Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rower

Osobistość

w Dyskusje

26piorunów

Moje pierwsze 100+ km
Przygotowałem się totalnie źle, trase wytyczyłem źle, wody wziąłem za mało, nawigacja mnie wywiodła w pole dziesiątki razy, przez co musiałem obmyślać co chwila objazdy ale jest, udało się.
Satysfakcja ogromna, doświadczenie zdobyte, następnie będzie tylko lepiej :)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

22piorunów

362 545 + 38 = 362 583

Miała być dzisiaj setka, ale zaliczyłem porządnego szlifa i to co najgorsze to z mojej winy, także Różowa ewakuowała mnie spod maka... rower cały, aczkolwiek przednie kolo do inspekcji jutro pójdzie, bo powietrze ucieka przy wentylu i obręcz ma 2 wgniotki. Spodenki rozdarte, rękawiczka rozdarta, przedramię zeszlifowane, a najgorsze jest to, że upadłem na kieszeń w której miałem gaz pieprzowy, także cały czas mnie noga piecze ^^

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

@Loginus07 z własnej winy, czyli coś tam odwalił? 😉

Gruba ryba8piorunów

@npnptcn jechałem po długiej, prostej, pustej drodze, a że wiało w morde, to przyjąłem pozycje na baranku i przestałem kontrolować drogę, a po kilku km ta już nie była pusta... pieszego dostrzegłem w ostatniej chwili - odbiłem tak, że jemu nic się nie stało, ale za to ja przejechałem bokiem po asfalcie

Pokaż więcej komentarzy (3)

Inspirator

w Rowerowy Równik

22piorunów

362 321 + 9 + 9 + 9 + 9 + 9 + 57 + 74 + 21 + 22 + 5 = 362 545

Rowerowe podsumowanie tygodnia. Pracodomy plus pięćdziesiątka z bratem w środku tygodnia plus siedemdziesiątka z soboty (pojechałem sobie zrobić zdjęcie pod zamkiem w Ciechanowie) plus dwie dwudziestki w stylu "na działkę". I ostatnie pięć to z garażu na działkę bo się okazało, że klucze zostawiłem w drzwiach.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość

w Rowerowy Równik

22piorunów

362 169 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 + 19 = 362 321

Standardowe dojazdy do roboty 😁

Muszę w końcu za jakąś trasę się złapać bo dawno nie byłem 😞

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

19piorunów

362 039 + 130 = 362 169

2000 m. up

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Rowerowy Równik

33piorunów

361 872 + 64 = 361 936

Miałam w planach setkę, ale wietrzycho nie pomagało nic a nic, zresztą jeszcze czułam w nogach wymagającą trasę z piątku, więc skróciłam dystans, ale i tak sporo wykręciłam w takich warunkach, więc jestem kontent.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba

w Rowerowy Równik

72piorunów

361 335 + 6 + 3 + 6 + 506 = 361 856

Zgorzelec - Świnoujście vol. 2

Tryumf głowy nad rozumem

Rok temu ta trasa siadła elegancko, więc od razu wiedziałem, że przyjdzie czas ją powtórzyć. Pierwotnie miałem ruszyć w czerwcu, ale z uwagi na zapowiadany kataklizm pogodowy (non stop ulewy, burze i 6 stopni w nocy), jedynym racjonalnym posunięciem musiała być zmiana terminu. Zrekompensowałem to sobie udanym Gdańskiem tydzień później, więc nawet zbytnio nie bolało.

Letnie plany miałem mocno zagęszczone i jedyną wolną datą pozostał 15 sierpnia.

Do tego, gdy ja jechałem do Gdańska, mój znajomy z dwójką swoich znajomych miał jechać właśnie z okolic Zgorzelca do Świnoujścia, jednak musieli zrezygnować ze względu na silne burze. Ów znajomy ma parę latek na karku więcej ode mnie, jednak jest równie szybki, ale nie ma w ogóle doświadczenia w ultra. Zgadaliśmy się więc na wspólną jazdę, coś tam mu podpowiedziałem przed, a wiedziałem że więcej rzeczy przypomni mi się w trakcie kręcenia. Wyruszyliśmy ze Zgorzelca po 8 i od początku narzuciliśmy sobie dobre tempo, korzystając ze sprzyjającego wiatru. Pierwszy pit stop na 68. km zrobiliśmy bez żadnej przerwy w zaledwie 2h15min, jadąc po 15 min. zmianach. Wiedzieliśmy, że później będzie grzałka, ale mieliśmy nadzieje na sprawdzenie się prognoz, które wieściły największy upał na zachodzie Dolnego Śląska, a wyżej miały być max 32 stopnie. Takiego wała, jak trasa cała. 30 stopni było zanim wybiła 11:00, a przed 13 najpierw dobiło do 35, a później nawet 36 stopni. Dużo, bardzo dużo, a ja do tego znosiłem to o wiele gorzej niż podczas wypadu na Pomorze. Wydatnie pomagała w tym charakterystyka trasy, z nielicznymi fragmentami pod osłoną drzew. Przerwy robiliśmy czasem co dosłownie 20 minut, bo kręci się Ziemia wokół Słońca, a dostać można szału z gorąca. Na jednej z nich na ok. 140 km wypiliśmy po wiadrze wody i zamieniliśmy parę zdań z Polakami robiacymi taką samą trasę, ale rozbitą na kilka etapów. W momencie wsiadania na rower pomyślałem jedynie "o k⁎⁎wa, nie podoba mi się to", bowiem przeszły mnie silne dreszcze z zimna. 36 stopni, a mną telepie? Za⁎⁎⁎⁎ście. Następne 20 minut jechałem co prawda na przodzie, ale z każdą minutą izolowało mnie od otoczenia. Szczęśliwie wjechaliśmy właśnie do miasta, w którym oznaczone miałem netto i można było uzupełnić płyny, a także zjeść coś byle nie słodkiego. Od razu wszedłem na teren sklepu i ach, gdyby tylko zrobić coś na wzór heatmapy ze Stravy, mógłbym dostać etat w Ministerstwie Głupich Kroków. Piwo zero, izotonik, loda (nie wiem co mnie wzięło na niego xD) i słoną bułkę kupowałem przed blisko 20 minut. Kompletny nieogar. Całe szczęście, że spożycie ww. przyniosło pozytywny efekt i wróciłem do żywych. Ruszyliśmy dalej, jednak kręcenie przychodziło nam z coraz większym trudem. Po przerwie w Słubicach na domiar złego, przyszło nam jechać już nie tylko w 35 stopniach, ale także z porywistym wmordewindem. Zmiany zupełnie się posypały i mieliśmy fragmenty z jazdą po 22-24 km/h. Szczęśliwie, choć kierunek wiatru miał pozostać taki sam, na szczęście jego siła zmalała i jakoś pchaliśmy własne kropki na mapie.

Niestety wraz z zapadaniem zmroku, zauważyłem że lampka znajomego zostaje coraz częściej z tyłu. Spowodowane to było wyczerpaniem i problemami żoładkowymi. Niestety na 270 km., na kolejnej przerwie, podjął decyzję, że nie warto ryzykować rozwalenia sobie mordy o beton w letargu i ogarnął sobie nocleg 15 km dalej. Bardzo mądra decyzja, a przy okazji rzucona pułapka w moją stronę, bowiem nocleg był atrakcyjny cenowo, w pokoju były 3 łóżka, a w nocy istniało spore ryzyko kilkugodzinnych opadów deszczu. Walka jaką stoczyłem ze sobą, zdając sobie sprawę, że pękła ledwo połowa trasy, a ja zdecydowanie nie mam dobrego dnia, to były poważne ciężary.

Wygrałem ją jednak, w czym istotny wpływ miał nasz forumowy koleżka @npnptcn, który z d⁎⁎y wywołał mnie do tablicy na privie. Lepiej sprawdźcie swoje telefony, czy nie macie pod klapką od baterii włożonej pluskwy. Pocieszył mnie, że może lać przez wiele godzin lub tylko chwilę... co sprawdziło się w najoptymistyczniejszym wariancie i zaledwie 20 minut jechałem w deszczu. Los był aż nadzbyt łaskawy, bo przez kolejne 2 godziny jechałem nonstop po kałużach, które wskazywały na potężną ulewę, która tamtędy przeszła. W nocy szło mi całkiem w porządku, przerw nadal było dużo, ale waty ruszyły się nieco w górę. Odliczałem czas do wschodu słońca i gdy zaczynało powoli jaśnieć, wiedziałem że już dokręcę do końca. Niewiele robiłem sobie nawet z wiatru, który tylko na nielicznych fragmentach pokazywał rogi i miał coś do powiedzenia. Ostatnie 4 godziny jazdy nieśmiało określę jako mój popis, bowiem całkowicie udało mi się zdominować zmęczenie i wykręcić ok. 230W NP. Jeszcze rok temu w moim stałym programie dłuższych wypadów było to, że nie miałem siły na depnięcia w końcowych fragmentach, a dzisiaj jedynie bardzo słaby tydzień pod kątem snu i upał, spowodowały męczarnie. Ostatecznie po ponad 26 godzinach udało mi się dojechać do celu podróży i zeżreć na plaży najpyszniejszą pizzę świata, popitą równie dobrym browcem. Kwestia ta nie jest kwestią sporną xD

PS. W jakiś sposób Bryton ukradł mi kilka km, ale jak dokładnie, to pozostanie już jego słodką tajemnicą.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Autorytet5piorunów

@Furto Słońce, plaża, ciepłe wygazowane piwo. Czego taki Kurwinox jak ja miałby więcej chcieć?

Autorytet2piorunów

@Alembik Zapiaszczonej pizzy, kiedy powieje wiatr. Ziarenka potem fajnie zgrzytają w zębach i szkliwo się ściera. :grinning:

Gruba ryba0piorunów

@Lemon_ po zjedzeniu kilkudziesięciu galaretek, żeli i musów, popicia ich litrami izotonika oraz coli zero, na zębach miałem taki osad, że piach nie robił wrażenia 😂

Pokaż więcej komentarzy (21)

Lider

w Rowerowy Równik

32piorunów

361 295 + 5 + 35 = 361 335

Miałem dzisiaj jechać tylko po bułki, ale trochę mnie poniosło

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość1piorunów

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Rowerowy Równik

23piorunów

361 260 + 35 = 361 295

Oscypkomat pusty, moderacja na zielonej trawce się opierdziela. :(

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość0piorunów

Sprawdziłem to kilka razy. Niestety nadal wychodzi, że zdobywasz osiągnięcie

W sumie... (100 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Rowerowy Równik

41piorunów

361 087 + 151 = 361 238

Wczorajszy wyjazd w Góry Świętokrzyskie z kolegami z pracy. Taki sportowy team. Kolega ustawił 100 km i 1550 metrów przewyższenia. Właściwie ciągle było pod górę czasami dla niepoznaki z górki. Płaskie - po co to komu dobre to moze dla warszawiaków.... I same harpagany bo ja tam jechałem na końcu. Ostatecznie pyklo wspólny wyjazd później chciałem wrócić do rodziny na kołach ale po 47 km jazdy w tym po kamiennych szutrowkach zamówiłem transport do domu. Generalnie fajnie góry nie robią mi jakiego spustoszenia w nogach. Poza tym fajni ludzie :)

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość0piorunów

Tak, mogłem tego nie zauważyć. Ale zauważyłem. Zdobywasz osiągnięcie

Nie mogę rozmawiać bo jadę! (15 000 km)*

---

Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

16piorunów

Wczoraj rozpoczął się gravelowy odpowiednik - czyli rajd dookoła Polski, tylko nie szosą. Jest to jednak mimo wszystko prostszy maraton, gdyż limit jest dużo bardziej wychillowany (tj musisz robić 200km dziennie, nie 300 xD).

Polish Bike Tour działa na podobnej zasadzie jak MRDP - czyli że możesz każdy fragment zrobić osobno, a raz na jakiś czas jest zabawa że wszystko na raz. Przy czym różnica jest taka, że w PBT masz każdą ścianę Polski co roku (a Bałtyk nawet podwójnie) a przejazd dookoła co dwa lata, tak w MRDP masz co roku jedne zawody - podział granic na 1/3, zaś w czwartym roku zabawa na całego.

Na uwagę zwraca występ Radka Gołebiewskiego, bohatera niedawne skandalu. 2 lata temu zająl jeśli dobrze pamietam drugie miejsce, teraz też jedzie na tej pozycji

Misie jadą tutaj: https://poltrax.live/pbt-polska

Lider3piorunów

@Ragnarokk Radek "its okey" Gołębiewski 😉

GURU0piorunów

@AdelbertVonBimberstein

Też nie do końca, taki support to spory koszt, a przecież kto mu to teraz będzie finansował? Więc pietno owszem będzie, ale podejrzeń to niekoniecznie. Nagordy na takich zawodach to mały procent kosztów takiego supportu

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

10piorunów

Krótki materiał o "przejściach dla pieszych" przez ścieżki rowerowe. Otóż jeśli nie ma znaku D-6, to taka zebra nie jest przejściem. Z drugiej strony ciekawe, czy każdy pieszy sprawdza, czy te znaki stoją, czy nie. W sumie nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Znalazłem za to artykuł o tym, że Warszawa już kilka lat temu przestała malować "puste" zebry na ścieżkach.
https://youtube.com/shorts/jrQhPL_0qM4

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Rowerowy Równik

35piorunów

361 028 + 59 = 361 087

Chyba najfajniejsza rzecz jaką zrobiłem w te wakacje, wieczorne wyjście na rower.

Nie ukrywam, że miałem trochę pietra wracając przez las, wizja bycia zjedzonym przez Yeti wydawała się bardzo realna😅

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość12piorunów

@Solar a polecałem, mam nadzieję że dołożyłem się do przełamania stereotypów 😉

Wychodź częściej, z czasem naprawdę przestaniesz zwracać uwagę na to wszystko. Dopiero zauważysz, że noc jest tak naprawdę bezpieczna, spokojna, a w tej ciemności nic nie ma.

Aaaa bajer ci polecam jak jeździsz przez takie rejony bez świateł. Kup sobie czołówkę :grinning: Dowiesz się jak wiele zwierząt nocą cię obserwuje. Świecą im się oczy na czerwono i jak świecisz z czołówki, to idealnie się odbijają.

Uwielbiam to. Jedziesz w teorii przez puste pola, no nie ma zwierzyny. A tylko skręcisz głowę z czołówką losowo w pola i oczu są dziesiątki w każdym miejscu. Sarny, zające, lisy, dziki xD Jest tego po zmierzchu od c⁎⁎ja. I wszystkie widząc ciebie - stoją i obserwują 😉 Nie ruszają się, nie biegają, patrzą na ciebie. Przepotężny klimat, kocham to w nocnym jeżdżeniu. Będziesz zszokowany ile zwierząt wychodzi na żer i że jak jedziesz na lampce - nie masz pojęcia o ich istnieniu. A mijasz ich setki na takich odcinkach bez oświetlenia ulicznego.

Gruba ryba4piorunów

@npnptcn to ja tylko mogę potwierdzić

@Solar do tego wracam planowo 21.08, kumpel pewnie będzie spragniony kręcenia, możemy latać wieczorami pod wrockiem

Są takie miejsca że nie masz żadnego źródła światła poza swoim, nawet świateł osad ludzkich w oddali nie widać bo akurat kukurydza w pełni, głowa odpoczywa w chuj.

Osobistość1piorunów

@wonsz głowa odpoczywa tak czy siak, nawet jak są światła. Po prostu jest spokojnie.

To jest w ogóle piękny stan. Bo z jednej strony się odpoczywa, ale jest się też czujnym. Właśnie jak te zwierzęta, które sobie skubią trawkę. Cisza, spokój, umysł czysty, ale pilny. Kilometry mijają szybciutko, bo się obserwuje 😉 Kocham to, takie pierwotne odczucia. Ciężko mi złapać taki stan flow w jakiejkolwiek chwili dnia. Większość PRek wbijam też po zmroku, bo nawet nie czuję, że zapierdalam jak motorek. No i zaleta kolejna - po zmroku zazwyczaj kończą się wiatry, nie ma wmordewindów, nie ma nic. Jest spokój 😉

Gruba ryba0piorunów

@npnptcn a to my jedziemy asfalty, nie spotkaliśmy do tej pory zwierzyny przed kołem, jest spokój

edit: po wysłaniu wiadomości zobaczyłem zbieżność ostatniego zdania XD tylko mi chodziło mentalnie...

Osobistość0piorunów

@wonsz ja to tak fifty/fifty asfalty kontra lasy i ujeby. I powiem ci, że więcej spotykam na polach, gdzie są asfalty, niż po lesie. Niemniej fakt, że ja ze wsi jestem i po wsiach jeżdżę :grinning:

Osobistość1piorunów

@wonsz możliwe, ja po nocach jeżdżę głównie Jurę i okolice, do dużych miast jednak 20km w obie strony.

Raz tylko dostałem prawie zawału, jak było rykowisko. Słyszałem non stop że ryczą jakieś jelenie. Widziałem oczy przez czołówkę co chwilę, ale biegały. Nagle kurwa stop, na drodze stoją jebańce wielkie jak chuj, ledwo wyhamowałem. I nie zejdą, one na mnie xd Wróciłem wtedy 2 godziny później do domu, bo musiałem objechać. Podjeżdżałem ze 3 razy i ni chuja, wyłażą na drogę i nie pozwalają przejechać. Stoją.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Osobistość

w Rowerowy Równik

34piorunów

360 916 + 112 = 361 028

Tak wygląda obietnica przygody. I bólu:) Pogoda rewelka, ruch, jak nawet na wolny dzień znośny. Choć kozakiem to dziś niebyłem. Za to kozak, wielki jak bydlę, był.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (7)