bobseMocarz
1piorunów
bobseMocarz
1piorunów
GtotheGGruba ryba
20piorunówPoszłam do sklepu, już spokojnie z 20 cm śniegu nasypało... przedzieranie się przez te zaspy to był horror. Jakoś dotarłam. Dzięki sugestii użytkownika @DiscoKhan kupiłam wiśnióweczkę i popijam z herbatką - dziękuję, wyśmienite wsparcie dla mojego niedoszłego alkoholizmu! Mam nadzieję, że na drugi dzień będę już zdrowa. :smiley:
Chciałam kupić herbatkę z konopii bo pomyślałam "oooo ale ciekawa! Trzeba spróbować" - nie patrzyłam nawet na cenę. A na kasie wyskoczyło... 27 zł. No chyba ich powaliło xD zwróciłam xD
Pomidorek za 6 zł... Lubię pomidorki. Jak żyć?! Kiedyś za 6 złotych to bym sobie życie na nowo w sklepiku szkolnym ułożyła... a dzisiaj? 1 pomidorek. Ehhh
Że co? To jakiś bełkot.
@GtotheG dlatego po zakupy wybrałam się wczoraj 😛
126Debiutant
1piorunówCiekawe, ile musiałoby teraz wynosić koszt budowy domu 300 mkw. na głębokim zodupiu. #przegryw #nieruchomosci #pytanie #zalesie #inflacja #gospodarka #pytaniedoeksperta
@126 dach jednospadowy z papy i na płytach OSB 22mm 40-60k
intyLider
1piorunówCeny towarów i usług konsumpcyjnych w listopadzie 2023 r. wzrosły rdr o 6,5 proc., a w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosły o 0,7 proc. - podał Główny Urząd Statystyczny. #inflacja #gospodarka #ekonomia #pieniadze #polityka

LordWaderGruba ryba
0piorunów#wiadomoscipolska #inflacja #uniaeuropejska Polska przesunęła się w październiku na siódme miejsce pod względem wysokości inflacji w rankingu krajów Unii Europejskiej. Tak wynika z opublikowanych w piątek danych Eurostatu, unijnego biura statystycznego. Jeszcze miesiąc wcześniej nasz kraj był

MarianoaItalianoGruba ryba
14piorunówChyba najlepszy przykład downsizingu i shrinkflacji w UK to te pudełka z cukierkami. Pamiętam że jak pierwszy raz przywiozłem je na prezenty do Polski to w środku był kilogram albo coś nawet ponad a teraz jest niespełna pół albo 60 deko! No i pierwsze te opakowania były metalowe a nie plastikowe.
PS: Celebrations wyprzedane były akurat ale kosztują tyle samo. W Morrisonie jest chyba nawet promka że dwa opakowania za 7 funtów albo jeszcze w zeszłym tygodniu była. Tak czy tak regularna cena była zawsze w okolicach piątki :smiley:
PS2: The Sun zbadało temat w zeszłym roku :grinning:

@MarianoaItaliano No a zastanawiało mnie że akurat te pudła trzymają zawsze stałą cenę, to już wiem czemu :grinning:
Banan11Fanatyk
8piorunówInflacja w Unii Europejskiej w 2024 roku wyhamuje do 3,5 procent z 6,5 procent w tym roku - wynika z najnowszych prognoz Komisji Europejskiej. W 2025 roku ma dojść do kolejnego obniżenia się tempa wzrostu cen do 2,4 procent rok do roku. Według prognoz Brukseli w 2024 roku to Polska będzie miała

Lopez_Fenomen
6piorunówPrzyzwyczaiłem się już do tłumaczenia, że ceny w restauracjach są drogie, ponieważ rosną koszty minimalnego wynagrodzenia, rosną ceny prądu i gazu i tak dalej.
Ale cholernie ciężko jest mi w to wierzyć, kiedy przypomnę sobie sytuacje z przeszłości. Np taką jedną, zabawną i pouczającą zarazem, kiedy 2 lata temu odwiedziłem pewną knajpę, zlokalizowaną w budynku ze starej cegły. Wnętrzne surowe, wyglądało jakby to była jakaś stocznia.
W każdym razie właściciel nie zadbał o generalny remont, ale zamiast tego dorobił do tego otoczkę, że to jest fancy miejscówka, więc domalował sprejem jakieś grafiti i git xD W środku były krzesła z taką wysuwaną deską do pisania w zeszycie, przez co miałem podejrzenia, czy oni z woźnym jakiegoś deala nie zrobili i nie zajebali tego ze szkoły XDDD Na dworze stoły i krzesła z krzywymi nogami, podkładało się jakieś chusteczki, żeby się nie gibało. Na dodatek wszystko stało na dziurawym asfalcie, przez co stabilności i tak nie było żadnej i raz jak się wychyliłem powiedzieć coś do znajomych, to prawie zaliczyłem glebę.
Przejdę do sedna. 2 lata temu za danie główne płaciłem tam ok 37 zł, na tamte ceny to było dość drogo jak za zwykłe orientalne danie, w dodatku w słabej lokalizacji. Ale przecież to FANCY HIPSTERSKA KNAJPA XD
Byłem ze znajomymi, chłopak koleżanki mojej dziewczyny to dość rozrzutny typ. Wiecie co zamówił na przystawkę? Grillowanego arbuza, marynowanego w sosie sojowym (na talerzu jeszcze chyba trochę liśći roszponki i kiełki fasoli)
Cena? 28 zł XDDDDDD Rozumiecie to? Prawie 30 zł za kilka plastrów arbuza z sosem sojowym i szczyptą zieleniny. I to wszystko w miejscu, które było w środku brudne, obskurne i posiadało stoły i krzesła z jakiejś szkoły podstawowej xD
Oczywiście wszystkie braki na mocy fajnizmu zostały zamienione w zalety i np na obskórnej toalecie był napis "kibel" i pomalowane sprejem jakieś bazgroły, dzięki czemu wszystko miało sprawiać wrażenie, że "to jest tak specjalnie", a to po prostu przycięcie na kosztach.
Na koniec dodam, że zostaliśmy poczęstowani ekstra serwisem za dużą grupę (a było nas mniej niż 10 osób, bo dokładnie 8), odmówiono nam też rozbicia kwoty na 2 rachunki. Nigdy nie zrozumieniem karania klientów za to, że przyszli zostawić więcej kasy i jest więcej pracy dla obsługi + jeszcze robienie problemów z płatnością, bo szef ksycy xD
Sprawdziłem jak zmieniły się ceny i obecnie moje danie kosztuje nie 37, a 48 zł. Dobre, ale nie jest to nic specjalnego, czego nie zjadłbym w kilku innych knajpach w dużym mieście.
Żyjemy w erze takiego konsumpcjonizmu, że ludzie i tak będą płacić i będą sobie pozwalać na wszelkie niedogodności. Dziś konsumpcja jest wartością nadrzędną. Dla najmłodszego pokolenia jedzenie to wręcz rytuał. Można zapłacić nawet i 70 zł za zwykłe jedzenie i 20 zł za drinka, ale posiedzenie 1,5h w "fancy knajpie" ze znajomymi i celebrowanie jedzenia innego niż domowe to jakieś spotkanie z najwyższym i rzecz warta poświęcenia wszystkich wolnych środków i życia od 1 do 1.
#gastronomia #januszebiznesu #inflacja #bekazpodludzi #polska #jedzenie
@Lopez_ jeszcze jedno, często w takich restauracjach do picia dostępne są tylko napoje w butelkach 0,2. To jest k⁎⁎wa kpina z klienta
@Lopez_ tak szczerze, to w Polsce jest po prostu bieda. Jak ktoś jest młody to gdzie ma spędzać czas? I wszędzie właśnie drogo jak sukinsyn. Lubię tańczyć - nie ma gdzie a ja pod Warszawą k⁎⁎wa mieszkam. Nawet pomijając ceny to jest taka nędza, że pomimo że nic nie odwalam to dziewczyna się na mnie obraża, idzie do ochrony i mnie wyćpany typ wynosi, bo zacząłem tańczyć z inną. Scenariusz przerabiałem w paru miejscach, zawsze to samo, plaga dosłownie, po pierwszym razie bałem się nawet kropli alkoholu tam nawet napić zresztą żeby nie było kombinacji że mi po pijaku coś odwaliło czy coś. Patologia jak sukinsyn, muzyka do bani i drogo. W Holandii podobnie płaciłem i nigdy, nawet raz, nie miałem dziwnej sytuacji.
Z braku-laku dzieciaki się na szpanowanie po restauracjach umawiają, jedyna alternatywa to domówki ale przecież na to rzadko są warunki. Zaś miasta tak się zabodowywuje, że nawet w plener coraz gorzej jest gdzieś wyjść.
Ja bym wszystkiego na konsumpcjonizm nie zwalał, po prostu ciężko się towarzysko w Polsce wyżyć. W najlepszym wypadku drożyzna, w najgorszym drożyzna, obskórny lokal, beznadziejna obsługa i ogólnie nic specjalnego. Za komuny były za⁎⁎⁎⁎ste densingi itp. ale nic z tego nie zostało.
A_aLider
10piorunów
Niech zdychają
A_aLider
158piorunów
@A_a tam masz 190 g, ale ciągle drogo
To kokakola powinna kosztować po 12zł za puszkę bo to cukrzyca i otyłość w płynie
bojowonastawionaowcaMistrz
217piorunówZ cyklu informacji, których nikt nie chciał, ale każdy potrzebował: indeks ceny drwala z McDonalda w odniesieniu do płacy minimalnej i przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce w danym roku
*płaca minimalna za 2023 to średnia z płacy minimalnej w 1 i 2 półroczu
przeciętne wynagrodzenie za 2023 rok dotyczy września 2023, więc może zawyżyć średnią roczną

Ale ze jak? Że zarabiam mniej? No jak mniej jak więcej mam co miesionc? Powiedz kto tyle dol?
@bojowonastawionaowca jeszcze bardzo bym chętnie zobaczył dane dla cheeseburgera i bigmaca, żeby wykluczyć czy to nie tylko cena drwala wzrosła tak.
A_aLider
48piorunów#heheszki #2137 #inflacja #rzultamorda

k⁎⁎wa a tam po prawej to co? Biografia Testovirona? xDDD
Lopez_Fenomen
103piorunówW Polsce żyjemy w zakłamaniu. Żyjemy tak, jak chcielibyśmy żyć, bo tak żyją na zachodzie, a nie tak jak powinniśmy żyć biorąc pod uwagę jak rozwiniętym jesteśmy krajem na tle krajów zachodnich i ile nam jeszcze brakuje. Poza tym, bardzo często jesteśmy nabijani w butelkę i sami na to pozwalamy.
Podałem ostatnio przykład gastro, który spotkał się ze sporą aprobatą ze strony użytkowników (120 piorunów i masa komentarzy). I ten przykład pokazuje dobitnie naszą mentalność. Koszt espresso, burgera czy czegokolwiek, co na zachodzie nie stanowi dużej wartości, dla nas jest dobrem luksusowym. Okej, stać cię = zapłacisz, ale teraz szybka matematyka
Jaki % twoich zarobków (np licząc stawkę dzienną) stanowi kawa za 25 zł lub burger za 50 zł? Na regularne wydatki tego typu pozwolą sobie ci, którzy zarabiają co najmniej nieźle. Szybkie spojrzenie na zachód - niestety ceny za takie coś są podobne (niekiedy nawet tańsze), natomiast wydatek tego rzędu nie jest dla nich obciążeniem dla portfela i ludzie nie muszą zastanawiać się nad tym czy może sobie coś kupić.
Spotykałem się już z opiniami ludzi z zagranicy, że w Polsce jest drogo. Drogo jest nie tylko przez inflację, ale przez to, że sami akceptujemy to co dzieje się na rynku. Herbata z sokiem malinowym za 20 zł to nie są "koszty przedsiębiorców" ani "inflacja" tylko czysty wyzysk, a kupujący to płacą, żeby wyzbyć się kompleksów niedostatecznie majętnych. Teraz szybkie spojrzenie na rynek nieruchomości - oczywiście zachód jest nieporównywalnie droższy, ale czy na pewno? Najczęściej zwolennicy tej teorii lubią porównywać turystyczne miasta, takie jak: Barcelona, Amsterdam, Paryż, Madryt, Berlin, Londyn do Warszawy, Trójmiasta czy Krakowa. Co jest bzdurą.
Nieważne, że z punktu widzenia Polaka nasze miasta są atrakcyjne. Powyższe zagraniczne są bardzo częstym miejscem odwiedzin turystów i międzynarodowego biznesu. A nasze? Do Gdańska czy Krakowa to zagraniczny turysta może przylecieć raz na weekend, pozwiedzać i wrócić, bo tu się nie dzieje absolutnie nic godnego uwagi, zwłaszcza w Trójmieście (sorry, Opener czy syfiasty Bałtyk to żadna wartość dla kogoś, kto mieszka na zachodzie xD A ile można oglądać stare miasto?)
Więc rynek mieszkaniowy to kolejna patola. Mieszkania w Polsce są srogo przewartościowane i podobnie jak gastro - kompletnie nie odpowiadają realiom życia w tym kraju. Warto dodać, że Polaków na mieszkania nie stać bez zadłużania się na ogromną skalę. Kredyt na 30 lat przy posiadaniu dzieci oznacza dla ludzi po prostu wegetację.
Urbanizacja nie sprzyja dzietności, a małe miasta nie sprzyjają życiu na poziomie. Szczere mówiąc, zarobki rzędu 12-13 tysięcy na parę to w skali kraju naprawdę dobra sytuacja, ale w skali dużego miasta? Mieszkanie 60m2 żeby mieć chociaż 1 dziecko przy tych zarobkach + koszty utrzymania dzieci to już coś mało realnego, a trzeba doliczyć wakacje i własne wydatki. I tutaj rozwiązaniem nie jest "to nie będę mieć dzieci" (jeśli to kogoś powstrzymuje przed decyzją), bo to akceptacja tej chujni.
Jedyna droga dla młodych, żeby mieć dzieci i wypłatę, to praca zdalna/hybrydowa i życie w mniejszym mieście. Niektórzy sobie chwalą, bo zostali w tych miastach znajomi, jest rodzina co się zajmie dziećmi, ale niektórzy mają tak, że rodziny albo nie ma, albo jest kilka osób, a znajomi się rozjechali i już nie jest tak fajnie.
Polacy nie są gospodarzami we własnym kraju, a często polski przedsiębiorca dla swoich rodaków jest jak żydowski kapo w Auschwitz lub jak jakiś szmalcownik.
#pieniadze #nieruchomosci #inflacja #gospodarka #ekonomia #kredythipoteczny #korposwiat
Moim zdaniem nie jest aż tak źle. Biorąc pod uwagę to jak młoda demokracja jesteśmy, powiedziałbym że jest nawet w porządku. Po prostu musimy się jeszcze sporo nauczyć :smiley:
Ale z drugiej strony łatwo mi mówić, bo żyje bardzo dobrze, a i moi pracownicy też nie narzekają
K⁎⁎wa w punkt. Najgorsze, że człowieka wciąż ciągnie z powrotem na ten padół beznadziejny. :expressionless:
W krajach niemieckojęzycznych (bo to najczęstsze kierunki emigracji z PL) jest jak jest, ale istnieje szansa, że jak coś z siebie dasz to otrzymasz za to godziwy grosz i ludzie nie przykleją Ci łatki złodzieja lub k⁎⁎wy.
Lopez_Fenomen
120piorunówJestem ciekaw, ile jeszcze ludzie będą tolerować tę patolę w gastro.
Zawsze miałem taki punkt widzenia, że narzekanie na ceny w restauracji jest januszowe, bo jak cię nie stać, to nie idziesz, ale obecnie zostały przekroczone pewne granice dobrego smaku. Bo o ile można uzasadnić zapłacenie kilkadziesiąt złotych za steka z talarkami i bukietem surówek, tak 25 zł za "rozgrzewającą herbatę" (torebka z któregoś parzenia, łyżka soku malinowego, plaster pomarańczy i szczypta goździków XD) czy 20 zł za gorącą czekoladę (300ml najtańszego kakao), czy 20 zł za dzbanek lemoniady to są szczyty absurdu.
A ludzie płacą. Płacą i nie podskoczą. Gastro może szarżować i nikt nie fiknie, bo przecież narzekanie na ceny to wiocha, ciemnogród, a co najgorsze - przyznanie się do tego, że CIĘ NIE STAĆ. Pieniądze w Polsce to temat tabu, tak samo jak nie istnieje coś takiego jak świadomość konsumencka. Ludzie boją się powiedzieć, że cena czegoś jest nieadekwatna do jakości, bo UUUU CHYBA KTOŚ TU JEST BIEDNY XD Gałka loda za 8 zł? Łeee jak cię nie stać to nie kupuj!!! I takim oto sposobem ludzie sami robią sobie krzywdę, bo akceptując pewne patologie, psują rynek. Według mnie nie trzeba już nawet używać takich przymiotników jak kraftowy, rzemieślniczy, bo ludzie zapłacą i bez tego, byle nie czuć się gorzej od innych.
Poza tym, że kebab czy burger (prosty i tani street food) jest traktowany w Polsce jako produkt luksusowy, premium i poza tym, że przepłacić można za każdą pozycję z menu, patologią jest też obligatoryjne naliczanie 10-20 % za SERWIS, kiedy przyjdzie większa grupa ludzi XDDD
Rozumiecie to? Obsługujesz 10 osób, którzy zostawią ci X siana więcej niż para czy 3-osobowa rodzina, ale dojebiesz im jeszcze karnie kasę, że przyszli ci dać zarobić XD Co najlepsze, te 10-20 % za serwis nie idzie do kieszeni kelnerki za to, że się naharowała, tylko dla janusza dobrodzieja xD
W Polsce jest dziki rynek, a Polacy są zakompleksieni. Można narzucać zasady jakie się chce i Polak nie fiknie, bo nie chce się poczuć gorszy.
#inflacja #gastronomia #jedzenie #gospodarka #pieniadze #polakicebulaki #takaprawda #bekazpodludzi
@Lopez_ Przestałem chodzić do knajp w swoim mieście. Nie przeszkadzały mi ceny, które są IMO z kosmosu (nawet biorąc pod uwagę inflację, podniesione ceny energii itd.), ale JAKOŚĆ jedzenia i obsługi. Jeżeli płacę 100-300 zł za swój obiad, to oczekuję doświadczenia kulinarnego, a nie żarcia na poziomie baru mlecznego, a i tego czasami nie dostaję. Gotujemy teraz w domu... jest taniej, smaczniej, szybciej. Czuję też, że składniki, które kupujemy, są lepszej jakości niż w "restauracjach".
To nie tylko Polska. To cały świat. Bo jak wytłumaczyć wydać setki dollarów burgera z płatkiem złota, który nic nie dodaje do smaku, właściwie ujmuje.
Pamiętam nawet jak chleb z tłustym i ogórkiem sprzedawali po 20 zł. na jakimś evencie.
Ja generalnie nie chodzę do restauracji bo jest tłusto i za słono. Dlatego żeby wcisnąc ci te napoje z 1000% marżą.
Lopez_Fenomen
17piorunówZastanawiam się co się odwali od stycznia. Koniec zerowego VATu na żywność i najniższa ostro w górę.
Według mnie rynek w ogóle nie jest na to przygotowany, żeby najniższa krajowa była 3200 złotych netto, bo to jest totalny absurd. Pytanie co z tymi ludźmi, którzy zarabiali 4 tysiące złotych netto? A pomyślmy o tych, którzy zarabiali rok temu 3500 zł netto, kiedy minimalna była jakieś 2100 zł netto i teraz po 2 podwyżkach płacy minimalnej dostaną może 400-500 zł netto (i to pewnie 2 ratach w ciągu roku, albo tylko połowę tego xD) i takim sposobem są nie 1400 zł, a max 700-800 zł powyżej minimalnej xDD
Bo przecież nie w każdym zawodzie czy branży są podwyżki inflacyjne, zwłaszcza tak duże i częste i nie każdy jest programistą15k.
Ja znalazłem teraz pracę na UOP za 5k na rękę + prowizje (sprzedaż b2b), jak na osobę w moim wieku źle nie jest (27 lvl), ale co mają powiedzieć ludzie, którzy muszą zakładać działalność żeby im wyszło na czysto tyle co moja podstawa, albo ludzie co pracują w zawodach, gdzie nie ma szans na to, żeby jednorazowo dostać nawet te 500 zł netto podwyżki. A ja i tak czuję, że nawet jak będę robić niezłe premie, to będzie co najwyżej wystarczająco, ale nie dobrze :V
Zaraz landlordzi będą podwyższać opłaty za wynajem, ceny w sklepach poszybują, masakra. I zanim ktoś napisze, że trzeba się uczyć, doszkalać itd - TRZEBA. Ale ktoś też musi być motorniczym, kierowcą autobusu, pracownikiem marketu, magazynierem, piekarzem, mechanikiem, bo tak działa świat.
#ekonomia #inflacja #pieniadze #pracbaza #wiadomoscipolska #gownowpis
Komentarz usunięty przez moderatora
Poziom minimalnej to pojebalo srogo i napedza i tak mocno inflacje( ona dalej jest na poziomie 15-20% tylko na czas wyborow gus i obajtek ostro kombinowali).
Niestety, teraz przez kilka lat nie powinno sie w ogole podwyzszac minimalnej i usunac niektore przywileje socjalne typu 13 i 14 emeryta.
Skonczylo sie przejadanie pieniedzy na kredyt i czas to glosno powiedziec.
A umysł bieda jest biedny i zawsze bedzie zyl na chujowym poziomie.
Czemus biedny? Bos glupi
Czemus glupi? Bos biedny
A_aLider
85piorunów
Drwala? Od kiedy to wraca? Raz na kilka lat lubię zjeść
@A_a Ceny drwala pompują ludzie, którzy kupią go w tym roku, chociaż jest 2 razy droższy niż w 2019.
smierdakowLider
3piorunówInflacja nie jest zafałszowana. Chwilowe obniżanie ceny na paliwa na Orlenie niewiele zmienia, bo na inflację trzeba patrzeć z perspektywy roku, półtora, bo z takim opóźnieniem działa polityka pieniężna. Nieważne czy inflacja wynosi 6,5 czy 7,5, jasne jest, że trend jest bardzo mocny w dół i dezinflacja na szczęście ma miejsce.
Nie sprawdziły się znowu prognozy armagedonistów, którzy mówili że 20% hiperinflacja z nami zostanie na zawsze.
Ta inflacja to było takie światowe inflacyjne tsunami, czyli ogromna fala, która przypłynęła zalała wszystko i była swoją drogą wiele większa niż wszystkim nam się wydawało. Tsunami z istoty tak samo jak szybko napływa tak i w miarę szybko odpływa. Upraszczam, ale mniej więcej trochę tak to jest bez względu na stand-upy naszego prezesa.
W Polsce inflacja tak szybko spada jak choćby w Czechach, którzy żadnych stand-upów nie mieli, których podwyższono stopy procentowe wcześniej od nas, które stawiano jako wzór dla Polski, a okazało się że praktycznie się nie różnimy jeśli chodzi o tempo spadku inflacji.
Jedyna różnica jest taka, że w Polsce po covidzie PKB na mieszkańca wzrosło o 8%, a Czechy są jedyną gospodarką w całej Europejskiej, w której PKB po covidzie cały czas jest mniejsze niż przed.
To inflacyjne tsunami odchodzi, ale zostawiło po sobie zgliszcza. Na przykład to, że realna wartość naszych oszczędności spadła, ale z drugiej strony wychodzimy z tego tsunami znowu jako Polska w lepszej formie niż praktycznie gro inny gospodarek w UE. Jesteśmy bodajże teraz na szóstym miejscu wśród wszystkich krajów Unii, jeśli chodzi o wzrost PKB na mieszkańca po czwartym kwartale 2019. Cały czas jesteśmy europejskim liderem wzrostu od 89 roku i myślę, że to ożywienie koniunktury też w miarę szybko w Polsce przyjdzie.
Prof. Marcin Piątkowski
@smierdakow A był ktoś, kto mówił, że inflacja 20% zostanie z nami na zawsze? Pytam, bo nie pamiętam, a mam wrażenie, że to dyskusja z absurdalnymi tezami stawianymi przez siebie w kontrze do swoich poglądów.
Ponadto inna kwestia, która niby jest poruszona, ale w zasadzie jest zignorowana przez Piątkowskiego - sam mówi, że na inflację trzeba patrzeć z perspektywy roku, półtora, po czym mówi tylko o poziomie dzisiejszym. A tymczasem obniżenie stóp procentowych miało miejsce 2 miesiące temu i pytanie jak ta decyzja wpłynie na inflację za rok, kiedy wszystko (włącznie z prognozami NBP) wskazuje na to, że inflacja WCIĄŻ będzie nad celem inflacyjnym NBP (2,5% +-1 p.p.) i czynniki zewnętrzne powinny już się ustabilizować.
Mam wrażenie, że prof. Piątkowski trochę ma trochę za mocne różowe okulary (moje podejrzenie — podobnie jak masa geopolityków różnej maści widzi zysk dla swojej osoby w wysławianiu polskiej potęgi). Jasne, że sytuacja nie jest zła, w przeciwieństwie do tego co różni skrajnie liberalni ekonomiści uważają, niemniej to nie powinno zaburzać spojrzenia na różne problemy, jak chociażby skrajnie upolityczniona RPP
macgajsterGruba ryba
14piorunówNormalnie nie udzielam się pod tagiem #polityka , tym razem jednak zrobię odstępstwo.
Muszę pochwalić Partię. VIVAT PARTIA! HIP HIP, HURRA! 200 LAT KONUSOWEJ WŁADZY! /s
Oto jak wygląda mój terminarz opłat za mieszkanie (czynsz, prąd wspólny, winda, zaliczka na wodę + ścieki, c.o., śmieci, podatek od nieruchomości).
2022:
czerwiec 764,44 zł
wrzesień 770,21 zł
2023
marzec 972, 15 zł
lipiec 915,68 zł (korekta, bo w spółdzielni źle policzyli)
2024
luty 1149,51 zł
To samo mieszkanie w 2016 roku miało czynsz na poziomie 550 zł. Matematykę ile to procent w skali kilku lat zostawiam wam.
Mieszkanie wynajęte wprost ze spółdzielni, brak KW. Słabo nie zarabiam, ale chyba czas zacząć szukać opuszczonych RODOSów.
@macgajster u mnie czynsz od 2018 do teraz z 220 na 816 xD
@macgajster Spokojnie już się władza zmieniła więc będzie dobrobyt. Nie będzie już COVIDU i WOJNY. Jak wiadomo inflacja to skutek knucia PiSu.
GtotheGGruba ryba
4piorunówZjawisko quiet quittingu omówione, ale oprócz tego omawia rosnące trudności w zakupie mieszkania i z czego wynikają, można wyciągnąć wnioski 1:1 porównując do aktualnego stanu rynku mieszkaniowego w Polsce :smiley: quietquitting #nieruchomosci #inflacja #dodrukpieniadza

intyLider
68piorunówW sprawozdaniach z posiedzeń Rady Polityki Pieniężnej pomijane są niektóre wypowiedzi członków Rady - napisała w mediach społecznościowych jedna z członkiń tego gremium Joanna Tyrowicz. "Możecie się państwo z łatwością domyślić, co do protokołu nie trafia" - dodała ekonomistka. "Od
