Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#bieganie

GURU

w Sztafeta

24piorunów

34 059,04 + 13,33 = 34 072,37

Podprogowy rozruch, beton już chyba zszedł z nóg. 😃

Wrzesień zamykam z przebiegiem 304 kilometrów.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Sztafeta

23piorunów

33 898,59 + 1,05 + 4,06 + 1,67 + 4,07 + 5,05 + 2,39 + 3,96 + 0,45 + 20,30 + 4,99 + 7,69 + 13,73 + 3,91 + 5,03 + 6,75 = 33 987,39

Witajcie Biegaczki i Biegacze oraz Truchtaczki i Truchtacze :grinning:

U mnie ciągle nudy na pudy, rehab ścięgna i taśmy, ale za to... coś tam powolutku mogę szybciej biegać, to zawsze cuś!

05.09.2026 Poland Business Run 2026 1/2 - Biegłem na darmowym pakiecie, który BtB wywojowało w zamian za darcie paszczy na biegających w sobotę i niedzielę, co też zacząłęm uskuteczniać po biegu :grinning:

06.09.2026 Poland Business Run 2026 2/2 - Tym razem w oryginalnym składzie, na który się umówiliśmy... jednoosobowa działalność koleżanki wystawiła dream team 5 osób :grinning: ... fajnie było!

11.09.2026 Błonia Dobra - Inichatywa charytatywna z pracy, integracja po, chyżo nawet :smiley:

11.09.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Troszkę truchtania ,dużo sprawności, jak zawsze, polecam gorąco te zajęcia :smiley:

12.09.2026 X PKO Bieg Charytatywny - Dawno temu ustaliliśmy drużynę na tą sztafetę, fajna formuła biegu ,w szczytnym celu no i w super towarzystwie, polecam! Chyżo się biegało na AKFie!

https://bankomania.pkobp.pl/bieg-charytatywny/

13.09.2026 "Hej, pobiegnijmy sobie jutro z rana przed śniadaniem w TPNie" - Z Koleżanką pośmigane na wlocie do TPNu przy okazji Fitness Campu z rana o chorej godzinie przed śniadaniem po górkach, rześko, palce mi odpadały, fajnie! Moje najdłuższe bieganie od kontuzji!

18.09.2026 - Tu była Krakowska Konferencja Biegowa, serio Dawida się świetnie słuchało, WARTO!

19.09.2026 Parkrun Młynówka Królewska - 3cie Urodziny - Zamknęli Błonia, bo Maraton na Rolkach, mieliśmy rekordową frekwencję, ponad 250 osób i ponad 60 wolontariuszy, ale impreza na Bronowicach!!!

19.09.2026 Trening SRT nad Zalewem Nowohuckim - Rafał zorganizował otwarty trening biegowy, ja z racji Kopców tylko kilka kółek pociągnąłem z dziewczynami :smiley:

20.09.2026 XIX Bieg Trzech Kopców - Tą razą udało się rozpędzić z głową i nie przejść do marszu w żadnym momencie biegu, co już uważam za sukces rehabu :grinning:

https://biegtrzechkopcow.pl/

25.09.2026 4Fizjo Runners Kraków - Rafał Sułkowski - Różnorakie ćwiczenia, troszkę tylko drabinek i fajne rytmy na pobudzenie na koniec, git!

26.09.2026 Parkrun Młynówka Królewska - Pośmigane w doborowym towarzystwie jako rozgrzewka przed Niedzielą :grinning:

27.09.2026 Bieg 680 Lecia Nowego Targu - Zorganizowali Półmaraton i ten bieg, tak zabezpieczyli trasę, że auto obok Koleżanki przejechało na połówce, na co się oburzyła i złożyła protest, ja pośmigałem jak na obecne warunki chyżo, ale na tym krótszym biegu było mało osób, no nic, zawsze jakieś tam pobudzenie :smiley:

I to tyle z biegania w tym miesiącu.

W październiku dużo imprez, w tym nasz Krakowski Półmaraton, na który Was zapraszam serdecznie!

https://cracoviapolmaraton.pl/?hl=pl

Co do 4Fizjo w Krakowie na Październik, jeszcze oficjalnie nie ma, ale sprzedaję wam przecieki :grinning:

* 02.10

* 09.10 - Lekko przed Półmaratonem

* 17.10 - Urodzinowy, Sobota

Tu oficjalne info:

https://www.facebook.com/4fizjorunners?locale=pl_PL

Również strzelam, że Konferencja może 16, 23 lub 30, obserwujcie, może się info zjawi, jak się zjawi to strona wstanie 😛

https://www.konferencjabiegowa.com/

Troszkę więcej się udało poruszać we wrześniu ,to już jakiśtam progres (88,80km), już jakieś bardziej tempo biegi.

Mniejsze sprawy:

* 3.10 Krwiobieg

https://www.krwiobiegkrakow.pl/

* 4.10 Bieg medyka

https://biegmedyka.pl/

* 18.10 KrakoskiKroks Bieńczyce

https://krakoskikros.pl/

* 25.10 GPK 2026/2027 1/5

https://krakowbiega.pl/

Zdrowia, siły, rekordów i sukcesów WAM ❤️

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Sztafeta

28piorunów

33 871,32 + 7,27 + 5,29 + 9,41 + 5,30 = 33 898,59

Powoli po przeprowadzce wracam do treningów. Z jednej strony nie mam wytyczonych jeszcze tras więc trochę błądzę i eksploruję ale już jestem podjarany bo widziałem kilka pieknych lasów i stawów także nudy nie będzie jeśli chodzi o uczte dla oczu podczas treningu :)

Zdjecie z neta bo nie mialem ze soba telefonu ale tak, taki staw mam 3km od domu więc na pewno będę tam częstym gościem. Jak byłem to akurat mnóstwo ptactwa było głównie łabędzi i kaczek ale też i czaple więc crem de la crem dla mnie.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU

w Sztafeta

47piorunów

33 861,31 + 10,01 = 33 871,32

Dzień dobry!

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

GURU2piorunów

Widzę, że temperatura w okolicach +6 stopni 😁

GURU1piorunów

@Z_buta_za_horyzont Garmin mówi, że był około 11. Ale odczuwalnia zdecydowanie niższa. Muszę wygrzebać już legginsy z szafy bo na początku czułam, że mi zimno. ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Bieganie

100piorunów

PSG GARMIN PÓŁMARATON GDAŃSK

Założenia na ten start były takie: Zacznij konserwatywnie. Pierwsza połowa nie może być wymagająca. Jeśli się nie przepalisz w pierwszej połowie, życiówka powinna być w zasięgu.

Od piątku zaczęłam ładowanie węglowodanów. Tego dnia spożyłam około 540 gram węglowodanów (około 9,5 grama na kilogram masy ciała). W sobotę, było to już około 690 gram węglowodanów (około 12 gram na kilogram masy ciała). Czułam się dobrze, nie odczuwałam obciążonej pracy żołądka i jelit. Spałam bardzo dobrze. Przy takich dniach, gdzie muszę zjeść sporą ilość jedzenia, moją taktyką jest spożywanie większej ilości w pierwszej części dnia, tak by nie zapychać się na noc. Lepiej mi się śpi jak mam uczucie lekko pustego żołądka.

Start półmaratonu był przewidziany na godzinę 10:00. Fala, w której uczestniczyłam, startowała o 10:01. Na miejsce imprezy zjawiliśmy się koło 9:20. Gdy szliśmy w stronę stadionu, minęliśmy się z przyszłą rekordzistką Polski na dystansie półmaratonu, Elą Glinką.

Na miejscu poczyniliśmy takie kroki - kolejka do toitoia, potem przebranie się, pozostawienie depozytu. Zostało 20 minut do startu, przydałoby się rozgrzać. Z racji, że startowało koło 15 000 osób na dystansie półmaratonu, ciężko było znaleźć przestrzeń do potruchtania. Nie rozgrzałam się tak jak chciałam, ostatecznie wyszedł jogging przeplatany marszem z racji wyprzedzania ludzi.

Około 9:50 zameldowałam się w strefie startowej. Przyjęłam żel. Byłam zaskoczona, jak słońce grzało. Pogoda była jak na zamówienie. Znikomy wiatr (!), pojedyncze chmury na niebie. Nawet nie „wychłodziłam” się w oczekiwaniu na start.

10:00, elita wystartowała. Minutę za nią, ruszyła i nasza fala. Jedziemy z tym.Nie było ciasno na początku, co mnie cieszyło, czułam się dosyć bezpiecznie.Z tyłu głowy non stop – biegnij zachowawczo, nawet jeśli Cię niesie – trzymaj się bliżej tempa 4:20. Ma być serio luz.

Pierwszy kilometr wybił. Tempo 4:18. Dobrze, lecimy tak.
Drugi, w 4:16. Ok, ale muszę się pilnować by trzymać bliżej 4:20. Na kolejnym kilometrze mijamy Norbiego z ekipą, którzy nam śpiewają Kobiety są gorące. Dodatkowo pociąg intercity, który jechał wzdłuż drogi którą biegliśmy „zatrąbił” na nas w sportowym rytmie co było pozytywne. Fajny vibe wleciał, przy pełnym słoneczku. Trzeci i czwarty kilometr wbija w tempie 4:16.

Zza zakrętu pojawia się lekki podbieg, przy zieleniaku. Piąty kilometr wpada zatem w tempie 4:22.

Pojawia się pierwszy punkt odżywczy i walka o utrzymanie tempa. Przed Tobą masa biegaczy zwalnia, by złapać kubeczek od wolontariusza. Trzeba wykazać się nie małą cierpliwością wobec innych biegaczy, którzy albo na się wciskają przed Ciebie lub dosłownie przed Tobą zatrzymują się bądź wylewają na Ciebie niechcący zawartość kubeczka. Udaje mi się złapać i swój kubeczek. Próbuję ukształtować go w dziubek by łatwiej przenieść jego zawartość do buzi. Biorę dwa łyki. Oglądam się za siebie czy nikogo nie ma bezpośrednio za mną i wyrzucam kubeczek na „strefę zrzutu”.

Zaraz i wbija szósty kilometr, w tempie 4:16.

Dobra, przede mną zaczyna się podbieg na 7 i 8 kilometrze. Koniecznie zwolnij, nawet jakby to miało być 4:30-4:40. Nie możesz się na nich przepalić. Niech Cię inni wyprzedzają jak chcą. Ostatecznie kilometr 7, 8 i 9 wchodzą kolejno po 4:18, 4:25 i 4:21. Pojawia się symptom delikatnej kolki, podbieg minimalnie dał znać.

Przyjmuję żel chwilę przed punktem odżywczym. Łapię kubeczek i tak samo jak poprzednim, łapię 2-3 łyki wody.

Wybija 10 kilometr, tempo 4:20. Okej, to już prawie połowa. Zaraz kolejny podbieg, nie przyspieszaj.
11 i 12 kilometr wybijają po 4:16 i 4:25. Połowa za mną. Wyczekuję już skrętu w okolicach 13 kilometra. Tam, bieg już zaczyna się bardziej z górki i trasa zaczyna zawracać na stadion.

Jest i on, zaczyna się zbieg. Grawitacja i zbieg sprzyjają mi, wymijam coraz to więcej biegaczy. 13 kilometr wchodzi po 4:11.
Wiem, że to nie jest już czas na dalsze trzymanie bezpiecznego tempa. Należy chociaż minimalnie przyspieszyć, dalej z pokorą ale to już ten czas na lekkie nadgonienie czasu.

14, 15 i 16 kilometr wpadają po 4:16, 4:19, i 4:13. Na 16 kilometrze, wyprzedzam jakąś kobitkę, która woła do mnie „Super Ci idzie, świetna robota”. Było to bardzo miłe z jej strony.

Przed 17 kilometrem mijam ostatni punkt odżywczy i tak ja przy poprzednich, łapię kubeczek i biorą kilka łyków wody.

Grupy biegaczy są już bardzo rozrzedzone, w większości jest to bieg samotny gdzie czasem ja kogoś wyprzedzam, czasem ktoś mnie. Muszę już się pilnować i skupiać, aby trzymać tempo w okolicach 4:15, robi się coraz miej luzu.
17 i 18 kilometr wchodzą kolejno po 4:15 i 4:14

Widzę już w oddali stadion. Wiem, że jest to już kwestia parunastu minut i jestem na mecie. Jeszcze tylko „pokonać” podbieg na wiadukt i jesteś w domu. Zaczynam podbieg. Zwalniam, bo jest serio solidny. Staram się nie myśleć o tym, jak długi on jest. Po prostu trzymam rytm i krok za krokiem lecę. Szczyt już coraz bliżej. Wybija 19 kilometr, tempo 4:18. Oddech coraz cięższy. W końcu, udało się, teraz będzie z górki.

Chcę przyspieszyć, ale brzuch zaczyna mi puszczać. Okropnie mnie zaczynają boleć mięśnie brzucha. Każdy krok i napięcie, to kłucie po obu stronach bioder. Kurde, to już tylko około 1,5 kilometra. Brakuje mi przestrzeni do przyspieszenia, ból za bardzo mi wpływa na głowę.Wybija kilometr 20, tempo 4:21.

Zaczyna się katorga, mięśnie przy żebrowe również zaczynają boleć. Normalnie jakbym miała kilka kolek na brzuchu. Dodatkowo bardzo mi się dłuży trasa, są to same zawijasy wokół i po stadionie. Za każdym zakrętem liczę na to, że zobaczę już metę. Każde kolejne 100 metrów to po prostu walka by nie zwolnić.

Ostatnie półkole wokół stadionu. Tłum wiwatuje. Słyszę spikera. Zegarek wybija 21 kilometr – tempo 4:26. To już tylko sekundy.

Przekraczam linię mety. Od razu przechodzę na bok, i padam na czworaką pozycję by dojść do siebie. Wynik netto: 01:31:15. Po chwili wstaję i idę odebrać medal. Jest genialny, świetnie się prezentuje.

_Nec temere, nec timide_ – taki napis widnieje z tyłu medalu. Jest to oficjalna łacińska dewiza Gdańska, która oznacza „Ani zuchwale, ani tchórzliwie” (lub w swobodniejszym przekładzie: „Bez strachu, ale z rozwagą”).
I dokładnie tak, bym opisała ten bieg.

Autorytet2piorunów

Brawo Ty, niezmiennie z każdym wpisem podziwiam Ciebie i Twoją wytrwałość. Tylko w końcu nie wiem, udało się zrobić życiówkę?
@scorp a jak Tobie poszło?

Gruba ryba2piorunów

@Pawelvk Biegłem bez treningu bo złapałem kontuzje i 3 tygodnie nie mogłem nic robić. Robiłem sobie sprawdzian czy nogi działają. Działają - 1:22 :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (30)