splash545Lider
33piorunówStarożytni stoicy wiedzieli, że chociaż mamy ograniczony wpływ na to, jakich komplikacji doświadczamy w życiu, to możemy w dużej mierze decydować o tym, jak je interpretujemy, czyli w przeważającej części to od nas zależy, jak na nas wpływają. Ludzie zazwyczaj traktują życiowe komplikacje jak irytujące incydenty albo co gorsza – niezasłużone udręki; w efekcie reagują na nie frustracją albo złością. Jeśli wybierzemy inną ramę interpretacyjną, nie stracimy zimnej krwi i szanse na znalezienie optymalnego rozwiązania wzrosną. Co więcej, gdy zastosujemy ramę stoickiej próby, będziemy mogli interpretować komplikacje życiowe jako ciekawe wyzwania i czerpać pewną satysfakcję z faktu, że sobie z nimi poradziliśmy.
William B. Irvine, Wyzwanie stoika
#stoicyzm

Czy np. rak jest ciekawym wyzwaniem czy interesującą komplikacją?
@kitty95 może być. 😉 Choć ja raczej spojrzałbym na to jako na duże życiowe wyzwanie, być może najważniejsze, być może ostatnie. To od nas zależy czy postanowimy wykorzystać czas jaki nam został w najlepszy możliwy sposób, czy też damy się złamać i zmarnujemy go na rozpacz i użalanie się nad swoim losem. Rak też nie zawsze jest wyrokiem, a jest udowodnione, że gdy jesteśmy w dobrej kondycji psychicznej to szansa na pokonanie choroby jest większa.
@splash545 niby tak, tylko mam odczucie, że traktowanie wszystkiego jak leci per "wyzwanie" jesf trochę nie teges.
@kitty95 jak mogłeś zauważyć w rozwinięciu akurat przy tym przypadku trochę inaczej to ująłem. Stoicyzm ma szeroki wachlarz technik i sposobów myślenia i polega przede wszystkim na prowadzeniu przemyślanego życia, więc raczej nie polega na bezrefleksyjnym czepianiu się jednej techniki i stosowaniu jej do wszystkiego jak leci. Tzn. komuś może przypasować myślenie o raku jako o wyzwaniu, a inny wybierze inny sposób, żeby to ugryźć. Wszystko trzeba przemyśleć i dostosować indywidualnie do siebie, co akurat do nas przemawia w danej sytuacji a co niekoniecznie.




































