Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#korposwiat

Gruba ryba

w Pracbaza

6piorunów

W niektórych firmach istnieje coś takiego jak "performance review" - roczna ocena opisowa lub punktowa pracownika. Jak wygląda Wasze doświadczenie z tym procesem?

Jeśli jesteście managerem - czym się kierujecie wystawiając pracownikowi ocenę?

Jeśli nie macie pod sobą ludzi, staracie się wystawiać kolegom "laurki", czy korzystacie z okazji żeby "podzielić się konstruktywną krytyką"?

A może wprost staracie się pomagać ludziom którzy Wam pomagają i vice wersa i przynajmniej w swojej głowie uczciwie robicie politykę?

   

Gruba ryba2piorunów

@wombatDaiquiri pic na wodę i lanie wody co roku, sztuka dla sztuki i nie wiem czemu to służy. Co roku wymyślam jakieś cuda na kiju. Managerzy robią copy paste.

Fanatyk0piorunów

@wombatDaiquiri ja oceniam obiektywnie, ale staram się nie dowalać, najwyżej napomknę o jakichś minusach. Większości formów w ogóle nie wypełniam, bo co mogę powiedzieć o człowieku, z którym rozmawiałem 2 razy w roku

Pokaż więcej komentarzy (30)

Wirtuoz

w Hydepark

1piorunów

Ostatnio w   robię crudy w springu. Javy nie używałem wcześniej ale już mi się nie podoba to że każde pole może być nullem. Eh może dożyje czasów kiedy rust będzie na tyle popularny w biznesie że znajdę w nim pracę.

Gruba ryba0piorunów

@rayros

może dożyje czasów kiedy rust będzie na tyle popularny

Już jest tak gdzie ma być. A duże enterprisy będą klepane w Javie po kres czasów, bo nikt tego ani nie będzie przepisywał, ani polskie uniwerki i bootcampy nie porzucą Javy na rzecz Rusta.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Wirtuoz

w Hydepark

9piorunów

Eh, całe dnie zawalone spotkaniami na których nawet nic nie mówię. A ja tylko bym chciał programować.  

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

Po prawie dekadzie pracy w korpo założyłem w końcu LinkedIna, bo się wszyscy śmiali, że tylko ja nie mam xD nie ogarniam tej stronki, za głupi jestem. Mam teraz powpisywać nazwiska wszystkich, których znam i ich zaprosić do znajomych? Nikt nie będzie pytał na c⁎⁎j ich szukam? Nie potrzebuje tego generalnie, ale wszyscy to mają xD

 

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Trochę spóźniony mikołaj ale dotarł prezent, dostałem propozycję nowego kontraktu/nowej pracy za większą kasiorkę niż obecna. Zależało mi na tej pozycji i szybko udało się ją zdobyć. Od razu humor gituwa, zwłaszcza że można na luzie brać udział w kolejnych rozmowach kwalifikacyjnych jeśli się pojawią, nienawidzę takich rozmów... Być może będą jeszcze inne bo jestem zdeterminowany na zmianę pracy, bo obecna to dno, nerwy, katastrofalny klimat oraz sposób zarządzania i brak jakichkolwiek perspektyw na cokolwiek, nich staczają się beze mnie.

   

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

0piorunów

Warszawa, kwatera główna ING. Dziad z nalepkami chodził po całym biurze i naklejał to wszędzie, gdzie tylko się da. Kultura... A wystarczyłby sam napis 'Proszę wyłączać światło'. Korpo propaganda;)  

Fanatyk2piorunów

@Miedzyzdroje2005 Zakładam, że wszędzie i tak macie LEDy. Ciekawe, czy zaoszczędzona w ten sposób energia będzie większa, niż dodatkowa energia podczas remontu potrzebna na zaszpachlowanie i zeszlifowanie miejsc gdzie naklejki zejdą z farbą i tynkiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Kraków

4piorunów

Te wszystkie biurowce przy Bora Komorowskiego stoją puste

Fanatyk0piorunów

@DerMirker sporo inwestorów firm ma też duże udziały w biurach, dlatego pokazuje się info jako, że teraz praca z domu jest nie efektywna.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Inspirator

w Hydepark

1piorunów

Przyjaciele, doradźcie proszę.

Właśnie się przebranzawiam na

 jako specjalista.

Lepiej wybrać umowę zlecenie, czy b2b?

  

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

61piorunów

  
Właśnie zwolniłem się z pracy po 10 latach.
AMA ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

K⁎⁎wa zrobili u nas takie przetasowanie w firmie że po prostu :\<

Nagle mam odpowiadać za zupełnie inny obszar niż dotychczas. A dopiero zaczynałem ogarniać kuwetę, gdzie od roku jestem menadżerem i moja praca dopiero zaczyna przynosić efekty. Kiedy dopiero co naprawiłem błędy swoich poprzedników i mogę zacząć pokazywać tego rezultaty.
Kiedy ujemne wyniki za pierwsze półrocze wyciagnalem na zadowalający poziom i osiągnąłem prawie wszystkie założone cele.

"Bo trzeba nam takich jak ty w tym obszarze."

Jestem mega zawiedziony.
Dla mnie to krok wstecz jeżeli chodzi o rozwój osobisty.

Jutro ciężka rozmowa z szefem, żeby go przekonać że to strzał w kolano (a dla mnie w łeb), chociaż wiem że szanse na to że się uda są może z 5%.

Nie wiem. Dopiero sobie ułożyłem w końcu życie w wieku 35 lat, a teraz znowu od tygodnia przytłacza mnie to wszystko jak 5 lat temu kiedy nie wiedziałem zupełnie jak trzeba żyć...

Życie to k⁎⁎as, c⁎⁎a i c⁎⁎j.

Gruba ryba8piorunów

@bizonsky gościu, jak ty doszedłeś do managerskiego stanowiska z takim podejściem? :smiley: U mnie wszyscy managerowie to jebane fajtłapy, c⁎⁎ja ogarniają, robią większy burdel niż był przed nimi - jak ich nie ma to wszystko najlepiej działa. Im bardziej są chujowi, tym szybciej awansują! A Ty pokazałeś, że jesteś dobry i pracowity - teraz cię zajadą i wyplują. Congrats! :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (16)

Kosmonauta

w Hydepark

27piorunów

   
Praca powinna być traktowana jako barter - ja wam daję mój czas i umiejętności a wy mi kasę którą ustaliliśmy, tyle. Do tego pracujemy w warunkach jakie ustaliliśmy i EOT.
Ale nieeee, nie w korpo/wannabe korpo xD Każda firma która złapie parę tysiączków i zatrudni parunastu pracowników zaczyna wchodzić na dziwne, niezrozumiałe tory i szukać USPRAWNIEŃ, albo co gorsza stara się MOTYWOWAĆ pracowników xD I tak mamy jakieś integracje z d⁎⁎y, w terminach równie z d⁎⁎y, gdzie śmietanka ma się spotkać w jakimś hotelu oddalonym xxx km od waszego miejsca zamieszkania i odwalać jakieś dziwne akcje żebyście się INTEGROWALI z zespołem.
I ok jak to jakaś zwykła popijawa w hotelu, ale ja widziałem już wiele. Widziałem takie "integracje" z CEO, w których 90% czasu było zarezerwowane na jakieś warsztaty/pierdolenie o tym jak firma może więcej zarabiać. Najlepsze że za większość takich integracji firma nie płaci, tj - płaci za nie wiem, alkohol, pokój czy jedzenie, ale nie jest to traktowane jako czas pracy tylko czas wolny, więc nie otrzymujecie wynagrodzenia za słuchanie tego pierdolenia czy brania udziału w wymyślonych, krindżowych aktywnościach z waszym zarządem i CEO. Kończy się tak że siedzicie 2 dni jak na szpilkach żeby nikogo czasem nie urazić (okej, niektórzy napierdolą się jak szpadle, nawyzywają kogo nie trzeba i będą musieli położyć wypo albo żyć z tym piętnem) z czego macie niewiele, wyjęty z życia weekend spędzony w obcym towarzystwie znajomych twarzy które na co dzień czepiają się czemu tak długo wam task zajmuje.

Ale to nie jest najgorsze. Najgorsze jest nie pojechać na taką integrację. Macie nie wiem, inną imprezę w tym terminie, coś zaplanowane, albo po prostu nie chcecie jechać. UUUUUUUUUUUUU! UUUUU K⁎⁎WA!

Na najbliższym 1v1 (bo w korpo albo wannabe-korpo zawsze są 1v1) dostaniecie pytania czemu nie chcecie integrować się z zespołem, co było ważniejszego niż ten ultra-event zorganizowany przez HR żeby uzasadnić istotę istnienia tego działu w firmie. Przez eventowców zostaniecie potraktowani gorzej niż gówno, zmieszani z błotem, pewnie założą jakiś kanał gdzie będą wam smarować dupsko, a co lepsi pewnie posmarują co innego żeby móc podlizać się bardziej i spoufalić z ludźmi na "stanowiskach". Będziecie po prostu pracownikami gorszego sortu, co ich nigdy nikt nie widział, i nie liczy się performance czy cokolwiek tylko akurat nie pojechaliście zachlać pały w jakimś zasranym hotelu i nie wypiliście flachy z CEO, tyle wystarczy żeby zostać czarną owcą i jednym z pierwszych kandydatów do wyjebania.

Niby dorośli ludzie, niby wielkomilionowe firmy a jakieś obesrane gierki, imprezki, dziwne pytania, dziwne akcje. Mimo że ustaliliście pracę full remote, ale dalej bez uczestnictwa w spędzie bydła będziecie traktowani gorzej niż byle kretyn co zachlał z odpowiednimi ludźmi. Życie. Ja tam w każdym razie nie zamierzam w tym uczestniczyć.

Na "integracje" nie jeżdżę bo zabierają mój czas wolny. Nie potrzebuję spoufalać się czy znać ludzi z którymi współpracuję, przecież mamy daily i inne pierdy żeby się w miarę dotrzeć i ustalać flow pracy. Na 1v1 zapytany o takie głupoty po prostu uśmiecham się i przypominam że jesteśmy dorosłymi ludźmi, nie zostałem zatrudniony żeby jeździć na pochlejparty i jeśli robię swoją robotę źle to niech mi to powie - zazwyczaj z drugiej strony następuje zmieszanie i zmiana tematu.

Mam tyle szczęścia że jestem specjalistą który może sobie pozwolić na takie akcje, ale ile jest ludzi którzy mimowolnie muszą uczestniczyć w takim gównie żeby nie stracić pracy, udawać że hehe super imprezka i super się z wami pije, powtórzmy to jeszcze. Rozumiem ideę NIEWYMUSZONEJ integracji, ale ludziom którzy wymuszają na kimś uczestnictwo w takich gównoeventach serdeczny... WIecie co.

Autorytet2piorunów

@Voltage Rzadko brałem udziały w takich szopkach, ale też jestem niewypierdalalny, mam nadzieję 😛
Ale odkąd pracuję zdalnie to na to Christmas party pojadę bo robimy sobie tylko w teamie więc z ludźmi z którymi się znamy a nie z jakimiś randomami z HR czy dyrektorami. Niektórych nie widziałem od ostatniego Christmas party xD

Pokaż więcej komentarzy (20)

Fenomen

w Hydepark

103piorunów

W Polsce żyjemy w zakłamaniu. Żyjemy tak, jak chcielibyśmy żyć, bo tak żyją na zachodzie, a nie tak jak powinniśmy żyć biorąc pod uwagę jak rozwiniętym jesteśmy krajem na tle krajów zachodnich i ile nam jeszcze brakuje. Poza tym, bardzo często jesteśmy nabijani w butelkę i sami na to pozwalamy.

Podałem ostatnio przykład gastro, który spotkał się ze sporą aprobatą ze strony użytkowników (120 piorunów i masa komentarzy). I ten przykład pokazuje dobitnie naszą mentalność. Koszt espresso, burgera czy czegokolwiek, co na zachodzie nie stanowi dużej wartości, dla nas jest dobrem luksusowym. Okej, stać cię = zapłacisz, ale teraz szybka matematyka

Jaki % twoich zarobków (np licząc stawkę dzienną) stanowi kawa za 25 zł lub burger za 50 zł? Na regularne wydatki tego typu pozwolą sobie ci, którzy zarabiają co najmniej nieźle. Szybkie spojrzenie na zachód - niestety ceny za takie coś są podobne (niekiedy nawet tańsze), natomiast wydatek tego rzędu nie jest dla nich obciążeniem dla portfela i ludzie nie muszą zastanawiać się nad tym czy może sobie coś kupić.

Spotykałem się już z opiniami ludzi z zagranicy, że w Polsce jest drogo. Drogo jest nie tylko przez inflację, ale przez to, że sami akceptujemy to co dzieje się na rynku. Herbata z sokiem malinowym za 20 zł to nie są "koszty przedsiębiorców" ani "inflacja" tylko czysty wyzysk, a kupujący to płacą, żeby wyzbyć się kompleksów niedostatecznie majętnych. Teraz szybkie spojrzenie na rynek nieruchomości - oczywiście zachód jest nieporównywalnie droższy, ale czy na pewno? Najczęściej zwolennicy tej teorii lubią porównywać turystyczne miasta, takie jak: Barcelona, Amsterdam, Paryż, Madryt, Berlin, Londyn do Warszawy, Trójmiasta czy Krakowa. Co jest bzdurą.

Nieważne, że z punktu widzenia Polaka nasze miasta są atrakcyjne. Powyższe zagraniczne są bardzo częstym miejscem odwiedzin turystów i międzynarodowego biznesu. A nasze? Do Gdańska czy Krakowa to zagraniczny turysta może przylecieć raz na weekend, pozwiedzać i wrócić, bo tu się nie dzieje absolutnie nic godnego uwagi, zwłaszcza w Trójmieście (sorry, Opener czy syfiasty Bałtyk to żadna wartość dla kogoś, kto mieszka na zachodzie xD A ile można oglądać stare miasto?)

Więc rynek mieszkaniowy to kolejna patola. Mieszkania w Polsce są srogo przewartościowane i podobnie jak gastro - kompletnie nie odpowiadają realiom życia w tym kraju. Warto dodać, że Polaków na mieszkania nie stać bez zadłużania się na ogromną skalę. Kredyt na 30 lat przy posiadaniu dzieci oznacza dla ludzi po prostu wegetację.

Urbanizacja nie sprzyja dzietności, a małe miasta nie sprzyjają życiu na poziomie. Szczere mówiąc, zarobki rzędu 12-13 tysięcy na parę to w skali kraju naprawdę dobra sytuacja, ale w skali dużego miasta? Mieszkanie 60m2 żeby mieć chociaż 1 dziecko przy tych zarobkach + koszty utrzymania dzieci to już coś mało realnego, a trzeba doliczyć wakacje i własne wydatki. I tutaj rozwiązaniem nie jest "to nie będę mieć dzieci" (jeśli to kogoś powstrzymuje przed decyzją), bo to akceptacja tej chujni.

Jedyna droga dla młodych, żeby mieć dzieci i wypłatę, to praca zdalna/hybrydowa i życie w mniejszym mieście. Niektórzy sobie chwalą, bo zostali w tych miastach znajomi, jest rodzina co się zajmie dziećmi, ale niektórzy mają tak, że rodziny albo nie ma, albo jest kilka osób, a znajomi się rozjechali i już nie jest tak fajnie.

Polacy nie są gospodarzami we własnym kraju, a często polski przedsiębiorca dla swoich rodaków jest jak żydowski kapo w Auschwitz lub jak jakiś szmalcownik.

      

Sum1piorunów

Moim zdaniem nie jest aż tak źle. Biorąc pod uwagę to jak młoda demokracja jesteśmy, powiedziałbym że jest nawet w porządku. Po prostu musimy się jeszcze sporo nauczyć :smiley:

Ale z drugiej strony łatwo mi mówić, bo żyje bardzo dobrze, a i moi pracownicy też nie narzekają

Tytan0piorunów

K⁎⁎wa w punkt. Najgorsze, że człowieka wciąż ciągnie z powrotem na ten padół beznadziejny. :expressionless:
W krajach niemieckojęzycznych (bo to najczęstsze kierunki emigracji z PL) jest jak jest, ale istnieje szansa, że jak coś z siebie dasz to otrzymasz za to godziwy grosz i ludzie nie przykleją Ci łatki złodzieja lub k⁎⁎wy.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Fenomen

w Hydepark

15piorunów

Rynek pracy w Polsce w pigułce. Bierzemy pod uwagę stanowiska specjalisty, pracując cały czas na tym samym stanowisku (bez awansów kierowniczych).

KROK 1: Zaczynasz pracę w firmie ze stawką (dla przykładu) 5000 zł netto

KROK 2: Pracujesz 2-2,5 roku , gdzie już poznałeś firmę, wiesz jak pracować, masz doświadczenie. Świat idzie do przodu, pensje też, ty młodszy nie jesteś. Mimo to po tym czasie dostałeś łącznie 700 zł netto więcej (ok tysiak brutto) wynikającą z podwyżek inflacyjnych.

KROK 3: Po powiedzmy 2,5 roku uznajesz, że to jest za mało i idziesz do kierownika. Twoja stawka początkowa to 5000 zł netto, a obecna 5700 zł netto. Twój przełożony uznaje, że okej, możesz dostać więcej, ale da ci 500 zł netto. I masz 6200 zł, bo to jest i tak o 1200 zł netto więcej niż 2,5 roku temu

KROK 4: Znajdujesz pracę, gdzie ktoś oferuje za to stanowisko z twoim doświadczeniem 8000 zł netto. A więc rzucasz wypowiedzenie

KROK 5: Twój pracodawca nagle ma olśnienie, że ty jednak zasługujesz na lepszą wypłatę XD I chce cię przekonać, żebyś został, spełniając twoje warunki.

A) Przyjmujesz je, ale potem czujesz, że ktoś patrzy ci na ręce i czujesz oddech na plecach, bo wykłóciłeś się o kasę
B) Odrzucasz ofertę i idziesz w nieznane za lepsze pieniądze, gdzie w sumie firma nie kłóciła się z tobą o stawkę na start.

Prawda jest taka, że w znakomitej większości przypadków, żeby zarabiać więcej, trzeba zmieniać pracę co 2-3 lata. Inna droga to wspinanie się po drabinie, co oznacza często nadgodziny, włażenie po cudzym garbie i lizodupstwo.

Ludzie nie chcą płacić więcej, bo lubią przyzwyczajenia, nie chcą, by inni szli masowo po podwyżki, poza tym nie widzą za bardzo sensu premiowania kogoś za pracę, jeśli nie dostał awansu na kierownicze stanowisko, a na końcu budzą się z ręką w nocniku, kiedy okaże się, że trzeba szukać kogoś od 0, kto będzie musiał się wdrożyć, a zawoła i tak więcej niż miał poprzednik.

      

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kosmonauta

w Hydepark

4piorunów

  
Dzwoni do mnie ostatnio po godzinie 9 rano baba z Call Center, podejrzenie spamu się wyświetla ale już tak miałem że cos ważnego było oznaczone w tym ich systemie więc odbieram. Mówię słucham, a na to dostaję że mają dla mnie jakieś tam oferty i czy chcę posłuchać. Ja jestem uprzejmy, więc mówię że nie mam czasu bo jestem w pracy, i jak to nic ważnego to do widzenia. Na co typiara odpowiada NO JAK TO NAWET 3 MINUTEK PAN NIE MA?

Nie mam, k⁎⁎wa, jestem w pracy jak większość pracujących ludzi w tym kraju, a ty dzwonisz do mnie o 9, czyli w godzinach regularnej roboty, żeby naganiać na jakieś gówno którego nie potrzebuję. Jakbym potrzebował to bym sam znalazł ofertę i się dogadał. Za taki brak elementarnej kultury czy szacunku powinno się lecieć nawet z tak podłych miejsc jak Call Center.

GURU10piorunów

No ale im tak kaza robic, wciskac noge przed drzwi i bajtowac, bys powiedzial ze na pogrzebie matki jestes to i tak by sie spytala czy 3 min masz.

Fanatyk3piorunów

Straszna robota. Ja to zawsze mówie że sprzątnie kibli ma u mnie duzo większy szacunek

Pokaż więcej komentarzy (3)