ostrynacienkimGruba ryba
8piorunówOj jak mi brakuje nabiału z Polski na tej całej Maderze. Znalazłem jakiś jogurt naturalny w pierwotnej biedronce a przykuł moją uwagę napis taki zbyt polsko brzmiący…. No i co? Ano jogurcik jest z Polski :grinning:

ostrynacienkimGruba ryba
8piorunówOj jak mi brakuje nabiału z Polski na tej całej Maderze. Znalazłem jakiś jogurt naturalny w pierwotnej biedronce a przykuł moją uwagę napis taki zbyt polsko brzmiący…. No i co? Ano jogurcik jest z Polski :grinning:

EvivalarteFenomen
169piorunówMuszę się wam pożalić. NIC ale to NIC mnie nie rozpierdala tak psychicznie jak szukanie pracy. Mam wszystkie możliwe emocje z przewagą tych niekorzystnych, budząc się codziennie i mając dość. Poprostu dość. Żyjąc w mieście gdzie bez układów to se możesz najwyżej ...no.
Odwaliłam 11 wzorów CV pod konkretny profil, każdy dopieszczony w niniejszym aspekcie, od tematu, po przecinki, detale i pojedyncze literki na końcu zdania. I co? I g.
Jutro mam rozmowę i czuję że ja położę bo mam dość i morale mi szorują po dnie.
Widzę że w tym domu nie tylko ja mam dość ale czasem czuję że stary ma dość mnie. No cóż.
Trzymajmy się ramy a się nie ...no.
Dobrze że przynajmniej sierściuch się uspokoił i pełni funkcję pocieszanki 😉
zjadacz_cebuliGURU
6piorunówPierwszy raz #inpost tak leci w ciula, a najgorsze jest to, że jak jutro to nie przyjdzie to potem przez tydzień mnie nie ma (╯°□°)╯︵ ┻━┻

MinorettaSpecjalista
25piorunówJa to tak się pożale i zapytam - jak Wy lubicie koty?
Wszędzie słyszę zachwyt nad kotami. U mnie zawsze były psy, ale z narzeczonym stwierdziliśmy, że na psa opcji nie mamy, ale weźmiemy kota. I co? I jakoś wstyd mówić, ale żałuję. To co ludzie mówią, że kot układa Ciebie pod siebie, to prawda. Najtrudniej mi zaakceptować te humory. Raz chce się przytulać, to wtedy wchodzi na kolana i mruczy, ociera się i wtedy mam go pieścić. Za chwilę cztery dni wjadą takie, że nie mogę go dotknąć, bo nawet jak go zawołam to już mu ogon gniewnie lata. Zapomnij, że pogłaszczesz, bo od razu łapami chwyta i uszy po sobie. W mieszkaniu dywan jest w jednym tylko miejscu - jak rzyga, to zawsze akurat na ten dywan. Mimo, że go ganimy od drapania, skakania po meblach to sofa odrapana, fotel odrapany, a pazury mu obcinam. I tak pozaciąga. Firany? Nie ma sensu kupować czegoś droższego niż 80zł na allegro, bo pozaciągane. Pranie? Tylko wyjdzie się z boku, wskakuje na suszarkę, zrzuca pranie. Kupiłam sobie nowy dres to mam już podrapany. Kwiatków nie ma sensu kupować, bo rozgrzebie ziemię. Dostanie zjebę raz, drugi, dziesiąty i nic to nie daje. Roślin posiadać się nie da, bo je gryzie. Odechciało mi się posiadać dywan, planować nową sofę czy kupować nowe ciuchy, bieliznę. Nieraz jak z kuwety wyjdzie to w tyłku ma jeszcze rysik z g*wna i robi nim ślady. Może przy człowieku nie wskoczy na stół, ale wyjdzie się z pokoju to zaraz jest gdzie chce. Później te rysiki i resztki po kuwecie też tam są. A w zamian? W zamian kupuję mu karmę, sprzątam kuwetę, wydaję na weta i żwir, żeby mieć stworzenie, które łaskawie 5 razy w tygodniu się połasi, bo akurat chciałby, żeby mu w kuchni coś spadło do jedzenia i raz w tygodniu życzy sobie miziania, to przyjdzie...
Nie rozumiem ludzi z podejściem "wzięłaś kota to musisz się pod niego ułożyć, masz kota to pogódź się, że będzie na blacie w kuchni, koty takie są, że wszystko niszczą". No ale wychodzi na to, że rzeczywiście tak jest. U was też to tak wygląda? Czy z czasem się zmienia? Kot ma 9 miesięcy, po kastracji.
#zalesie #koty #zwierzaczki
@Minoretta Dobrze, że pytasz. Z Twojego opisu wyciągam wniosek, że jeszcze nie czytałaś książek o wychowaniu kotów, bo ich nie rozumiesz. Nie rozumiesz, skąd te zachowania się biorą i jak niektóre z nich ograniczyć, a które przestawić na znośne dla Ciebie.
Chodzenia po blatach, zrzucania i gryzienia kwiatków nie zakażesz, taka jest natura kota. Ściągania z suszarki całkowicie nie wyplenisz, ale stanowczo ograniczysz klamerkowaniem ubrań. Jak przez pół roku za każdym razem zaklamerkujesz dokładnie ciuchy, to w końcu ściąganie ubrań nie będzie dla niego satysfakcjonujące. On ma radochę z położenia się w tych ubraniach.
Drapie meble, bo wtedy reagujesz. Może 10 minut zabawy z nim wędką lub w aportowanie go trochę zmęczy, wybiega. A może tak wymusza smaczki? Może nadaje się na spacery w szelkach?
U mnie, mimo wielu drapaków, wciąż drapią meble, bo reagujemy :( Gdybyśmy na początku wiedzieli, to nie mielibyśmy tego problemu, ale też nie mieliśmy książek o psychice kotów.
Z treści rozumiem, że jest sam, a ma mnóstwo energii jako nastolatek.
Z psem pójdziesz na spacer i podobnie, tylko inaczej, trzeba się zająć kotem.
Kupa wisi z tyłka? Pasta odkłaczająca. Mokra karma.
Poczytaj książki, pozwolą zrozumieć, co się dzieje u kota i co się dzieje u Ciebie, bo siebie też trzeba trochę zmienić pod tego mieszkańca.
Dobrze, że pytasz. Powodzenia :)
Ja nie widzę problemu, nie pasi to wypros dziada za drzwi.
AlawarFanatyk
2piorunów
OP znowu sobie "żartował"A co ja tam napisałem dokładnie przypomnisz? @bojowonastawionaowca
6502Autorytet
109piorunówTrudny wpis to będzie, przynajmniej z mojej perspektywy. W pewnym sensie taki osobisty coming out (no homo xD).
Mam depresję. Taką stwierdzoną przez psychiatrę, nie że jest mi trochę smutno. Z perspektywy czasu całe moje życie od dzieciństwa to epizody depresyjne. Najpierw przemoc fizyczna i psychiczna ze strony matki - skrzętnie ukrywana. Do tego ustawianie na każdym kroku, skrajne pilnowanie manier czy zachowania, warunkowanie miłości. Potem rozwód rodziców, nastawianie mnie przeciwko Tacie, manipulacje. W pewnym momencie (co uzmysłowiłem sobie dopiero w ostatnich tygodniach) utraciłem poczucie sprawczości. To czy będzie opierdol, czy nie było poza moją kontrolą. Nie było ważne czy wypełnie obowiązki domowe czy zapomnę. Ważne było to, czy matka wróci z pracy wkurwiona albo bardzo zmęczona. Często zrzucała na mnie odpowiedzialność za ten stan rzeczy. Nie będę się specjalnie rozpisywał na temat poszczególnych sytuacji, pozwolę sobie na jedną.
>byń mną, lvl 4-5
>podobno byłeś niegrzeczny w kościele, choć teraz tego nie pamiętasz
>z kościoła jedziecie prosto na obiad do dziadków
>po wejściu do domu dostajesz wpierdol pasem - nie taki zwykły, w tyłek. Po całym ciele.
>leżysz, wijesz się z bólu i krzyczysz "mama nie bij, mama nie bij" - to nie pomaga.
>widzisz nienawiść w jej oczach, obok ktoś przechodzi jakby nic się nie działo.
>brak profitu, ale to nie patologia, bo przecież w domu nic nie brakowało.
Tato nic nie wiedział, tak dobrze to wszystko ukrywała, ja byłem na tyle mały że nie byłem w stanie tego zakomunikować. Pewnie powinien był wiedzieć, ale wyszło jak wyszło. Nie mam mu tego za złe, podczas którejś z rozmów powiedział że gdyby wiedział o tym wcześniej, to byłoby mu dużo łatwiej dojść do siebie po rozwodzie. Mamy świetny kontakt, Tato jest super.
Jestem w trakcie trzeciej terapii. Pierwsza była super, ta też jest bardzo obiecująca. Po sesjach chodzę w pewien sposób podkurwiony i roztrzęsiony jednocześnie - to dobrze. Kilka miesięcy temu odważyłem się iść do psychiatry - teraz biorę śmieszne cukiereczki. To była dobra decyzja - jeśli się nad tym zastanawiasz, nie zwlekaj. Żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej. Nie jest idealnie - raz lepiej, raz gorzej. Na pewno dużo łatwiej niż z samą terapią, łatwiej obserwować własne myśli i zachowania z boku.
Mam 30 lat i dopiero teraz zaczynam w pełni odkrywać jak bardzo wpłynęło na mnie w pewnym stopniu traumatyczne dzieciństwo. Wiele rzeczy, które robię jest automatyczne, takie zachowania obronne które mi się utrwaliły. Wiele sytuacji mnie stresuje, a nie wiem dlaczego. Nie pozwalam sobie na pewne emocje i często czuję się źle z tym, że coś robię lub że się zdenerwowałem. Sytuacji nie poprawia typowy gaslighting ze strony matki - "przecież to było tak dawno a ty to dalej roztrząsasz", "już cię za to przepraszałam", "zostaw to za sobą i skup się na relacji a nie rozgrzebywaniu przeszłości". Na ten moment odcinam się od niej na tyle na ile to możliwe. Chciałbym, żeby ta relacja była lepsza, ale obiecałem że nie kiwnę już palcem żeby cokolwiek z tym zrobić. Wiele było prób z mojej strony, wiele rozmów i tłumaczenia na spokojnie - trafiało do niej na 2 tygodnie, czasem na miesiąc i wracało stare.
Na szczęście mam najwspanialszą żonę na świecie - rozumie mnie jak nikt inny, oboje jesteśmy dla siebie wsparciem. Zawsze. Syn zaczyna coraz więcej gadać i wchodzić w interakcje - to też bardzo, bardzo cieszy i daje nadzieję na lepsze jutro. Walczę przede wszystkim dla siebie, ale też dla nich - żeby nie musieli chociaż w ułamku przechodzić tego samego co ja.
Mam nadzieję, że ten wpis nie odbije się na mnie negatywnie. Dzięki @Fafalala - Twój wpis był dla mnie pewnego rodzaju inspiracją i pozwolił na dopuszczenie do siebie myśli, że opisanie swojej historii jest możliwe. To oczywiście nie ten sam kaliber - nie chcę żeby ktoś pomyślał, że chcę to jakkolwiek porównywać. (No kruwa, nawet tu wchodzi zastanawianie się czy dobrze robię...).
Edit: nie czytałem swoich wypocin po napisaniu, więc wybaczcie jeśli są nazbyt bełkotliwe.
Komentarz usunięty przez moderatora
>brak profitu, ale to nie patologia, bo przecież w domu nic nie brakowało.
Aż za dobrze to znam.
Trzymaj się kolego i dobrze, że z tego jakoś wychodzisz. :yellow_heart:
A.StarOsobistość
13piorunówPierwszy raz dotkliwie odczuwam skutki unijnych regulacji. Nie przeszkadzają mi zbytnio przymocowane nakrętki czy konieczność segregacji. Ale to?
Ze względu na zakaz stosowania cyklopentasiloksanu mój ulubiony, jedyny, niezastąpiony od 20 lat podkład do twarzy Estee Lauder przeszedł reformulację. I stał się bardzo przeciętnym produktem za wysoką cenę. Który w dodatku po godzinie robi się pomarańczowy, jak u Trumpa.
Po czterdziestce człowiek cieszy się, gdy nie musi na zakupach podejmować zbyt wielu decyzji, bo ma od lat sprawdzone produkty codzienne. Płyn Ludwik, podpaski Bella, odświeżacz do kibla, skarpetki Moraj, perfumy, kremy, majonez czy keczup. Każdy ma jakieś swoje pewniaki.
Kupiłam 2 sztuki na zapas, starczy na jakieś półtora roku. A co dalej? Ech, lęk i niepewność😭

A może da się być pięknym bez takich rzeczy? Ja to nie wiem, w kwiecie wieku jestem.
@A.Star eee a to nie tak że zakazują ponieważ okazuje się że substancja nie jest zbyt zdrowa?
walus002Fanatyk
16piorunówMieć taką markę, tak wspaniały serial.
I tak to spierdolić w czwartym sezonie.
#seriale #zalesie #problemypierwszegoswiata

Obejrzałem. Nie było dobrze, ale i nie aż tak źle, jak opisujesz.
Zmarnowany potencjał Jodie Foster, no ale... Obejrzeć i zapomnieć.
Pierwszy sezon był tak dobry, że aż chodziłem struty kiedy skończyłem go oglądać. Bałem się włączyć kolejny przez to, że nie będzie tak dobry jak ten.
Btw. Warto obejrzeć drugi?
detexSpecjalista
24piorunówAle zasrane trawniki u mnie w mieście jak tylko śnieg zaczął topnieć #gownowpis #psy #pogoda #zalesie
Pod tym wzgledem jestesmy jak Indie
Hmmmm, sama radość.
Wczoraj wdepnąłem w minę.
Jak wszedłem na trawnik sprzątnąć po swoim psie.
Karwasz mać.
TaxidriverGURU
40piorunówSyn nr.2 od jakiegoś tygodnia ma koszmary nocne. Przez ok 2godxiny płacze przesp sen ale nie chce się u udziec. 25 min płaczu, 20 min ciszy i powtórka.
Uspokaja go, gdy położę się z nim a on może się wtulić we mnie ale on już sypiał sam:(
ChatGpT twierdzi, że to może potrwać do 6 roku życia.
O k⁎⁎wa.
Ktoś miał podobny przypadek? Jakieś rady?
#rodzicielstwo #zalesie
@Taxidriver tak czy faza regresu snu, czy faza koszmarów jest normalnym etapem rozwoju.
Czytać bajki, zamiast oglądać. Wyciszać, spokój i obecność. Dużo rozmów i nie bagatelizować. Na jakiś konkretny strach można coś zrobić co dziecko lubi. Na ciemność np światełko,.jak i tak mówił że się boi to na łóżeczko naklejony kotek, który go pilnuje jak śpi. Dużo kotków. I z codziennych koszmarów, z czasem przeszło się do sporadycznych wydarzeń.
Jak chatgpt tak powiedzial to juz nie ma ratunku, bedziecie razem spali do pięćdziesiątki (jego)
wielbuontGruba ryba
10piorunówW Polsce nie ma kultury inwestowania, tylko jest kultura szukania jelenia.
Po ponad 10 latach jebania w sprintach znudziło mi się kodoklepstwo i chciałem wejść z keszem w jakiś istniejący lub powstający biznes. I co? I gówno. Każdy traktuje cię jak dawcę kapitału a) do realizacji swojego marzenia bez ponoszenia ryzyka b) ma swoją firemkę, która wykona zlecenie od nowo założonej spółki. O punkcie pierwszym nawet się nie rozwijam, bo to od razu widać w rozmowie, że koleś ma grejt ajdija i szuka frajera. Drugi przypadek jest trudniejszy, bo niby druga strona się dorzuca po równo do projektu, ale organizuje wykonawstwo. W efekcie nie masz kontroli nad wydatkami i wkład tego drugiego foundera bardzo łatwo można przetransferować z powrotem do jego kieszeni, nawet jeśli w tle dzieje się jakiś development.
Najśmieszniejsze, że takie próby wałów dzieją się przy kwotach z punktu widzenia biznesu w US po prostu śmiesznych, bo nikomu ponad 100k USD na MVP nawet wirtualnie na stół nie położyłem, a tu już się wazelina do ruchania lała prosto z cysterny. W cywilizowanym świecie masz rundy finansowania, a w kraju z kartonu founder chce na etapie seed sprzedać 50% swojego udziału za jakieś grosze zamiast zrobić to w formie wejścia na rozwój. No i jak tu ma się coś rozwijać? #zalesie
umiesz inwestowac? inwestuj w siebie
zjadacz_cebuliGURU
16piorunówDzisiaj zakończył się mój "maraton" chodzenia do pracy na 7. Pewnie ktoś powie, że co on pi⁎⁎⁎⁎li, co to za problem wstać na 7. Otóż to nie jest problem, problemem jest to, że wtedy mam na głowie całą firmę. U nas największe dramy dzieją się między 6:50 a 8:00. Dlatego mamy sprawiedliwy podział z kumplem, że zmieniamy się co tydzień.
Czemu o tym piszę? Ogólnie jestem przed urlopem, już mam serdecznie dość chodzenia do pracy, zmieniać nie będę bo to dalej dobra fucha, ale k⁎⁎wa mać. Jeszcze do tego była nawiązała kontakt, l czym kiedyś pisałem, ale ciężko mi się z nią dogadać. Wszystko mnie wkurwia, ale wiem, że za tydzień odpocznę.
Każda praca wkurwia czasem, ale karynę to olej brachu, to chleba ci nie daje, a jak już raz było chujowo i granice zostały prekroczone, to nawet się nie łudź, że tym razem będzie lepiej
EvilDickMocarz
32piorunówAle jestem zmęczony tą #zima ;(
No nic mi się nie chce, nic nie robię jeno praca i dom + staram się 12k kroków robić dziennie ale to wyzwanie bo taka ch⁎⁎⁎ia jest mroczna i zimna że nie daje to nic przyjemności. Nawet w lesie nie idzie łazić po tym śniegowo lodowym podłożu
Ech. Na strzelnicy nie byłem z miesiąc i #bron się kurzy ana zamkniętych nie lubię bo nie ma popperów ani gongów.
Gier też już mam dosyć. Filmów obejrzałem z 200 ostatnio.
Gorzej z książkami bo ino jedną i jeszcze nie skończyłem
@EvilDick idę w niedzielę na pierwszy trening z broni. Jakieś tipy? Strzelanie sportowe z pistoletów
@EvilDick Rozumiem doskonale. Tęsknie za namiotem nad jeziorem, rowerem w lesie, deskorolką...
kopytakoniaGruba ryba
10piorunówZrobiłem ryski na feldze przy krawężniku dzis
#zalesie
Zdarza się. Wiem że czasem ciężko ale trzeba na to machnąć ręką i żyć dalej
Jadlem-rogaleFenomen
24piorunówPolskie państwo to mem, właśnie rozliczam pit i dowiedziałem się, że osoba samotnie wychowująca dziecko może rozliczać się wraz z nim, czyli defacto obniżyć sobie pit o połowę (albo i lepiej, jak spadnie z 2 progu). Przy czym przy opiece naprzemiennej stanowisko sądów jest takie, że przysługuje to obojgu rodzicom. No nic tylko żyć w konkubinacie, udawać, że wychowujemy samotnie i nie płacić podatków.
A jak jesteś małżeństwem gdzie zarabiacie podobnie (albo macie intercyza), to nic ci nie przysługuje. No z takim podejściem to na pewno będzie więcej małżeństw.
#zalesie #gospodarka #podatki #pit #toniejestsmiesznenicanic
@Jadlem-rogale
>nic tylko żyć w konkubinacie, udawać, że wychowujemy samotnie i nie płacić podatków.
Słyszałem o tym wiele lat temu, widać gówno się zmieniło. I chyba nie tylko w PL tak jest.
Prawo do ulgi:* Można rozliczać się jako osoba samotnie wychowująca dziecko (PIT-36, PIT-37), nawet jeśli konkubent mieszka z Tobą. Warunkiem jest brak ojcostwa dziecka po stronie konkubenta i brak jego udziału w wychowaniu.
Brak wspólnego rozliczenia:* Konkubenci nie mogą rozliczyć się wspólnie (jak małżeństwo), nawet jeśli prowadzą wspólne gospodarstwo domowe.
PrytozordOsobistość
5piorunów#zalesie #muzyka #muzykaelektroniczna
Zainspirował mnie wpis @NooT na temat jego muzyki
https://www.hejto.pl/wpis/3-lata-w-muzyce-3-lata-walki-o-te-300-subskrypcji-na-yt-
(Mimo że trochę obcy klimat dla mnie, to nawet mi się spodobała) i naszła mnie taka myśl:
Czy Wy też tak macie że ostatnio trudno znaleźć coś naprawdę dobrego do posłuchania? Nie wiem, czy to starość, czy po prostu brak czasu na szukanie samemu nowości, ale większość tego, co leci w radiach (poza jakimiś niszowymi audycjami w nocy), a także to, co podsuwa mi Apple Music – a tym bardziej Spotify – zwyczajnie mnie nie wciąga.
Czy naprawdę jesteśmy ofiarami jakiegoś „spisku” wytwórni fonograficznych, które wciskają nam popową papkę? A może to ja jestem już trochę nie na czasie z dzisiejszymi gustami muzycznymi?
Też tak macie, czy tylko ja marudzę?

Ja słucham bardzo dużo nowej muzyki, ale nie muzyki wydanej współcześnie. Tylko w ciągu ostatnich 6 miesięcy poznałem kilkadziesiąt nowych albumów muzycznych, a utworów kilkaset. Bardzo mi w tym pomogło rozpoczęcie kolekcji płyt winylowych - nagle po prostu daję szansę jakimś losowym płytom, które dostałem lub kupiłem w większym pakiecie, i wiele z nich zostaje ze mną na dłużej. Takie to moje podejście do tematu.
@Prytozord polecam kanał "Black Metal Promotion"
ale to trzeba lubić.
mnóstwo czarnego metalu z całego świata i na pewno coś najnowszego się spodoba.
PanNiepoprawnyFanatyk
15piorunówZara mnie coś strzeli. Zamawiam rurki hamulcowe ze stali i chciałem czarne tak jak w oryginale. Biere allrgro, patrzę, czarne. Zamawiam. Przychodzą zielone. Sprawdzam - na pierwszym zdjęciu czarne, na drugim zielone. Ehh, zwracam. Znajduję inne ogłoszenie. Patrzę, no czarne. Przychodzą takie same. Po prostu zdjęcie było ch⁎⁎⁎we. Na dodatek przysłali 5m zamiast zamówionych 10. Przepatrzyłem dokładniej i chyba nikt czarnych nie sprzedaje. No to kij, będą takie jak w lagunie, ale potrzebuję 10m w jednym kawałku.
No i chyba w weekend nie skończę :confused: Zrobię co będę mógł.
P.S. Ale kupiona praska ładnie robi grzybki. Prawie jak fabryka

@PanNiepoprawny Panie, czemu nie miedziane?
WiecNoGruba ryba
12piorunówCóż za niefortunna sytuacja, gdy poświęca się czas na przygotowanie wszystkiego, a tuż przed wysłaniem telefon się wyłącza i cała praca przepada.

OpornikGURU
9piorunówNiech to szlag twafi. 23 i 24 to była ch⁎⁎⁎ia jeśli chodzi o wysypianie się, cały 25 spałem zazwyczaj dobrze więc jarałem się tym jak dziecko.
2-giego zwichnąłem bark i znowu co noc się budzę o 3, dopiero nad ranem udaje mi się zasnąć. A dzisiaj to już przegięcie bo o 1, ale moja wina bo się położyłem o 21.
Nie wiem czy to przez niewygodę z ręką, czy przez brak ruchu, ale podejrzewam to drugie.
Chyba muszę się przemóc i nie kłaść za wcześnie.
Bleargh.
(Wujek okonków spod lodu nałowił :p)

Ja poszedłem po 19
I od 24 nie śpię
detexSpecjalista
8piorunówKua mać, chwilę temu po 18 wróciłem do domu, a tu trzeba iść spać. Nawet tyłek od siedzenia przed kompem mnie nie zaczął boleć. Ale ten czas zapierla