Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

MaciekGruba ryba

Dołączył/a:

  • 524 wpisów
  • 1966 komentarzy
  • 7 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

Siedzisz w pracy z bólem. Od dwóch tygodni po firmie latają żarty o tym, że znów bonusa nie będzie na koniec roku. O podwyżkach nikt nie słyszał od trzech lat. Kwartały pierwszy, drugi i trzeci są zawsze rekordowe, ale w czwartym Hr zawsze tłumaczy że jest chudo - standard. Na christmas party przyjdzie mniej niż połowa firmy, bo ludzie nie mają totalnie ochoty na słuchanie jak szefostwo dziękuje za wysiłek i mówi, że pracujemy na to wspólnie, separując się skutecznie od proli osobnym stolikiem z lepszymi sokami i jedzeniem. Dział IT odmówił ci serwisu laptopa, a budżet szkoleniowy zamieniono na darmowe kursy na udemy. Nagle widzisz powiadomienie z outlooka: "niespodzianka dla wszystkich!", w którym jest link do sharepointa. Link jest prywatny, znów Aneta nie ogarnęła udostępniania. Wiesz, że zarabia więcej niż ty. Prosisz o udostępnienie treści, tak jak reszta firmy, która w tym czasie już srogo plotkuje co to za niespodzianka. Może jednak bonus, a może wrócą podwyżki, a może wyjebali tego managera który położył trzeci projekt z rzędu i przez którego trzeba było zwolnić połowę działu jakości. Po trzech godzinach dostajesz dostęp i otwierają ci się życzenia od Chajzera w imieniu firmy. W filmie podkreśla, że to OD SZEFA, a na ekran wjeżdża millenialsowo-stockowe zdjęcie szefa w koronie i pelerynie superbohatera. Wiesz doskonale, że on sam je chajzerowi wysłał i kazał tam wstawić. Wiesz, że te życzenia kosztowały 600 złotych i zastanawiasz się w jaki jeszcze sposób C-level przepierdala w tej firmie pieniądze. Wrzucasz sobie spotkanie z samym sobą w outlooka, ustawiasz kalendarz na niewidoczny dla innych, dołączasz do spotkania. Będzie trwać do końca dnia pokazując czerwone kółeczko przy twoim nazwisku na Teams. Ty patrzysz w okno. Chyba jest zimno, rano sąsiad skrobał szyby. Powoli ubierasz buty, kurtkę, rękawiczki. Mechanicznie włożony do kieszeni telefon jednak wyjmujesz i zostawiasz w domu. Ile kroków będzie potrzebne aby to rozchodzić? Nie wiesz, ale łudzisz się, że wystarczająco mało aby do końca nie wyjść z siebie.



Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

16piorunów

"Dziadek"

Piątek, 20 Lipca

- Chłopaki, wstawajcie. Dziadek zmarł dziś w nocy.

Ojciec stał w drzwiach i trzymał dłoń na klamce naszego pokoju. Jego głos był wyjątkowo spokojny, chyba jeszcze nigdy takiego go nie słyszałem. Patrzył na nas w milczeniu. Widać, że nie wie co ma dalej ze sobą zrobić po tych słowach. Jak teraz mam zareagować? Chyba powinienem płakać. Ale czy chcę teraz płakać? Nie znoszę płakać, gdy ojciec to widzi, zawsze się wtedy wścieka. Ale czy jeśli nie będę płakał, to czy będzie znaczyło że nie jest mi smutno? A czy jest mi smutno? Ale przecież wiedzieliśmy od kilku dni, że dziadek umrze. Czy ja już płaczę? To prawda, wiedzieliśmy, ale przecież to mój dziadek, ten kochany, który zawsze naprawił rower, przyszedł zajrzeć po szkole, odprowadzał na przystanek i dopytywał jak minął dzień. Czemu łzy nie chcą lecieć? Czy powinny? Czy muszą? A co jeśli nie polecą, czy to będzie znaczyło, że nie jestem smutny?

Niedziela, 8 Lipca, popołudnie

- Kto wygrał mecz?!

- Toruń!

- Ktooooooooo?!

- Toruń!

- Ktooooooooo?!

- Toruń, Toruń, Toruń! Do boju, do boju, do boju Apator!

Krzyki kibiców przy stadionie żużlowym przy ulicy Broniewskiego ucichły niedługo po ostatnim biegu. Wspólnie z bratem wychodzimy przez bramę główną i kierujemy się w stronę Placu Teatralnego. Na zabranie się tramwajem nie ma co liczyć, ale do autobusu jadącego w stronę domu i tak jeszcze sporo czasu. Idziemy większość drogi w milczeniu, wymieniając sporadyczne uwagi o meczu. Myśli mojego brata są już gdzieś indziej, gdzieś w miejscu do którego nie mam wstępu, więc nie pytam, żeby nie narazić się na uwagi że jestem młody i nic nie rozumiem. Całą drogę do domu przypominam sobie poszczególne biegi i trzymając się poręczy z tyłu autobusu udaję, że składam się w łuk niczym Tony Rickardsson za każdym razem kiedy autobus skręca w lewo. W głowie mam już plan, żeby po dotarciu do domu odtworzyć co ciekawsze akcje meczu na rowerze. Droga do domu jest długa. Autobus jedzie prawie pięćdziesiąt minut, potem jeszcze kwadrans marszu.

Poruszenie na podwórku zauważamy już z daleka. Przed domem babci są wszyscy mieszkańcy naszego podwórka - rodzice, wujostwo, kuzynostwo. Ciotka i mama w charakterystycznej pozie, którą przybierają kiedy niepokoją się o coś, a jednocześnie są zdenerwowane i nie mają na kogo tej złości przerzucić. Krzyżują wtedy ręce na piersiach, ale tak bardzo, bardzo ciasno, jakby było im zimno, lub jakby miały się zaraz rozpaść na kawałki i tylko ten uchwyt trzymał je w kupie. Wchodzimy przez bramę.

- Coś się stało?

Brat podejmuje temat. Wie, że jeśli nie zapyta, to nikt nic sam z siebie nie powie.

- Dziadka nigdzie nie ma, nie możemy go znaleźć.

Jeden z wujków rzuca w odpowiedzi, ale takim tonem, jakby to było coś czym nie należy się za bardzo przejmować. Dziadek ma alzheimera, to znaczy, że zapomina kim i gdzie jest. Zdarzało mu się już, że brał swoją aktówkę i wychodził “do pracy”. Zawsze ktoś musiał wtedy za nim iść, zawrócić go do domu po pewnym czasie. Mieszkamy tuż obok lasu, który ciągnie się przez kilkanaście wsi, więc trzeba było mieć dziadka na oku.

- Jak to nie ma? Gdzie poszedł? - Ciągnie brat.

- Toć skąd mamy wiedzieć. Byśmy wiedzieli to byśmy tu nie stali chyba. - Mama odpowiada tonem pełnym pretensji o zadawanie takich pytań.

Niewiele udaje się dowiedzieć. Ot, sytuacja jakich było dotąd wiele. Dziadek wyszedł z podwórka, tylko tym razem nikt w porę nie zauważył. Przez następne godziny trwa debata dokąd mógł pójść. Wujkowie idą sprawdzić obrzeża lasu. Chcę pójść z nimi, ale słyszę, że mam się nie kręcić, bo jeszcze sam się zgubię i będzie podwójny kłopot. Po jakimś czasie ojciec wraca do domu. Podchodzi do mnie.

- Co tak wszyscy stoją? - Ojciec pyta tonem który znam. To ton oczekujący krótkiej i rzeczowej odpowiedzi.

- Dziadek poszedł do lasu i nie wrócił - staram się nie patrzeć mu w oczy gdy mówię.

- Dawno?

- Nie wiem, mówili, że około pierwszej

- I nikt nie wie gdzie poszedł? Szukali go?

- Nikt go nie pilnował, wuj…

- A ty czemu go nie pilnowałeś? - tu już głos ojca przybiera oskarżycielski ton

- Nie było mnie, byliśmy na żużlu

- Mhm… Pewnie, łazicie wszędzie i całe podwórko na głowie babci i mamy.

Po tym poszedł do salonu i zaczął rozmawiać z mamą. Nie wiem o czym. Zacząłem się zastanawiać, czy faktycznie warto było jechać na ten mecz. Może gdybym był w domu, to bym widział, że dziadek wychodzi i nie byłoby problemu.

Sobota, 9 Lipca, ranek.

- Maciek, jedziemy szukać dziadka, idziesz z nami?

Otwieram oczy. Mama stoi w drzwiach pokoju, cały czas w tej swojej charakterystycznej zamkniętej pozie. Chcę iść. Ubieram się szybko. Śniadanie też jem szybko, żeby nikt nie musiał na mnie czekać. Wchodzimy do lasu i przeglądamy zakamarki. Przeszukujemy rowy, patrzymy za przewrócone pnie. Kiedy wujkowie idą sprawdzać leśne bagna i jeziorka nie idę z nimi. Nie boję się, wiem, że dziadek na pewno się odnajdzie, ale po prostu nie chcę. Tak na wszelki wypadek. Idziemy tak ścieżkami, które dziadek znał, bo albo dawniej chodził nimi do pracy, albo odwiedzić rodzinę, albo na grzyby. Przez chorobę często wymyślał sobie scenariusze, które były całkiem rzeczywiste, więc nie ma sensu szukać go poza miejscami, które znał. Po około dwóch godzinach dochodzimy do jego rodzinnej wioski i rozpytujemy ludzi, czy go widzieli, jednak niestety wydaje się, że go tu nie było. Próbuję pomagać, sam podchodzę do ludzi na drodze i pytam czy widzieli dziadka. Każdy go tu zna, to mała wieś, mieszka tu jego rodzeństwo, więc nawet nie trzeba go opisywać. Jednak słyszę, że mam nie przeszkadzać, bo tylko mącę ludziom w głowie i mam siedzieć cicho, albo wracać do domu. Znów przypomina mi się, że gdybym został w domu, to dziadek by nie zaginął.

Po powrocie do domu zgłaszamy zaginięcie na policji. Do babci co chwila ktoś dzwoni i pyta, czy dziadek już się znalazł. Babcia długo rozmawia z ludźmi przez telefon. Staram się nie rzucać w oczy, ale nie wiem co mam ze sobą zrobić. Czuję, że nie powinienem teraz robić nic, bo należy się martwić, tylko że jakoś nie martwię się o to, że dziadek się znajdzie. Zastanawiam się, czy będziemy teraz w tym programie “Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Jeśli tak, to pewnie ciocia będzie mówić w studio, bo ona ładnie mówi.

Tak mija cały dzień. Dziadka nadal nie udało się znaleźć.

Niedziela, 10 Lipca, ranek.

Wstaję, obudzony przez wpadające do domu przez otwarte drzwi muchy. Nie lubię kiedy rodzice zostawiają otwarte drzwi, nie da się wtedy spać. Wchodzę do kuchni. Widzę w salonie ojca, który ogląda coś w telewizji.

- Będziemy dziś dalej szukać dziadka? - Pytam, bo nie lubię, kiedy w domu jest tak cicho.

- Dziadek się znalazł. - ojciec nie przestaje patrzeć w telewizor.

- Co? Kiedy? Wrócił sam?

- Nie wiem, mama jest u babci

Idę do domu babci. Jest u niej całe mnóstwo ludzi, ale nie widzę dziadka. Babci też nie. Nie pytam o nic, staram się nie rzucać w oczy, przysłuchuję się rozmowom i dowiaduję się, że ktoś, kto zna dziadka odnalazł go śpiącego w rowie. Leżał przy drodze, którą dawniej chodził do pracy. Wczoraj uznaliśmy, że nie będziemy tam dalej iść, bo tak daleko dziadek by nie doszedł. A jednak. Ten ktoś kto go znalazł wiedział, że dziadek jest poszukiwany, więc zadzwonił do babci. Teraz babcia pojechała tam z wujkiem, żeby dziadka przywieźć do domu.

Przyjeżdżają niedługo później. Dziadek wygląda dobrze, tylko jest cały pogryziony przez mrówki i ma trawę we włosach. Babcia nalewa wody do wanny, żeby go umyć. Ktoś dzwoni po lekarza. Bardzo się cieszę, że dziadek się odnalazł, chociaż przecież nie wątpiłem w to ani przez chwilę. Mama mnie zauważa. Podchodzi i pyta czemu się tu kręcę i każe mi iść do domu. Wychodzę niezadowolony. Po powrocie do domu przez okno w naszym salonie obserwuję wjeżdżającą na podwórko karetkę. Lekarz długo jest u dziadka. Ojciec mówi, że pewnie dziadka zabiorą do szpitala. Okazuje się, że pomimo spędzenia dwóch nocy w lesie dziadkowi nic nie jest. Przez resztę dnia do babci zjeżdża mnóstwo ludzi ciekawych co się stało. To zaginięcie dziadka to spora sensacja w okolicy, jednak późnym popołudniem wszyscy już z tego żartują przy kawie i cieście. Ciocia proponuje żeby w marynarki i swetry powszywać dziadkowi takie karteczki z imieniem, nazwiskiem i numerem telefonu.

Wtorek, 11 lipca

Dziadek jednak musi iść do szpitala. Nie wiem dlaczego, ale przyjechała po niego karetka. Mama i ciocia jadą z babcią dopilnować wszystkich formalności.

Czwartek, 13 lipca

Jedziemy odwiedzić dziadka w szpitalu. Ma pokój w końcu korytarza. Dziadek mnie poznaje i pyta jak tam w szkole. Zakłopotany i zniecierpliwiony odpowiadam dziadkowi, że przecież są wakacje. Dziadek śmieje się. Niby wiem, że dziadek jest chory, ale to dziwne, że on nic nie wie. Czy to faktycznie jest taka choroba, czy dziadek po prostu nie słucha? Czasem zachowuje się jak dziecko, a nie jak dziadek. Babcia i mama ogarniają coś przy nim i rozmawiają z pielęgniarkami. Chciałbym już wracać do domu, bo nie lubię szpitali. Jest w nich cicho i dziwnie pachnie, do tego wszyscy są smutni i strasznie wolno chodzą.

Myślę o tym że za kilka dni mam urodziny i zastanawiam się co będę wtedy robił. Pewnie pójdę na rower, albo do kolegi. On ma ogromną piaskownicę za domem, da się tam budować wszystko, a kopiąc w piachu można znaleźć jakieś fantastyczne rzeczy. Ostatnio znaleźliśmy jakieś zawiasy i starą puszkę. Wszystko wykorzystujemy żeby budować nasze miasto dla resoraków. Da się tam spędzić cały dzień, co jest najlepsze.

Do dziadka jeździmy jeszcze kilka razy. Za każdym razem dziadek pyta mnie jak w szkole i już mnie to nudzi. Nie lubię tam jeździć.

Piątek, 20 lipca

- Chłopaki, wstawajcie. Dziadek zmarł dziś w nocy.

…

Do śniadania nie udało mi się rozpłakać, chociaż bardzo się starałem. Udało się dopiero gdy po śniadaniu poszedłem do domu babci. Płakałem tak naprawdę, bo przypomniało mi się jak dziadek przychodził po mnie do szkoły i jak zrobiło mu się smutno kiedy mu powiedziałem żeby już nie przyjeżdżał, bo chcę wracać sam, a teraz już z nim nigdy nie porozmawiam. Mama siedzi na krześle w babcinej kuchni i każe mi podejść. Nachylam się do niej i przytulam ją, ale myślę o tym że musi to wyglądać strasznie głupio.

Babcia rozmawia z kimś przez telefon

- …Stasiu ja wiem, że to był twój brat, ale to był mój M Ą Ż, jak on może leżeć u was, jak mam już wykupione na cmentarzu…

U babci jest całe mnóstwo ludzi. Przyjechała nawet ta ciocia, która od dawna nie odzywa się do nikogo. Jest już cała ubrana na czarno. Widzę, że wszyscy traktują ją z rezerwą, ale i szacunkiem. Ciocia zarządza, że wieczorem będzie czuwanie i nikt się nie sprzeciwia. Nie wiem co to znaczy, ale kiedy mama pyta czy chcę przyjść, bo będziemy wspominać dziadka, to mówię że tak. Szybko zaczęło rozmawiać o terminie pogrzebu. Starszyzna mówiła, że nie godzi się tak żeby nieboszczyk przez niedzielę w kostnicy leżał, bo może kogoś zabrać ze sobą. Wystraszyłem się słuchając o tym. Czy to znaczy, że ktoś jeszcze umrze? Ciocie i wujkowie mówili, że przecież w niedzielę się nie da, a na jutro nie uda się wszystkich powiadomić i zorganizować. Było o to mnóstwo kłótni przez resztę popołudnia.

Wieczorem okazuje się, że to całe czuwanie to mówienie różańca, i wcale mi się to nie podoba. Siostra babci oburzyła się kiedy zauważa, że nie mówię różańca i zaczęła się na głos zastanawiać, czy w ogóle pamiętam o tajemnicach. Nie chciałem wplątać się w dyskusję o różańcu, więc spytałem mamę, czy mogę iść do domu. Mama stwierdziła, że jeśli nie chcę się modlić za dziadka to mogę, ale jak tak to powiedziała, to uznałem, że chcę jednak zostać. “...Pan z Tobą. Błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławiony owoc żywota…”

Poniedziałek, 23 lipca


Dziś pogrzeb dziadka. Mama przygotowała nam ubrania. Mówi, że nie spodziewała się, że moje spodnie od garnituru będą jeszcze potrzebne, a były już za małe, więc je wyrzuciła i pójdę w czarnych jeansach, tylko mam uważać żeby ich nie wybrudzić żeby nie wyglądać jak świnia. Ojciec wrócił z wieńcami. Jeden jest od naszej rodziny, kolejny od dzieci czyli mamy, jej sióstr i brata. Ojciec odebrał jeszcze dwa kolejne, które zamówili wujek z ciocią od nich. Zastanawiam się, czy jeśli nie ma wieńca od wnuków to źle, i czy musi tak być, że każdy daje wieniec. Ojciec wścieka się na mnie i brata, że się guzdrzemy i nie znajdzie miejsca przed kościołem. Brat wyrzuca, że to wszystko przeze mnie.

Przyjeżdżamy do kościoła. W kaplicy cmentarnej tłum ludzi śpiewa “daj mu wieczne spoczywanie”. Lubię tego słuchać, jest takie ładnie smutne. W kaplicy patrzę na dziadka w trumnie. Wygląda bardzo spokojnie i ładnie. Babcia do trumny wkłada mu okulary, jego medale za wysługę lat w pracy i jakiś święty obrazek. Mama mówi, że trzeba iść się pożegnać z dziadkiem. Nie wiem co to znaczy, więc patrzę co robią inni. Ludzie stają przy trumnie, łapią ręce dziadka i stoją tak chwilę. Kiedy jest moja kolej też dotykam rąk dziadka, ale zaraz mam ochotę je cofnąć. Są zimne i twarde. Mówię pod nosem “cześć, dziadek”. Ojciec to słyszy i się wścieka.

- “Cześć, dziadek?”. Nic mądrzejszego nie miałeś?

Razem z mamą wchodzimy do kościoła, ojciec zostaje na zewnątrz. On nigdy nie wchodzi do kościoła, bo mówi że kiedyś powiedział do księdza “cześć” zamiast “pochwalony” i od tamtej pory się wstydzi. Wydaje mi się, że ksiądz już nie pamięta, a po za tym przecież mszę prowadzi nowy wikary a nie proboszcz, ale pewnie ojciec i tak się wstydzi. W trakcie mszy widzę, że mama płacze i mi też robi się strasznie smutno. Też zaczynam płakać. Mama odwraca się do mnie i mówi, że jeśli zaraz się nie uspokoję, to pożałuję w domu, więc staram się tłumić płacz.

Kiedy wynoszą z kościoła trumnę z dziadkiem ksiądz zaczyna śpiewać bardzo ładną pieśń o aniołach. Bardzo mi się podoba, jest bardzo uroczysta i wzruszająca i znów chce mi się płakać, ale powstrzymuję się żeby mama nie widziała.

Na stypie dziwi mnie, że nikt nie mówi o dziadku i nie wiem co takiego się stało, że znów wszyscy wydają się być weseli. Słyszę jak babcia rozmawia ze swoją siostrą

- …pięćdziesiąt lat pożycia i wnuka poznawał, a mnie nie…

Rosół potwornie chlapie i boję się, że coś poleci na spodnie. Ciekawe czy ktoś będzie na boisku.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Formuła 1

9piorunów

Post zbiorczy z wynikami GP Meksyku, oraz typami na GP Brazylii!

Wyniki po GP Meksyku:

- PP: Hamilton
- Zwycięzca: Verstappen
- Na podium oprócz niego: Hamilton, Antonelli

Wydarzenia:
- Colapinto ukończył wyścig
- viceliderem mistrzostw został Max Verstappen

- Hulkenberg był wyżej niż Gasly i Lindblad

- Perezowi udało się ukończyć domowy wyścig

- Najlepszy czas dnia uzyskał Lewis Hamilton

1. tomilidzons – 15 pkt

2. Maciek – 9 pkt

3. inty – 5 pkt

4. FoxtrotLima – 4 pkt

5. IronFist – 4 pkt

6. konto_na_wykop_pl – 3 pkt

7. Vakarian – 2 pkt

8. A381 – 2 pkt

*

Typy na GP Brazylii

1. Kto zdobędzie Pole position

2. Kto zwycięży

3. Kto jeszcze stanie na podium (jedno nazwisko)

Wydarzenia (pamiętajcie o dodaniu Boost do jednego z nich aby zdobyć za nie więcej punktów)

1. Czy Max Verstappen utrzyma P2 w generalce?

2. Czy ponownie dojdzie do inczidentu pomiędzy kierowcami Ferrari w trakcie wyścigu?

3. Czy Ryo Hirakawa wyprzedzi swojego rodaka w klasyfikacji generalnej zdobywając kolejny punkt?

4. Ile bolidów Cadillaca ukończy wyścig?

5. Czy tradycyjnie na Interlagos pojawi się pełny safety car?

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Formuła 1

16piorunów

W ERZE LANDO NORRISA, I W CZASIE KIEDY RUSSEL KTÓRY JUŻ POWINIEN MIEĆ CO NAJMNIEJ DWA MISTRZOSTWA NA KONCIE GDYBY MIAŁ DOMINUJĄCY BOLID I KIEDY W KOŃCU GO MA WŁAŚNIE WYPADŁ Z TOP3 W GENERALCE, OTO JEST ON PROSZĘ PAŃSTWA, 26 MIESIĘCY PO TYM JAK W SWOJEJ PIERWSZEJ SESJI TRENINGOWEJ ROZPIERDZIELIŁ BOLID PO 10 MINUTACH JAZDY

PAN ANDREA KIMI ANTONELLI WDC 2026

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Sztafeta

22piorunów

37 717,51 + 10,00 = 37 727,51

13 minut progresu względem pierwszego biegu w czerwcu, 1m15s poprawy względem życiówki na 10km

Cel: półmaraton wrocławski, czerwiec 27

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Wirtuoz0piorunów

Trzymam kciuki i powodzenia na półmaratonie kolego!

W końcu ktoś z podobnym tempem i tętnem, a nie same "dzisiaj regeneracja" i 4:20/km :grinning:

Może poszukam podobnej imprezy u siebie to będzie nam się razem łatwiej zmotywować.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

67piorunów

Zauważyłem, że vibekoderzy mają kruche ego. W ostatnim tygodniu mignęły mi na różnych feedach już trzy apki do szukania muzyków do zespołu, chyba z pięć apek dla grzybiarzy, niezliczona ilość apek do list zakupów, pogody itd. Zawsze patrzę na to z perspektywy swojej pracy. Jak pracowałem w software housie to najbardziej nerwową częścią pracy było analizowanie nowych klientów. Jako osoba od badania i projektowania produktu na początku sprawdzałem, czy takie coś w ogóle ma szansę się przyjąć na rynku w zaproponowanej formie. Podstawowymi pytaniami które należało zadać były: dla kogo to jest i jaki problem to rozwiązuje? Klienci bardzo nie lubili tych pytań, oj bardzo, i już po reakcji można było stwierdzić czy rozmawiamy z kimś kto ma plan, czy z kimś kto ma tylko hajs. Jak miał plan, to pytał jak to sprawdzić, a potem, po wykonanych badaniach, słuchał. Jak ktoś miał tylko hajs, to się wkurzał, a potem ja słuchałem od szefostwa, że zdenerwowałem klienta i straciliśmy hajs :D

Dziś już nie trzeba mieć pieniędzy żeby zrobić sobie MVP, na pewno nie takiego rzędu jak jeszcze choćby w 2020.


I tak jak wtedy klienci bardzo nie lubili odpowiadać na pytanie "a jaki problem to rozwiązuje?", tak teraz odpalają się vibekoderzy.

Ostatnio mignęła mi apka dla rodziców do opieki naprzemiennej. Dwie główne funkcje - kalendarz i wiadomości. Spytałem w komentarzu jaką wartość to oferuje względem wspólnego kalendarza i whatsappa, z których już teraz ludzie korzystają do planowania i komunikacji - oj przestało być miło i autor stwierdził, że nie rozumiem grupy docelowej.

Apka do zbierania grzybów, którą vibekoder chciał monetyzować. Twierdził, że obecnie ludzie w mapach google zaznaczają sobie miejsca, a mogliby w jego apce. Spytałem go w czym będzie korzyść jego rozwiązania nad mapami google, w których ludzie już pewnie mają pierdyliard miejsc i są do tego przyzwyczajeni. Odpowiedź - "u mnie na koncie premium będzie można podejrzeć cudze miejsca". No to kolejne pytanie - czemu jako grzybiarz miałbym zakładać konto w apce, w której ktoś może mi sprzątnąć grzyby z moich miejsc? Oj przestało być miło, znów wyszło, że nic nie rozumiem.

Apka do zarządzania restauracją, nawet ciekawy pomysł - od zamówień, przez zmiany, obsługę stolików, rozliczenia, plan dnia itp. Typek twierdził, że będzie chciał to sprzedawać. Spytałem go, czy są już na rynku takie platformy. "Są, ale płatne". No ale ty na swojej też chcesz zarabiać, więc też będzie płatna, a do tego jak chcesz rozwiązać support gdyby coś się zepsuło w piątek wieczorem? Oj przestało być miło, ponownie Buzu Squat zadźwięczał mi w uszach "Naszym przebudzeniem".

Ja ogólnie uważam, że robienie sobie apek na własny użytek to jeden z niewielu fajnych zastosowań AI. Zdigitalizowanie jakiegoś rozwiązania nie wymaga już zespołu deweloperskiego, tylko porządnego opisania, można sobie serio ułatwić pracę, albo przyciąć koszty w miejscu, w którym dostawca jakiejś platformy leci w kulki z opłatami. Ale jak chce się monetyzować rzeczy, to zaczyna się rozbić super śmiesznie i AI nie zmieniło tu nic, po za tym, że nie przepali się tu tak ogromnych pieniędzy jak dawniej.


Kosmonauta5piorunów

Jest zalew treści i apek i pytanie w sumie jest to co zawsze: komu to co stworzę będzie potrzebne? i jak pozyskać tą osobę xd sam coś myślałem ale każda rzecz którą wymyśliłem już była :grinning:

Tytan4piorunów

Mam kumpla który zaczął się bawić w wibekodowanie, dał mi apke do przetestowania i do sprawdzenia reakcji, aplikacja spowodowała u mnie bootloopa, jak mu o tym powiedziałem to stwierdził że hehehe u niego też, ale ty się na tym znasz to myślę że mi z tym problemem pomożesz...

Ostatnio chyba taki problem z tym kolegą miałem jak mi przyszedł że stroną zrobioną w pajączku żeby zrobić na niej Seo-friendly więc już zapomniałem.

A i tak, kolegą płaci, więc tylko mnie wkurwia z tym z czym przychodzi.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Hydepark

31piorunów

Ostatnio dowiedziałem się czegoś fajnego z zakresu i

Jako DDA lub DDD masz prawo do darmowej terapii indywidualnej w ramach NFZ. Wystarczy, że udasz się, lub zadzwonisz do lokalnej poradni leczenia uzależnień i dopytasz o wolne miejsca.

Mało się o tym mówi, wiem, że mało osób z tego korzysta, a to zawsze 250 PLN za sesję w kieszeni.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Formuła 1

7piorunów

Post zbiorczy z wynikami z Teksasu i typami na Meksyk

Punktacja po GP USA (Austin):

1. inty – 10 pkt

2. IronFist – 9 pkt

3. konto_na_wykop_pl – 6 pkt

4. Vakarian – 6 pkt

5. tomilidzons – 5 pkt

6. Rafau – 5 pkt

7. Maciek – 4 pkt

8. A381 – 2 pkt

9. FoxtrotLima – 1 pkt

*


Typy na Meksyk:

1. Kto zdobędzie PP?
2. Kto zwycięży?
3. Kto jeszcze będzie na podium? (jedno nazwisko)

Wydarzenia (pamiętajcie o oznaczeniu "BOOST" przy jednym z nich, aby zdobyć za nie więcej punktów

1. W ostatnich 4 wyścigach Franco Colapinto 3 razy zaliczył DNF - czy tym razem także nie uda mu się ukończyć wyścigu?

2. Kto zostanie vice liderem mistrzostw po rundzie w Meksyku?

3. Kto ukończy wyścig najwyżej - Hulkenberg, Gasly, czy Lindblad?

4. Czy Sergio Perez ukończy domowy wyścig?

5. Kto uzyska najlepszy czas dnia?

*

Klasyfikacja generalna:

1. @Maciek — 169 pkt

2. @FoxtrotLima — 157 pkt
@IronFist — 157 pkt

3. @tomilidzons — 146 pkt

4. @Vakarian — 144 pkt

5. @konto_na_wykop_pl — 137 pkt

6. @A381 — 103 pkt

7. @inty — 80 pkt

8. @Rafau — 76 pkt

9. @bojowonastawionaowca — 11 pkt

10. @ZohanTSW — 5 pkt

11. @tmg — 4 pkt

12. @bendyz — 2 pkt

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

66piorunów

Co to w ogóle jest za nazwa?

Jak oni na to wpadli? Każdy obecny na spotkaniu miał powiedzieć pierwszą literę lub cyfrę która przyjdzie mu do głowy, nastepnie dano to do obróbki najlepszemu w sali graczowi w Scrabble do ogarnięcia?

"Idę do siedembieka", "w siedembieku na promocji". Jedo z tych miejsc, które będzie miało dwie nazwy - tę w marketingu i tę w użyciu :D

Specjalista3piorunów

@Maciek jak tylko spojrzałem to zobaczyłem ,,kibel", jak w tych wyrazach co to możesz pozmieniać kolejność liter a i tak to odczytasz i zrozumiesz sens zdania zbudowanego z tych wyrazów.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Gruba ryba

w Hydepark

51piorunów

Zawsze myślałem, że ci rodzice co chodzą na mecze dzieci i drą mordy jakby byli jakimiś Jose Mourinho na finale Ligi Mistrzów to legendy, ale no wychodzi że nie XD

Wczoraj młody miał swój pierwszy poważny sparing, o ile można mówić o powadze w grupie wiekowej 4-5 lat, gdzie część dzieciaków ma poziom "widzę piłkę, więc kopię".

No i pojawił się on - tatuś Mourinho XD

- NO ALE PO CO BIEGNIESZ DO PRZODU, OBORNY NIE MA, ZOSTAŃ TU I ZATRZYMUJ

- BRAMKARZ TY SIE SKUP NA PIŁCE A NIE SOBIE LIŚCIE NA DRZEWACH OGLĄDASZ

- NO TRZECI RAZ TEN SAM BŁĄD ROBISZ ZLITUJ SIE TROCHE

- ALE ZACZYNAMY OD ŚRODKA ZASADY SIĘ NIE ZMIENIŁY PRZEZ OSTATNIE 150 LAT

Inni rodzice euforia jak ich dziecko dotknie piłki, nie mówiąc już o zrobieniu z nią czegoś sensownego, a ten chodzi, kręci głową, odwraca się z miną niedowierzania i dyryguje. Jeszcze jak faktyczny trener zarządzał przerwę na wodę, to on zatrzymywał swojego chłopaka i mu już coś wbijał do głowy machając ręką z pasją :grinning:

Co to ma być w ogóle XD

Jakbym był trenerem takich młodzików i taki typ by mi przychodził i się darł, to przy jego dziecku bym poinformował że to ostatnie jego zajęcia i skąd taka decyzja.

Tytan5piorunów

@Maciek dzieciaki w tym wieku ledwo ogarniają JAK kopać piłkę, a co dopiero gdzie xD.

Jak to kiedyś obserwowałem to mecz przypomina zlot muszek owocówek przy jabłku, orbitują wokół tej piłki wszyscy, kopią przed siebie, wybijają sobie piłkę nawzajem w jednej drużynie, komedia xD

Autorytet3piorunów

@Maciek To są tacy niespełnieni piłkarze, pływacy, narciarze, tenisiści i inni sportowcy. Sami byli przeciętni, to przenoszą swoje ambicje na dzieciaka, który potem "musi zdobyć medal". Jeden taki pływak wyznał kiedyś, że owszem zdobył medal, ale całe dzieciństwo nienawidził budzenia przez ojca o 5 rano i ciągania go na basen do zimnej wody.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

245piorunów

kojarzycie te apele sprzedawców, żeby zamiast na allegro, to ich znaleźć bezpośrednio, bo będzie taniej?

Otóż to.

Nie lubię allegro. Nie jest to wygodna w użyciu platforma, ale nadal stosunek czas dostawy/dostępność towaru jest super. Potrzebuję jednej części do rolety zewnętrznej i na allegro kosztowała 28 z groszami, dostawa na jutro. Patrzę, że nazwa sprzedawcy to adres sklepu, więc wchodzę bezpośrednio. Co prawda po wpisaniu nazwy produktu wyświetliło mi 4000 rekordów, z czego trzy pierwsze powiązane, ale faktycznie cena prawie 10 pln niższa. Myślę sobie, że nie będę dorabiał platformy i zaczynam zamówienie, ale przy końcu patrzę - dostawa do 8 dni roboczych. Myślę, sobie, że to pewnie tylko tak na zaś wpisane żeby nikt się nie pultał, ale że zależy mi turbo na czasie, to dzwonię do sklepu.

- Dzień dobry, kupuję u państwa właśnie toitamto, proszę powiedzieć, ten czas dostawy to tak realnie ile zazwyczaj wynosi?

- No przecież stoi na stronie, czy nie?

- No jest osiem dni, ale...

- No to skoro jest osiem dni to, proszę pana, dostawa jest do ośmiu dni

I to tyle z niedorabiania platform i kupowania bezpośrednio. Na jutro część będzie.

Z bookingiem też tak kiedyś miałem. Miałem dobry pensjonat w Szklarskiej i zawsze babka mi mówiła żeby nie przez booking, tylko bezpośrednio to będzie taniej. Raz jeden spróbowałem i było "oooooo, panie złoty, w tym terminie to nie wiem, nie wiem... no może coś się uda, ale to jakieś bez łazienki już tylko na pewno", po czym chwilę później patrzę na bookingu że wszystko wolne, odwołałem u babki, wziąłem przez platformę.

Także narzekanie, narzekaniem, ale dobrze sobie czasem przypomnieć skąd te platformy się wzięły i czemu tak szybko zyskały na popularności.

Fanatyk0piorunów

@Maciek tak jak allegro wkurwia monopolem, tak sprzedawców potrafi zaboleć negatyw i to finansowo (bo spada im reputacja i drożej przykładowo im wynosi promowanie lub wystawianie). Już od dawna kupuje przez allegro. Lata temu nie raz i nie dwa kupowałem w sklepach online bezpośrednie, ALE po 3 razie w jakims sklepie online gdy zero kontaktu, statusu wysyłki i czekanie na towar to sie odechciało.

A z lepszych kwiatków, jakis czas temu w doz.pl zamówiłem suplementy. Dostałem sms z datą do kiedy to czeka w aptece. Byłem 4(!) dni przsed tym terminem. Pani w aptece aż sie spociła i mówi "no nie mam dla pana towaru" - pokazuje że mam sms że mnie zapraszacie po odbiór. No i scrollowała w kompie i z uśmiechem mówi "Ahhh bo zostało anulowane!". xD Zapytałem czemu anulowano? "nie mam podane".

Napisałem do nich wiadomosc przez strone, z podziękowaniem że mnie gnali przez miasto do anulowanego zamówienie, ale jesli zakładacie że mnie osrali z odpowiedzią to dobrze zakładacie

Koneser1piorunów

Apki do zamawiania żarcia to samo. W apce dodaję jedną rzecz za 40-50 zł i mam darmową dostawę w mniej niż godzinę, na stronie restauratora mam zrobić zamówienie za minimum 130 zł, zapłacić 15 zł za dostawę i jeszcze czekać 2h. I to się powtarza notorycznie. Nawet restauracje które latami miały swoje strony potrafią nagle dowalić jakieś dziwne restrykcje odnośnie zamawiania bezpośrednio, najczęściej cenowe. Ile razy to ja już rezygnowałem jak mi brakowało 2-5 zł do limitu a najtańsza rzecz jaką można było dobrać to puszka coli za 13 zł.

Pokaż więcej komentarzy (55)

Gruba ryba

w Gry

7piorunów

Ej, ja nie wiem czy tu było, ale da się w GTA Vice City pograć w przeglądarce za free o tu: https://quenqsvicecity.com/

Jedyna wada, to że jedyną stacją radiową, która działa, jest Flash FM

W ogóle ostatnio ktoś wrzucał Lego Racers przeglądarkowe, tego będzie coraz więcej - może warto zrobić tag czy coś?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Formuła 1

16piorunów

Howdy, mamy wyścig w Teksasie, a wiec zapraszam na !

1. Kto zdobędzie PP

2. Kto wygra wyścig?

3. Kto jeszcze stanie na podium? (jedno nazwisko)

Wydarzenia: (pamiętajcie o oznaczeniu BOOST przy jednym z nich jeśli chcecie za nie więcej punktów)

1. Czy Kimi Antonelli będzie mógł świętować mistrzostwo już w Austin?

2. Na którym miejscu będzie George Russel w klasyfikacji generalnej po wyścigu w Austin - 2, 3, 4 czy 5?

3. Czy RBR wyprzedzi McLarena w klasyfikacji konstruktorów?

4. Kto będzie wyżej w kwalifikacjach do wyścigu - Leclerc, czy Hamilton?

5. Czy obydwa bolidy McLarena ukończą wyścig?

Gruba ryba1piorunów

@Maciek wracam do gry

Kto zdobędzie PP ver

Kto wygra wyścig? Ver

Kto jeszcze stanie na podium? (jedno nazwisko) Ant

Wydarzenia: (pamiętajcie o oznaczeniu BOOST przy jednym z nich jeśli chcecie za nie więcej punktów)

Czy Kimi Antonelli będzie mógł świętować mistrzostwo już w Austin? Nie BOOST

Na którym miejscu będzie George Russel w klasyfikacji generalnej po wyścigu w Austin - 2, 3, 4 czy 5? 2

Czy RBR wyprzedzi McLarena w klasyfikacji konstruktorów? Tak

Kto będzie wyżej w kwalifikacjach do wyścigu - Leclerc, czy Hamilton? Ham

Czy obydwa bolidy McLarena ukończą wyścig? Tak

Pokaż więcej komentarzy (13)