Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

GazelkaFarelkaGURU

Dołączył/a:

  • 1213 wpisów
  • 16317 komentarzy
  • 31 obserwujących

GURU

w Hydepark

30piorunów

1 szklanka mleka

1 szklanka cukru

szczypta soli

duża łyżka masła (pi razy oko)

Szklanka obojętnie jakiej wielkości (200-250 ml), chodzi o, to, żeby objętość mleka i cukru była ta sama.

Garnek raczej płaski niż wysoki, dosyć spory bo będzie kipiało (u mnie garnek 2,5 litra).

Cukier i mleko, odrobinę soli wlewamy do garnka, podgrzewamy i mieszamy. Ja robiłam na indukcji na 7 na największym "palniku". Po jakimś czasie cukier się rozpuści, całość zacznie się spieniać - to jest ok. Spienianie odparowuje nadmiar wody, całość się ochładza i opada i tak parę razy. Po jakimś czasie zaczyna się robić coraz gęstsze. Trzeba stać i mieszać co chwilę. Ostatni etap, jak już będzie gęste i zacznie ciemnieć, to karmelizacja na dnie. Trzeba intensywnie mieszać, zdrapując przypalający się karmel z dna garnka, aby nie dopuścić do przypalenia. Kiedy nabierze karmelowego koloru, wyłączamy kuchenkę i ciągle skrobiąc-mieszając dorzucamy masło do rozpuszczenia i wymieszania.

Wylewamy na natłuszczony masłem papier do pieczenia, położony w miejscu odpornym na gorąco (u mnie na płycie indukcyjnej, można na talerzu).

Kroimy na kawałki.

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

26piorunów

Home made karmelowe nuggetsy dla zdesperowanych jak w domu nie ma nic słodkiego.

Napisz "lubię żreć słodycze po nocach" w komentarzu, aby dostać przepis.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

17piorunów

1293 + 1 = 1294

Tytuł: Pan Nowogród Wielki

Autor: Stefan Bratkowski

Kategoria: historyczna

Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza

Format: książka papierowa

ISBN: 8388072234

Liczba stron: 352

Ocena: 6/10

Dopiero po przeczytaniu tej książki, sprawdziłam, kim jest autor (dziennikarzem), co wyjaśniło wiele rzeczy. Przede wszystkim tą, dlaczego książka sprawia wrażenie bardzo chaotycznej, gdy spodziewałam się jakiegoś opracowania naukowego. Książki pisane przez historyków, archeologów są dużo bardziej uporządkowane i skrupulatne. Nawet jeśli autorzy pozwalają sobie na jakieś gdybanie, fantazję, własne opinie i przemyślenia, wyraźnie oddzielają to od faktów - źródeł pisanych, znalezisk.

Książka miała być o Nowogrodzie Wielkim, ale mamy w zasadzie przelecianą całą historię Rusi. Jest sporo ciekawostek, o których nie słyszałam, niemniej od typowej książki naukowej leży daleko. Bardziej to historia, beletrystyka, fakty, opinie i światopogląd pomieszane ze sobą.

Rok 1999, koniec wieku XX to czas, kiedy wydawało się, że Rosja jest na dobrej drodze do transformacji, jaką przeszły wszystkie post-sowieckie kraje. Pierwsza wojna w Czeczenii została przegrana, jej mieszkańcom pozwolono na niepodległość, a wszystko to, co dziś widzimy - imperialne zapędy, nie liczenie się z nikim i niczym, nawet własnymi obywatelami - wydawały się częścią minionej historii. Czy już wtedy w Rosji dominowały nastroje, które wyniosły do władzy Putina? Czy autor, utrzymujący kontakty z Rosjanami, widział i czuł, co nadciąga? W książce tej zwraca się do Rosjan, jakby chcąc wskazać im, że ich historia nie zawsze toczyła się i nie musi się toczyć po ścieżce wyznaczonej przez urojenia moskiewskich carów. Że, jako spadkobiercy Rusi, mają też inną przeszłość, z której mogą być dumni i ją kontynuwać. Przeszłość najstarszej słowiańskiej metropolii, demokratycznej kupieckiej republiki. Czy Putin jest złowrogim despotą, który trzyma pod butem zniewolony naród rosyjski, czy jest produktem oczekiwań tego narodu? Dziś coraz bardziej skłaniam się ku tej drugiej opcji. I myśli, że pewien nagłówek na pierwszej stronie wszystkich gazet - na który wszyscy czekamy, niczego nie zmieni. Putin jest jak grzyb, będący wytworem grzybni spowijającej pod ziemią całe połacie lasu. Grzybni, którą są imperialne ambicje jego obywateli.

Najważniejszymi ośrodkami na Rusi w czasach tuż sprzed powstania Cesarstwa Rosyjskiego, istniejącymi od najwcześniej spisanej historii, był Nowogród Wielki oraz Kijów. Miasta te były już kwitnącymi, ludnymi metropoliami na długo przed tym, jak powstała Moskwa. Miasta, które gdyby oparły się Moskwie pozostały stolicami Rusi - cała późniejsza historia mogłaby wyglądać inaczej. Miasta, których niezależne istnienie było poważną przeszkodą w koncepcji, w której to prowincjonalna Moskwa miała przejąć rolę "zjednoczenia całej Rusi" pod swoim przewodnictwem.

Nowogród Wielki wolał być lennem Wielkiego Księstwa Litewskiego niż Moskwy. I srogo za to zapłacił.

"Na przełomie 1569 i 1570 roku siły Iwana Groźnego zdobywały i niszczyły miasta na drodze z Moskwy do Nowogrodu. Po dotarciu na miejsce 2 stycznia oddziały opryczniny zaczęły otaczać miasto wysokimi drewnianymi murami, by uniemożliwić zeń ucieczkę. Następnie opricznicy pozamykali cerkwie i klasztory, by nikt nie mógł schronić się w świętych miejscach. W końcu 9 stycznia car nakazał rozpoczęcie rzezi ludności miasta. Dzień po dniu, tydzień po tygodniu, chwytano i spędzano dziesiątkami lub setkami tysiące osób (mężczyzn, kobiety i dzieci), które następnie brutalnie torturowano i mordowano na oczach cara i jego syna carewicza Iwana Iwanowicza. Potem, martwych bądź żywych, przywiązywano do sań i wleczono nad rzekę Wołchow, gdzie topiono w specjalnie wykutych przeręblach. Wciąż żywym próbującym się wydostać z lodowatej wody, rozbijano toporami głowy lub odrąbywano dłonie. Skuta lodem powłoka rzeki zaczerwieniła się od krwi."

Idioci usiłują się dogadywać z Putinem, sądząc naiwnie, że zadowolą go jakieś "deale", że dadzą mu zarobić hajs i wycofa się z wojny, że mają dla niego znaczenie jakieś zyski, miliardy, skarby, złoto, pieniądze. Ten człowiek ma więcej pieniędzy, niż jest w stanie kiedykolwiek przeżreć, ma wszystko czego zapragnie. Jeśli nie spędza każdego dnia z setką luksusowych prostytutek rozjeżdżając ludzi autem ze złota, to wyłącznie dlatego, że nie ma na to ochoty, a nie z powodu braku funduszy. Oprócz jednej rzeczy, na której tylko mu zależy i dla której, jak Iwan Groźny, jest w stanie poświęcić wszystko - każde pieniądze, miliony ludzkich żyć, gospodarkę kraju. Dla której jest w stanie kłamać, oszukiwać i dokonać każdej zbrodni.

Kijów.

Bo wie, że jeśli go zdobędzie, to historia oceni go łaskawie - będzie wychwalany jako wielki wódz i zwycięzca. 71% Rosjan uważa Iwana Groźnego za dobrego władcę. Typa, który wymordował całą metropolię i zamordował w napadzie szału własnego syna. Który zostawił kraj w nędzy i ruinie, pogrążony w domowych wojnach.

GURU

w Hydepark

14piorunów

Kiedy wszystko rozpierdala się i płonie w chaosie, ludzie wokół miotają się bezradnie, a na ciebie właśnie wtedy spływa spokój i jasność umysłu...

https://www.youtube.com/watch?v=jbWHZwD5rGQ

z dedykacją dla @npnptcn XD

jakiś tag chyba trzeba dodać więc chyba

Fenomen5piorunów

@GazelkaFarelka Tak jeszcze dodam, że tak właśnie mam. Jak jest spokój, jak jest cisza, to odczuwam jakiś dziwny niepokój. Sielanka, motylki i kwiatki, a w głowie poczucie, że "coś za fajnie".

A jak się wszystko rozdupcza, to nagle "wiem co robić, załatwię". I choć ciało się trzęsie, to głowa skupiona i spokojna. Autentycznie jest w tym coś więcej, niż tylko bajdurzenie poety.

Kryzys stanem naturalnym? 😉

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

17piorunów

Update mojej historii z PKP, gdzie narobiłam rabanu na pół hejto.

Finalnie pojechałyśmy pociągiem, bo jak sobie Gazelka coś ujebie to nie odpuszcza.

Istotny detal tej historii: potrzebowałam trzy bilety.

Następnego dnia sprawdzając czy może nie pojawił się jakiś bilet na interesujący mnie powrotny (można anulować), nadal pokazywało mi jako możliwe do kupienia 2 bilety bez gwarancji miejsca. Za pierwszym razem sądziłam, że to dlatego, że po prostu jest limit takich biletów na cały pociąg. 600 miejscówek plus nie wiem, 100 bez gwarancji miejsca i nawet te zostały już wyprzedane (zostały tylko dwa). Komunikat brzmiał dosłownie tak: "Brak możliwości rezerwacji miejsc dla wskazanej liczby osób. Można zakupić maksymalnie 2 bilety bez gwarancji miejsca.".

Jednak następnego dnia, kiedy dostałam dosłownie ten sam komunikat, pomyślałam sobie - kurdę, doba minęła i nadal są dwa i nikt ich nie wykupił?

Już mi zaskoczył jakiś trigger w głowie, czy tu przypadkiem nie jest jakiś system do obejścia, poszukałam i doczytałam (w regulaminie PKP), że po prostu bez gwarancji miejsca można kupić tylko dwa na raz i tyle. W sensie, w jednej transakcji. Ale transakcji możesz sobie zrobić, ile chcesz.

Kupiłam zatem trzy bilety w dwóch transakcjach.

JPRDL. W tym kraju wszystko musi być sztuką czytania regulaminów i znajdowania dziur, żeby je obejść XD

Kupując bilety poczułam, jak pokolenia moich przodków nosaczy, chłopów pańszczyźnianych, ludzi żyjących pod zaborami i w czasach komuny, patrzą na mnie z nieba.

Tak więc @Cybulion tak - faktycznie można kupić takie bilety. Ale tylko maksymalnie dwa w jedej transakcji XD

P.S. Żeby nie było, że jestem osamotniona w mojej interpretacji, koło mnie na rezerwowych rozkładanych ławkach w przedziale dla rowerów (można było jednak identyfikować się jako rower @cec ) siedzieli dwaj panowie, którzy - w wymianie zdań wśród upchanych tam pasażerów mówili "no, że zapchany pociąg strasznie, jak wczoraj ktośtam próbował kupić bilety to już tylko dwa bez gwarancji miejsca zostały" XD

P.S.2 Mogłam podzielić się z moimi dziećmi wrażeniami z młodości z podróżowania na podłodze.

P.S.3 Ale tylko na jedną stację, bo po przejechaniu jednej stacji przyszła konduktorka i powiedziała, że są jeszcze dwa wolne wagony z miejscami na które nie były sprzedawane miejscówki, po czym się tam przenieśliśmy i pojechaliśmy pierwszą klasą bez dopłaty XD

P.S.4 W obie strony pociągi były pełne i nie było praktycznie wolnych miejsc, więc to zwykłe pierdolenie że "do takiej wiochy jak Biała Podlaska pociągów nie ma bo nimi nikt nie jeździ więc się nie opłaca".

Sum6piorunów

w sumie lepiej bez miejscówki niż z miejscówką, bo z miejscówką to możesz się pomylić i np wziąć miejsca 11 i 12 myśląc że są obok siebie

Autorytet0piorunów

Przodkowie GazelkiFarelki spoglądając z altocumulusa, jak Mufasa do Simby:
– Czytaj regulaminy, znajduj kruczki prawne i wykorzystuj na swoją korzyść, jako i my obchodzilim. Kontynuuj tradycję familii.

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

17piorunów

Właśnie wróciłyśmy z Wawy, wycieczka udana.

Zabrałam potomstwo na Giełdę Minerałów i Biżuterii w PKiN (młodsza wniebowzięta) i Targi Japońskie nieopodal (starsza zachwycona). Jedna nakupowała sobie kamyczków, druga mangi, zjadłyśmy na obiad dania kuchni japońskiej i do domu.

Mile zaskoczona jestem warszawskimi cenami. W centrum Wawy zasadzie nie różnią się od reszty kraju, a są dużo niższe niż w turystycznych miejscowościach. 40 pln za miskę fajnie wyglądającego makaronu (córka mówiła że bardzo dobry) to tyle co burger w Białej Podlaskiej. Ja wzięłam akurat dwie duże sajgonki za 20 pln. Najmłodsza wzięła jakieś pierożki, które jeszcze po niej musiałam dojadać.

Młode zadowolone tak, że nie było narzekania, kłotni i darcia japy. Matka zadowolona, że młode zadowolone.

Na zdjęciu skamieniałe drewno, które podobało mi się najbardziej 😉

P.S. Finalnie pojechałyśmy jednak pociągiem, ale to temat na osobny wpis XD

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

11piorunów

Kiedy Papież nawołuje do wojny z AI slopem

"In this era of artificial intelligence, it is becoming urgent to distinguish human art from what machines produce. There is an ontological difference, even before an aesthetic one, between art and what a machine can generate through statistical calculation based on millions of images created by others. Algorithms lack the spark of humanity. For this reason, the Church wishes to renew an alliance with artists and cultural institutions to safeguard our humanity."

GURU0piorunów

@GazelkaFarelka idziemy, Mała Mi, w końcu jakaś sensowna krucjata. Pakuj kapustę i suszoną kiełbasę, ja biorę rudego i zardzewiały miecz.

Mi ostatnio crawlery zajebały jeden hosting, dobrze że u znajomego trzymałem.

Gdzie najbliższy data center?

GURU

w Hydepark

58piorunów

Rozwala mnie to... wszędzie się słyszy, wybierz zbiorkom, tak jest ekologicznie, ekonomicznie, sratatata...

Strefy czystego transportu i tak dalej.

Chciałam skoczyć do Wawy w niedzielę.

Mogłabym jak prawdziwy Polak-katolik po prostu wsadzić d⁎⁎ę w samochód w swoim garażu o której godzinie chcę i dojechać do Wawy, posmrodzić spalinami trochę w centrum i wrócić o której godzinie mi pasuje.

Ale nie, może się jednak bujnąć by pociągiem. Do stacji mam co prawda jakieś pół godziny drogi autem, ale sobie tam zostawię auto i wjadę cała na biało, jak kulturalny Europejczyk pociągiem prosto do centrum Wawy.

Taki c⁎⁎j. Pociągów bezpośrednich jest sztuk trzy w każdą stronę - na całą dobę. Mamy piątek, a wszystkie bilety tam i z powrotem o interesujacych mnie godzinach są już wyprzedane. Nie ma możliwości zakupu biletu bez miejscówki.

Ewidentnie pociąg nie jest dla ludzi, którym na ostatnią chwilę, zaledwie dwa dni wcześniej, zachciewa się nim przejechać. Nie, zaszczyt przejazdu pociągiem - nawet poza sezonem, nie przed żadnym długim weekendem czy świętami, nie do miejscówek turystycznych - powinieneś planować z wielotygodniowym wyprzedzeniem. NIe ma tak, ze se jednego dnia ujebiesz że gdzieś jedziesz, a drugiego dnia wsiadasz i jedziesz. Przejechanie się tam i z powrotem oszałamiającego dystansu 150 km powinno być starannie zaplanowaną i przemyślaną z odpowiednim wyprzedzeniem podróżą!

Wsiąść dziś wieczorem w środek transportu i za dwa dni być na przykład nad Adriatykiem to se możesz wiesz, autem. Jednak podróż pociągiem do najbliższego dużego miasta to zbyt poważna sprawa, żeby sobie ją robić ad hoc, że raptem dwa dni wcześniej sobie wymyśliłeś i jedziesz. Należy ją rezerwować w sposób strategiczny, przemyślany co najmniej jak lot do Lizbony. Co ja bredzę, jak do Lizbony. Do Lizbony na niedzielę na oba dostępne loty mogę jeszcze kupić bilety, w odróżnieniu od biletów Intercity w prestiżowym i obleganym przez turystów kierunku Terespol (przez takie metropolie jak Mińsk Mazowiecki, Łuków, Międzyrzec i Białą Podlaską)

Nie mam pretensji o brak miejsc siedzących. Wiadomo, ilość jest ogranczona. Wzięłabym i stojące. Bo to jeden raz się jeździło stojąc na korytarzu? Pewnie brzmię jak stary człowiek, ale w latach '90 jak chciało się gdzieś jechać, to się po prostu wpierdalało do pierwszego z brzegu pociągu jadącym w interesującym nas kierunku i kupowało bilet u konduktora. Mogłeś się zdecydować na przejazd nawet minutę przed odjazdem. Czasami wiązało się to z siedzeniem na podłodze koło klopa ale hej - jak wsiadłam rano w pociąg do Wawy, to wiedziałam że z tej Wawy po południu pociągiem wrócę. Że nie utknę tam w tej Wawie na kilka dni, bo się okaże że na żadne powrotne pociągi nie będzie miejsc. Że jak ucieknie mi pociąg, bo z jakiegoś powodu na niego nie zdążę, to następny będzie już za godzinę, a nie za 6 godzin i będę mogła do niego wsiąść, a nie że sorry, brak miejsc. Nocuj sen na dworcu, albo dzwoń do kogoś, kto po ciebie przyjedzie autem 150 km. Twój problem, hehe. Z tej perspektywy, kolej lat '90 choć brudna, powolna i niekomfortowa, spełniała swoje podstawowe zadanie - stabilnego i przewidywalnego środka transportu.

Sorry, nikt normalny nie będzie brał pod uwagę tego środka transportu jako alternatywy auta. Którym mogę jechać w dokładnie tej chwili, w której mi się ujebie że chcę jechać i wracam kiedy chcę, prosto spod swojego domu. I jeszcze mogę wziąć do bagażnika słoiki i jajka na handel 😛

Mocarz0piorunów

@GazelkaFarelka wspomniano sct. Nie ma nic złego w tym by pojechać autem na rogatki, zatrzymać się na park and ride I przesiąść się na zbiorkom. Chociaż ja to pisze akurat z miejsca gdzie dla odmiany to działa.

Pokaż więcej komentarzy (73)

GURU

w Hydepark

84piorunów

Ugotowałam zupę dyniową, ale nikt mi nie gratuluje, bo reszta rodziny nie lubi zupy dyniowej.

Gęsta, pożywna, rozgrzewająca, pikantna. Imbir, czosnek, cebula, pieprz i i kurkuma. Witamina A, kurkumina z piperyną, błonnik.

Wegańska, można powiedzieć że planetarna XD

Dynia i ziemniaki z własnego ogródka. Jak to mówią, od pola do stołu. Mam nawet fotkę dokładnie tej dyni, jak była mała.

Pokaż więcej komentarzy (22)

GURU

w Hydepark

44piorunów

Starsza robiła sobie sushi. Młodsza poprosiła o porcję dla siebie. "Tylko bez ryby, wodorostów, bez ogórka i bez serka".

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

37piorunów

A propos to moje tegoroczne wykopki. Tyle wyszło z siedmiu posadzonych na wiosnę małych ziemniaków.

Te różowe - to odmiana doskonała na frytki i do pieczenia, ekspresowo się smażą/pieką.

Pokaż więcej komentarzy (7)

GURU

w Hydepark

21piorunów

Co wspólnego ma mój odkurzacz, @Marvin i Ruś wikingów?

Czyli słowiański wkład w światową technologię.

Słowo "robot" (a także w skróconej wersji, "bot"), funkcjonuje już chyba we wszystkich językach świata, do których - wraz z rozwojem technologii i IT - przyszło z języka angielskiego. Skąd jednak się wzięło to słowo w języku angielskim?

Słowo "robot" pojawiło się po raz pierwszy w 1921 roku w sztuce "R.U.R" czeskiego pisarza Karela Capka. Samo słowo zostało wymyślone przez jego brata, Josefa, który ukuł je od czeskiego słowa "robota" - znaczącego dokładnie to samo, co w języku polskim i innych językach słowiańskich - ciężką, powtarzalną, nielubianą czy nudną pracę. Słowo to później trafiło do twórczości Isaaca Asimova, który stworzył kolejne terminy, takie jak "robotyka" - które rozpowszechniło się wśród osób interesujących się fantastyką naukową i techniką w krajach anglosaskich oraz na całym świecie.

No dobra, ale co ma do tego Ruś? Wikingowie upowszechnili na wielką skalę handel ludźmi i niewolnictwo w Europie Wschodniej. Oprócz eksportowania niewolników do krajów arabskich, korzystano z nich również na miejscu. Wschodniosłowiańskie słowa, określające niewolnika, to "rab" (rob) ("raba" w przypadku kobiety). "Lepsze" prace wykonywali otaczani szacunkiem rzemieślnicy - kowale, cieśle, złotnicy. Rabom zlecano najbardziej niewdzięczne i ciężkie, nie przynoszące splendoru prace. Praca wykonywana przez rabów to właśnie "rabota" czy "robota" - zajęcie dla raba. Jak można się domyśleć, samo określenie kogoś "rabem" było zniewagą. Włodzimierz Wielki spalił Połock po tym, jak Rogneda odmówiła mu swojej ręki, uzasadniając odrzucenie tym, że nie chce "робичича" - "syna raby", czyli niewolnicy. (W sumie nie wiadomo, co bardziej zraniło jego serduszko, sama odmowa, wypominanie pochodzenia czy dodanie, że wolałaby jego brata, Jaropełka).

Tak więc historia zatacza krąg i znów każdy może mieć swoich rabów. Przepraszam, roboty.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Hydepark

36piorunów

Nadejszła pora

Na zupę krem z pomidora

A na drugie kopytka z wczorajszych ziemniaków.

Podoba mi się ten tag - jedyne rzeczy ze sklepu to mąka, makaron, czosnek, sól i przyprawy.

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

35piorunów

Pierwsze wykopki pirackich ziemniaków. Z dwoch krzaków wystarczyło na obiad i będzie jeszcze na kopytka.

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

74piorunów

Wczoraj przyszły ochraniacze i była pierwszy trening jazdy na rolkach. Na początek rodzina ubrała mnie w ochraniacze i rolki jak giermkowie średniowiecznego rycerza. Wyszła ze mną młoda, która na rolkach jeździ już bardzo dobrze - robi jakieś hamowanie i zatrzymywanie się z obrotem, jak łyżwiarze figurowi i w ogóle. Wzięła też rolki i trzymała mnie za rękę.

Samą jazdę opanowałam dosyć szybko - poszło łatwiej, niż się spodziewałam - można powiedzieć, że rozpędzić się umie w zasadzie każdy debil. Nadal może mam pozycję z przykucem jak pokrak, ale już nogi same intuicyjnie wykonują właściwe ruchy, zeby toczyć się do przodu. Niestety z hamowaniem i zatrzymywaiem się tam gdzie chce i w tej chwili, w której się chce - jest już dużo gorzej. Tak więc w sumie pierwszy i wszystkie kolejne treningi zapowiadają się na naukę głównie hamowania i zatrzymywania. Hamuję nogą z hamulcem, a druga noga mi odjeżdża albo zostaje w tyle, robię jakieś dziwne wygibasy i rozkroki i to jest moment, w którym najbardziej trzeba walczyć o to, żeby się nie wywalić.

Trening nie był długi, ale czuję że ruszył dużo mięśni, których normalnie się zbytnio nie używa, więc mam miejscowo delikatne zakasy - bardzo dobrze, bo wybrałam rolki właśnie z powodu możliwości zaangażowania wielu partii mięśni.

Pokaż więcej komentarzy (21)

GURU

w Hydepark

35piorunów

Niesamowite dla mnie jest, jak z jednej strony rosjanie doskonale znają historię, a z drugiej strony jest to wersja umiejętnie wypaczona w kluczowych miejscach, tak aby przypadkiem nie wyciągać z niej innych wniosków, niż chce władza.

Ludzie nie znajacy historii, są skazani na jej powtarzanie. Książka ma 27 lat, została napisana i wydana jeszcze przed dojściem Putina do władzy. Analogia do współczesnych wydarzeń jest tak zauważalna, jakby podeszła i strzeliła w mordę.

Dla wszystkich, poza samymi rosjanami. 71% pozytywnie ocenia historyczną rolę Iwana Groźnego.

Pokaż więcej komentarzy (5)