Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#swiat

Sum

w Hydepark

5piorunów

A gdyby tak Unia Europejska się zjednoczyła? Ale na takich zasadach, że czy to Polacy, czy Francja, Niebcy, Belgia, Czesi, Portugalczycy, Hiszpanie itd. stałyby się stanami. Unia byłaby federacyjna, ale każdy obywatel podobnie by zarabiał i za podobne ceny kupował (oczywiście wg. praw ekonomii, ceny transportu itd.).

Ogólnie sądzę, że Unia Europejska powinna działać jak cały kraj, tylko że reszta państw wspólnoty byłaby bezpieczna jak w Polsce (często nie doceniamy tego że w naszym kraju jest spokój, w porównaniu z zachodem {jakieś incydenty na ulicach}).

Ogólnie myślę, że jako Polacy mamy całkiem spoko sytuację. Ukraina daje wpierdol Rosji. Jest spokojnie na ulicach. Co prawda mamy problemy jak właśność mieszkaniową, albo zdolność luksusowych wakacji chociaż raz na rok. Stać nas jako-tako. Ale w sumie przydałoby się lepiej.

A gdyby tak na serio wybudować elektrownię atomową, z obietnicą obniżenia ceny za prąd każdemu Polakowi? A gdy skupić się tylko na jednym celu?

Proponuję zrobić referendum. Powstanie elektrowni atomowej w ciągu 8 lat.
I nieco niższe ceny prądu.


#przemyslenia #polska #swiat #kosmos #przyszlosc

Ps. nie dałem tagu z polityki, przepraszam, bo myślę że chyba każdy chciałby mieć tańszy rachunek za prąd?

Gruba ryba2piorunów

Całkiem spoko, jaka to gra?

Osobistość2piorunów

Z tą elektrownią w 8 lat powinno się udać, bo już są zaawansowane prace przygotowawcze dla elektrowni atomowej w gminie Choczewo

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Hydepark

145piorunów

#katastrofy #jumanezfb

Katastrofa w elektrowni wodnej Sajano-Szuszeńskiej (2009): jak wirnik ważący 920 ton wyrwał się z fundamentów

Rosjanie nauczyli się bać sierpniowych poranków. Sierpień 1991 — pucz Janajewa. Sierpień 1998 — krach finansowy i niewypłacalność państwa. Sierpień 1999 — wtargnięcie bojowników Basajewa do Dagestanu i początek drugiej wojny czeczeńskiej. Sierpień 2000 — zatonięcie „Kurska". A w sierpniu 2009 roku katastrofa, która na zawsze zmieniła rosyjską hydroenergetykę i pokazała, czym kończy się hybryda sowieckiej inżynieryjnej ambicji, postsowieckiej prywatyzacji i systemowego lekceważenia bezpieczeństwa. O godzinie 8:13 w poniedziałkowy poranek 17 sierpnia 2009 roku, w Republice Chakasji w południowej Syberii, rozległ się huk podobny do wybuchu.

W ciągu kilku sekund pod wodą znalazły się dziesiątki ludzi. Największa elektrownia wodna w Rosji przestała istnieć jako działający obiekt energetyczny, a ostateczny bilans wyniósł 75 ofiar śmiertelnych.

Elektrownia wodna Sajano-Szuszeńska leży na rzece Jenisej, około 30 kilometrów na południe od miasta Sajanogorsk w Republice Chakasji. Decyzję o jej budowie podjęto w 1960 roku, geolodzy dotarli na miejsce rok później, a właściwe prace ruszyły w 1963 roku — z zamysłem stworzenia jednej z największych na świecie elektrowni wodnych, dowodu wyższości systemu socjalistycznego. Zapora łukowo-ciężarowa o długości w koronie 1066 metrów wznosi się na 242 metry ponad koryto rzeki i ma u podstawy ponad 105 metrów szerokości. Pierwszy turbozespół uruchomiono 18 grudnia 1978 roku, a wszystkie dziesięć — każdy o mocy 640 MW, co dawało łączną moc zainstalowaną 6400 MW — pracowało już w grudniu 1985 roku. Formalnie, do stałej eksploatacji, elektrownię przyjęto jednak dopiero w 2000 roku. Przez lata Sajano-Szuszeńska była szóstą co do średniej produkcji elektrownią wodną na świecie i figurowała w Księdze Rekordów Guinnessa jako najtrwalsza konstrukcja swojego typu. Rocznie produkowała około 23,5 TWh energii — ponad jedną czwartą całości wytwarzanej przez jej właściciela, koncern RusHydro. Ponad 70 procent tej energii trafiało do czterech syberyjskich hut koncernu Rusal, jednego z czołowych producentów aluminium na świecie.

Elektrownia była więc kołem zamachowym całej syberyjskiej gospodarki przemysłowej. Sam zakład przeszedł skomplikowaną drogę własnościową: po prywatyzacji w 1993 roku głównym udziałowcem stało się RAO „JES Rosji", a w 2004 roku, w trakcie rozbicia tego monopolu energetycznego prowadzonego przez Anatolija Czubajsa, operatorem został RusHydro, w którym większość udziałów pozostała w rękach państwa. Żeby zrozumieć katastrofę, trzeba cofnąć się do 1979 roku, bo właśnie wtedy zasiano ziarna późniejszej tragedii. Turbozespół nr 2 zaczął sprawiać kłopoty niemal od momentu instalacji. Już w latach 1980–1983 wielokrotnie wracał do napraw z powodu uszkodzeń uszczelnień, drgań wału i łożysk. W 2000 roku przeprowadzono gruntowny remont i odkryto szokujące usterki: zagłębienia sięgające 12 milimetrów głębokości i pęknięcia do 130 milimetrów długości w kole turbiny. Łopatki naprawiono, ale maszyna wróciła do pracy. Kolejne remonty następowały w 2005 roku i znów na początku 2009 roku — od stycznia do marca turbozespół przeszedł planowy przegląd i modernizację, podczas których spawano pękające łopatki i zainstalowano nowy elektrohydrauliczny regulator prędkości obrotowej. Był to jedyny z dziesięciu turbozespołów wyposażony w ten system. Wirnika nie wyważono jednak prawidłowo po naprawach, w efekcie czego drgania, choć formalnie mieszczące się w tolerancji, były wyraźnie wyższe niż w pozostałych maszynach. Turbiny radialno-osiowe typu Francisa, stosowane w Sajano-Szuszeńskiej, mają wąskie zakresy mocy, w których pracują stabilnie. Przy 212-metrowym spadzie panującym tego dnia zakres zalecany wynosił 570–640 MW, a strefa 265–570 MW była strefą niezalecaną — pojawiały się w niej pulsacje przepływu, rezonanse i gwałtowne narastanie wibracji. Operatorzy elektrowni wodnych wiedzą o tym doskonale i starają się tej strefy unikać. Problem w tym, że Sajano-Szuszeńska pełniła rolę regulatora częstotliwości dla całej Syberii, co oznaczało nieustanne balansowanie mocą i wielokrotne przechodzenie przez strefę niezalecaną. Turbozespół nr 2 był na to szczególnie wrażliwy ze względu na swój zły stan. Drgania zaczęły przekraczać dopuszczalne normy już na początku lipca 2009 roku i narastały z przyspieszeniem.

Wieczorem 16 sierpnia 2009 roku w elektrowni Brackiej — innym kluczowym regulatorze częstotliwości syberyjskiej sieci — doszło do pożaru i zwarcia, które zerwały łączność oraz automatyczne systemy sterowania w regionie, w tym w Sajano-Szuszeńskiej. Stacja przeszła w tryb regulacji obciążenia, a jej turbiny musiały teraz dynamicznie odpowiadać na wahania zapotrzebowania w sieci. Turbozespół nr 2, dotąd traktowany jako rezerwowy, uruchomiono 16 sierpnia o godzinie 23:14, a o 23:44 pracował już z pełną mocą 600 MW. Przez całą noc jego obciążenie wahało się między 10 a 610 MW — to właśnie owe wielokrotne przejścia przez strefę niezalecaną, z których każde generowało dodatkowe uderzenia zmęczeniowe w śrubach mocujących pokrywę turbiny. Tej nocy i nad ranem w maszynowni pracowało ponad 100 osób — w normalny poniedziałkowy ranek byłoby ich kilkanaście, ale przez weekend trwały planowe prace remontowe przy innych urządzeniach. Ludzie byli zajęci swoimi zadaniami. Nikt nie śledził narastających wibracji turbozespołu nr 2, a dyrektor stacji Nikołaj Newolko już wczesnym rankiem wyjechał do Abakanu witać gości na uroczystości rocznicowej. Wśród obsługi przyzwyczajono się do wysokiego poziomu drgań i nikt nie miał ochoty — ani uprawnień — by samodzielnie zatrzymać maszynę. O godzinie 8:13 poziom drgań w łożysku turbozespołu nr 2 wynosił 840 mikronów przy dopuszczalnym maksimum 160 mikronów — ponad pięciokrotnie powyżej normy. W tym samym czasie wibracje innych maszyn nie przekraczały 200 mikronów. System automatycznej regulacji obciążenia właśnie zmniejszył moc turbozespołu i wprowadził go w strefę niezalecaną. I wtedy materiał mocujący zaczął ustępować. Zawiodły śruby kotwiące pokrywę turbiny. Z 80 śrub o średnicy 8 centymetrów, które ją utrzymywały, odzyskano po katastrofie 49 — 41 z nich miało wyraźne pęknięcia zmęczeniowe, a na ośmiu strefa zmęczenia przekraczała 90 procent przekroju. Na co najmniej sześciu śrubach w ogóle brakowało nakrętek; najprawdopodobniej zapomniano o nich podczas ostatnich prac serwisowych, a bez nakrętek śruby nie przenosiły żadnego obciążenia. Pokrywa turbiny wraz z wirującym wciąż wirnikiem o masie 920 ton oderwała się od fundamentu i pod ciśnieniem słupa wody odpowiadającym około 20 atmosferom została wyrzucona w górę. Naoczny świadek, pracownik stacji Oleg Miakiszew, opisał to tak: „Usłyszałem narastający szum, a potem zobaczyłem, jak pofalowana pokrywa agregatu unosi się i staje dęba. W następnej chwili wyłonił się spod niej wirnik. Obracał się. Nie wierzyłem własnym oczom. Uniósł się na jakieś trzy metry, posypały się kamienie i kawałki metalu, trzeba było uskakiwać. Pokrywa była już niemal pod stropem, a sam strop został zniszczony." Przez otwarty krater turbiny — połączony bezpośrednio z pełnym zbiornikiem za zaporą — woda wdarła się do hali z prędkością, którą świadek oszacował na blisko 380 metrów sześciennych na sekundę. Wciąż wirujący wirnik przemieszczał się przez maszynownię, niszcząc wszystko po drodze; całkowicie zniszczone zostały ściany i stropy przy turbozespołach nr 2, 3 i 4. Gdy woda zaczęła zalewać halę, pracujące jeszcze turbozespoły nr 7 i 9, pozbawione nagle obciążenia, zaczęły rozpędzać się ponad bezpieczne obroty i również uległy zniszczeniu.

Automatyczny system bezpieczeństwa, który powinien natychmiast zamknąć zasuwy wlotowe wszystkich turbin, nie zadziałał. Główny inżynier wydał rozkaz ręcznego zamknięcia zasuw. Pięciu ludzi w absolutnej ciemności, świecąc ekranami telefonów komórkowych, weszło do zalanych pomieszczeń; drzwi do sterowni z ręcznymi napędami trzeba było wyważyć, bo nie było do nich kluczy. Każda z osłon ważyła po 150 ton, a otwieranie zaworów podnośników hydraulicznych zajęło około 25 minut. Ostatnie zasuwy zamknięto między godziną 8:35 a 9:30 — czyli ponad godzinę po awarii. Moc elektrowni spadła w ułamku sekundy z 4400 MW do zera, wywołując lokalny blackout. Spośród ponad stu osób, które tego ranka pracowały w maszynowni, nie przeżyły trzy czwarte. Większość ofiar stanowili mechanicy, elektrycy i inżynierowie — ludzie pracujący przy elektrowni od lat, mieszkańcy pobliskiej osady Czeriomuszki, którzy znali to miejsce jak własny dom. Część znajdowała się przy turbozespole nr 2 w chwili wybuchu, inni przebywali w pomieszczeniach pod maszynownią, kiedy woda zaczęła wdzierać się wszędzie naraz. Jednemu z pracowników udało się ocalić, gdy niesiony przez wodę pod sufit zdołał chwycić się instalacji wentylacyjnej i wisiał na niej do czasu ratunku. Akcja ratownicza ruszyła natychmiast — nurkowie weszli do zalanych pomieszczeń jeszcze tego samego dnia. Pierwszego ocalałego wyciągnięto po około dwóch godzinach, kolejnego dopiero po wielu godzinach, gdy odnalazł się w „kieszeni powietrznej" i dawał znaki. Już następnego dnia oceniono, że szanse na znalezienie kolejnych żywych są znikome. Wodę z maszynowni wypompowano do 24 sierpnia, a 28 sierpnia operację poszukiwawczą zakończono i zniesiono stan nadzwyczajny w Chakasji. W działaniach uczestniczyło ponad 2000 osób.

Oficjalny raport Rostechnadzoru, federalnej służby nadzoru ekologicznego, technologicznego i atomowego, opublikowano na początku października 2009 roku. Po kilku godzinach dokument i jego komunikat prasowy zniknęły ze strony służby. Raport stwierdzał wprost, że bezpośrednią przyczyną katastrofy były drgania turbozespołu nr 2, które doprowadziły do zmęczeniowego zniszczenia mocowań i pokrywy turbiny, oraz że awarii można było zapobiec. Wskazywał przy tym kilka nakładających się warstw zaniedbań. ierwszą był sam mechanizm śmiertelnych drgań. Turbiny Francisa przy określonych zakresach mocy generują niestabilny przepływ — wiry uderzające rytmicznie w łopatki wywołują rezonanse i zmęczenie materiału. Turbozespół nr 2 przez wiele miesięcy przed awarią pracował w warunkach przekraczających normy drganiowe, a amplituda rosła systematycznie od kwietnia do lipca 2009 roku. W chwili awarii drgania pięciokrotnie przekraczały dopuszczalne maksimum, a mimo to maszyny nie wyłączono. Drugą warstwą był monitoring. System pomiaru drgań w Sajano-Szuszeńskiej był sowieckiej proweniencji i nie rejestrował subtelnych, wysokoczęstotliwościowych drgań, które stopniowo niszczyły łączniki. Co gorsza, jak ustaliło później śledztwo, pracownicy służby monitoringu — Władimir Biełoborodow i Aleksandr Klukacz — celowo zawyżali oceny stanu wibracyjnego turbozespołu nr 2, co pozwalało utrzymywać go w ruchu, podczas gdy ich przełożony Aleksandr Matwijenko ignorował co najmniej trzykrotny wzrost poziomu drgań. Trzecią warstwą był brak automatyki tam, gdzie powinna była zadziałać. System bezpieczeństwa powinien po awarii natychmiast zamknąć zasuwy wszystkich turbozespołów — a w praktyce niemal wszystkie trzeba było zamykać ręcznie, w ciemności, w zalewanych pomieszczeniach pozbawionych awaryjnego oświetlenia i kluczy. Sama hala nie miała odpowiednich wyjść awaryjnych, a personelu nigdy nie szkolono na wypadek zalania maszynowni — takiego scenariusza po prostu nie przewidziano w zatwierdzonych przez dyrekcję planach. Za tymi technicznymi przyczynami kryła się jednak rosyjska specyfika, która tłumaczy, dlaczego zaniedbania mogły narastać latami. Już w 1998 roku resort ds. sytuacji nadzwyczajnych ostrzegał, że konstrukcja stacji niebezpiecznie się zmieniła. W 2007 roku Izba Obrachunkowa Federacji Rosyjskiej przeprowadziła kontrolę, która wykazała, że 85 procent urządzeń elektrowni jest zużytych i wymaga wymiany; zawiadomienie trafiło do rządu i Prokuratury Generalnej, ale jego treść ujawniono publicznie dopiero po katastrofie, we wrześniu 2009 roku. Nic z zaleceń nie zrealizowano.

Raport Rostechnadzoru wskazywał z nazwiska konkretne osoby — zarówno menedżerów RusHydro, jak i wyższych urzędników. Sześć osób uznano za te, które „stworzyły warunki sprzyjające awarii"; wśród nich znaleźli się Anatolij Czubajs, architekt prywatyzacji rosyjskiej energetyki, oraz ówczesny wiceminister energetyki Wiaczesław Sinugin. Parlamentarna komisja śledcza wymieniała łącznie ponad dwadzieścia nazwisk. Czubajs publicznie przyznał, że ponosi odpowiedzialność za wszystko, co działo się za jego kadencji, i dodał, że gdy w 2000 roku podpisywał akt dopuszczający kompleks do stałej eksploatacji, elektrownia działała już od ponad dwóch dekad, a jej zatrzymanie na czas napraw „oznaczałoby katastrofę dla syberyjskiej gospodarki". Nigdy nie stanął przed sądem — i żaden z najwyższych urzędników wymienionych w raporcie nie poniósł konsekwencji karnych. Na jaw wyszły też kulisy serwisowania stacji. Remontami zajmowała się firma Gidroenergoremont, której założycielami byli między innymi sam dyrektor elektrowni Nikołaj Newolko i główny inżynier Andriej Mitrofanow. To właśnie ta firma wykonywała część prac przy turbozespole nr 2. Zastępca głównego inżyniera, Pogoniajczenko, został później skazany na grzywnę 3,3 miliona rubli za to, że zlecił usuwanie skutków awarii spółce, której sam był dyrektorem generalnym. W tle pojawiły się również oskarżenia o defraudację środków przeznaczonych na naprawy. Sam Rostechnadzor stwierdzał, że marcowy przegłąd z 2009 roku przeprowadziła organizacja powiązana z kierownictwem stacji, a stanu śrub pokrywy turbiny w ogóle wtedy nie sprawdzono. Natychmiastowe skutki dla Syberii były dotkliwe. Utrata 4400 MW mocy odcięła od sieci szereg kluczowych zakładów przemysłowych, w tym huty aluminium i zakłady żelazostopów, a problemy z zasilaniem dotknęły Kraj Ałtajski oraz obwody kemerowski, nowosybirski i tomski. Dzięki błyskawicznym działaniom dyspozytorów i automatyki przeciwawaryjnej udało się jednak uniknąć kaskadowego blackoutu. Zasilanie zaciemnionych obszarów przywrócono w ciągu dwóch dni.

Awarii towarzyszyła katastrofa ekologiczna. Eksplodujące transformatory wypuściły co najmniej 40 ton oleju transformatorowego, który rozlał się na ponad 80 kilometrów w dół Jeniseju i zabił około 400 ton hodowlanego pstrąga w dwóch nadrzecznych gospodarstwach rybnych. Plamę zatrzymano pływającymi zaporami i sorbentami chemicznymi w okolicy Ust-Abakanu, a rozlew uprzątnięto do 25 sierpnia. Zima przyniosła kolejny problem: skoro zatopiona maszynownia nie pracowała, całą wodę trzeba było przepuszczać przez przelew, który nie był projektowany do takiego obciążenia zimą i pokrywał się grubym lodem, odrąbywanym piłami łańcuchowymi i młotami pneumatycznymi. Machina sprawiedliwości ruszyła powoli. Śledztwo trwało niemal cztery lata, a akt oskarżenia zatwierdzono w czerwcu 2013 roku. Proces ruszył w lipcu 2013 roku i ciągnął się ze względu na ogromną objętość materiału — ponad 1200 tomów. Przez całe postępowanie rodziny ofiar gromadziły się co roku 17 sierpnia przy bramach elektrowni z tablicami „Czekamy pięć lat na wymierzenie kary". Wyrok Sąd Miejski w Sajanogorsku odczytywał przez dwa dni, 23 i 24 grudnia 2014 roku. Siedmiu byłych pracowników uznano winnymi naruszenia zasad bezpieczeństwa przy prowadzeniu prac, które spowodowało śmierć więcej niż dwóch osób:

– Nikołaj Newolko, dyrektor elektrowni — 6 lat kolonii o zaostrzonym rygorze;

– Andriej Mitrofanow, główny inżynier — 6 lat kolonii;

– Giennadij Nikitenko, zastępca głównego inżyniera ds. technicznych — 5 lat i 9 miesięcy kolonii;

– Jewgienij Szerwarli, zastępca głównego inżyniera ds. eksploatacji — 5 lat i 6 miesięcy kolonii;

– Aleksandr Matwijenko i Aleksandr Klukacz, służba monitoringu — po 4,5 roku w zawieszeniu;

– Władimir Biełoborodow, służba monitoringu — objęty amnestią.

W maju 2015 roku Sąd Najwyższy Chakasji utrzymał wyroki, ale dwóch skazanych w zawieszeniu — Matwijenkę i Klukacza — objął amnestią z okazji 70-lecia zwycięstwa. Wszyscy skazani do końca nie przyznali się do winy, twierdząc, że przyczyną katastrofy były ukryte wady fabryczne sprzętu; jedynie Mitrofanow w ostatnim słowie przeprosił rodziny ofiar. Żaden z polityków ani menedżerów RusHydro wymienionych w raporcie Rostechnadzoru nie zasiadł na ławie oskarżonych. Odszkodowania wypłacono rodzinom z dwóch źródeł: po milionie rubli od państwa i po kolejnym milionie od RusHydro, a ocalali otrzymali po 100 tysięcy rubli. Koncern kupił też mieszkania trzynastu rodzinom, które straciły żywiciela i wychowywały małe dzieci. Odbudowa pochłonęła pięć lat i około 41 miliardów rubli, czyli mniej więcej 1,3 miliarda dolarów. W 2010 roku przywrócono do pracy cztery najmniej uszkodzone turbozespoły — nr 6 ruszył w lutym, a nr 5 w marcu, oba osobiście uruchamiane przez Władimira Putina. W latach 2011–2013 zainstalowano nowe turbozespoły wyprodukowane przez koncern Silowyje Maszyny, a w latach 2013–2014 wymieniono na fabrycznie nowe również te agregaty, które odbudowano naprędce w 2010 roku.

Ostatni, najbardziej zniszczony turbozespół nr 2 uruchomiono w listopadzie 2014 roku, kończąc odbudowę; w uroczystości wziął udział Putin. Nowe turbiny mają żywotność czterdziestu lat i znacznie wyższą sprawność. Stację wyposażono w nowoczesny monitoring drgań klasy międzynarodowej oraz zasuwy zamykające się automatycznie przy zaniku zasilania, a układy ochrony procesowej samoczynnie wyłączają agregat przy niedopuszczalnych odchyleniach parametrów.

Źródła:

http://anatomyofanincident.com/.../turbine-2-how-track.../

https://www.rferl.org/a/26534891.html

https://arxiv.org/pdf/1507.03158.pdf

https://www.munichre.com/.../mayor-Loss-engineering...

https://mchs.gov.ru/deyatelnost/press-centr/novosti/1441455

https://anatomyofanincident.com/.../russian-dam-disaster.../

https://en.mchs.gov.ru/for-mass-media/novosti/4021690

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/eqe.3762

https://link.springer.com/10.1007/s10749-020-01128-8

https://www.semanticscholar.org/.../254e315746e95db464957...

http://www.earthdoc.org/publication/publicationdetails/...

https://link.springer.com/10.1134/S0018151X21060043

http://www.crcnetbase.com/doi/10.1201/b14916-82

wpis wzięty z fb .com/permalink.php?story_fbid=pfbid0YYdF13fwyQZwDiAka1weZFoYpSD27odKzjXCZMwcoFeWZw2UDYy2eHtUHt7Foydel&id=61586323103233

Gruba ryba8piorunów

Dziękuję.

Ładnie opisana ciekawostka.

I piękna rosyjska historia.

Jak nie latające turbiny to wieżyczki czołgów.

Jak nie pręty grafitowe to kopuły zbiorników.

❤️

Pokaż więcej komentarzy (10)

Kosmonauta

w Świat

25piorunów

Graficzne porównanie rozkładu bogactwa na świecie.
Wyraźnie widać dominację światowych potęg tj. USA, Chin i Rosji XD
Dane z przed kilku lat.

#gospodarka #polityka #swiat

Gruba ryba8piorunów

@Umpolung jedyna szansa dla Europy do federalizacja. Niestety niemozliwe przez uposledzonych husarzy i ich odpowiedniki w innych krajach

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

26piorunów


Cieśnina Polgur (Polska Gurom)

Fanatyk5piorunów

Czy podano w końcu przychody z tej super konstrukcji?

Osobistość1piorunów

@kodyak Pewnie sporo na minusie. Ale co wkurwilismy ruskich to nasze. Teraz tylko zaminować przy granicy z ruskimi i będzie ok.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Lider

w Świat

52piorunów

Działania Izraela w Strefie Gazy to ludobójstwo Palestyńczyków

Izrael popełnił i kontynuuje ludobójstwo Palestyńczyków w okupowanej Strefie Gazy – wynika z badań Amnesty International. Raport „Czujesz się jak podczłowiek: izraelskie ludobójstwo Palestyńczyków w Strefie Gazy” szczegółowo analizuje naruszenia popełnione przez Izrael między

Lider

w Świat

7piorunów

https://www.reddit.com/r/dataisbeautiful/comments/1s9hl9u/oc_how_democratic_is_the_world_gdp_vs_population/

https://data.tablepage.ai/static/viz_democracy_compare.html

Data:
V-Dem Electoral Democracy Index: https://www.v-dem.net/data/the-v-dem-dataset/
IMF World Economic Outlook (WEO): https://data.imf.org/en/datasets/IMF.RES:WEO
World Bank Population, total: https://data.worldbank.org/indicator/SP.POP.TOTL

#wykresy #swiat

Wirtuoz

w Hydepark

41piorunów

I w związku z wydarzeniami na świecie i z takiego prowizorycznego powodu jak brak zasięgu polecam posiadanie map offline na telefonie.

Pierwsza aplikacja to Organic Maps: https://organicmaps.app/

bazuje na mapach z OpenStreetMap, nie wymaga konta/rejestracji i można ściągać dowolne kraje jako mapy offline

Druga aplikacja to Mapy.com https://mapy.com

dawniej Mapy.cz, niestety wymaga rejestracji oraz pozwala na ściągnięcie tylko jednego kraju w ramach darmowego użytkowania ponieważ więcej jest już w opcji premium

#mapy #swiat #android #apple

Gruba ryba2piorunów

O tak, mapy.cz są wspaniałe, korzystam z nich podczas eksploracji różnych miejscówek i są w pytę, polecam.

Autorytet0piorunów

@Dru dzięki, nie wiedziałem o organic maps, a przydadzą się na dalekie wyjazdy rowerem.

Właśnie testuję. Apka błyskawicznie reaguje, bez zacinania. Jest czytelna a opcja powększająca etykiety kupiła mnie do końca. Jeszcze pozostaje przetestować nawigację głosową.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

32piorunów

Faza zatrzymany jako agent Mosadu, a jednak mem content xD


#podroze #polska #memy

Czy Fazwoski wyjedzie z opresji i tym razem?

  • Tak39%
  • Był chłop, nie ma chłopa36%
  • Raczej nie11%
  • Nie wiem13%

158 głosów

Gruba ryba12piorunów

Przed wyjazdem do Iraku napisał na facebooku, że on zdaje sobie sprawę, co się dzieje na Bliskim Wschodzie, ale on był w Ukrainie po wybuchu wojny i nic się nie stało. Gość ma żonę, dziecko i zero instynktu samozachowawczego, więc jakoś mi go nie szkoda. ¯\\_(ツ)_/¯

Gruba ryba19piorunów

Jednak nic poważnego

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Ciekawostki

35piorunów

Rolnik odrzucił 15 mln. dolarów – nie chciał sprzedać ziemi pod budowę centrum danych

Rozwój sztucznej inteligencji ma swoją „cichą” infrastrukturę – to centra danych, bez których nie da się trenować i rozwijać modeli. Coraz częściej takie inwestycje powstają poza wielkimi miastami, a na celowniku firm znajdują się także tereny rolnicze. W USA głośno zrobiło

Mocarz

w Dyskusje

7piorunów

Atak na Iran uderza w Bitcoin. Gwałtowny spadek BTC

Sobotni poranek przyniósł gwałtowną eskalację napięć na Bliskim Wschodzie, która natychmiastowo wstrząsnęła globalnymi rynkami. Izrael, przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, przeprowadził wspólny „prewencyjny atak” na cele w Iranie, co wywołało falę awersji do ryzyka wśród

GURU

w Wiadomości Świat

3piorunów

Światowy dług na rekordowym poziomie. Chodzi o setki bilionów dolarów

Światowy dług w 2025 r. zwiększył się o 29 bln dol. i sięgnął ok. 348 bln dol. – wynika z raportu Institute of International Finance. IIF wskazuje m.in. na wpływ AI, obronności w Europie oraz rosnące potrzeby refinansowania rynków wschodzących. "Silne połączenie ekspansji

Specjalista

w Podróże

3piorunów

Co odkryliśmy w głębi sumatrzańskiej dżungli? | Orangutany na Sumatrze

:face_in_clouds:Można je zobaczyć już tylko w :two: miejscach na świecie:exclamation: Są krytycznie zagrożone wyginięciem:exclamation:\ \ :orangutan:Wiedzieliście, że niegdyś znacznie rozleglej występujące orangutany, teraz można spotkać tylko na :two: wyspach na całym

Osobistość

w Podróże

39piorunów

Litomyśl w Czechach. Zamek UNESCO i inne atrakcje, które warto zobaczyć

Litomyśl, leżący niecałe 2 godz. samochodem od Kłodzka, przyciąga renesansowym zamkiem. Jego mury przyozdobione są tysiącami kopert. Każda ma inny wzór. Odnajdziesz tu również jeden z najdłuższych rynków w Europie, którego otaczają zdobne kamieniczki z podcieniami. Ogromnym jego

GURU

w Historia

9piorunów

,,Starsza pani z torebką - bohaterka czy ofiara" TAJEMNICE GORZOWA

To film mojego lokalnego fanatyka historii. Widać, że ziomek ma jakąś pasję. Wykonanie = takie 3/10, ale jednak mówi ciekawie i warto go posłuchać. Polecam od 3 minuty...To bardziej #lokalne , związane z #lubuskie i #gorzowwielkopolski , ale jednak odbicie czynu ma wpływ na #swiat i

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

#polityka #indie

więc jak rozumiem, teraz EU podpisała umowę o wolnym przepływie prawie wszystkiego bez ceł, z największym śmierdzielem i trucicielem na świecie - z Indiami. W zamian za to, aby niemce mogły swobodnie produkować co chcą w Indiach, za 5% tego co w Unii, my będziemy mieli jeszcze więcej hindusów rozpieprających unijny rynek pracy. I jeszcze więcej zielonego podatku, co by powietrzze czyste było... i elektryczne wszystko od 2030, 40 czy tam 50.

w pizdeczkę, Ursulo ~Vonder lie~ van der leien.

Lider6piorunów

@Hjuman UE i Indie tworzą dziś historię, zwykły człowiek ma się jej przyglądać.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Pochodząca z Chin, a mieszkająca w Kanadzie pisarka i dziennikarka Sheng Xue przedstawia wersję swojego informatora "z wewnątrz" (pana X) na temat tego, co się w ostatnich dniach wydarzyło w Pekinie, czyli o próbie przewrotu - to 4. już próba zamachu na Xi; to tak na marginesie legendy powtarzanej przez niektórych geopolitycznych guru czy ekspertów od Chin, jak stabilna jest tam władza, więc mogą planować na dziesiątki lat, bla, bla, bla.

Zhang Youxia (wiceprzewodniczący Centralnej Komisji Wojskowej zarządzającej Armii ChRL) i Liu Zhenli (szef Departamentu Połączonego Sztabu) planowali aresztować Xi Jinpinga wieczorem 18 stycznia w Pekinie. Xi miał nocować w hotelu Jingxi. Xi często zmienia miejsce pobytu, by uniknąć zagrożeń.

Plan zamachu wyciekł 2 godziny przed akcją. Xi opuścił hotel i zorganizował kontratak. Doszło do strzelaniny w hotelu: zginęło 9 ochroniarzy Xi i dziesiątki ludzi Zhanga. Zhang i Liu oraz ich rodziny zostali natychmiast aresztowani. Według informatora Zhang i Liu zdecydowali się na zamach, bo Xi jest ogarnięty paranoją i co chwila organizuje czystki. Chcieli go wyprzedzić.

Co wiemy z pewnością, to to, że Zhang Youxia i Liu Zhenli zostali aresztowani i są objęci śledztwem w związku z podejrzeniem „poważnych naruszeń prawa i przepisów”. Po ich upadku Centralna Komisja Wojskowa (najwyższy organ dowodzenia ChALW), która pierwotnie liczyła siedmiu członków, teraz składa się tylko z przewodniczącego Xi Jinpinga i drugiego wiceprzewodniczącego, Zhang Shengmina.

W zeszłym roku z kilku wysokich stanowisk w armii usunięto protegowanych Xi Jinpinga. Mówiło się, że Xi stracił kontrolę nad ChALW na rzecz Zhang Youxii.

Ostatni ruch należał jednak do Xi....chociaż czy ostatni.

Według informatora Sheng Xue, Jinping ma teraz dwa rozwiązania: 1. czystka do końca w tym rozwiązanie Centralnej Komisji Wojskowej albo 2. szybkie przekazanie władzy; do tego może go przekonywać rodzina, która boi się o życie.

Te wydarzenia przede wszystkim pokazują niestabilność i chaos we władzach Chin.

Japoński dziennikarz mieszkający na Tajwanie, a propos tego wydarzenia, przypomniał incydent w Tianjin z 1856 r. Była to brutalna walka o władzę między przywódcami Taipingów (Hong Xiuquan, Yang Xiuqing, Wei Changhui), w wyniku której zginęły tysiące ludzi, co znacznie osłabiło ich państwo. Niebiańskie Królestwo Taipingów nie upadło od razu, ale od tego momentu jego struktura przywódcza i morale uległy zniszczeniu. Zanim zostali pokonani przez zewnętrznych wrogów, od wewnątrz zdążyła się już dokonać samodezintegracja.

Akio Yaita podkreśla, że Chiny stopniowo zbliżają się do podobnego historycznego momentu. Kiedy władzę spaja jedynie strach, kraj może nadal wydawać się potężny na zewnątrz, ale w środku jest już niezwykle kruchy. Taka struktura może nie zawalić się od razu, ale niemal na pewno nie będzie w stanie przetrwać prawdziwych burz.

Trump z pewnością zdaje sobie z tego sprawę, dlatego opublikowana niedawno przez Pentagon Strategia Obrony Narodowej nie wskazuje Chin jako priorytetowego zagrożenia strategicznego. W obecnej sytuacji nie ma sensu zaostrzać retoryki, ponieważ Chiny same się osłabiają.

Lider17piorunów

@Dzban3Waza absolutne bzdury, środowiska związane z Falun Gong bardzo regularnie wypuszczają fejki o domniemanym zamachu na Xi Jinpinga

Lider17piorunów

@Dzban3Waza xDDD co mam udowodnić, że nie miało miejsca coś, co dziennikarka sobie ubzdurała? To niech ona pokaże dowody jakiekolwiek na tę "strzelaninę"

Gwiazdor2piorunów

@Dzban3Waza udowodnij swoje rewelacje

GURU4piorunów

@bojowonastawionaowca Lata też plota o podobnej jakości - o śmierci Hu Jintao.
Ale ona byłaby zbieżna zarówno z zamachem stanu, jak i ze zwykłą czystką. Stawiam na to drugie.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

14piorunów

NSFW (ot, nie lubisz tematów o przemocy, nie czytaj):

"Po co marnować dwie kule? Jeśli zastrzelę dziecko, zabiję matkę, bo ona nie przeżyje utraty dziecka"

No, ja wiele czytałem o zbrodniach, wiele. Różnych. W Azji, Afryce, Europie. Relacje z pierwszej i drugiej ręki. Zwykle bez ciarek na plecach, brutalne historie, które przyrzekłem sobie, że będą mnie uczyć szanować to, co mamy. Zawsze chciałem być blisko ludzkiego okrucieństwa na tyle, ile pozwalało mi zachodnie życie. Bo zawsze czułem, że nie jestem w stanie kupić bajki o pokoju, o tym, że potrafimy razem żyć. Tj... uważam, że ludzie są dobrzy w większości, ale wiem też, że złe jednostki bywają silne, a i że nachodzą nas okresy, gdzie brutalność jest normą. Chyba moja przezorna natura zawsze mówiła mi "nie zapominaj, że wszystko się może zmienić, żebyś nie był wtedy zaskoczony, bo będzie bolało ciebie i bliskich"

No i w tych wielu historiach o przetrwaniu w obozach, ludzkiej wytrwałości, miłości, przyjaźniach, zdradzie, brutalności jest jeden wątek, jedna historia, która mnie przeraziła, zalała chłodem i obrzydzeniem do ludzi w ogóle. Nic nigdy wcześniej nie odpaliło we mnie takich pokładów emocji i później sporej dawki refleksji.

Jak mieszkałem w Sarajewie to chodziłem często tymi uliczkami, co więcej byłem zżyty z kilkoma rodowitymi osobami urodzonymi w Sarajewie. Tych, którzy przeżyli wojnę jako dzieci i młodzi dorośli, niektórzy z rodzin wojskowych, policyjnych. Długo by wymieniać, pierwsze z brzegu: ucieczka mojej byłej partnerki z Sarajewa z jej mamą do Szwecji. Już po oblężeniu, bo dostali cynk o ostatnim autobusie, po tym jak eksplodował granat w ich mieszkaniu i po tym jak Serbowie zrabowali ich restaurację, ale puścili jej tatę, tylko dlatego, że dał im więcej alkoholu. Nie zabili go. Czuję z nimi więź. Pamiętam, jak Adna (zmieniłem imię) kupiła duże kwiaty, zanim weszła do mojego domu poznać moją mamę. "Tata by mi dał, gdybym nie okazała szacunku Twojej mamie". Osobiście nigdy go nie poznałem, bo odszedł lata temu.

No i żyłem, czułem i rozumiałem ich historie połowicznie, bywałem niemal codziennie na osiedlu Grbavica, tam miałem okazję poznać parę rodzin, ale dopiero ten jeden wątek całej wojny walnął mnie obuchem w głowę. Co to? A no turyści polujący na ludzi. Słyszalem o niej (tej "teorii"), jak tam bywałem. Potem artykuł jeden i drugi. Może pojawiło się we mnie tyle emocji, bo znałem perspektywę "z dołu".

No więc chodzi o "turystykę myśliwską", jak nazywa to zjawisko autor artykułu. Czyli o turystów z zachodu, którzy przyjeżdżali do Belgradu (Serbia) i dalej busami na wzgórza otaczające Sarajewo. Płacili Serbom, dostając możliwość strzelania do ludzi, tam na dole, w mieście. Do mężczyzn, kobiet, czy dzieci - jak artykuł wspomina - najlepiej punktowanych. Weekendowa przygoda za całkiem pokaźne sumy. Ile? Wg. art. na dzisiejsze ponad 300 tys zł za weekendową obławę i parę głów. Skąd goście? A no ze Stanów, z Kanady, Rosji, Hiszpanii, Włoch, ale chyba nie robi to różnicy, co?

Oczywiście, rzekomo. To wszystko wydarzyło sie rzekomo. Co to zmienia? A no nic. Może tyle, że, w metrze w Madrycie, czy Berlinie może przejść przez myśl, czy ten ładnie ubrany 50 latek nie pojechałby na polowanie, gdyby tylko miał okazję. A może... może właśnie z niego wrócił? A nie. Daj spokój. Żyjemy w normalnym świecie, o Mc Donalds, kanapka drwala! O czym to ja myślałem?

Dalej nie będę opisywał, bo można wyszukać więcej o tym zjawisku, jak ma się siłę. Nie wiem, czy polecam.

https://pl.euronews.com/europa/2025/11/26/safari-w-sarajewie-bogaci-obcokrajowcy-placili-fortune-za-weekend-polowania-na-ludzi-podcz

Film o wspomnianej nazwie Grbavica: https://www.filmweb.pl/film/Grbavica-2006-289277

#wojna #swiat #wiadomosciswiat

GURU0piorunów

Ciekawie co Włosi będą mogli z tym zrobić. Ruszył proces, ciekawe co udowodnią

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

115piorunów

W 1998 roku Karl Bushby założył się w barze, że potrafi przejść pieszo z Chile do Anglii. 27 lat później wciąż idzie.

Przeżył Przełęcz Darién, 57 dni w rosyjskim więzieniu i przeprawę przez Cieśninę Beringa po przesuwającym się lodzie.

Zaczęło się tak, jak wiele złych pomysłów. W barze. Powiedział, że potrafi dojść do domu.

Nie przejść przez kraj. Nie przejść przez kontynent. Dojść do domu z najbardziej wysuniętego na południe krańca

Ameryki Południowej do Hull w Anglii. 1 listopada 1998 roku wyszedł z Punta Arenas w Chile i ruszył na północ.

Bez rozgłosu. Bez sponsorów. Tylko plecak, para butów i mała ręcznie ciągnięta przyczepka, którą nazwał Bestia.

Ustalił dwie zasady, które nigdy się nie zmieniły. Żadnego transportu zmotoryzowanego. Nie wracać do domu,

dopóki nie dotrze pieszo. To było 27 lat temu. Od tamtej pory Karl Bushby przeszedł — według szacunków — około 30 000 mil przez 25 krajów, przez pustynie, dżungle, góry, zamarznięte oceany i miejsca, które większość ludzi

nigdy nie zobaczy nawet na mapie.

Został okradziony, zatrzymany, deportowany, ugryziony, głodzony, prawie się utopił i niemal zamarzł na śmierć.

I nadal szedł. Przeszedł Amerykę Środkową i stanął przed Przełęczą Darién, pasmem gęstej, bezprawnej dżungli między Kolumbią a Panamą tak niebezpiecznej, że nie ma tam drogi. Przemytnicy narkotyków. Zbrojne grupy. Bagna.

Węże. Ludzie tam znikają. Karl przeszedł przez nią mimo to. W 2006 roku dotarł do Cieśniny Beringa i zrobił coś, co prawie nikt wcześniej nie zrobił. Przeszedł z Rosji do Alaski, ciągnąc sanki przez 150 mil przesuwającego się lodu morskiego, lodowatej wody i kruchych głazów lodowych, które mogły rozdzielić się w każdej chwili. Jeden zły krok oznaczał śmierć

w subzero wodzie. Przeżył. Granice go zatrzymywały. Polityka go opóźniała. Wizy niweczyły lata postępu.

Czasem był zmuszony czekać miesiącami lub latami, by móc zrobić kolejny krok. Mimo to się nie poddał.

W 2024 roku, gdy lądowe trasy wokół Morza Kaspijskiego stały się niemożliwe, zrobił coś, co brzmi niewiarygodnie.

Przepłynął je. Nie jako popis. Nie dla uwagi. Bo zasady zabraniały skrótów, a woda była jedyną drogą naprzód.

Teraz, pod koniec 2025 roku, Karl Bushby jest w Europie. Po prawie trzech dekadach wędrówki, po pustyniach, dżunglach i lodzie, zostało mu około 1 000 mil. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, ma nadzieję wreszcie wejść do rodzinnego miasta około 2026 roku. Bez planowanej ceremonii na mecie. Bez gwarancji, że mu się uda. Po prostu człowiek,

który założył się i odmówił złamania zakładu. To, co zaczęło się jako żart, stało się jednym z najdłuższych ciągłych marszów w historii ludzkości. Nie dlatego, że było to łatwe. Nie dlatego, że to było mądre.

Ale dlatego, że kiedy zaczął, nigdy nie pozwolił sobie przestać.


tłumaczenie AI. Żródło: profil fb "interestingasfuck"
#ciekawostki #podroze

Gruba ryba1piorunów

@radek-piotr-krasny szkoda że nie wrzuca nam spacerów na ksiezycowyspacer, szybciej by poszło :stuck_out_tongue_winking_eye:

Mistrz0piorunów

@radek-piotr-krasny no dobra nikt nie zapytał... A o co się założył w ogóle?

Mocarz0piorunów

O browara

Pokaż więcej komentarzy (31)