peposlavGruba ryba
4piorunówWiem, że nie jest piątek, ale
https://www.youtube.com/watch?v=iL1HvAu8V1w&list=RDiL1HvAu8V1w&start_radio=1
Jechałem do teściów, na ekspresówce zhamowałem ze 160 do 0 bo był jakiś korek. Po tym jak tak zahamowałem pedał sprzęgła został w podłodze.
Jakiś typ pomógł mi zepchnąć pastucha na pobocze. Po kilku minutach sprzęgło ożyło i udało się dotoczyć do teściów. Myślałem, że po prostu przegrzałem płyn hamulcowy i nastąpiło lekkie zapowietrzenie sprzęgła.
U teściów po zaparkowaniu pedał został w podłodze. Okazało się, że ubyło też płynu hamulcowego.
Po uzupełnieniu płynu próbowałem ruszyć na jedynce tak jak się to kiedyś robiło. Skończyło się to niemal pożarem. Dym palonych kabli zasłonił pół auta. Hamulec ręczny wrzucił się sam z siebie.
Jutro spróbuję go odpalić, mam nadzieję, że rozrząd nie przeskoczył, zawory się nie pogięły i nie ukręciły korby.
Nie wiem jak dojadę do mechaniora.
Kuuuuuuukiz!

















