DeykunLider
61piorunów
DeykunLider
61piorunów
DeykunLider
10piorunów
Jak pomyślisz jeden szlaczek to z wyznania miłości wyjdzie deklaracja wypowiedzenia wojny.
DeykunLider
8piorunów
Pawel45030GURU
28piorunówWłaśnie się dowiedziałem, że zamiast kabla USB kupiłem taśmę izolacyjną.
#jezykiobce

@Pawel45030 chyba najbliżej do Rumunii, jak przewieziesz to zacznie ładować
przeciez wystarczy przeciag kabel,na kartce namalowac linie i telefon zacznie ladowac ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
DeykunLider
8piorunów
Komentarz usunięty
Jestem do twoich usług @UmytaPacha dx
DeykunLider
4piorunówalgo estilo ghibli - coś w stylu ghibili
asnos estilo ghibli - osły w stylu ghibili
#hiszpanski #jezykiobce #jezykhiszpanski #cochatpowiedzial #chatgpt #generowaneobrazki

boogieLider
10piorunów#konkurs na najlepsze tłumaczenie z migowego na tekst w komentarzach. Najlepszy dostanie najwięcej piorunów :)
Mam takiego c⁎⁎ja ze ci gały wyjdą z orbit
czy ja ta nie widzę czasem jabłka Adama?
@Fly_agaric Słuszna obserwacja, bardzo przydatna w tamtych rejonach.
@Fly_agaric To jedyna część świata, gdzie nie odróżnisz czy to koleś na pierwszy rzut oka.
@Cinkciarz chyba, że jest zmotoryzowana. Jeśli za pierwszym razem zaparkuje równolegle tyłem to trzeba spierdalać.
DeykunLider
3piorunów
DeykunLider
5piorunówJęzyk to dialekt z armią i flotą wojenną – aforyzm spopularyzowany przez Maxa Weinreicha[1] ukazujący trudną do sprecyzowania różnicę[2] między dialektem a językiem. Powiedzenie uwidacznia wpływy społeczne[3] i polityczne na postrzeganie statusu różnych bytów językowych i kompleksów gwarowych, ich klasyfikacji jako dialektów lub odrębnych języków[1][4].
[...]
Weinreich
Pierwszym znanym źródłem maksymy jest przemówienie Weinreicha z 5 stycznia 1945, w którym autor wspomina serię wykładów, jakie dał między 13 grudnia 1943 a 12 czerwca 1944[7]:
Nauczyciel liceum z Bronxu zadał mi pytanie: „Jaka jest różnica między dialektem a językiem?”, po czym sam odpowiedział: „Język to dialekt z armią i flotą wojenną.”
Zdanie to w oryginale brzmi: a szprach iz a dialekt mit an armej un flot (jid. אַ שפּראַך איז אַ דיאַלעקט מיט אַן אַרמײ און פֿלאָט).
https://en.wikipedia.org/wiki/A_language_is_a_dialect_with_an_army_and_navy
DeykunLider
12piorunów:flag-pl: mną tobą rybą
:flag-cz: mnou tebou rybou
:flag-sk: mnou tebou rybou
:flag-rs: мном тобом рибом
:flag-hr: mnom tobom ribom

@Deykun Z rybom, tak?
DeykunLider
5piorunówPolinezyjczycy i Rdzenni Amerykanie?

DeykunLider
14piorunów
@Deykun Trochę naciągane chyba. Można przecież napisać "ść" 🙂 to już prawie jak.
@dotevo nie naciągane, š to sz, a č to cz. Czesi to wprowadzili w 15 wieku i wiele krajów nawet nie słowiańskich to wzięło, ale Polskę ten trend ominął. To jedna z głównych przyczyn dlaczego słowa w języku polskim są dłuższe niż w czeskim.
Podobnie Czesi nie wzięli naszego ą i używają ou, i piszą mnou - mną, tebou - tobą, soud - sąd etc. ale znacznie mniej tych słów jest niż sz, cz.
Nacje używającego s z haček jak widzą polskie sz to wiedzą, że to š, w drugą stronę to tak prosto nie działa. Też polskie ó Czech będzie widział jako o z akcentem a nie u. I jak my na škodę mówimy skoda a Czech szkoda, tak Czech mówi na opony dębica, debica przez e, a nie de(m)bica bo nie zna ę.
@Deykun No może, ale Czeskie š č to zupełnie inne dźwięki niż nasze sz i cz wg IPA. Słowackie może już brzmi podobnie. Domyślam się, że sz jest zamiast š aby nie myliło się z ś w pisowni.
DeykunLider
10piorunów
Boat? 😂
@Deykun Nie do końca tak jest. Goniec to też laufer (z niemieckiego Läufer), czyli "biegacz". Spotkałem się też z nazwą "biskup", co by pasowało do innego znaczenia niemieckiego Läufer, lub było wzięte z angielskiej nazwy tej figury.
Co do hetmana (który niekoniecznie tożsamy jest z dowódcą, choć bliski), to potocznie nazywany jest królową.
No i jeszcze skoczek - koń.
Sądzę, że podobne zachodzenie na siebie znaczeń jest wszędzie. Choć niektóre nazwy nigdy u nas nie występowały (jak słoń).
RimfireGruba ryba
12piorunówKraftfahrzeughaftpflichtversicherung

A_aLider
56piorunów
Mucho znaczy dużo
Statyczny_StefekFanatyk
14piorunówPowoli kończy mi się mój kurs włoskiego na #duolingo
Akurat włoski jest tam nieco ubogi, kończy się nieco powyżej A1, zahaczając o niektóre obszary A2. Już teraz jestem w stanie zrozumieć sens nawet artykułów w gazetach, zrozumieć proste zdania mówione, ba, nawet porozumieć się z gospodarzem w 🇮🇹 czy zapytać o drogę.
I zastanawiam się co dalej: pracował we Wloszech raczej nie będę, co najwyżej bywam tam regularnie, ale na urlopy, nie na pogawędki - z jednej strony szkoda czasu i forsy na zajęcia, z drugiej - szkoda roboty i pojawia się jakaś sportowa żyłka, żeby dojść do tego B1/B2 i mieć satysfakcję.
#ankieta #naukajezykow #jezykiobce
Czy warto ciągnąć lekcje języka po zakończeniu kursu online?
63 głosów
Jeśli język Ci się podoba i masz jeszcze możliwość z niego korzystać, to nie jest to strata ani czasu, ani forsy.
Nawet jeśli nie zwróci Ci się to zawodowo, możesz to traktować jako hobby lub trening mózgu 😉
@Statyczny_Stefek czyli zasadniczo najpierw sie czegos nauczyles i teraz sie zastanawiasz jak to wykorzystać? :grinning:
@FriendGatherArena Bynajmniej. Wykorzystuję to na bieżąco, po prostu wyjście wyżej wymaga już pewnych poświęceń i regularności, a dodatkowa wiedza niewiele poszerzy mój zakres możliwości.
LunaHypnoticaPraktykant
9piorunówCzy w 2025, względnie w kolejnych najbliższych latach, warto emigrować do Szwajcarii? Od jakiegoś czasu interesuję się taką perspektywą.
Jakkolwiek po zrobieniu rozeznania w Internecie mam mieszane odczucia, głównie ze wględu na to, że musiałbym się nauczyć niemieckiego, którego w szkole średniej szczerze nienawidziłem i nieomal byłem spadochroniarzem w każdej klasie. Teraz jednak, byłbym sobie konieczność nauki tegoż, w stanie zracjonalizować, przez wzgląd na czystą pragmatykę. Drugie przeciwwskazanie, które dostrzegam, to rzekomo wystrzelone w kosmos koszty życia, zaczynając od zakwaterowania do codziennych zakupów i usług. Tym niemniej, zachęcająca jest wizja rekompensującej to jakości życia, gdzie Szwajcaria jest w topce rankingów o tym traktujących.
Zamierzam emigrować i tak i tak, a alternatywa dla Szwajcarii to w zasadzie USA lub Niemcy. Doświadczenie emigracyjne już mam, 2 lata w Zjednoczonym Królestwie. Angielski C1 poparty certyfikatem.
Dziękuję za wszelki wkład w ten wątek.
#emigracja #migracja #szwajcaria #niemcy #usa #ameryka #praca #jezykiobce #jezykniemiecki #niemiecki #angielski #jezykangielski
@LunaHypnotica Jeśli nie masz kogoś na miejscu kto może Ci pomóc to odpuść sobie Szwajcarię, nie tak łatwo dostać tam choćby głupi meldunek nie mając żadnej pracy nagranej. Poza tym bardziej niż niemiecki przyda Ci się albański, każdego albana czy bośniaka którego poznałem w niemczech ma rodzinę w Szwajcarii xD
@LunaHypnotica może Dania? Spoko miejsce, dużo pracy, wszyscy mówią po angielsku.
albo może jakaś platforma w NO?
@rith O tych kierunkach nie myślałem, zainteresuję się tematem. Dziękuję.
George_StarkGruba ryba
9piorunówW nawiązaniu do poprzedniego odcinka nieregularnego cyklu #wpustejszklancepomarancze , w którym to napisałem kilka słów o znaczeniu słów w dawnym języku polskim, dziś będę kontynuował ten temat, tylko że pozwolę sobie wypuścić się za granicę i to dość nawet daleko za tę granicę sięgnąć. A przynajmniej od tematu znaczenia słów zacznę, bo gdzie mi później myśli uciekną, to nawet ja sam nie mam jeszcze o tym bladego pojęcia.
Najpierw jednak wstęp:
– Ludzie wymyślili język z jednego powodu, moi drodzy. […]
– Aby móc się porozumieć?
– Pudło! O, nie! – odparł Keating. – Aby zabiegać o względy kobiet!
Ten ciekawy dialog zacytowany powyżej pochodzi z napisanej na podstawie filmu(!) powieści _Stowarzyszenie umarłych poetów_ autorstwa pani Nancy H. Kleinbaum, wydanej w Polsce w tłumaczeniu pana Pawła Laskowicza. Książkę tę czytałem już kilka lat wstecz (czy polecam? – niekoniecznie), a ten jej fragment zapadł mi głęboko w pamięć. Powody tego zapadnięcia mogą być rozmaite, niektórych mogę sobie nawet sam nie uświadamiać (bądź ich do siebie nie dopuszczać albo nawet je wypierać), ale jednym z takich powodów niewątpliwie jest refleksja jaka mnie wtedy w czasie tej lektury naszła. Jako człowiek światły, w różnym stopniu zaznajomiony z różnymi linguas externas, na podstawie własnej znajomości lingua Anglicus uświadomiłem sobie, że w miejscu, gdzie tłumacz użył polskiego słowa język, autorka mogła (no, nie do końca mogła, ale na potrzeby tego wpisu załóżmy że jednak mogła) użyć zarówno słowa language jak i słowa tongue, a to z kolei doprowadziło mnie do rozważań czy łatwiej byłoby zaimponować kobiecie biegłością w używaniu języka rozumianego jako language czy może jednak tego rozumianego jako tongue.
Tak więc Stowarzyszenie umarłych poetów czytałem kilka lat temu, dziś rano czytałem natomiast (proszę nie pytać dlaczego i po co!) tekst aktu prawnego wydanego w roku 1642 w (jeszcze wówczas) Kolonii Zatoki Massachusetts, a akt ten był pierwszą próbą wprowadzenia ustandaryzowanej edukacji, przynajmniej na tamtym obszarze. W tymże to akcie (do znalezienia w The charters and general laws of the colony and province of Massachusetts Bay,) prawodawca użył słowa tongue (pierwszy wers na stronie 197 ) w znaczeniu takim, jakie dziś nadajemy słowu language. Co ciekawe, w aktach zebranych we wspomnianym tomie wyrażenie English tongue występuje kilkukrotnie, ostatni raz w zapisie dotyczącym roku 1701, natomiast słowo language występuje tylko raz, w zapisie z roku 1751, a i tak nie dotyczy języka narodowego, ale użyte jest jako część frazy abusive language, odnosi się więc do sposobu używania języka (w dzisiejszym znaczeniu language).
Czy, podobnie jak było to z polskim słowem puszcza, opisanym w poprzednim odcinku cyklu, na przestrzeni lat słowo tongue zawęziło swoje znaczenie, a część jego semantycznych konotacji zostało przejęte przez słowo language? Nie mam pojęcia – moje badania w tym temacie trwają.
*
Ala ma kota.
Nie wiem jak wychowywało się i wychowuje roczniki co najmniej kilka lat młodsze niż rocznik, w którym mnie zdarzyło się przyjść na świat, ale w moim roczniku i w rocznikach niewiele młodszych od mojego czytać i pisać dzieci uczyło się jeszcze na podstawie _Elementarza_ autorstwa pana Mariana Falskiego wydanego po raz pierwszy w 1910 roku jako Nauka czytania i pisania dla dzieci (nie udało mi się jeszcze niestety na to pierwsze wydanie rzucić okiem – w archiwach Polony go nie ma, a jedyne, do czego udało mi się dotrzeć to dwa zdjęcia zamieszczone na Wikipedii) ). Ponieważ zamieszczam ten tekst na najnowocześniejszym portalu dla starych ludzi, zakładam że większość z Was będzie tę piękną książeczkę kojarzyć. Ustaliwszy więc platformę, na której możemy znaleźć wspólny kontekst mogę spokojnie przejść do rzeczy.
Otóż, okazuje się że pan Falski, niczego mu oczywiście nie ujmując, nie był żadnym pionierem, przynajmniej jeśli chodzi o zakres poruszanego tutaj obszaru. Koncepcja elementarza była znana już na długo przed nim. Już ponad dwieście lat przed panem Falskim daleko, po drugiej stronie Atlantyku, w purytańskiej społeczności budującej zgodnie ze swoim rozumieniem boskiego planu społeczność Kolonii Zatoki Massachusetts wydano książkę pod tytułem _New England Primer_ . Wiecie jakie było pierwsze zdanie, którego uczyły się tamtejsze dzieci poznając alfabet od początku, od jego pierwszej litery, to jest od litery „a”? In Adam’s Fall we finned all (Przez upadek Adama zgrzeszyliśmy wszyscy; dokładnie tak, jako _f_inned, jest to zapisane w oryginale , pani Claudia Durst Johnson w swojej książce _Daily Life in Colonial New England_ podaje jednak tę rymowankę w zapisie współczesnym, już jako In Adam’s fall we _s_inned all; w ogóle w dokumentach i tekstach z tamtego okresu, tam gdzie dziś zapisujemy literę „s” często występuje litera „f” i nie jest to raczej kwestia ani czcionki, ani błędów zecera, gdyż ta prawidłowość się powtarza, również w tekstach pisanych ręcznie; poza tym litera „s” również występuje i zapisywana jest wtedy właśnie jako „s”; dlaczego tak było? – również i w tym obszarze moje badania nadal trwają). I w taki to właśnie sposób edukacja łączyła się w purytańskiej społeczności Nowej Anglii z wychowaniem, a piszę o tym wszystkim dlatego, bo przede wszystkim wydaje mi się to ogromnie fascynujące, a poza tym pozwala mi uporządkować wszystko to, czego się dowiaduję, a nie znam lepszego sposobu na uporządkowanie wiadomości niż zapisanie ich sobie w sposób uporządkowany. Czasami z tego uporządkowania powstają notatki, a czasami, kiedy mnie najdzie, coś na kształt eseju, jak stało się to dziś. No a jeśli podjąłem już wysyłek napisania tego czegoś na kształt eseju, to miło jest się z kimś efektem takiego wysiłku podzielić. :smiley:
EDIT: Kurde, tagi!
#zafirewallem i może jeszcze #historia albo nawet #jezykangielski czy też inne #jezykiobce .

KLH2Gruba ryba
10piorunów#sztuka #malarstwo #jezykiobce 😛
María de los Remedios Alicia Rodriga Varo y Uranga 😉 Stworzenie ptaków, 1957.
Może łatwiej będzie ją znaleźć (jeśli ktoś będzie chciał szukać :slightly_smiling_face: ) jako Remedios Varo po prostu. Ją, bo jak imię Remedios wskazuje to ona (jak Mercedes, Dolores, Milagros 😉 )
Jak widać (widać, jak się przyjrzeć) AI była mocno tresowana na tym obrazie... :smirk:

( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
@ErwinoRommelo Kurde? Pani Remedios? To pani??
@KLH2 przyszedlem po surrealizm, smakowalo, a na koniec, wisienka na torciku, 100peczki piekne ( ಠ ͜ʖಠ)
maciekawskiKosmonauta
3piorunów#pytanie ile kosztuje tłumaczenie przysięgłe dokumentów do urzędu w Polsce?
Potrzebuję przetłumaczyć dwie strony A4 z angielskiego i siedem stron ze szwedzkiego. Na j. angielski dostałem już ofertę na 350zł :neutral_face:
@maciekawski stawki tłumaczy przysięgłych są stałe, regulowane ustawą. Powinna gdzieś być tabela opłat
@Wrzoo czyli za język szwedzki mogę się spodziewać identycznych kwot?
@maciekawski nie, szwedzki się zalicza jako inny język europejski i ma inną taryfę
@Wrzoo boże przenajświętszy... za tłumaczenia zapłacę więcej jakbym miał akcyzy za auto zapłacić :neutral_face:
@maciekawski yup, niestety
@Wrzoo muszę sobie wynaleźć takie dokumenty co mają mniej tekstu 🙂 Bo widzę że stawka zależy od ilości znaków.