ZarielnGruba ryba
20piorunówZnam takiego jednego co chętnie opierdoli.
Obsypie rzodkiewką i zjem
Dołączył/a:
ZarielnGruba ryba
20piorunówZnam takiego jednego co chętnie opierdoli.
Obsypie rzodkiewką i zjem
MahjongOsobistość
19piorunów780 + 1 = 781
Tytuł: Sorcerer
Rok produkcji: 1977
Kategoria: Akcja
Reżyseria: William Friedkin
Czas trwania: 2h 1m
Ocena: 9/10
Próg wejścia tego filmu bardzo mi się podobał, bo na początku poznajemy genezę pobytu naszych bohaterów w jakieś mieścinie na końcu świata w południowoamerykańskim kraju. W gruncie rzeczy, gdyby ktoś oglądał ten film bez poznania opisu mógłby pomyśleć, że to film o jakieś intrydze, bo wiele różnych rzeczy wyciąga ten wstęp - atak terrorystyczny, upadek wielkiej firmy, nieudany napad na bank.
Ostatecznie wszystko sprowadza się do tej jednej misji - nasi śmiałkowie mają przewieźć ładunek nitrogliceryny, by powstrzymać pożar szybu naftowego.
Wyruszają w czwórkę dwoma ciężarówkami z bardzo delikatnym ładunkiem w niebezpieczną drogę. Stres, który wywołuje misja maluje się nie raz na twarzach samych bohaterów, którzy co chwilę napotykają problemy - no nie jest to droga ekspresowa piękna asfaltowa, więc "przygód" co nie miara.
Sam klimat filmu to przeboska realizacja - jest południowoamerykański kraj więc jest i ten wilgotny klimat. Nasi bohaterowie są cały czas spoceni, brudni (bo są po prostu biedakami tu po ucieczkach ze swoich krajów), scena na moście po prostu zrywa człowiekowi nerwy - ściskałam się wprost obolale oglądając to, bardzo mocne doświadczenie.
Nie widziałam pierwszej wersji "Ceny strachu" więc nie wiem czy tam też to tak wygląda, ale "Sorcecer" czasami przypominał mi "Sirat" - już wiem Laxe brał inspiracje do scen z ciężarówkami.
Bardzo mi się podobał ten film, realizm niektórych scen (w sensie przedstawienia jak bardzo jest to przerażające) wbija w fotel.
I na koniec ten wzrok głównego bohatera, który tak naprawdę został gdzieś tam daleko w dżungli, razem ze swoimi kompanami, a przed nami siedzi tylko pusta skorupa, albo resztki człowieka, którego poznaliśmy na początku.
Mega polecam.
PS. już widzę po filmwebie, że zaraz mogą się pojawić wpisy, że francuska wersja lepsza, ale ja nie widziałam tej starszej "Ceny strachu", więc pozbawiona jestem porównania.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Śmiesznie, ostatnio natrafiłem na recenzję gierki, która korzysta z głównego motywu obu tych filmów: https://store.steampowered.com/app/3759140/Nitroglycerine/
Nitroglycerine! on SteamA challenging arcade simulator of transporting dangerous cargo on heavy trucks along a complex and unpredictable route. A short but extendable adventure.Steampoweredmoj ojciec ma liste filmow, o ktorych w kolko gada i to jest jeden z nich (pewnie widzial w kinie za prlu, to sie wrylo w banie), wiec jak ogladalem ostatnio z rozowa, to wiedzialem o czym bedzie, ale ja wkrecilem, ze wioza to nitro do szpitala leczyc sercowcow xD skumala ze cos nie gra tak w 3/4 filmu xP
Dynamiczny_EdekOsobistość
34piorunów#hejtolineanyway
\
> Co można powiedzieć u dentysty ale niekoniecznie na komendzie policji?
Mam wyjebane
Da się to załatwić prywatnie?
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
7piorunówSilvaren wrzucił na swój kanał na YouTube „zerowy” odcinek podcastu Autystyczne Pogaduszki, w którego nagraniu wziąłem udział.
Tematem były 3 ulubione cRPGi i jedno rozczarowanie.
https://youtu.be/5Cqrl-Uhkxc

Pytałeś, czy będzie coś następnego. : )
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
13piorunówNiespodziewanie, bowiem nic o tym nie wiedziałem, na kanał Silvarena został wrzucony minus pierwszy odcinek podcastu Autystyczne Pogaduszki. Minus pierwszy, ponieważ to był testowo-techniczny i chcieliśmy sprawdzić, jak to w ogóle wyjdzie. Nawet nie myślałem, że ujrzy światło dzienne. ; )
Temat przewodni to pytanie, czym jest RPG i czym jest cRPG.
Definicji ogrom, każdy ma własną, więc dyskutować o tym można by bez końca. Na szczęście tym razem koniec nastąpił po pięćdziesięciu ośmiu minutach, więc jakby ktoś chciał puścić w tle i mniej lub bardziej uważnie słuchać, to zapraszam pod ten link:
https://www.youtube.com/watch?v=mkleHGFi0Bc
#gry #crpg #rpg #chwalesie
To granie na pierwszym planie jest bardzo rozpraszające.
Piorun za podjęcie tematu. Szkoda jednak, że zamiast dyskusji mamy tylko kilka wypowiedzi.
No i brakuje wprowadzenia.
aarahonOsobistość
14piorunów#tinder #zwiazki #randkujzhejto #aarahonspamuje[
](https://www.hejto.pl/tag/aarahonspamuje)„Co tam na Sympatii?"
Jestem bezdzietnym wdowcem i to dziewiąty z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.
„Ciekawe czy to jeszcze działa?"
Tak, sympatia działa. Czy ta apka jest spoko? Tak średnio. Najbardziej chodzi o obsługę, przeglądając potencjalnych partnerów, mamy tylko maks trzy zdjęcia do wglądu, żeby podejrzeć cały profil, trzeba w niego kliknąć, osobno są zdjęcia główne, osobno zdjęcia profilowe, obowiązkowe są tylko trzy informacje, więc można trafić na dość puste profile. No i przeglądasz każdy profil, bo jednak filtrowanie ogranicza się do płci, wieku i odległości, przy czym mi do tej pory pokazuje ludzi z Poznania, mimo że byłem tam tylko trzy dni. I to nie w Poznaniu, tylko w Bydgoszczy. Mało jest takich scamowych profili, tak samo jak instagramowych modelek, co jest na plus, nie przewija się lasek, którym zwykły facet i tak dałby "w lewo". Pewnie wynika to stąd, że do (chyba) każdego profilu można wysłać wiadomość, którą zobaczy ta druga osoba! Daje to duże możliwości na odnajdywanie się bez sparowania, ale jest duży haczyk, bez konta premium, można wysłać tylko jedną wiadomość dziennie. Niby spoko, ale jak przeglądasz laski i znajdziesz taką, co ci się mega spodoba, wyślesz jej wiadomość, potem przeglądasz dalej, parujesz się z inną... i już dziś do niej nie napiszesz, bo limit wiadomości, jest też na osoby sparowane xD Przy czym chyba nie dotyczy to kobiet, bo one jakoś sporo wiadomości mi wysyłały, a wątpię, żeby miały konto premium, bo te są dość drogie, jak na popularność tej apki. A, najważniejsze - dając komuś "serduszko" pięćdziesiąt razy w ciągu dnia, możesz podejrzeć, kto cię polubił bez konta premium. Co dwa tyodnie i tak dostaniesz powiadomienie, że ktoś cię poplubił, więc nie zawsze się to opłaca xD
Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.
----------------------------------------------------------
W planach:
„W krainie Duchów"
„Ta apka powinna nazywać się buble"
„Wiecie, że Fotka jeszcze działa?"
„Dziewczyna z pindera"
„Randki w metaversum"
„No weź wykup premium"
„To strach mnie skomplikował”
@aarahon Jezu serwis sympatia jeszcze istnieje?
Nie wiem, nie znam się ale słyszałem że fotka.pl jeszcze działa ( na YT był niedawno film z twórcą portalu) może tam spróbuj.
Nie wiem jaki masz opis na profilach ale tu podkreślasz że jesteś bezdzietnym wdowcem. Jesli to samo masz na „randkowych” portalach to odstrasza bo nie wyszedłeś jeszcze z żałoby.
BapitanKombaFenomen
16piorunów1040 + 1 = 1041
Tytuł: Zwyczajni '44. Ludność cywilna w powstaniu warszawskim
Autor: Agnieszka Cubała
Kategoria: historia, reportaż
Wydawnictwo: Wielka Litera
Format: książka papierowa
ISBN: 9788383601182
Liczba stron: 318
Ocena: 5/10
Książka stanowi zbiór relacji kilkunastu osób, którzy podczas powstania warszawskiego pozostali w stolicy, nie biorąc jednak bezpośredniego udziału w powstaniu. Do książki dołączono również wprowadzenie, przybliżające ogólną sytuację ludności cywilnej podczas powstania, jak i również rozmowę z dr. Pawłem Ukielskim (zastępcą dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego), który w rozmowie z autorką wyjaśnia, dlaczego udział ludności cywilnej przez lat nie był przedmiotem badań historyków.
Mam problem z tą książką. Z jednej strony sprawnie się ją czyta, zawiera wiele ciekawych informacji, ale z drugiej biorąc książkę w ciemno spodziewałem się raczej ogólnego popularnonaukowego opracowania, a nie zbioru sylwetek osób, którzy przeżyli powstanie. Formę książki mogę zaakceptować, ale nie mogę przejść obojętnie nad doborem postaci, gdyż zdecydowana większość historii poświęcona jest elicie intelektualnej ówczesnej Polski lub tym, którzy dołączyli do tej elity po wojnie. Miłosz, Hłasko, Tatarkiewicz, Andrycz, Waldorff, Lipiński, Mancewiczówna... W porządku, relacje są interesujące, ale przy takim doborze osób książka powinna mieć inny tytuł i skupiać się wyłącznie na tych znanych Polakach, którzy spisali swoje wspomnienia z powstania. Przedstawiciele pozostałych warstw społecznych zostali opisani bardzo marginalnie. Albo idziemy w jedną stronę i poświęcamy uwagę tylko intelektualistom i sportowcom, albo bilansujemy książkę i o wiele większą wagę poświęcamy relacjom przedstawicieli innych grup społecznych. W dodatku część historii przypomina noty biograficzne, gdzie powstanie warszawskie jest wyłącznie epizodem.
Autorka książki nie ukrywa, że emocjonalnie podchodzi do tematu. We wstępie do każdego rozdziału wyjaśnia, dlaczego opisuje tę właśnie postać i jaki z nią ma związek. Zakładam, że część osób pewnie byłaby zdegustowana, że autorka zbyt dużo uwagi poświęca sobie samej. Mnie te wstępy aż tak nie raziły, choć gdybym to ja był autorem książki, to w pełni usunąłbym się w cień.
Pomimo emocjonalnego podejścia autorka konsekwentnie pisze o „powstaniu warszawskim”, a nie „Powstaniu Warszawskim”, co traktuje jako zdecydowany plus. Jestem pełen podziwu i szacunku do powstańców, ale emocji nie przelewam na ortografię i wbrew panującej ipenizacji wszystkie nazwy wydarzeń historycznych konsekwentnie piszę małą litera i chwalę tych historyków, którzy również zwracają uwagę na ortografię.
Cóż, szkoda, bo temat ważny i interesujący.
Prywatny licznik: 25/50
#bookmeter #czytajzhejto #historia #powstaniewarszawskie #bapitankombaczyta

Dlatego doceniam Ciekawe Historie, który skupia się wyłącznie na wydarzeniach, przedstawianych bez własnych komentarzy.
razALgulGURU
58piorunów
@bojowonastawionaowca jakiś azjatycki przepis?
Wciąż mam w głowie słowa matki: "nie pomyl go przypadkiem z sarną"
aarahonOsobistość
22piorunów#tinder #zwiazki #randkujzhejto #aarahonspamuje[
](https://www.hejto.pl/tag/aarahonspamuje)„Nie szukam tu miłości, chcę tylko pogadać"
Jestem bezdzietnym wdowcem i to ósmy z moich wpisów, jak widzę randkowanie po powrocie do normalnego życia singla, piszę to jako pamiętnik, trochę mi to pomaga.
„Lubię, gdy bawimy się sarkazmem i ironią"
ale jestem w związku i kolejnego nie szukam. To co robisz na apce randkowej? No właśnie, co tam robisz?
Pogadałem z paroma osobami na apkach i... serio, gdy się nie szuka kogoś, gdy nie jest się zainteresowanym relacją romantyczną, to można z kimś spoko pogadać, dostać trochę uwagi, wyżalić się, trzeba jednak do tego trochę ciekawości do drugiego człowieka (serio, dopiero w tym wieku realnie to dostrzegłem) i sporo dystansu, którego brakuje frustratom. I to frustratom reprezentującym obie płcie, bo i takie agentki się zdarzają xD Czy warto "marnować czas" na takie relacje? Zdecydowanie tak. Można się o sobie wiele dowiedzieć, gdy rozmawia się szczerze, bez skupiania się na podrywie, zwłaszcza gdy mamy dobrego rozmówcę. Mi to pomogło, ale czy jej facetowi to nie przeszkadza? Tego nie wiem, za to mogę za siebie ręczyć, ale nawet to pomijając, to kto chciałby być z laską, która porzuci swojego faceta, dla innego? Może nie wie, a może ma do niej tyle zaufania, że nie ma z tym problemu. I wam tego życzę, żebyście nie mieli przez takie akcje żadnych problemów.
Wrócę niedługo z kolejnymi wpisami, mam już kolejne tematy w planach, a teraz trzymajcie się, życie to nie jest bajka.
----------------------------------------------------------
W planach:
„Co tam na Sympatii?"
„W krainie Duchów"
„Ta apka powinna nazywać się buble"
„Wiecie, że Fotka jeszcze działa?"
„Dziewczyna z pindera"
„Randki w metaversum"
„No weź wykup premium"
„To strach mnie skomplikował”
Fakt posiadania konta na aplikacji randkowej, gdy ktoś jest w związku, to bardzo alarmujący sygnał.
Kolega miał narzeczoną, która tylko pisała ze swoim kolegą. Mimo jego braku aprobaty, kontynuowała tę znajomość po cichu i po kilku miesiącach stwierdziła, że jednak nie kocha swojego narzeczonego i chce być ze swoim „kolegą”.
WatluszPierwszyFanatyk
15piorunów#dzieci #wakacje #hejto30plus #hejto40plus trochę #nostalgia
Moje dzieciaki dziś sobie pospały do 10:00. Wiadomo wakacje.
Tak sobie pomyślałem, że spytam, jak to było u Was w wakacje. Spaliście do południa czy od razu rano rodzice Was do czegoś gonili? Ja w domu miałem święty czas. Rodzice uważali, że skoro cały rok szkolny biegam co rano do budy, to w wakacje mam pełną swobodę. Jak miałem ochotę wstać o 8:00 i lecieć na rower z kolegami, to droga wolna a jak chciałem leżeć w łóżku do obiadu, to proszę bardzo. Natomiast u mojej żony i niektórych kumpli było zupełnie inaczej. Od rana wyznaczone zadania bo "masz wakacje, to zrobisz to, masz czas żeby pomóc w tamtym, możesz się zająć tym...".

Siedziałem do późna w nocy, a potem spałem do późna w dzień.
Marcus-Aurelius-64Gwiazdor
104piorunówOstatnio popełniam chyba błąd, bo postuję na grupie mojego miasta na #facebook
Doznaję naprawdę szoku jak ludzie siedzący na tej platformie nie mają żadnego kręgosłupa moralnego (wiem, że każdy to wie, ale jak się dostaje odpowiedzi na swój własny post, to jest inny poziom zdziwienia). Zawsze muszą stanąć w kontrze i upierać się przy swoim, nawet jak nie mają racji. Bronią postaw, które nie mają podparcia ani w moralności, ani w prawie.
Kobieta stanęła na miejscu dla rodzin z dziećmi pod Lidlem swoim wielkim SUVem. Wychodzi z auta w pojedynkę, idzie do sklepu, wraca do auta. Zwracam jej uwagę to ignoruje. Piszę o tym na grupie miasta to lecą wyzwiska w moją stronę i słowa poparcia dla zachowania kobiety.
Miałem sytuację, że gość jechał mi prosto na czołówkę. Parę kilometrów dalej powtórka. Co chwilę ktoś jeździ 90km/h w terenie zabudowanym itd. Napisałem o tym na grupie, to lecą same "haha" i teksty w stylu "na złość będę jeszcze szybciej jeździł"
Ludzie... Aż strach pomyśleć kogo mijam na ulicy. Wydaję mi się, że nie mam żadnego znajomego z takim gwoździem w głowie. Gdzie Ci ludzie się ukrywają
#zalesie
@Marcus-Aurelius-64 Serio ludzie to debile, ostatnio widziałam jakiś artykuł, że babka wygrała w sądzie
a) pobudowała się 20+ lat temu
b) na działce obok parę lat temu typ postawił silosy niezgodnie z MPZP - jakiś gruby przekręt poszedł, bo po kolei mu to urzędy klepnęły mimo że, jak wół jest maksymalna wysokość budynków 7m a ten postawił 21m, wentylatory chodzą i hałasują 24/7
c) sprawa dotyczy MIASTA (działka w granicach administracyjnych MIASTA)
d) baba wygrała w sądzie - no k⁎⁎wa ewidentnie z jakiej byś strony nie patrzył to baba ma rację
Komentarze?
"Głupia p⁎⁎da wszystko jej przeszkadza" - Nie no za⁎⁎⁎⁎ście, powinieneś pozwolić każdemu se wejść na łeb. Każdy cham ma prawo robić, co mu się podoba, a tobie nie ma prawa nic się nie podobać. Sąsiad nasrał ci na podwórko? Nie odzywaj się, żeby nie wyjść na takiego, któremu wszystko przeszkadza. Pozwalaj hołocie na robienie wszystkiego, na co mają ochotę. Ich może c⁎⁎ja obchodzić, co na ten temat myślisz. Ciebie ma obchodzić, co myślą o tobie.
"Kto był pierwszy, wiedziała gdzie się wprowadza a teraz jej przeszkadza" - no k⁎⁎wa, w artykule jest jak wół napisane kto był pierwszy, kiedy ona pobudowała dom a kiedy zostały pobudowane silosy
"Nie podoba się to won ze wsi" - no k⁎⁎wa, w artykule pisze że chodzi o miasto, a po drugie to patrz wyżej
A nawet k⁎⁎wa jakby to była wieś to jest jakieś prawo i k⁎⁎wa ono obowiązuje i jak jesteś rolnikiem (czy k⁎⁎wa innym górnikiem czy inną roszczeniową mendą) to ciebie też również dotyczy. Tego typu ludzie uważają, że ich praca jest tak istotna że wszystko powinno być im wolno i mogą sobie naginać prawo wedle uznania, a reszta się czepia.
Normalnie zagotowało się we mnie jak to poczytałam, to są kretyni których mijasz każdego dnia :stuck_out_tongue_closed_eyes:
I jak widzisz potem wyniki wyborów, czy słupki oglądalności np. TV Rublika, to wszystko zaczyna się spinać.
ZyxxWirtuoz
5piorunów#muzyka #muzykaelektroniczna #electronic #drumnbass #breakcore #hiphop #bongra #holandia #muzykazyxx
Bong-Ra (Jason Köhnen) to holenderski producent i kompozytor poruszający się między breakcore, drum & bass, metalem i muzyką eksperymentalną.
Label: PRSPCT RVLT
Album: Monolith
Wykonawca: Bong-Ra
Utwór: Monolith
Kraj wydania (label): Holandia
Kraj pochodzenia: Holandia
Wydany: 30.04.2012
Gatunek: Electronic
Styl: Drum n Bass, Breakcore, Hip Hop

@Zyxx
Najbardziej od niego lubię jego kolaborację z Counterstrikiem:
https://www.youtube.com/watch?v=H_fgfOaX5y4
Counterstrike & Bong-Ra - Possessed (Original Mix)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubeAtexorFanatyk
206piorunówW mojej kołchozo-korpo-biurowej #pracbaza rok temu pozwalniali sporo pracowników. Był nawet e-mail, że redukcja etatów jest konieczna, bo bieda w firmie, odwołali nawet wigilijkę. Równocześnie przekazali kierasom, że mamy nie pytać o podwyżki i wybierać nadgodziny (normalnie są płatne... ale 100%, ale odkąd pamiętam obchodzą prawo stosując "stawki godzinowe" dzieląc wypłatę na ilość godzin w dniach roboczych w miesiącu).
Z mojego tylko działu ok. 30 osób poleciało 5 osób, w tym wieloletni, mega, mega doświadczony pracownik. Nie ma niezastąpionych, ale był naprawdę człowiekiem orkiestrą z ogromnym skillem. Ostatnio się dowiedziałem, że z powodu braku ludzi oferowali mu powrót do pracy xD
Ale to nie wszystko. Firma jest spółką S.A. więc musi co roku do końca czerwca publikować sprawozdania finansowe w KRS. A ja lubię je przeglądać i w sumie chyba ja na to wpadłem w dziale (a może i firmie) z rok czy dwa temu. Wiedziałem, że zarząd (8 ludków) ma nieprzyzwoicie duże zarobki (już za rok 2024), ale w tym biednym roku już pobili samych siebie. Mianowicie:
- dywidenda wzrosła z 10 000 do 12 000 000 mln, co na łebka daje 125 000 zł MIESIĘCZNIE.
- w tym biednym roku wprowadzili do firmy R&D, aby móc odliczyć 50% koszty uzyskania przychodu, bo wytwarzamy coś nowego, co ma znamiona pracy twórczej, praw autorskich bla bla bla. W raporcie jest info, że wystąpili o zwrot podatku za to w wysokości prawie 5 000 000 zł.
- oprócz tego średnie zarobki każdego z nich wzrosły z ok. 55 000 do 80 000 zł MIESIĘCZNIE.
Nie licząc R&D, każdy z nich ma miesięcznie ok. 200 000 zł. Firma ok. 500 osób. Nie muszę dodawać, że każdy z nich ma nowiutkie premium autka w leasingu na firmę.
Jestem tak w 75% zwolennikiem wolnego, kapitalistycznego rynku, to tutaj teraz czuję się nie tyle co zdegustowany, ale wkurzony i uważam, to za obrzydliwe i odzywa się we mnie homo communismus. Powinny być jakieś górne limity, bo to jest nawet już nie gruba przesada, ale otyłość III stopnia przesady. Mimo iż rozumiem spore zarobki za to, że ktoś miał pomysł i doszedł do swojej pozycji pomysłowością, szczęściem, skillem itp. to jednak tu jest coś bardzo nie halo. Swoją drogą jestem ciekaw ile moja robota jest serio warta, bo orbitowanie wokół średniej krajowej to chyba za mało za użeranie się z Niemcami i Hindusami.
Trochę rozpętałem dzisiaj burzę. Jutro w dziale masowo zgłaszamy się po podwyżki. Nie wiem czy dam mitycznie znać po 16:00. A jak w tym roku mnie nie wypierdzielą, albo sam się nie zwolnię i znowu przyjdzie e-mail że bieda etc. to wydrukuję masowo wyciągi z tych raportów finansowych, połączę z e-mailami o biedzie i odwołanej wigilijce z powodu biedy (bez dodatkowych komentarzy) i wywieszę na drzwiach w toalecie, na tablicy ogłoszeń, czy kuchni.
#antykapitalizm #zalesie #korposwiat

@Atexor dywidenda ma na celu zwiększenie wartości akcji i skłonienie inwestorów do ulokowania w danej firmie środków, które później firma może przeznaczyć na rozwój. Bardzo możliwe że przygotowują się do emisji nowych akcji, aby właśnie kapitał pozyskać, stąd zwiększona dywidenda.
Założenie, zarząd przytula całość tej kwoty implikowałoby, że posiadają 100% akcji firmy, co niekoniecznie musi mieć miejsce - nie podałeś nazwy firmy, więc nie mam jak tego zweryfikować.
Optymalizacja podatkowa też jak najbardziej na plus - jeżeli faktycznie dostaną 5 baniek zwrotu, to brawa dla nich za dobre decyzje.
Bawię się trochę w adwokata diabła tutaj, ale jako osoba, która zajmuje się zawodowo sprawozdawczością finansową, czuje się w obowiązku sprostowania pewnych aspektów, gdy ludzie wyciągają mylne wnioski na podstawie dokumentów finansowych.
@Atexor WIdać, że młody jesteś, pełen frustracji jak to tak. Ehh łezka w oku bo też taki byłem :D
Ja nic nie wskurałem, może Tobie się uda. Powodzenia.
Jakbym miał coś poradzić to
- podnoś swoje kompetencje, dużo czytaj, szukaj ścieżek rozwoju i kariery. Inwestuj w siebie.
- nie oczekuj że świat będzie sprawiedliwy
- bądź cierpliwy. Sylwetkę na siłowni buduje się 3x w tygodniu po 1-2h przez conajmniej dwa lata. Nie zrobisz efektów robiąc trening przez tydzień po 18h dziennie.
- zabezpieczaj się finansowo by w razie takiej frustracji móc odejść na własnych zasadach (polecam książkę "Finansowa forteca" Maracina Iwucia). Zbuduj poduszkę finansową + IKE, opcjonalnie IKZE,PPE,PPK. Nie żałuj odkładać na te cele minimum 20% wynagrodzenia.
- kupuj wspomnienia a nie rzeczy. Wycieczka, koncert, kurs a nie ajfon, bluza balanciagi i wypierdziane bmw.
- Nie złość się, że oni tyle zarabiają a ty nie. Zacznij pytać co możesz zrobić by też tyle zarabiać.
- nie bój się zaryzykować i otworzyć własną działalność. Przemyśl dobrze plan i działaj. W najgorszym razie wrócisz na etat.
- nie wszystko Ci się w życiu uda i to jest OK! Ważne byś po każdym błędzie wstał i próbował dalej.
TrypsynaGURU
30piorunówDźwięk czystej nostalgii.
_Won zajente_
Utwór: Enter the East
Wykonawca: Jung Jun Hyuck
Album: Metin2
Rok wydania: 2005 (chyba, wtedy powstała gra)

@Trypsyna w Metina nie grałem, ale w silkroad już tak
https://youtu.be/vNK2uQCwLE8?si=4bv8fvKwGF_1X-Uc
1. The Music of Silkroad Online - Main ThemeAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubecyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
13piorunów761 + 1 = 762
Tytuł: Obsession
Rok produkcji: 2025
Kategoria: Horror
Reżyseria: Curry Barker
Czas trwania: 1h 48m
Ocena: 6/10
Uwaga, spoilery.
Mam wrażenie, że kolejny raz dałem się oszukać powszechnym zachwytom, co miało już miejsce w przypadku zeszłorocznego „Together”. I to nie jest tak, że uparcie na siłę chcę płynąć pod prąd. Po prostu nie dałem się tej obsesji.
W „Obsesji” doceniam świetną grę aktorską Inde Navarrette, która wychodzi przed szereg i nie tylko dlatego, że scen z nią jest najwięcej. Jednak potrzeba talentu i umiejętności, żeby praktycznie samemu pociągnąć cały film.
Doceniam też różne wskazówki i smaczki, jak zdjęcie zrobione przez Nikki i podpisane „not me” czy chwile przebudzenia, gdy widzi swoje odbicie. To film, który pod tym względem warto obejrzeć drugi raz, żeby wyłapywać takie rzeczy.
Jednakże w pewnym momencie zostałem zbity z tropu i zamiast śledzić fabułę, zacząłem się zastanawiać nad jej zachowaniem w stosunku do martwego kota Beara. Nie do końca podanie kota w formie kanapki zgadza mi się z portretem osoby, która ma obsesję na punkcie ukochanej osoby. Bardziej bym się skłaniał do opinii, że Nikki powinna wymazać kota z życia Beara, żeby tylko ona była przez niego kochana. Takie odcięcie od znajomych i rodziny to dość typowe zachowanie.
Nie zaskoczyły mnie też zwroty fabularne, które były oczywiste. Chociażby podczas imprezy było widać, że jak główny bohater weźmie klocek, to za wyzwanie będzie miał pocałować osobę siedzącą po jego lewej stronie. A tam oczywiście siedziała podkochująca się w nim Sarah, o czym Nikki bardzo dobrze wiedziała. Podobnie w przypadku sceny w samochodzie. Wiedziałem, że podczas rozmowy Beara z Sarah nagle przybiegnie Nikki, która ją zaatakuje.
Nie uważam, żeby to był zły film, jednakże nie uważam też, żeby był aż tak dobry, jak ludzie go oceniają. Jest niezły dzięki bardzo dobrze zagranej Nikki i pomysłowi na fabułę. Można interpretować postać Nikki jako osobę w toksycznym związku, z którego nie może się wydostać, ponieważ jest uzależniona od swojego partnera. Gdy znajomi martwią się jej dziwnym zachowaniem, Bear mówi, że spokojnie, ona po prostu przeżywa teraz trudny okres, umierający ojciec i tak dalej. Trochę przypomina mi to „Dom dobry”, tylko „Obsesja” przez sugestię opętania nie jest tak straszna.

Film na raz i tyle ¯\\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
splash545Lider
55piorunów
Ej, ale mogłeś to wrzucić wieczorem, bo jak ktoś jeszcze nie zdążył zacząć smucić się niedzielą, czyli pewnie większość takich, co się smucą niedzielą, to właśnie zaczął xd
@splash545 to byłem ja ale w końcu uświadomiłem sobie, że tak nie można i staram się przerywać takie myśli w zarodku :smiley: udaje się
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
5piorunówPoczątek trzeciego sezonu „Rodu smoka” jest fenomenalny!
Jakby te dwa odcinki były jeszcze w drugim sezonie, jak teoretycznie powinno być, skoro był krótszy właśnie o dwa odcinki względem pierwszego sezonu, to drugi sezon zakończyłby się w idealnym momencie. Nie mogę się doczekać premiery kolejnego, która nastąpi jutro, a co dopiero, jakbym musiał czekać dwa lata na kontynuację.

@cyberpunkowy_neuromantyk Oglądałem je, ale trochę mi one nie "grają". Błędem była długa przerwa między sezonami, przez co straciłem zupełnie wątek, do tego w tym sezonie wszystko zdaje się dziać za szybko i za prosto.
ZielczanFanatyk
12piorunówKrólowa polskich rzek niby

@Zielczan Warta?
cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
11piorunów754 + 1 = 755
Tytuł: Ród smoka - sezon 2
Rok produkcji: 2024
Reżyseria: Ryan J. Condal (scenarzysta)
Czas trwania: 8 odcinków
Ocena: 8/10
Po premierze drugiego sezonu przeczytałem wiele negatywnych opinii, na tyle dużo, że postanowiłem odpuścić jego obejrzenie. No ale że wyszedł trzeci, dziewczyna chciała go ze mną obejrzeć, to nadrobiłem drugi.
I jestem pozytywnie zaskoczony.
Może to zasługa mojej dziewczyny, która jest fanką świata stworzonego przez Martina, dzięki czemu mogłem zasypywać ją pytaniami o nurtujące mnie kwestie. Też lubię to uniwersum, ale ani nie przeczytałem książek (oprócz „Rycerza Siedmiu Królestw”), ani nie dokończyłem „Gry o tron”, więc jest wiele szczegółów, których po prostu nie znam.
Ogółem też nie przeszkadza mi wolne tempo. To znaczy, nie oczekuję, że w każdym odcinku wydarzy się COŚ WIELKIEGO, walka smoków, bitwa żołnierzy, śmierć jakiejś ważnej osoby. Cieszę się, gdy twórcy to umiejętnie dawkują, dzięki czemu poszczególne wydarzenia mają swoją wagę. I w porządku, mogę się zgodzić z tym, że niektóre odcinki były przegadane. Szkopuł w tym, że mi się to bardzo podobało. Od tego właśnie są seriale, które mają znacznie więcej przestrzeni na przedstawienie różnych wydarzeń w porównaniu do filmów. Dlatego cieszę się na przykład na serialową adaptację „Harry'ego Pottera”, w której każdy sezon będzie poświęcony jednej powieści.
Wracając jednak do „Rodu smoka” - przeszkadzał mi jedynie wątek Lannistera w ostatnim odcinku, który nastrojem ani trochę nie pasował do tego sezonu. Serial tylko by zyskał, gdyby go wyciąć.
W tej historii lubię też niejednoznaczność wydarzeń. Trudno powiedzieć, kto bardziej na tym zyskał. Na przykład moment, w którym Aemond zaatakował Rhaenys, nie patrząc na to, że smoczym ogniem oberwie także jego brat, Aegon. Zadał potężny cios Rhaenyrze, jednocześnie okaleczył króla, którego i tak chce się pozbyć, ale też stracił smoka.
Albo wysłanie zabójcy przez Daemona. W imieniu żony zemścił się za śmierć jej syna, jednakże został obwołany dzieciobójcą, co sprawiło, że część ludności odwróciła się od Rhaenyry.
Dzięki temu zostaje zachowana pewnego rodzaju równowaga i trudno wskazać, z którą stroną konfliktu sympatyzują twórcy.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

> ani nie dokończyłem „Gry o tron”,
Jak cały świat xD
jajkosadzoneGURU
3piorunówPrzeciez to smierdzi jakims fraudem, chyba tylko Luka za AD to przebija.
https://probasket.pl/nba-hit-na-wschodzie-jaylen-brown-dolaczy-do-sixers/
#nba #koszykowka

@jajkosadzone ale z której strony to przekręt?
Jedni pozbyli się zwłok Podcast P które ożyły na PO i może coś jeszcze pogra.
Drudzy pozbyli się raka który twierdzi że jego statystyki są dużo ważniejsze niż mistrzostwo drużyny.
Tak zwane lose - lose, ale historia pokazuje że bez szatni nie ma szans na sukces.