądzimy, już się gniewamy.

Seneka, O gniewie