cyberpunkowy_neuromantykGruba ryba
18piorunów661 + 1 = 662
Tytuł: The Green Mile
Rok produkcji: 1999
Kategoria: Dramat
Reżyseria: Frank Darabont
Czas trwania: 3h 8m
Ocena: 10/10
Bardzo lubię niejednoznaczność w utworach.
Czy można powiedzieć, że moc Johna to dar (od Boga)? Pewnie tak. W końcu ten czarnoskóry mężczyzna potrafił uleczyć poważną chorobę, a nawet przywrócić do życia.
Jednocześnie odczuwanie czyichś emocji na taką skalę i możliwość zajrzenia komuś w serce poprzez dotyk zdecydowanie było przekleństwem.
Jeszcze jak pomyślę sobie, że gdyby ktoś spoza strażników więziennych i osób z nimi powiązanych uwierzył, że John posiada moc uzdrawiania, to zdecydowanie skończyłoby się to źle. Jeśli nie zostałby zabrany gdzieś w celu przeprowadzenia na nim badań, to z pewnością chodziłyby do niego pielgrzymki z prośbą o pomoc. A gdyby tylko odmówił, ponieważ każda próba bardzo go męczyła, szybko stałby się wrogiem. „Tamtemu pomogłeś, a mnie nie chcesz?”
Stephen King potrafi zagrać na emocjach i nie będę ukrywał, że to mu się udało. Końcówka historii doprowadza do łez, szczególnie że bohaterowie zdają sobie sprawę ze swojej bezsilności i wiedzą, że prowadzą na krzesło niewinnego człowieka.
Mimo to uważam, że poniekąd wyświadczyli mu przysługę.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

@cyberpunkowy_neuromantyk bardzo fajna interpertacja
Dziękuję.

















