Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Hydepark Domyślna

Kategoria: Hydepark

  • 5753 członków
  • 254079 wpisów

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

W sumie jak mówimy już o tym, że Mentzen to mizogin, to powiedzcie mi, ile znacie kobiet 25-40, które osiągnęły coś wyłącznie swoją pracą, bez ojca/męża i naprawdę są ekspertkami w swoich dziedzinach? Wykluczmy tu branżę typu beauty/modelling, gdzie wszystko skupia się wokół grania na popędzie seksualnym mężczyzn. Tylko twarde branże, gdzie płeć nie ma znaczenia.

Ja taki przykład z życia to znam jeden. Moja mama - wychowała dwójkę dzieci, skończyła dobre studia, praca w zawodzie przez 40 lat, nieustanne dokształcanie i nawet podyplomówka po 50 rż (dziś 66 lvl), ogarnianie domu + czas na swoje hobby i czas dla rodziny. Dla mnie kobieta sukcesu. Oboje z siostrą jesteśmy po studiach, dobrze zarabiamy, nigdy nie mieliśmy problemów z prawem, nie przejebaliśmy siana, wychowanie dzieci z ADHD dla mamy też łatwe nie było (w szkole od podstawówki do liceum sprawiałem problemy wychowawcze).

Tyle, że dziś takich jak ona to ze świecą szukać, bo poprzeczka poszła tak nisko, że dziś silna i niezależna kobieta = baba, która ma pracę i wynajmuje kwadrat nie mając do pomocy bolca xD

Jeszcze niedawno myślałem, że dyrektorka w banku mojej koleżanki, dopóki mi po piwie nie powiedziała, że typiara dostała awans bo dała d⁎⁎y komuś wyżej na integracji służbowej i to wie wąskie grono osób xDD

Na razie kobiety w społeczeństwie traktowane są z ulgą, nie dając nic w zamian. Ani pod kątem rozwoju tego kraju, ani pod kątem poprawy demografii. Trochę jak duże, rozpieszczone dzieci. Mentzen to aspergerowy zero-jedynkowiec i sam się nastawił na atak, ale jak ktoś powie coś dyplomatycznie i zwóci uwagę, że jednak płeć męska dźwiga ciężar tego kraju na sobie, to z automatu jest

-przemocowcem

-mizoginem

-narcyzem

-szowinistą

-faszystą

-incelem

-konfiarzem

xD

Zanim ktoś mi zarzuci bycie którymś z powyższych - tu was zaskoczę. Stawiam kobiety na równi, a często nawet wyżej od mężczyzn. Dla mnie kobieta niezależna finansowo, która urodziła dzieci i przy tym daje radę w życiu prywatnym to jak święty graal. Moją matkę stawiam X pięter wyżej w hierarchii niż ojca.

Potem patrzę pokolenie niżej. Moja ciotka - urodziła 3 dzieci, była przy wujku i razem pracowali nad rozwojem biznesu (co prawda jego, ale sama tyrała jak wół).

Potem schodzę coraz niżej i niżej i widzę tylko roszczeniowe babska, które wyciągają łapy po profity i chcą zdominować swoimi poglądami opinię publiczną, bo się pogubiły i wyprano im mózgi.

Kto tego nie rozumie, ten nie obcuje w gronie 20-30 latek. Następne pokolenia wcale nie będą lepsze. Kto ma 40-50 lat skutki tego co się teraz odpierdala zobaczy za jakieś 10-15 lat lub nawet ciut więcej.

Kosmonauta1piorunów

Czy znam? Raczej nigdy mnie to nie obchodziło.

Wiek 25-40 lat wg ostatnich trendów jest to wiek kiedy się zostaje matką/ojcem i nie jest to kaszka z mleczkiem w szczególności na początku drogi (wiem mimo tego że z żoną w miarę dobrze sobie radziliśmy finansowo).

Co do Twojej mamy: mówiłeś kiedyś że masz 29 lat, Twoja mama ma 66 lat, czyli kiedy się urodziłeś miała 37 lat (nie wiem ile lat ma Twoja siostra). Czyli była na granicy wieku zaproponowanego przez Ciebie:

"W sumie jak mówimy już o tym, że Mentzen to mizogin, to powiedzcie mi, ile znacie kobiet 25-40, które osiągnęły coś wyłącznie swoją pracą, bez ojca/męża i naprawdę są ekspertkami w swoich dziedzinach?"

Na podyplomówkę poszła kiedy miałeś 13 lat i byłeś w stanie "sam się ogarnąć".

====EDIT====

A o ile dobrze rozumiem Ty chcesz żeby jeszcze w tym wieku, wychowując dzieci ogarniać własne biznesy.

Fanatyk3piorunów

@Lopez_ Kobiety pracujące naukowo i będące specjalistkami w swoim fachu się liczą, czy może też wykluczasz tę branżę z jakiegoś powodu? Od razu uprzedzę, że nie piszę tu o naukach humanistycznych, bo pewnie zaraz usłyszę, że taka nauka to żadna tam "twarda branża" (swoją drogą, co za bzdurne określenie).

Co do słuchania plotek o tym, że ktoś tam coś tam załatwił jakiejś kobiecie przez łóżko - weź pod uwagę, że podobne zarzuty to często tylko złośliwe plotki, bo w przypadku kobiety, która wbija się na trochę wyższe stanowisko, przypięcie takiej łatki to dla złośliwców najprostsza sprawa pod słońcem. Nie mówię, że to się nie zdarza, tak samo mężczyźni czasem robią karierę przez krewnych, znajomych, kochanki / kochanków czy nawet niekoniecznie z miłości wżeniając się w odpowiednią rodzinę, to są strategie stare jak świat. Ale nie we wszystkich przypadkach takie plotki są prawdą.

Serio... Miałam już nadzieję, że Hejto jest w miarę wolne od takich wpisów, ale wygląda na to, że już nawet tutaj można się natknąć na podobne wysrywy, bo inaczej tego nazwać nie można :face_with_rolling_eyes: "Roszczeniowe babska", "typiary dające d...y", "kobiety jak rozpieszczone dzieci", "unikające odpowiedzialności" - gratuluję, użyłeś chyba wszystkich kluczowych terminów, brakuje jeszcze tylko Polki pisanej przez zero, żeby człowiek mógł się poczuć jak na wypoku.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Tytan

w Hydepark

2piorunów

Drugie i trzecie pokolenie migrantów bawi się we Francji :smiley:

Poprzedni post średnio się przyjął.

@peposlav te źródło lepsze? XD

https://youtu.be/H_KQ5mkPYWw?is=g_yqaR2vygWxvgbi

Autorytet3piorunów

A Ty znowu z tym spamem imigranckim?
Niewiarygodne, ile trzeba mieć czasu, żeby go tracić na oglądanie takich kanałów.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

21piorunów

Pytanie do kolegów, czy i jesli tak to jak bardzo zauważyliście zmianę swojego podejścia do kobiet?

Sięgając pamięcią do swojego wieku 16-20 lat i pprownujac teraz 25 lat później zauważam bardzo duża zmianę :smiley:

Jako nastolatek i młody mężczyzna mógłbym sie określić jako feminista, obecnie zagorzały meninista:)

W pierwszej myśli miałem idee ze to efekt wychowania przez sfeminizowane szkolnictwo i ideały gentlemana w mediach, ale teraz wydaje mi sie ze to jest duzo bardziej banalne.

Będąc młody otaczalem sie naturalnie w większości dziewcząt i kobiet w swoim wieku. Młode, atrakcyjne, jeszcze trochę zagubione w świecie. Otaczanie ich opieka, traktowanie jak księżniczki wydawało sie naturalne, a postawa feministyczna mogła być strategia pozyskania względów (niezbyt skuteczna z perspektywy czasu widzę, oszukałem sie).

A teraz? Jak patrzę wokół siebie to widzę w większości stare, grube, nie zadbane, wredne baby, ktore nie maja niczego ciekawego do powiedzenia, wykonują mało wartościowe prace biurowe i myślą że są nie wiadomo jakim cudem. Szczerze to jak idę ulica i idzie taka gruba baba to specjalnie patrze w inna stronę.

Cały swiat zbudowali mężczyźni, jakbyśmy zniknęli to w ciągu 3-4 tygodni kobiety by wróciły do średniowiecza.

Dochodzę do wniosku ze facet który do kobiety nie czuje pociągu seksualnego to właściwie nie ma powodu żeby spędzać z nią czas. O czym tu gadac?

Zauwazyles zmiane z wiekiem w podejsciu do kobiet?

  • Nie, traktuje je tak samo jak zawsze38% (90 głosów)
  • Tak, traktuje je lepiej niz kiedys11% (27 głosów)
  • Tak, traktuje je gorzej niz kiedys27% (63 głosy)
  • To skomplikowane/jestem kobieta/tylko patrze na wyniki/op to waginosceptyk24% (57 głosów)

237 głosów

Osobistość0piorunów

@NatenczasWojski Na kilkadziesiąt par które znam od lat czyli takich 50+ (na każde a nie że w sumie) w zdecydowanej większości to facet nosi zbędne kilogramy.

Gx

Pokaż więcej komentarzy (67)

GURU

w Hydepark

110piorunów

Gruba ryba0piorunów

Ten typek powinien zostać spakowany i wywieziony jeszcze w tym samym dniu po takim komentarzu, przecież jak to nie wróg to po co tu siedzi.

Jedź chłopie dostaniesz mieszkanie do końca zycia xD

Pokaż więcej komentarzy (14)

Kompan

w Hydepark

27piorunów

Znalazłem pracę jako programista w dzisiejszych czasach xD
W porównaniu z poprzednią firma to co się teraz dzisiaj z AI to jest szok. Już dostałem info ze over engineering nie istnieje i mam spędzać 95% czasu na planowaniu i architekturze, bo implementacja teraz to 10 minut z AI

Dobrze ze się udało wyjść z tego automotive sucha stopa

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

15piorunów

Parskniesz śmiechem, a przynajmniej wypuścisz powietrze nosem nieco szybciej :)

Lider

w Hydepark

14piorunów

To musi być AI... Takie kobiety nie istnieją xD

trochę xD

Autorytet2piorunów

@boogie przecież ta laska z nikim nie rozmawia, tak jak nasi dziadkowie nabierali się na typa w kitlu to nasze pokolenie nabiera się na mikrofon w kadrze. Wyjątkowo ch⁎⁎⁎we zachowanie, ale ludzie łykają strasznie chętnie.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

30piorunów

Pewnie punkowe z wczesnych lat '90

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

31piorunów

Poniedziałek

Noc minęła spokojnie - na tej polanie było chyba nawet cieplej niż wczoraj na kempingu. Powoli namioty się otwierają, kuchenki grzeją wodę na kawę i kto tam co ma. Zginął nam nasz hasiok, czyli reklamówka na śmieci - J. twierdzi, że słyszał w nocy jakiegoś liska. No cóż, dołożymy swoją cegiełkę do lokalnego krajobrazu, bo niestety śmieci wywala się tu bezwstydnie gdzie bądź, taka postkomunistyczna mentalność.

Po śniadaniu niektórzy idą w las za drogę, co jest o tyle zabawne, że po chwili przejeżdża ciężarówką ekipa po drewno - musieli mieć niezły ubaw :grinning: Ja podziwiam swojego palucha, który po wczorajszej wywrotce codziennie zmienia kolory pod paznokciem.

Ruszamy podobnie jak wczoraj. Zjeżdżamy do miasteczka Берковица (Berkovica) i robimy kilka kółek w poszukiwaniu sklepu. Okazuje się, że jest mały ryneczek, z którego podziwiamy nasz dzisiejszy cel - górę Kom, sięgającą delikatnie ponad 2000 m n.p.m.

Po zakupach wpadamy od razu na TET, który prowadzi coraz węższymi uliczkami i od razu robi się gruby podjazd - kamienie, wyrwy i do tego wściekłe psy. A jeszcze nie wyjechaliśmy z miasteczka xD. Po chwili, już ponad ostatnimi dachami robi się trial, wszystko rozjeżdżone, muldy, koleiny, przeskakujemy wąziutkie, ale głęboko wyryte w suchej ziemi, koryta po tymczasowych rzeczkach. Jest ostro. Stajemy po jakimś czasie - K. mówi, że kiepsko się dzisiaj czuje i faktycznie wygląda słabo. Chwila dyskusji i postanawiamy spotkać się na dole. P. wraca z nim do asfaltu, a my, chwilowo we dwóch, powoli wspinamy się w górę.

Okazuje się, że jak tylko wjeżdżamy do lasu, to jest całkiem przyzwoicie - czasem gorzej, czasem lepiej. Stajemy na elektrolity, dogania nas P., następnie bez większych niespodzianek docieramy na połoniny. Tych widoków po prostu nie da się mieć dość. Pogoda znów nas rozpieszcza, widoczność chyba z 100 km dookoła. Droga się wije, niby jest bardziej płasko, ale i tak trzeba się mieć na baczności, bo dookoła pełno luźnych kamoli, z których niektóre są naprawdę spore.

W końcu ostry podjazd pod sam szczyt Kom. P. zaczyna udzielać mi rad, więc wiem, że będzie srogo. Jadę ostatni, staram się nie myśleć za dużo, w głowie tylko jedno: "trzymaj gaz, jak puścisz, to po tobie, trzymaj, choćby to miało być ostatnie, co zrobisz...". Niestety w połowie drogi wybijam się z koleiny i ląduję na boku.

P. wraca do mnie na piechotę, pomaga postawić moto na koła i proponuje, że wprowadzi je za mnie. Ok, trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść... On wsiada, ja pcham. Sprzęgło na ostatnich nogach, ale idzie - wściekle gryzie kamienie, nabiera prędkości i udaje się, staje na wypłaszczeniu. Idę do niego na piechotę jakieś 50 metrów i łapię potężną zadyszkę - tu nawet wejść jest ciężko! :grinning:

Zostały jeszcze dwa odcinki ostrego podjazdu. Chłopaki cisną pod górę, ja też wsiadam, czyszczę głowę ze zbędnych myśli, wzrokiem planuję trasę i ruszam. Motocykl na kamieniach tańczy jak narowisty koń, śmierć w oczach, ale trzymam gaz równo. Niestety w połowie tracę panowanie - wyrzuca mnie w bok, poza drogę, tam gdzie zbocze robi się naprawdę strome i skaliste, by po kilku metrach zamienić się w urwisko. Łapię sprzęgło, hamulec i leżę - na szczęście miękko, w jagodach.

Chłopaki zbiegają i na mój widok oddychają z ulgą. Myśleli, że już po mnie...

Co teraz? Pada propozycja, żeby zawrócić sprzęt i spróbować jeszcze raz z poprzedniego checkpointu, ale wiem, że nie jestem jeszcze na poziomie tej ścieżki, margines błędu wydaje mi się zbyt mały, więc oddaję kierownicę. Znów P. zjeżdża (a w zasadzie zsuwa się z małą lawiną kamieni) na dół, gdzie może nabrać prędkości, zawraca i ogień. Jak się stoi z boku, to wygląda na banalne, a nie jak walka o życie :neutral_face:

No cóż, kolejny spacer o kilka metrów w górę i obserwuję, jak P. na swoim Kove znów drapie się na sam szczyt. Ok, kamieni jakby mniej, widziałem przed chwilą, jak to się robi, więc teraz pójdzie łatwo, PRAWDA?

No to jazda, raz matka rodziła!

Rozbieg, dwója i gazu od.... Poszło! Tym razem, na sam szczyt, wjechałem o własnych (i kozy) siłach! Staję na płaskim, J. dociera zaraz za mną. Widzę bułgarską flagę na czubku przede mną i rozglądam się. Widoki są NIE-SA-MO-WI-TE. Nawet gdybym miał już teraz wracać do domu, to warto było przyjechać choćby dla tej jednej góry.

Oprócz konstrukcji z flagą jest też marmurowy kamień z jakimiś inskrypcjami i podobizną gościa, który wygląda dokładnie jak Stalin...

Jakieś 10 metrów poniżej szczytu stoi stół z ławeczkami. No to w tak pięknych okolicznościach przyrody robimy dłuższy popas: jemy, pijemy, dzwonimy, filmujemy, a J. puszcza drona. Musi uważać, bo gdy tylko słońce przykryją chmury, od razu zaczyna mocno dąć zimny wiatr.

No dobra, czas się zbierać, ale zauważamy flaka w Kovadle. No trudno, przynajmniej trafiło dzisiaj na J. - on ma opony bezdętkowe (tubeless), więc nie trzeba zdejmować koła. Pudełko, sznurki-makarony, klej, pompeczka - 20 minut i ruszamy w dół.

Ale skoro wjechało się grubo, to zjazd też jest srogi. Technicznie łatwiejszy, bo grawitacja pomaga - wystarczy się nie bać 😆 Ustalonym wcześniej szykiem - oni przodem, ja z tyłu, żeby ich nie spowalniać, a co jakiś czas czekają na mnie, żeby upewnić się, że żyję :grinning:

Połoniny przejeżdżamy elegancko, zaczyna się las i w pewnym momencie doganiam J. Pytam:

-Co jest?

-Pana.

Ech, znów stoimy.

Oglądamy gumę - ta sama dziura! Naszych sznurków nie widać, musiał trafić na kamień, który je po prostu wyrwał. Wyciągam zestaw, w międzyczasie wraca P., który nie mógł się nas doczekać z przodu. Kolejne łatanie, klejenie, pompowanie. Moja CFka, z racji gniazda zapalniczki, robi za elektrownię dla pompki :smiley: Nabieramy wprawy - 20 minut i po krzyku.

Zjeżdżamy w końcu na przełęcz Petrochan, która leży na wysokości bitwy pod Grunwaldem (1410 m n.p.m.). Jest tam już cywilizacja i jakiś zbiornik wodny - całkiem jak ten na górze Żar, tylko że betonowa niecka jest pusta, a panowie zamiatają dno :thinking_face:

Podjeżdżamy pod elegancki lokal o szumnej nazwie "Bistro", gdzie czeka na nas K. rozwalony jak panisko. Chyba dobrze mu zrobił odpoczynek. Zamawiamy obiadek, a po nim odkrywam wspaniały porcelanowy cud cywilizacji w eleganckiej komnacie dumania, jakiej wciąż nie doświadczyło dwóch na trzech mieszkańców Federacji Rosyjskiej. Spośród licznych zalet tego miejsca największą jest to, że nie oglądają cię pracownicy jadący po drewno do lasu, więc przez kilka chwil podziwiam sztukę glazurniczą w pełnym spokoju 😉

Pojedli, popili, czas się zbierać.

Jedziemy koło wspomnianego zbiornika, potem w górę. Nie ma ostrych podjazdów, ale ciągle utrzymujemy się powyżej 1500 m n.p.m. Teren miejscami mocno wymagający: głazy, progi, muldy, trochę lasu, aż nagle wypadamy na coś, co wygląda jak preria. Dookoła pagórki pokryte tylko wrzosami, ale w oddali widać, że jesteśmy na płaskowyżu - to wciąż Stara Płanina.

Jedzie się fantastycznie, czasem można nawet usiąść na parę sekund i dać odpocząć kręgosłupowi, ale miejscami zabawa przypomina czyste enduro :smiley: W jednym miejscu wyłania się kapitalny widok na miasteczka poniżej - postanawiamy zrobić foto grupowe.

Czasem gubimy drogę, ale zjeżdżamy w końcu do miasta Лакатник (Lakatnik). Wypadamy na równiutki, szeroki asfalt, ale nasz wzrok natychmiast przyciągają pionowe skały pnące się tuż obok drogi. Wyglądają obłędnie - jakbyśmy jechali w Wielkim Kanionie, tyle że z drzewami.

W miasteczku robimy zakupy na wieczór i poranek, po czym wywiązuje się dyskusja: tankować dzisiaj czy rano? Niestety najbliższa stacja jest 20 km stąd, w miejscowości Своге (Svoge), ale decydujemy się załatwić sprawę od razu.

Jazda asfaltem jest odświeżająca: nic nie skacze, przyczepność 100%, prędkość w zakrętach cieszy - aż przypomniały mi się stare wypady w Alpy.

Niestety dzwoni J. ... hat-trick, trzecia guma tego dnia, jeeeez! Kolejne 20 minut na poboczu - powoli myślę, że oni chyba po prostu nie umieją dobrze łatać xD

W końcu dojeżdżamy do Svoge. To miasto powiatowe, bloki, ruch, młodzież na chodnikach, jest stacja, paliwo zalane, po czym szybko wracamy (na kolanku 😉) w poszukiwaniu spokoju pod Lakatnickie Skały.

Odbijamy gdzieś w pole. Dróżka robi się coraz węższa, pozarastana, z dwóch śladów robi się jeden, drzewa i krzewy zwisają tak, że muszę się garbić za szybką, jakbym przejeżdżał przez zieloną bramę, by za chwilę skończyć się wspaniałą łąką z widokiem na skały. Tu się rozbijamy.

Wsuwamy kolację w resztkach światła, po czym rozpalamy małe ognisko i siedzimy przy nim, popijając kto co lubi i dłubiąc słonecznik.

Dzisiaj ekipa szybko się wykrusza. Przez dwa dni zrobiliśmy "tylko" 250 km, ale terenu nie da się porównać z asfaltem. Wszyscy solidnie dostali w kość, ale cali i zdrowi zbieramy się do spania.

Do jutra! :slightly_smiling_face:

Tytan4piorunów

Jakbym mógł to bym dał 100 :zap: . Wielkie zazdro ale i motywacja też jest.

Tytan2piorunów

@Cinkciarz Może w przyszłym roku nazbieram tyle urlopu żeby samemu się ruszyć. Już dzieciaki dorosły a ja sam jeszcze na tyle nie zgrzybiałem.

Fenomen1piorunów

Jeżeli mogę polecić, to nie jeździj zupełnie sam. Ja znalazłem kontakty na FB, grupy typu Offroad Śląsk itp. Sprawdźcie się na trasach w PL, jakiś wypad na weekend czy coś. Ja miałem szczęści trafić na zapaleńców :slightly_smiling_face:

Gruba ryba2piorunów

Super! Czekam na kolejną część. No i tak mi się skojarzyło a propos tych trzech gum...

Pokaż więcej komentarzy (10)