Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Przemyślenia

Kategoria: Hydepark

  • 2 członków
  • 62 wpisy

Gruba ryba

w Przemyślenia

5piorunów

Dziś śniły mi się jakieś moje wspomnienia, ale grubo przekoślawione, poprzekręcane, źle umiejscowione w czasie i przestrzeni. No i niby nic szczególnego, ale w pewnej chwili się wybudziłem. Dobrze pamiętałem co mi się śniło i zacząłem to analizować. Próbując układać rzeczywiste wspomnienia i konfrontować je z tymi we śnie zauważyłem po chwili, że nie jestem w stanie ich od siebie odróżnić. Tak jakby te głupoty ze snu wlały mi się w sektor pamięci ze wspomnieniami... byłem wtedy jeszcze w stanie między jawą a snem, stąd to zjawisko, ale było ku⁎⁎⁎⁎ko nieprzyjemne. Ale to nie koniec.
Zdałem sobie sprawę, że moja babcia w końcowych latach życia okrutnie przeinaczała fakty z przeszłości, ale nie w szczegółach, tylko na bogato, całe historie jakby z innej bajki zaciągnięte... a jeśli stary człowiek i jego stary mózg ciągle żyją wewnątrz takiej histerezy przerzutnika Schmitta? Przeraża mnie to i taka przyszłość.
Teraz jestem całkowicie wybudzony i doskonale pamiętam rzeczywiste wydarzenia, które były kanwą dzisiejszego snu, ale część z tych sennych głupot wkardlo mi się w te wspomnienia. Dziś wiem, że to naleciałość ze zwykłego snu, ale co będzie za 5, 10, 15 lat? Mózg jest po⁎⁎⁎⁎ny... da się go jakoś defragmentować?


Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Przemyślenia

16piorunów

Co zrobić w sytuacji kiedy wszystko jest przeciwko Tobie? Ty albo ktoś Tobie bliski właśnie umiera albo jest ciężko chory? Co zrobić kiedy właśnie straciłeś pracę a masz kredyt i rodzinę na utrzymaniu? Co kiedy nie widać wyjścia z sytuacji? Musisz zachować spokój. To jedno powinieneś zrobić, zwłaszcza kiedy brakuje innych opcji.   

Gruba ryba2piorunów

Truuuu tylko spokój nas uratuje

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Przemyślenia

11piorunów


Siedzę właśnie na uczelni i myślę sobie jak przewaliłem szkołę za młodu. Porównuje teraz tamtą szkołe z obecną i różnice są kolosalne:
-Wszystko idzie na spokój
-Przychodzi każdy kto chce a nie bo musi
-Zajęcia są prowadzone tak, że aż miło słuchać
-Ludzie sobie pomagają i atmosfera jest świetna

Człowiek głupi mógł skończyć liceum, maturę i zaiwaniać na taką uczelnię wcześniej (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Osobistość1piorunów

No i super. Jaka to uczelnia?

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Przemyślenia

10piorunów

Kurła co sie to porobiło na tym świecie chciałem wypłacic 2000zł bo potrzebuje w gotówce a tu mi bankomat euronetu plaskaczem w twarz "Take 800 zł and shut fuck up" :/. Jak wpłacasz gotowkę też prowizje pobieraja mimo, że dzieki temu zasilam baknkomat...noszz moje pieniądze i będa mi mówic ile mi dają- tak wiem mogę znowu 800zł pobrać za drugim razem i 200, ale jaki w tym sens??
 

Gruba ryba3piorunów

@Spider ziomus, ale 800+800+200=1800 cos chyba masz nasrane w tych skomplikowanych obliczeniach:p

Osobistość2piorunów

Blikiem można więcej wypłacić, sprawdzone w bankomatach Euronet. I jeszcze o dziwo działa trik że zmiana języka na angielski. Też jest wyższy limit.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Przemyślenia

13piorunów

Wzięło mnie na  na koniec dnia xD ściana grafomańskiego tekstu, nie ma TL;DW ale też nic z tego nie wynika, to nie historia z puentą 😛

Stałem sobie dzisiaj w korku. Ale od początku. Dzień rozpoczął się od pogrzebu, na szczęście tym razem nikogo z rodziny, i starszej osoby która dożyła sędziwego wieku - wiadomo, choroba i to wszystko, to tacy bliscy znajomi więc mi ich żal i chciałem iść, a sam pogrzeb naprawdę ładny. Dziewczyna kolegi jest śpiewaczką operową i na ceremonii zaśpiewała jakąś, nie znam się niestety więc nie powiem jaką, lacrimosę. To naprawdę miało moc. Mały, kameralny pogrzeb. Później pojechałem wymienić syfon, nic ciekawego, zwykły szary dzień tyle że bez regularnej roboty.

Kolejnych parę godzin później jednak znalazłem się we wspomnianym już korku. Wtem zza roku, od strony przystanku autobusowego wychodzi dziewczyna. Widać że taka zwykła, nie jakbyśmy to kiedyś powiedzieli "wylansowana", tylko normalna dziewczyna, ale śliczna, pewnie z dekadę młodsza ode mnie bo powiedziałbym że może studentka, z taką dziewczęcą urodą (chociaż poznałem kiedyś laskę której bym dał maks 20, jak miałem z 25, a okazało się że jest starsza ode mnie więc, sporadycznie, pozory mylą xD), no na pewno nie moja liga. Ale to chyba nie o pożądanie chodzi.
Pracuję w centrum i często na przerwę wychodzę sobie na pewien plac i czasem sobie podziwiam jak ludzie pędzą. Nie jestem creepem i nigdy się nie gapię czy coś, sam nie chciałbym żeby ktoś się na mnie gapił, ale wiadomo że jak pojawia się "w kadrze" jakaś postać, no a szczególnie kobieta, to rzucam okiem. No i po prostu dużo łażę po mieście, więc to naturalne że się paczy na siebie. Większość lasek dzisiaj jak wyłapie takie spojrzenie to robi instant bitchface jakbym ją uraził tym że w ogóle śmiem dostrzegać jej obecność. Nie wszystkie oczywiście i nie zawsze jest to skorelowane z atrakcyjnością, choć zazwyczaj, tym bardziej doceniam uśmiechy czy po prostu brak "żenki" - dla mnie to dziwne że w ogóle dostrzegam to za jakiś plus a nie normę. Sam nie byłem nigdy zbyt piękny, do tego zawsze tłuścioszek xD chociaż i tak wydaje mi się, że czas zadziałał na moją korzyść i nie ma tragedii, no ale zakolami mógłbym oślepić maszynistę nadciągającego pociągu powodując katastrofę w ruchu lądowym. Może to nie tyle kwestia wyglądu, co pewności siebie, mimo że to pewność na przysłowiowych glinianych nogach. Tyle dobrze, że mam kumpla z zakolami o rząd wielkości większymi, zawsze coś xD. Naturalnie też te, powiedzmy, bardziej przeciętne dziewczyny częściej kwitują takie spojrzenie uśmiechem, i nawet nieraz specjalnie rzucałem okiem drugi raz widząc kątem oka że również patrzy w moją stronę, bo można odczytać po tych, no nie czarujmy się, brzydszych laskach problemy z pewnością siebie czy niską samooceną (i nie mówię że to jest zarezerwowane dla jakichś konkretnych osób, każdy może mieć z tym problemy, pewnie większość młodych dzisiaj ma, pewnie spora część mojego pokolenia również), widać to po wyrazie twarzy, czy samym sposobie chodzenia - nie zawsze, ale ludzie chyba nie zdają sobie sprawy jak często mają swoją osobowość "wypisaną na twarzy". I nieraz takie dziewcze odchodzi krokiem jakby pewniejszym z uśmiechem pod nosem. I wiem że komuś jest miło, i może dorzuci to cegiełkę budując wyższą samoocenę, mimo, że mógłbym uczciwie powiedzieć, że mi się nie podoba 😛 wciąż jednak jesteśmy jednorazowymi przechodniami.

Jak ktoś to serio czyta to uprzedzam - nie gapię się nałogowo na ludzi, to są spostrzeżenia zbierane całe życie, i muszę przyznać że sposób nawet tych bardzo ulotnych interakcji zmienia się i jest to inny klimat niż w czasach przed internetem w każdej kieszeni. Nie, żebym uważał że trzeba z tym mocno walczyć, tak już po prostu jest i warto mieć tego świadomość szczególnie w kontekście dzisiejszych i przyszłych problemów społecznych. Nazywam je chorobami cywilizacyjnymi, ale nie chodzi wcale o ciężkie schorzenia, bardziej powiedziałbym problemy natury psychicznej, świat rozpędza się szybciej niż my potrafimy się adaptować. I nie jest to wcale domena ostatnich dwóch dekad, or so.

No i stoję tak w tym korku, parę aut przed światłami. I idzie ta fajna dziewczyna, więc naturalnie spojrzałem na nią. Ona uniosła wzrok i tak nasze spojrzenia się spotkały. Ja oczywiście nagle byłem bardzo zainteresowany gościem który szedł kawałek za nią (fakt że typ miał chyba czerwone, albo mocno rude włosy, a i być może niepotrzebnie zakładam jego płeć xD), ona z kolei chodnikiem pod jej nogami. Ale co wychwyciłem kątem oka, to że na jej twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha, co oczywiście moja podświadomość skontrowała szybko, że aaaa, pewnie na słuchawkach usłyszała coś fajnego bo na pewno nie przez spojrzenie mocno przeciętnego typa. Ale mijała mnie i bezwiednie popatrzyłem w jej stronę, w tym samym momencie co ona, co oczywiście nas speszyło, ale od razu zrobiło mi się miło, bo to jednak moje zainteresowanie wywołało ten banan na twarzy. Nie, nie byłem niczym ujebany, jechałem zrobić fotkę do dowodu więc sprawdziłem wcześniej xD. Była już dobrych kilkanaście metrów za moim samochodem, a ja zobaczyłem zielone światło i niespieszny ruch pierwszego samochodu więc i ja sposobiłem się do jazdy xD, jednak bezwiednie obróciłem się jeszcze za siebie żeby popatrzeć w jej stronę. Dokładnie w tym samym momencie w którym odwróciła się ona i przez ten ułamek sekundy nasze spojrzenia, chociaż nie wiem czy można tak powiedzieć ze względu na odległość, skrzyżowały się :grinning: ruszyłem przez kolejny sekundy ułamek chyba onieśmielony, myślę że nie mniej niż ona, ale po chwili dopamina uderzyła do mózgu, i pomyślałem, że dawno czegoś takiego nie czułem. To było takie zupełnie przypadkowe, naturalne. Prawdziwe. Ona, jakby podświadomie chcąca upewnić się, że przykuła uwagę tego gościa w aucie i ja, jakby podświadomie chcący się upewnić że naprawdę na jej buzię wstąpił uśmiech, tylko dlatego że zauważyła czyjąś naturalną ciekawość. Nie że jest zażenowana i udaje że nie widzi tej drugiej osoby, tylko było to dla niej coś miłego, być może zaskakującego, w ciągu przyczynowo-skutowym szarej codzienności. Dwie przypadkowe osoby onieśmielone swoimi spojrzeniami, jednak ciekawe tej przypadkowej interakcji. Bo wbrew pozorom, jak można by odebrać obserwowanie i rzucaniem oczami w ludzi, jestem raczej nieśmiałą osobą w stosunku do kobiet. Do facetów nie, wytrzymam wzrok każdego chama myślącego że jest w stanie spojrzeniem zastraszyć każdego :P. Może się to też wydawać dorabianiem teorii dla kogoś kto nie patrzy na ludzi w ten sposób jak ja, czy wręcz osobom z niższą tzw. inteligencją emocjonalną, całkowitym bełkotem. I potencjalny czytelniku, nie zrozum mnie źle, nie uważam że nadmiar takiej "inteligencji" jest jakąś zaletą, bo bywa, zazwyczaj jest, wręcz przeciwnie. Jednak jej niedobór jest czymś przykrym i tutaj chylę czoła dla każdej osoby z zespołem Aspergera która ogarnia życie, rozmawiałem z paroma osobami z taką przypadłością i wiem jak ciężko jest wam funkcjonować w społeczeństwie, jeśli taka osoba to czyta to głowa do góry, znałem parę gdzie obie strony miały Aspi i zdawały się być całkiem szczęśliwe :smiley: jeśli oczywiście związek jest czymś czego szukasz, bycie samemu też ma swoje zalety.

Czy spotkała mnie kiedyś taka sytuacja, że dziewczyna odwróciła się za mną, a nie tylko ja za nią? No gdzieś, kiedyś, na pewno, myślę że raczej w tłumie, gdzie jesteśmy jakby bardziej pewni siebie, i raczej na zasadzie jednorazowego spojrzenia za siebie. A tutaj uderzyło mnie to, że ja w samochodzie, ona na chodniku na którym były ze dwie inne osoby, oczywiście w teoretycznie bezpiecznej odległości gdzie ta druga osoba nie powinna zauważyć, pchnięci procesami gdzieś w głębi świadomości tak ewidentnie obczailiśmy się raz jeszcze, kolejny raz dokładnie w tym samym momencie. Może właśnie ta przypadkowa synchronizacja wcześniej wywołała tą chęć. Ale byliśmy odsłonięci, nie było jak udawać że obczajamy coś innego.
Czy wydarzyłoby się to, gdybyśmy oboje szli po tym chodniku? Prawdopodobnie nie, prawdopodobnie to, poniekąd irracjonalne, poniekąd zdroworozsądkowe, uczucie braku bariery zablokowałoby chęć obejrzenia się u którejś ze stron. Równie prawdopodobne jest, że patrzyłbym w smarfona. Chociaż tutaj akurat jeśli już szedłbym z buta, hipotetycznie na ten przystanek z którego szła ona, to z dużą dozą prawdopodobieństwa również szedłbym w słuchawkach i, a jakże, obserwowałbym okolicę. Ale mógłbym akurat szukać odpowiedniego kawałka, może nawet wpaść na nią, a ona zmierzyłaby mnie takim wzrokiem że chciałbym zapaść się pod ziemię przez kolejne dwie sekundy xD a może właśnie koniec końców bym się zatrzymał. Kto wie. Ale jakoś tak kołata mi się to po głowie od tamtego czasu, więc sobie piszę, bo fajnie jest przelewać myśli "na papier". Na pewno zrobiło mi to dzień, zarówno to że ja, najwyraźniej, polepszyłem komuś humor chociaż na moment, ale też że moje zainteresowanie zostało ewidentnie odwzajemnione. Być może lata nurzania się w depresji wyczuliły mnie na takie pozytywne emocje. Może po prostu się starzeję. To też nie to że rozważam poważnie taką możliwość, bo zdaję sobie sprawę że już się więcej nie uchwycimy wzrokami. Tzn teoretycznie kiedyś, gdzieś, może, ale to może być za 5, 10 lat, a w sumie i za 5 dni pewnie żadne nie skojarzyłoby sytuacji. Ludzie których twarze widzimy sponad smartfona przez 15 minut jazdy tramwajem wyparowują nam z głowy w, jeśli ktoś jest charakterystyczny, parę godzin, może dzień. Co dopiero trzy mgnienia oka.

Nie jest też tak, że nigdy samo spojrzenie nie nawiązało nici porozumienia przeradzając się w rozmowę - raz jeszcze, głównie z facetami i szczególnie jedną dosyć kuriozalną sytuację mam w głowie 😛 ale z laskami też. I mógłbym tutaj zgrywać obrońcę starych czasów:tm:, mówiąc że raczej nie doświadczyłem tego przez ostatnią dekadę i kiedyś to było, ale zdaję sobie sprawę że, po prostu, nie jestem już młody, jest inaczej niż kiedyś. A i sytuacji do czegoś takiego mam już mniej. Ale na pewno eventy jak choćby koncerty, czy to zwykłe, juwenaliowe, festiwale, pomagają w łamaniu barier - a kolejne pokolenia mają już na wstępie grubszy mur do zburzenia. Nie chcę wchodzić zbyt głęboko w te rozważania, ale to się potęguje, nie jest wynalazkiem naszych czasów ale tempo jest rekordowe. I nie chodzi nawet o to, że mamy łatwe wyrzuty dopaminy zawsze pod ręką, że wszystko dzieje się szybko, że każdą prozaiczną czynność stara się napakować bodźcami. Nie, nie tylko, sama strefa obyczajowości wciąż się zmienia. Mimo że jesteśmy teoretycznie coraz bardziej bezpruderyjni, to równocześnie jakby bardziej radykalni i, nie wiem, skłonni do dzielenia się na obozy, wbrew logice? Aa tam, cicho być.

Reszta dnia była spoko. To znaczy nie do końca. Umówiłem się z ziomkiem że pomogę mu ogarnąć elektrykę w jednym ciężkim przypadku na warsztacie, iskra była coraz słabsza aż znikła, cewka podmieniona, CPWK podmieniony i nic. Diagnoza - zbyt niskie napięcie na linii zasilającej ECU, przyczyna - styki w stacyjce, chociaż standardowo podejrzany był stary alarm. Typowy VAG. Przy okazji podbił jeszcze jeden ziomek i tak dłubaliśmy śmiejąc się i cisnąc sobie, aż wydłubaliśmy. Pilniczek i temat załatwiony.

Wróciłem koło 21 i stwierdziłem że może pojadę sobie jutro Polonezem (nie moim, uff), wziąłem pod pachę nowy alternator z myślą że szybko podmienię... Po czym 15 minut później już zawijałem się z powrotem - śruba mocująca oczywiście zerwała się bez pardonu, uprzednio ruszałem, pukałem, pryskałem, postanowiła jednak pozostać tam, gdzie siedziała przez ostatnie 25 lat xD tak żeby nie było zbyt kolorowo.

Ciężko nazwać taki dzień udanym, bo gdzieś z tyłu głowy miałem że dobrzy znajomi stracili kogoś bliskiego. Na pewno był długi, i skłonił mnie do refleksji, na koniec nawet zachciało mi się to napisać - i to już coś. To ciekawe że dawno nie poczułem czegoś takiego, jak już wspominałem. Takiej zwrotnej cichej atencji, w prawdziwym świecie, niemal namacalnej w kontekście wirtualnych relacji. Wiem, że pierdolenie, albo oczywiste truizmy, ale dawno nie napisałem nic tak, żeby po prostu sobie napisać. Mógłbym nawet nigdzie tego nie wrzucać, ale wypok jakoś zaszczepił mi to że internet, jak niegdyś papier, wszystkie przyjmie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dziękuję pamiętniczku, dobranoc.

GURU4piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Fenomen1piorunów

@Thomash80 @DiscoKhan nom, niestety to był wyjazd na "obwodnicę" Krakowa (nie taką prawdziwą, po prostu dwu-trzy-czteropasmówkę która idzie przez miasto i dumnie nosi miano którejśtam obwodnicy) więc nawet gdybym chciał zawrócić, to musiałbym objechać osiedle, przy czym wtedy uznałbym to za creepy, no i nie miało sensu. Ale gdyby to była wewnętrzna uliczka... To pewnie wtedy zrobiłbym tak samo xD. Dzisiaj zakręciłem się trochę w pracy, teraz jak mam wychodzić i tak znowu zacząłem o tym myśleć to mi się trochę smutno. Może gdzieś w alternatywnej rzeczywistości przynajmniej byśmy pogadali :P. Po tym zdarzeniu myślałem właśnie trochę o tej romantycznej miłości od pierwszego wejrzenia. Ja podchodzę do naszych emocji tak, że jest to suma procesów chemicznych zachodzących w naszym mózgu, no bo jesteśmy swoim mózgiem 😛 co nie odbiera nam w żaden sposób człowieczeństwa, no ale w tamtym momencie coś tam mocno zakipiało, czy, bardziej poetycko, serce zabiło mi mocniej. Może to rzeczywiście jest coś takiego, od pierwszego wejrzenia, i nie chodzi tylko o to że wchodzi do pokoju d⁎⁎a fajna że o ja pi⁎⁎⁎⁎lę, tylko o coś więcej xD hipotetycznie takie zdarzenie mogłoby mieć miejsce.
Zawsze mówiłem dziewczynom żeby się uśmiechały. Uśmiech to jest w ogóle klucz, nie musisz być super przystojny, ale jeśli potrafisz wywołać u dziewczyny uśmiech czy śmiech, to twoje szanse mocno wzrastają. Nikt nie lubi smutasów. Fruzie wolą optymistów xD. Do tego to jednak widać, kiedy dziewczyna ma na ustach wyuczony uśmiech nr. 3, a kiedy spontanicznie uśmiecha się naprawdę. Tak nie tylko na zewnątrz, tylko też do siebie :). W sumie nie że tylko dziewczyny, u facetów też widać różnicę, widać kiedy naprawdę się cieszymy. Też fajna historia z tą Holenderką, taki wycinek życia, niby nieznaczący, a zapamiętasz już chyba na zawsze, to takie myśli które przypominasz sobie w losowym momencie 20 lat później.

Z tą bezpruderyjnością to całkowicie się zgadzam. Właśnie dlatego napisałem o teoretycznej bezpruderyjności, bo niby mamy pełną wolność, porno, nieskrępowanie, a jednak jakby wrzucić przeciętną osobę gdzieś w środek hippisowskiego pola namiotowego to paliłby cegłę 😛

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Przemyślenia

8piorunów

Napiszę lekki , bo zrobiło się trochę chłodniej, aż jesień poczułem.
Sobotni wieczór, przyszedł czas na przemyślenia, a trochę na wspomnienia.
28lvl here.

W szkole podstawowej i gimnazjum byłem raczej cichym dzieciakiem, który miał 2-3 dobrych kolegów. Nigdy nie zależało mi na ocenach, rodzice - a raczej tylko mama, bo ojciec zmarł - nigdy mnie nie zmuszali do nauki i zdobywania samych piątek i szóstek. Średnią zwykle miałem ~3.5 i było to dla mnie zadowalające, bo przechodziłem bez problemu z klasy do klasy. Ciekawostką jest, że większość takich ważniejszych testów - w stylu test na zakończenie podstawówki, gimnazjum, matura pisałem znakomicie i byłem zawsze w czołówce klasy. Zbyt dużo się nie uczyłem, miałem dużo czasu wolnego, więc po szkole pykałem z kumplami w gierki - co do teraz mi zostało i z dumą mogę nazwać się graczem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Przez całą podstawówkę, gimnazjum i później technikum uważałem się raczej za , bo nie umiałem gadać z dziewczynami, byłem małomówny. Pamiętam jak kiedyś z koleżanką z klasy wracałem po szkole (mieszkaliśmy niedaleko od siebie) i powiedziała mi, że jestem jakiś dziwny ༼ ͡° ͜ʖ ͡° ༽ Dodatkowo miałem wadę wymowy, przez którą jeszcze bardziej byłem małomówny i zamknięty w sobie - na szczęście moja Pani Nauczycielka z języka polskiego (specjalnie z wielkiej litery) zwróciła na to uwagę i zaproponowała, żebym udał się do logopedy i po około trzech miesiącach udało się całkowicie wyeliminować wadę wymowy, za co tej kobiecie jestem niesamowicie wdzięczny, bo miało to ogromny wpływ na moje dalsze życie.

Jako, że pykałem w gierki, to po gimnazjum dość oczywistym wyborem było technikum informatyczne ( ͡° ͜ʖ ͡°) Brałem też pod uwagę bycie kucharzem oraz kelnerem.
Z mojej klasy z technikum chyba niewiele osób poszło w IT, ale wszystkich wspominam bardzo pozytywnie. Mam teraz 2-3 bardzo dobrych znajomych/przyjaciół i wszyscy są z mojej klasy z technikum, więc uważam, że pod tym względem, znajomości zawarte w technikum, były dla mnie kluczowe w dalszym życiu. Trochę nie podumałem, bo wybór technikum nie pomogło mi w moim przegrywie, za dużo dziewczyn tu nie było...
Ale od przegrywu uratowało mnie  - szach k⁎⁎wa mat. Napisała do mnie kiedyś taka dziewczyna na gadugadu, że widzi, że avatar mam z anime, a ona jest z okolicy i też ogląda anime. Byłem takim przegrywem, że pisaliśmy bardzo sporadycznie i spotkaliśmy się dopiero rok później... a teraz męczę się z nią już dziesiąty rok ¯\\(ツ)
Ale wracając do tematu, technikum również przebimbałem na gierkach, ale na koniec szkoły stanąłem przed wyborem:
studia czy praca?

Złożyłem papiery na studia, oczywiście kierunek informatyczny - no bo wiadomo pykam w gierki ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ale miałem też myśli, że w sumie te gry, to może nie jest wystarczający powód do studiowania informatyki... może to tylko strata czasu... fajnie byłoby zarabiać kasę, więc wysłałem też kilka CV i dostałem nawet jedną odpowiedź. Przeszedłem wstępną rozmowę rekrutacyjną i baba mi mówi, że ona by mnie widziała u nich w firmie, że dostałbym 4k na start, do pół roku awansik i wtedy to 5k, a może i więcej - to było z 8 lat temu, więc ta kasa była całkiem przyjemna, szczególnie dla kogoś bez żadnego doświadczenia. Pogadałem z mamą i powiedziała mi, że sam muszę podjąć decyzję, ale wspomniała, że idąc na studia mogę sobie jeszcze bimbać, a w robocie trzeba będzie ryć.
Na studia się dostałem, ale nie do miasta wojewódzkiego, tylko powiatowego. Więc mniej prestiżowo, ale dużo taniej, bo nie muszę nic wynajmować. Ze swojej wioski mogę dojeżdżać komfortowo na uczelnię. Kasa z roboty trochę kusiła, ale stwierdziłem, że dodatkowe cztery lata pykani... ekm... kształcenia się dobrze mi zrobi, więc wybrałem studiowanie.

Tutaj zakończę, bo zrobiło się długawo. Może opiszę jeszcze dalsze swoje losy skupiając się na studiach oraz pracy. Tak naprawdę nie dotarłem do przemyśleń, które miały podsumować całość, że jestem szczęśliwy z tego co mam i to doceniam. Jedynym negatywnym aspektem mojego życia jest choroba, która jest k⁎⁎wą.
Dziękuję za uwagę.

Gruba ryba2piorunów

@HmmJakiWybracNick 
>Ale od przegrywu uratowało mnie  
a wizisie? wystarczy chcieć tego pragnąć( ͡° ͜ʖ ͡°)

Lider4piorunów

Tyle czytania bez puenty xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Przemyślenia

68piorunów

Nie chce mi się w Polsce chodzić do restauracji ani kawiarni. Czuję się dymany przez chytrych januszy. Wszystko jest przesadnie drogie i bardzo często nie idzie to w parze z jakością. Rozumiem że jest inflacja ale problem istnieje od dawna i w głównej mierze jest spowodowany chciwością.
Przykładem niech będzie cena kawy czy wody. W wielu krajach wodę podają za darmo do posiłku a kawa kosztuje około 1-1.5 Euro czyli tyle lub mniej co u nas przy znacznie wyższych kosztach pracy jak np. we Francji. Kebaby w Niemczech kosztują podobnie co w Polsce gdzie ich pracownicy zarabiają 2x tyle co w Polsce a inne koszty biznesu są podobne.
Chcąc wypić kawę na mieście trzeba zapłacić prawie tyle ile kosztuje średniej jakości paczka kawy 250g w markecie. Drinki w klubach po 30 zł gdzie 50 zł kosztuje 0.5l alkoholu z którego je robią, a w hurcie pewnie jeszcze taniej.
Dla mnie to chore.
A wy co myślicie na ten temat?

 

Fanatyk1piorunów

Duża waniliowa latte z Costy w niedzielę, z kawiarni, nie automatu - 4,35 w Dundee, blisko plaży więc miejsce oblegane. Minimalna teraz to chyba 11 funtów na godzinę.
Ale z drugiej strony małe espresso na Jet (stacja paliw) można wziąć za darmo... Ciekawe czy w Polsce taka kawa jest poniżej 20zł, bo powinno być ciut taniej skoro taki barista w Polsce zarabia minimalną polską, prawda?

Fenomen3piorunów

@Enzo w jakim kraju kawa kosztuje w restauracji, czy kawiarni 1-1,5 euro? Poproszę konkretne przykłady. Bo chyba jeździmy po innej Europie.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Gruba ryba

w Przemyślenia

3piorunów

Kiedyś to było czlowiek jak mial tego orginalnego resoraka z matchboxa czy majorete to szpan na calej dzielni. Obecnie któraś już z rzędu wyprawa z młodym do piaskownicy i znajduje takie o skarby :].

Pokaż więcej komentarzy (2)

Tytan

w Przemyślenia

1piorunów

Jak to jest, że mimo rozwoju nauki i technologii, prognozy pogody są tak nietrafne? Czy to przez jakieś "efekty motyla" które nie są uwzględniane w algorytmach?

Lider0piorunów

Miedzy modelami jest duzy rozstrzal. Biorac pod uwage setki czynnikow ciezko jest czasami wybrac prawidlowy.

Wirtuoz

w Przemyślenia

2piorunów

Zadtanawiałrm się czy wrzucać przemyślenia do dzienników, ale wymagają one ustrukturyzowania, mam nawet na to pomysł. Generalnie wczoraj na imprezie jedna julka powiedziała, „siema i tak się więcej nie zobaczymy”. Lekka chamówa ale dało mi to do myślenia. To prawda, że często spotyka się osoby, które po prostu znikają w naszym życiu, zamiast być autystycznym można spróbować być dynamicznym, nawet jak wyjdę na dziwaka i te osoby miały by tak o mnie myśleć to często i tak znikną. Warto próbować forsować dynamiczność, trzeba tylko jeszcze popracować nad prezentacją i skillem opowiadania.

Zawodowiec1piorunów

Przejmujesz się zdaniem jakiejś gimbazy w czasach gdzie świat się skurczył na tyle, że w Chorwacji spotykasz przypadkowo swoich znajomych? Zacznie ci się życie w rodzinie to odpadną nawet przyjaciele albo zejdą na daleki plan.

Wirtuoz0piorunów

@Architekt nie przejmuje się tym, po prostu taka myśl mi wpadła na kacu i skłoniła do przemyśleń

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Przemyślenia

16piorunów

Większość z nas jest z pokolenia, które wie jak to jest wychowywać się bez Internetu i z Internetem. Dzisiejsze dzieciaki nie zaznają tego uczucia, gdy wychodzisz z chaty i nie wiesz czy Mati wyjdzie czy nie.

 

Osobistość2piorunów

Ok boomer
A tak serio no to prawda, ja rocznik 98 miałem telefon z internetem dopiero pod koniec gimnazjum

Gruba ryba6piorunów

@Abcdef90 Zgoogluj sobie "baby boomer" bo wy łebki macie irytujący nawyk przeinaczania ogólnie znanych określeń. Jak ten wasz kurwa "sztos" który oznacza ni mniej, ni wiecej po prostu oszustwo, przewał.

Osobistość2piorunów

@Jim_Morrison ale od rocznika '98 to się odpier... 😉 "Sztos"? Jezu, kto to używa? XD

Tytan6piorunów

@evilonep
>nie wiesz czy Mati wyjdzie czy nie.

Co to za problem ?
Zawołaj go z podwórka i zapytaj go/jego mamy czy wyjdzie. A jak go nie ma to zapytaj kiedy będzie.
Aha i pamiętaj, żeby powiedzieć "Dzień dobry".

Osobistość6piorunów

Ja dzwonię ty mówisz… Ok?

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Przemyślenia

3piorunów

czy można się przemieszczać pomiędzy rzeczywistościami?

można?

  • tak52%
  • nie48%

23 głosów

GURU0piorunów

ty to jesteś chyba z innej rzeczywistości

Gruba ryba0piorunów

@SuperSzturmowiec czy istnieje tylko jedna prawdziwa rzeczywistość czy każdy ma swoją własną?

Autorytet1piorunów

@ICD10F20 Można, po prostu idź spać.

Gruba ryba1piorunów

@moderacja_sie_nie_myje chodzę spać codziennie. wczoraj śnił mi się robak co mi się w rękę wgryzł. myślisz że to się działo w innej rzeczywistości?

Autorytet0piorunów

@ICD10F20 Tak, myślę, że we śnie żyjemy przez chwilę w innym wymiarze jak masz świadomy sen.

Autorytet0piorunów

@ICD10F20 Nasz wymiar jest jak najbardziej rzeczywisty. Skoro istnieją wyższe wymiary to nasza rzeczywistość jest jedną z nieskończenie wielu gdzie w tej ilości jest zawarta każda możliwość wydarzeń. Tutaj, teraz odgrywa się jedna z nich. We śnie widzisz (jeśli to tylko sen) albo uczestniczysz w innej (jeśli to świadomy sen).

Gruba ryba0piorunów

@moderacja_sie_nie_myje wydaje mi się że część mojego umysłu została w innej rzeczywistości i nie wiem jak je znowu zjednać albo przenieść resztę tam.

Autorytet0piorunów

@ICD10F20 Nie przejmuj się tym. W tej rzeczywistości tak się musiało stać, w innej jesteś ze swoim umysłem jednością. A w jeszcze innej jesteś jeszcze bardziej rozdwojony. Jak masz się w tej rzeczywistości zjednać z umysłem to jeśli tak się ma stać to się tak stanie.
Jeśli tutaj nie jesteś szczęśliwy to w innej rzeczywistości jesteś pełnią szczęścia. A to cały czas jesteś Ty.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Przemyślenia

2piorunów

Osobistość1piorunów

Niesporczaki są jak te stwory z Obcego - co ich nie zabije, to tylko wzmocni.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor nad nimi nie da się przejąć kontroli

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Bo to prawdziwi władcy Wszechświata.

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Ja też nie, ale takie są pogłoski. Przekazuję, co szepczą elity.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor ale to różne rzeczy opowiadają i nie wiadomo w co wierzyć. specjalnie tak mylą żeby się pogubić. ostatecznie nie wiesz co jest prawdą a co ma tylko zmylić.

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Zgadza się. Wszystko to iluzja - życie to test. Test na prawdę. Jesteśmy niczym papierek lakmusowy - trzeba wykryć PH prawdy. Niestety większość jest przeterminowanym papierkiem i ma złe wskazania. Problemem jest odczytanie terminu ważności.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor skoro wszystko jest iluzją to co jest rzeczywistością?

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Nic, rzeczywistości nie ma. Całe życie karmimy się kłamstwem.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor i jak to jest generowane?

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Nie wiem. Nie da się tego ogarnąć z poziomu symulacji. Trzeba stąd wyjść, dopiero wówczas da się to zrozumieć.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor jak ci się udało wyjść? kiedy jestem pewien że się zbliżam do rozwiązania to intensyfikują przeciwdziałania i mi uniemożliwiają wyjścia.

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Z tego wcielenia jeszcze nie wyszedłem, ale póki co nie chce go kończyć, bo nie jest złe. Dobra karma. Wizja odrodzenia się jako np. ślimak zniechęca mnie nie do testowania wyjścia.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor wyjście oznacza odrodzenie?

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Wychodzisz na chwilę, cieszysz się wolnością, po czym wracasz do kołowrotu. A wiesz dlaczego? Bo jak poznasz prawdę dalsza egzystencja nie ma żadnego sensu. Dlatego wciąż się odradzamy, by przezywać życie od nowa i łudzić się głupotami pt. miłość przyjaźń mamona. Życie ma sens tylko wtedy, kiedy karmisz się iluzją. W chwili, kiedy poznasz PRAWDĘ - wszystko traci sens. Wiesz wszystko, znasz odpowiedź na każde pytanie -w takim razie po co dalej żyć? To jak gra w The Sims - osiągasz pułap absolutu i co dalej? Nuuuuuuda. No nie ma co robić. Masz wszystko. Nie ma o co walczyć.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor dlatego nie chcą abym się dowiedział. ale po co istnieją ci co na to nie pozwalają?

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Po nic. To tylko taka gra. Docelowo nikt i nic nie ma żadnego znaczenia.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor a jednak ktoś to kontynuuje i kontroluje

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Coraz częściej mam wrażenie, że to ja 😉 Solipsyzm się kłania.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor im bliżej jestem rozwiązania tym intensywniejsze są przeciwdziałania i przejęcie kontroli nad umysłem.

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 To oczywiste. Liczy się droga do, a nie samo rozwiązanie. Poznanie odpowiedzi = koniec drogi. Dlatego zawsze działa się przeciw, sabotaż. Nie można dojść do celu. Bo to by było równoznaczne z końcem wszystkiego.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor dlaczego nas tak dręczą?

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Sami się dręczymy, bo wiemy, że dalej nic już nie ma. Tylko pustka.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor ja siebie nie dręczę. nie lubię udręki.

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Pozory. Nikt nie lubi udręki, a pełno jej wokół.

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor tak, ale nie ja jestem jej źródłem.

Osobistość0piorunów

@ICD10F20 Skąd ta pewność?

Gruba ryba0piorunów

@4Sfor bo chcę tylko dobra dla siebie i wszystkich innych

Pokaż więcej komentarzy (28)