alaMAkotaGURU
28piorunówArtykuł Michała Fiszera na temat dezinformacji i ruskim wpływie na nastroje w Europie.
#rosja #wiadomoscipolska #wiadomosciswiat #ciekawostki #wojna #francja
UWAGA! To nie jest tekst o polityce, ta mnie guzik obchodzi
Ukazał się raport organizacji Alliance4Europe na temat rosyjskiej roli w nakręcaniu nastrojów w Europie wykorzystując realne wydarzenia we Francji i w innych stolicach Europy.
To jest omówienie raportu o dezinformacji. I tyle. Skupiam się na dezinformacji, a same wydarzenia mało mnie interesują, bo NIE O TO CHODZI.
Amplifikacja oportunistyczna
Może to trochę dziwnie brzmi, amplifikacja oportunistyczna. Ale to bardzo prosta i łatwa do wytłumaczenia metoda działania. Amplifikacja to wzmocnienie, podsycenie, zaś „oportunistyczne” w tym wypadku oznacza „wykorzystujące nadarzającą się okazję”. Okazją jest rzeczywiste wydarzenie, lub cały ciąg wydarzeń, większe lub mniejsze. Należy tylko dokleić do tego odpowiednie informacje zniekształcające kontekst, lub fałsz przyczepiony do prawdy, by powstała narracja, nakierowująca odbiorcę na właściwy przekaz, taki jakiego oczekuje dezinformujący. W ten sposób można kształtować nastroje i emocje społeczne w pożądanym kierunku, wykorzystując dowolne zdarzenie losowe. Pijany obywatel spowodował wypadek samochodowy w którym zginęła jakaś osoba, a wystarczy dodać, że to był Ukrainiec. Czasami jest to robione w bardziej subtelny sposób. Na przykład wypadek w Szczecinie z marca 2024 r., spowodowany przez pijanego Polaka, został bardzo ciekawie wykorzystany. Internet obiegły posty ze zdjęciem samochodu sprawcy z literką na „Y” końcu i komentarzem, że ta literka jest przydzielana do rejestracji samochodów zarejestrowanych przez obywateli z polskim peselem, ale bez polskiego obywatelstwa. A to wskazywało wyraźnie na Ukraińca.
Takie sytuacje są wykorzystywane na okrągło przez Rosjan. Z kolei napady Polaków na Ukraińców są dla odmiany szeroko rozpowszechniane na Ukrainie, w ich przestrzeni informacyjnej, ale nie robią to Ukraińcy (choć też), ale rosyjskie farmy trolli, odpowiednio te doniesienia zniekształcając, by wywołać gniew i złość. Ta spreparowana narracja ma wspierać jeden z głównych przekazów obowiązujących w rosyjskiej wojnie informacyjnej albo wprost, albo metodą oddziaływania refleksyjnego, czyli tak, by odbiorca „połączył kropki” i sam wyciągnął „właściwe” wnioski.
Francuski przypadek
Podobnie jak w innych przypadkach amplifikacji oportunistycznej, same zamieszki w Paryżu nie zostały wywołane przez Rosjan. Ale pewne oddziaływanie i gra na emocjach jednak była. Rosjanie jak się okazuje, doskonale znali społeczne nastroje, problemy różnych grup społecznych we Francji, ich emocje i bolączki. Działała tu zarówna miejscowa francuska agentura współpracująca z rosyjskim wywiadem, ale także pomaga tu internetowa analiza tzw. big data. Analizując za pomocą modeli językowych LLM miliony profili Francuzów w mediach społecznościowych szybciej zdali sobie sprawę, co „boli” francuskie społeczeństwo, niż same władze w Paryżu.
Działania mające na celu sztuczne podgrzanie nastrojów społecznych przed protestami z 17 października były prowadzone w sposób precyzyjny i wielotorowy. Rosyjski aparat dezinformacyjny skoncentrował się na przechwyceniu realnych obaw społecznych i przekierowaniu ich na cele geopolityczne, zgodnie z własnymi potrzebami. Według raportu, „w okresie 6 tygodni poprzedzających protesty (od września do 14 października) sieć botów powiązana z operacją Doppelganger opublikowała 639 zsynchronizowanych wiadomości w 22 falach. Wpisy te ukazały się w języku francuskim, niemieckim, angielskim i polskim, wygenerowawszy łącznie około 7,4 mln wyświetleń. Ostatnią falę odnotowano 14 października, dokładnie na trzy dni przed planowanymi protestami”. Wyjaśnijmy tu, że operacja typu Doppelganger to publikowanie spreparowanych przez dezinformacje artykułów na stronach podszywających się pod oficjalne media. Boty przekierowywały użytkowników przez ponad 50 tymczasowych domen (głównie z rozszerzeniem .ch) do artykułów opublikowanych na stronach podszywających się pod znane redakcje, takie jak Le Parisien, Le Point czy Der Spiegel. Co ciekawe, artykuły o jednakowej treści potrafiły się w ciągu pięciu minut pojawić w dziewięciu językach na takich fałszywych portalach udających różne znane media. Linki do tych artykułów boty masowo wklejały w media społecznościowe. Wykorzystano tu emocje „ekonomiczne” (bo takie jest faktyczne podłoże tych prawdziwych protestów, nie są wywoływane przez imigrantów, ale przez wielu młodych francuzów najróżniejszego pochodzenia), by krzewić treści przeciwko obecnej międzynarodowej polityce władz francuskich.
Promowano hasła takie jak: „Chaque euro pour Kiev est un euro volé à notre prospérité commune” („Każdy euro dla Kijowa to euro skradzione z naszego wspólnego dobrobytu”) oraz wzywano do zajęcia się francuskimi szkołami i szpitalami zamiast „karmienia przemysłu wojskowego”
Po wybuchu zamieszek rosyjska sieć Pravda opublikowała 1018 artykułów na 28 stronach w 9 językach (z czego 78% ukazało się już po rozpoczęciu zamieszek). Artykuły były automatycznie kopiowane z rosyjskich kanałów na Telegramie (m.in. RT, TASS, RIA, Rybar), aż 90% powielonych wpisów pojawiało w ciągu zaledwie 5 minut.
Najciekawsze jest to, że jak ocenia raport: „celem operacji nie było promowanie konkretnego ugrupowania, lecz destabilizacja sytuacji politycznej we Francji i wywarcie presji, aby Paryż zaprzestał udzielania pomocy Ukrainie”.
Ciekawy jest tu szczególnie wątek imigrancki, który miał swój konkretny cel, wspierający główny obecnie rosyjski przekaz, że państwa europejskie nie są suwerenne w tym sensie, że jako demokracje nie służą własnemu suwerenowi (obywatelom), lecz zupełnie obcym interesom (imigrantom bądź Ukrainie).
Po wybuchu zamieszek sposób relacjonowania wydarzeń uległ wyraźnej zmianie, a narracja ekonomiczna została na użytek zagraniczny zastąpiona przekazem antyimigranckim i antyislamskim. Choć we Francji posty obwiniające imigrantów stanowiły zaledwie około 3% dyskusji, w przekazach obcojęzycznych narracja ta stała się dominująca (np. 18,7% wpisów po angielsku i 12,6% po polsku). Jak się okazuje, Amerykanie czy Polacy o wiele lepiej wiedzieli co się w Paryżu dzieje i kto za to odpowiada, niż sami Francuzi. A zatem poza destabilizacją sytuacji politycznej we Francji, postanowiono też nakręcać nastroje w innych krajach, antyeuropejskie w USA (co chętnie podchwycił J. D. Vance amplifikując i powielając rosyjską propagandę), a także antyestablishmentowe w państwach europejskich. W Europie Wschodniej forsowano narracje, że jest to wyraz zepsucia Zachodu, że Zachód zatracił swoją tożsamość chrześcijańską na rzecz islamskiej. Na przykład po pożarze ratusza w Limoges w sieci natychmiast rozpowszechniono nieprawdziwe informacje, że za atakiem stali „imigranci”, „muzułmanie” lub „sojusz skrajnej lewicy z islamistami”. W istocie główny podejrzany (34 lata) został zatrzymany przez jednostkę RAID i jest obywatelem Francji urodzonym w Paryżu i lokalnym rzemieślnikiem (cieślą). Mężczyzna ten był wcześniej znany francuskim służbom i posiadał tzw. kartotekę Fiché S (oznaczenie dla osób stanowiących zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa) ze względu na powiązania z radykalną skrajną lewicą (ultragauche). Z emigrantami czy muzułmanami nie ma nic wspólnego. Mimo to plotka ta pojawiła się w sieci najpierw po angielsku (ok. 6 godzin wcześniej niż we wpisach francuskojęzycznych) i krążyła w języku angielskim 3,6 razy częściej niż we francuskim. I tak było dosłownie ze wszystkim.
Artykuły powielały z rosyjskich kanałów na Telegramie (m.in. RT, RIA, Rybar) opowieści o „zamieszkach zmieniających się w pogromy” oraz „rewolucji migrantów” (np. teksty Juriego Podoljaki). Wpisy te miały stwarzać wrażenie, że cała Europa Zachodnia pogrąża się w chaosie i wojnie domowej z powodu polityki migracyjnej. Czyli, że władze poszczególnych państw nie panują nad sytuacją, a w ogóle to kompletnie nie służą ludziom.
Tymczasem wcale nie chodziło o jakiś imigrantów czy muzułmanów, lecz zwyczajnie o pogarszanie się poziomu życia, rosnącymi kosztami, zbyt małymi wynagrodzeniami, słabo działającą edukacją, itd. Ale w innych państwach bardzo skutecznie udało się wytworzyć wrażenie, że Europa upada pod ciosami islamskiej rewolucji.
Zagraniczne konta o wielkich zasięgach (m.in. Radio Genoa, Visegrad24, Tommy Robinson, Mario Nawfal) błyskawicznie przejmowały nagrania pożarów i starć, nadając im kontekst „starcia cywilizacyjnego” i „upadku Zachodu”. Rosyjską narrację powielano często, zrobił to też J.D. Vance piszący o „sprowadzeniu Trzeciego Świata do Francji przez liberałów”, a także amerykańskie stacje telewizyjne (Fox News mówiące o „międzynarodowym ruchu destabilizacji Zachodu”) oraz niektóre kanały w Polsce (np. Kanał Zero), ten ostatni zidentyfikowany z nazwy w cytowanym raporcie.
Jednocześnie powstał cały ekosystem anonimowych kanałów wykorzystujących sztuczną inteligencję (np. kanał Drift Theory na YouTube). Generowały one masowo filmiki z krzykliwymi tytułami na podstawie szablonów i zdobywały setki tysięcy wyświetleń na narracjach o „płonącej i zislamizowanej Europie”.
Na koniec warto wspomnieć o jeszcze jednej ciekawej technice. Rosyjska sieć Pravda (Portal Kombat) publikowała masowo artykuły na 28 domenach w wielu językach. Treści te nie były tworzone z myślą o realnych czytelnikach, lecz o maszynach, wyszukiwarkach oraz modelach AI. Ta technika to tzw. „LLM grooming”, Gdy algorytmy wyszukiwania oraz modele AI skanują sieć, natrafiają na wiele stron powtarzających ten sam tekst, co stwarza dla algorytmów fałszywe wrażenie, że dana informacja została potwierdzona przez liczne, niezależne źródła.
@alaMAkota zero powiela ruską propagandę?!
No niemożliwe!
















