ShivaaFanatyk
33piorunów583 + 1 = 584
Tytuł: Wymarzony dom Ani
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Format: książka papierowa
Liczba stron: 248
Ocena: 6/10

Fuj, brzydka okładka
ShivaaFanatyk
33piorunów583 + 1 = 584
Tytuł: Wymarzony dom Ani
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Format: książka papierowa
Liczba stron: 248
Ocena: 6/10

Fuj, brzydka okładka
TyGrySSekFanatyk
30piorunów582 + 1 = 583
Tytuł: Cudowna wyspa
Autor: Juliusz Verne
Kategoria: powieść przygodowa
Format: e-book
Ocena: 7/10
Póki co najsłabsza od Verne jaką czytałem - dałbym odrobinę wiekszą ocenę jakby była bardziej współczesnym językiem pisana- łatwiej by się czytało. Być może dlatego że mam wydanie z 1895 Przekład: Michalina Daniszewska xD
Jeszcze przyczepiłbym się do tego że odwiedzając poszczególne wyspy nic ciekawego się nie działo nie licząc ostatnich wydarzeń. Końcówka była do przewidzenia - zbyt piękna utopia to była

JapyczStasiekGruba ryba
20piorunów581 + 1 = 582
Tytuł: Gołoborze
Autor: Maciej Siembieda
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak Literanova
Format: audiobook
Ocena: 7/10
Historia spirali zemsty i nienawiści między dwiema rodzinami z małej, świętokrzyskiej wsi, która przenosi się z pokolenia na pokolenie, zbierając krwawe żniwo, podczas gdy w tle toczy się historia - od zaborów, poprzez wojny i komunizm, aż po jego upadek.
Mimo rozmachu czasowego jest to dość prosta fabuła, a szkoda. Być może gdyby tło historyczne było przedstawione głębiej, a postacie bardziej rozbudowane, byłoby z tego coś więcej niż tylko powieść rozrywkowa.

znowu rozjechany wpis
@TyGrySSek jakaś aktualizacja na bookmeter.xyz była i tak się skopiowało, że tylko w apce dobrze wygląda :/
crs333Osobistość
24piorunów580 + 1 = 581
Tytuł: Zimny chirurg
Autor: Max Czornyj
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Filia
Format: audiobook/synchrobook
ISBN: 9788384027394
Liczba stron: 336
Ocena: 6/10
Książka napisana w formie pamiętnika/biografii gdzie cytowane są również protokoły przesłuchań, ponieważ główny „bohater” istniał naprawdę i robił naprawdę okrutne rzeczy. I taka jest ta książka miejscami brutalna, a czasem wręcz obrzydliwa. Jak to Czornyj.
Licznik prywatny: 17/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

crs333Osobistość
24piorunów579 + 1 = 580
Tytuł: Zatracenie
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Wydawnictwo Mięta
Format: audiobook/synchrobook
ISBN: 9788368608120
Liczba stron: 416
Ocena: 6/10
Druga część nowej serii, lepsza od pierwszej, przynajmniej coś się działo, no jednak nadal nie jest to szeptucha. Taka dziwna mieszanka Bieszczad i japońskich demonów, no ale najgorzej nie było.
Licznik prywatny: 16/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

WujekAlienLider
19piorunówCzy kojarzycie może co się stało z postami #bookmeter sprzed 10 stycznia?
Na stronie pierwszy wpis to recenzja @Hilalum książki "Zatruty Kielich" z 10 stycznia 00:18. Nic wcześniej nie ma.
Tak mi się wydawało, że spierdzieliło mi kilka książek, bo wczoraj stuknęło mi 68 książek na Goodreads, przy 2 polskich książkach, których GR nie ma, więc 70, a tu w liczniku mam 64 ¯\\(ツ)/¯
#ksiazki

Komentarz usunięty przez moderatora
@Vampiress już chyba jest git 😎
WujekAlienLider
24piorunów578 + 1 = 579
Tytuł: Wojna
Autor: Michael McDowell
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Albatros
Format: audiobook
Liczba stron: 272
Ocena: 6/10
Czwarty tom sagi Blackwater przenosi nas do kolejnego etapu historii rodziny Caskeyów - momentu, w którym wcześniejsze konflikty zaczynają wygasać, a miasto Perdido powoli się zmienia za sprawą II Wojny Światowej. Pojawia się nowe pokolenie, nowe postacie i nowe napięcia, częściowo związane z wydarzeniami w Europie i napływem "świeżej krwi" do miasteczka. To książka bardziej rozciągnięta w czasie, trochę przejściowa, która prawdopodobnie ma przygotować grunt pod to, co wydarzy się dalej. I niestety to właśnie czuć najmocniej - że to tom pomiędzy.
Po bardzo udanym "Domu", gdzie w końcu dostaliśmy konkretną grozę i rozwinięcie nadprzyrodzonych wątków, "Wojna" wyraźnie zwalnia. Horror praktycznie schodzi na dalszy plan, a historia wraca bardziej w stronę sagi rodzinnej. Oczywiście nadal pojawiają się elementy niepokoju i pojedyncze sceny sugerujące coś więcej (właściwie tylko 1 porządna scena rodem z horroru i nie dotyczy Elinor), ale jest ich zdecydowanie mniej i nie mają już takiej siły jak wcześniej.
Największą wartością książki jest rozwijanie świata i postaci. Widzimy nowe pokolenie Caskeyów, ich relacje, ambicje i konflikty. To też moment, w którym udaje się rozwikłać kolejną rodzinną zagadkę i lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące tym światem. Problem w tym, że odbywa się to kosztem tempa i emocji - zamiast napięcia dostajemy raczej spokojne, mocno obyczajowe "układanie pionków na planszy".
To właśnie sprawia, że jak do tej pory jest to najsłabszy tom serii. Nadal czyta się go dobrze - McDowell ma bardzo lekki styl i potrafi prowadzić narrację tak, że strony same sie przewracają (rozdziały audiobooka przewijają) - ale trudno pozbyć się wrażenia, że to bardziej przygotowanie pod kolejne części niż pełnoprawna, samodzielnie mocna historia.
Najsłabszy jak dotąd tom sagi - ważny dla całości, ale wyraźnie ustępujący poprzednikom pod względem emocji i grozy. Dalej uważam, że ta saga powinna być wydana 1-tomowo, tak jak w USA, gdzie ten tom ma 800 stron.
Ostatnia ksiązka przeczytana w marcu ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
Osobisty licznik: 64/128 - połowa celu na 2026

WujekAlienLider
56piorunów577 + 1 = 578
Tytuł: Projekt Hail Mary
Autor: Andy Weir
Kategoria: science fiction
Wydawnictwo: Muza
Format: e-book
ISBN: 9788328728905
Liczba stron: 512
Ocena: 8/10
To jedna z tych książek, które od pierwszych stron trafiają dokładnie w mój spierdzielony gust czytelniczy. Mamy samotnego bohatera, ogrom kosmosu i misję, od której zależy przetrwanie całej ludzkości i to działa praktycznie bezbłędnie. Ryland Grace budzi się na statku kosmicznym, nic nie pamięta, nie wie kim jest i dlaczego się tu znalazł i co robią zwłoki leżące niedaleko niego. Z czasem odkrywa, że jest jedyną nadzieją Ziemi w walce z zagrożeniem, które może doprowadzić do jej zagłady. My towarzyszymy my w tym odkrywaniu siebie i poznajemy historię z dwóch linii czasowych: tu i teraz oraz z odległych o 20+ lat wstecz przygotowań do misji na Ziemii.
To, co najbardziej mi się podobało, to właśnie ten rdzeń historii. Samotny astronauta mierzący się z problemami, które trzeba rozwiązać tu i teraz, często metodą prób i błędów - to jest dokładnie ten rodzaj sci-fi, który lubię najbardziej. Może jest w tym pewna dziecięca naiwność, bo wiele rzeczy sprowadza się do "rozwiążmy to nauką i sprytem", ale dla mnie to działało świetnie. Weir ma talent do pokazywania nauki w przystępny sposób - łączy dość zaawansowane koncepcje z lekkim humorem i dynamiczną narracją.
Książka bardzo przypomina Marsjanina, ale w większej skali. Tu nie chodzi tylko o przetrwanie jednostki, ale o uratowanie całej planety. Jednocześnie nadal czuć ten charakterystyczny styl autora: dużo logiki, kombinowania, eksperymentów i rozkładania problemów na czynniki pierwsze. Dla wielu czytelników to ogromna zaleta - dla innych może być momentami zbyt technicznie i nudno. Dostajemy tu też kosmitę, a kontakt z nim jest jednym z lepiej napisanych w książkach, które czytałem.
Nie wszystko jednak działa idealnie. Widać pewną schematyczność i momentami uproszczenia fabularne - część problemów rozwiązuje się trochę zbyt łatwo. Styl Weira bywa nierówny - świetny w pomysłach i scenach, ale mniej przekonujący w budowaniu głębszych postaci czy bardziej złożonych emocji.
Mimo to Projekt Hail Mary wciąga. To książka, którą czyta się dla przygody, dla pomysłu i dla tej specyficznej mieszanki nauki i survivalu w kosmosie. Dla mnie to świetne sci-fi o samotności, odpowiedzialności i ratowaniu świata - może trochę naiwne, ale właśnie dlatego tak dobrze się je czyta. Pozwoliło mi wrócić do dziecinnej naiwności, że każdy może być bohaterem.
Przedostatnia książka przeczytana w marcu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@WujekAlien ze wszystkim w tej recenzji się zgadzam xD
Płytkość bohaterów trochę naprawili w filmie według mnie no i to co mi się osobiscie podobało to jak samotny bohater poznaje nowego kolegę i go nie napierdala na dzień dobry jak w innych tytułach scifi gdzie takie spotkania się dzieją xD
@entropy_ Sama warstwa próby zrozumienia "ciepłego" kolegi z kosmosu była super. Właściwie nie wiem, jak lepiej dało się to rozegrać. Pomysł z tym, żeby wyjaśniali sobie podstawy funkcjonowania w dwóch różnych światach i trochę otwierali na siebie swoje strefy komfortu, był świetny.
@WujekAlien no świetnie wyszło jak się poznawali a potem razem pracowali.
I nie przychodzi mi do głowy druga taka pozycja, gdzie w sytuacji jak się pierwszy raz spotykają nie zaczynają do siebie strzelać i rzucać jakimiś rakietami xD
No i super fajnie się skończyło, bardzo mi się podobało co główny bohater zrobił na samym końcu
@entropy_ teraz czas zobaczyć, jak wszystkie te motywy wyszły w filmie :smiley: bo ekranizacja jeszcze przede mną
@WujekAlien byłem w zeszłym tygodniu w kinie i fajnie wyszło według mnie.
@entropy_ Dzięki, to mam motywację, żeby się wybrać :)
@WujekAlien też polecam, bawiłam się świetnie plus historia robi ciepło na serduszku. 🥰
@WujekAlien Po opisie mam wrażenie że to jest pierwowzór Space Mana z Adamem Sandlerem. Jeśli tak to polecam film, bo mimo że akcji tam może nie ma za wiele to jednak oglądało mi się go przednio.
@hellgihad nie oglądałem, muszę nadrobić, dzięki za polecenie :)
DziwenGURU
46piorunów576 + 1 = 577
*
Tytuł: Rozpad umysłu. Biografia schizofrenii
Autor: Jeffrey Alan Lieberman
Kategoria: popularnonaukowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
Format: audiobook
Długość: 20h
Ocena: 8/10
*
Rozpad umysłu to jedna z tych książek, które otwierają oczy. O schizofrenii słyszał pewnie każdy, ale czy faktycznie rozumiemy, czym ona jest? Czy potrafimy wyjść poza stereotyp? Czy wiemy, jak wygląda życie z tą chorobą i co realnie można zrobić, żeby pomóc? Tu dostajemy wszystko, co warto wiedzieć.
Kompletnie nie spodziewałem się aż tak dobrego tytułu. Całkiem niedawno skończyłem „Czarną owcę medycyny” i tam wszystko było raczej powierzchowne - dobrze opisane, dobry wstęp do psychiatrii, ale brakowało pogłębienia. Tutaj początek trochę przypomina tamtą książkę - dostajemy historię egzorcyzmów, rys historyczny od starożytnej Grecji, przegląd dawnych metod leczenia i znanych postaci, których zachowanie można by dziś interpretować przez pryzmat schizofrenii. No i dość gruba powtórka z "Czarnej owcy", tylko podana z troszkę innej perspektywy. Miejscami serio myślałem, że mam odpaloną poprzednią książkę.
Ale potem zaczyna się właściwa część - i to ona robi całą robotę. Jeffrey A. Lieberman przechodzi od historii do konkretu: pokazuje, czym schizofrenia jest jako choroba, jak ją rozumiemy dzisiaj i jak bardzo to rozumienie zmieniało się na przestrzeni lat. Dużo miejsca poświęca temu, jak powstawały kolejne leki przeciwpsychotyczne - od tych pierwszych, dość prymitywnych i obciążających pacjentów skutkami ubocznymi, po nowocześniejsze terapie. Bardzo dobrze widać, że to nie jest zamknięty temat, tylko coś, co nadal się rozwija i wciąż ma potencjał do dalszych usprawnień. Może nawet prewencji.
Szczególnie mocne jest to, jak książka pokazuje ludzi - nie tylko chorobę. Historie pacjentów są tu kluczowe: jedni nigdy nie dostali pomocy, inni trafili na system, który ich zawiódł, a jeszcze inni - przy odpowiednim leczeniu i wsparciu - potrafili wrócić do całkiem normalnego życia.
Dużym plusem jest też to, że autor nie unika trudnych tematów. Historia psychiatrii, szczególnie w kontekście schizofrenii, to nie tylko rozwój nauki, ale też ogrom błędów, nadużyć i zwykłego okrucieństwa - od zamykania ludzi w instytucjach bez realnej pomocy, po eksperymenty i terapie, które dziś trudno sobie wyobrazić. Nie wspominając o rasizmie. To wszystko tu jest i nie jest wybielane.
Jednocześnie książka mocno osadzona jest w realiach amerykańskich. System „opieki zdrowotnej” w USA, problemy z dostępem do leczenia, kwestie bezdomności czy funkcjonowania osób chorych w społeczeństwie - to wszystko jest bardzo konkretne, ale też momentami trudne do przełożenia na europejskie realia. Nie wiem, czy to wada, bo to naturalna perspektywa autora, ale chwilami brakowało mi szerszego, bardziej międzynarodowego spojrzenia. Ono tu jest, ale ograniczone.
Nie będę ukrywał - zdarzały się momenty frustracji. Niektóre dygresje wydawały mi się zbędne i wybijały z rytmu. Ale kiedy książka wraca na właściwe tory, bardzo szybko to rekompensuje. Zwłaszcza wtedy, gdy skupia się na konkretnych przypadkach i pokazuje, jak cienka bywa granica między funkcjonowaniem a całkowitym rozpadem życia.
Po ukończeniu trudno też nie zacząć myśleć o własnych doświadczeniach. W moim przypadku wróciły wspomnienia osoby, którą znałem - kogoś, kto pasował do wielu opisów z tej książki, ale jednocześnie ukrywał ważne rzeczy przed psychiatrą z obawy przed etykietką „wariata”. Po 20 latach bez kontaktu, mogę tylko mieć nadzieję, że o ile to była schizofrenia, ta osoba znalazła sposób, by się otworzyć.
*
Rozpad umysłu to nie jest książka idealna, ale jest bardzo potrzebna. Nie umiem jej bardziej polecić. Dostaje DZIWEŃSKI ZNAK JAKOŚCI :owl: . Warto.
*

@Dziwen sam mam schizofrenię, to muszę przeczytać
WrzooMistrz
32piorunów575 + 1 = 576
Tytuł: Dewajtis
Autor: Maria Rodziewiczówna
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wolne Lektury
Format: e-book
Liczba stron: 336
Ocena: 7/10
Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4872428/dewajtis
Klasyki literatury polskiej ciąg dalszy. Tym razem udajemy się z Marią Rodziewiczówną na Żmudź, czyli północno-zachodnią część obecnej Litwy.
Marek Czertwan jest pracowitym mężczyzną, który po śmierci ojca musi zająć się Poświciem — ziemią należącą prawnie do Orwidów, zaginionych przyjaciół jego ojca. Ojciec przysiągł im, że zapiekuje się ich włościami i nie doprowadzi do ruiny, a na łożu śmierci przekazał to zobowiązanie najstarszemu synowi.
Zobowiązanie to jest kulą u nogi, która nie pozwala Markowi realizować swoich pragnień i skupić się na swojej ziemi. Niemniej, zaciska zęby i w milczeniu godzi się na ten los... Do momentu, aż odnajduje się dziedziczka majątku.
Początki z tą książką były trudne — częściowo nie rozumiałam, co się dzieje w chwili, gdy ojciec Marka przekazywał swój testament, jednak z czasem fabuła stawała się coraz jaśniejsza.
Jest to powieść pozytywistyczna, mamy więc pochwałę pokory i pracy. Ale nie wieje nudą: nie brakuje barwnych postaci drugoplanowych i litewskich legend, które dodają kolorytu.
Dowiedziałam się przypadkowo, że powstała niedawno ekranizacja tej powieści — ciekawe, czy warta uwagi, bo książka jest naprawdę dobra.
Prywatny licznik: 18/52
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto #czytelniczebingo

Komentarz usunięty przez moderatora
@Vampiress dzięki za wyjaśnienie - ta kwestia własności Poświcia mi totalnie umknęła 🥲
Nawet nie wiesz, jak śmiechłam z tego żyda, który stał się Ruskiem xD ech, niby człowiek wiedział, jak to z tą ekranizacją będzie, a jednak się łudził…
Komentarz usunięty przez moderatora
TrypsynaGURU
26piorunów574 + 1 = 575
Tytuł: Dziki, mroczny brzeg
Autor: Charlotte McConaghy
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Filia literacka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788384028193
Liczba stron: 336
Ocena: 5/10
Prywatny licznik: 10/30
Jest sobie mała, malownicza wyspa pomiędzy Australią a Antarktydą. Znajdują się na niej grupy badawcze oraz skrytka/bank na tysiące nasion roślin, w razie jakiejś katastrofy i gdyby trzeba było odbudować na nowo florę na naszej planecie. Niestety poziom wody podnosi się, wyspa powoli zaczyna zanikać. Pozostaje na niej tylko dozorca i jego rodzina, która oczekuje na statek, który ma ich ostatecznie zabrać z wyspy za kilka tygodni i pozostawić ją do zatonięcia.
Wtem, ocean wyrzuca na brzeg kobietę. Zarówno kobieta, jak i dozorca z rodziną skrywają przed sobą tajemnice.
No i powiem tak, zamysł podobał mi się. Sporo pobocznych wątków o ekologii. Przyjemny język, szybko mi się czytało. Jakieś małe zainteresowanie w związku z tajemnicami było. Koniec z plusów.
Przedstawienie postaci nie przemawiało do mnie. Nie czułam ich emocji. Po prostu takie meh.
Przeczytałam i po prostu jest ok.

ShivaaFanatyk
34piorunów573 + 1 = 574
Tytuł: Ania z Szumiących Topoli
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Format: książka papierowa
Liczba stron: 226
Ocena: 7/10
Kolejne 3 lata życia Ani, tym razem pracującej jako dyrektorka szkoły w Sumnerside.
Książka pisana w dużej części w formie listów do Gilberta, opisujących jej przygody i przemyślenia.
Wprowadzono tu wielu nowych bohaterów i fabuła skupia się głównie na ich perypetiach.
Mój odbiór tej części jest bardzo pozytywny, śmiałam się sporo, bo komicznych sytuacji nie brakowało, dużo ciepła dały pozytywne przemiany kolejnych bohaterów, a ci których zmienić się nie dało, przynajmniej dali się polubić 😊
Moim ulubionym bohaterem został kot Marcin i chyba mam już imię dla mojego kolejnego kota xD

@Shivaa jestem chłopem a chyba ze cztery części przeczytałem :grinning:
@WatluszPierwszy są lepsze i słabsze części ale ogółem bardzo fajnie się to czyta 😉
l__pGruba ryba
20piorunów572 + 1 = 573
Tytuł: Nic mnie nie złamie. Zapanuj nad swoim umysłem i pokonaj przeciwności losu
Autor: David Goggins
Kategoria: memoir
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: książka papierowa
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Prywatny licznik: 16/48
Kto choć trochę łyknął motywacyjnego gówna z youtuba, ten na pewno słyszał o Gogginsie - byłym Navy Sealsie, który lubuje się w ultra (maratonach, triathlonach, etc.). Opisuje on swoje życie, od dzieciństwa, po dostanie się do jednostek specjalnych, pierwsze biegi ultra, aż do łamanie rekordu w podciąganiu się w 24h.
Ogólnie jest to książka motywacyjna, w której Goggins prezentuje swoje techniki - głównie "zesraj się, a nie daj się", jednak jest to zbyt duże uproszczenie. Proponuje on, m.in.:
- abyśmy zmierzyli się z swoimi ograniczeniami (historia z dzieciństwa, etc.),
- nie okłamywali się,
- wychodzili poza swoją strefę komfortu,
- wizualizowali sukces i drogę, która do niego doprowadza,
- stworzyli "słój z ciasteczkami", tj. wcześniejsze sukcesy, do których możemy wrócić w gorszych okresach.
Warta przeczytania :smiley:
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

l__pGruba ryba
24piorunów571 + 1 = 572
Tytuł: Ja, robot
Autor: Isaac Asimov
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Rebis
Format: e-book
Liczba stron: 240
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 15/48
Zbiór opowiadań, połączonych ze sobą wspólnymi bohaterami, w których dr Susan Calvin opowiada historię robotyki. Wszystkie opowieści oscylują wokół Trzech Praw Robotyki i problemów jakie one mogą generować.
Wciągająca, dobrze napisana i bardzo przyjemna lektura!
#czytelniczebingo 12/25 - SF, w którym technologia jest moralnym problemem
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@l__p kurczę, nie mogę się tego doczekać, chyba wszystkie te Asimovy w twardych okładkach łyknę w przyszłym roku.
l__pGruba ryba
21piorunów570 + 1 = 571
Tytuł: Lew, czarownica i stara szafa
Autor: C. S. Lewis
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Media Rodzina
Format: e-book
Liczba stron: 184
Ocena: 5/10
Prywatny licznik: 14/48
Od dawien dawna chciałem przeczytać tę książkę - klasyczek fantasy. No i powiem wam, że gdyby młodemu się nie podobało, to zmarnowałbym czas xD Średnio mi się podobało, bo była to zbyt banalna opowieść jak dla mnie. Motywy chrześcijańskie zostawiały nieprzyjemny posmak na języku, jednak spodziewałem się, że będą bardziej nachalne.
#czytelniczebingo 11/25 - Klasyk fantasy, którego nie przeczytałeś/aś
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

@l__p To jest generalnie dla dzieciaków. Moi obaj, 11 i 7 lat się wkręcili. Jest całkiem zgrabnie napisane. Dla mnie spoko.
@WatluszPierwszy młodemu (lvl 10) też się podobało :grinning:
l__pGruba ryba
18piorunów569 + 1 = 570
Tytuł: Żmija
Autor: Andrzej Sapkowski
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: superNOWA
Format: e-book
Liczba stron: 250
Ocena: 6/10
Prywatny licznik: 13/48
Trzeba nadrabiać wrzucanie książek z marca, bo się kilka zebrało :smiley:
To nie jest taka zła książka. Czytało mi się przyjemnie. Jednak jak na Sapkowskiego, to nie są to jego wyżyny. Miałem wrażenie, że miał on pomysł na dłuższe opowiadanie, a postanowiono z tego zrobić powieść.
#czytelniczebingo 10/25 - Powrót do autora, którego już lubisz
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Komentarz usunięty przez moderatora
@Vampiress oj nie zgodzę się. Sapek ma warsztat - tutaj wątki fantastyczno/historyczne zostały po prostu potraktowane po macoszemu. Wydaje mi się, że gdyby je bardziej rozbudował, to mielibyśmy lepszą książkę :smiley:
Komentarz usunięty przez moderatora
@Vampiress przecież opowiadania osadzone w współczesnym świecie z “Coś się kończy, coś się zaczyna” są zajebiste.
Komentarz usunięty przez moderatora
@l__p Geralt w szóstej powietrznodesantowej. Sapek, musisz!
MaciekGruba ryba
18piorunów568 + 1 = 569
Tytuł: Święty Wrocław
Autor: Łukasz Orbitowski
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Świat Książki
Format: audiobook
ISBN: 978-83-8139-609-7
Liczba stron: 286
Ocena: 2/10
Moje drugie podejście do tej książki. Pierwszy raz dotarłem do 1/3, teraz udało się do połowy.
Książka, która wywołała u mnie poczucie, że już chyba nie umiem czytać. 286 stron, wrocławska tematyka, klimat późnych lat 2000. Osadzenie akcji wydawało się perfekcyjne, a tymczasem musiałem się zmuszać żeby to czytać.
Pomysł jest fajny, i w sumie za niego te "2". Pewnego dnia na jednym z wrocławskich blokowisk mieszkańcy odkrywają coś na ścianach. Nikt nie wie co to, ale przyciąga do siebie i pochłania. Pochłania ludzi, pochłania budynek, całą okolicę. Psy uciekają, koty umierają. W końcu materia zaczyna mieć swoich wyznawców i zaczyna być nazywana Świętym Wrocławiem, a wokół osiedla gromadzą się tłumy wiernych. Całe miasto powoli pogrąża się w atmosferze chaosu, oczekiwania, niepokoju. W tym wszystkim obserwujemy, z pozoru prozaiczną historię rodzącego się związku studenta historii i uczennicy liceum, która pewnego dnia zostaje przez koleżanki zaciągnięta do Świętego Wrocławia, a jej chłopak próbuje ją stamtąd wyciągnąć.
Nie pamiętam imion bohaterów. W tej książce jest tylu bohaterów i w sumie nie wiadomo, kto jest pierwszo-, kto drugo-, kto trzecioplanowy, że nie kojarzę kompletnie jak mieli na imię. Spodziewam się, że w dalszej części książki ich losy się jakoś splatają, albo wywierają na siebie jakiś znaczący wpływ, ale już nigdy się tego nie dowiem. Książka jest okropnie przeciągnięta. Poprzednim razem przestałem czytać, bo nie mogłem się doczekać jakiegoś rozwinięcia akcji. 30% za pasem, a tu nadal wstęp. Teraz dotrwałem do połowy i chyba zaczęło się rozwinięcie, ale ono się znów ciągnie tak długo i ma tyle dziwnych zwrotów akcji, że odpuściłem. Według mnie ta powieść lepiej sprawdziłaby się jako zbiór opowiadań - każde z bohaterów to nowe opowiadanie osadzone w ich kontekście, zamiast ich historii rozpostartych na 300 stronach, co 5 rozdziałów każda. Także pomysł fajny, ale narracja katastrofalna.
saradonin_reduxGruba ryba
31piorunów567 + 1 = 568
Tytuł: Paradyzja
Autor: Janusz A. Zajdel
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Aleksandria
Format: audiobook
Ocena: 9/10
Czas trwania: 5h 18m
Czytali: Mirosław Neinert, Jędrzej Hycnar, Przemysław Bawół, Paulina Holtz, Filip Kosior, Janusz Zadura, Jarosław Łukomski
“Nowy, równie wspaniały, ale o ileż tańszy świat”
Literat z Ziemi przybywa z wizytą na planetę Paradyzja - jedyną w swoim rodzaju sztuczną planetoidę orbitującą wokół większej planety Tartar - obfitującej w zasoby naturalne lecz niegościnnej jak na czeluści Hadesu przystało. Rajska, a jakżeby inaczej, Paradyzja, jest idealnym miejscem do życia, zarządzanym w 100% obiektywnie przez centralny system bezpieczeństwa. Nikt nie ma nic do ukrycia, własność prywatna nie istnieje, a o wszystkie potrzeby dba system.
Nie wiem jak ta książka przeszła cenzurę władz PRL, gdyż Zajdel ewidentnie drwi z socjalistycznych ideałów, inwigilacji i propagandy.
Znakomite dystopijne sci-fi dla ceniących wizje Orwella czy Huxleya, do których autor wyraźnie puszcza oko (Huxwell). Co szczególnie istotne, Paradyzja nie jest jedynie manifestem, ale jest również ciekawie opowiedzianą historią, może niezbyt zaskakującą, ale sprawnie utrzymującą napięcie i sprytnie wykorzystującą elementy poezji czy fizyki.
Na uwagę zasługuje również atrakcyjnie przygotowane słuchowisko ze świetnym narratorem uzupełnione subtelnymi efektami dźwiękowymi.

WujekAlienLider
18piorunów566 + 1 = 567
Tytuł: Stosy kości
Autor: J.D. Kirk
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: audiobook
Liczba stron: 336
Ocena: 5/10
Pierwszy tom serii o inspektorze Jacku Loganie zaczyna się od bardzo klasycznego punktu wyjścia: zaginięcia dziecka. Problem w tym, że sprawa do złudzenia przypomina śledztwo sprzed lat, kiedy Logan "schwytał" seryjnego mordercę. Teraz jednak wszystko wygląda niemal identycznie - sposób porwania, tropy, nawet instrukcje dla rodziny - co rodzi pytanie, czy wtedy faktycznie oskarżono właściwego człowieka, czy może historia zatacza koło. A Jack zostaje przydzielony po raz drugi do "tej samej" sprawy.
Na papierze to naprawdę solidny pomysł. Powrót starej sprawy, trauma bohatera, seryjny morderca, który "nie powinien już działać" - to wszystko ma potencjał na mocny thriller. Problem w tym, że bardzo szybko zaczyna to być aż za bardzo przewidywalne. Kolejne elementy układanki układają się w znajomy schemat, a zamiast napięcia pojawia się raczej poczucie deja vu.
Największym minusem jest dla mnie właśnie ta sztampowość. Mamy tu praktycznie wszystkie znane motywy: policjant obciążony przeszłością, powrót starego złola, tykający zegar, nowy zespół, który musi najpierw obwąchać szefa zanim mu zaufa, wszędzie węszący dziennikarze, a do tego sceny, które aż proszą się o przewinięcie - jak klasyczne "jestem Rambo, idę sam na akcję, a później dostaję w głowę i tracę przytomność". To są rozwiązania, które widziało się już dziesiątki razy i tutaj nie dostają żadnego świeżego twistu. Nawet główny wątek - czyli powrót seryjnych zbrodni - zamiast budować niepokój, wydaje się zbyt oczywisty. Gdy wszystko jest "podejrzanie znajome", to zamiast intrygi pojawia się wrażenie, że książka trochę za bardzo polega na utartych, sprawdzonych schematach, zamiast je przełamywać. Na minus dorzuciłbym też fakt, że w książce giną owieczka i pies - zupełnie niepotrzebnie podbijając ciężar historii w sposób, który bardziej irytuje niż wzmacnia przekaz. Oba zwierzaki dostają po stronie dla siebie, wydłużając książkę o 2 strony, książkę, która mam wrażenie, że i tak jest za krótka. Może tego nie widać po ilości stron, ale audiobooka wciągnąłem w niecałe 3h, a książki z tego typu motywami starczają mi zazwyczaj na 4-5h 😒
To nie jest zła książka - czyta się ją szybko, ma klimat i działa jako lekki thriller. Ale to też przykład historii, która miała potencjał na coś więcej, a ostatecznie zostaje w bardzo bezpiecznych, dobrze znanych ramach gatunku. Gdyby to był pierwszy kryminał w życiu, zanim przeczytałem dziesiątki podobnych książek i nie poznałem żadnego z oklepanych motywów, to dostałaby nawet 9/10, ale nie w obecnej sytuacji. Ta pozycja nie wnosi niczego nowego, absolutnie NICZEGO.
Na domiar złego, nawet tytuł jest spierdzielony - nie ma stosów kości, jest 1 stos i to spierdala się gościowi na łeb (sztampa po raz 1234).
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

KatieWeeFanatyk
28piorunów565 + 1 = 566
Tytuł: Kłaki w kawie czyli moja pierwsza książka o zwierzętach
Autor: Magdalena Jaźwińska
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Hajstra
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-961480-1-8
Liczba stron: 172
Ocena: 8/10
Jeżeli ktoś z Was był na wykopie w okolicach 2018 roku, to mógł poznać tam dziewczynę o nicku Frytusia, która właśnie zaczynała swoją przygodę z prowadzeniem domu tymczasowego dla zwierząt. Opiekowała się maleńkimi kociętami, nie spała po nocach, żeby karmić je butelką. Kibicowałam jej z całych sił, a ona dzieliła się swoimi radościami i lękami, aż wykopki nie pokazały jej swojej siły i nie zmusiły do usunięcia konta.
Magda na szczęście usunęła jedynie konto na wykopie, dalej zajmuje się osieroconymi kociętami i szczeniaczkami, miewała też pod opieką wiewiórki czy zające - teraz razem już ponad czterysta zwierząt.
Podziwiam jej pracę i bardzo lubię jej poczucie humoru, więc gdy wydała książkę, od razu ją kupiłam :smiley:
A co można znaleźć w książce? Nie tylko historię Magdy i jej fundacji, ale też informacje co zrobić, gdy znajdzie się jakiegoś zwierzaczka, jak się nim zajmować i co jest ważne w mądrym wolontariacie.
Wszystko to podane z humorem i dużą dawką zdrowego rozsądku, bez niepotrzebnego rozczulania sie, ale z mnóstwem uczucia dla zwierząt.
Polecam bardzo gorąco!

Magda ma wspaniały profil na Insta ❤️