Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#kinozmahjongiem

Fenomen

w Seriale

17piorunów

1066 + 1 = 1067

Tytuł: Carrie

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Horror

Reżyseria: Mike Flanagan

Ocena: 9/10

Po takim se "Życiu Chucka" i takich se serialach jak Zagłada domu Usherów" czy "Klub Północny" (nie byy to złe rzeczy, ale dla mnie poniżej poziomu poprzednich seriali tegoż pana) przyszła kolej na "Carrie".

/mogą być lekkie spoilery/

"Carrie" to klasyk, adaptowana masowo debiutancka książka Stephena Kinga (dziękujemy ci Tabitha, że wyjęłaś tę książkę z kosza). Problem zawsze polegał na tym, że pierwsza adaptacja wyjęła całe mięso z książki i uczyniła historię jeszcze żywszą niż słowo pisane. Więc każda kolejna adaptacja wygląda gorzej, ale też nie dlatego, że były nagrane potem, tylko dlatego, że samą historię starano się dostosować do pewnych ram.

Flanagan postanowił wyjąć mięso i nadać mu trochę inny kształt i dzięki temu ten serial zyskuje całkiem nowy charakter. Niby wszystko jest takie samo, ale dołączone nowe wątki (których nie było w książce) dodają smaczku.

Jednak niczym jest ten smaczek wobec rozbudowanej psychologii postaci, w czym Flanagan wykorzystał formułę serialu idealnie, by przedstawić nam bohaterów bardzo dokładnie. Tylko Tommy Ross nadal pozostaje ciepłymi kuchami - idealnym boyfriendem z liceum, ale możliwe, że i to było specjalnie - w opozycji do naprawdę zdeprawowanej pary antagonistów.

Sama Carrie na początku wyglądała niczym dziecko zamknięte w ciele szarej myszki, ale z czasem zyskuje coraz więcej charakteru, który mimo wszystko nadal próbuje utrzymać w sobie jak najwięcej niewinności i dobra. Co okazuje się bardzo ciężkie w świecie, do którego wkroczyła dziewczyna.

Całkiem nieźle przedstawiono też Chris - typowej przedstawicielki ostrego bullingu. Widać, że dziewczyna ma własne problemy, ale jej największym problem okazuje się to, na kim się wzoruje i jak się okazuje wybrała ten wzór już bardzo dawno temu, więc chociaż ma sporo szans na odbudowanie się - nie korzysta z nich.

Dla mnie jednak najjaśniejszą gwiazdą serialu została Samantha Sloyan w roli Margaret White, czyli matki Carrie.

Jest sporo odniesień do książkowej wersji, a jednak na jakiś pokrętny sposób serialowa Margaret zyskuje kilka więcej warstw - na tyle sporo, by czasem nawet ją lubić. Łapałam się na tym, że często jej kibicowałam, bo szczerze wierzyłam, że zrozumie wszystko i zwykła rodzicielska miłość zwycięży.

Cały serial ma tylko jeden minus - Flanagan przyzwyczaił nas do zamkniętych serii, a tu zapowiada się, że będzie kontynuacja (nie szukałam potwierdzeń tego, ale końcówka to sugeruje nieco). Z drugiej strony już przy "Klubie Północnym" coś tam jęczał pan twórca, że chce się sprawdzić na bardziej długodystansowej pozycji.

Nie wiem czy bez podbicia fabularnego to się uda, ale mam nadzieję na dobry pomysł i kolejne rozbudowywanie postaci i jedziemy z tym. Szczególnie też dlatego, że tak naprawdę "Carrie" mogła by się nazywać "Narodziny Boga" 😉

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

13piorunów

1056 + 1 = 1057

Tytuł: Abbott i Costello spotykają niewidzialnego człowieka

Rok produkcji: 1951

Kategoria: Komedia / Sci-Fi

Ocena: 2/10

Niezdarni detektywi próbują złapać mordercę, pomaga im bokser, który wziął dawkę, która uczyniła go niewidzialnym człowiekiem.

Po tylu filmach co w życiu widziałam zabierać się za przygody Abbotta i Costello to jak odgrzewać po raz dwudziesty ten sam obiad.

Niewiele mnie tam śmieszyło, może raz lekko się zaśmiałam.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

kurde tak nisko nie spodziewałem się

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Filmy

10piorunów

1050 + 1 = 1051

Tytuł: Mniej obcy

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Biograficzny

Reżyseria: Kristoffer Rus

Czas trwania: 2h

Ocena: 6/10

Typowy biopic muzyczny, tym razem w wersji polskiej. Obserwujemy życie i początki kariery Jana Borysewicza aż do peaku popularności zespołu Lady Pank.

Znane hity lecą, fajny główny aktor, żwawy dynamiczny film. Można nawet popłakać razem z młodym Jankiem, gdy życie (a raczej śmierć bliskich) daje mu w kość.

Ale ostatecznie to tylko następny solidny biopic. Do obejrzenia na luzaku, nic wyjątkowego, ale ogląda się bezboleśnie, nawet z przyjemnością. Tylko zaznaczę raz jeszcze - dobrze zrealizowany, ale bez specjalnego szału.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

15piorunów

1041 + 1 = 1042

Tytuł: Dollman

Rok produkcji: 1991

Kategoria: Sci-Fi / Akcja

Reżyseria: Albert Pyun

Czas trwania: 1h 19m

Ocena: 5/10

W naszym klubie koniec przygody z postapo Alberta Pyuna.

"Dollman" to klimatyczny SF Brudny Harry, który ma... 30 cm. I rozwala złoli ot tak, bez wysiłku.

Co prawda nie ma tu cyborgów (nadrabia mała główa-złol), nie ma też postapo (chociaż zdegenerowane klimaty Bronxu pięknie nadrabiają), ale jest Bardo - bezwzględny glina z planety Arturos. W pogoni za przestępcą Sprugiem (z typa została tylko latająca główka) trafia na Ziemię. Tam niestety ludzie są wielokrotnie więksi niż na rodzimej planecie, ale nie szkodzi. Bardo może jest malutki, ale za to ma superguna, którym może załatwić wszystko.

Pomaga tam młodej kobiecie, która próbuje uporać się z rosnącą przestępczością.

I tyle. Klimat zepsutego Bronxu i muzyka George'a Morodera na duży plus. Reszta jednak nie wypełniła pustki po cyborgach i postapo.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

19piorunów

1035 + 1 = 1036

Tytuł: Spotowiec mimo woli

Rok produkcji: 1939

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Mieczysław Krawicz

Czas trwania: 1h 18m

Ocena: 5+/10

Jedna z ostatnich polskich komedii, która powstała tuż przed wybuchem wojny. Premierę miał już w trakcie okupacji (Niemcy dokończyli montaż i dopuścili do grania w kinach).

W dwudziestoleciu międzywojennym polska kinematografia znała tylko jeden rodzaj komedii - komedia omyłek i nie inaczej jest w "Sportowcu".

Przez pomyłkę warszawski fryzjer Dodek jest brany za hokeistę, a pan hokeista jest brany za fryzjera. Panowie robią deal, by dalej odgrywać swoje role.

W roli Dodka - Dymsza, ale tutaj jego aktorstwo głównie koncentruje się wokół slapstikowej formuły. Więcej aktorstwa pokazuje Żabczyński, a uroczo mu wtóruje Ina Benita.

Niestety, chociaż pałam wielką miłością do starych polskich komedii przedwojennych, "Sportowiec" nieco mnie rozczarował. Dowcipy nie działały na mnie zbyt często i Dymszę jednak wolę gdy więcej gra niż tańczy i się przewraca i w ogóle. Takiego Dymszę jak w "ABC miłości" kocham najbardziej.

Mimo wszystko miło było zobaczyć taką komedyjkę, zawsze to kolejny tytuł do odhaczenia z najpopularniejszymi aktorami tamtych czasów.

Do obejrzenia za darmoszkę na ninateka.pl (jak i inne zrekonstruowane stare polskie komedie).

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

15piorunów

1024 + 1 = 1025

Tytuł: Nemezis

Rok produkcji: 1992

Kategoria: Sci-Fi / Akcja

Reżyseria: Albert Pyun

Czas trwania: 1h 35m

Ocena: 6/10

Policjant półcyborg dostaje zlecenie by wspomóc w walce z terrorystami. Jak się okazuje, to terroryści nie są tacy źli, a właśnie zleceniodawcy, którzy chcą by już cały świat opanowały cyborgi i chcą podmienić nimi światowych przywódców. Alex musi wybrać stronę, i oczywiście wybiera i jest wielką bronią w rękach rewolucjonistów, mimo, że byli zleceniodawcy są zbolali jego przejściem i utratą takiego dobrego prawie-cyborga.

Dużo zastanawiania się nad kondycją ludzkości w na wpół zmechanizowanym ciele nie ma - a na pewno brak tu filozofii, która na przykład przyświecała w "Ghost in the shell".

To raczej tylko baza pod dynamiczny i klimatyczny akcyjniak, gdzie się dużo strzelają, uszkadzają i walczą.

Ma to swój urok, choć czasem gatunkowość wychodzi poza ramy, ale zdarza się to rzadko. Charyzmatyczna jak na półcyborga (iksde XD) postać Alexa, który wrzucony jako wielki wojownik w walce o słuszny cel, także pomaga w seansie.

Sporo tam klimaciku, który ratuje cały film, bo ten jako całość trochę się wylewa, nie jest tak równy jak poprzedni film Pyuna, który oglądałam, czyli "Rycerze".

Ale za to jest lepszy niż "Cyborg" z van Dammem.

Muszę przyznać, że jak na standardy kina klasy B z czasów VHS miło mi było w tym postapokaliptycznym cyborgowym świecie Pyuna.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Seriale

25piorunów

1021 + 1 = 1022

Tytuł: 1670

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Ocena: 7/10

Początkowe odcinki wprawiały mnie w śmiech, bawiłam się całkiem dobrze, ale czasem bywało zbyt akcyjnie lub zbyt poważnie. Serio, szkliste oczka Anieli za Maciejem jakoś nie pasowały do rubasznego klimatu tego serialu.

Ale i tak tyle co się wybawiłam przy żartach to moje. Już zaczęłam 3 sezon - mi tam odpowiada schemat tego serialu i te żarciki. For fun watch only!

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Zawodowiec0piorunów

@Mahjong ten serial przeszedł ten sam cykl co Simpsonowie, tylko w ciągu 3 sezonów. Postacie są karykaturami samych siebie, żarty same się piszą. Mimo że traci to na uroku dość szybko, myślę że może się to podobać jeżeli się z kimś ogląda

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Seriale

17piorunów

1020 + 1 = 1021

Tytuł: Obsesja / Furious

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Kryminał

Reżyseria: Elizabeth Meriwether

Ocena: 6/10

Agentka FBI, była policjantka, poluje na niebezpieczną morderczynię, wydaje się, że typową seryjniaczkę. Ale w czasie śledztwa okaże się, że nasza morderczyni ma swój konkretny motyw. Co ciekawe, obie kobiety wiążą podobne doświadczenia z przeszłości (Epstein style).

Były odcinki, że oglądało się naprawdę wybornie, ale i były odcinki po prostu do odhaczenia. Myślałam, że to jakiś mniej znany, ale porządny serial kryminalny, jednak poza solidnością nie ma tam nic wyjątkowego.

Ba! jestem skłonna stwierdzić, że pewnie pierwszy lepszy polski serial kryminalny przykrywa ten tytuł czapką.

Najciekawszą postacią "Obsesji" nie okazała się dla mnie ani agentka, ani morderczyni, lecz doświadczona pani agentka FBI Nora Washington. Po tej pani widać doświadczenie, wypalenie, ale i nowe siły w nią wstępuję, gdy widzi sprawczość.

Ogólnie serial jest oglądalny, akcja się dzieje, aktorstwo jakie jest takie jest, ale jest. Ale czy zerknę na drugi sezon, to jeszcze nie wiem, bo jakoś nie poczułam się zachęcona.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

31piorunów

1015 + 1 = 1016

Tytuł: Madame X – Absolutna władczyni

Rok produkcji: 1977

Kategoria: Przygodowy

Reżyseria: Ulrike Ottinger

Czas trwania: 2h 21m

Ocena: 8/10

Kolejna przygoda z twórczością pani Ulrike Ottinger. To już czwarty film jej, który obejrzałam i dalej jest cudownie pojebanie.

Nie ma tu gatunku arthouse, zresztą nawet nie wiem jak określić ten film, więc wybrałam "przygodowy".

Na początku przygody trzeba zebrać drużynę. Tajemniczy komunikat dociera do wielu kobiet - o porzuceniu dotychczasowego życia i przyłączenia się do pirackiego statku kobiet, gdzie czeka złoto, miłość i przygoda. Tak więc obserwujemy szereg kobiet, które otrzymują ten komunikat i postanawiają przyłączyć się do Madame X.

Nie wszystko jednak jest zgodne z obietnicą, bowiem szefowa - tytułowa Madame X - jest autorytatywna, zapatrzona w siebie, zazdrosna i wymaga posłuszeństwa od załogi. Jednak kobietom to nie przeszkadza, przyzwyczajone do tego w poprzednim życiu wydają się bardziej skłonne podporządkować kobiecie rzucającej pustymi obietnicami, niż kolejnemu mężczyźnie.

Film jest campowy, arthousowy i jak to bywa w przypadku filmów fabularnych pani Ottinger niezmiernie śmieszny. No przynajmniej mnie śmieszyło tam bardzo wiele rzeczy - sama realizacja nie pomaga zachować powagi.

W roli Madame X Tabea Blumenschein - muza pani reżyser, zresztą pojawia się w wielu filmach reżyserki, grała też główną rolę w "Portrecie pijaczki" - też tam grała postać jakieś Madame, ale już bez "iksa".

Co ciekawe, sama Ottinger dostała po karku za ten film od ówczesnych feministek, bo owy obraz uwydatnia to, że patriarchalne zachowania są kopiowane przez kobiety. Reżyserka skwitowała ową krytykę tym, że to jakieś skrajne przedstawicieli, bo sama zawsze uważała się za feministkę i twórczynię feministyczną.

To ten film wybił niemiecką reżyserkę i dał jej uznanie na całym świecie - powiedzmy sobie szczerze, raczej pośród takich filmowych wariatów jak ja, a nie zwykły widzów.

Wątpię by zwykły widz dał radę obejrzeć takie filmy, które kręciła Ottiner. To czysta, feministyczna jazda, bawiąca się mitami i campowością niczym swego czasu Jarman (tylko oczywiście na swój sposób).

Absurdalne wątki, wklejone niechlujnie i niesynchronicznie dźwięki, dziwaczne stroje - to nie tylko znak tego filmu - jego realizacja przypomina zabawę studenciaka pierwszego roku, który chce się bawić konwencją.

Tyle, że Ottinger nie bawi się konwencją, tylko tworzy swój nowy, własny świat, gdzie reguły gatunków nie docierają. Dzięki temu dowolność realizacji i fabuły rozszerza się niczym kleks na kartce papieru.

Jestem fanką, kocham takie powalone kino, i na pewno duży wpływ na to ma niezwykłe poczucie humoru reżyserki - nie przypominam sobie kiedy ostatni raz poryczałam się ze śmiechu czy nie mogłam przestać się śmiać. Żadna klasyczna komedia nie wywołała we mnie takich salw śmiechu.

Na pewno obejrzę kolejne tytuły tej pani. Zabawo trwaj!

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU1piorunów
GURU1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Filmy

18piorunów

1014 + 1 = 1015

Tytuł: Carol

Rok produkcji: 2015

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Todd Haynes

Czas trwania: 1h 58m

Ocena: 10/10

Jeśli dobrze pamiętam widziałam ten film raz wcześniej (jeśli był jakiś rewatch po drodze to pamięć mi to wypłukała), 10 lat temu na festiwalu.

Pamiętam, że bardzo mi się podobał, coś 8/10.

Dziś, po powtórnym seansie jestem zobligowana podwyższyć ocenę. Ten film oglądało mi się o niebo lepiej niż po raz pierwszy, może dlatego, że rozwiązania fabularne były znane, więc mogłam się skoncentrować na innych rzeczach.

To drugi taki melodramat Haynesa, który bezczelnie kopiuje styl Douglasa Sirka - stylowego twórcy melodramatów z lat 50. To znaczy bezczelnie kopiuje to na wyrost, ale chciałam podkręcić jak mocno "Carol" jest melodramatem.

Melodramat często kojarzy się z czymś przesadzonym, kinem emocjonalnym, gdzie miłość bardziej przypomina morderczy bieg przez płotki niż romantyczny spacer jesiennym parkiem.

Tu też mamy bieg przez płotki: to w sumie miłość od pierwszego spojrzenia - młodej ambitnej Therese i starszej Carol, która jest na granicy rozwodu. Akcja dzieje się w latach 50., więc niezbyt fajowe czasy by odkrywać uroki swojej orientacji. Obie wydają się mieć głęboko w poważaniu środowisko dookoła, problemy i inne rzeczy, jeśli mogą tylko z sobą przebywać.

Oczywiście życie pozostawione szybko zacznie się upominać o swoje, szczególnie w kontekście Carol, której mąż wciąż nie może przeboleć rozstania. Dramatyczne losy postawią przyszłość związku dwóch w kobiet w dużej niepewności.

Czym więc objawia się owy melodramatyzm? Na przykład powtórzoną gadką Carol, że Therese spadła jej z nieba, została zesłana, niczym nadzieja na pogrążonego w nienawistnej rzeczywistości człowieka.

Co do ujęć, to korzystano z wyświechtanych symboli melodramatycznych - przeciągłe spojrzenia, zbliżenia przez szybę (np. w podróży autem) lub lustro, dużo znaczących zbliżeń, które zostawiają dla widza tropy niczym w wykwintnym kryminale (np. rękawiczki zostawione w sklepie).

Najciekawsze jest to, że to wszystko działa i przywraca melodramatowi jako gatunkowi szacunek. Przynajmniej mi, bo dla mnie melodramaty zawsze wydawały się takie na wyrost. Tutaj jednak Haynes pięknie unika ckliwości, chociaż często w nią bezpośrednio celuje, a dzięki aktorskim wyżynom Blanchet i Mara możemy obserwować rodzącą się miłość zarówno ze skandynawską obojętnością, czekając na pierwszy upadek w tym biegu z przeszkodami, albo z drżeniem serca, czując ogromne uczucie, które przyciąga główne bohaterki i nie chce za nic odpuścić.

W "Daleko od nieba" Haynes dotarł w swoim kopiowaniu klisz melodramatycznych do samego końca, bo często regułą melodramatu jest także tragiczny koniec, no - tragiczny powiedzmy w takim sensie, że jest dosłownie "daleko od happy endu (nieba)".

W "Carol" jednak nieco nagina reguły i tutaj miłość wygra to nierówne starcie. A mimo to i tak końcówka dalej wpisuje się w reguły gatunku - reżyser przez cały film trzyma w ryzach gatunkowość.

Czasami się jednak zastanawiałam na ile to robota aktorek, które potrafiły tak zagrać, by spuścić naleciałości melodramatu a zostawić sam środek, wokół można zbudować na wpół nieszczęśliwą relację.

Kostiumy, muzyka, zdjęcia, montaż wtórują ręce reżysera we współudziale aktorów.

Trochę szkoda, że Haynes porzucił drogę "melodramatyzowania", jego kolejne filmy są zaledwie poprawne, ale nie bawią już tak realizacją i wczutką i jak się okazało w "December" tutaj akurat dwójka aktorek nie podołała podniesieniu jakości filmu (Natalie Portman i Julianne Moore - która przecież była znakomita w "Daleko od nieba").

Mimo wszystko nie jestem pewna, czy "Carol" kiedykolwiek zachęci mnie do nadrobienia filmografii Sirka - co innego jest jednak gdy twórca podpiera się specjalnie gatunkiem, a co innego gdy ktoś po prostu kręci w takim stylu.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Zawodowiec1piorunów

@Mahjong hmmm wszyscy mówią że film jest wspaniały, a ja się czuję winna, że film uważam za średni

Fenomen2piorunów

@gwf-hegel-fangirl Nie każdemu musi się podobać, nie ma co mieć wyrzutów. Jeśli oglądałaś kilka lat temu, to możesz spróbować sobie odświeżyć i podejść ponownie - polecam szukać detali, skoro fabuła już znana - mi dzięki temu szukaniu detali chemia pomiędzy bohaterkami podskoczyła masakrycznie w stosunku do pierwszego seansu np. A wcale nie oglądałam ponownie pod względem emocjonalnym, tylko technicznym.

Oglądanie filmów to też trening 😉

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

15piorunów

1013 + 1 = 1014

Tytuł: Martwe zło: Ogień

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Horror

Reżyseria: Sébastien Vanícek

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 6/10

Nie jest to niestety poziom poprzedniego z serii "Martwe zło: Przebudzenie".

Podobnie jak w Przebudzeniu mamy tutaj rodzinkę, która po śmierci syna, brata i męża, próbuje ogarnąć się w żałobie. W tym przeszkodzą demony systematycznie opętujące po kolei każdego.

Gore się sprawdza, aktorsko też nie jest źle, ale te rodzinne konflikty wyostrzone przez ostry język demonów nie miał takiej siły rażenia co "Przebudzenie". Tam działała klaustrofobiczna atmosfera, no i jednak wszystkie postacie wpadające w łapy demonów były sympatyczne, znaczy do polubienia.

Tu jest ciężej, prawie każdy z rodziny ma jakąś niefajną przywarę, może tylko Alice (żona zmarłego) jest "likeable".

Ale i tak bawiłam się wyśmienicie - demony są wredne, krew się leje, sposoby zabijania odkrywamy przeróżne (nie dla wrażliwych widzów, ale chyba przy tej serii to wiadomo).

Ot, solidny horror. Ale niestety, nic poza tym, aż sprawdziłam i "Przebudzenie" dostało ode mnie 8/10. Tu spadek o dwa punkty.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Autorytet1piorunów

@Mahjong Miałem podobne odczucia, szczególnie wątek sztyletu wypadł słabo. Natomiast wciąż jest to przyzwoita pozycja i jak każde Martwe Zło warta obejrzenia.

Osobistość0piorunów

@Mahjong Akurat dopiero co obejrzałam. Zdecydowanie nie mój typ kina. Naprawdę nie jestem wybredna, ale lubię, jak horror ma jakąś fabułę. Tutaj mamy jakąś szczątkową historyjkę na początku, a później to już właściwie tylko bohaterowie uciekający i zabijani przez demony. Dużo lepiej by to wyszło, gdyby chociażby historia dziadka objaśniała się stopniowo w trakcie całego filmu, a nie, że dowiadujemy się wszystkiego dosłownie w pierwszej scenie.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Filmy

15piorunów

1012 + 1 = 1013

Tytuł: Papillon. Motylek

Rok produkcji: 2017

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Michael Noer

Czas trwania: 2h 13m

Ocena: 7/10

Pamiętam, że film z 1973 zrobił na mnie ogromne wrażenie, ale ta nowsza wersja umknęła mi i dopiero niedawno ją nadrobiłam.

Niestety, aktorsko to zaledwie poziom solidny, ale ciężko konkurować przecież z aktorskimi pokazami Steve'a McQueena i Dustina Hoffmana. Tutaj Papiego gra Charlie Hunnam, a Degę Rami Malek.

Mimo wszystko dobrze się oglądało, co prawda chyba moc rażenia była silniejsza w starszej adaptacji, ale ową nowsza ekranizację wspomnień Herniego "Papilona" ogląda się całkiem dobrze.

Sama historia? Ucieczka z kolonii karnej, gdzie życie to gehenna, lub raczej piekło, chociaż złapanie na ucieczce wrzuca więźniów w jeszcze gorsze koszmary. Henri, niesłusznie skazany za morderstwo, chce uciec stamtąd za wszelką cenę. Szansy upatruje w Loisie Dega, który ma forsę potrzebną na ucieczkę, ale warunki fizyczne i inne rzeczy raczej nie wróżą mu długiego życia w kolonii. Henri postanawia mu pomóc w przeżyciu, w zamian chce forsy.

Z czasem mężczyźni mocno zaprzyjaźniają się, i postanawiają razem uciec z kolonii.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen0piorunów

To ten o pedałach ?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Filmy

22piorunów

1011 + 1 = 1012

Tytuł: Rycerze

Rok produkcji: 1993

Kategoria: Sci-Fi / Akcja

Reżyseria: Albert Pyun

Czas trwania: 1h 30m

Ocena: 7/10

W postapokaliptycznym świecie cyborgi są wampirami - muszą przyjmować krew, by żyć wiecznie. Są też złymi bandytami, którzy chcą podbić cały świat i wyssać z niego krew.

W tej beznadziei jest jednak jeden bohater, a raczej bohaterka - Nea, która spotyka na swojej drodze zwykłego cyborga, który jest zaprogramowany by bić się z tymi złymi. Nea dostaje porządny trening od niego i z czasem jego gotowa by stanąć w szranki z bandytami.

Niesamowicie wszedł mi ten film - fajne waleczki, bohaterka "piorunująca" , świat postapo i Lance Henriksen jako największy złol.

Niby to miał być kolejny gniot VHS, a okazał się całkiem sprawnym i wciągającym obrazem.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Seriale

29piorunów

995 + 1 = 996

Tytuł: Lalka

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Kostiumowy / Obyczajowy

Reżyseria: Paweł Maślona

Ocena: 8+/10

Tyle osób w necie już się rozpisało, że mi się nie chce. Ale dobra, coś sklecić warto.

Więc trochę o mnie - film Hasa znam i kocham (10/10), ale książki nie ruszałam aż do poprzedniego roku i też wpadłam po uszy (10/10).

Byłam świadoma, że serial będzie inny, będzie wariacją na temat prusowej "Lalki" albo bardzo luźną adaptacją. I tak jest. Ale w to mi graj. Bawiłam się znakomicie - aż tyle i tylko tyle.

Rozkmin większych nie mam oprócz jednego - IMO serialowa "Lalka" to wyłożenie przeróżnych skrajności postaci lalkowych oraz akcji lalkowej i połączenie tego w całość. Na przykład w książce Rzecki płacze Stachowi, że wykup kamienicy to będzie katastrofa, co zresztą powtarza serialowy Ignaś, wysyłając paniczny telegram przyjacielowi. Wątek kamienicy jest drastycznie zmieniony i przebiega inaczej niż w książce, ale kontekst zostaje, chociaż w książce Rzecki przestrzegał, a w serialu katastrofa jest już faktyczna.

Największa zmiana to chyba podmiana głównych bohaterów - Izabela na początku wydaje się idealnie książkowa, naiwna, rozpieszczona, głupkowata, ale z czasem przechodzi metamorfozę. Wokulski otumania się swoim zdobytym bogactwem bo jest pewien, że tak zdobędzie swoją idealną żonę, by ostatecznie po prostu pomóc kobiecie, którą kocha.

Co do aktorstwa to dla mnie TOP 3 to: Sandra Drzymalska, Schuchardt i Braciak.

Oczywiście Drzymalska to 10/10 - to już widać po jej karierze, niebanalnej urodzie i potężnym talencie, że to narodziny największej aktorki polskiej ostatnich lat.

Tomasz Schuchardt to profesjonalista, i to czuć prawie w każdym filmie w jakim grał z ostatnich lat. Zbliżenia na twarz Wokulskiego wyjaśniają praktycznie wszystko, mimika aktora opanowana do perfekcji.

Jacek Braciak w roli Tomasza Łęckiego to festiwal po prostu - wsiadamy do pociągu, który pędzi na zbicie karku i Braciak wspaniale pruje w przepaść, uwydatniając wszelkie książkowe przywary ojca Beli na maxa.

Moja ocena ogólna to tak 8+/10. I ok, na pewno zaraz się odezwą głosy, że za wysoko czy coś - ale proszę pamiętać, że to moja ocena i mam do niej prawo. Prawo zabawy. Pan Maślona zabawił się konwencją "Lalki" a ja bawiłam się serialem. Po prostu, łatwiej się nie da tego wytłumaczyć - ale w każdym razie był to bardzo dobrze spędzony czas.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Mistrz4piorunów

@Mahjong film też będzie oglądany? ;)

Fenomen3piorunów

@bojowonastawionaowca Pewnie! Ale nie wiem czy wybiorę się do kina, nie spieszy mi się aż tak bardzo.

W gruncie rzeczy bardziej właśnie boję się filmowej nowej "Lalki", bo tu już wchodzimy na rejony pewnej wierności oryginałowi. Możliwe, że przeczekam aż film skończy na streamingach i wtedy na spokojnie sobie luknę, bez bagażu wielorakich opinii i porównań.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Filmy

23piorunów

993 + 1 = 994

Tytuł: Dobry chłopiec

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Jan Komasa

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 8/10

Tommy to młody mężczyzna, skrajny lekkoduch - jego życie to ćpanie, alkohol, imprezy, dręczenie innych - jest już praktycznie na granicy upadku lub wylądowania w więzieniu.

Zostaje porwany przez Chrisa i uwięziony na łańcuchu w domu na odludziu. Tam Chris planuje przeprowadzić resocjalizację zepsutego do szpiku kości młodego człowieka. Wtórować mu będzie smutna żona i wesoły synek.

Początki są trudne, bo Tommy to agresywny szczeniak i gryzie mocno, więc przemoc musi wlecieć też i z drugiej strony. Jednak z czasem Tommy postanawia się dostosować, szukając w tym dostosowaniu swojej szansy na wydostanie się z uwięzienia. Z tym wiąże się też zmiana postawy Chrisa, który także zmiękcza zachowanie, wypatrując na horyzoncie nowego, lepszego człowieka. Czy to się uda?

Podoba mi się kierunek, w którym idzie polski reżyser, czyli idee vs. człowiek.

Tutaj ideą jest naprawa zepsucia, o ile tak zakwalifikujemy wcześniejsze poczynania Tommy'ego, a o to nie trudno - w gruncie rzeczy nie przedstawiał on sobą nic dobrego. A przecież można wciąż pod uwagę, że pod tak podłym stylem życia kryje się ucieczka przed rzeczywistością, w której dla innych ludzi nie znaczysz nic.

Dopiero zainteresowanie Chrisa i Kathryn może uzupełnić braki w "wychowaniu".

Bardzo interesujący film do interpretacji.

Siła rażenia poprzedniego filmu Komasy "Rocznica" była mocniejsza wg mnie, a "Dobry chłopiec" jest bardziej intersterylny - dojrzewanie bohatera odbywa się w nietypowych warunkach przymusu. Każdemu by się burzył zmysł wolności, ale czy dowolność wyborów na pewno jest zawsze dobre? Może jak w przypadku chłopaka to ucieczka w dół i niestety trzeba go stamtąd wyciągać siłą?

No naprawdę, wiele rzeczy można sobie przefilozofować w kontekście tego filmu. Polecam.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

11piorunów

991 + 1 = 992

Tytuł: Pillion

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Harry Lighton

Czas trwania: 1h 46m

Ocena: 7+/10

Matka Colina choruje na raka i nieco się martwi, że jej syn nie znajdzie sobie porządnego faceta przed jej śmiercią. I ma rację.

Colin spotyka motocyklistę Raya. Ich związek nie przypomina związku - Ray wymaga codziennej uległości i służalczości - nie ma pocałunków czy przytulania. O dziwo, Colin nie oponuje i z łatwością wchodzi w nową rolę.

Ale im dłużej mężczyźni są ze sobą, tym bardziej Colin zaczyna odczuwać chęć bliskości - ta szczególnie zaczyna dochodzić do głosu w pewnym momencie życia. Czy Ray ulegnie nadchodzącemu wielkiemu uczuciu miłości?

Bardzo dobrze się bawiłam na tym filmie. Może nie powinnam, ale często się śmiałam - czułam od początku, że owe "zabawy" w pana i niewolnika to po prostu umowa dwóch dorosłych facetów. I podobnie jak Colin, szukałam tam zalążka czegoś więcej.

Nasycenie gej jest tam 100 procentowe, więc jak macie z tym problemy to sobie opuście, ale jeśli ktoś chce popatrzeć na pięknego jak zwykle Alexandra Skarsgarda to polecam 😉

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

44piorunów

984 + 1 = 985

Tytuł: Zejście

Rok produkcji: 2005

Kategoria: Horror

Reżyseria: Neil Marshall

Czas trwania: 1h 40m

Ocena: 9/10

Gdy oglądałam ten film po raz pierwszy (już jako osoba dorosłą) to prawie posrałam się ze strachu. Wyprawa w środku nocą do kibla była nie lada wyzwaniem.

Dziś, po latach, już moja odporność jest mocniejsza, ale i tak były fragmenty gdzie się okrutnie bałam.

Banda lasek lubi ekstremalne wyzwania. Jednak pech sprawia, że po powrocie z jednej z takich wycieczek ginie mąż i córka Sary.

Po roku przyjaciółki organizują wycieczkę do podziemnych jaskiń. Jednak żeby wymaksować ekstremalne doznania jedna z nich, Juno, postanawia zaprowadzić panie do innej, niepoznanej jeszcze jaskini.

Tam kobiety natrafiają na problem, zawala się jedno z przejść i są zmuszone szukać wyjścia. Tymczasem w jaskini żyją człekokształtne potwory. Sprawa wydaje się więc beznadziejna - kobiety muszą walczyć o przetrwanie. W wysokim napięciu ujawniają się wszelkie przywary oraz konflikty pań, chociaż nie ma czasu na ich roztrząsanie - to uwierzcie, widać że to wszystko wylatuje na wierzch.

Ludzka natura schodzi do piekieł.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU0piorunów

Oglądałem, niezłe ale nie dałbym aż tak entuzjastycznej oceny. Nic odkrywczego.

Fenomen2piorunów

@Kronos Dlaczego? Wejście do jaskini (albo zejście...) głównej bohaterki można odczytywać jako haluny, albo jeśli chcemy połączyć z fabułą jako nowa pani Zemsta - gdy Sara wynurza się z jeziorka krwi nie jest już tą samą osobą. Podejrzewam, że od tego fragmentu może wchodzić nawet gruba interpretacja, bo to fragment graniczny filmu - wygląda trochę kliszowo, ale kliszą nie jest, bo podpowiada nam dalszy regres ludzkiej psychiki.

No i to wciąż, przynajmniej dla mnie, dobry horror - w szoku byłam, że wciąż potrafił mnie przestraszyć.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Filmy

16piorunów

974 + 1 = 975

Tytuł: Supergirl

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Craig Gillespie

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 6+/10

Bardzo czekałam na ten seans, zajawkowa Kara z końcówki Supermana wyglądała zachęcająco. Sama historia Kary bardzo fajnie przedstawiona - to chyba te elementy, które zasługują na wyższą ocenę - czasem oglądało to się ciekawiej niż aktualną fabułę. Co jeszcze na plus? Mily Alckock - ona ciągnie ten film na swoich barkach. Jest bardzo charyzmatyczna, wierzymy w jej postać, jej lęki, jej dołki i jej emocje. Podobała mi się też jej przemiana, gdy wychodzi z depresji by stać się lepszą osobą - choć dla mnie jest taka od początku, tylko jeszcze się z tym kryje.

Podobał mi się też motyw z dziewczyną, której pomaga Kara - gdy ta dziewczyna najpierw patrzy na Karę sceptycznie, prawie, że z krytyką, by zacząć ją doceniać, a w apogeum zobaczyć kogoś naprawdę wartościowego - superbohaterkę.

Wkurzał mnie trochę ten pies, ale w Supermanie o dziwo wkurzał mnie bardziej, tutaj jednak prawie cały środek filmu leży sobie gdzieś u weterynaryjnej szamanki.

Nie dołączam do klubu Jason Mamoa tym razem. Tak bardzo zapomniałam, że on gra tiu Lobo, że gdy zobaczyłam jego nazwisko na początku filmu to myślałam, że będzie grał Aquamana XD

Co prawda jego Lobo jest poprawny, ale mnie nie zachwycił.

Parę walk jest naprawdę fajnych, chociaż mnie wkurza te prawie bajkowe tańczenie kończynami, jak w grach komputerowych. Jam w tym względzie konserwatystka (w końcu przez wiele lat byłam fanką walk MMA), bardziej wolę rozwiązania takie jak np. to stosowanie w najnowszym Mortal Kombat.

Ogólnie zabrakło mi trochę ducha w tej opowieści. Niby wszystko jest na swoim miejscu - powstanie z upadku emocjonalnego, przyjaźń, wspólny cel, i przemiana w superbohaterkę, ale ostatecznie coś tam fałszowało - może to te minusy, które wymieniłam, a może zabrakło iskry bożej przy ogólnej realizacji - wypuszczono to jaki gotowy produkt, zamiast właśnie "wypieścić"?

Ale mimo to mam nadzieję, że powstanie jeszcze jakiś film z Milly Alcock w roli Supergirl. To głównie jej ogromna zasługa, że ten film jest nawet dobrze oglądalny.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU3piorunów

@Mahjong

powstanie z upadku emocjonalnego, przyjaźń, wspólny cel

O madko ale babski film.

Ale obejrzę dla Lobo, swego czasu jarałem się komiksami Bisleya.

Fenomen0piorunów

@Opornik

O madko ale babski film.

No bez przesady, typowy schemat superbohaterski :smiley: no ale jak jest superbaba to wiadomo "babskie", a jak facet to już normalne.

GURU2piorunów

@skorpion

"kontrakt na Bouga"

Jak gdzieś znajdę. Batman/Judge Dredd: Judgment on Gotham miałem, dzieło sztuki, ręczna robota... Gdzieś przepadło z resztą komiksów....

GURU1piorunów

@Mahjong Ale ja też miałem takie wrażenie. Za dużo w nim było uczuciowości, takiej właśnie "babskiej". Ciężko dosłownie to opisać, ale jakoś wciąż z tyłu głowy mi to siedziało i czasem wychodziło na pierwszy plan.

Fajna aktorka, ale nie wiem czy do tej roli akurat.

Co do Momoa'y pełna zgoda.

Jeden ze słabszych filmów z DC - do tej pory widziałem tylko jeden slabszy, nawet już tytułu nie pamiętam, ale to było zupełne dno, tu nie jest aż tak źle.

Ja dałbym o oczko niżej: 5,5

Fenomen1piorunów

@Fly_agaric

Ja dałbym o oczko niżej: 5,5

też bym tyle dała, ale dla mnie Mily ciągnęła potężnie mi zainteresowanie tym filmem, w sumie punkt więcej tylko dzięki niej.

Nie oglądam dużo DC, batmany i supermeny wyłącznie, te zbiorówki typu awengersi mnie nie ruszają niestety

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Filmy

23piorunów

972 + 1 = 973

Tytuł: Bez wyjścia

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Czarna komedia

Reżyseria: Park Chan-wook

Czas trwania: 2h 19min

Ocena: 6/10

Możliwe, że gdyby ten film powstał przed "Parasite" to byłby lepiej oceniany. Ale czy ja wiem? Parasite jednak sięgał w głębiny ubogości i wyjściu z nędzy dzięki niewdzięcznym trikom by zasmakować lepszego życia. Tymczasem "Bez wyjścia" to opowieść o możliwościach powrotu do tego lepszego życia.

Bowiem główny bohater ma wszystko czego pragnie: kochającą rodzinę, upragniony dom i pracę, którą lubi. Jednak gdy rusza karuzela zwolnień, której nie jest w stanie zatrzymać, to całe komfortowe życie zostaje skondensowane do oszczędności i bezowocnych poszukiwań pracy.

Jednak nasz bohater nie poddaje się - wie, że jest sposób na świetną robotę, która przywróci jego szczęśliwy status. Wykorzystuje nieudolność poszukujących kandydatów jak on i postanawia pozbyć się ich z rynku pracy.

Co ciekawe, oni "rywale" w sumie niewiele się różnią od naszego bohatera - też wraz ze stratą pracy popadli w dołki różnego rodzaju.

Sam początek filmu jest naprawdę niezły, podobało mi się wszystko, ale gdy rusza z kopyta maszyna żująca przeróżne sytuacje, staje się to pod koniec szczególnie męczące.

To właśnie dlatego i tak "Parasite" jest górą nad "Bez wyjścia". Tam kulminacja jest pod koniec, krótka, lecz bardzo intensywna. Tutaj mam wrażenie, że ową kulminację po prostu wydłużono pod fabułę - ale nie działa to tak dobrze jak we flagowym tytule Parka.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

24piorunów

970 + 1 = 971

Tytuł: Cyborg

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Sci-Fi / Akcja

Reżyseria: Albert Pyun

Czas trwania: 1h 26m

Ocena: 5+/10

Gibson grany przez Jean-Claude Van Damma, zarabia w postapokaliptycznym świecie jako wyprowadzacz ludzi z miasta. Za nim kłębi się mroczna przeszłość, gdy był świadkiem zabicia swoich bliskich oraz osobista vendetta na uber złolu - Fenderze.

Ma eskortować kobietę-cyborga, która przechowuje w sobie lek na plagę wybijającą resztki ludzkości. Pomaga mu też inna kobieta, gdy cyborg trafia w ręce Fendera. Ale dla Gibsona priorytetem jest zemsta.

Spektakularna scena ukrzyżowania Van Damma sprawiła, że daję plusika za takie russellowskie (szkoda, że nieświadome) wtręty.

Biją się zacnie, złole są obrzydliwi, a Van Damme mrukliwy, młody, piękny i walczący. W sumie najwięcej dla filmu zrobiły klimatyczne zdjęcia całkiem zgrabnie pokazujący zgliszcza świata po katastrofie. Klimacik postapo w całej swojej okazałości.

Taki Mad Max z temu. Ale oglądalny.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)