Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bookmeter

Fenomen

w Książki

20piorunów

461 + 1 = 462

Tytuł: Wieczna księżniczka

Autor: Philippa Gregory

Kategoria: powieść historyczna

Wydawnictwo: Książnica

Format: e-book

ISBN: 9788324578849

Liczba stron: 552

Ocena: 7/10

Katarzyna (Catalina) Aragońska, najmłodsza córka królów Hiszpanii Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego, była, jak niemal każde królewskie dziecko, pionkiem w rozgrywce politycznej rodziców. Już w wieku 3 lat została zaręczona z następcą tronu Anglii, Arturem Tudorem, najstarszym synem Henryka VII, potencjalnego sojusznika przeciwko Francji. W 1501 roku 15-letnia Catalina opuściła rodzinny kraj i udała się do Anglii, gdzie wyszła za mąż za Artura.

Gdy niecałe pół roku po ślubie następca tronu  niespodziewanie zmarł, zarówno dla rodziców, jak i teścia, Katarzyna stała się śmierdzącym jajem, z którym niewiadomo było, co zrobić, gdy obie strony weszły w konflikt o niewypłacony w całości duży posag infantki. Chociaż księżniczkę zaręczono z młodszym bratem Artura, Henrykiem, przez lata nie było pewne, czy małżeństwo dojdzie do skutku, a infantka popadała w coraz większą biedę, nie mogąc liczyć na lepsze alternatywy. W końcu jednak w 1509 roku Katarzyna i Henryk pobrali się. Nikt nie mógł wówczas przypuszczać, jak dramatycznie potoczą się losy owej pary…

Jak widać po ocenie, po irytującej Białej księżniczce, kolejny tom serii stoi już na znacznie wyższym poziomie. Wieczna księżniczka skupia się młodości Katarzyny – jej pierwszym małżeństwie, wdowieństwie i początkach drugiego małżeństwa z Henrykiem VIII. Pozwoliło to autorce odejść od standardowego ukazania królowej jako archetypicznej Podstarzałej Żony Puszczonej Kantem Dla Młodej Dziuni i stworzyć sugestywny oraz pogłębiony portret inteligentnej, zaradnej, silnej i ambitnej młodej kobiety, mającej wszelkie zadatki na bycie i stopniowo stającą się na oczach czytelnika wybitną władczynią.

Spodobał mi się też wątek jej małżeństwa z Arturem - fakt, miejscami za dużo lukru się posypało, ale to jedna z niewielu powieści, które kojarzę, w której zakochani rozmawiają ze sobą i pracują nad swoją relacją, a nie jedynie chodzą na morenkę albo schodzą się i rozchodzą, kłócąc o byle gunwo. Tutaj muszę nadmienić, że osobiście przychylam się do teorii, że pierwsze małżeństwo Katarzyny Aragońskiej zostało jednak skonsumowane – mam wrażenie, że wielu ludzi zapomina (a o czym przypomina ta książka), że Katarzyna nie była tylko bardzo religijną kobietą, której ciężko byłoby skalać się krzywoprzysięstwem, ale przede wszystkim córką walecznych i sprytnych monarchów, którzy drogę do tronu musieli wyrąbać sobie mieczami, lata panowania spędzili walcząc z zewnętrznym wrogiem i buntującą się przeciwko złapaniu mocniej za mordę szlachtą, i podstawy gry o tron mieli w małym palcu. Ciężko uwierzyć, że córka mężczyzny, który został przez Machiavellego podany jako idealny przykład sprytnego i wyrachowanego władcy w Księciu, nie znała motta owego traktatu „cel uświęca środki”.

Myślę, że to jeden z najlepszych tomów w serii, chociaż niepozbawiony wad. Standardowo obrywa się przedstawicielom dynastii Tudorów – Małgorzata Beaufort została ukazana, podobnie jak w Białej księżniczce, jako opętana obsesją kontrolowania wszystkiego i wszystkich stara jędza, Henryk VII jako podstarzały satyr, Henryk VIII jako bufon i rozkapryszony bachor z pamięcią złotej rybki. Osobiście uważam też, że część poświęconą wdowieństwu Katarzyny można było ciut skrócić.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Książki

25piorunów

460 + 1 = 461

Tytuł: Czas łaski

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 608

Ocena: 8/10

Trzeci i ostatni tom serii o Jake’u Brigance. Grisham ponownie zabiera czytelnika do Clanton w stanie Mississippi. Tym razem adwokat podejmuje się obrony nastolatka oskarżonego o zamordowanie policjanta. Jake zgadza się na bronienie chłopca tylko w przesłuchaniu wstępnym, a później ma go przejąć inny adwokat. Tak się jednak nie dzieje. Sprawa od początku wydaje się beznadziejna - dowody są przytłaczające, a opinia publiczna domaga się surowej kary. Jake próbuje jednak dotrzeć do prawdy stojącej za dramatycznym wydarzeniem i zrozumieć, czy za czynem chłopca kryje się coś więcej niż zimna kalkulacja. Proces szybko zamienia się w walkę nie tylko o wyrok, ale też o zrozumienie kontekstu tragedii.

Największą siłą "Czasu łaski" jest to, jak dobrze Grisham prowadzi sam proces. Autor po raz kolejny pokazuje, że wciąż jest mistrzem powieści sądowej - napięcie budowane jest nie przez spektakularne zwroty akcji, ale przez drobne szczegóły zeznań, emocje świadków i moralne dylematy stojące przed ławą przysięgłych. Historia ma też mocny, bardzo ludzki wymiar, bo zamiast prostego podziału na dobro i zło dostajemy opowieść o tragedii, która rozgrywa się na wielu poziomach.

Dla mnie to najlepszy tom całej serii. Grisham świetnie wykorzystuje znane już postacie i atmosferę małego miasteczka, a sam proces jest wciągający od początku do końca. Jedyną rzeczą, która zaczyna trochę zgrzytać, jest powtarzalność schematu zagrożenia życia Jake’a i jego rodziny. To element, który pojawiał się już wcześniej i tutaj znów wraca w bardzo podobnej formie, a szkoda, bo jest zupełnie zbędny.

Podsumowując: świetnie napisana seria thrillerów prawniczych, która potwierdza, że Grisham najlepiej czuje się właśnie na sali sądowej i potrafi zabrać na nią czytelnika tak, że sam poczuje, że siedzi na widowni, a momentami nawet na miejscu dla oskarżonego.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

29piorunów

459 + 1 = 460

Tytuł: Brandon Sanderson

Autor: Z mgły zrodzony

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: e-book

Liczba stron: 624

Ocena: 5/10

Gdybym zaczął Sandersona od tej serii to byśmy się nie polubili.

Poziom lekko grafomańskiej fantasy anglosaskiej dla młodzieży. Kilka ciekawych konceptów lecz cały świat jest sztuczny, wypełniony npcami a czytelnik czuje się jak postać w słabej grze RPG, gdy trzeba wypełnić kolejne zadanie w stylu "obal imperium" albo "rozwiąż największą tajemnicę świata".

Postacie są jednowymiarowe - chociaż autor nieudolnie próbuje nadać im jakiejś głębi- irytujące, a intryga nieprawdopodobna i niewiarygodna.

Pomińmy milczeniem żenujący wątek romantyczny i tak samo wzbudzającą politowanie walkę z "finałowym bossem".

Może kolejne części będą trochę lepsze.

To mi trochę przypomina, dlaczego nie warto wracać do wczesnych pozycji autorów, którzy ewidentnie są rzemieślnikami w pisaniu a nie artystami.

Malowanie obrazów w mojej głowie: 2/5

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fanatyk

w Książki

17piorunów

458 + 1 = 459

Tytuł: Good night, Dżerzi

Autor: Janusz Głowacki

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: REBIS

Format: e-book

Ocena: 6/10

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Książki

30piorunów

457 + 1 = 458

Tytuł: Problem trzech ciał

Autor: Cixin Liu

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: REBIS

Format: audiobook

Ocena: 4/10

Czas trwania: 14h 57m

Czytał: Wojciech Stagenalski

Początek opisuje losy młodej kobiety podczas chińskiej rewolucji kulturalnej i ciąg zdarzeń, wskutek których została wplątana w tajny wojskowy projekt. Zapewne nie byłoby źle, gdyby nie suchy styl i absurdalność niektórych scen. Na szczęście w momencie gdy docieramy do Wanga i gry “Trzy ciała” fabuła zaczyna się powoli rozwijać ujawniając stopniowo małe skrawki większej układanki.

Ciekawie splecione wątki skonstruowane zostały wokół oryginalnych pomysłów, ale ich prezentację dla czytelnika oceniam na mierną. Opowieść sprawia wrażenie niepotrzebnie rozwleczonej, momentami fabuła kompletnie staje w miejscu, a autor snuje prymitywne polityczne dywagacje albo po raz enty wyjaśnia jedną z naukowych hipotez. Styl opowieści przez cały czas jest równie drętwy: opisy oszczędne lub niemal formalne jak z wikipedii, dialogi sztuczne i suche, postaci drugoplanowe powycinane niezdarnie z najbardziej oklepanych szablonów. Widząc liczne pozytywne opinie i nagrodę Hugo miałem wysokie oczekiwania, a ledwie tego audiobooka zmęczyłem i wcale nie mam ochoty kontynuować serii.

- pierwszy tom serii

Osobistość2piorunów

Skoro ta książka jest taka dobra to czemu każdy mówi, że słaba? :D

A jeśli chodzi o nagrody Hugo to jest taki hit or miss.

Osobistość1piorunów

@saradonin_redux Epstein w którymś mailu pisał, że Trump to jeden z niewielu ludzi, którzy napisali więcej książek niż sami przeczytali. Z drugiej strony kiedyś powiedział, że jest jak Howard Roark, ale może ktoś mu opowiedział :grinning:

Gruba ryba2piorunów

No murdwa mi ktos polecal i myslalem ze to jakis hit, dziekuje za potwierdzenie że jednak slusznie cos mi nie gralo do konca xDd

Pokaż więcej komentarzy (13)

Inspirator

w Książki

33piorunów

449 + 8 = 457

Tytuł: Mroczna Wieża (kompletny cykl)

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, literatura grozy, western

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 4384

Ocena: 6/10

Są takie książki lub serie, o których trudno mówić w prostych kategoriach "podobało się / nie podobało się". Dla mnie właśnie czymś takim jest "Mroczna Wieża" Stephena Kinga. Cykl ogromny, momentami niemal mityczny w swoim rozmachu, a jednocześnie bardzo, ale to karwasz jego mać bardzo nierówny. Oficjalnie 157 godzin słuchania za mną, nieoficjalnie "troszkę" mniej, bo słuchałem wraz z Różową na prędkości 1.35x - drugi raz chyba już bym nie powtórzył tego wyczynu, by tyle czasu poświęcić na tak naprawdę jedną historię, w której było więcej upadków niż wzlotów.

King do sagi wrzucił wszystko: western, fantasy, grozę, postapokaliptyczny klimat, metafizykę i swoją charakterystyczną obsesję na punkcie przeznaczenia. W centrum stoi Roland Deschain - rewolwerowiec, który uparcie zmierza do tytułowej Wieży, choć świat wokół niego od dawna się rozpada.

Cykl jest podróżą przez dziwny, pęknięty świat, w którym nic nie jest do końca stabilne. Jednocześnie jest to opowieść o obsesji i o ludziach, którzy mimo zmęczenia i strat idą dalej, bo nie potrafią już zawrócić. I w wielu momentach naprawdę czuć, że King próbuje tu opowiedzieć coś większego niż zwykłą historię przygodową - coś w rodzaju własnego literackiego mitu.

Ale właśnie przez ten rozmach cykl bywa też bardzo nierówny. Są fragmenty świetne, momenty naprawdę zapadające w pamięć, ale są też takie, które wydają się rozwleczone albo zbyt chaotyczne. Czasami miałem wrażenie, że bardziej podziwiam pomysł niż faktyczne wykonanie. Dlatego jako całość oceniam serię na 6/10 - z dużym szacunkiem dla ambicji, ale bez pełnego zachwytu.

Natomiast absolutnie wyróżnia się dla mnie część "Wilki z Calla". Piąty tom cyklu to moment, w którym ta historia w końcu naprawdę "kliknęła". Roland i jego ka-tet trafiają do Calla Bryn Sturgis - miasteczka żyjącego w cieniu tytułowych Wilków, które co jakiś czas porywają dzieci. Ta historia ma w sobie coś bardzo klasycznego, niemal westernowego: społeczność prosząca o pomoc, nadciągające zagrożenie i bohaterów, którzy muszą zdecydować, czy chcą stanąć do walki. Tutaj wszystko działa: klimat, napięcie, relacje między bohaterami i poczucie realnej stawki. Wreszcie czuć, że ta droga Rolanda ma sens i że coś naprawdę się wydarza. Dlatego gdybym miał oceniać tylko ten tom, spokojnie dałbym 8+/10.

Jednym z najbardziej zaskakujących dla mnie elementów cyklu jest też decyzja autora, by... wprowadzić do historii samego siebie. W późniejszych tomach Roland i jego towarzysze trafiają do świata, w którym istnieje Stephen King jako pisarz, a jego twórczość okazuje się mieć bezpośredni wpływ na losy ich rzeczywistości. To bardzo odważny i nietypowy zabieg literacki - momentami wręcz metafikcyjny - który pokazuje, jak bardzo osobistym projektem była dla Kinga ta saga. Dla jednych to fascynujący pomysł, dla innych zapewne dziwny eksperyment, ale trudno odmówić mu oryginalności.

Cała "Mroczna Wieża" zostawiła mnie z mieszanymi emocjami - z jednej strony ogromny rozmach i kilka naprawdę mocnych momentów, z drugiej poczucie, że ta historia mogła być jeszcze lepsza. Ale jedno trzeba Kingowi oddać: niewielu autorów próbowało stworzyć coś tak dużego i tak osobistego.

Czy polecam sięgnąć po te opasłe tomiska dla kogoś, kto mało co jest obyty z piórem Kinga? Absolutnie nie. Uczcie się na moich błędach. 🙂

13/52

Autorytet3piorunów

@Desmod Miałem do tej serii dwa podejścia i ostatecznie poległem na 4 tomie chyba który mnie tak wymęczył że nie dałem rady go skończyć. Raczej już do tego nie wrócę bo musiałbym pewnie zacząć od początku a nie mam na to sił.

Autorytet0piorunów

@saradonin_redux o, to chyba rozwiałeś moje wątpliwości. Miałem ochotę się podjąć tego cyklu, ale z prozą Kinga mam duży problem. Bo co zacznę jakąś książkę, to widać fajny pomysł, świat jest dobrze wykreowany, a potem autor nie dojeżdża pisząc drewnianych bohaterów i powtarzalną fabułę. Tylko się wkurzałem przy czytaniu i wygląda na to, że mnie uratowałeś przed kolejną :V

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

448 + 1 = 449

Tytuł: Kiedy będziesz gotowy, idź

Autor: Wojciech Gunia

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Wydawnictwo IX

Format: e-book

Liczba stron: 370

Ocena: 7/10

Chcąc wesprzeć Wydawnictwo IX, kupiłem coś z ich stajni. Jest to zbiór ośmiu opowiadań, które są mroczne i tajemnicze. Wszystkie są dobre, a nawet bardzo dobre. Autor zdecydowanie umie pisać, budować klimat, ciekawie prowadzić narrację. Trochę zabrakło mi jakiejś opowieści, która wybiłaby się na tle reszty, zaskoczyła czymś, bo tak to mamy same historie, które zostawiają nas z niedopowiedzeniami i otwartymi wątkami, które trochę usilnie mają nas skłonić do refleksji.

Gruba ryba

w Książki

70piorunów

447 + 1 = 448

Tytuł: Hyperion

Autor: Dan Simmons

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 518

Ocena: 10/10

W obliczu zbliżającej się galaktycznej wojny siedmiu pielgrzymów udaje się na planetę Hyperion w celu spotkania z tajemniczą istotą rzekomo panującą nad czasem. Nikt z nich nie jest pewien dlaczego został wybrany do tej misji, a po drodze każdy opowiada pozostałym swoją historię.

Przyznam, że początkowo nie było łatwo wejść w świat stworzony przez Simmonsa, gdyż wrzuca on czytelnika od razu na głęboką wodę swojej wyobraźni i niczego nie wyjaśnia. Mamy więc próg wejścia na poziomie Neuromancera, tylko jeszcze bardziej rozbudowany i w innej epoce, w której normą są m.in. drzewostatki, pola antyentropijne, wiązki tachionowe i transportale. Technologia to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, gdyż mamy też nieznane ustroje, frakcje, planety, faunę i florę. Ma to sens, bo jakby się nad tym zastanowić, to przecież nikt z nas pisząc wspomnienia nie podawałby definicji telefonu czy psa.

Próba wyobrażenia sobie oraz zrozumienia tego wszystkiego okazała się jednak przytłaczająca, więc dość szybko doszedłem do wniosku, że lepiej będzie po prostu pozwolić ponieść się narracji, a część pojęć rozjaśni się po drodze.

Narracja zaś jest przednia. Opowieści każdego z pielgrzymów są zróżnicowane, różniące się nie tylko tematyką, ale i stylem odpowiadającym osobowości każdego z bohaterów - znalazło się więc miejsce zarówno na lovecraftowski horror jak i gorzką ironię, zaś ich wspólnym mianownikiem była planeta Hyperion oraz zjawiska i przeżycia jakich na niej doświadczyli. Simmons operuje wspaniale plastycznym językiem i starannym układem poszczególnych scen. Wykazał się przy tym niesamowitym talentem do snucia angażujących opowieści, każda jest inna, ale każda wciąga. Jako dodatkową ciekawostkę wspomnę tylko, że książka zawiera też całkiem sporo odniesień do innych dzieł literackich, nie tylko oczywistych inspiracji poezją Keatsa, czy Szekspira ale też np. Gibsona.

Znakomita lektura i wydaje mi się, że to może być książka, która czytana drugi raz pozwoli odkryć nowe detale.

Bez wahania zamówiłem pozostałe tomy.

- książka z elementem grozy

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Książki

28piorunów

446 + 1 = 447

Tytuł: Opowieści z meekhańskiego pogranicza. Wschód - Zachód

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: e-book

ISBN: 9788361187455

Liczba stron: 686

Ocena: 10/10

Drugi tom serii. Ponownie przeczytany przeze mnie (jak cała reszta, nie będę już się powtarzał) kilka razy.

Poznajemy nowych bohaterów: czaardan zasłużonego generała Laskolnyka i młodego złodzieja z portowego miasta Ponkee-la. Jak poprzednio jest to seria zwięzłych opowiadań z zaskakującymi zakończeniami, przetykanymi luźnymi (lub mniej luźnymi) nawiązaniami do mitologii tego świata. I nie tylko mitologii, bo nikt w końcu nie podważa tego, że były czasy, kiedy bogowie chodzili pomiędzy śmiertelnikami. Tyle, że teraz ze szczegółami możemy dowiedzieć się tego, jak to naprawdę wyglądało.

Jak zawsze doskonałe czytanie, jak zawsze znalazłem kolejne niuanse, których nie widziałem poprzednio.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mistrz

w Książki

24piorunów

445 + 1 = 446

Tytuł: Serce na temblaku

Autor: Katarzyna Grochola

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: W.A.B.

Format: e-book

Liczba stron: 304

Ocena: 6/10

Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/40277/serce-na-temblaku

Kolejny tom przygód Judyty. Tym razem powieść skupia się na w zasadzie dwóch motywach: inwestycji Judyty, którą ta próbuje ukryć przed Adamem, oraz nieustannego dążenia do schudnięcia wszelkimi możliwymi sposobami.

Ten tom jest wyraźnie gorszy. Czuć tu mniej świeżości; główne motywy przytłaczają historię, przez co nie odczuwamy tej różnorodności świata i życia głównej bohaterki, co dawał nam tom pierwszy. Judyta jest też wyraźnie mniej zabawna, nie ma aż tylu celnych odzywek.

Dalej czyta się to dobrze i szybko, choć ewidentnie książka była pisana, by zdążyć popłynąć na fali popularności "Nigdy w życiu!".

Pokończyły mi się pasujące pola w bingo, więc wrócę do nich po tej serii.

Prywatny licznik: 15/52

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Książki

34piorunów

444 + 1 = 445

Tytuł: Adept

Autor: Adam Przechrzta

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Fabryka Snów

Format: audiobook

Liczba stron: 460

Ocena: 6/10

Pierwszy tom serii polecanej tu na Hejto. Jakiejś tragedii nie ma, ale niewiarygodnych wodotrysków również. Ot historia magiczna z bohaterem od 0 do mistrza magii. Trochę dziwny sposób opowiadania historii, powiedzmy że rwany, bo między rozdziałami sporo rzeczy się działo, które były dosłownie w 2 zdaniach skracane. Zobaczymy co przyniosą następne tomy.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Książki

31piorunów

443 + 1 = 444

Tytuł: Justynian. Cesarz, żołnierz, święty

Autor: Peter Sarris

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Znak Horyzont

Liczba stron: 592

Ocena: 8/10

Obszerna, trochę rozwleczona biografia Justyniana Wielkiego. Jeśli ktoś, tak jak ja, nie wie o Bizancjum praktycznie nic, to ta książka jest dobrym wyborem, bo daje ogólny obraz tego, czym było to imperium. Samo panowanie Justyniana jest zresztą bardzo ciekawe, z jednej strony sukcesy militarne i podboje odzyskujące duże obszary dawnego Imperium Rzymskiego, z drugiej poważne trudności, jak mini epoka lodowcowa czy potężna epidemia dżumy. Łatwo więc cesarz nie miał.


Osobistość

w Książki

20piorunów

442 + 1 = 443

Tytuł: Pudełko w kształcie serca

Autor: Joe Hill

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382154382

Liczba stron: 384

Ocena: 4/10

Kontynuując trend sięgania po pierwsze książki poszczególnych autorów (choć tutaj trochę naginam rzeczywistość, bo mamy do czynienia nie ze stricte pierwszą książką - bo tą był zbiór opowiadań - a pierwszą powieścią), spotkała mnie dziwna sytuacja. Przeczytałem już w życiu kilka książek; zdarzały się pozycje obiektywnie słabe, gorzej napisane, chaotyczne i poszatkowane lub po prostu obrzydliwe. A jednak dopiero w przypadku tej konkretnej bodaj pierwszy raz - i to od samego początku - towarzyszyło mi tak intensywne uczucie obcowania z czymś zupełnie bezcelowym, czego istnienia nie potrafiłem ani pojąć, ani uzasadnić.

Głównym bohaterem tej historii jest niejaki Judas Coyne - rokendrolowiec z trzydziestoletnim stażem, miłośnik psów, kolekcjoner przedziwnych przedmiotów i amator grzmocenia dwudziestolatek, które określa nazwą stanu ich pochodzenia. Bardzo amerykańskie. Fabułę wprawia w ruch niepozorne zdarzenie związane z gromadzeniem dziwactw, w wyniku którego dziadek wchodzi w posiadanie starego garnituru z "przywiązanym" doń duchem. W tym wypadku nie był to tylko chwyt marketingowy i widmo nieboszczyka zaczyna coraz bardziej uprzykrzać się zarówno protagoniście, jak i jego lasce. Z czasem na jaw wychodzą pewne kwestie, a sytuacja zaczyna się rozjaśniać, zarówno nam - czytelnikom, jak i postaciom. Akcja się zagęszcza, zagrożenie z każdą chwilą staje się bardziej namacalne, więc i działania wchodzą na dosyć desperackie tory.

Przechodząc do bardzo krótkiego i niepełnego omówienia obsady (gdyż kwestia postaci i ich relacji oraz zależności stanowi klucz tej historii). Spośród osób, które pojawiają się na więcej niż dwóch stronach, może dwie lub trzy nie są nienormalnymi przypadkami tj. nie potrzebują pomocy psychologa ani wiecznej odsiadki. W zwyczajnych książkach pojawia się jedna osoba tego typu, od święta dwie - tutaj niemal wszystkie. Bohatera krótko podsumowałem już na początku, choć z biegiem wydarzeń zachodzi u niego widoczna przemiana - myślę, że zasłużona. Natomiast jeżeli chodzi o jego partnerki: te, które poznajemy, są zniszczone już od wieku nastoletniego i nikomu nie życzyłbym ich losu. Więcej szczegółów ich dotyczących to już wchodzenie na obszary spojlerowe; podobnie ma się sprawa z innymi postaciami.

Wracając do tej "dziwnej sytuacji" wspomnianej na początku. Nie jestem w stanie dokładnie jej wyjaśnić. Na samym starcie książki nie wiadomo ani do czego ta historia dąży, ani po co, a nawet, gdy mniej więcej orientowałem się już w kwestii "do czego", to "po co" cały czas stanowiło dla mnie zagadkę. Że cała historia to jakaś analogia do pokonania/pogodzenia się z duchami przeszłości - dosłownie i w przenośni? Zapewne, choć nie rajcuje mnie ta perspektywa zupełnie, bo miałkie to było.

A teraz słów kilka o stylu. Hill od razu przechodzi do rzeczy, nie opisuje obszernie życia, zawodu i rodziny bohatera, jego chałupy i ostatnich osiągnięć. Choć mógł. Nie, najzwyczajniej w świecie zaczyna od zawiązania fabuły, bez większych ozdobników. Podobnie rzecz wygląda dalej, grafoman wyższej próby samymi opisami i przymiotnikami dopisałby z 50 stron. Czuć tu też ten "amerykański" sznyt, w którego pretensjonalnym operowaniu Gaiman osiągnął mistrzostwo, a za którym ja z kolei nie przepadam; chodzi o nawiązywanie po imieniu do nazw samochodów, papierosów, zespołów i ich utworów, serwisów wszelkiej maści itd. z lekko nadętym znawstwem.

Wychwyciłem też pewną dosyć grubą nieścisłość: wiek Anny nie ma sensu. Trochę ponad rok przed rozpoczęciem książki była laską Judasa, a ten lubi dwudziestoparolatki. Później dowiadujemy się, że jest młodsza od swojej siostry o 3 lata, a ta ma obecnie 40 lat. Tylko że Anka nie skończyła nawet 30. Albo ja zgłupiałem i czegoś nie zrozumiałem, albo autor nie pochylił się wystarczająco nad tym dosyć istotnym aspektem. Tak jak nie lubię czegoś stwierdzać bez zupełnej pewności, tak skłaniam się ku opcji drugiej.

Podsumowując: książki nie polecam. Ani głównego bohatera, ani w sumie innych postaci nie da się lubić, sam zamysł historii jest dosyć dziwaczny, narracja i wydarzenia chaotyczne, twisty bez polotu, a zakończenie - zwyczajne (choć to niekoniecznie wada; przynajmniej każdy dostał to, na co zasłużył). No i pozostaje jeszcze kwestia bezcelowości, ale to już mocna prywata. Wg mnie strata czasu i mam nadzieję, że inne książki autora okażą się lepsze.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Książki

23piorunów

441 + 1 = 442

Tytuł: Instytut

Autor: Stephen King

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: e-book

Liczba stron: 672

Ocena: 6/10

"Instytut" opowiada historię Luke’a Ellisa, niezwykle inteligentnego chłopca, który zostaje porwany i trafia do tajemniczej placówki, w której przetrzymywane są dzieci obdarzone zdolnościami paranormalnymi. Tytułowy Instytut działa według własnych, brutalnych zasad - dzieci są tam wykorzystywane do eksperymentów i zmuszane do rozwijania swoich telekinetycznych lub telepatycznych zdolności, oczywiście wbrew sobie. Luke szybko zaczyna rozumieć, że jedyną szansą na przetrwanie jest ucieczka, ale z Instytutu jeszcze nikomu się nie udało uciec.

Punkt wyjścia jest bardzo kingowski: tajemnicza organizacja, grupa dzieci o nadnaturalnych zdolnościach i zamknięta przestrzeń, w której napięcie powinno rosnąć z rozdziału na rozdział. Problem w tym, że w moim odczuciu ta historia nigdy naprawdę się nie rozpędza. King dużo miejsca poświęca na budowanie tła i relacji między bohaterami, ale przez sporą część książki fabuła stoi w miejscu. A Ty (czytelnik) stoisz jak Duduś z Harrego Pottera, obok akwarium z wężem i próbujesz go zmuśić, żeby się choć trochę ruszył, gdy jego zajęciem jest wylegiwanie się. Przez to trudno mi było poczuć prawdziwą stawkę wydarzeń.

To zresztą mój częsty problem z twórczością Kinga - bywa bardzo nierówny. Potrafi stworzyć świetne pomysły i zapadające w pamięć sceny, ale równie często rozciąga historię bardziej, niż to konieczne. Buduje tło i bohaterów, którym później da tylko kilka minut, żeby pokazać te cechy, o którym nam pierdzielił przez pół książki. W Instytucie jest kilka ciekawych momentów i pomysłów, jednak całość nie wciągnęła mnie na tyle, bym czytał ją z prawdziwym zaangażowaniem.

To poprawna, momentami interesująca powieść, ale dla mnie raczej potwierdzenie, że z Kingiem nadal nie do końca mi po drodze - mimo że wciąż mam jeszcze kilka jego książek do nadrobienia.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobistość2piorunów

@WujekAlien a weź powiedz mi czy to prawda, że to wydanie Instytutu jest zauważalnie niższe od innych książek Kinga (o ile masz w twardej).

Lider0piorunów

@Cerber108 czytałem w ebooku tą wersję okładkową, ale na półce mam wydanie z kolorowymi grzbietmi i jest tej samej wysokości, co Bastion i inne ksiązki Kinga z Albatrosa z białymi grzbietami.

Sprawdziłem na ZNAKu, który ma oba wydania i różni je około 5mm. Co by potwierdzało, że wersja serialowa, jest niższa.

Lider0piorunów

@Cerber108 wymiary są dziwne tych książek z Albatrosa. Twarde ze zwykłym tytułem i z tytułem inną czcionka, mają różne wysokości, a najnowsza oprawa zintegrowana jest jeszcze lekko wyższa 3-5mm

Osobistość1piorunów

@WujekAlien @UncleFester chodziło mi o wydanie w twardej z okładką z tego wpisu. Ta wersja, którą masz Fester to wcześniejsze, a gdzieś na FB widziałem wzmiankę, że to najnowsze jest mniejsze, ale nie mogę tego znaleźć (ani zweryfikować).

W ogóle z tymi wydaniami Kinga od Albatrosa jest niezły pierdolnik. Zamiast zrobić coś takiego jak Prószyński z oprawą w stylu retro, to klepią te białe grzbiety od kilkunastu lat i czasem zmienią okładkę. Te z tytułami zwykłą czcionką są starsze, a bardziej wymyślne zaczęli robić bodaj od 2021. Teraz lepiej niech nie wprowadzają takiej nowej szaty na rynek, bo już 10 książek mam w tym wydaniu.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Książki

20piorunów

440 + 1 = 441

Tytuł: Markiz

Autor: Przemysław Piotrowski

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: e-book

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10

W "Markizie" Przemysław Piotrowski wraca do świata Igora Brudnego, ale robi to w sposób trochę inny niż wcześniej. Brudny nie jest już tylko bezkompromisowym, brutalnym gliną znanym z pierwszych tomów - w tej książce widzimy raczej jego dawną wersję, bardziej dziką i nieokiełznaną. Sama historia koncentruje się wokół tytułowego Markiza, przeciwnika o dość specyficznej filozofii działania, który wciąga bohaterów w brutalną grę opartą na własnych zasadach. To typowa dla Piotrowskiego mieszanka mocnego thrillera, brutalnych zbrodni i moralnych szarości.

Największą zaletą książki jest właśnie powrót do "starego" Brudnego. Ten bohater w swojej pierwotnej formie był zawsze najbardziej magnetyczny - niejednoznaczny, brutalny, momentami wręcz balansujący na granicy prawa. W Markizie znów czuć tę energię i surowość, które sprawiały, że seria była tak wciągająca na początku. Tu, choć w teorii jest już starszy i ustatkowany, to dalej wyrywa się z utartych schematów działania.

Niestety gorzej wypadają postacie drugoplanowe. Za każdym razem, gdy historia odchodzi od Brudnego i oddaje "czas antenowy" innym bohaterom, miałem wrażenie, że można było napisać ich ciekawiej. Najbardziej irytująca jest pod tym względem Julia Zawadzka - jej wątki nie tylko spowalniają tempo historii, ale też wydają się mniej przekonujące niż główna oś fabularna. Szczególnie boli to, biorąc pod uwagę, że to za jej sprawą (i jej operacji), znaleźliśmy się na Helu.

Na plus zaskakuje natomiast sam antagonista. Markiz nie jest jedynie kolejnym psychopatycznym złoczyńcą - jego motywacja do zapisania się na katach historii, tak jak jego pierwowzór/idol, daje się całkiem sensownie wytłumaczyć i w pewien sposób dobrze kontrastuje z Brudnym. Ten konflikt działa właśnie dlatego, że obaj bohaterowie funkcjonują w podobnie mrocznym moralnym świecie.

Solidny tom serii, który broni się powrotem do surowej wersji Brudnego, choć mógłby być jeszcze lepszy, gdyby postacie poboczne zostały napisane z większą starannością. Czy jednak byl to potrzebny tom? Tego jeszcze nie wiem.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Lider

w Hydepark

32piorunów

439 + 1 = 440

Tytuł: Dawca Przysięgi część II

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 752

Ocena: 9/10

Epicka bitwa.

Malowanie obrazów w mojej głowie: 5/5

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

24piorunów

438 + 1 = 439

Tytuł: Dawca Przysięgi część I

Autor: Brandon Sanderson

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa

Liczba stron: 560

Ocena: 8/10

Nie chce mi się pisać recenzji. Warto chociaż po przeczytaniu tom I i II warto traktować jednak jako całość.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Malowanie obrazów w mojej głowie: 4/5

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

437 + 1 = 438

Tytuł: Druga planeta słońca Ogg

Autor: Péter Lengyel

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Iskry

Format: książka papierowa

Liczba stron: 164

Ocena: 6/10

Planeta Eela, gdzieś w kosmosie, bliźniaczka naszej Ziemii. Z wyprawy badawczej ku gwiazdom wraca statek kosmiczny, w drodze od siedmiuset lat, choć dla załogi minęło tylko lat sześćdziesiąt, z czego większość przespali w hibernatorach. Po powrocie spodziewają się zastać niesamowicie rozwiniętą cywylizację, w końcu tyle lat... Zgodnie z procedurą wywołują bazę dalekiego zasięgu na księżycu planety, ta jednak milczy jak zaklęta. Udaje się dopiero nawiązać kontakt z samą planetą. Otrzymują materiały które mają przygotować ich do zmian na planecie, większość z nich zawiera zaszytą podprogową informację że loty w kosmos są bez sensu, najlepiej siedzieć na Eeli, tylko tam jest bezpiecznie, a już na pewno nie ma czego szukać na księżycu. Po wylądowaniu okazuje się że cywilizacja nie posunęła się tak bardzo do przodu jak sądzili. Całą planetę zamieszkuje tylko pół miliarda ludzi, choć planeta mogłaby wyżywić wielokrotnie więcej. Wszystko jest zautomatyzowane, ludzie praktycznie nie muszą pracować, a tych nielicznych którzy chcą kwateruje się w specjalnych bazach badawczych z dala od miast. Krok po kroku nasi przybysze poznają jednak jaka tajemnica za tym stoi...

Książka bardzo nierówna. Pierwsza połowa jest koszmarnie nudna, nie mogłem wprost zmusić się do czytania. Neie pomagały pretensjonalne imiona jak Igo-Vandar, Uri-An, Nordeng-O' i takie tam. Potem kiedy dowiadujemy się co właściwie się wydarzyło i jakie są pomysły na dalsze losy tego społeczeństwa - no to robi się dość ciekawie. Zakończenie dźwiga sporo do góry, ale jako całość niczym nie zachwyca szczególnie. Trzeba jednak pamiętać że to książka wydana po raz pierwszy w 1969 roku i nie można odmówić autorowi bardzo dobrej futurologii. W roku pierwszego lądowania na Księżycu on trafnie przewidział wiele elementów życia które dziś są powszechne. Może oprócz kryształów do zapisu informacji 😉

ps. Astrologowie ogłaszają tygodnie serii "Fantastyka - Przygoda" Iskier. Populacja recenzji tej serii zwiększa się :smiley:

pps. Książka z "dedykacją" z epoki, więc dołączam

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

436 + 1 = 437

Tytuł: Co słychać za tymi drzwiami

Autor: Ewa Ostrowska

Kategoria: literatura młodzieżowa

Format: książka papierowa

Liczba stron: 216

Ocena: 7/10

Ulica Sprawiedliwa, miasto - w zasadzie dowolne. W starym, drewnianym baraku mieszka rodzina Cegłowskich. Kuchnia z jednym pokojem, bez kanalizacji, wodę trzeba nosić z ulicy. Ojciec - robotnik budowlany, kradnie i wynosi z budowy co się da, potem sprzedając to na lewo lub kręcąc różne fuchy po godzinach. Matka - kierowniczka działu wędlin w Delikatesach - tu nie doważy deko czy dwa, tam sprzeda znajomemu szyneczkę spod lady, albo przyjmie czekoladę czy koniaczek w dowód wdzięczności za zamówienie ekstra. Głównymi bohaterkami są jednak dwie siostry, Bronka - niezbyt dobrze radzi sobie w szkole, i nie jest zbyt urodziwa, ma za to ma sporą nadwagę. Rok młodsza jest Marynka - to ta lepsza. Wzór cnót, prymuska w szkole, piękna, wiotka i uczynna. Okazuje się jednak że i ona ma swoje problemy. Aha, jest jeszcze babka, ale ta została zdegradowana do roli służki, używana do najcięższych prac i powszechnie poniżana. Ambicją matki jest wyrwanie się z tego środowiska; ma na oku piękne mieszkanie na ulicy Słowackiego, w przedwojennej kamienicy. Niestety mieszka tam jakaś starucha, żona przedwojennego pisarza, ale za pomocą różnych machlojek i donosików chyba uda się jej pozbyć i zagarnąć mieszkanie dla siebie...

Każdemu kto twierdzi jak to w PRLu było cudownie i wspaniale kazałbym czytać tą książkę. Brudna, szara i do d⁎⁎y jak cały ten ustrój. Pokazuje jak każdy musiał kombinować żaby przeżyć na jakim-takim poziomie. Ogromną nierówność społeczną - nawet w tej rodzinie. Ładniejsza siostra dostaje super ciuchy, kożuszek z pewexu, pomarańcze, a brzydsza - futro po ciotce i niech żre jabłka, i tak jest gruba. Czasy w których nauczyciel miał zawsze rację, nawet jeżeli był kompletnym głąbem z nadania partyjnego, a jego jedyną ambicją było gnębienie uczniów.

Mocna książka, dobrze napisana i bez happy endu. Taka mroczniejsza wersja Jeżycjady, nie przelukrowana jak tam, gdzie wszyscy się kochają i ach i och. Tu w razie problemów córka może liczyć co najwyżej na liścia w twarz od matki.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU

w Bazar

66piorunów

435 + 1 = 436

*

Tytuł: Nie widzę przeszkód

Autor: Marcin Ryszka, Jakub Białek

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Sine Qua Non

Format: audiobook

Długość: 6h 24min

Liczba stron: 320

Ocena: 10/10

*


Z mojej perspektywy "Nie widzę przeszkód" to nie do końca biografia. Owszem, życie Marcina Ryszki jest mocną bazą dla tej książki, ale w praktyce bliżej jej do poradnika. Pozwala nie tylko lepiej zrozumieć część osób niewidomych lub z innymi niepełnosprawnościami, lecz także uczy, jak się wobec nich zachowywać i czego unikać. Odpowiada na pytania, których ludzie często boją się zadać, żeby kogoś nie urazić. Dlatego to nie tyle książka znakomita literacko, co niesamowicie potrzebna - daje wiedzę, której próżno szukać gdzie indziej, a wszystko podane jest przez śmieszka, jakim jest Marcin i spisane przez Kubę Białka, który ma całkiem fajny styl.

Autor jest osobą niewidomą, byłym mistrzem w pływaniu, a obecnie dziennikarzem i - o ile się nie mylę - nadal zawodnikiem Wisły Kraków w blind footballu, czyli piłce nożnej osób niewidzących. W tej książce odpowiada na różne pytania na podstawie własnego życia oraz doświadczeń swoich kolegów o różnym stopniu niepełnosprawności, nie tylko związanej ze wzrokiem.

Sam wzrok stracił jeszcze jako małe dziecko i wielu rzeczy nigdy nie było mu dane zobaczyć. Mimo to w snach potrafią gonić go niedźwiedzie - choć nigdy żadnego nie widział.

Jak to jest, gdy gaśnie światło? Czy niewidomi coś widzą? Czy mają sny? Jak zachwycają się czymś, co wizualnie jest piękne? Czy igrzyska paraolimpijskie to „szachy dla debili”? Jak korzystają z telefonu i odpisują na wiadomości w mediach społecznościowych? Jak mogą grać w piłkę nożną? Jak odpowiadać na ich pytania? Jak to jest zgubić się w nowej lokacji i musieć krzyczeć, żeby ktoś pomógł, bo miejsce wydaje się puste? Czy osobie niewidomej można powiedzieć "do widzenia"?

To tylko część pytań, na które dostajemy odpowiedzi. Przy okazji poznajemy też anegdoty związane z pytaniami zadawanymi przez innych ludzi, na przykład podczas rozmów o pracę - i niektóre z nich sprawią, że z pewnością pomyślicie o kimś bardzo niepochlebnie.

Przykład pouczającej historii? Marcin często musi pytać osoby stojące obok, jaki tramwaj lub pociąg właśnie nadjechał. W wielu opisanych sytuacjach dostawał błędne odpowiedzi. Ludzie słysząc pytanie "Czy to tramwaj nr 4?" albo "Czy ten pociąg jedzie do Radomia?", odpowiadali szybko "tak", bez większego zastanowienia. Ryszka korzysta z nawigacji w telefonie i po wejściu do pojazdu orientował się, że jedzie w zupełnie złą stronę. I co wtedy? Marcin jest osobą zaradną, więc zwykle potrafił z takich sytuacji wybrnąć, a na kolei często trafiał też na życzliwych ludzi, którzy mu pomagali. Nie każda osoba niewidoma ma jednak tyle szczęścia.

I co ważne - Ryszka nie opowiada tej historii po to, żeby pokazać, że ludzie są źli albo że odpowiadają byle jak, żeby ktoś się odczepił. Raczej pokazuje zarówno nam, jak i innym osobom niewidzącym, jak można to zmienić. Zamiast pytać, czy coś gdzieś jedzie, dziś pyta dokąd coś jedzie. Na takie pytanie nie da się odpowiedzieć odruchowym "tak".

Takich pouczających historii jest w tej książce mnóstwo. Jest w niej jednak również krytyka części środowiska osób z niepełnosprawnościami. Marcin jest w tej pozycji, że może sobie na to pozwolić bez obawy o lincz. Są bowiem grupy, które wykorzystują swoją niepełnosprawność i bywają zbyt roszczeniowe wobec świata. Żyją w przekonaniu, że skoro los coś im odebrał, to w ramach rekompensaty wszystko im się należy. Sam autor przyznaje, że w młodości też miał podobne podejście, ale z czasem zrozumiał, że to ślepa uliczka. Że w gruncie rzeczy szkodzi to tym wszystkim, którzy mają realne potrzeby.

Ogólnie polecam tę książkę z całego serca. Mam wrażenie, że dzięki niej - mimo własnych doświadczeń z osobami z niepełnosprawnościami - po prostu stanę się trochę lepszy. Czasem bardziej pomocny, a czasem mniej, kiedy sytuacja tego wymaga. Bo ta książka jest też o tym, że nie wszystkimi trzeba się opiekować. Bardzo często poradzą sobie sami, a nadmierna nadgorliwość może być czymś negatywnym.

Nie potrafię ocenić jej na mniej niż 10/10. To jedna z tych książek, które po prostu są potrzebne - a innych podobnych pozycji ze świecą szukać.

*

>

Gruba ryba13piorunów

@Dziwen

Ciekawym, którzy chcieliby sprawdzić, jak to jest być niewidomym chociaż przez chwilę, polecam „wystawę” „W stronę ciemności” w krakowskim Centrum Nauki i Zmysłów WOMAI.

Spędza się prawie godzinę w zupełnych ciemnościach i wykonuje różne czynności, jak na przykład rozpoznawanie przedmiotów czy przejście przez ulicę - na szczęście nieprawdziwą. :')

Twórca7piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk byłem w czymś identycznym zdaje się w Toruniu i również bardzo polecam. Zaskakujące jest również to, że w czasie takie godzinki czy półtorej człowiek jest w stanie bardzo szybko się przystosować i zacząć ogarniać proste rzeczy w absolutnej ciemności

Pokaż więcej komentarzy (6)