Jak kończyłem siłowy to zadzwoniła żona i w sumie mówię: doradź mi. Dziobać dzisiaj jeszcze piątkę na bieżni czy jutro zrobić jakościowego longasa po mieście?
Namówiła na jutro. 😉
* Zjedzone: 4 500 kcal
* Spalone: 4 500 kcal
* Kroki: 14 800
* Rower: 18 km po zakładzie w pracy
* Spacer: 2 km
* Trening: Upper A + weighted crunch
Nie mam na hotelowej siłowni wymarzonego sprzętu ale jest rack, skośna ławka, sztanga, hantle do 20 kg tylko ale są skręcane też to sobie radzę.
Chociaż nie ukrywam, że wolę rutynę- wchodzę i wiem co robię i pamiętam (oczywiście też zapisuję w aplikacji Hevy) poprzedni trening to łatwiej mi polecieć do upadku. Ale tutaj też sobie radzę.
Ogólnie nie ograniczam ostatnio węglowodanów, a nawet specjalnie staram się je robić kosztem tłuszczu i - zero zaskoczenia- sylwetka na rotacji teraz w pracy nie robi mi się tak płaska jak zawsze.
Tzn. rozciąganie w łóżku?











