George_StarkGruba ryba
8piorunówJak niektórzy z Was pewnie wiedzą, zawsze marzyło mi się być jak pan Julian Tuwim. To znaczy chciałbym siedzieć sobie w kawiarni i pisać wiersze. No i ostatnio coś takiego mi się przydarzyło po raz pierwszy w życiu, bo siedzieliśmy sobie w kawiarni i rozmawialiśmy o Światowym Dniu Nagiego Ogrodnictwa, który to przypada pierwszego maja i tak od słowa do słowa, aż w końcu wyszło, że mam wiersz o tym napisać. No i napisałem, i jestem z tego powodu ogromnie zadowolony.
(Chociaż panu Tuwimowi to jeszcze za to płacono, no ale nie wymagajmy zbyt wiele.)
*
Gdy wyhodować chciałaś ogórka,
z ogródka wygnała cię gęsia skórka,
a później uparłaś się na pomidora
i cały tydzień leżałaś chora.
Bo ogrodniczki? Albo kalosze?
Stanowczo odmawiasz: – Ja ich nie noszę! –
choć do pielenia, orania, siania
zabierasz się chętnie. Lecz bez ubrania.
I tylko zimą, styczniem czy grudniem,
pasji oddawać jest ci się trudniej:
tu cię odmraża, tam cię zawiewa –
zimą pracować nago się nie da!
Kożuch cię ciśnie, kurtka cię pije,
dopiero wiosną czujesz, że żyjesz –
w majowym słońcu, jak jare żyta,
znowu w ogródku nago rozkwitasz.
*
I tak, ja pamiętam, że z kolegą @fonfi kiedyś pisaliśmy wspólnie o Szewczyku Dratewce, no ale to było w knajpie, a nie w kawiarni.
I tak, ja pamiętam, że z kolegą @fonfi kiedyś pisaliśmy wspólnie o Szewczyku Dratewce, no ale to było w knajpie, a nie w kawiarni.
I nie dość, że też nam za to nie zapłacili, to jeszcze płacić kazali.

