Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gownowpis

Fanatyk

w Hydepark

7piorunów

Rok temu edukowałem różową której bankomat zeżarł kartę, żeby używała jej tylko opcją przyłożenia a nie wkładania do środka. Potrzebowałem szybko gotówki i głupi włożyłem do bankomatu, który nie miał dostępnego przykładania. Sprzęt na nic nie reagował.

Infolinia: No tak, karta została zjedzona i zostanie zutylizowana, proszę zablokować ją w banku.

Czy zeżarł tobie kiedyś bankomat kartę?

  • Tak24% (8 głosów)
  • Nie76% (26 głosów)

34 głosów

Autorytet1piorunów

wpierdzielił az miło i to gdzie, w meksyku,
dawno temu jak to wszystko jeszcze nie działało na telefony czy zegarki do płacenia :)
W portfelu została jedynie karta rożnowej i rozkmina czy próbować szczęscia czy lepiej nie XD

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

POW: kiedy od dwóch dni nie możesz ustawić krzywej przepustnicy w nowym mikrodronie, tak żeby ci się dobrze latało po mieszkaniu i postanawiasz sprawdzić co na ten temat mówi dronowy guru:

film w komentarzu.

Osobistość

w Hydepark

12piorunów

Pomyślałem, że raz się żyje, więc zamiast kupić Thermomix, nabyłem erfrajera za 150 zł, wersja bez AI.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Pracbaza

60piorunów

Kiedyś mnie wyjebali z roboty za zapytanie managera „jak mogę cie przekonać ze projekt nad którym pracuje rozwija się w dobrym kierunku i zbliżamy się do końca” na pytanie „ile to jeszcze zajmie”.

Gruba ryba15piorunów

@wombatDaiquiri co? Kurde, to moi szefowie są jednak wyluzowani... Ja bluzgam w mailach i na spotkaniach... w sumie to czekam aż się hry odezwą...

Fanatyk6piorunów

@plemnik_w_piwie pracuję w niemieckiej firmie, dopiero co na pytanie od polskiego szefa działu testerskiego czy mam chwilę odpowiedziałem `ja wohl herr obersturmbanntesterfuhrer` XD zajebiste miejsce, chociaż już raz na dywaniku w HRach byłem...

Kosmonauta7piorunów

Ja nie mam jednego dokładnego wydarzenia przez które zostałem zwolniony. Aczkolwiek z dużą pewnością mogę zakładać że zwolniono mnie gdy na spotkaniu całego zespołu powiedziałem do tech leada że "bez pisania testów i zatrudnienia QA musimy pogodzić się z tym że na produkcji będą bugi" na co on zapytał "chcesz mi powiedzieć że zamierzasz pisać kod z błędami?". Nie powiem, zaskoczyło mnie jak głupi on był xD a mniej niż dwa tygodnie później dostałem wypowiedzenie

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Pracbaza

54piorunów

90% mojego dnia pracy polega na wymyśleniu na czym powinien polegać mój dzień pracy

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

5piorunów

Ciekawe czy Jarosław Kaczyński peklował Karola Nawrockiego

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Hydepark

83piorunów

Z różnych powodów mam ostatnio dużo przemyśleń "mieszkaniowych", którymi się czasami tutaj dzielę. Po trosze sam dla siebie żeby mieć zapisane, a może dla kogoś będzie to jakaś wskazówka...

Historia sprzed kilku/kilkunastu lat. Zacznę od tego, co wydarzyło się kilka lat temu. Sprawa dotyczy naszej koleżanki, z którą na studiach dawno temu przyjaźniła się moja różowa. Harda babka, sympatyczna, twardo stąpająca po ziemi. Ma męża i dwójkę dzieciaków, które w tym okresie miały około 12 - 14 lat. Owe kilka lat temu odwiedzili ją rodzice, mający gospodarstwo na wsi, od słowa do słowa matka zaczęła jej nawijać makaron na uszy, nie wdając się w konkrety, że będą musieli się chyba przenieść do niej, bo są różne sytuacje. Gdy nam to opowiadała, bardzo obrazowo przytaczała wypowiedzi ojca, który przeplatał tyradę matki jakby bitem "wieś nie dla nas, nie dla nas" xD Gdy kumpela próbowała się czegokolwiek dowiedzieć, to matka na nią naskakiwała, konkludując, że to nie ma znaczenia bo oni będą MUSIELI się do niej wnieść xD Na pytanie, jak sobie wyobraża mieszkanie w 6 osób na 3 pokojach, to matka od razu stwierdziła, że dzieci do jednego pokoju, oni do drugiego. Kumpela powiedziała, że nie ma opcji, żeby nastoletni chłopak i dziewczyna mieszkali na kilku metrach, to stary nucąc bit zaczął łazić po mieszkaniu i planować ścianki z kartongipsu xD Skończyło się ponoć spięciem, matka stwierdziła że SOBIE NIE WYOBRAŻA żeby córka się migała od odpowiedzialności i wyszli. "Wieś nie dla nas, nie dla nas".

Cofnijmy się o około 20 lat. Kumpela wchodziła wówczas w dorosłe życie, miała już męża i kupione mieszkanie. Ot taki charakter, chciała się szybko usamodzielnić, pracowała jeszcze na studiach, po ich skończeniu od razu poszła do pracy i wzięła ślub z zamiarem zakładania rodziny. Kto pamięta tamte czasy, to wie jak było fajnie na rynku kredytów. Harowała, mąż też, ale po cichu liczyła na pomoc rodziców. No miała prawo. Kolejnym elementem tej wesołej opowieści jest jej brat. Człowiek orkiestra, rolnik, mechanik, elektryk, sól ziemi ojcowskiej. Poznałem go na weselu i jak bywaliśmy u kumpeli na wsi. Prosty chłopak, pracowity, z tysiącem pomysłów na minutę. Ni z gruchy ni z pietruchy kumpela przy odwiedzinach u rodziców usłyszała to co na obrazku. Ty się wyniosłaś, Seba tu zostaje, rodzinę ma, on tu gospodarzy to to wszystko idzie na niego, a koleżance ch.. w d..ę :confused: Tak jakby jej ktoś coś fundował. Ok, pewnie rodzice płacili jej za akademik, ale na wszystko inne zarabiała sama - tyrała wieczorami, udzielała korepetycji po zajęciach. Moja różowa pamięta, jakim wrakiem wtedy była moja kumpela. Kredyt, ciężki rynek pracy, a tu jeszcze taki but w mordę. Nie tylko brak pomocy, zabolał ją także sposób komunikacji i fakt, że nic z tego co rodziców nie dostanie - a trochę się przy tym narobiła jako dzieciak i nastolatka. W wakacje zawsze zapieprzała tam jak wół. I ch..., nie ma. Seba potrzebuje, bo on gospodarzy i kręci biznesy.

Ale powróćmy do świeższych czasów. Kumpela nie dowiedziała się od rodziców, co się dzieje. Była przerażona, czy to nie jakaś choroba albo czy brat z żoną nie wyrzucili ich z domu po jakiejś inbie, bo z mamusią jak się domyślacie mieszkało się średnio. Do brata też się nie mogła dodzwonić. W końcu dodzwoniła się do szwagierki, która ze łzami jej wyjaśniła sytuację:

* Wszystko, dom, ziemia, maszyny, gospodarstwo, było na Sebę.

* Seba z tysiącem pomysłów na biznesy powchodził w jakieś spółki, nakupował maszyn na kredyt, zadłużył się, jak się okazuje kredyty brał on na przedsięwzięcia z których profity mieli czerpać także inni.

* Zaczął sprzedawać ziemię po kawałku.

* Zamiast spłacać wymyślił jakieś dziwne konsolidacje w parabankach, pod którymi niestety się podpisał.

* Długi urosły jak kula śniegowa, a kredytodawcy zaczęli wchodzić na nieruchomości.

* W końcu się okazało, że żeby jakkolwiek myśleć o spłacaniu tego wszystkiego to trzeba sprzedać wszystko i ogłaszać upadłość, bo inaczej u jakichś dziwnych wierzycieli inaczej nie przejdzie. Nie wiem jakie tam mechanizmy zadziałały, ale ponoć nie było innej opcji jak sprzedać i spieprzać, inaczej szybka licytacja komornicza.

* Brat jak się wyczołgał z butelki to zaczął zasuwać na prawo i lewo, ale to było gaszenie pożaru szklanką wody.

* Wisienka na torcie - rodzice-debile ani pomyśleli zapisać sobie jakieś dożywocie na domu XD

* Co ciekawe, szwagierka, ponoć porządna osoba, wyniosła się z dziećmi i mężem do swoich rodziców. I powiedziała kumpeli, że zaproponowali to samo rodzicom (za zgodą swoich) ale ci odmówili, bo nie będą na niczyjej łasce siedzieć xD

Niby były jakieś możliwości ale oni uznali, że "duma" to zwrócenie się o pomoc a raczej z roszczeniami i żądaniami do córki, którą kilkanaście lat wstecz finansowo spuścili w klozecie. Jakby mieli mózgi i zostawili sobie chociaż dom, to by nie było problemu, ale oni ceremonialnie wszystko co mieli przepisali na syna, co to będzie gospodarzył na ojcowiźnie i na pewno o rodziców zadba na stare lata. No to zadbał xD Skończyło się awanturą, bo kumpela powiedziała, że za cudzą głupotę nie będzie sobie życia do góry nogami wywracała. "Dumni" rodzice wynajęli gdzieś tam w powiatowym niewielkie mieszkanie obrażeni na cały świat, ale o zgrozo najbardziej na "wyrodną córkę". Rozstroiło ją to na tyle, że (na krótko na szczęście) wróciła do palenia szlugów. Ale zdania nie zmieniła. Ponoć jakieś relacje z rodzicami ma, niemniej wie, że jest uważana za wyrodną, jakby to ona była motorem napędowym tej chryi. Ale jak pisałem na początku, to harda babka więc ma w d....e :smiley:

Nie jest to jedyny przypadek jaki znam, gdzie ktoś na stare lata nie zadbał o siebie, ale chyba najbardziej jaskrawy. Także Kasie i Tomki - zadbajcie o spokojną starość. Bo inaczej wieś nie dla Was, nie dla Was.

Osobistość6piorunów

@mannoroth No i przypomniałes mi jak jak nas rodzice żony potraktowali. Jeszcze podczas studiowania we Wrocławiu mieliśmy plan powrotu w rodzinne strony. Rodzice żony mieli duży dom, pół bliźniaka, ale to de facto były 3 mieszkania niezależne. No i na samej górze mieliśmy mieszkać my. Robiliśmy tam z wolna remont, bo remont był niezbędny. Zaczeliśmy od malowania, nowej podłogi w jednym pokoju, mebli, no żeby przyjeżdżając do rodziców mieć już coś swojego.
Gdzieś po dwóch-trzech latach takiego pełzającego remontu, gdy już pracowaliśmy nagle siostra żony powróciła, która zapierała się, że ona tam mieszkać nie chce. I musiała gdzieś zamieszkać. No i nagle mieli wyjebane że my z 10k władowaliśmy już tam (na tamte czasy to były spore pieniądze, zwłaszcza przy naszych zarobkach). Mieszkanie przypada siostrze a my możemy się j⁎⁎ać na ryj... Bo my sobie poradzimy a ona nie ma co począć.

Fanatyk3piorunów

@mannoroth u znajomego rodzice przepisali całą gospodarkę wraz ze swoim domem na drugiego syna, który był dobrym synkiem ale mu się zmarło a jego żona która odziedziczyła wszystko już taka dobrą nie była i teściów pożegnała z gospodarki.

Ludzie w ogóle nie myślą co się może w życiu wydarzyć...

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

58piorunów

Ostatnio zacząłem pracę nad dioramą typu "Amerykańskie suburbia w latach 50tych". Aby lepiej ogarnąć temat to naoglądałem się różnych dokumentów z tamtych czasów aby lepiej zrozumieć estetykę epoki. Ale przy okazji dowiedziałem się sporo ciekawego (oprócz azbestu w ścianach)

Jak być dobrym mężem w latach 50tych:
-nie bijesz żony
-trzeba mieć robotę (jeżeli praca biurowa to z jednej pensji bez problemu wyżyjecie we dwoje)
-kupisz dom (dom kosztuje jakieś 6000 roboczogodzin przeciętnego robotnika, na współczesne to jakieś 150k pln)
-jak żona spali obiad to jej nie bijesz tylko pocieszasz i zabierasz na kolację
-nie jesteś alkoholikiem
-nie bijesz żony
-kupujesz drugi samochód aby żona mogła być niezależna, albo wozisz ją wszędzie gdy poprosi i nie wypominasz jej tego (wszędzie czyli do sklepu spożywczego)
-nie bijesz żony
-żeby żonie nie rozwinęła się kobieca histeria to często się z nią kochasz (oficjalnie wtedy wolno było tylko na misjonarza, ale nieoficjalnie 50% par uprawiało seks oralny w obie strony), a z resztą nie ma Internetu więc co innego macie do roboty?
-gdy idziecie do restauracji to pozwalasz jej na normalny posiłek a nie sałatkę
-nie zdradzasz żony z głupią sekretarką z pracy
-czy wspominałem, że nie bijesz żony?

Próg wymagań był tak niski, że nawet ja bym dał radę xD



Mocarz1piorunów

Czy w tych dokumentach było przedstawione jak te chłopy biły żony?luj ogłuszacz? W wątrobę? Generalnie to nie wyobrażam sobie bym miał kogokolwiek bliskiego uderzyć; generalnie brzydzę się agresją

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Hydepark

20piorunów

Znalazłem nigdy i nigdzie dotąd niepublikowane foto napompowanej @Trypsyna

Teraz już wiecie dlaczego @scorp MUSI ją kochać.

Buziaki dla was biegającopompujące skurczybyki :*

PS Twarzy nie ocenzurowałem, bo j⁎⁎ać RODO

https://www.hejto.pl/wpis/24-308-810-15-15-15-15-10-10-24-308-730-pompujwpoprzekziemi-wpis-dodany-za-pomoc

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

17piorunów

Śpią? A śpią. To łapcie Adol...

A nie, nu nu, dzisiaj wjeżdża ciocia

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

2piorunów

i trochę bo mi trzeba szałowe 20 za wpisy.

https://www.youtube.com/watch?v=n7X3Q-mTluM

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

w lokalnej żabce mają mnie za idiotę

Perła Chmielowa 5,5 za butelkę

a Kozel Svitly 4,0

Pokaż więcej komentarzy (3)