Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

wiroTwórca

Dołączył/a:

  • 6 wpisów
  • 117 komentarzy
  • 0 obserwujących

Gruba ryba

w Hydepark

69piorunów

Filmik z obrony koniecznej wyszedł.

Powiem szczerze, że jak na mnie biegło by trzech uzbrojonych (przynajmniej jeden) w kastet to efekt był by identyczny.

https://x.com/Sluzby_w_akcji/status/2043337063408292273?fbclid=IwdGRzaARKx6pleHRuA2FlbQIxMQBzcnRjBmFwcF9pZAwzNTA2ODU1MzE3MjgAAR70Msy6Hn2NxyAYNF9Zg-N2UF4tyF67HJHRhki9veLFaKbK4cipLVB4q79jmg_aem_H0VJyhw0tRkCGlufJUH4xA&sfnsn=wa

Dodatkowo wcześniej kogoś napadli, mieszkańcy boją się o swoje zdrowie jak wynika z innych artykułów.

No mi nie szkoda.

#bron #samoobrona

Pokaż więcej komentarzy (111)

Lider

w Stoicyzm

56piorunów

Akceptacja #postoicku

nie oznacza bierności. Jest to nieobrażanie się na rzeczywiatość i zaakceptowanie świata takim jaki jest. A świat w jakim żyjemy nie zawsze jest sprawiedliwy.

Niesprawiedliwość świata

Rodzimy się w różnych miejscach na świecie, z różnymi zasobami i różnym potencjałem, to determinuje nasze możliwości. Nie ma się co oszukiwać i wierzyć, że każdy może osiągnąć wszystko - bo tak nie jest. I jest to pierwszy fakt, który należy zaakceptować. Akceptacja ma tu polegać na braku poczucia krzywdy, że inni mają lepiej. Tak, inni mają lepiej, to prawda, lecz jeszcze inni mają też gorzej. Pod tym względem świat jest sprawiedliwy w swej niesprawiedliwości. Lecz nie będziemy tu opierać się na porównywaniu się z innymi, bo takie porównywanie jest ślepą uliczką prowadząca do nieszczęścia. To tylko proste stwierdzenie faktu, po którym należy przejść do kolejnego kroku.

Moja piaskownica

Stoicka droga do szczęścia - a przynajmniej do zadowolenia z życia - polega na skupieniu się na tym, co jest dla mnie dostępne, i szukaniu spełnienia w działaniu właśnie w tym obszarze. W kontrze, do myślenia o tym co bym chciał, a czego robić nie mogę. To drugie prowadzi do użalania się nad sobą, a w konsekwencji do bierności.

Nie stać mnie na zagraniczne wczasy i trekking po Andaluzji? Więc pójdę na spacer po pobliskim lesie, lub skarpach nad Wisłą. Nie mogę sobie pozwolić na zakup dobrego roweru do wypraw? Za to stać mnie na buty, więc wezmę się za bieganie. Nie mogę pójść pobiegać, bo muszę zająć się obowiązkami domowymi? Więc włączę sobie audiobooka i nadrobię książkę. - Tego typu przykłady można mnożyć i to tylko kwestia podejścia, czy nasze aktualne położenie potraktujemy jako okazję do użalania się, czy też jako możliwość do zabawy w piaskownicy, która akurat przed nami stoi.

Opcja B - czyli przygotowanie zamiast dramatu

No dobrze, czyli wziąłem się za bieganie, bo akurat to było w moim zasięgu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę i na przestrzeni czasu pokochałem tę aktywność. Teraz przytrafił się wypadek, mam strzaskane kolano i uniemożliwi mi to wrócenie kiedykolwiek do ulubionej formy spedzania czasu, a ja nie wyobrażam sobie życia bez biegania!

Więc zacznij je sobie wyobrażać i to zawczasu. Życie może się różnie potoczyć i nie ma co zakładać, że cały czas będziemy robić to co akurat lubimy, co stało się naszym hobby, bądź pasją. Żeby uchronić się przed utratą poczucia sensu, w takim przypadku, należy stworzyć sobie całą gamę aktywności, które choć trochę będziemy lubić, żeby móc wskoczyć w inną z nich, gdy z jakiejś przyczyny nie będziemy już mogli realizować tej ulubionej.

Takie przypadki się zdarzają, bo niczyje życie nie jest nieustającym pasmem sukcesów. Najdotkliwsze ciosy są te, których się niespodziewamy. Dlatego warto być na to mentalnie przygotowanym i mieć opracowany plan B. Oczywiście może zdarzyć się tak, że to wszystko się nie przyda, bo los będzie nam sprzyjać i przez całe życie będziemy mogli realizować się w czym tylko chcemy. Mimo wszystko, kilka alternatyw w zanadrzu zwiększy naszą pewność siebie i da poczucie, że w jakiej sytuacji byśmy sie nie znaleźli, to świat się nie skończy i damy sobie radę.

Trudne decyzje

Akceptacja wiąże się rownież z podejmowaniem decyzji, które niekiedy bywają trudne. Przykładowo, szef na mnie krzyczy, ale obecna praca mi pasuje i zapewnia bezpieczeństwo finansowe. Trzeba więc wybrać:

* albo konfrontujemy się z szefem i próbujemy wymóc na nim zmianę zachowania ryzykując utratę pracy;

* albo stwierdzamy, że takie zachowanie jest dla nas absolutnie niedopuszczalne i odchodzimy z pracy, mierząc się z lękiem wynikającym ze zmiany, a poszukiwanie innego zatrudnienia traktujemy jako wyzwanie;

* albo stwierdzamy, że plusy obecnej pracy przeważają nad nieodpowiednim zachowaniem szefa i pracujemy nad tym, żeby przestać się tym przejmować - zmiana nastawienia często skutkuje odebraniem paliwa dręczycielowi, który szybko znajdzie sobie inny cel, na którym jego zachowanie będzie wywierało jakiś efekt.

Ważne jest, żeby dokonać przemyślanego, świadomego wyboru i zmierzyć się z jego wszelkimi konsekwencjami. Akceptujemy to, że mogliśmy wybrać źle, bo nigdy nie wiadomo jaki wybór będzie właśnie ten najlepszy. Nigdy nie wiemy też dokąd dana decyzja nas zaprowadzi. Należy przy tym pamiętać, że brak wyboru, to również wybór.

Tego czego nie wolno robić, to trwać w zaistniałej sytuacji, bez próby jej zmiany, ani zmiany własnego nastawienia, tylko narzekać i użalać się nad sobą.

Sprawiedliwość świata

Świat jest sprawiedliwy w tym, że każdego może dopaść choroba, wypadek, bankructwo, kontuzja, zdrada, bądź porzucenie. Nikt nie ma immunitetu na uchronienie się przed tego typu sytuacjami i dobre urodzenie, zdrowy tryb życia, czy wysoki stan posiadania, nie zawsze będą w stanie tu pomóc. Niektórzy będą mieli farta i większość z wymienionych tu rzeczy ich ominie, jednak jest jedna rzecz, która nie ominie nikogo - jest nią śmierć. Wszystko to dotyczy zarówno nas, jak i naszych bliskich. Będziemy więc i sami cierpieć i patrzeć na cierpienie bliskich. Będziemy też odprowadzać naszych bliskich w ostatnią podróż i wcale nie jest powiedziane, że to syn będzie chował matkę, bo bywa też na odwrót. Czy się nam to podoba, czy też nie, z tym wszystkim wiąże się życie.

Kiedy przestaniemy się szarpać i oburzać na to jak skonstruowany jest świat, lecz zaakceptujemy go takim jaki jest, zyskamy zdolność radzenia sobie z każdą sytuacją jaka nas spotka. Nie będziemy czuli się pokrzywdzeni. Nie będziemy rozpamiętywać w nieskończoność. Przeżyjemy stratę na swój sposób i pójdziemy dalej.

#stoicyzm

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Dyskusje

73piorunów

Dziś w firmie rekrutacja, zaproszonych 6 osób przyszły 2.

Kto się stawił?

37 i 42 latek z doswiadczeniem.

Kto się nie pojawił?

Laska 23 wiosny

Chlopak 25 wiosen

Chlopak 21 wiosen

Laska 30 wiosen

Praca normalna biurowa jak asysnet w dziale ksiegowym za 5k netto do łapy z opcją awansu po roku na stanowisko księgowe 7.6k na łapę.

Ostatnio rekruracje to jakiś dla mnie 42 latka inny wymiar. Robią inni w firmie zakłady ile osób przyjdzie z zaproszonych.

Firma normalna żaden kolchoz albo januszex.

Duży problem mam z mlodym pokoleniem które oczekuje po wysłaniu CV natychmiastowej decyzji. Wszystko musi być instant jak w ich nowoczesnym życiu...

Już nie mogę się doczekać kolejnego poniedziałku bo jeszcze rekrutacja na agenta celnego wystartowała.

Zastanawiam się czy tylko ja mam takie doświadczenia?

Najgorsze że zawsze w piątki potwierdzam poniedziałkowe rozmowy i wszyscy zapowiadali obecność. A dzis? Kamien w wodę, nie odpisują nie odbieraja...

Laska 30 wiosen umówiona na 8.30 napisała o 13.20 "Jestem chora" chyba na odwal.

Tyle dobrze że jeden z dziś obecnych fajny chłop i widać że zatrybi

#praca

Pokaż więcej komentarzy (41)

Fanatyk

w Hydepark

88piorunów

Zrobiłem w #pracbaza kiedyś taki kafelek, który przy "porannej kawie" przypomina mi, ile jeszcze mi zostało do emerytury. Jak to przeliczysz na dni, porównasz z dniami wolnymi, to nie jest za pocieszające. Z drugiej strony, mimo #hejto40plus, to jeszcze kawał życia przed mną, bo wiadomo, skończę 65 lat, to mnie ZUS odstrzeli jak dzika. A wy jak tam, dużo jeszcze zostało? xD

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Książki

20piorunów

Tomasz Stawiszyński w swojej audycji o książkach pyta każdego rozmówcę o to jakie książki ich ukształtowały.

A ja pytam Was. Macie takie książki, takich autorów, takie serie i wydaje Wam się, że były dla Was przełomowe?

Chodzi mi na przykład o to, że nie czytaliście w ogóle lub mało i jakaś książka was przekonała do czytania? Albo czytaliście jakieś książki dziecięce/młodzieżowe, a jakiś autor odkrył przed wami książki poważniejsze? Lub czytaliście dla prostej rozrywki, a coś przed wami odkryło czytanie głębsze?

#czytajzhejto

Pokaż więcej komentarzy (39)

Lider

w Hejtopiwo

97piorunów

Dzień dobry, nastał ten dzień, dzień #ogolnopolskiehejtopiwo - spotykamy się w Łodzi w Iron Horse Pub (ul. Juliana Tuwima 16). Pub otwiera się o godzinie 17:00, więc z pierwszymi z Was widzimy się już za 4h!

Frekwencja powinna wynieść około 40 osób, acz prawdopodobnie z lekką górką 😉

Sprawy organizacyjna: na miejscu nie ma kuchni, więc w grę wchodzą jedynie napitki wszelkiego rodzaju i przekąski typu nachosy/tosty/chipsy/etc. Sprawy żywieniowe proszę więc załatwiać na własną rękę bądź w pomniejszych grupkach, przed bądź po spotkaniu 😉

Dawajcie znać czy jesteście już w drodze czy jeszcze nie 😉 I pozdrowienia dla wszystkich chorych bądź osób w innej sytuacji, która nie pozwoliła na pojawienie się na spotkaniu - widzimy się podczas kolejnych okazji!

#hejtopiwo #hejtopiwolodz #lodz #hejto #hejtourodziny

#owcacontent

Pokaż więcej komentarzy (53)

Zawodowiec

w Dyskusje

18piorunów

W IV liście do Lucyliusza, Seneka zachęca do nieustannego doskonalenia umysłu i wytrwałości w obranej drodze filozoficznej. Chodzi o stały postęp w kształtowaniu rozumu i charakteru. Dojrzały umysł to umysł filozofa - człowieka, który nauczył się właściwego rozeznania rzeczy.

Dorosły człowiek nie powinien zachowywać wad dziecka: lęk przed rzeczami, które same w sobie nie są tak groźne, jak się wydają, oraz uleganie wyobrażeniom zamiast rozumowi.

Tego rodzaju strach nie wynika z realnego zagrożenia, lecz z błędnej oceny sytuacji. Filozofia ma nas nauczyć rozróżniać między tym, co rzeczywiście złe, a tym, co jedynie wzbudza niepokój.

Strach przed śmiercią.

Śmierć powinna napawać nas najmniejszym lękiem, ponieważ jest ostatnim doświadczeniem w życiu - po niej nie następuje już żadne dalsze cierpienie. Lęk przed śmiercią nie chroni życia, lecz je zatruwa: przenika wszystkie chwile niepokojem i uniemożliwia spokojne istnienie.

Człowiek, który zbyt wysoko ceni samo trwanie życia, nigdy nie zazna wewnętrznego spokoju.

Seneka wskazuje przy tym paradoks: to, co potrafi uczynić skrajny strach (odebranie sobie życia), potrafi uczynić również męstwo - lecz tylko męstwo czyni to w sposób wolny i godny. Nie chodzi więc o pochwałę śmierci, lecz o uwolnienie się od jej tyranii nad umysłem.

Kto nie boi się śmierci, przestaje być niewolnikiem losu, ludzi i okoliczności. Wynika to z tego, że życie jest kruche i często znajduje się w rękach innych - władców, wrogów, a nawet ludzi pozornie najsłabszych.

Ten, kto nadmiernie przywiązuje się do własnego życia, oddaje władzę nad sobą każdemu, kto może mu je odebrać. Dlatego Seneka zaleca duchowe przygotowanie się na najgorsze i nieufność wobec pozornej stabilności losu.

Lęk przed śmiercią, jeśli nie zostanie przezwyciężony, przenika każdą chwilę życia i odbiera mu radość.

W zakończeniu listu Seneka porusza temat ludzkich potrzeb i ubóstwa. Pisze, że natura wymaga od człowieka bardzo niewiele: by nie cierpiał głodu, pragnienia i zimna. Zaspokojenie tych podstawowych potrzeb nie wymaga bogactw ani podporządkowywania się ludziom, których nie szanujemy. To nie potrzeby naturalne są źródłem ludzkich trosk, lecz potrzeby zbędne - nieskończone ambicje, luksusy i pragnienia wykraczające poza to, co konieczne.

Człowiek, który potrafi zadowolić się tym, co wystarczające, jest naprawdę wolny i niezależny od kaprysów losu.

W powyższym tekście posiłkowalwm się korektą AI, aby zwiększyć czytelność.

Dziękuję za poświęcenie chwili na ten ten tekst. 🙏

Dajcie znać czy kontynuować takie wpisy i czy razi Was wspomaganie się chatgpt przy jego tworzeniu.

#stoicyzm

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Podróże

118piorunów

Parę fotek z wczasów w zachodniej Sycylii. Wychodzi na to, że mieliśmy wielkiego farta, że polecieliśmy do Palermo a nie do Katanii. Na wschodzie cyklon Harry zrobił niezły rozpierdol, a tu przez 2 dni troszkę powiało, lekko pokropiło i nawet zbytnio nam to nie przeszkodziło w zwiedzaniu. Fajnie jest. 😎

#sycylia #wlochy #podroze

Mistrz13piorunów

@splash545 ale mnie zakłuło z zazdrości.

Super! Wypoczywajcie robaczki :heart_eyes::smiling_face_with_3_hearts:

Fanatyk11piorunów

@splash545 Taki to pożyje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zazdro!

Pokaż więcej komentarzy (28)

GURU

w Telewizor

71piorunów

?? + ?? = ??

Serio przydałby się jakiś meter dla seriali, bo mam wrażenie, że #filmmeter w tym przypadku trochę nie pasuje.

Tytuł: **Pluribus**

Rok produkcji: 2025

Rodzaj: Serial

Kategoria: Dramat / Psychologiczny / Sci-Fi

Twórca: Vince Gilligan

Liczba odcinków: 9
Długość jednego: ~1h

Ocena: 9/10

Nie wiem czy kogokolwiek to zainteresuje, ale chciałem gdzieś zostawić ślad po tym, co myślę o serialu Pluribus, który z jakichś powodów tłumaczy się jako "Jedyna". Mógłbym tu pewnie próbować pokazać, że to tłumaczenie nijak ma się do tematyki serialu i intencji autorów, ale to chyba u nas norma.

Tak więc Jedyna opowiada historię Carol Sturki, amerykańskiej pisarki mało ambitnych romansideł z elementami fantasy, która w pewnym momencie budzi się jako jedna z nielicznych osób, które przetrwały rozprzestrzenianie się tajemniczego wirusa o kosmicznym pochodzeniu. Wirus ten sprawia, że ludzie przestają być sobą, choć powiedziałbym, że w dość specyficzny i świeży dla mnie sposób. Powiedzenie jaki byłoby spoilerem, a tych postaram się unikać.

To co dla mnie było równie ciekawe, poza samym sposobem, w jaki działa ten wirus, to sposób, w jaki realizowane były ujęcia, które często bywały, hm, surowe? Dziwna ostrość, wychodzenie z kadru, drganie, jakby w losowych momentach nagrywano "z ręki". To chyba sprawia, że serial wydaje się mniej sterylny, mimo że było pare ujęć, które wyglądały sztucznie, np. jak główna bohaterka wychodziła na dach budynku, żeby coś zobaczyć, to cała scena poza nią wyglądała bardzo sztucznie, ale to w sumie tylko taka pierdoła i moje czepialstwo na siłę.

Mam wrażenie, że ten serial byłby bardzo trudny do odbioru dla ludzi, którzy nie lubią powolnych scen i nie skupiają pełnej uwagi, preferując filmy i seriale jako tło. Sporo scen jest bez dialogów i pokazuje tylko jakiś szczegół nie do końca wyjaśniając czemu. Bohaterka nie mówi sama do siebie "biorę ten lek bo...", tylko mamy urywek na tekst, czy tam broszurkę, która w kilka sekund daje jakiś strzępek informacji i tak sami musimy trochę je kleić w głowie podczas oglądania. Serial nie boi się ciszy i dla mnie to jest dość świeże. Nowoczesne produkcje to raczej wzorują się na rolkach tik-tokowych, gdzie cały czas musi się coś dziać, żeby widz się nie znudził, a tu raczej jest odwrotnie i chyba celowo. Dla przykładu w odcinku 7 mamy pokazaną samotność i tempo odcinka jest takie, że jako widz sam poczujesz się trochę jak główna bohaterka, a przynajmniej ja miałem wrażenie, że taki jest cel. Czy to dobrze? Dla mnie tak, choć pewnie nie każdemu się spodoba, bo kto chce się "nudzić" wraz z główną postacią? Co do samej izolacji i jej długości, to może się wydawać naciągana, ale kto oglądał serial reality tv **Alone**, ten wie, jak ludziom siada psychika już po kilku tygodniach i to była bardzo realistyczna wizja w serialu. Zwłaszcza przez pryzmat pierwszego odcinka i tego, co się w nim stało.

Podoba mi się też to, że Carol ma ostry konflikt wewnętrzny i w pewnym sensie zaczyna się zastanawiać, czy to co się stało naprawdę musi być w 100% złe. Pojawia się niepewność. Śledztwo schodzi na dalszy plan, pojawia się trochę taka samolubna strona, mimo że pewnie dla innych ona od początku taka się wyda. Dla mnie niekoniecznie. Co chyba najważniejsze Carol nie jest wszechwiedzącą geniuszką, która sama ocali ludzkość, a raczej zwykłą osobą, która wie dość niewiele o nauce i musi coś zrobić. Czym to coś jest? Ona sama nie wie.

Ogólnie polecam sprawdzić, jak macie opcję, bo warto. Oczywiście o ile to co napisałem was nie odstrasza. To nie jest dynamiczny serial w którym cały czas coś się dzieje, tylko bardziej psychologiczna dramato-komedia z elementami "końca świata", choć ta komediowość nie jest jakoś za często widoczna.

*

*

#seriale #pluribus

Fenomen1piorunów

Jest też jest na Prime Video.

Gruba ryba1piorunów

@Dziwen mi został jeszcze jeden odcinek. Póki co ciekawy pomysł, dobrze nakręcony, miejscami ciekawy komentarz spoleczny ale też dużo głupotek scenariuszowych i braków w logice. Dla mnie też średnio wiarygodne, trudne do polubienia postacie. Do tej pory zwyczajnie mnie nie wciągnął i chyba przez to solidne 6/10 ode mnie ale nic więcej.

Pokaż więcej komentarzy (39)

Fanatyk

w Wojna wna Ukrainie

105piorunów

No i namówili do wplaty. :face_with_hand_over_mouth: Gasniczaki wiedzą jak reklamę zrobić potrzebnej zbiórce. :saluting_face: https://pomagam.pl/a7emy8

#ukraina #wojna

Osobistość5piorunów

@paulusll no i poszło.
Pyszna kapuczina, j⁎⁎ać putina.

Kosmonauta2piorunów

@paulusll poszło 16 euro

Pokaż więcej komentarzy (24)

Gruba ryba

w Kawiarnia "Za Firewallem"

22piorunów

Drodzy mili,

Urwanie lba mialem dziś i nie ogarnąłem, że wygralem

Przepraszam za opóźnienie.

A zatem:

Temat: gwóźdź Jezusa

Rymy: pech - grzech - dech - klech

Zasady:

* Masz podany temat i rymy

* Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

* Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

* Szerzysz radość z tworzenia

* Et voilà

#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Nie zapomnij o społeczności bo ta zapomni o Tobie.

Gruba ryba7piorunów

Niestety sąsiednią parafię spotkał pech

że przenieśli wikarego, co miał ksywkę "grzech"

opróżnił puszki, zrobił dom uciech z dech

niedługo po tym w okolicy zaroiło się od klech

Gruba ryba8piorunów

A mogli użyć gwoździ Wilsona...

Organistę dziś spotkał pech.
To przypadek, żaden grzech.
Spadł na niego krzyż z dech.

Wybiorą nowego wśród klech.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Książki

54piorunów

Czytelnicze podsumowanie - Ulubione książki wujka

Kilka osób prosiło o takie zestawienie, więc bardzo chętnie się podzielę najlepszymi ksiażkami, jakie przeczytałem przez ostatnie plus minus 30 lat. Wołam @bojowonastawionaowca @Trypsyna @Vampiress ;)\ \ Zanim przejdziecie do topki przeczytajcie proszę dlaczego wybrałem akurat te

Lider

w Hejtopiwo

117piorunów

#ogolnopolskiehejtopiwo #hejtopiwo #hejto

Podsumowania podsumowaniami, ale przychodzę z nowymi informacjami dotyczącymi #ogolnopolskiehejtopiwo , które organizujemy z okazji 5 rocznicy powstania hejto (która przypadnie 28 stycznia).

Tak jak w poprzednim wpisie informowałem, krakowskim targiem ustaliliśmy, że najlepszą lokalizacją będzie Łódź, jako że nikt tam nie mieszka i każdemu będzie w miarę blisko 😛 Terminy w grę wchodziły dwa: albo 24 stycznia, albo 31 stycznia - finalnie decyzja zapadła o tym drugim, ze względu m.in. na terminy ferii zimowych 😉

Podsumowując więc: 31 stycznia widzimy się w Łodzi w Iron Horse Pub (ul. Juliana Tuwima 16). Póki co wstępnie rezerwacja jest na 40 osób, bardzo bym prosił o deklaracje, kto jest zainteresowany przybyciem. Z tego co wiem, mamy pewną elastyczność co do liczby osób, więc nie krępujcie się 😉 Lokal jest otwarty od 17, ja sam podejrzewam, że od tej godziny będę już na miejscu. Długość stażu nie jest w żadnym wypadku ważna - nawet jeśli jesteście tutaj pierwszy dzień, można się śmiało zgłaszać :smiley:

Kwestie zarówno ewentualnych biforów lub/i afterów zostawiam Wam, to już i tak jest szczyt moich umiejętności organizacyjnych xD

Zapraszam do zadawania pytań, nie zapraszam do ewentualnych pretensji o termin czy lokalizację xD

Lider2piorunów

@Opornik to jak z tymi naszywkami, czego być potrzebował, żeby rozkręcić produkcję? :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (161)

GURU

w Hydepark

49piorunów

To i ja podsumuję 2025, głównie na sportowo

- Łącznie przebiegniętych 3440 kilometrów
- Na rowerze przepedałowane 1710 kilometrów
- Przespacerowane ponad 1000 kilometrów
- Na treningi siłowe przeznaczyłam ponad 130 godzin

Najważniejsze były dla mnie cele czasowe na startach biegowych, które osiągnęłam takie, jakie planowałam. Objętość wyszła przy okazji. Priorytet na 2026 pozostaje ten sam, może jedynie przy mniejszej objętości biegowej, gdyż chciałabym więcej jeździć na rowerze. Bardzo fajne cyferki, jestem zadowolona z swojej pracy w tym roku. Każdego dnia wykonywałam jakąkolwiek aktywność. Umiejętnie manewrowałam treningiem siłowym przy priorytecie biegania. Ciało wyewoluowało w taką formę, o jakiej marzyłam będąc w liceum.

Przeczytałam również 29 książek w tym roku, co jest chyba moim rekordem. To na 2026 rok obiorę za cel 30 sztuk.

#podsumowanieroku #hejtopodsumowanieroku2025 #bieganie #biegajzhejto #sport #rower #spacer

Autorytet2piorunów

@Trypsyna mega wyniki, gratki!

Osobistość1piorunów

Fajnie gratulacje, ale mój syn studiuje prawo

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

Dzień dobry w ten sylwestrowy dzień - #podsumowanieroku machen?

W 2025 płynąłem sobie na tej fali zwanej życiem już 37 rok. Jako, że GUS podaje średnią długość życia facetów w PL jako prawie 75 lat to cholera jestem koło półmetka. Jak ta końcówka pierwszej połowy przebiegała w 2025? Zapraszam do wpisu.

#remont zeszły rok zaczynałem remontem na chacie - co za trauma. Najbardziej jestem wdzięczny, że się skończył te 2 miesiące po terminie (XD), wyszło ładnie i powoli zapominam o tych debilach budowlańcach. W planach reorganizacja ogródka - aż mi się niedobrze robi 😛

#pracbaza - trochę pogodziłem się z tym gdzie jestem, lubię swój zawód, lubię działkę w której pracuje i nie chcę jej jakoś drastycznie zmieniać. Praca bardzo fajna tylko okoliczności niesprzyjające jak mawiał klasyk. Trzeba jednak docenić, że płacą dobrze i mam fajne benefity. Nie powiedziałem jednak ostatniego słowa. Może 2026 przyniesie zmianę? Ostrzę zęby na jakąś międzynarodową pozycję ale z drugiej strony siedzę w tym toksycznym ale ciepłym kurwidołku. Oprócz tego kosztem prywatnego urlopu prowadziłem jeszcze swój biznes, który dał mi dużo satysfakcji i trochę hajsu przy okazji 😉

#rower - wyklepałem to moje standardowe 3,5k km w roku (pewnie nawet więcej). Śmigałem po Słowenii, jeździłem po Chorwacji. Udało się zaliczyć wycieczki w Czechach i wśród tokajskich winnic. Zaznałem też roztoczańskiego błota i oczywiście odwiedziłem ukochane Podlasie (festiwal sękacza ❤️ w kolejnym roku festiwal kartaczów czeka XD). Jeżeli chodzi o MTB to udało się trochę pośmigać po singlach ale mało ;( Może w następnym sezonie się poprawię.

#narkotykizawszespoko - constans, korzystam sobie z medycznej m i lubię to. Pewnie dobrze byłoby i to rzucić albo przynajmniej przerzucić się z blantów na vapo #pijzhejto - w okolicach sierpnia znacznie ograniczyłem picie. Tak samo jakoś przyszło. Nie całkiem ale piję teraz raz na czas i raczej nie dużo. Odszedłem od schematu - każde spotkanie, każda okazja to piwko/winko. To bardzo duża pozytywna zmiana muszę przyznać i mam nadzieję, że jeszcze bardziej moja droga z alko się rozejdzie.

#podrozujzhejto jak zwykle było intensywnie w tym departamencie - zimowe Bieszczady z ziomami (za miesiąc kolejna edycja :D), Rzym wraz z rodziną, majóweczka na Węgrzech, Słowenia, Chorwacja, Podlasie i Mołdawia. Krótki wypad w Pieniny, odwiedziłem Szczecin. Szkoda, że nie mam więcej czasu aby te podróże przebiegały bardziej leniwie. No ale cóż - cały czas na karku oddech pracy i mojej dodatkowej działalności.

#muzyka też jest dużym kawałem mojego życia - byłem na świetnym koncercie tria Możdżer/Danielsson/Fresco, widziałem ACDC na narodowym (słyszałem mało XD), byłem na Łonie, małą tradycją staje się tez suwałki blues festiwal (trzeci raz chyba już byłem), udało się też usłyszeć dinozaury z Dżemu z młodym Riedlem na wokalu. Co na przyszły rok? Mam nadzieję, że gdzieś uda mi się zobaczyć Lane Del Rey :smiley:

Bardzo się cieszę, że byłem zdrowy - dosłownie chyba nawet kataru nie miałem :smiley: Cały czas staram się mieć jakąś aktywność poza rowerem. Generalnie bardzo cieszę się z miejsca w którym jestem, doceniam wszystko to co mnie w 2025 spotkało. Niemniej noszę w sobie jakiś ból, coś zawsze mnie uwiera i co zawsze siedziało i siedzi mi na karku. No stary - na półmetku chyba warto się do tego już przyzwyczaić...

Klasyczne postanowienie na nowy rok: oprócz jeżdżenia rowerem cztery dni w tygodniu do pracy to chodzenie raz w tyg na crossfit i raz na jogę. Mam nadzieję, że BTC podskoczy bo mam w planach nowy wzmacniacz do HiFi XD No i liczę na to, że wyprawa do Japonii w 2026 będzie co najmniej tak za⁎⁎⁎⁎sta jak poprzednia :smiley:

Jeżeli ktoś tu doczytał to życzę całej społeczności Hejto zdrowia, spokoju i pokoju.

picrel to kilka wspomnień ostatniego roku

Gruba ryba0piorunów

Dzięki za miłe słowo :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Stoicyzm

25piorunów

Dla rozrzutnika karą jest oszczędność, dla lenia trud znaczy tyle, co srogie katusze, pieszczoch lituje się nad pracowitym, a gnuśnemu sprawia mękę nauka. Podobnie i to, do czego wszyscy czujemy się nazbyt słabi, mamy za przykre i nieznośne, zapominając, dla ilu to ludzi udręką jest brak wina lub konieczność wstawania o świcie. Nie są to rzeczy trudne ze swojej natury, tylko my jesteśmy słabi i bezsilni. (...) Tym sposobem pewne rzeczy całkiem proste, gdy zanurzy się je do wody, przedstawiają się patrzącym jako krzywe czy załamane. Chodzi nie tylko o to, co widzisz, lecz w jaki sposób je oglądasz: umysł nasz nie jest zdolny do wyraźnego widzenia prawdy.

Seneka, Listy moralne do Lucyliusza

#stoicyzm

Twórca4piorunów

Nie mogę wyjść z podziwu jak aktualne są te przemyślenia mimo upływu ~2000 lat. Ludzie jednak się nie zmieniają za bardzo :p

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Sztafeta

29piorunów

41 358,41 + 5,01 = 41 363,42

Moja relacja z ostatniego wyskoku w tym roku, wyścigu na 5K.

Jak to zawsze, ciężko się spało, sny miałem dzikie (śniła mi się Joanna Jóźwik z bieganie.pl, gdzieś kurna byłem w Warszawie na jakimś megabiegu, ale błądziłem i jak dobiegłem na start, to ludzie mówili, że "ooo Panie, oni już dawno temu ruszyli" więc spina jeszcze większa, a ze śmiesznych rzeczy to niby to był jakiś bieg sponsorowany przez Wedla i dostałem do biegu cukierka a'la Bajeczny czy coś ale WIELKOŚCI MAŁEGO CHLEBA i tak go podgryzałem "kurna, ale dobry".). Wstałem po siódmej, zwykłe śniadanie (owsiana), o herbacie zapomniałem ale w kiblu się udało coś wycisnąć i na metę mogłem udać się spokojniej. Na autobus jadący do Halewood trzeba było podbiec, ale dzięki temu byłem pół godziny przed zawodami już na miejscu.

Wcześniej już się zarejestrowałem, wystarczyło podejść do stoliczka, powiedzieć kim się jest i oni to odnotują, dadzą numer startowy. Proszą też o donację £3 na fundację charytatywną od razu na miejscu, ale powiedziałem, że zapłaciłem już wczoraj i wszystko było git (po prostu kasa nie będzie "od nich", ale trafi do celu). Następnym razem jak coś to zapłacę przy stoliku.

Pogodowo słabo, bo gęsty, ale lekki deszcz ciągle utrzymywał się w powietrzu, dlatego dobrze, że wziąłem ze sobą kurtkę. Przydała się na kilometrówce rozgrzewkowej, którą wykonałem jakieś 20 min przed startem. Po ponownym pojawieniu się na start/mecie mogłem skupić się na przyczepieniu numerka, ale problem - pod kurtką? Na kurtce? Zapytałem organizatorów, czy numer musi być widoczny? Oni trochę zdębieli, ale mówią, że wyłącznie na mecie, bo czasowy musi odnotować jaki numer przecina metę (brak czipów). Ustaliliśmy, że po prostu rozepnę kurtkę i będzie git. Mniej niż 5 minut do startu, dlatego dyrektor biegu zaprasza zainteresowanych na pozycje. Zdeterminowane stado rusza na miejsce.

Ogólnie stresu przed trochę było, ale od czasu wyjścia z autobusu - zero. Stres był z tego, że praktycznie nie trenowałem do wyścigu na 5K, dawno nie biegłem takiego wysiłu (ostatnio tylko przedsmaczek 5x1K z odpoczynkami we wtorek). Ale jak wspomniałem, stres się gdzieś ulotnił. Tak samo i deszcz, który zdecydował się przestać przeszkadzać przed samym startem. Było kilkanaście pierwszaków na trasie (łącznie ze mną), dostaliśmy mały briefing od dyra, podziękował za stawienie, zaprosił na świąteczny bieg (jedyny w drugą stronę, nie że tyłem, tylko zmiana kierunku). Zszedł z drogi, odliczył i ruszyliśmy!

Pierwszy kilometr był spoko, ale początek był dość ciasny - zacząłem w połowie grupy, dlatego przez chwilę byłem blokowany przez małą grupkę biegaczy, ale po wbiegnięciu na dużą prostą (po jakichś 400m) było już lepiej i tempo wskoczyło na takie, które sobie wymyśliłem (ok 4:20/k). Traska oprócz początku była prosta jak drut, nawrót w połowie i dać dyla na metę. Pierwsze trzy kilometry były równe, ale po nawrocie byłem samotnym biegaczem i chyba dlatego moje tempo delikatnie spadło (czwarty km w 4:27), zatem gdzieś majaczyłem w okolicach swojego PB. Przede mną babka z Penny Lane Striders ostro dawała i na końcówce sporo mi odjechała, ale coś tam w sobie znalazłem (nie za wiele, bo umęczyło mnie to mocno), ale finiszowałem z ostatnim kilometrem 4:12.

Jak przestawia się to wszystko liczbowo?

5K - 21:42 (21:47 provisional, ale bez czipa)

Tempo - 4:20/k

Splity - 4:21, 4:20, 4:22, 4:27, 4:12

Open - 54/92

Male - 48/69

M V35 - 9/12

Jak widać, dolna połówka 😉 Poziom chyba wysoki (2x sub-16, 13x sub-18, 37x sub-20). Jestem zadowolony z wyniku, urwałem 15 sekund z życiówki i pomimo, że było już ciężko, to coś jeszcze wykrzesałem na koniec - może po prostu liczyłem, że będzie tego więcej. Ale! Przeżyte doświadczenia zaowocują i wiem, że jeśli kiedyś wrócę na tą trasę (a pewnie tak będzie), to początek zrobię inaczej. Gardziołko trochę zdarte i mam nadzieję, że żadne choróbsko się nie przypląta. A teraz niebawem lulu i liczę, że chociaż dyszkę jutro wydreptam 😉

Wpis dodany za pomocą https://hejto.sztafetastat.eu

GURU3piorunów

@Zioman eleganco, mega czas 😀 ściski tłumu na początku szybkich dystansów są dekoncentrujące to fakt

Fenomen1piorunów

@Zioman o 7 sekund za wolno 😆😆

Pokaż więcej komentarzy (10)