Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Osobistość

w Książki

3piorunów

1176 + 1 = 1177

Tytuł: Skóra

Autor: Piotr Kościelny

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Initium

Format: audiobook

ISBN: 9788368205350

Ocena: 6/10

Jak to Kościelny, czyli jest miejscami bardzo krwawo i bardzo obrazowo, drastycznie wręcz obrzydliwie.

Niby jest to kolejna książka tego autora, niby akcja toczy się podobnie jak w innych książkach czy seriach, czyli główny wątek i sprawy poboczne, ale czyta się dziwnie, zwłaszcza początek. Jest bardzo chaotyczny, a sama główna sprawa rozwiązuje się sama, nie przez śledztwo ale ktoś coś zgłosił, ktoś coś zobaczył, ktoś coś przypadkiem odkrył.

No i jak w innych książkach autora jak wyżej wspomniałem, miejscami jest ohydnie i krwawo, no i autor jeńców nie bierze i …. a nie będę spoilerował 😉

Na plus to, że historia kończy się wraz z książką, a nie jak w przypadku serii o Sikorze autor robi serial i pozostawia kupę niezamkniętych wątków.

Licznik prywatny: 46/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Książki

5piorunów

1175 + 1 = 1176

Tytuł: Kapitan Jamróz

Autor: Marcin Ciszewski

Kategoria: Militaria, wojskowość (według LubimyCzytać)

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Format: audiobook

ISBN: 9788383297750

Ocena: 6/10

Kontynuacja historii teraźniejszego polskiego batalionu przeniesionego w czasie w okres drugiej wojny światowej.

Kategoria według LC ale jak dla mnie raczej fantastyka :smiley:

Powstanie Warszawskie skończyło się porażką Niemców, Sowieci za miedzą i coraz bardziej się rozzuchwalają w Warszawie, korpusowi kończy się nowoczesny sprzęt, jednak wyszkolenie robi różnicę. Przewijają się postacie historyczne, gdzie nie wszyscy złole doczekują końca zgodnie z historią.

Trochę wątków szpiegowski, trochę brawurowych akcji, zwłaszcza ostatnia, pachnąca bardzo fantastyką. 😉 Całokształt może być.

Licznik prywatny: 45/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Książki

5piorunów

1174 + 1 = 1175

Tytuł: Przeprawa

Autor: Marek Stelar

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Filia

Format: audiobook

ISBN: 9788384026588

Ocena: 6/10

Pan Stelar opuszcza Szczecin w książkach i przenosi akcje do Świnoujścia. Kilka zbiegów okoliczności, które trochę spłacają historię. Niemniej książka może być.

Licznik prywatny: 44/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość

w Książki

5piorunów

1173 + 1 = 1174

Tytuł: Panie Czarowne

Autor: Jakub Ćwiek

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

ISBN: 9788381298032

Ocena: 6/10

Taka w sumie książka o niczym. Jakaś akcja na koniec książki, ale większość to opowieść z życia kilku czarownic w małym miasteczku, przeplatana knowaniami kościoła jak je znaleźć i zrobić im permanentne kuku. Nie jest zła, niektóre postacie charakterystyczne, ale jednak no takie to jakieś „zwykłe”. Inne książki czy całe serie tego autora był dużo bardziej oryginalne.

Licznik prywatny: 43/52 (gdzieś zgubiłem jedną książkę przy dodawaniu wcześniej, ale z obecnym internetem się nie doszukam, także dodam kiedy indziej)

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

1172 + 1 = 1173

Tytuł: Odyseja

Autor: Homer

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: MG

Format: papierowa

ISBN: 9788382413403

Liczba stron: 504

Ocena: 8/10

Trochę głupio znać „Odyseję” wyłącznie z ostatniej ekranizacji Nolana i bryków ze szkoły podstawowej, przez co wypadałoby przeczytać tę klasykę. Nie będę streszczać historii, no bo kurczę, każdy w szkole słyszał o Odyseuszu, wojnie trojańskiej, Polifemie, syrenach itd.

Czy historia robi wrażenie? Robi pomimo tego, że z grubsza znałem fabułę. Jak byliście w kinie na „Odysei” to polecam podczas lektury porównywać, co się zmieniło lub zostało usunięte z oryginału. Od razu rozwiązuje się problem z przewidywalnością fabuły.

Czytana przeze mnie „Odyseja” była w przekładzie Lucjana Siemieńskiego z 1873 roku. Przy lekturze musiałem przywyknąć do trzynastozgłoskowych wersów, ale szybko się wgryzłem, bo tłumacz zachował tempo i formę. Z drugiej strony widzę, że przekład ten ustępuje wiernością oryginałowi od późniejszych tłumaczeń, przez co większą przyjemność z lektury będzie miał wielbiciel literatury niż historyk szukający dosłowności i wierności w stosunku do oryginału. Nie przeszkadza mi to w jakimś dużym stopniu, miałem świadomość co czytam, choć troszkę mam wrażenie, że dałem się naciąć wydawnictwu, który na szybko wydało przekłady „Odysei” i „Iliady” w domenie publicznej, chcąc zarobić na popularności eposu.

Ciekaw jestem jak wypadło tłumaczenie Anny Maciejewskiej, które ukazało się w ubiegłym miesiącu. W nowej wersji Maciejewska postawiła sobie za cel jak najbliższe zachowanie możliwie bliskiej relacji między oryginałem a przekładem oraz przełożenie Homera na współczesną polszczyznę.

Polecam, ale nie popełniajcie mojego błędu i kupując własny egzemplarz wybierzcie chociażby wersję Maciejewskiej, gdzie do tłumaczenia dodano całkiem sporo dodatków, ułatwiających lekturę. Jak pisałem, nie znam jej wersji, ale opinie o jej przekładzie są dobre, albo zachęcające. Wydanie 50 zł na XIX-wieczny przekład z domeny publicznej i bezczelne pisanie na stronach tytułów, że prawa autorskie są zastrzeżone jest moim zdaniem nieuczciwą taktyką. Głupol byłem, że kupowałem w ciemno. Mimo to zachęcam do przeczytania tej luźniejszej i nieco archaicznej „Odysei” od Siemieńskiego, która broni się formą. Tylko przeczytajcie w wersji online, jest dostępna od ręki.

Prywatny licznik: 35/50

Osobistość

w Książki

12piorunów

1171 + 1 = 1172

Tytuł: Didaskalia. Osiem rozmów o przyszłości Polski

Autor: Patrycjusz Wyżga

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Wydawnictwo Port

Format: książka papierowa

ISBN: 9788368380309

Liczba stron: 312

Ocena: 7/10

Książka ta to zapis ośmiu wywiadów, rozmów o przyszłości Polski. Patrycjusz Wyżga to dziennikarz, autor kanałów na YT - Didaskalia oraz Horyzonty. Bardzo doceniam jego warsztat. Są to obecnie moje dwa ulubione kanały z gadającymi głowami. Skusiłem się więc na książkę, w której zawarte są rozmowy które nie pojawiły się na Youtube.

Występują prof. Antoni Dudek - o rozłamie w polityce, przyszłości polityki, tym co należałoby poprawić by zachować jedność w społeczeństwie

Prof. Marcin Piątkowski - omawia złoty wiek, który właśnie Polska przeżywa. Rozmowa o strategicznych inwestycjach, rozwoju i sposobie na utrzymanie dalszego tempa wzrostu PKB

Prof. Katarzyna Pisarska - omawia rolę Polski na arenie międzynarodowej. Czy możemy stać się prawdziwym liderem regionu, co myślą i wymagają od nas inny i jak bardzo blokuje nas pasywność/reaktywność polskiej polityki.

Gen. Tomasz Piotrowski - W jakiej kondycji jest polska armia, jak powinna wyglądać obronność Polski w ujęciu holistycznym, problemy proceduralne na najwyższych szczeblach dowodzenia.

Dr. hab. Maciej Duszczyk o migracji - czy jest nam niezbędna, jak powinna być prowadzona polityka migracyjna w sposób, który pozwoli nam zachować spójność społeczną

Prof. Agnieszka Legucka - Opis polskiej polityki wschodniej, strategia działania wobec Rosji

Dr. Tomasz Lasocki - Przyszłość systemu emerytalnego, czy czeka nas całkowita zapaść systemu, co należy poprawić, aby odwlec problemy w czasie o kolejne dekady.

Mateusz Łakomy - Demografia i dzietność, dlaczego jest tak źle, czy wszędzie jest tak źle, co jeszcze możemy zrobić, a się wahamy.

Z niektórymi tezami się zgadzam, inne odrzucam, niektóre pokazują mi obraz z nowej perspektywy. Interesujący wstęp do trudniejszych książek o Polsce, jak choćby "Polska do Potęgi" Krzysztofa Wojczala.

Kosmonauta

w Literatura

17piorunów

1170 + 1 = 1171

Tytuł: Lolita

Autor: Vladimir Nabokov

Kategoria: Erotyka

Wydawnictwo: Z-Library

Format: ebook

Liczba stron: 336

Ocena: 8/10

Z polecenia Jeffreya. Mocna rzecz.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

1169 + 1 = 1170

Tytuł: The Buried Dagger

Autor: James Swallow

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 416

Ocena: 7/10

“What does not live will never be killed.”

LIV i zarazem ostatnia część cyklu Herezja Horusa

Książka podzielona została na dwa zasadniczo odrębne wątki. Pierwszy oznaczony przez autora jako numerowane ‘interwały’ dotyczy podróży Gwardii Śmierci przez osnowę w kierunku Terry. Przy okazji opowiada o trudnej młodości Mortariona na planecie Barbarus oraz jego przyjaźni z Calasem Typhonem. Szczególnie podobały mi się retrospekcje z Barbarusa, które w istocie budują osobę prymarchy, tym bardziej, że tak naprawdę po zakończeniu trylogii początkowej bardzo niewiele miejsca poświęcono XIV Legionowi, a Mortarion pokazywał się jedynie epizodycznie. Trochę smutne, że Mortarion, który w młodości kazał Imperatorowi Ludzkości się gonić, później okazał się zmanipulowanym przegrywem.

Drugi wątek, oznaczony standardowo numerowanymi rozdziałami, ma miejsce na Terze, gdzie Błędni Rycerze Malcadora niespodziewanie odnajdują niektóre z Sióstr Ciszy, które wcześniej uznane zostały za poległe lub zaginione. Śledztwo prowadzi do pewnych nieoczekiwanych odkryć, a końcówka decyduje o dalszych losach kilku kluczowych postaci.

We wszystko zamieszany jest dziadek Nurgle, a skoro tak, to musi być fujka, tak więc co wrażliwszych muszę ostrzec, że książka pełna jest opisów wszelkich obrzydliwości: chodzące trupy, patchworki ze zwłok, wypadające jelita, larwy itd

Przyznaję się do również faktu, że wszystkie dialogi wypowiadane przez Malcadora w języku angielskim mój mózg odczytywał głosem kancelerza Palpatina. Podobieństwo tych postaci jest po prostu uderzające, zarówno ich fizyczne przedstawienie jako zakapturzonych starców, posługiwanie się potężną mocą psychiczną, jak i prowadzone przez nich skomplikowane intrygi.

Choć James Swallow nie jest moim ulubionym autorem Black Library, to tym razem się spisał. Co prawda czytanie go wymaga pewnego skupienia, gdyż często stosuje on wyjątkowo złożone zdania o nieraz przestawionym szyku, ale udało mu się wciągnąć mnie w opowieść i sprawić, że niecierpliwie wyczekiwałem dalszego rozwoju wydarzeń.

Na tym chwilowo zamykam Herezję Horusa. Ukończyłem łącznie 42 tomy tej serii, pominąłem natomiast 12, dotyczących głównie mniej istotnych wątków pobocznych lub antologii opowiadań. Nie wykluczam, że jeszcze kiedyś do nich wrócę, bo lubię uzupełniać sobie obraz całości kolejnymi puzzlami. Teraz jednak nie mogę doczekać się wielkiego finału całego tego galaktycznego zamieszania - czeka mnie 10 powieści i 3 nowele składające się na “The Siege of Terra”.

“The struggle only matters if we are mortal.”

Lider

w Książki

18piorunów

1168 + 1 = 1169

Tytuł: Raport Pelikan

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Format: ebook

Liczba stron: 448

Ocena: 7/10

Po "Wdowie" zostałem z poczuciem, że John Grisham potrafi mnie naprawdę mocno wciągnąć w prawniczą historię, nawet jeśli później nie do końca dowozi jej zakończenie. W przypadku "Raportu Pelikana" moje odczucia są trochę inne. To nadal bardzo dobry thriller, który momentami czyta się znakomicie, ale tym razem po zakończeniu zostałem przede wszystkim z niedosytem.

Punktem wyjścia jest niemal jednoczesne zamordowanie dwóch sędziów Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Policja, FBI i inne służby próbują znaleźć związek między ofiarami oraz odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: kto mógł skorzystać na ich śmierci?

Do sprawy zupełnie przypadkowo włącza się Darby Shaw, studentka prawa, która zaczyna analizować możliwe powiązania pomiędzy zamordowanymi. Na podstawie własnych poszukiwań tworzy teorię wyjaśniającą motyw zabójstw – tytułowy Raport Pelikana. Początkowo jest to właściwie intelektualne ćwiczenie. Jedna z wielu potencjalnych hipotez.

Problem zaczyna się wtedy, gdy dokument trafia w ręce ludzi, którzy są w stanie zweryfikować, jak wiele jest w nim prawdy i przyznają, że więcej niż sporo.

I nagle zaczynają ginąć kolejni ludzie.

To bardzo dobry punkt wyjścia dla thrillera spiskowego i Grisham przez sporą część książki wykorzystuje go naprawdę dobrze. Darby z osoby stojącej całkowicie z boku wydarzeń staje się kimś, kto musi uciekać i jednocześnie zrozumieć, dlaczego jej teoria okazała się tak niebezpieczna. Do tego dochodzi dziennikarz Gray Grantham, który dostrzega w całej historii materiał mogący wywołać polityczne trzęsienie ziemi.

Podobała mi się skala tej historii. Są prawnicy, FBI, Biały Dom, wielkie pieniądze, polityka, media i ludzie posiadający wystarczająco duże wpływy, żeby próbować zamiatać problemy pod dywan. Jednocześnie Grisham nie robi z Darby superbohaterki, a z historii wydarzenia z ogromnym rozmachem. Zamiast tego, jej największą bronią pozostają inteligencja, wiedza i umiejętność łączenia faktów.

Problem w tym, że przy tak dużej liczbie interesujących elementów część z nich została potraktowana trochę po łebkach. Autor otwiera kilka naprawdę ciekawych tematów dotyczących wpływu wielkiego biznesu na politykę, niezależności Sądu Najwyższego, działalności służb czy relacji pomiędzy mediami a władzą. Chciałbym, żeby część z nich została rozwinięta znacznie bardziej. Momentami miałem wrażenie, że Grisham pokazuje mi kolejne interesujące drzwi, uchyla je na chwilę, a następnie mówi: dobra, idziemy dalej.

Podobnie jest z niektórymi postaciami i relacjami. Przy takiej objętości książki spokojnie znalazłoby się miejsce, żeby nadać im trochę więcej głębi. Tym bardziej że sama intryga naprawdę na to zasługuje.

Nie zmienia to faktu, że "Raport Pelikana" jest bardzo sprawnie napisanym thrillerem. Szczególnie dobrze działa pierwsza połowa, kiedy razem z Darby próbujemy zrozumieć, dlaczego jej raport wywołał tak ogromne poruszenie. Jest tutaj poczucie zaszczucia, niepewności i przekonanie, że bohaterka weszła w konflikt z ludźmi dysponującymi praktycznie nieograniczonymi możliwościami.

Ostatecznie dostałem dobrą książkę, ale jednocześnie taką, która miała potencjał na coś jeszcze lepszego. Paradoksalnie mój niedosyt wynika więc przede wszystkim z tego, jak dobry jest jej główny pomysł. Chciałbym, żeby Grisham wycisnął z niego trochę więcej.

Książka doczekała się ekranizacji w 1994 z Julią Roberts i Denzelem Washingtonem.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fenomen

w Hydepark

16piorunów

1167 + 1 = 1168

Tytuł: Kurier wolności. Jan Nowak-Jeziorański

Autor: Jarosław Kurski

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Agora

Format: papierowa

ISBN: 9788326828553

Liczba stron: 447

Ocena: 7/10

Zaczyna się urlop to i można zacząć systematyczne nadrabianie książek.

Zakładam, że postać Nowaka-Jeziorańskiego jest powszechnie znana i nie muszę pisać, o kim jest ten biogram. I nie chciałbym, by ktoś wyprowadził mnie z błędu, bo są pewne granice ignorancji.

Kurski zapewniał, że książka ma przede wszystkim popularyzować życie i dokonania Jeziorańskiego. To zadanie zostało spełnione. Kurski nie napisał na szczęście mdłej laurki, zwrócił uwagę chociażby na trudny bohater Jeziorańskiego. Tam gdzie trzeba skrytykować poważnie to krytyka jest kierowana, tam gdzie wadę można potraktować z przymrużeniem oka to wprowadzana jest anegdota. Jednocześnie autor nie ukrywa, że znał się z Jeziorańskim, broni go na łamach książki tam, gdzie był niesłusznie atakowany (a w naszym nieszczęsnym polskim piekiełku o atak nie trudno), szanował go, do prac nad książką usiadł jeszcze za jego życia Jeziorańskiego, by tylko zdążyć podpytać o jak najwięcej szczegółów. Szacunek nie przechodzi jednak w bałwochwalstwo, Kurski parokrotnie przypomina, że odzyskanie niepodległości to zasługa wielu innych Polaków, gdzie pomogli Jeziorańskiemu. To się ceni. Zresztą bohater książki też był na tym polu uczciwy i był pod wrażeniem m.in. nieznanych nam szeregowych pracowników na kolei, portach itd., który wspierali go podczas misji kurierskich, co tylko dobrze świadczy także o Jeziorańskim.

Przeglądając opinie na lubimyczytac.pl jeden z internautów zasugerował, że nie jest to biografia, a zbiór esejów o Jeziorańskim. Coś w tym może być. Nie mamy tutaj rozdziałów ułożonych według chronologii, a tematów.

Jest jeden rozdział, który moim zdaniem nie pasuje do całości, w którym to Jeziorański robi za tło. Jest cały rozdział o relacjach Jeziorańskiego z Michnikiem, gdzie naczelny Wyborczej staje się bohaterem pierwszego planu. No niekoniecznie powinna być taka forma. Ale cóż, wszystko zostaje w Agorze. No i dla porządku muszę odnotować, że trochę zbyt dużo miejsca poświęcono naszej polskiej emigracji w USA. Tu chyba jednak nie dało by się wiele skrócić, aby zrozumieć działalność Jeziorańskiego w USA i jego lobbowanie na rzecz akceptacji Polski w NATO, no środowisko to jest tak specyficzne, że wyjaśnianie wszelkich konfliktów pomiędzy Jeziorańskim a działaczami polonijnymi wymaga szerszego kontekstu.

Pierwsze wydanie ukazało się w 2005 roku. Ja czytałem wydanie II z 2019 roku, które w zasadzie jest reprintem pierwszego (a przynajmniej nie zaznaczono poprawek i uzupełnień względem wydania pierwszego). Wydanie II zapewne ukazało się w związku z premierą „Kuriera” Pasikowskiego.

Prywatny licznik: 34/50

Fenomen

w Hydepark

19piorunów

1166 + 1 = 1167

Tytuł: 50 faktów z historii medycyny

Autor: Gill Paul

Kategoria: popularnonaukowa

Wydwwnictwo: Almapress

Format: papierowa

ISBN: 9788370206871

Liczba stron: 224

Ocena: 3/10

No, miałem napisać zupełnie coś innego i wystawić ocenę 6/10. Może zacznę od pierwotnej wersji tej recenzji:

Dziś wyjątkowo krótka notka, bo nie ma o czym pisać. Jest to po prostu sprawnie napisana książka popularnonaukowa dla takich laików medycznych jak ja. Poszczególne odkrycie lub wynalazek jest opisywany na kilku stronach. Układ rozdziałów jest chronologiczny, zaczynamy od trepanacji czaszek w neolicie, kończymy na Eboli. Sprawdza się w sam raz jak chce się poczytać coś lekkiego w poczekalni u lekarza czy w pociągu, jak chce się na szybko odświeżyć wiedzę o historii medycyny lub by przybliżyć ten temat nastoletniemu dziecku, który kończy właśnie szkołę podstawową.

No to teraz ważna aktualizacja, ale najpierw zacytuję opinię niejakiej Sofii z lubimyczytac.pl, która miała historię medycyny na studiach:

Niestety, książka zawiera momentami tak rażące błędy, że czytanie jej nie jest przyjemne. Określenie "woreczek" zamiast "pęcherzyk" to klasyk pomyłek za które wylatywało się z zajęć z anatomii. Pisane że HIV przez 20 lat jest może być uśpiony zanim da objawy świadczy o absolutnym braku pojęcia autora o przebiegu zakażenia tym wirusem. Nikt mi nie wmówi że 20 lat nic się nie dzieje i BAM! Człowiek nagle ma AIDS. Pisanie o 4 zarodźcach malarii gdy od kilku lat wiadomo ze jest ich 5. Na koniec moje ulubione zdanie: "Dzisiaj jedynymi śmiertelnie groźnymi chorobami, przeciwko którym nie istnieje szczepionka, są HIV i malaria." Ech... jakieś 2-3 lata temu zasypywano mnie informacjami o przełomowej szczepionce na malarię, która oficjalnie trafiła do Afryki niecały rok temu.... na HIV są teraz tak dobre leki że jedyną różnicą pomiędzy zdrowym a zakażonym człowiekiem jest łykanie przez tego drugiego raz dziennie jednej tabletki... a co do tych "jedynych śmiertelnych chorób bez szczepień", no cóż, myślę że Ebola, Zika, denga i cała masa innych przyjemniaczków z tropików mają na ten temat odmienne zdanie ;)

No i całą przyjemność z lektury szlag trafił, bo napakowałem sobie do głowy ciekawostki, które trzeba będzie weryfikować, bo autor paplał trzy po trzy, a polski wydawca zdecydował się takie bzdury przetłumaczyć i wydać. Ale strzeliłem gafę, biorąc się za lekturę w ciemno.

Szkoda, bo czytało się dobrze.

Prywatny licznik: 33/50

Lider

w Książki

14piorunów

1165 + 1 = 1166

Tytuł: Wdowa

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 464

Ocena: 8/10


Najnowsza książka Grishama, no dobra ma już blisko rok, ale w polskim wydaniu wyszła w tym tygodniu ;)
W niej autor po raz kolejny przypomniał mi, dlaczego tak dobrze odnajduje się w historiach, w których prawo jest tylko punktem wyjścia do znacznie większych problemów. "Wdowa" bardzo szybko mnie wciągnęła i przez zdecydowaną większość książki byłem przekonany, że może to być jedna z tych pozycji autora, którym dam nawet więcej niż 8/10. Niestety na drodze stanęło zakończenie.

Głównym bohaterem jest Simon Latch, prawnik z niewielkiej kancelarii, którego kariera zdecydowanie nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wymażył. Problemy finansowe i niezbyt imponująca praktyka sprawiają, że pojawienie się starszej (85 letniej), zamożnej klientki, potrzebującej pranwika, wydaje się dla niego szansą, która może odmienić jego sytuację. Eleanor Barnett potrzebuje pomocy przy sporządzeniu testamentu, a informacje o jej podobno ogoromnym majątku (dużej ilości akcji Coca Coli i Wallmartu) bardzo szybko zaczynają komplikować pozornie rutynową sprawę.

Grisham robi tutaj to, co potrafi najlepiej - bierze zwyczajnego prawnika i stopniowo dokręca mu śrubę. Początkowo problemy wydają się możliwe do opanowania, później pojawiają się kolejne komplikacje, pytania i wątpliwości, aż w końcu Simon znajduje się w sytuacji, w której jego zawodowe i prywatne życie zaczyna się rozpadać i już nie bardzo da się je pozbierać.

Bardzo podobało mi się, że główny bohater nie jest kryształowy. Podejmuje dyskusyjne decyzje, popełnia błędy i momentami sam dokłada cegiełkę do problemów, w których później tonie. Dzięki temu nie dostajemy prostego podziału na dobrego prawnika i złych ludzi próbujących go zniszczyć. Grisham pozwala nam zastanawiać się, jak wiele z tego, co spotyka Simona, jest wynikiem pecha, a ile konsekwencją jego własnych kiepskich wyborów.

Im dalej w historię, tym mocniej książka zmienia się z dramatu prawniczego w thriller. Pojawiają się oskarżenia, śledztwo i pytanie, komu właściwie można wierzyć. I właśnie ta część podobała mi się najbardziej. Grisham świetnie wykorzystuje znajomość systemu prawnego, pokazując jednocześnie, jak przerażająca może być sytuacja człowieka, przeciwko któremu zaczynają układać się kolejne poszlaki.

Przez większość lektury naprawdę trudno było mi tę książkę odłożyć. Nie potrzebuje szalonego tempa ani zwrotu akcji co trzydzieści stron. Wystarczy świadomość, że pętla wokół szyi bohatera coraz bardziej się zaciska.

I dlatego tym większy mam problem z zakończeniem.

Po tak dobrze poprowadzonej historii oczekiwałem finału, który pozostawi mnie z podobnymi emocjami. Tymczasem rozwiązanie całej sprawy nie dało mi satysfakcji proporcjonalnej do tego, jak bardzo zaangażowałem się we wcześniejsze wydarzenia. Jest zrobione po łebkach i na szybko, jakby autor się zorientował, że podpisał kontrakt na książke, która ma 450 stron, a on jest na 449.

Mimo wszystko "Wdowa" to Grisham w bardzo dobrej formie. Jest prawo, pieniądze, moralnie niejednoznaczny bohater, sala sądowa i sytuacja, która z niewinnej sprawy w kancelarii przeradza się w walkę o własną przyszłość i życie. Szkoda tylko, że po świetnej drodze do celu sam cel okazał się dla mnie najmniej satysfakcjonującą częścią podróży.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Inspirator

w Hydepark

12piorunów

1164 + 1 = 1165

Tytuł: Glutologia

Autor: Adam Mirek

Kategoria: Popularnonaukowa dla dzieci

Wydawnictwo: Znak emotikon

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363944223

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10

Taki trochę dziwoląg - ni to fabularna, ni to popularnonaukowa. Grupa dzieci przyjeżdża na "obóz glutologiczny" podczas którego jego gospodarz - dr Renata Rentgen, wprowadza uczestników w tajniki medycyny. Obóz ma miejsce w tajemniczej posiadłości pełnej sekretów, ciekawych postaci oraz tajemniczych urządzeń.

Fabuła jakaś niby jest ale wydarzenia są raczej pretekstem do przedstawienia kolejnych ciekawostek niż celem samym w sobie. Same kolejne zagadnienia prezentowane są w dosyć losowy moim zdaniem sposób - mogłoby to być wg mnie trochę bardziej poukładane. Nietypowy jest też sposób narracji - w 2 osobie, tak jakby to czytelnik brał bezpośredni udział w wydarzeniach i do końca nie mogłem się do tego przyzwyczaić. Chaotyczna jest także oprawa graficzna, ale w tym przypadku to wyszło akurat fajnie.

Dla mnie ta książka mogłaby być bardziej "poukładana" ale ostatecznie 7-latkowi któremu ja czytałem się podobała stąd ocena jest jaka jest.

Gruba ryba

w Książki

32piorunów

1163 + 1 = 1164

Tytuł: Gra o tron

Autor: George R.R. Martin

Tłumacz: Paweł Kruk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788372983701

Liczba stron: 777

Ocena: 10/10

Od dawna nic nie wciągnęło mnie tak bardzo jak „Gra o tron” właśnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio siedziałem po nocach, czytając po kilka godzin. Do tego stopnia, że potrafiłem „obudzić się”, że jest już druga czy trzecia w nocy, a ja wciąż czytam. Co prawda nie musiałem wstawać rano do pracy, ale nie zmienia to faktu, że nie potrafiłem się też oderwać od lektury.

George R.R. Martin ma niesamowity talent do tworzenia postaci, które po prostu się lubi. Napisałem o tym w opinii o „Rycerzu Siedmiu Królestw” i opinię tę podtrzymuję. Oczywiście perspektywy niektórych postaci (Sansa, Bran) czytałem z mniejszą ekscytacją niż historie Tyriona (mój ulubieniec), Jona czy Daenerys, niemniej wszystkie były ciekawe i ani przez chwilę nie czułem znudzenia. Nawet po obejrzeniu kilku sezonów ekranizacji.

Co zabawne, złapałem się na tym, że pomimo znajomości dalszych wydarzeń, i tak miałem nadzieję, że może w powieści Eddard Stark nie okaże się takim głupcem i nie przyzna wprost, że zna tajemnicę Królowej, a nawet jeśli, to nie odmówi młodszemu bratu Króla, gdy ten zaproponuje przejęcie władzy, póki mają przewagę. Bycie honorowym jest chwalebne, ale lepiej jest po prostu żyć. Poza tym Ned miał już doświadczenie w obalaniu niewłaściwej osoby zasiadającej na Żelaznym Tronie.

Pierwsza część cyklu kończy się wieloma zwrotami akcji - każda z postaci otrzymuje własny - co sprawia, że mam przemożną ochotę zacząć kolejny tom, mimo że obiecałem sobie przeplatać dłuższe książki krótszymi. :' )

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU5piorunów

Tez mi sie podobalo ale serio gruby to czlowiek bez kszty honoru, sianko za serial przytulil i juz wyjebane. Nawet jak w koncu to skonczy to niewiem czy siegne bo juz dawno zapomnialem w ktorym momencie sie skonczylo.

Gruba ryba2piorunów

@ErwinoRommelo

Dziwisz mu się? Jako pisarz osiągnął chyba wszystko, o czym tylko można zamarzyć. Stał się znany na całym świecie, dostał trzy świetne ekranizacje (wiadomo, „Gra o tron” do pewnego momentu, o „Rodzie smoka” też są mieszane opinie, ale nie można nazwać ich słabymi serialami), na podstawie jego twórczości powstają gierki i mody do gierek. Tak naprawdę to Martin już nic nie musi. x)

GURU1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk no dziwie, za 20 lat go nie bedzie i to ile zarobil i jak bardzo byl znany bedzie gowno warte, po pisarzu zostaja kartki. Wziol nas w ta zajebista przygode i nie doprowadzil do konca. Szczgulnie teraz kiedy jak juz pisalem finansowo nie musi sie o nic martwic. Jeszcze siedziec i patrzec jak feminninazistowskie scenarzystki z pedo hollywood sraja na wszystko co zbudowales…

Gruba ryba1piorunów

@ErwinoRommelo

Lepiej zejść „niepokonanym”. : P

Po tylu latach wyczekiwania na kolejną część pewnie czuje sporą presję, żeby napisać coś równie dobrego, jeśli nie lepszego, i nie zawieść swoich fanów.

Na przykład Wegnerowi się to nie udało. Najnowsza część Meekhanu jest dobra, ale jest znacznie gorsza od poprzednich, głównie ze względu na odczucie, jakby napisał tylko połowę tomu.

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Książki

14piorunów

1162 + 1 = 1163

Tytuł: Gniew Tiamat

Autor: James S.A. Corey

Tłumacz: Marek Pawelec

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa / audiobook

Data wydania: 2020-06-17 / org. 2018-12-07

Liczba stron: 530

ISBN: 9788366409095

Ocena: 7/10

To moje drugie podejście do tego tytułu. Pierwsze było kilka lat temu, gdy wciągałem cały Expanse, jeden za drugim, ciesząc się, że ktoś kontynuuje po Ben Bova scifi, gdzie uwaga i wszystkie wykrzykniki lecą na science, nie fiction. Byłem oczarowany serią Expanse, ponieważ czułem pewną wiarygodność, która za nią stała. Pomimo oczywistych deuxexówmaszinów, będących filarami całej opowieści (napęd Epsteina u Coreya, czy nanoboty u Bovy), całość była tak brudno i przyjemnie wiarygodna, rzeczywista... wręcz o krok od spełnienia. Także pochłaniałem Expanse bez zahamowań i wstydu aż do... do wątku Wolnej Floty. A może nawet do Gier Namezis? Gdzie nagle i z czapy powstawały siły, które obracały w gruzy potęgi uniwersum Expanse. Gdy science zaczęło dramatycznie ustępować fiction i umarło we mnie poczucie, że kto wie... ? Być może... ? A nuż... ? Mógłbym dożyć i zobaczyć to co się działo na łamach tych książek?

Także gdy sięgałem po następną pozycję cyklu - Gniew Tiamat, mocno zniechęcony i zniesmaczony. Całym tym kosmicznym protomagicznym bullshietem, wątkiem Wolnej Floty, irytującymi antagonistami... No byłem zły... sfrustrowany i zawiedziony. I to odbiło się na moim odbiorze książki. Do tej pory, ze względu na fantastyczność, dawałem jej może 5/10 i uważałem za najsłabszą, a może wręcz słabą książkę.

... ale...

Po latach wróciłem do pozycji, tym razem w formie audiobooka i czuję, że muszę trochę przeprosić się z autorem.

Złość po irytującym wątku Wolnej Floty już opadła, poirytowanie postacią Inarosa jakoś przygasło, a to fantazy które zastąpił science chyba mniej razi na tle alternatyw od innych twórców.

Gdy podszedłem do Gniewu Tiamat bez tych wcześniejszych emocji wyłoniła się książka, która od początku trzymała w napięciu. Pełna bezsilności, nierównej rewolucyjnej walki, spisków i desperackich prób wpływania na innych mając do dyspozycji wyłącznie ucho wielkich i nic do stracenia.

Także po drugim razie powiem tak - akcja jest wartka, pełna świetnych walk kosmicznych, trzymająca w napięciu od początku do końca, z ciekawymi postaciami, poświęceniami, polityką autokratów i upadkami imperiów... W sumie najnudniejsze były wątki Teresy, które jednak obroniły się pod koniec książki w jej decyzjach. Stąd moja ocena 7/10 a ja z nowym nastawieniem zabieram się po latach za Upadek Lewiatana i opowiadania :)

Gruba ryba

w Książki

16piorunów

1161 + 1 = 1162

Tytuł: Star Trek. Konflikt Q

Autor: Scott Tipton
Tłumacz: Marek Starosta

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Egmont Polska

Format: książka papierowa

ISBN: 9788328160507

Liczba stron: 157

Ocena: 4/10

Ten i inne komiksy kupiłem pod wpływem fascynacji startrekowymi serialami. Pomyślałem, że spotkanie załóg z czterech serii jest świetnym pomysłem, nawet jeśli stało się to z powodu Q. Nie przepadam za tą postacią i uważam ją za męczącą, co na pewno było zamiarem scenarzystów. Podobnie zresztą uważają kapitanowie Gwiezdnej Floty, którzy mieli z nim do czynienia.

No i to spotkanie załóg zostało kiepsko wykorzystane. Załogantów jest na tyle dużo, że trudno było wykorzystać ich wszystkich już w czterdziestominutowym odcinku serialu (przez co niektóre postacie w ogóle się wtedy nie pokazywały), a co dopiero dać im odpowiednio dużo przestrzeni, by wszyscy mogli się zaprezentować na kartach komiksu. Ponadto przez decyzję fabularną, by kapitanowie rywalizowali ze sobą w turnieju zorganizowanym przez Q, nie mają zbyt dużo okazji do interakcji ze sobą. Szkoda, że nie spotkali się w innych okolicznościach, żeby mogli w spokoju porozmawiać ze sobą i powymieniać się doświadczeniami.

Co prawda były momenty, które mi się bardzo podobały, jak różnice technologiczne, do których musiała się dostosować załoga pierwszego Enterprise'a czy Worf, który zobaczył Dax, od dawna nieżyjącej w jego linii czasowej. Niestety, było tego zbyt mało.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

34piorunów

1159 + 1 = 1160

Tytuł: Jądro ciemności

Autor: Joseph Conrad

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Vesper

Format: książka papierowa

Liczba stron: 172

Ocena: 8/10

Mroczna i refleksyjna opowieść.

Dziś brak kreatywności na lepszy opis, ale bardzo polecam, nie zawiedziecie się.

Mocarz3piorunów

Czyta się jak na coś tak cienkiego bardzo trudno. Tematyka niełatwa, ale i styl Conrada nie pomaga. Ale tak, zapada w pamięć, to jedna z tych książek, które wchłaniają się po lekturze.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

23piorunów

1158 + 1 = 1159

Tytuł: Slaves to Darkness

Autor: John French

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10

“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”

LI część cyklu Herezja Horusa

Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>

“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.

Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.

Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.

Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.

Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.

Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.

W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.

GURU2piorunów

Smerfy juz jada wszystkich rozjebac, wysmiewani a tak samo jak tysiace lat pozniej z indomitud crusade, kiedy wszystko sie rozpada, nadzieja znika pod oceanem ciemnosci, to synowie macragge sa kregloslupem imperium.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

19piorunów

1157 + 1 = 1158

Tytuł: Sto milionów dolarów

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10

Książki z Reacherem dzielę na 3 kategorie (na ten moment):

1. Reacher sam pośrodku niczego - zawyczaj wysiada na przystanku, a lokalsi od razu go nie lubią, bo mają coś za uszami, a on jest wścibski

2. Reacher z zespołem - więcej akcji, więcej strategii, konflikt z organizacjami rządowymi/przestępczymi i trochę historii innych bohaterów ze 110 pulku lub innych

3. Reacher na pełnej k⁎⁎⁎ie - helikoptery, samoloty, narkotyki, przemytnicy, międzynarodowy konfilkt/zagrożenie, miliony na stole

21 tom przygód Jacka Reachera to zdecydowanie 3 kategoria. Child ponownie zabiera nas w trochę bardziej międzynarodowe rejony. Amerykański wywiad przechwytuje informację o tajemniczej transakcji wartej 100 milionów dolarów. Problem w tym, że nie wiadomo, co właściwie jest przedmiotem sprzedaży ani kto chce to kupić. Wiedzą tylko kto sprzedaje. Cena sugeruje jednak, że sprawa może być naprawdę poważna i wagi państwowej, bo sprzedawcą jest były wojskowy. Do akcji wkracza więc Reacher oraz reprezentanci 3 literowych służb, a śledztwo prowadzi między innymi do Niemiec.

Sam pomysł z pytaniem „co może być warte 100 milionów dolarów?” jest całkiem dobry i przez sporą część książki skutecznie napędza fabułę. Niestety ponownie dostajemy Reachera bardziej jako agenta wykonującego międzynarodową misję niż samotnego włóczęgę, który przypadkiem trafia do małego miasteczka i odkrywa jego mroczne tajemnice.

A ja zdecydowanie wolę tę wersję Reachera z 1 kategorii. 2 wersja też spisuje się nieźle, ale wersja 3 to już nie moja bajka i tego typu fabuły szukam u boku innego Jacka - Ryana.

Oczywiście nadal mamy wszystkie charakterystyczne elementy serii: analizowanie przeciwników, bójki, wojskową przeszłość Reachera i jego niezwykłą zdolność do znalezienia się dokładnie tam, gdzie za chwilę wydarzy się coś złego. Tyle że po 21 tomach sam schemat już nie wystarcza, jeśli historia nie wyróżnia się czymś więcej.

"100 milionów dolarów" nie jest złym Reacherem, ale jest jednym z tych gorszych tomów, które prawdopodobnie szybko znikną mi z pamięci. Czytało się sprawnie, dostałem swoją kolejną porcję przygód ulubionego włóczęgi, ale zabrakło mi lokalnego klimatu i bardziej osobistej historii.

Reacher nadal pozostaje dla mnie literacką gwarancją dobrej rozrywki, ale z 21 tomem bawiłem się mniej udanie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 157/128

Gruba ryba1piorunów

Dodałem pierwszy tom na obszerną listę do sprawdzenia, bo widzę że siedzi seria

Lider1piorunów

@saradonin_redux "Poziom śmierci" był średni (6/10), ale jest świetnym reprezentantem tego czym seria o Reacherze jest. Książka z tej 1 kategorii - Reacher sam pośrodku niczego. Plusem jest też to, że ma ekranizację, więc będziesz mógł porównać po przeczytaniu :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Książki

18piorunów

1156 + 1 = 1157

Tytuł: Korespondentka

Autor: Virginia Evans

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10

Mam pewnoą słabość do książek, które próbują opowiedzieć historię w trochę inny sposób. "Korespondentka" Virginii Evans robi to właściwie od pierwszej do ostatniej strony, bo zamiast klasycznej narracji dostajemy zbiór listów, wiadomości i korespondencji, które czasami są ze sobą mocno powiązane, czasami tylko delikatnie się zazębiają, a innym razem wydają się zupełnie osobnymi historiami. I ku mojemu zaskoczeniu - bardzo mi się to spodobało.

W centrum tej korespondencyjnej układanki znajduje się Sybil Van Antwerp, kobieta po siedemdziesiątce, której życie poznajemy nie poprzez klasyczną opowieść, ale właśnie dzięki temu, co pisze do innych i co inni piszą do niej. Koresponduje z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, ale również z ludźmi, których właściwie nie zna osobiście. Są wśród nich pisarze, których książki wywarły na niej wystarczająco duże wrażenie, żeby postanowiła do nich napisać. Są to również pracownicy instytucji, z którymi załatwia sprawy, czy portali, na których Sybil posiada konta.

Początkowo można mieć wrażenie, że podglądamy po prostu cudzą skrzynkę pocztową. Jeden list, drugi, odpowiedź, później nagle przeskakujemy do zupełnie innego adresata. Powoli jednak z tych pojedynczych elementów zaczyna wyłaniać się człowiek. I chyba właśnie to najbardziej podobało mi się w tej książce.

Nie dostajemy biografii Sybil. Sami musimy ją sobie zbudować.

Z kolejnych listów wyciągamy informacje o jej przeszłości, rodzinie, małżeństwie, dzieciach, relacjach z innymi ludźmi, ale również o jej charakterze. Czasami więcej mówi sposób, w jaki do kogoś pisze, niż sama treść wiadomości. Innym razem znaczenie ma to, czego w liście zabrakło. Z czasem zaczynamy również dostrzegać wydarzenia z przeszłości, które wywarły na Sybil ogromny wpływ i których konsekwencje nadal są obecne w jej życiu.

Bardzo lubię takie literackie układanki. Autorka nie mówi: „Sybil jest taka i taka”. Zamiast tego daje mi kilkadziesiąt czy kilkaset elementów i pozwala samemu dojść do tego, kim właściwie ta kobieta jest. A ponieważ różni ludzie znają różne jej wersje, z różnych okresów czasu i z róznym stanem zdrowia (choć bardziej powinienem powiedzieć - pogłębiającej się niepełnosprawności), obraz nigdy nie jest całkowicie jednoznaczny.

Świetnie działa też pozorna przypadkowość korespondencji. Nie każdy list musi prowadzić fabułę do przodu. Nie każda osoba musi okazać się kluczowa dla wielkiego finału. Niektóre wiadomości są zabawne, inne smutne, jeszcze inne właściwie zupełnie zwyczajne. Jedne Sybil pisze na chłodno, inne pod wpływem dużych emocji. Tyle że dokładnie tak wygląda jej życie. Nie każda rozmowa, którą prowadzi, okazuje się po latach istotna.

A mimo tego gdzieś pod powierzchnią tych wszystkich listów znajduje się większa historia. Stopniowo zaczynamy rozumieć, dlaczego Sybil jest właśnie taka, dlaczego niektóre relacje wyglądają tak, a nie inaczej i dlaczego pewne tematy wracają w jej korespondencji jak bumerang. Forma, która początkowo wydaje się tylko ciekawym eksperymentem, okazuje się bardzo dobrze dopasowana do opowiadanej historii.

Jest w tym również coś trochę nostalgicznego. List wymaga czasu. Trzeba usiąść, zastanowić się, co właściwie chcemy powiedzieć, napisać to, może przekreślić akapit czy dwa, zaczać list od nowa na nowej kartce, przepisać na czysto, wysłać, a później czekać na odpowiedź. W świecie komunikatorów i odpowiedzi wysyłanych po kilku sekundach takie podejście do rozmowy wydaje się niemal czymś z innej epoki. A Sybil prowadzi tę formę konwersacji od dekad, sama przyznaje, że zaczęła już jako dziecko, a przypomnę, że gdy ją poznajemy, ma ponad 70 lat.

"Korespondentka" nie jest książką pełną wielkich wydarzeń czy dramatycznych zwrotów akcji. Jej największą siłą jest powolne odkrywanie człowieka poprzez jego relacje z innymi ludźmi. Z luźnych, czasami powiązanych, a czasami zupełnie niezależnych listów, Virginia Evans składa pełny obraz życia jednej kobiety.

I chyba właśnie za tę formę polubiłem tę książkę najbardziej. Zaczynałem od czytania cudzej korespondencji, a kończyłem z poczuciem, że naprawdę poznałem osobę, która ją wymieniała.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 156/128

GURU1piorunów

To polecam Dom z lisci, ale tam
Juz nie jest « troche » inaczej tylko jak to masial wojek Karol « w c⁎⁎j » inaczej

Pokaż więcej komentarzy (4)