@cyber_biker przechodzi mi, choć zdecydowanie za późno, bo siwa broda nie wzięła się chyba z niczego.
Kult zapierdalania i jakieś dziwne przeświadczenie, że to gówno które się robi - jest jakieś nadzwyczaj istotne i ważne. Nie k⁎⁎wa, nie jest. Nie pracowałem i nie pracuję w żadnym istotnym sektorze, gdzie mój błąd może zrobić więcej krzywdy, niż lekki dyskomfort jakiejś losowej Anetki, czy innego Zbyszka.
Za dużo wkładanego ego.
Staram się mieć wyjebane, uczę się tego całe życie, jestem coraz bliżej, ale niestety chyba się nie wyleczę z tego do końca nigdy. Lekki stres się pojawia nonkurwastop.
Jedyną tego zaletą jest to, że nie odkładam już niczego na później. Bo wiem jak mnie męczą wszystkie sprawy. Nawet nie ich trudność, ale ich liczba. Jedno duże opóźnione zadanie mnie wali, 10 małych do zrobienia w godzinę - przytłacza, bo mielą się w głowie.
I mówię to ja, osoba którą przeciętny Polak określiłby jako "lekkoducha mającego wszystko w d⁎⁎ie, luzaczek". To domyślam się jak napięte majty na co dzień mają inni. Co zresztą widać właśnie.