BarcolGruba ryba
2piorunówJak w serialu Basia pojawia się Franek to zawsze mówię "OOO MISIEK ZDZISIEK" i się córka wkurza
@Barcol na jakim kanale jest basia?
Dołączył/a:
BarcolGruba ryba
2piorunówJak w serialu Basia pojawia się Franek to zawsze mówię "OOO MISIEK ZDZISIEK" i się córka wkurza
@Barcol na jakim kanale jest basia?
BarcolGruba ryba
19piorunów1372 + 1 = 1373
Tytuł: Poznaj Japonię
Autor: Wojciech Grabowski @MG78, Katarzyna Grabowska
Kategoria: literatura podroznicza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Yuki
Format: książka papierowa
ISBN: 9788397252127
Liczba stron: 400
Ocena: 10/10
Miałem przepiękną recenzję na kilka paragrafów, ale mi się zopsuła przy próbie wysłania formularza z Bookmeter i nie jestem w stanie jej odzyskać, więc nowa już nie będzie taka piękna, bo nigdy taka piękna jak pierwsza nie wychodzi xD
Na wstępie zaznaczę, że zanim ta książka miała premierę, próbowałem w internecie znaleźć dokładnie identycznie to samo. Czyli wpisywałem w chata "książka, która pokrywa trochę historii Japonii, trochę geografii, trochę zwyczajów i kultury, co warto przewieźć jako pamiątkę, generalnie taki entry-level guide dla wannabe podróżnika".
Nic mi nie znajdowało, aleeeeee zamiast tego sprofilowała mnie jako target dla takiej pozycji. Niewiele później, gdy miała już premierę, to dostałem reklamą na twarz.
Ponieważ czytałem poprzednią książkę tego autora i bardzo mi się podobała, niezwłocznie ją zakupiłem. Książka przede wszystkim jest szalenie estetyczna, no bardzo ładna. Nie idzie wychwalić. Grube tomiszcze o grubych okładkach, wypełnione pięknymi zdjęciami, robi naprawdę wrażenie wow. Jako prezent jest świetna, na pewno robi wrażenie "łał!".
Jest też mocne przykładanie się do detali, na przykład taki szczegół, że zdjęcia często mają gdzieś wkomponowaną autorkę, która dodatkowo ma na sobie różowe kimono, tak pod kolor właśnie kwiatów sakury czy okresu hanami, a nawet i różowe włosy. Chociaż w kwestii włosów to nie wiem, czy nie nosi też takich na co dzień xD W każdym razie wrażenie jest fajne.
Na minus: ja częściej, chętniej oglądałbym jakieś szkice, schematy, rysunki, rzeczy, które pokazują po prostu, o czym jest mowa, bo słabo umiem sobie wyobrażać z tekstu. No ale jest to skrajnie subiektywne.
Natomiast twórcy nadrobili ten minusik z zapasem, dodając interaktywną mapę, którą można uzyskać poprzez skanowanie kodu QR na pierwszej stronie. Zaskakujące, że podobno większość osób omija tę mapę. Nie wiem, może myślą sobie: „O, mapa. Co ja nie wiem, jak Japonia wygląda. Kiedyś do tego wrócę” i po prostu zapominają, że tam był taki QR code. A ja myślę, że warto, bo tam są dziesiątki, czy może setki pozycji, takich jak odwiedzane miejsca, polecane sklepiki czy generalnie atrakcje, razem z krótkim komentarzem od twórców.
Będę się tym bardzo chętnie posiłkował. Na moją ocenę: 10/10. Nie ma wcale wpływu fakt, że autor bardzo chętnie odpowiada na dodatkowe pytania, a nawet udało nam się umówić, że w maju w Japonii zjemy sobie szaszłyka w Tokio :P Lecz fakt, że książka jest po prostu bardzo dobra, przemyślana, i na te ocene zasługuje. Przy czym trzeba pamiętać, że jest to 10/10 w jej kategorii! Jeżeli czytacie aktualnie jakieś arcydzieło, to nie warto może go rzucać na półkę i od razu sięgać po Poznaj Japonię. Chociaż jeżeli planujecie taką podróż, to myślę, że jest to obowiązkowa pozycja w TBR.
Nowa recenzja została podyktowana przez Wispr Flow, więc jeżeli gdzieś są jakieś bzdury, to proszę, zgłaszajcie. Na razie z takich oczywistości to znalazłem że tytuł spisuje mi jako "Poznań i Japonie" xdddd
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@Barcol dlatego recki pisze się w notatniku i dopiero potem kopiuje do bookmetera.
BarcolGruba ryba
14piorunówTYM RAZEM NA PEWNO NIE POSKELJAM PALUCHÓW!!!!

2 minuty później
@Barcol ja już nie kupuje innych ktopelek jak min. 25ml z pędzelkiem. Kurde, inne życie, panie.
BarcolGruba ryba
12piorunówHahahha ale durny ten ejaj, łyka jak pelikan

@Barcol "Ale jest jedna bardzo ważna rzecz:"
BarcolGruba ryba
34piorunów1345 + 1 = 1346
Tytuł: Historia twojego życia
Autor: Ted Chiang
Kategoria: fantasy, science fiction
Liczba stron: 344
Ocena: 9/10
"Każde z zawartych w tomie opowiadań to precyzyjnie skonstruowany eksperyment myślowy" - takie słowa przeczytałem zanim sięgnąłem po tę książkę. A sięgnąłem po nią bo film Arrival był na podstawie tytułowego opowiadania z niej.
No i po skończeniu pierwszych trzech miałem co najmniej mieszane uczucia, ale potem nadgoniło z zapasem. Oceńmy je pojedyńczo!
Wieża Babilonu - ciekawe koncepcyjnie. Osadzone w świecie gdzie Wieża Babilonu została ukończona, i co więcej faktycznie dotarła do sklepienia niebiesko. Kolejny krok: kilofy w dłoń i przebijamy się na drugą stronę. Historia śledzi jednego z zatrudnionych w tym celu kopaczy. Opisy wieży i widoków z niej były świetne. Obesrwacja że wspinanie się po wieży to przecież "podróż" więc istnieją wioski na niej, oddalone od innych o tyle że pewnie możnaby krzyknąć do siebie coś, a jednak nieodwiedzające się wzajemnie zbyt często, bo odległość do pokonania po spirali jest za duża - też super. Generalnie bardzo fajnie nakreślony świat. Ale sama historia... No nie wiem. W opowiadaniu niewiele się działo. I niby był jakiś plot twist, ale niezbyt poruszający. Ogólnie takie nic, chociaż przyjemne do czytania. 6/10
Zrozum - historia gościa który po nowatorskim zabiegu dostaje super inteligencje. Brzmi znajomo? Fakt że czytałem to opowiadanie zaraz po Kwiatach dla Algernona zbiasował mnie totalnie, a mówiąc eufemistycznie, wypadło ono w tym porównaniu gorzej. Jakieś sci-fi walki na przeintelektualizowane pomysły, zakończone durną sceną jak na dachu serialu Sherlock. Totalnie do mnie nie przemawiało. 3/10
Te dwa powyżej były moim zdaniem słabe. Teraz pora na całkiem dobre!
Dzielenie przez zero - historia matematyczki która dowiodła że 2=1, albo mówiąc precyzyjniej, że każda liczba równa się każdej, i to bez błędów, kosmicznych założeń czy dzielenia przez zero. Oczywiście ten wzór nie jest wyprowadzony bo w naszym świecie nie ma sensu xd Ale w opowiadaniu faktycznie arytmetyka została złamana. Tylko... Co z tego? Co to zmienia dla całej działającej obecnie matematyki? W zasadzie nic. A jednak zmienia się wszystko bo przecież żadne działanie nie ma sensu. Siłą opowiadania było to że nie pokazuje globalnych zmian, tylko szok i przemianę autorki równania, i jej próby radzenia sobie ze zburzeniem fundamentu jej wierzeń. Bardzo przyjemne, pomysłowe, 7/10.
A teraz wchodzimy do pierwszej ligii:
Historia twojego życia - tytułowe opowiadanie to generalnie baza dla filmu Arrival. Jak ktoś nie wie to mówiąc bez spoilerów: obcy przylecieli na ziemie i próbują z nami pogadać. Ale ich język jest tak odrębny że przez całe opowiadanie śledzimy lingwistkę analizującą ich komunikacje xd Ale działa to doskonale. Pomysł na nich - świetny. Wątek z którego wynika tytuł (a który to o ile pamiętam był całkiem pominięty we filmie) - super! Wleję jednak bimbru do znicza mówiąc że fabuła filmu podobała mi się mimo wszystko bardziej. Była lepiej rozwinięta, nadawała też więcej sensu wizycie. Może nie lubię takich otwartych tematów? solidne 8/10
Siedemdziesiąt dwie litery - Po raz kolejny Pan Chiang tworzy świat w którym możnaby osadzić cztery filmy, dwa seriale, gre komputerową i ttrpga. Mamy czasy rewolucji przemysłowej ale w świecie z mocnym twistem - istnieje alchemia, magia imion, i wiele bardzo niepokojących zjawisk jak badanie homonkulusów. Wiem wiem "magia w steampunku, ale odkrycie" - no ale właśnie to nie magia lecz fizyka tego świata (inb4. każda magia to "fizyka danego świata"?) przedstawiona w sposób bardzo podobny do mojego wyobrażenia tamtych czasów. A problem rzucony na bohaterów jest dość poważny. Próby rozwiązania go poruszając się w obrębie skomplikowanych zasad świata są imponująco przemyślane. Kunszt pisarski jakiego nie widziałem wcześniej, każde, KAŻDE zdanie spełnia swoją rolę. Strzelba Chechowa użyta w sposób skrajnie dopracowany. Jak dla mnie - 10/10
Ewolucja ludzkiej nauki - dwustronnicowa notatka będąca followupem do świata z opowiadania Zrozum. Moim zdaniem o 2 klasy lepsza niż samo opowiadanie. Rozważa co mają robić ludzie w świecie gdzie super integilentni meta ludzie przejęli w całości naukę i rozwój. 7/10
Piekło to nieobecność Boga - i mamy po raz czwarty świat oparty na pomyśle prostym ale zapierającym dech w realizacji. Oto mamy ziemię taką samą jak nasza, z jednym drobnym różniącym ją od naszej szczegółem - Bóg istnieje, a anioły regularnie przeprowadzają nawiedzenia naszego świata. Pojawiają się na chwilę w błyskach błyskawic, mówią bzdety w stylu "PODĄŻAJ ZA PANEM" i znikają, doprowadzając do kilku cudów, kilku katastrof, i generalnie szkód wycenianych w miliardach. Jaaaakie to jest za⁎⁎⁎⁎ste xD Dodatkowo w tym świecie piekło i niebo są potwierdzone bezpośrednio - piekło czasem widać przez podłogę, a krewni z nieba mogą nas sporadycznie nawiedzić. Świetne, naprawdę świetnie wykorzystanie tych zasad w obrębie opowiadania. Miniaturowym spoilerem będzie na przykład historia babeczki której mąż zmarł, pielęgniarka powiedziała jej że poszedł do nieba, ale po kilku tygodniach ona sama ujrzała go w piekle przez jedno z takich widzeń. Skonfrontowana pielęgniarka przyznała że skłamała żeby babeczka miała lepszą motywacje do dołączenia do niego, ale tak naprawdę to widziała jak jego dusza poszła do piekła. Więc bohaterka złożyła szybkie wypo, wiecie lina taboret czy coś w ten deseń, i dołączyłą do ukochanego gdzie... "żyli"? Długo i szczęśliwie. Koniec. Zajebioza :grinning: 10/10
Co ma cieszyć oczy - Całe opowiadanie to szereg wypowiedzi uczniów z kampusu na którym studenci głosują czy nie wprowadzić nakazu włączania pewnej drobnej zmiany w mózgu na czas studiów. Ta zmiana sprawia że nie postrzegasz brzydoty twarzy innych osób. Widzisz je, owszem, ale masz zablokowany ośrodek szybkiego skanowania czy jest piękna czy brzydka. Raj blackpillowców. Prześwietne rozważania. Super się to śledziło. 9/10
Widzicie więc że rozrzut jest potężny. Szkoda mi jednak negatywnie oceniać tak fenomelane sci-fi ze względu na dwa gorsze, daję więc 9/10
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Jak miło czytać takie zaangażowane recenzje!
BarcolGruba ryba
32piorunów1344 + 1 = 1345
Tytuł: Dzieci z Bullerbyn
Autor: Astrid Lindgren
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Wydawnictwo Nasza Księgarnia
ISBN: 978-83-10-12704-4
Liczba stron: 296
Ocena: 7/10
Klasyczna literatura dziecięca. Gdy za dzieciaka śmiałem się że Lisa z Anna zapomniały kiełbasy, tak i teraz się z tego śmiałem. Książka prosta, ale przez to jak odmienną perspektywę pokazuje od tego co znam ja - ciekawa. Dobrze było na chwilę wczuć się w niewinne dzieciaki z zabitego dechami zadupia na skraju Szwecji.
Co ważne, magia książki działała nie tylko na mnie - moja czterolatka non stop dopytywała o różne detale, komentowała, śmiała się... Hmmm może do usypiania jednak lepiej było sięgnąć po Hawkinga niż Lindgren...

@Barcol Dla mnie 10/10, jedna z ulubionych książek, nie tylko w kategorii "dla dzieci". Moim dzieciom zresztą też się bardzo podobała.
BarcolGruba ryba
21piorunów1343 + 1 = 1344
Tytuł: Podniebna poczta Kiki tom 3: Kiki i nowa czarownica
Autor: Eiko Kadono
Kategoria: literatura dziecięca
Wydawnictwo: Kirin
Format: książka papierowa
Liczba stron: 212
Ocena: 5/10
EEEE, szczerze mówiąc ta część wydawała mi się o wiele słabsza niż dwie poprzednie. Kiki jest już nastolatką, ale momentami zachowuje się mniej rozgarnięcie niż gdy miała tych lat dziesięć. Wątek nowej czarownicy jest tak dziwny że szkoda gadać, przez większość książki to mały diabeł który sprowadza na Kiki jakąś frustrację seksualną przez podrywanie Tombo, żeby na koniec wyszło że w sumie to nic nie ma sensu.
Przygody jakby odgrzewane... No nie zachwyca.
A jeszcze problem mam ze wszystkimi przyśpiekwami i piosenkami - absolutnie żadna się nie rymuje i ani jednej nie udało mi się zaintonować w sposób chociażby znośny xd
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Czy kot gada,czy pozostał niemową?
BarcolGruba ryba
72piorunówLece do Japonii pierwszy raz i zbieram najlepsze tipy na podróż. Na razie mam tak:
1. Mówić po polsku ewentualnie po angielsku
2. Wbijać pałeczki w ryż
3. Pinksaloon brzmi jak coś gdzie można wejść z dziećmi
4. Wszędzie podkreślać że Asahi to szczyny a nie piwo
5. Przy mijaniu bramy Tori należy się przeżegnać w znak krzyża, to daje ochrone przed shintoizmem
6. Kapitan Bomba to najlepsze anime
7. Jeśli ktoś nie rozumie po polsku to należy mówić wolniej i o wiele głośniej
8. Napiwek minimum 20%
9. W Shikansenach należy zagadywać podróżnych, to podstawa relacji społecznych
10. Jako świetną pamiątkę z Japonii warto zrobić sobie tatuaż
11. W Kioto zaczepiać gejsze do zdjęć. Uwielbiają być adorowane!
8. Napiwek minimum 20%
Nie wiem na ile to żart ta lista, ale z tego co wiem, to w Japonii nie daje się napiwków. Nie jest to mile widziane, bo wysoka jakość, to standard, a nie przywilej.
3. Z dziećmi czy bez możesz mieć problem wejść
BarcolGruba ryba
34piorunówA w sumie doleje jeszcze trochę oliwy, po prostu nie będę czytał komentarzy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#polska #zmianaczasu #heheszki

najlepiej zmienić strefę czasową na UTC+1:30
BarcolGruba ryba
74piorunów- Jasno robi się gdy i tak śpisz
- Zachód słońca o 17 (a za kilka tygodni to i przed 16)
- Łatwiej o depresje
- Gdy wszyscy wracają z roboty po ciemku to zwieksza szanse na zdarzenia drogowe
- Cokolwiek innego niż siedzenie na d⁎⁎ie w domu po pracy staje się problematyczne
(+ Jesteśmy zsynchronizowawani z ruską dziczą a nie z cywilizacją zachodu xd)
W takiej Hiszpanii mają ten sam czas co my i zachody słońca o 23 [EDIT: O 22:20 W GALICJI HISZPAŃSKIEJ W CZERWCU, MUSIAŁEM DOPRECYZOWAĆ SKORO TYLKO TO JEDNO ZDANIE WIDZICIE Z CSLEGO POSTA I TO ONO WAS NAJBARDZIEJ BOLI XD], tam jest życie, tam jest radość. Ale przyjdzie jakiś idiota i powie że "czas zimowy jest bardziej naturalny" xD co jest w ogóle naturalnego w arbitralnym pocieciu doby na 24 odcinki xdd
czas zimowy jest bardziej naturalny
BarcolGruba ryba
106piorunówWziąłem rozmaryn do domu żeby się nie przemroził.
Ususzyłem go na śmierć zanim przyszły pierwszej przymrozki.
.
.
.
To odmiana mrozoodporna.
Patrząc na kilka moich ostatnich wpisów zastanawiam się nad rentą z pfronu...
No to masz suszony rozmaryn, idealnie.
Ale przynajmniej nie umarzł
BarcolGruba ryba
21piorunówWyniosłem kanapę przed dom to mam już chyba fajrant, conie

Tak trzeba żyć 👍
BarcolGruba ryba
14piorunóweeeooo diroriro eeooo
BarcolGruba ryba
87piorunówLubię swój widok z okna jesienią.
W sumie przez resztę roku też lubię xD

@Barcol ale klimacik ❤️
Komentarz usunięty
BarcolGruba ryba
107piorunów
I to jest konkretny ejaj!
złe wymagania a winny jak zwykle implementujący
BarcolGruba ryba
44piorunówDzięki kasztanom można prosto wyjaśnić dzieciakom podstawy chemii organicznej!
#heheszki #jesiennewyzwania #pdk #chemia #jesien #rodzicielstwo

C²H⁶O . Chociaż musiałem poprawić
BarcolGruba ryba
23piorunówCiekawostka roślinna na dzisiaj: nalewka z głogu jest niezalecana do picia w trakcie ciąży.
Kolejne cirkawostki wkrótce!
@Barcol Ale fart, że nie jestem.
BarcolGruba ryba
28piorunówPonieważ skończyłem Cymbergaja po raz drugi, ponownie testując kilka opcji, to chciałbym przedstawić moje spojrzenie na zakończenia tej gry.
UWAGA! Post nie "zawiera" spoilerów z #cyberpunk2077 - on jest jednym wielkim spoilerem analizującym zakończenia po kolei XD
Ranking zakończeń Cymbergaja!
Ponieważ dodatek wprowadza 4 "sub-zakończenia", z których jedno się przeciąga na główne zakończenie, to ocenie osobno PL a osobno podstawke, bo inaczej musiałbym macierz 8x4 rozpisać.
Phantom Liberty:
King of Wands - TOP - Wysłanie So Mi na księżyc. Nie ma tu wątpliwości xD So Mi nie zostaje wiecznie cierpiącą marionetką do łamania prawa, Alex przeżywa, Reed odchodzi na własne życzenie, rząd nie dostaje swojej broni. W Night City nie ma dobrych zakońćzeń? Fakt, to jest na księżycu.
King of Cups - Neutral - Zabicie So Mi. Ok, to trochę gorzej niż po prostu jej pomóc, ale skoro już zjebaliśmy wybór sojusznika to chociaż tak można ją uchronić przed czymś gorszym niż śmierć. Co tam mówisz czytelniku? Że nic nie jest gorsze niż śmierć? To idź tam sobie przeczytaj I Have No Mouth But I Must Scream. To opowiadanie ma z 10 stron.
King of Swords - Minus - Wybranie So Mi ale oddanie jej Reedowi na koniec po tym jak się dowiadujemy że nas okłamała. Podobne do najgorszego ale Alex przeżywa, Reed przeżywa, i nadal mamy deal z NUSA. Z drugiej strony So Mi jest w fatalnej sytuacji mimo że mogliśmy jej pomóc, a ten nasz deal z NUSA troszkę śmierdzi, po tym co odjebaliśmy przy matrycy neuralnej, oraz na lotnisku.
King of Pentalces - Worst of the worst - Pójście do końca za Reedem. Alex ginie, So mi jest niewolnicą do torturowania, a V (o ile nie wybieramy najbardziej bezmyślnych dialogów w rozmowach z Reedem) ciągle zadaje sobie pytanie co mogło być zrobione lepiej. Wszystko xd To zakończenie PL jest najczystszą drogą do The Tower Ending, i co więcej w przeciwieństwie do poprzedniego, brzmi to jak naturalny następny krok.
Większośc z tych zakończeń można zmapować na zakończenia główne, i tak na przykład gdy wybierzemy The Star to lepszym The Star jest to w którym mieliśmy King of Wands w dodatku, niż to w którym mieliśmy King of Pentacles w dodatku xd Często ta delta jest na tyle duża że zmianiałaby pozycje w rankingu, więc w efekcie byłoby to ze 30 zakończeń, w zależności od tego jak potraktujemy rozwidlenia, albo właśnie wspomniana wcześniej macierz.
Ranking główny:
1. The Star. Oczywiście. V żyje i odjeżdża z Panam (+ ew. Judy), Johny łączy się z Alt. Saul ginie - kolejny plus. Mamy co najmniej pół roku życia jako wolny szczęśliwy człowiek, który rzucił Arasake na kolana. To dużo więcej czasu na szukanie szansy na ratunek, niż zakładaliśmy po prologu. Smasher nie żyje - no chyba że ktoś go oszczędził na koniec, ale wątpię xd W Night City nie ma dobrych zakończeń? Ponownie, fakt. Dlatego spierdalamy z cyganami za granicę. Czysty S tier.
2. Don't Fear the Reapers. Trudno wybrać kto z przyjaciół ma zginąć, co? To może by tak... Dokonać niemożliwego? Trochę szkoda że to zakończenie wymaga akurat konkretnej sekwencji dialogów, bo patrzenie przez 5 minut w ekran nie wiedząc co wybrać to chyba coś naturalnego na tym dachu xD Zakończenie w miarę dobre, jednak prowadzi do The Sun (no albo Temperance), w którym nie wszystko jest takie słodko-słodkie. Sympatia V wyraża pewne obawy co do przyszłości związku, V jest zafixowany na to początkowe marzenie bycia największym patusem w mieście którym zaraził go/ją Jackie. Szkoda że nie da się zrushować Arasaki solo, a potem dołączyć do cyganerii Aldecaldos. No ale dlaczego to jest tak wysoko? Bo zakumplowanie się z Mr Blue Eyesem to chyba najlepsza droga do długotrwałego wyleczenia.
3. Klasyczne The Sun. Praktycznie to samo co wyżej ale Rogue ginie, a całość jest mniej epicka.
4. Temperance - Ciało jest przygotowane na Johny'ego. Więc może uczciwie byłoby mu je oddać? "Ale to nasze ciało!". Niby tak, ale przecież nie wybieraliśmy go, ani nie zdobyliśmy ciężką pracą, po prostu się nim pojawiliśmy przez decyzję rodziców V. Dokładnie tak samo jak Johny, tylko że on sie w nim pojawił PRZEZ DECYZJĘ V. Jest to chyba jakaś odpowiedzialność? Po drugie, dylemat teleportacji pojawiał się grze między słowami, ale mówiąc bezpośrednio: V już nie żyje. Wypalił go soulkiller. Ciało jest pustą skorupą, a my sterujemy jaźnią kopii zapisanej na pliku. Dlaczego jakaś kopia ma mieć jakieś prawa do ciała, które już jest fizycznie lepiej przygotowane pod engram Johny'ego? Temperance jest dosyć naturalnym zakończeniem, tak pragmatycznie patrząc. Ale dość o motywach, miałem zdecydować na ile jest to "dobre" zakończenie. Johny dostaje lata życia, V "istnieje" gdzieś przy Alt (chociaż sama mu wspomina że nie wiadomo jak sobie poradzi). Jeśli dostaliśmy sie tu przez DFTR to Rogue żyje. Panam jest co prawda wkurwiona i brzmi jakby miała spore problemy z pogodzeniem się z sytuacją... No ale ogólnie jest nienajgorzej.
5. Suicide ending. Nie jest to zakończenie po którym gracz idzie spać z uśmiechem na ustach, ale ma swoje plusy. Wyrywasz się z niekończącej pętli beznadziejnych poszukiwań ratunku, trochę "na własnych zasadach". Nie ciągniesz na dno nikogo poza sobą (i Johnym, który jednak ogólnie rzecz biorąc pozytywnie się odnosi do tego pomysłu). Przyjaciele idą dalej ze swymi życiami. Noooo... Może nie tak od razu. Chyba najbardziej klimatyczne na całej liście, ale jednocześnie prawie najbardziej depresyjne.
6. The Tower. Gdyby wziąć pod uwagę że do The Tower trzeba wybrać najgorsze zakończenie PL to powinno być ono niżej, ale jak mówiłem - oceniam samo główne zakończenie gry. No to czemu tak nisko? Wbrew prośbom Johny'ego "wycinamy go jak raka", stajemy się kaleką, przyjaciele poszli dalej nie czekając na wieści od trupa, Panam prawdopodobnie nie żyje, a pod naszą nieobecność świat stał się gorszym miejscem. Taki nadludzki potwór jak V mógłby własnoręcznie przeciwdziałać wielu negatywnym zmianom w mieście, ale był w tym czasie w śpiączce, a teraz nie nadaje się do tarcia chrzanu. Widziałem na internecie, że osoby wybierające to zakończenie racjonalizują przed sobą, że: bycie kalekim NPC w świecie bohaterów nie jest wcale takie złe, że relacje V z innymi to były ledwie wakacyjne przygody, że gejowski V ma deklaracje od Kerry'ego że dołączy do niego jak skończy trasę, że to jedyne zakońćzenie gdzie nie mamy przed sobą 6 miesięcy lecz więcej. Może jest w tym ziarnko prawdy, ale to co najwyżej pocieszanie się że nie jest aż tak źle jak by się wydawało, a nie argumenty żeby potraktować ten ending w jakikolwiek sposób pozytywnie. No i nie grałem gejowskim V, ale czy Kerry wie, że wycieliśmy jego przyjaciela ze swojego mózgu niczym raka? xd Nie sądzę żeby V był w stanie się pogodzić z pracą za biurkiem, biedowaniem do dziesiątego, i uciekamien gdy usłyszy strzały w sąsiedniej uliczce... A, no i Smasher żyje. Jedyny powód dla którego nie jest to najgorsze zakończenie w grze, to wstawka z radia z podróży z Delamainem, w której jest wspomniane że Yorinobu robił co mógł żeby pogrążyć arasakę. Szkoda arasaki to zawsze net positive. Niestety nie było to tak nagłe i dramatyczne jak szturm na mikoshi, więc jej miejsce zajęły już inne.
7. The Devil - Arasaka z Soulkillerem. Brawo, pomogłeś korporacji. I nie pomogli Ci XD Wykasowali Johny'ego na amen, a teraz jeszcze robią kopię zapasową V. Przyjaciele są na Ciebie wkurwieni, a jeszcze nawet nie wiedzą że zaraz idziesz sobie wypalić synapsy na lata. Przez Twoją pomoc wielki tyran Saburo wrócił do żywych, a najwięksi bogacze świata oficjalnie zyskali nieśmiertelność. Ostateczna sprawiedliwość społeczna - śmierć dla każdego - poszła do kosza XD This is the bad place. Nie dało się bardziej zjebać.
8. The Devil - Arasaka z powrotem na ziemie - jak wyżej, wszystko co mogło pójść źle poszło źle. A do tego nie ma dla Ciebie ratunku, nie masz kopii zapasowej świadomości, i wracasz na ziemie jako frajer. Jest kilka plusów ponad The Tower: że nie straciłeś dwóch lat życia, wciąż masz przyjaciół, zajebałeś Smashera, możesz używać wszczepów. Dla V jest to nieco lepsze zakończenie, ale świat jest w gorszym miejscu. No ale... Masz pół roku życia. Cyganie nadal coś Ci wiszą. Możesz używać wszczepów. Samuraju... Mamy coś do zrobienia.
Oczywiście to wszystko luźne opinie, pełne hipokryzji (pół roku w The Star? Super! Pół roku w The Devil? Samobójstwo przez soulkiller arasaki? Okropieństwo! Samobójstwo na dachu? Oh jak romantycznie!) i sprzeczności.
No i rezerwuje sobie prawo do mówienia "No w sumie...." na absolutnie każdą kontropinie, bo tego się obiektywnie nie da przedstawić xd
#gry
So Mi nie zostaje wiecznie cierpiącą marionetką do łamania prawa
Tego bym na 100% nie powiedział. W końcu pewien niebieskooki jegomość zafundował lot. Wiadomo w sumie tyle, że prawdopodobnie żyje w tym scenariuszu. Jednak czy jest "wolna", ciężko powiedzieć. Na pewno wolna od NUSA.
@Thereforee Też fakt, ale o ile kojarzę to kontaktuje się z nami jakoś potem z raz czy dwa z poukrywanych numerów i wydaje się wdzięczna?
@Barcol No to skoro chcesz kontropinię to służę uprzejmie. xD
Co do kolejności dla Phantom Liberty się zgadzam, ale nigdzie nie jest napisane, że Niebieskooki Szefito to jakiś fajny ziomuś lepszy od korpo. To może być jeszcze gorsza opcja, to może być zbuntowana SI zza Muru, sporo pytań i wątpliwości daje zadanie z Jeffersonami. Czy oddanie Song w jego ręce jest lepsze niż NUSA? C⁎⁎j wie, nie jest to jednoznacznie potwierdzone, wcale nie musi być. Ale zgadzam się, że los nieznany jest lepszy od definitywnie tragicznego, więc pozostaje to wybór najlepszy.
Co do głównych znowu w większości się zgadzam, ale przede wszystkim pierwsze dwa bym zamienił. Jakoś ciężko mi uwierzyć, że w dziczy pustyni żyją szamani zdolni ten cyberpierdolnik neuralny rozplątać. xD
Przeniósłbym Devila z Soulkillerem ponad Suicide. Tak, sprzedałeś się calusieńki, d⁎⁎a z duszą należą do Arasaki, ale po przykładzie Smashera i Takemury widać, że wiernych i kompetentnych potrafią hojnie nagrodzić. A V jest bardzo kompetentny. W mojej opinii jest tu szansa na jakieś jutro, czego o tych niżej już powiedzieć nie można.
Tower także dałbym oczko wyżej, ponad suicide, z grubsza na równi Devila z soulkillerem, ciężko ocenić który wyżej bo to zależy od dalszych losów, a to czysta spekulacja. Żyjesz, niby wszczepów już nie wolno, ale c⁎⁎j wie czy to tak zostanie. Masz koniec końców dobre układy z militechem i rządem. Z czasów Edgerunnerstwa masz też (a przynajmniej powinieneś mieć) ogromne pieniądze, więc o ile sam już nie będziesz rozbijał głów bandziorom, to może za to zasponsorujesz nowe pokolenie buntowników? A za So Mi płakał nie będę, działała we własnym interesie będąc w zasadzie zniewoloną, więc mogę na to przymknąć oko, ale jednocześnie uważam, że jest uczciwym potraktowanie jej tak jak ona V. Ona była gotowa wepchnąć V pod pociąg żeby ratować siebie, to teraz V ją wepchnie pod pociąg żeby ratować siebie. Przykre, ale uczciwe.
Suicide spada na przedostatnią bo niczego nie osiągasz, jak już masz zdechnąć to chociaż zabierz jakiegoś c⁎⁎ja ze sobą, można by po prostu przez kilka tygodni robić rajdy na interesy Arasaki, aż się ciało podda. Gorszy jest tylko ten, gdzie nic nie osiągasz ale za to pomogłeś kurwom. Gratulacje.
BarcolGruba ryba
12piorunówBarcolGruba ryba
107piorunówOstatnio nasz General Manager, szef wszystkich HRów, poinformował że musimy podać nowe pole w amerykańskim systemie fakturowania, żeby nadal dostawać przelewy. To pole to Branch City konta bankowego, i on do końca nie wie co tam wpisać, ale na pewno nie siedzibę banku.
No to dzwonię do banku.
Po krótkiej rozmowie Pani wytłumaczyła że na pewno chodzi o swift, ale mówie jej że nie, bo po pierwsze swift jest podany wyżej, a po drugie to city.
Eskalowała do koleżanki jakiejś, i ta doradziła żeby wpisać siedzibę banku, ale mówię że to też nie.
Poszły z tym jeszcze do kogoś, kto też nie wiedział, i finalnie zdecydowali sie zapytać dział techniczny.
Generalnie trochę jak w 12 Prac Asterixa, że pół biurowca zaczęło biegać i szukać co to u licha jest Branch City i co tam wpisać (chociaż pewnie przesadzam i czwarta zapytana osoba w pomieszczeniu by wiedziała).
Gdy Pani poprosiła o cierpliwość i wygasiła słuchawkę, miałem spokojny moment sam na sam ze swoimi myślami.
Wtedy własnie dotarło do mnie, że to k⁎⁎wa nie ten bank
#zalesie #truestory #heheszki
@Barcol do takich amerykańskich wymysłów wpisujemy n/a
@ten_kapuczino Kurde, fajnie brzmią tak proste odpowiedzi, ale skoro GM powiedział że trzeba to uzupełnić poprawnie bo mogą być problemy z fakturowaniem to po co sie samemu sabotować?
@Barcol no ale to poprawnie jest w PL konta nie są przypisane do oddziałów lokalnych. Pieniądze dojdą po numerze konta i tych kodach które zawsze się wpisuje przy transferach miedzynarodowych, które oznaczają symbol banku. Te branch i inne duperele to na potrzeby lokalne w USA
@ten_kapuczino o popatrz, szkoda że tego nam nie powiedział xD
@Barcol pewnie amerykaniec, myśli ze usa najlepsze i inni tylko się od usa uczą, więc nie przyszło mu do głowy że tu może być prościej, bez papierowych czeków i innych amerykańskich muzealnych wynalazków
@ten_kapuczino nie nie, polski Polak z Polski. Ale zabawnie trafiłeś z czekami, bo dokładnie tym się ja tutaj zajmuję xd
@Barcol BRANCH_CITY w bazach danych oznacza miejsce gdzie leży dana placówka. Jeśli odpisujesz stacje benzynowe to będzie to miasto w którym jest ta konkretna stacja, albo ten konkretny sklep, ta konkretna placówka lub właśnie ten konkretny bank.
@DexterFromLab ale czy projektowanie tego z domeny stacji paliw na ubiquitous language bankowości nie jest jedynie życzeniowym założeniem? 😛
@Barcol nie jest, bo to nie jest nazwa typowa dla jednej konkretnej nazwy tylko taki typ słowy z którym się wielokrotnie spotkałem w różnych branżach więc i tutaj autor też pewnie tego użył w identycznym kontekście.
@DexterFromLab ma sens!