Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

tosiuAutorytet

Dołączył/a:

  • 477 wpisów
  • 3679 komentarzy
  • 5 obserwujących

Autorytet

w Depresja

19piorunów

Panie i Panowie ze - nie chcę deprymować Was, ale jeżeli jednocześnie się odchudzacie i jecie słodycze, pizzę czy kebaby - to nic z tego nie będzie.

Brzmi jak trywialna prawda. Ale zastanówcie się dlaczego to robicie. Otóż zna odpowiedzi na te pytania.

Otóż jedzenie tego typu rzeczy jest związane z regulowaniem emocji. Np. lęków wywołanych przewlekłym stresem.

Mechanizm jest taki: przewlekły stres powoduje u mnie wewnętrzne lęki. Żeby to odreagować jem 500 ml lodów. Czuję ulgę. Stres jest przewlekły, więc znów daje o sobie znać...

Odchudzanie jest procesem będącym konsekwencją określonych zachowań żywieniowych, a nie celem samym w sobie. Cel sam w sobie to określone, stałe zachowania żywieniowe oraz stałe zaprzestanie szkodliwych zachowań żywieniowych.

Żeby ten cel osiągnąć, należy wykonać najpierw pracę z psychologiem, by nie odreagowywać lęków kompulsywnym jedzeniem, tylko inaczej radzić sobie ze stresem. W sposób pozytywny.

Z fartem!

Pokaż więcej komentarzy (33)

Kompan

w Dyskusje

3piorunów

Czy wierzysz w kosmitów?

  • Tak73% (78 głosów)
  • Nie27% (29 głosów)

107 głosów

Gruba ryba1piorunów

im bardziej zaglebiam sie w temat, tym bardziej jestem przekonany, ze na tym etapie rozwoju naszej technologii nie da sie z cala pewnoscia wykluczyc, ze pojawiaja sie w naszej atmosferze albo chociaz obserwuja z orbity

Pokaż więcej komentarzy (15)

GURU

w Wiadomości Świat

12piorunów

Badanie: pracownicy przyznają, że AI sprawia, iż wyglądają na bardziej kompetentnych

Badanie prawie 10 tys. pracowników w Europie i obu Amerykach pokazało, że większość uważa, iż AI poprawia ich zawodowy wizerunek; 64% przyznaje, że dzięki niej wykonali zadania ponad własne możliwości, co komplikuje decyzje kadrowe menedżerów. Pracownicy biurowi zyskali nowy

Kosmonauta

w Hydepark

90piorunów

Tata mojej małżonki wpłacał przez całe jej dzieciństwo co miesiąc ~250zł na młodzieżowy fundusz Aviva (teraz Allianz) który inwestował te pieniądze na rynkach finansowych, oczywiście po pobraniu jakiejś niewielkiej opłaty za zarządzanie. W tamtych czasach (zaczął w 1996r) były to bardzo duże pieniądze bo wiele osób zarabiało w okolicach 500zł.

W momencie kiedy wzięliśmy ślub 10+ lat temu spotkaliśmy się w biurze Aviva i Pani zasugerowała że co prawda na rachunku nie ma jakiejś zawrotnej kwoty ale lepiej to zostawić żeby sobie rosło i "pracowało na żonę". Ja wtedy za bardzo nie wnikałem w to ale ostatnio mi się przypomniało o tym "funduszu" i zerknąłem żeby sprawdzić co się tam dzieje... I o mało się nie przewróciłem.

Pieniądze były wpłacane co miesiąc zaczynając od 1996 roku i zwiększane o inflację, w 2012 roku było to już 278zł miesięcznie a całość wpłacona do 2012r wyniosła 13,400zł.

Obecnie, w 2026 roku ilość środków na funduszu wynosi zawrotne 17 tys zł! Wg GPT gdyby tata wpłacał na ETF imitujący SP500 obecnie miałaby 500tys a gdyby kupował złoto kwota ta byłaby jeszcze wyższa.

Ocenę tego typu "produktów" zostawiam Wam do oceny 😉

PS. W cenie było też jakieś ubezpieczenie ale miała też całkowicie oddzielną polisę ubezpieczeniową a celem tego "produktu" było gromadzenie pieniędzy dla dziecka.

Specjalista1piorunów

Warto byłoby sprawdzić kiedy pojawiły sie w Polsce tanie ( ter < 0.5%) etfy na s&p 500. Już nie mówię o hedgowanych.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Koneser

w Dyskusje

105piorunów

Drugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.

Godzina 10:43.

Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.

O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.

- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.

- W jakiej sprawie?

- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.

- Co zrobił?

Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.

- Wolałabym porozmawiać osobiście.

Nie lubię takich odpowiedzi.

- Czy sprawa jest pilna?

- Kilkoro dzieci płakało.

Odłożyłem długopis.

- Czy syn kogoś uderzył?

- Nie.

- Obraził?

- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.

Czyli nie.

Pojechałem.

Wychowawczyni czekała w sali.

Syn siedział obok.

Spokojny.

Ręce na kolanach.

Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.

Usiadłem.

- Co się wydarzyło?

Pani westchnęła.

- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...

Klasyczny błąd.

Pierwszy tydzień szkoły.

Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.

- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.

Spojrzałem na niego.

- Śmiali się?

Syn wzruszył ramionami.

- Trochę.

- Co im odpowiedziałeś?

- Najpierw nic.

Dobrze.

Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.

- A później?

- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.

Wychowawczyni zamknęła oczy.

Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.

- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.

Popatrzyłem na kartkę.

Na górze widniał napis:

„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.

Poniżej tabela.

Kraj.

Liczba osób.

Liczba dzieci.

Szacowany koszt jednego wyjazdu.

Częstotliwość.

Hipotetyczna wartość inwestycji.

Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.

Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.

- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.

- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.

- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.

- I co odpowiedział?

- Że prawie co roku.

- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.

- Dlatego dopytałem.

Spojrzał na swoją kartkę.

- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.

- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.

- Jakiej stopy użyłeś?

- Osiem procent.

Zmarszczyłem brwi.

- Po podatku?

- Nie.

- Następnym razem zaznacz założenia.

- Dobrze.

Wychowawczyni spytała się:

- Czy pan uczy syna takich rzeczy?

- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.

Pani zacisnęła usta.

- Pan uważa, że to jest w porządku?

Zastanowiłem się.

- Zależy, co powiedział później.

- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.

Pani uniosła głowę.

- Właśnie o tym mówię.

- Ale to jest prawda - powiedział młody.

- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!

Syn spojrzał na mnie.

Ja spojrzałem na niego.

To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.

Pani próbowała tłumaczyć:

- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.

- Ja ich nie zawstydzałem.

- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.

- Bo zrozumiała procent składany.

- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.

Musiałem interweniować.

- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.

Syn spojrzał na mnie zaskoczony.

Podniosłem lekko rękę.

Jeszcze nie skończyłem.

- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.

Pani patrzyła na mnie nieruchomo.

- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.

- Ja też nie.

Wychowawczyni westchnęła.

- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.

Spojrzałem na niego.

On spojrzał na mnie.

- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.

- Za ocenianie rodziców innych dzieci.

Syn się wtrącił:

- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.

Przesunął palcem po tabeli.

- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.

Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:

- Proszę z nim porozmawiać.

Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:

- Mam ich przeprosić?

Spojrzałem na niego.

- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.

- A za resztę?

- Nie.

Skinął głową.

- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?

Zastanowiłem się.

- Możesz.

Przerwa.

- Ale uwzględnij inflację.

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Wiadomości Świat

17piorunów

Eksperci: w Korei Płn. nastaje „era Kim Dzong Una 2.0”

Południowokoreański Instytut Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (INSS) ocenił w czwartkowym raporcie, że w Korei Płn. nastała „era Kim Dzong Una 2.0”. Świadczą o tym przyjęte przez Partię Pracy Korei nowe normy sprawowania władzy, które trwale kodyfikują reżim obecnego lidera

Lider

w Wiadomości Świat

58piorunów

Putin w szczegółach o wojnie: „Nie ma wątpliwości, że wróg się załamie”

Władimir Putin podzielił się swoimi przemyśleniami na temat wojny w Ukrainie. Z jednej strony rosyjski przywódca wyraża gotowość do rozmów pokojowych, z drugiej natomiast zapowiada kontynuowanie ofensywy na froncie oraz przygotowania do zmasowanych uderzeń w ukraińską infrastrukturę

Autorytet

w Hydepark

40piorunów

Idziemy dziś rodzinnie z żoną i córką poprzez promenadę w estońskiej Narvie, która może paść ofiarą ruskiej prowokacji, by przetestować art. 5 NATO.

W pewnym momencie zaczyna coś ostro śmierdzieć (smród szamba).

Ćorka: Fuuu, co tak śmierdzi?

Ja: To rosja

Powiem Wam, że jestem w szoku. W Narvie rzeczywiście usłyszeć język estoński jest trudno, zaś rosyjski jest wszędzie.

Ale najbardziej szokuje mnie, że Podlasie jest pilnie strzeżone i ma wiele militarnej infrastruktury, szpeju, żołnierzy non stop, straż graniczną, zakaz podchodzenia pod granicę na 200 metrów. A to wszystko przed afrykańskimi i azjatyckimi ludźmi w 99% przypadków bez broni.

Tymczasem w Narvie oprócz mostu z foto (przez który można przechodzić w dwie strony po odstaniu w kolejce), nie ma innych zabezpieczeń, wojska... nic. Tylko obsługa granicy. Widziałem też jednego policjanta.

Miasto wygląda prawie jak wymarłe. Poza ludźmi z kolejki na przejściu.

Gdyby zielone ludziki chciały tu zrobić rozróbę, nie mieliby żadnego problemu. Ruska aneksja tym bardziej. Narva jest chroniona na słowo honoru, że art. 5 NATO zadziała. Serio.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Wiadomości Świat

18piorunów

Alarm powietrzny w krajach bałtyckich. NATO poderwało myśliwce

NATO uruchomiło procedury szybkiego reagowania po nocnym ostrzeżeniu dotyczącym możliwego zagrożenia w łotewskiej przestrzeni powietrznej. Myśliwce wykonujące misję Baltic Air Policing zostały poderwane w rejonie położonego na wschodzie kraju miasta Lucyn. Alarm odwołano niespełna

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Przeczytałem ciekawy komentarz i zainspirowało mnie to do ankiety.

Czy Komisja Europejska powinna mieć prawo do zamykania firm, które nie spełniają standardów cywilizacji europejskiej?

Chodzi o sytuację, że jest jakieś korpo, które jest tak ch⁎⁎⁎we w obsłudze klienta i dostarczaniu usług, towarów, że powinna zostać zamknięta.

W podanym komentarzu sytuacja dotyczyła WizzAir. Ja nie mam zdania o tej firmie, bo nigdy nie leciałem.

W komentarzach możecie wpisywać przykłady takich firm.

Czy Komisja Europejska powinna mieć prawo do zamykania firm, które nie spełniają standardów cywilizacji europejskiej?

  • Tak28% (72 głosy)
  • Nie52% (133 głosy)
  • Wyniki20% (50 głosów)

255 głosów

Fanatyk0piorunów

@tosiu nie, ale moglibyśmy powołać jakiś sąd czy trybunał do jebania miedzynarodowych korporacji. Mówię tu o sądzeniu firm, do walki z którymi pojedyncze, małe kraje są zbyt słabe lub w ogóle nie zainteresowane.

Wystarczy przypomnieć dieselgate i jakie VW poniósł konsekwencje w USA a jakie w pojedynczych krajach europejskich.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Autorytet

w Hydepark

25piorunów

Tu mieszkał Adam Mickiewicz. Ćpun i alkoholik. Ale teksty miał niezłe 😉

Fenomen1piorunów

to chyba nic specjalnego? oni wszyscy albo cpuny albo alkoholicy albo jedno i drugie.

ich tworczosc nie powinna byc studiowana w szkolach tylko w monarze.

Pokaż więcej komentarzy (4)