MarchewGruba ryba
47piorunówKolejna ładna inwersja w Tatrach, pierwszy raz w zimowych warunkach (° ͜ʖ °)

Wglada ze mało sniegu, ciekawe jak warunki trekkingowe.
MarchewGruba ryba
47piorunówKolejna ładna inwersja w Tatrach, pierwszy raz w zimowych warunkach (° ͜ʖ °)

Wglada ze mało sniegu, ciekawe jak warunki trekkingowe.
PiechurGruba ryba
66piorunówSiema,
Lubicie łańcuchy? To zapraszam na #piechurwedruje :hiking_boot:
---------
Szczyty: Nosal, Zawrat, Świnica, Kasprowy Wierch (Tatry)
Data: 13 sierpnia 2024 (wtorek)
Staty: 25.5km, 11h20, 1,775m przewyższeń
Opisywałem niedawno wycieczkę na Szpilówkę, na której byłem z Myszą oraz kolegą i jego synkiem. Otóż w tym samym czasie, gdy my spędzaliśmy cudowne chwile z pociechami, jego żona zaliczyła swój pierwszy wyjazd w Tatry, podczas którego miała okazję z dość bliska zobaczyć niedźwiedzicę z młodymi. Nie przeciągając wstępu - tak jej się spodobało, że zaczęła wiercić mi dziurę w brzuchu, żebym zorganizował jakiś wypad w nasze najwyższe góry. Niedźwiedzia trudno przebić, ale postanowiłem zapewnić choć namiastkę tych emocji. Udało mi się znaleźć termin, w którym (dzięki żonie) mogłem się wyrwać na cały dzień, i ciemną nocą pojechaliśmy z koleżanką do Kuźnic.
Punkt 3:45 wyruszyliśmy z parkingu zielonym szlakiem na Nosala. To była dobra decyzja, bo pierwsze zasapanie mieliśmy dzięki temu za sobą dość wcześnie i szybko wpadliśmy w dobry rytm. Marsz mijał bardzo przyjemnie i zanim się obejrzeliśmy byliśmy już na niebieskim szlaku. Niebo zaczynało już pięknie różowieć zwiastując rychłe nadejście słońca. Na Przełęczy Między Kopami puszczało już nam oko spomiędzy gałęzi krzewów. Klimat był fantastyczny.
Jeszcze lepiej było na Hali Gąsienicowej, która skąpana w żółciach i pomarańczach wyglądała jak z bajki. Świetne miejsce na przywitanie pierwszych promieni nadchodzącego dnia. Przy schronisku Murowaniec zrobiliśmy sobie pierwszą przerwę na posiłek i nasmarowanie twarzy kremem do opalania. Czas mieliśmy całkiem fajny - była 6 rano, a nas czekał cały dzień przemierzania górskich szlaków. Kondycyjnie obydwoje byliśmy dobrze przygotowani, także nastroje dopisywały.
Z Hali poszliśmy na Czarny Staw Gąsienicowy. Trasa była łagodna, choć (jak to w Tatrach) usiana dużymi głazami, na których lubią wykręcać się kostki. Przy Stawie znów zrobiliśmy krótką przerwę i ruszyliśmy na Zawrat. Podchodziliśmy od strony północnej, a więc całkowicie zacienionej, co było plusem ze względu na brak piekącego słońca. Trochę się bałem, ze skały mogą być zbyt śliskie, ale wszystko było ok. Droga była męcząca dla nóg, ale nie aż tak jak przy podejściu na Rysy. W końcu, jakiś kawałek za Zmarzłym Stawem, doszliśmy do łańcuchów i stwierdziłem, że to dobry moment na założenie kasków (dużo ludzi szło bez, ale ja wolę być dodatkowo zabezpieczony).
Byłem ciekawy, jak na łańcuchach poradzi sobie koleżanka, ale było tak jak myślałem - miała z nich olbrzymią frajdę i skakała na nich jak małpa po gałęziach. Świetna jest to trasa, polecam bardzo Zawratowy Żleb, jednak warto brać pod uwagę, że wymaga on jednak przygotowania kondycyjnego i osoby z lękiem wysokości mogą mieć na nim problem. W każdym razie według mnie było bardzo fajnie, ale ja lubię łańcuchy.
Niebawem zobaczyłem w skale maleńką figurkę Maryi, co oznaczało, że Zawrat jest tuż za rogiem. Na nim również zrobiliśmy przerwę na posiłek. Tu słońce prażyło i nie było już przed nim ucieczki. Była już 8:30, więc czerwonym szlakiem ruszyliśmy zdobyć Świnicę, główny cel naszej wycieczki. Trasa - jednokierunkowa - prowadziła przez łańcuchy i klamry, czyli znów to, co tygryski lubią najbardziej. Widoki były fenomenalne, przejrzystość świetna, zapowiadało się, że tym razem uda mi się coś ze Świnicy zobaczyć, bo poprzednim razem, gdy na niej byłem, tonęła w chmurze.
Tym razem było idealnie. Zrobiliśmy dłuższą przerwę na posiłek, zrobienie masy pamiątkowych zdjęć i na zwyczajne czerpanie z chwili. Następnie zeszliśmy do Świnickiej Przełęczy - w tę stronę trasa była dwukierunkowa, więc trzeba było wymijać się z wchodzącymi turystami, przepuszczając ich zwłaszcza przy klamrach i łańcuchach. Pamiętam, że byłem nieco zaskoczony, że tak dużo rodziców bierze w to miejsce swoje małe dzieci, z których najmłodsze miały na oko może 6-7 lat. Ja bym chyba nie zdecydował się zabrać tam Myszy przed dziesiątym rokiem życia.
Z przełęczy udaliśmy się na Kasprowy Wierch, żeby wykorzystać dzień na maksimum. Mimo, że odcinek nie był aż tak bardzo długi i brak na nim było poważnych przewyższeń, to jednak zmęczenie zaczęło dawać nam się we znaki. W końcu jednak dotarliśmy na Kasprowy, który roił się od turystów, którzy wjechali na niego kolejką. Dużą ich część stanowiły osoby z Bliskiego Wschodu, na co ciężko nie było zwrócić uwagi. Znów zrobiliśmy długą przerwę, tym razem racząc się bezalkoholowym piwem, kupionym co prawda za majątek, ale smakującym w tamtej chwili lepiej, niż jakiekolwiek alkoholowe piwo, które piłem.
Po odpoczynku zaczęliśmy schodzić zielonym szlakiem do Kuźnic. Przez spory czas mogliśmy się jeszcze cieszyć przepięknymi widokami, jednak, jak to zwykle bywa przy schodzeniu, dość szybko skupiliśmy się na tym, żeby mieć to w końcu za sobą (czy jest na sali ktoś, kto lubi schodzić?). Na trasie mieliśmy okazję minąć klasykę niedzielnych turystów, a więc osób zupełnie nie przygotowanych kondycyjnie i sprzętowo, które wyglądały jakby przyszły prosto z Krupówek, myśląc, że Kasprowy to taki mały pagórek do obskoczenia w godzinę. Może minąć i sto lat, a tacy ludzie zawsze się znajdą.
Niedaleko Kuźnic skorzystaliśmy jeszcze z zejścia do Bystrej, w której zanurzyliśmy zmęczone stopy. Woda była lodowata, ale działała cuda - polecam robić tak po każdej długiej wyprawie. Później minęliśmy dolną stacje kolejki, przy której rzecz jasna roiło się od turystów, zobaczyliśmy Nosal, na którym byliśmy kilkanaście godzin wcześniej, i dotarliśmy do samochodu. Była godzina 15, także trasa powrotna do Krakowa minęła w miarę sprawnie i bez większych korków.
Teraz podsumowanie trasy: była świetna. Naprawdę. Jedna z fajniejszych, na jakich byłem. Widoki, poziom trudności, łańcuchy i klamry, ekspozycja, wszystko w odpowiednich proporcjach. Polecam gorąco.

@Piechur ech, jak sie tak patrzy na zdjecia, to te wysokosci to sie nie wydaje jakies wielkie halo, ale jakis czas temu zdarzylo mi sie przejsc z czerwonych wierchow na kasprowy i w niektorych momentach bylem lekko obsrany, a to w zasadzie zwykla sciezka 😁 leku wysokosci sie chyba nie da pozbyc
Mr.MarsGURU
3piorunów130 lat temu, 8 grudnia 1894 r. w Zakopanem zmarł Jan Krzeptowski Sabała zwany “Homerem Tatr”. O śmierci 86-letniego tatrzańskiego gawędziarza, muzykanta, myśliwego, przyjaciela doktora Tytusa Chałubińskiego i Stanisława Witkiewicza pisały wówczas polskie gazety we wszystkich trzech

ZiomanAutorytet
7piorunówhttps://www.youtube.com/watch?v=ZvHtDM0Y1rk
Romek Ficek znów wybrał się na wyrypę w jego stylu - tym razem padło na bieg dookoła Tatr zimą. Jedyne 188 km i ponad 10k w górę 😅 Piękne ujęcia, jak to zwykle bywa (polecam cały kanał i ogólnie Szczytografię).

MarchewGruba ryba
9piorunówZima w tatrach, w tym roku bardzo późno.
Nie mam pewności czy ten śnieg dotrzyma wiosny.

MarchewGruba ryba
20piorunówPoranek na Kasprowym.

MarchewGruba ryba
19piorunówDziś kolejna inwersja ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
ps. Wystające coś po prawej stronie to Babia Góra.

MarchewGruba ryba
58piorunówDzisiejszy Kasprowy Wierch (° ͜ʖ °)

Ładnie, po drodze pewnie słaba widoczność :v
Uuu jaka ładna inwersja :raised_hands:
Banan11Fanatyk
4piorunówKoleś robił naleśniki na Giewoncie...
Nie wiem co sądzić.
https://www.instagram.com/reel/DBoCX3iI6T0/?igsh=MXAyZGo5cXFzMGFiYw%3D%3D
@Banan11 Nie nabijać atencyjnej dziwce odsłon, to przede wszystkim.
@Banan11 To nie Giewont. Krzyż na Giewoncie jest dużo, dużo większy.
Dodatkowo, Giewont jest tak zawalony ludźmi, że czasem ciężko nawet plecak zdjąć. Jakby ktoś takie coś zaczął odwalać na Giewoncie, to ci na górze chyba by go zrzucili, a 200 osób czekające w kolejce na szczyt by po drodze biło brawo.
ta zaraza wjedzie wszędzie

Kupił elektryczny rower górski więc chciał go wykorzystać w 100% :)
RavmFanatyk
62piorunów
@Ravm Szkoda że nie mogę Ci dać więcej piorunów.
Byłem na Siwym dwa miesiące temu i też szedłem do Huty.
MarchewGruba ryba
35piorunów
@Marchew kocharz gury jak papierz kochau?
Mr.MarsGURU
34piorunów6 października 1929 r. na południowej ścianie tatrzańskiej Zamarłej Turni zginęły Marzena (lat 18) i Lida (16) Skotnicówny; pionierki samodzielnego taternictwa kobiet, nastoletnie feministki. Tragedię uwiecznił w wierszu zakochany w Marzenie poeta Julian Przyboś. Zamarła Turnia (2179 m

ZielczanFanatyk
11piorunów
Przez chwilę przeczytałem, że to był atak grzybiarza na Słowacji i nie żyje niedźwiedź
@bojowonastawionaowca silni ci Słowacy, jesz grzyba i pokonujesz niedźwiedzia
@wiatraczeg może nowe wcielenie Mario?
@bojowonastawionaowca zjadł mu kanie z rezerwacją, bo niedźwiedzie nie umieją czytać
@bojowonastawionaowca A ja przeczytałem, że niedzwiedz napadł na Słowację. Poddali się już ?
grzyby to niebezpieczna pasja
Komentarz usunięty
@UmytaPacha Ernest Hemingway mówił:
„Są tylko trzy dyscypliny sportowe: walki byków, wyścigi samochodowe i alpinizm.
Reszta to tylko gry.”
@voy.Wu za to jakie emocje
lukasz-piernikarczykOsobistość
31piorunówNajwyższy szczyt Polski, Rysy często zdobywa się od strony słowackiej. Ten szlak jest z parkingu krótszy oraz prostszy. Nie oznacza to, że nie ma trudniejszych momentów. Są łańcuchy oraz strome podejścia, ale nie powinny one być problemem dla sprawnego fizycznie turysty. #podroze

PiechurGruba ryba
14piorunówW dniu dzisiejszym (2024-09-26) zostaje wstrzymana sprzedaż biletów do Tatrzańskiego Parku Narodowego we wszystkich punktach wejścia. Odradza się wychodzenie na szlak ze względu na ciężkie warunki pogodowe - porywisty wiatr łamie gałęzie i drzewa, co stanowi zagrożenie dla turystów. Na

MarchewGruba ryba
18piorunów
RzeznikLider
42piorunówTym razem pozdrowienia z krainy chyt... Zaradnych górali czyli spod samiuśkich Tater.

Hej!
Uwazej na kockodana panocku hej
CinkciarzFenomen
80piorunówNa Gerlachu k⁎⁎wa, a gdzie?
Chwale się, bo mimo sędziwego wieku udało mi się nie umrzeć. Jeszcze tylko Orlej mi brakuje do bucket list i więcej mnie te góry nie obchodzą.

@Cinkciarz zazdro!!!
Graty mordo, ciężka trasa :) skąd startowałeś?
teetxZawodowiec
5piorunów#tatry #zakopane (dla zasięgu) #turystyka
Start i koniec pieszej wędrówki w Kirach, Tatry zachodnie.
Polecacie jakąś trasę i atrakcje? Wiadomo - jaskinia Mroźna czy Mylna są mi znane 😉
@teetx Nad Mylną masz jeszcze jaskinie Raptawicką i w drodze powrotnej do Kościeliska płatna i chyba z przewodnikiem jaskinia Mroźna. Tak to mile wspominam Sarnią skałe- świetny widok na szczycie- oraz Czerwone wierchy o tej porze roku są fajna opcją-picrel niżej. Giewont jak nie ma kolejki na łańcuchach od bidy też można zachaczyc po drodze.
Poza Jaskiniami polecam Ornak i Starorobociański z zejściem do Chochołowskiej, tylko później trzeba pokombinować, żeby tym zasranym asfaltem nie iść.
Jak masz czas i siły to może tak, tylko to już trzeba byłoby naprawdę z rańca i cały dzień leźć, na tę porę roku może być ciężko.
Trasa: Kiry – KiryCzas przejścia: 14:43 h, dystans: 33.5 km, GOT: 64 pkt., suma podejść: 2413 m, suma zejść: 2428 m, przez: Schronisko PTTK na Hali Ornak, Starorobociański Wierch, Trzydniowiański Wierch, Schronisko PTTK na Polanie Chochołowskiejmapa-turystyczna.pl33km to dla mnie zabójstwo ;) max wyznaczyłem sobie trasę 22
@teetx No to Czerwone Wierchy i Giewont 😉