Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#inflacja

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Chyba najlepszy przykład downsizingu i shrinkflacji w UK to te pudełka z cukierkami. Pamiętam że jak pierwszy raz przywiozłem je na prezenty do Polski to w środku był kilogram albo coś nawet ponad a teraz jest niespełna pół albo 60 deko! No i pierwsze te opakowania były metalowe a nie plastikowe.

PS: Celebrations wyprzedane były akurat ale kosztują tyle samo. W Morrisonie jest chyba nawet promka że dwa opakowania za 7 funtów albo jeszcze w zeszłym tygodniu była. Tak czy tak regularna cena była zawsze w okolicach piątki :smiley:
PS2: The Sun zbadało temat w zeszłym roku :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (1)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Przyzwyczaiłem się już do tłumaczenia, że ceny w restauracjach są drogie, ponieważ rosną koszty minimalnego wynagrodzenia, rosną ceny prądu i gazu i tak dalej.

Ale cholernie ciężko jest mi w to wierzyć, kiedy przypomnę sobie sytuacje z przeszłości. Np taką jedną, zabawną i pouczającą zarazem, kiedy 2 lata temu odwiedziłem pewną knajpę, zlokalizowaną w budynku ze starej cegły. Wnętrzne surowe, wyglądało jakby to była jakaś stocznia.

W każdym razie właściciel nie zadbał o generalny remont, ale zamiast tego dorobił do tego otoczkę, że to jest fancy miejscówka, więc domalował sprejem jakieś grafiti i git xD W środku były krzesła z taką wysuwaną deską do pisania w zeszycie, przez co miałem podejrzenia, czy oni z woźnym jakiegoś deala nie zrobili i nie zajebali tego ze szkoły XDDD Na dworze stoły i krzesła z krzywymi nogami, podkładało się jakieś chusteczki, żeby się nie gibało. Na dodatek wszystko stało na dziurawym asfalcie, przez co stabilności i tak nie było żadnej i raz jak się wychyliłem powiedzieć coś do znajomych, to prawie zaliczyłem glebę.

Przejdę do sedna. 2 lata temu za danie główne płaciłem tam ok 37 zł, na tamte ceny to było dość drogo jak za zwykłe orientalne danie, w dodatku w słabej lokalizacji. Ale przecież to FANCY HIPSTERSKA KNAJPA XD

Byłem ze znajomymi, chłopak koleżanki mojej dziewczyny to dość rozrzutny typ. Wiecie co zamówił na przystawkę? Grillowanego arbuza, marynowanego w sosie sojowym (na talerzu jeszcze chyba trochę liśći roszponki i kiełki fasoli)

Cena? 28 zł XDDDDDD Rozumiecie to? Prawie 30 zł za kilka plastrów arbuza z sosem sojowym i szczyptą zieleniny. I to wszystko w miejscu, które było w środku brudne, obskurne i posiadało stoły i krzesła z jakiejś szkoły podstawowej xD

Oczywiście wszystkie braki na mocy fajnizmu zostały zamienione w zalety i np na obskórnej toalecie był napis "kibel" i pomalowane sprejem jakieś bazgroły, dzięki czemu wszystko miało sprawiać wrażenie, że "to jest tak specjalnie", a to po prostu przycięcie na kosztach.

Na koniec dodam, że zostaliśmy poczęstowani ekstra serwisem za dużą grupę (a było nas mniej niż 10 osób, bo dokładnie 8), odmówiono nam też rozbicia kwoty na 2 rachunki. Nigdy nie zrozumieniem karania klientów za to, że przyszli zostawić więcej kasy i jest więcej pracy dla obsługi + jeszcze robienie problemów z płatnością, bo szef ksycy xD

Sprawdziłem jak zmieniły się ceny i obecnie moje danie kosztuje nie 37, a 48 zł. Dobre, ale nie jest to nic specjalnego, czego nie zjadłbym w kilku innych knajpach w dużym mieście.

Żyjemy w erze takiego konsumpcjonizmu, że ludzie i tak będą płacić i będą sobie pozwalać na wszelkie niedogodności. Dziś konsumpcja jest wartością nadrzędną. Dla najmłodszego pokolenia jedzenie to wręcz rytuał. Można zapłacić nawet i 70 zł za zwykłe jedzenie i 20 zł za drinka, ale posiedzenie 1,5h w "fancy knajpie" ze znajomymi i celebrowanie jedzenia innego niż domowe to jakieś spotkanie z najwyższym i rzecz warta poświęcenia wszystkich wolnych środków i życia od 1 do 1.

 

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mistrz

w Ciekawostki

217piorunów

Z cyklu informacji, których nikt nie chciał, ale każdy potrzebował: indeks ceny drwala z McDonalda w odniesieniu do płacy minimalnej i przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce w danym roku

*płaca minimalna za 2023 to średnia z płacy minimalnej w 1 i 2 półroczu
przeciętne wynagrodzenie za 2023 rok dotyczy września 2023, więc może zawyżyć średnią roczną

  


Inspirator29piorunów

Ale ze jak? Że zarabiam mniej? No jak mniej jak więcej mam co miesionc? Powiedz kto tyle dol?

Pokaż więcej komentarzy (88)

Fenomen

w Hydepark

103piorunów

W Polsce żyjemy w zakłamaniu. Żyjemy tak, jak chcielibyśmy żyć, bo tak żyją na zachodzie, a nie tak jak powinniśmy żyć biorąc pod uwagę jak rozwiniętym jesteśmy krajem na tle krajów zachodnich i ile nam jeszcze brakuje. Poza tym, bardzo często jesteśmy nabijani w butelkę i sami na to pozwalamy.

Podałem ostatnio przykład gastro, który spotkał się ze sporą aprobatą ze strony użytkowników (120 piorunów i masa komentarzy). I ten przykład pokazuje dobitnie naszą mentalność. Koszt espresso, burgera czy czegokolwiek, co na zachodzie nie stanowi dużej wartości, dla nas jest dobrem luksusowym. Okej, stać cię = zapłacisz, ale teraz szybka matematyka

Jaki % twoich zarobków (np licząc stawkę dzienną) stanowi kawa za 25 zł lub burger za 50 zł? Na regularne wydatki tego typu pozwolą sobie ci, którzy zarabiają co najmniej nieźle. Szybkie spojrzenie na zachód - niestety ceny za takie coś są podobne (niekiedy nawet tańsze), natomiast wydatek tego rzędu nie jest dla nich obciążeniem dla portfela i ludzie nie muszą zastanawiać się nad tym czy może sobie coś kupić.

Spotykałem się już z opiniami ludzi z zagranicy, że w Polsce jest drogo. Drogo jest nie tylko przez inflację, ale przez to, że sami akceptujemy to co dzieje się na rynku. Herbata z sokiem malinowym za 20 zł to nie są "koszty przedsiębiorców" ani "inflacja" tylko czysty wyzysk, a kupujący to płacą, żeby wyzbyć się kompleksów niedostatecznie majętnych. Teraz szybkie spojrzenie na rynek nieruchomości - oczywiście zachód jest nieporównywalnie droższy, ale czy na pewno? Najczęściej zwolennicy tej teorii lubią porównywać turystyczne miasta, takie jak: Barcelona, Amsterdam, Paryż, Madryt, Berlin, Londyn do Warszawy, Trójmiasta czy Krakowa. Co jest bzdurą.

Nieważne, że z punktu widzenia Polaka nasze miasta są atrakcyjne. Powyższe zagraniczne są bardzo częstym miejscem odwiedzin turystów i międzynarodowego biznesu. A nasze? Do Gdańska czy Krakowa to zagraniczny turysta może przylecieć raz na weekend, pozwiedzać i wrócić, bo tu się nie dzieje absolutnie nic godnego uwagi, zwłaszcza w Trójmieście (sorry, Opener czy syfiasty Bałtyk to żadna wartość dla kogoś, kto mieszka na zachodzie xD A ile można oglądać stare miasto?)

Więc rynek mieszkaniowy to kolejna patola. Mieszkania w Polsce są srogo przewartościowane i podobnie jak gastro - kompletnie nie odpowiadają realiom życia w tym kraju. Warto dodać, że Polaków na mieszkania nie stać bez zadłużania się na ogromną skalę. Kredyt na 30 lat przy posiadaniu dzieci oznacza dla ludzi po prostu wegetację.

Urbanizacja nie sprzyja dzietności, a małe miasta nie sprzyjają życiu na poziomie. Szczere mówiąc, zarobki rzędu 12-13 tysięcy na parę to w skali kraju naprawdę dobra sytuacja, ale w skali dużego miasta? Mieszkanie 60m2 żeby mieć chociaż 1 dziecko przy tych zarobkach + koszty utrzymania dzieci to już coś mało realnego, a trzeba doliczyć wakacje i własne wydatki. I tutaj rozwiązaniem nie jest "to nie będę mieć dzieci" (jeśli to kogoś powstrzymuje przed decyzją), bo to akceptacja tej chujni.

Jedyna droga dla młodych, żeby mieć dzieci i wypłatę, to praca zdalna/hybrydowa i życie w mniejszym mieście. Niektórzy sobie chwalą, bo zostali w tych miastach znajomi, jest rodzina co się zajmie dziećmi, ale niektórzy mają tak, że rodziny albo nie ma, albo jest kilka osób, a znajomi się rozjechali i już nie jest tak fajnie.

Polacy nie są gospodarzami we własnym kraju, a często polski przedsiębiorca dla swoich rodaków jest jak żydowski kapo w Auschwitz lub jak jakiś szmalcownik.

      

Sum1piorunów

Moim zdaniem nie jest aż tak źle. Biorąc pod uwagę to jak młoda demokracja jesteśmy, powiedziałbym że jest nawet w porządku. Po prostu musimy się jeszcze sporo nauczyć :smiley:

Ale z drugiej strony łatwo mi mówić, bo żyje bardzo dobrze, a i moi pracownicy też nie narzekają

Tytan0piorunów

K⁎⁎wa w punkt. Najgorsze, że człowieka wciąż ciągnie z powrotem na ten padół beznadziejny. :expressionless:
W krajach niemieckojęzycznych (bo to najczęstsze kierunki emigracji z PL) jest jak jest, ale istnieje szansa, że jak coś z siebie dasz to otrzymasz za to godziwy grosz i ludzie nie przykleją Ci łatki złodzieja lub k⁎⁎wy.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Fenomen

w Hydepark

120piorunów

Jestem ciekaw, ile jeszcze ludzie będą tolerować tę patolę w gastro.

Zawsze miałem taki punkt widzenia, że narzekanie na ceny w restauracji jest januszowe, bo jak cię nie stać, to nie idziesz, ale obecnie zostały przekroczone pewne granice dobrego smaku. Bo o ile można uzasadnić zapłacenie kilkadziesiąt złotych za steka z talarkami i bukietem surówek, tak 25 zł za "rozgrzewającą herbatę" (torebka z któregoś parzenia, łyżka soku malinowego, plaster pomarańczy i szczypta goździków XD) czy 20 zł za gorącą czekoladę (300ml najtańszego kakao), czy 20 zł za dzbanek lemoniady to są szczyty absurdu.

A ludzie płacą. Płacą i nie podskoczą. Gastro może szarżować i nikt nie fiknie, bo przecież narzekanie na ceny to wiocha, ciemnogród, a co najgorsze - przyznanie się do tego, że CIĘ NIE STAĆ. Pieniądze w Polsce to temat tabu, tak samo jak nie istnieje coś takiego jak świadomość konsumencka. Ludzie boją się powiedzieć, że cena czegoś jest nieadekwatna do jakości, bo UUUU CHYBA KTOŚ TU JEST BIEDNY XD Gałka loda za 8 zł? Łeee jak cię nie stać to nie kupuj!!! I takim oto sposobem ludzie sami robią sobie krzywdę, bo akceptując pewne patologie, psują rynek. Według mnie nie trzeba już nawet używać takich przymiotników jak kraftowy, rzemieślniczy, bo ludzie zapłacą i bez tego, byle nie czuć się gorzej od innych.

Poza tym, że kebab czy burger (prosty i tani street food) jest traktowany w Polsce jako produkt luksusowy, premium i poza tym, że przepłacić można za każdą pozycję z menu, patologią jest też obligatoryjne naliczanie 10-20 % za SERWIS, kiedy przyjdzie większa grupa ludzi XDDD

Rozumiecie to? Obsługujesz 10 osób, którzy zostawią ci X siana więcej niż para czy 3-osobowa rodzina, ale dojebiesz im jeszcze karnie kasę, że przyszli ci dać zarobić XD Co najlepsze, te 10-20 % za serwis nie idzie do kieszeni kelnerki za to, że się naharowała, tylko dla janusza dobrodzieja xD

W Polsce jest dziki rynek, a Polacy są zakompleksieni. Można narzucać zasady jakie się chce i Polak nie fiknie, bo nie chce się poczuć gorszy.

       

Twórca2piorunów

Najgorsze jest naliczanie kroci za najtańsze składniki. Paluszki do piwa za 10gr - 5zł, woda butelkowa za 1zł - 10zł itp. itd. Za granicą potrafią ci przynieść do dania garść chipsów / frytek / oliwek czy innej drobnicy za darmo, a w Polsce za garstkę pieczonych ziemniaków za kilka groszy płacisz dychę.

Specjalista3piorunów

@Lopez_ Przestałem chodzić do knajp w swoim mieście. Nie przeszkadzały mi ceny, które są IMO z kosmosu (nawet biorąc pod uwagę inflację, podniesione ceny energii itd.), ale JAKOŚĆ jedzenia i obsługi. Jeżeli płacę 100-300 zł za swój obiad, to oczekuję doświadczenia kulinarnego, a nie żarcia na poziomie baru mlecznego, a i tego czasami nie dostaję. Gotujemy teraz w domu... jest taniej, smaczniej, szybciej. Czuję też, że składniki, które kupujemy, są lepszej jakości niż w "restauracjach".

Pokaż więcej komentarzy (46)

Fenomen

w Hydepark

17piorunów

Zastanawiam się co się odwali od stycznia. Koniec zerowego VATu na żywność i najniższa ostro w górę.

Według mnie rynek w ogóle nie jest na to przygotowany, żeby najniższa krajowa była 3200 złotych netto, bo to jest totalny absurd. Pytanie co z tymi ludźmi, którzy zarabiali 4 tysiące złotych netto? A pomyślmy o tych, którzy zarabiali rok temu 3500 zł netto, kiedy minimalna była jakieś 2100 zł netto i teraz po 2 podwyżkach płacy minimalnej dostaną może 400-500 zł netto (i to pewnie 2 ratach w ciągu roku, albo tylko połowę tego xD) i takim sposobem są nie 1400 zł, a max 700-800 zł powyżej minimalnej xDD

Bo przecież nie w każdym zawodzie czy branży są podwyżki inflacyjne, zwłaszcza tak duże i częste i nie każdy jest programistą15k.

Ja znalazłem teraz pracę na UOP za 5k na rękę + prowizje (sprzedaż b2b), jak na osobę w moim wieku źle nie jest (27 lvl), ale co mają powiedzieć ludzie, którzy muszą zakładać działalność żeby im wyszło na czysto tyle co moja podstawa, albo ludzie co pracują w zawodach, gdzie nie ma szans na to, żeby jednorazowo dostać nawet te 500 zł netto podwyżki. A ja i tak czuję, że nawet jak będę robić niezłe premie, to będzie co najwyżej wystarczająco, ale nie dobrze :V

Zaraz landlordzi będą podwyższać opłaty za wynajem, ceny w sklepach poszybują, masakra. I zanim ktoś napisze, że trzeba się uczyć, doszkalać itd - TRZEBA. Ale ktoś też musi być motorniczym, kierowcą autobusu, pracownikiem marketu, magazynierem, piekarzem, mechanikiem, bo tak działa świat.

     

GURU1piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

GURU3piorunów

Poziom minimalnej to pojebalo srogo i napedza i tak mocno inflacje( ona dalej jest na poziomie 15-20% tylko na czas wyborow gus i obajtek ostro kombinowali).
Niestety, teraz przez kilka lat nie powinno sie w ogole podwyzszac minimalnej i usunac niektore przywileje socjalne typu 13 i 14 emeryta.
Skonczylo sie przejadanie pieniedzy na kredyt i czas to glosno powiedziec.
A umysł bieda jest biedny i zawsze bedzie zyl na chujowym poziomie.
Czemus biedny? Bos glupi
Czemus glupi? Bos biedny

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Gospodarka

3piorunów

Inflacja nie jest zafałszowana. Chwilowe obniżanie ceny na paliwa na Orlenie niewiele zmienia, bo na inflację trzeba patrzeć z perspektywy roku, półtora, bo z takim opóźnieniem działa polityka pieniężna. Nieważne czy inflacja wynosi 6,5 czy 7,5, jasne jest, że trend jest bardzo mocny w dół i dezinflacja na szczęście ma miejsce.
Nie sprawdziły się znowu prognozy armagedonistów, którzy mówili że 20% hiperinflacja z nami zostanie na zawsze.

Ta inflacja to było takie światowe inflacyjne tsunami, czyli ogromna fala, która przypłynęła zalała wszystko i była swoją drogą wiele większa niż wszystkim nam się wydawało. Tsunami z istoty tak samo jak szybko napływa tak i w miarę szybko odpływa. Upraszczam, ale mniej więcej trochę tak to jest bez względu na stand-upy naszego prezesa.

W Polsce inflacja tak szybko spada jak choćby w Czechach, którzy żadnych stand-upów nie mieli, których podwyższono stopy procentowe wcześniej od nas, które stawiano jako wzór dla Polski, a okazało się że praktycznie się nie różnimy jeśli chodzi o tempo spadku inflacji.
Jedyna różnica jest taka, że w Polsce po covidzie PKB na mieszkańca wzrosło o 8%, a Czechy są jedyną gospodarką w całej Europejskiej, w której PKB po covidzie cały czas jest mniejsze niż przed.

To inflacyjne tsunami odchodzi, ale zostawiło po sobie zgliszcza. Na przykład to, że realna wartość naszych oszczędności spadła, ale z drugiej strony wychodzimy z tego tsunami znowu jako Polska w lepszej formie niż praktycznie gro inny gospodarek w UE. Jesteśmy bodajże teraz na szóstym miejscu wśród wszystkich krajów Unii, jeśli chodzi o wzrost PKB na mieszkańca po czwartym kwartale 2019. Cały czas jesteśmy europejskim liderem wzrostu od 89 roku i myślę, że to ożywienie koniunktury też w miarę szybko w Polsce przyjdzie.

Prof. Marcin Piątkowski

Mistrz6piorunów

@smierdakow A był ktoś, kto mówił, że inflacja 20% zostanie z nami na zawsze? Pytam, bo nie pamiętam, a mam wrażenie, że to dyskusja z absurdalnymi tezami stawianymi przez siebie w kontrze do swoich poglądów.

Ponadto inna kwestia, która niby jest poruszona, ale w zasadzie jest zignorowana przez Piątkowskiego - sam mówi, że na inflację trzeba patrzeć z perspektywy roku, półtora, po czym mówi tylko o poziomie dzisiejszym. A tymczasem obniżenie stóp procentowych miało miejsce 2 miesiące temu i pytanie jak ta decyzja wpłynie na inflację za rok, kiedy wszystko (włącznie z prognozami NBP) wskazuje na to, że inflacja WCIĄŻ będzie nad celem inflacyjnym NBP (2,5% +-1 p.p.) i czynniki zewnętrzne powinny już się ustabilizować.

Mam wrażenie, że prof. Piątkowski trochę ma trochę za mocne różowe okulary (moje podejrzenie — podobnie jak masa geopolityków różnej maści widzi zysk dla swojej osoby w wysławianiu polskiej potęgi). Jasne, że sytuacja nie jest zła, w przeciwieństwie do tego co różni skrajnie liberalni ekonomiści uważają, niemniej to nie powinno zaburzać spojrzenia na różne problemy, jak chociażby skrajnie upolityczniona RPP

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Polityka

14piorunów

Normalnie nie udzielam się pod tagiem  , tym razem jednak zrobię odstępstwo.
Muszę pochwalić Partię. VIVAT PARTIA! HIP HIP, HURRA! 200 LAT KONUSOWEJ WŁADZY! /s

Oto jak wygląda mój terminarz opłat za mieszkanie (czynsz, prąd wspólny, winda, zaliczka na wodę + ścieki, c.o., śmieci, podatek od nieruchomości).
2022:
czerwiec 764,44 zł
wrzesień 770,21 zł
2023
marzec 972, 15 zł
lipiec 915,68 zł (korekta, bo w spółdzielni źle policzyli)
2024
luty 1149,51 zł

To samo mieszkanie w 2016 roku miało czynsz na poziomie 550 zł. Matematykę ile to procent w skali kilku lat zostawiam wam.
Mieszkanie wynajęte wprost ze spółdzielni, brak KW. Słabo nie zarabiam, ale chyba czas zacząć szukać opuszczonych RODOSów.

   

Inspirator0piorunów

@macgajster Spokojnie już się władza zmieniła więc będzie dobrobyt. Nie będzie już COVIDU i WOJNY. Jak wiadomo inflacja to skutek knucia PiSu.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Wiadomości Polska

68piorunów

Wrze w RPP. "Pan prezes arbitralnie decyduje, co z wypowiedzi trafia do protokołu"

W sprawozdaniach z posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej pomijane są niektóre wypowiedzi członków Rady - napisała w mediach społecznościowych jedna z członkiń tego gremium Joanna Tyrowicz. "Możecie się państwo z łatwością domyślić, co do protokołu nie trafia" - dodała

Lider

w Wiadomości Polska

22piorunów

W dniach 3-4 października 2023 r. odbyło się posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej.

Rada postanowiła obniżyć stopy procentowe NBP o 0,25 pkt. proc. do poziomu:

* stopa referencyjna 5,75% w skali rocznej;
* stopa lombardowa 6,25% w skali rocznej;
* stopa depozytowa 5,25% w skali rocznej;
* stopa redyskontowa weksli 5,80% w skali rocznej;
* stopa dyskontowa weksli 5,85% w skali rocznej.

Uchwała Rady Polityki Pieniężnej wchodzi w życie 4 października 2023 r.

Zobaczymy jak waluty po decyzji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

       

https://nbp.pl/rpp-04-10-2023/

Zawodowiec10piorunów

@inty ja już złotówki się pozbyłem i biorę tylko euro oraz dolary. Banda pisowskich idiotów z NBP działająca na szkodę państwa.

Osobistość0piorunów

Nie bardzo rozumiem hejt na decyzje NBP.

Inflacja spada, czyli decyzje są prawidłowe.

Chętnie podyskutuję, ale o faktach, nie o tym co będzie/może być. Pół roku temu też wszyscy na Glapie psy wieszali, straszyli, a tu proszę - inflacja spada.

Pokaż więcej komentarzy (12)

GURU

w Hydepark

207piorunów

  

Fenomen34piorunów

@Nemrod najwazniejsza rzecz ktorej nie rozumieją ludzie: to, że inflacja spada, oznacza, że wszystko drożeje tylko trochę wolniej...

Inspirator2piorunów

@Nemrod 2024 mam nadzieje niektorych zmiecie z planszy i bedzie mozna cos tanio kupic.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Lider

w Wiadomości Polska

4piorunów

We wrześniu inflacja runęła z 10,1 do 8,2 proc. r/r. Do wartości jednocyfrowych hamuje również dynamika wskaźnika bazowego, która z 10 proc. r/r w sierpniu obniżyła się o przeszło 1 pkt proc. Ceny konsumenckie w Polsce nie wzrosły piąty miesiąc z rzędu.

https://forsal.pl/gospodarka/inflacja/artykuly/9310868,inflacja-jest-juz-jednocyfrowa-sa-dane-gus-za-wrzesien.html#:~:text=We%20wrze%C5%9Bniu%20inflacja%20run%C4%99%C5%82a%20z,wzros%C5%82y%20pi%C4%85ty%20miesi%C4%85c%20z%20rz%C4%99du.

GURU6piorunów

@inty Spokojnie, spadek inflacji jest wspierany m.in. tanim paliwem 😁

Sum1piorunów

Efekt wysokiej bazy. Porównujemy wysoki zeszłoroczny wrzesień xD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Dyskusje

4piorunów

Cześć Wam! :slightly_smiling_face:
Jak tam oceniacie rzeczywisty spadek cen w waszej okolicy jeśli chodzi o takie podstawowe produkty jak chleb, masło czy mleko? Czy ceny chleba i mleko lub masła spadają, czy utrzymują się na tym samym poziomie? Czy małe sklepy spożywcze na waszym osiedlu utrzymują ceny chleba, masła i mleka od czasu najwyższej inflacji, czy może zauważacie jaką zmianę? Chociaż pytam o chleb, masło i mleko, to możecie dać znać jak w ogóle kształtują się u was ceny jeśli chodzi o żywność.

GURU3piorunów

nie wiem nie patrzę konkretnie na ceny czy wczoraj było po 3 zł a dziś po 3.10. Potrzebuje to kupuje bo co mam nie jeść?

GURU5piorunów

@Eber 
>Jak tam oceniacie rzeczywisty spadek cen w waszej okolicy ...

Za dużo TVP opie, jakie spadki?
Hucznie głoszony spadek inflacji, to nie spadek cen, a wolniejszy ich wzrost. Zaczną spadać jak wystąpi deflacja.
Dzisiejszy targ, pomidory Lima we wtorek po 4zł, w piątek po 6zł, u tej samej baby, spadek -2zł. :imp:

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Dla przeciętnego Polaka bardziej liczą się takie tematy jak: aborcja, związki LGBT, co zrobił ksiądz w Gminie Pizdzichów na Podkarpaciu, aniżeli ich ekonomiczny byt.

Poziom dyskusji w tych wyborach jest na tak żenująco niskim poziomie, że chyba nigdy tak nie było. Po prostu jeden wielki burdel.

Z jednej strony mamy PiS, odpowiedzialny za inflację, niezliczoną ilość afer i nepotyzm. Rzygać się chce żyjąc pod rządami karakana, które zaprowadzą nas do skrajnego ubóstwa.

Z drugiej strony mamy największego populistę III RP, który obiecałby psu, że dorwie kota, a kotu, że obroni go przed psem. W dodatku program wyborczy w 100 % oparty na socjalnym rozdawnictwie, jakiego jeszcze nie było, a to duże osiągnięcie.

Są jeszcze Trzecia Droga i Konfederacja, które mają zerowe szanse na wynik +12 %, a jak im zaczęło rosnąć w sondażach, to na obie partie przeprowadzono zmasowany atak. Na Trzecią Drogę wtedy, kiedy przez moment zagrażała Tuskowi, na Konfederację cały czas ostry hejt. Obie partie mają swoje minusy, ale obie nie rządziły i nie mają na swoim pokładzie SBków i wypalonych polityków.

Polaku i tak wybierze swojego Pana, który mu najwięcej naobieca. Bo Polak musi coś DOSTAĆ. Rząd musi coś DAĆ. I tak będziemy się bujać i bujać, dopóki pokolenia lat 50,60,70 będą decydować o losach tego kraju.

       

Osobistość3piorunów

zawsze na zdrowy rozsądek jest największy atak dlatego musimy wspierać konfederacje to jedyne logiczne wyjście - wszyscy ich nienawidzą - czas się zastanowić dlaczego

Fenomen0piorunów

Gdyby Konfa pozbyła się katotalibów to mieliby 30%.

Pokaż więcej komentarzy (6)