InstytutKonserwacjiMaryliRodowiczGruba ryba
40piorunów
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Ciuchcia, ciuchcia a u mnie zamknęli całą lokalną kolej do Trójmiasta na 3 lata, przed wakacjami. XD
InstytutKonserwacjiMaryliRodowiczGruba ryba
40piorunów
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Ciuchcia, ciuchcia a u mnie zamknęli całą lokalną kolej do Trójmiasta na 3 lata, przed wakacjami. XD
zuchtomekGURU
21piorunówNo dobra. Mimo, że urlop generalnie zaplanowany i atrakcje wybrane to jednak zawsze warto spytać o coś mniej oczywistego.
Po latach wracamy do Kotliny Kłodzkiej (no dobra trochę obok), tym razem w miejscowości Zlaté Hory.. bo u sąsiadów wyszło taniej za Hotel ¯\\(ツ)/¯ No i będę się mógł na socialach chwalić, że byłem ZA GRANICO - całe 2km, ale nikt tego nie sprawdza!
Jedziemy z córką lvl 6, więc głównie pod nią 'atrakcje', ale może coś dorzucicie 'po trasie' lub w promieniu powiedzmy 100km od Głuchołazów, a i zmianę planów wezmę pod uwagę bo sztywnego planu co do dnia i godziny ani miejsc nie mam.
Jadę z dwiema kobietami więc harmonogram godzinowy nie ma prawa się udać ( ͡° ͜ʖ ͡°)
To co zobaczymy w losowej kolejności:
Zoo we Wrocławiu*
Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie* (tak mam bilety)
Kopalnia Złota w Złotym Stoku*
Biskupia Kopa* - szczyt z listy korony gór Polski
Szczeliniec i Błędne Skały*
Spacer w chmurach i wiszący most* na Dolnej Morawie
Przejeżdżając obok Kłodzka na pewno Park miniatur*
Twierdza Srebrna Góra* (w Kłodzkiej byłem, zresztą we większości miejsc byłem - córce chcę pokazać ;P)
Brno* (tu jeszcze totalnie nie wiem co jest do zobaczenia, ani jak ugryźć)
Głuchołazy no i Zlate Hory* (jeden dzień bardziej lokalnie, bez wyjazdów)
Poza zwiedzaniem i łażeniem, chciałbym córkę wrzucić do jakiegoś 'parku rozrywki', 'sali zabaw' czy czegoś w podobnym stylu - może ktoś coś zna..
#urlop #turystyka #kiciochpyta #wakacje #kotlinaklodzka #dolnyslask #wczasy #zuchpostuje #glucholazy

Po Szczelińcu kopalnia w nowej rudzie. Może jakiś zrujnowany pałac na dziko?
@zuchtomek Masz tu mały przewodnik od osoby, która jeździ tam co roku:
Jeśli ci się uda to szukaj biletów do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach. Córka będzie na pewno zachwycona warsztatami z tkania papieru.
Oprócz tego mając na uwadze dziecko polecam:
- spływ Nysą Klodzką do Barda albo rafting
- W Dolni Moravi jest sporo atrakcji dla dzieci przy Skywalku, ale w Ceskie Petrovice jest taki mały kameralny ośrodek https://maps.app.goo.gl/1N1ELrZs15Pm9nPQ9
- Obok Ceskich Petrovic polecam rezerwat Zemska Brama - piękne miejsce na piknik
- Jeśli akurat coś będzie (a często są eventy) to jedźcie do Neratova. Sama mała wioska składa się z Browaru, ślicznego kościoła zwieńczonego szklanym dachem i gospody
- Jakby było wam za gorąco polecam kąpiel w zimnej wodzie na Zalewie w miejscowości Pastviny
- w Ceskiej Trebovej często są parowozy i jazda pociągiem zabytkowym
Jest jeszcze profil na FB co się dzieje w Kotlinie Kłodzkiej (jakoś tak)
I przypomniało mi się, w Radkowie jest piękny park wodny z dmuchanymi przeszkodami.
lukasz-piernikarczykOsobistość
50piorunówGruzja oczarowała nas przepięknym Kaukazem, świątyniami posadowionymi na szczytach oraz malowniczymi dolinami nad którymi górują ośnieżone skaliste granie. To również państwo nietypowych zabytków jak koshki w Swaneti, Skalne Miasto Uplisciche czy malowniczy zamek Ananuri. #podroze

Statyczny_StefekFanatyk
82piorunówNo dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o #slowenia - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".
Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.
Zatem zacznę od kilku [#ciekawostki](/tag/ciekawostki) o Słowenii:
* Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)
* Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)
* Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty
* Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy
* Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska
* ...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska
* Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)
* Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka
* Mają też najstarszą winorośl na świecie
* I jedną z większych jaskiń) udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz
* Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim
No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?
Przede wszystkim można spędzać #urlop aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).
Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.
---
No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.
Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był #rower w #gory W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar, a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event, polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.
Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan. Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.
Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt 😉 I to nie ze względu na zmęczenie - trasa prowadziła głównie przez lasy. To jest pewien problem - jeśli się ułoży fajnie trasę, to jest pewne ryzyko, że będzie sporo ostrej wspinaczki przez las, na szczęście są też miejsca, gdzie robi się rzadziej - i jest co oglądać.
Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak #czujedobrzeczlowiek Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.
No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event, więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.
Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.
Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.
Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja 😉 i oczywiście Klanec. Na rondzie stoi figurka - kiedyś w koszulce Giro, obecnie w koszulce mistrza świata, a sama wioska... no, zwykła rolnicza wioska, to nie jest miejsce do zwiedzania, nie nastawiajcie się 😉
Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)
Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.
Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.
Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.
No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.
Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe #kwadraty bo wpadło ich prawie dwieście.
Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.
#podroze #wycieczka #wycieczki #gruparatowaniapoziomu

@Statyczny_Stefek byłem kilka lat temu.
W stolicy oprowadzali za nas za co łaska studenci. Smutna historia kraju, który przez większość historii nie był niepodległy, dużo musieli robić od zera.
Nie wiem czy nadal, ale ceny na stacjach były ustalane centralnie, więc bez różnicy gdzie się tankuje.
@Statyczny_Stefek dla mnie zrobiło się ciekawie od drugiej części wpisu. Piszesz więc, że na szosę to tak średnio dobre są te drogi? Szutry, żwir na zakrętach... Podejrzewam, że na Komoocie dało by się wytyczyć jakieś sensowne asfaltowe trasy.
Mr.MarsGURU
17piorunówPolacy w czasie wakacyjnych wyjazdów igrają z losem - przestrzegają naukowcy. Wciąż nie przywiązujemy wagi do profilaktyki zdrowotnej przed wyjazdami i narażamy się na śmiertelnie groźne choroby. Zanotowano już pierwsze zgony. Tajlandia, Indie, Brazylia, Meksyk, Madagaskar, Tanzania to

WujekAlienLider
9piorunówFisheryGruba ryba
73piorunów#urlop #heheszki #remont
Kochani, wiemy, że połowa czerwca, lato. To oznacza jedno: urlopy. A urlopy i lato to remont. Dlatego przypominamy jak to się robi:
1. Spisz na kartce co dokładnie chcesz zrobić. Od razu z wymiarami i spodziewanymi kosztami. Załóż margines błędu, że może być nawet 20%-30% drożej i ze dwa dni dłużej.
2. Wyrzuć tę kartkę*.
3. Jeżeli wynajmiesz szpeca do roboty, wiedz, że obejrzy mieszkanie, pokręci nosem. Nigdzie i nigdy nie było tak źle, jak u ciebie. Łatwiej zrobić porządek na Bliskim Wschodzie, niż u ciebie w łazience. W końcu, umęczon niczym pod Ponckim Piłatem, zgodzi się, zrobi.
4. Możesz też robić sam/sama. Jest dużo filmików na YouTube jak i co robić. Co prawda, po trzech dniach zaczniesz upijać się na smutno na środku pobojowiska w dużym pokoju, ale hej, po prostu włącz wtedy kamerkę. Patostreaming to ostatnio też jakiś sposób na życie.
5. Przygotuj się na częste wizyty w markecie budowlanym. Najpierw zaczniesz orientować się co gdzie leży. Później zaczniesz kojarzyć imiona pracowników. Potem wiesz, że Marta z ogrodowych szuka dobrego miejsca na wesele, a Michał z narzędziowego jest muzykalny. Potem jesteś zaproszony na wesele Marty, Michał gra na waltorni, wszyscy wzruszeni.
6. Może się zdarzyć, że nie znajdziesz szpeca od np. kładzenia płytek. Może się okazać, że jest jeden, co ma terminy na maj w 2029.
Protip: zacznij kłaść płytki u ludzi za pieniądze, naucz się i dopiero połóż u siebie.
7. Generalnie im coś droższe, tym lepsze. Znowu nie jedź na urlop w tym roku i kup droższą armaturę prysznicową. Pod dobrym prysznicem nie widać, że płaczesz.
8. Nie ma większej siły niż siła miłości. Albo kleju, akurat tam, gdzie coś się źle przyklei.
9. Remont to sztuka kompromisu. Ty rezygnujesz z pieniędzy a szpece z roboty.
10. Koniec remontu to nie koniec problemu. Sprawdź, czy nie doszło do magicznych połączeń, np:
- że jak odkręcasz ciepłą wodę, to przełączasz sąsiadom telewizor z TV Republiki na TVN;
- włączenie piekarnika uruchamia alarm we wszystkich zaparkowanych Renault na osiedlu;
- że szafa nie jest magicznym przejściem do Narnii i pada w niej śnieg.
Wierzymy w was, bądźcie silni.
*Albo zostaw, po latach będziesz się śmiać. Ze łzami, ale zawsze to jakieś śmianie.
@Fishery - lepszym rozwiązaniem jest mieć kasę i zapłacić ekipie za remont w czasie gdy Ty siedzisz na wakacjach :smirk:
Znam ananasa, który półtora roku robił remont mini łazienki w swoim mieszkaniu a na koniec podłączył rury od gazu do wody.
Dzika_kaczka_bez_dziobaOsobistość
64piorunówZgadnijcie kto zaczął dziś dwutygodniowy urlop budowlano-wypoczynkowy?

Lozko juz jest, mozna mieszkac
Ocieplenie i podłoga na strychu u mnie już za półtorej tygodnia w planach.
Urlop rzecz jasna :stuck_out_tongue_winking_eye:
Mr.MarsGURU
2piorunówCoraz więcej pracowników w Polsce, zarówno zatrudnionych na stałe, jak i tymczasowo, decyduje się na korzystanie z mikro urlopów – krótkich przerw w pracy trwających od jednego do trzech dni. Dane Grupy Progres, opublikowane 11 czerwca 2025 roku, wskazują na rosnące zainteresowanie tą

UncleFesterGURU
21piorunówTylko wyspy Greckie. :smiling_face_with_3_hearts:
#urlop #grecja #wypadek #wakacje #heheszki #gownowpis
Gdzie na urlop?
115 głosów
a czego oczekujesz? sam, z dziećmi, ze znajomymi? każda wyspa ma swoją specyfikę
Kreta
lukasz-piernikarczykOsobistość
29piorunówPodrzucamy 8 nadmorskich miast. Znajdziesz w nich nie tylko rozległe plaże, ale również wiele okolicznych atrakcji, które wypełnią Twój czas pomiędzy opalaniem. Są miasta historyczne i zabytkowe, zabawowe i zaciszne. A wiele sąsiaduje z przyrodniczymi perełkami, doskonałymi na

Mr.MarsGURU
3piorunówWyjazd w czasie wakacji planuje w tym roku 78 proc. badanych Polaków; to trzeci wynik w Europie - wynika z badania na zlecenie firmy Allianz Partners. Ankietowani planują przeznaczyć na wyjazd średnio niespełna 6,5 tys. zł; są gotowi ograniczyć codzienne wydatki, aby odłożyć pieniądze. Z

PaczamTylkoGruba ryba
26piorunówKolejny, ostatni już wpis, dokumentujący polowanie na Greckie kitku. Wpis sponsorowany przez literę K jak kumulacja.
Poniżej zapodaję link do poprzedniego wpisu:
#kitku #koteczkizprzypadku #koty #kitkuzprzypadku
Upolowane nieopodal naszego hotelu oraz jeszcze nieco dalej.

A na deser jeszcze trzy pojedyncze kitku
PaczamTylkoGruba ryba
24piorunówZ kamerą wśród kitków, a więc ciąg dalszy poprzedniego wpisu.
#kitku #koteczkizprzypadku #koty #kitkuzprzypadku
Wszystkie upolowane w miejscowości Tsilivi, gdzie mieszkaliśmy.

@PaczamTylko wszystkie kitku muszą zostać wymiziane i obfotografowane! :heart_eyes:
I tak, jest jeszcze więcej.
PaczamTylkoGruba ryba
26piorunówW poprzednim wpisie wspomniałem o upolowaniu znacznej ilości kotków, a zatem dziś pierwsza parta #kitku #koteczkizprzypadku #koty #kitkuzprzypadku
Upolowane w okolicy:
https://maps.app.goo.gl/JArzKmSZGWjarzri7
Oraz w mieście Zakintos
https://maps.app.goo.gl/H3XGxgosSecxzR7s5
A i jeszcze dowalę więcej tagów #podroze #podrozujzhejto #urlop

Komentarz usunięty przez moderatora
PaczamTylkoGruba ryba
11piorunówNo i skończyło się. Jesteśmy już z powrotem w domu.
Ale że tak po prostu, że tak łatwo... nieee - były jeszcze atrakcje.
Jako bonus na pożegnanie dostaliśmy opóźniony lot, na tyle że jest szansa ubiegać się o odszkodowanie.
Także jak dla mnie ok, jeśli za siedzenie parę godzin na tyłku coś skapnie, to pozostaje brać nie pytać.
Zresztą pewnie jeszcze napiszę drugą skargę, bo nawet wody nie dali. Kijem po plecach też nie, nic nie dali.
Wraz z chatemGPT podjęliśmy już ruchy w tej sprawie.
Szkoda tylko miejsca przy oknie, które mi się wylosowało (nie wykupywaliśmy specjalnie, bo szkoda kasy na takie pierdoły).
Chciałem popatrzeć sobie jeszcze na Grecję z góry, a zobaczyłem tyle co na zdjęciach, także...
Będzie jeszcze bonusowy wpis o kotkach z przypadku, albo nawet dwa, bo trochę ich złowiłem :smiley:
#podroze #urlop #podrozujzhejto
Trzymajcie kciuki za odszkodowanie :crossed_fingers:

@PaczamTylko no dobra sprawa jak odszkodowanie za opóźniony lot wpadnie :grinning:
PaczamTylkoGruba ryba
21piorunówWitajcie kochani! #pdk
Dziś wracamy z powrotem do naszego pięknego, choć nie tak ciepłego, kraju.
Zanim to się jednak stanie napiszę pokrótce o dniu wczorajszym i przedwczorajszym. Ten ostatni będzie znacznie ciekawszy.
Ciekawszy, bo udaliśmy się na wycieczkę łódką na Wyspę żółwi oraz do grot Keri, zaliczając przy okazji krótki rejs oraz możliwość obserwacji żółwia w wodzie :slightly_smiling_face:
Pierwszą atrakcją, którą zobaczyliśmy jeszcze przed wypłynięciem była tzw. Wyspa ślubów. Nazwana tak ze względu na popularność tejże w tym aspekcie. Można do niej dotrzeć przechodząc po pomoście. Opłata za przejście to 5 euro także no... tyle to nie, zadowoliłem się widokiem z łódki 😎
https://maps.app.goo.gl/xVMgjq42hBUhGoBb9
Tuż przy porcie można było zaobserwować żółwia - był tam tylko jeden, więc podejrzewam że jest oswojony, ale może to tylko moja teoria. Udało się go całkiem nieźle uchwycić, zatem później będą zdjęcia.
Groty z kolei zrobiły na nas pewne wrażenie, kamieniste dno, a więc i duża przejrzystość wody, odbijającej się od białych wapiennych skał. No pięknie, piękne.
https://maps.app.goo.gl/oWfqQVSEE3j3av4w9
Ostatnim punktem w planie wycieczki była wspomniana już Wyspa żółwi. Nazwana tak ze względu na jej kształt (faktycznie wygląda jak żółw) oraz na fakt, że w okresie lęgowym składają tam jaja. Znajduje się na niej też fajna piaszczysta plaża, na której można sobie pochillować, wypić drinka czy cuś. Jakby ktoś zapytał skąd tam drinki, to już wyjaśniam. Do wyspy dopływają pływające drink bary. Sprytnie Grecy, całkiem sprytnie...
https://maps.app.goo.gl/WyzmeZC2p8PZYfgP8
Po powrocie resztę dnia spędziliśmy na plażowaniu, drinkowaniu (z umiarem) i odpoczynku.
A wczoraj, generalnie podobnie. Ot plaża, morze, jedzenie, drinkowanie, zakupy pamiątek i pakowanie się. Co zrobić, niestety.
Aaa... i przetestowałem ostatecznie wodoszczelne etui na telefon - działa. Chociaż jest problem z robieniem zdjęć pod wodą, ale i to dało radę ogarnąć (samowyzwalacz).
Na zdjęciach poniżej ogólne widoczki podczas rejsu plus Wyspa ślubów (ta z mostkiem).
Więcej w komentarzach.

Wyspa żółwi (jakoś nie robiłem zdjęć na niej)
Fly_agaricGURU
17piorunów
@Fly_agaric i co tak niby gryzie?
@Opornik Meszki, moskity, tse-tse, krokodyle... Masa opcji.
A tak serio, to w PL podobnie wygląda po meszkach. W tropikach inne opcje są.
@Fly_agaric trochę świata zwiedziłem i jedyny kraj z egzotyki gdzie mnie komar ugryzł to Zanzibar.
PaczamTylkoGruba ryba
22piorunówWidzę że ktoś piorunuje, a zatem sami się prosicie o więcej 😎
Będzie to już kolejny wpis po
https://www.hejto.pl/wpis/no-dobrze-to-bedzie-ciag-dalszy-poprzedniego-wpisu
Oraz
https://www.hejto.pl/wpis/no-dobrze-to-bedzie-ciag-dalszy-poprzedniego-wpisu
Tym razem powinno być ciekawej.
Poranek wyglądał dość klasyczne jak na ten wyjazd. Pobudka, śniadanie (codziennie od 7:00 do 10:00), a potem myk na plażę. Morze było bardzo spokojne, że aż było mi smutno że zostawiłem supa w hotelu. W zamian miałem zestaw: maska, rurka, płetwy - także chociaż tyle. Testowałem też wodoszczelne etui na telefon - póki co jeszcze bez niego. Wyniki są obiecujące, jest szansa że cyknę coś pod wodą.
Jednak nie plaża wygrała wczorajszy dzień. Zwycięzcą okazała się wycieczka do największego miasta na Zakynthos, czyli Zakynthos (bardzo intuicyjna nazwa). Mieszkańcy z kolei nazywają miasto Zante, ot ciekawostka.
Poniżej zdjęcia miasta z punktu widokowego.
https://maps.app.goo.gl/CwNTJ38Qisf84ZZh8
W samym mieście zobaczyliśmy:
Kościół pw. św. Dionizego
https://maps.app.goo.gl/Ppq1NkWx2yje76of7
Kościół zrobił na mnie pewne wrażenie, mimo że jestem średnio "kościelny".
Z pewnością zapamiętam zapach kadzidła, który unosił się w środku oraz świeczki, które można było zapalić w jakieś intencji (też zapaliłem, a co).
Nie robiłem zdjęcia w środku, jakoś głupio mi było - wyjątek to świeczki (ale one były blisko wejścia).
Następnie poszliśmy zjeść coś greckiego, minęliśmy plac Dionizosa Solomosa (autor greckiego hymnu), plac Świętego Marka i udaliśmy się do wcześniej wybranej knajpki.
https://maps.app.goo.gl/ivdVyaPfbLXYYFM56
https://maps.app.goo.gl/DcHgrMTHpuywXQmp8
Jeśli chodzi o knajpę, to wybór padł na Tawernę Ammos, gdzie zjedlismy musakę oraz souvlaki, a jako przystawkę sardynki z dodatkami. Do popicia białe domowe wino i lokalna ipka. Wszystko bardzo dobre, a ceny ludzkie. Na rozchodniaczka dostaliśmy deser (nie wiem co to było, wiem że było dobre) wraz z miksen białego wina i miodu.
https://maps.app.goo.gl/FKzsrUKEDPniadVi8
Na koniec pozostał powrót do hotelu, parę droneczków i spatki. To był dobry dzień 😊

A tutaj jedzonko
@PaczamTylko
Uuu, no i już cię nie lubię, kolego 😉
@PaczamTylko greckie jedzonko to nadjedzonko!
PaczamTylkoGruba ryba
12piorunówNo dobrze, to będzie ciąg dalszy poprzedniego wpisu.
https://www.hejto.pl/wpis/wpadla-okazja-na-wypad-na-zakynthos-a-wiec-jestesmy-z-malzonka-w-grecji-temperat
Warto dodać że siedzimy w kurorcie/ miejscowości turystycznej Tsilivi
https://maps.app.goo.gl/pd12FAU3b2NP9BicA
Miasteczko jest przyjazne dla turystów (nie dziwota), barów, knajp czy sklepików jest pod dostatkiem i można na spokojnie wybrać coś dla siebie. Ceny wydają się być ludzkie, przynajmniej w kategorii tego typu miejscowość. Kilka barów już sprawdziliśmy i według nas warto odwiedzić ponownie
https://maps.app.goo.gl/JqrobUhznmYY3oRB9
Oraz
https://maps.app.goo.gl/Zkq5MbLx2S6cPRBy6
Pewnie sprawdzimy też jakąś knajpkę, ale to ciężko, bo człowiek syty chodzi po tym całym ol inkluzif.
Dzisiaj byliśmy na wycieczce, więc następny wpis będzie ciekawszy i bardziej obfitujący w zdjęcia.
