Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Lider

w Książki

7piorunów

Nadchodzi premiera nowej książki China Mieville - „The Rouse”

Objętość typowa raczej dla Sandersona - 1260 stron

Data premiery angielskiego wydania to 15 września.

Na ten moment brak informacji o polskim wydaniu.

Książka dostępna na polskim Amazonie w twardej oprawie za 105,87zł oraz na amerykańskim jako ebook na Kindle za 55,80zł

Krótko o fabule od wydawcy:

„Ewan is a preternaturally quiet child, a fact that his single mother, Maur Towns—Maur being short for Maureen—has remarked on from the moment he could speak. But then, after a childhood spent drawing pictures of guns and tanks and planes, Ewan rebels against Maur’s hippie-ish lifestyle, enlisting in the army and becoming an elite soldier. It doesn’t end well. As Miéville writes, “There was a person and she had a baby and she grew up and the baby grew up and he died.” But did he? In a novel that expertly blends horror and mystery, Miéville introduces a parallel story that tracks the military career of one Trooper Allardyce, who fights his way around the world, an expert at killing—and at reviving the dead. As he explains to Maur, once their storylines meet, “Mostly…the dead are memories. No good to anyone. But if you’re the right sort of person and you die just right? Then get up at once, the bugle’s sounding.” It’s a military necromancer’s dream: an army of corpses. Maur is horrified, naturally enough, as she tells Allardyce, who now sports the name Stallo: “Those were people.…Soldiers or something. That void army you talked about? Whoever they were, it wasn’t revenants, that was people.” One of those ex-people, of course, is Ewan, of whom the principal villain of the piece explains, “Your son was a soldier…He took an oath, and I do him the courtesy of taking that seriously.” Miéville’s inventive story has its share of violence, but the psychological dimension is the main attraction, in the end morphing into a ghost story—and, as Stallo says by way of valediction, “Ghost stories don’t work that fucking way…They’re not about justice.”

Lider

w Książki

11piorunów

1165 + 1 = 1166

Tytuł: Wdowa

Autor: John Grisham

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: ebook

Liczba stron: 464

Ocena: 8/10


Najnowsza książka Grishama, no dobra ma już blisko rok, ale w polskim wydaniu wyszła w tym tygodniu ;)
W niej autor po raz kolejny przypomniał mi, dlaczego tak dobrze odnajduje się w historiach, w których prawo jest tylko punktem wyjścia do znacznie większych problemów. "Wdowa" bardzo szybko mnie wciągnęła i przez zdecydowaną większość książki byłem przekonany, że może to być jedna z tych pozycji autora, którym dam nawet więcej niż 8/10. Niestety na drodze stanęło zakończenie.

Głównym bohaterem jest Simon Latch, prawnik z niewielkiej kancelarii, którego kariera zdecydowanie nie wygląda tak, jak kiedyś sobie wymażył. Problemy finansowe i niezbyt imponująca praktyka sprawiają, że pojawienie się starszej (85 letniej), zamożnej klientki, potrzebującej pranwika, wydaje się dla niego szansą, która może odmienić jego sytuację. Eleanor Barnett potrzebuje pomocy przy sporządzeniu testamentu, a informacje o jej podobno ogoromnym majątku (dużej ilości akcji Coca Coli i Wallmartu) bardzo szybko zaczynają komplikować pozornie rutynową sprawę.

Grisham robi tutaj to, co potrafi najlepiej - bierze zwyczajnego prawnika i stopniowo dokręca mu śrubę. Początkowo problemy wydają się możliwe do opanowania, później pojawiają się kolejne komplikacje, pytania i wątpliwości, aż w końcu Simon znajduje się w sytuacji, w której jego zawodowe i prywatne życie zaczyna się rozpadać i już nie bardzo da się je pozbierać.

Bardzo podobało mi się, że główny bohater nie jest kryształowy. Podejmuje dyskusyjne decyzje, popełnia błędy i momentami sam dokłada cegiełkę do problemów, w których później tonie. Dzięki temu nie dostajemy prostego podziału na dobrego prawnika i złych ludzi próbujących go zniszczyć. Grisham pozwala nam zastanawiać się, jak wiele z tego, co spotyka Simona, jest wynikiem pecha, a ile konsekwencją jego własnych kiepskich wyborów.

Im dalej w historię, tym mocniej książka zmienia się z dramatu prawniczego w thriller. Pojawiają się oskarżenia, śledztwo i pytanie, komu właściwie można wierzyć. I właśnie ta część podobała mi się najbardziej. Grisham świetnie wykorzystuje znajomość systemu prawnego, pokazując jednocześnie, jak przerażająca może być sytuacja człowieka, przeciwko któremu zaczynają układać się kolejne poszlaki.

Przez większość lektury naprawdę trudno było mi tę książkę odłożyć. Nie potrzebuje szalonego tempa ani zwrotu akcji co trzydzieści stron. Wystarczy świadomość, że pętla wokół szyi bohatera coraz bardziej się zaciska.

I dlatego tym większy mam problem z zakończeniem.

Po tak dobrze poprowadzonej historii oczekiwałem finału, który pozostawi mnie z podobnymi emocjami. Tymczasem rozwiązanie całej sprawy nie dało mi satysfakcji proporcjonalnej do tego, jak bardzo zaangażowałem się we wcześniejsze wydarzenia. Jest zrobione po łebkach i na szybko, jakby autor się zorientował, że podpisał kontrakt na książke, która ma 450 stron, a on jest na 449.

Mimo wszystko "Wdowa" to Grisham w bardzo dobrej formie. Jest prawo, pieniądze, moralnie niejednoznaczny bohater, sala sądowa i sytuacja, która z niewinnej sprawy w kancelarii przeradza się w walkę o własną przyszłość i życie. Szkoda tylko, że po świetnej drodze do celu sam cel okazał się dla mnie najmniej satysfakcjonującą częścią podróży.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Inspirator

w Hydepark

8piorunów

1164 + 1 = 1165

Tytuł: Glutologia

Autor: Adam Mirek

Kategoria: Popularnonaukowa dla dzieci

Wydawnictwo: Znak emotikon

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363944223

Liczba stron: 520

Ocena: 7/10

Taki trochę dziwoląg - ni to fabularna, ni to popularnonaukowa. Grupa dzieci przyjeżdża na "obóz glutologiczny" podczas którego jego gospodarz - dr Renata Rentgen, wprowadza uczestników w tajniki medycyny. Obóz ma miejsce w tajemniczej posiadłości pełnej sekretów, ciekawych postaci oraz tajemniczych urządzeń.

Fabuła jakaś niby jest ale wydarzenia są raczej pretekstem do przedstawienia kolejnych ciekawostek niż celem samym w sobie. Same kolejne zagadnienia prezentowane są w dosyć losowy moim zdaniem sposób - mogłoby to być wg mnie trochę bardziej poukładane. Nietypowy jest też sposób narracji - w 2 osobie, tak jakby to czytelnik brał bezpośredni udział w wydarzeniach i do końca nie mogłem się do tego przyzwyczaić. Chaotyczna jest także oprawa graficzna, ale w tym przypadku to wyszło akurat fajnie.

Dla mnie ta książka mogłaby być bardziej "poukładana" ale ostatecznie 7-latkowi któremu ja czytałem się podobała stąd ocena jest jaka jest.

Gruba ryba

w Książki

27piorunów

1163 + 1 = 1164

Tytuł: Gra o tron

Autor: George R.R. Martin

Tłumacz: Paweł Kruk

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788372983701

Liczba stron: 777

Ocena: 10/10

Od dawna nic nie wciągnęło mnie tak bardzo jak „Gra o tron” właśnie. Nie pamiętam, kiedy ostatnio siedziałem po nocach, czytając po kilka godzin. Do tego stopnia, że potrafiłem „obudzić się”, że jest już druga czy trzecia w nocy, a ja wciąż czytam. Co prawda nie musiałem wstawać rano do pracy, ale nie zmienia to faktu, że nie potrafiłem się też oderwać od lektury.

George R.R. Martin ma niesamowity talent do tworzenia postaci, które po prostu się lubi. Napisałem o tym w opinii o „Rycerzu Siedmiu Królestw” i opinię tę podtrzymuję. Oczywiście perspektywy niektórych postaci (Sansa, Bran) czytałem z mniejszą ekscytacją niż historie Tyriona (mój ulubieniec), Jona czy Daenerys, niemniej wszystkie były ciekawe i ani przez chwilę nie czułem znudzenia. Nawet po obejrzeniu kilku sezonów ekranizacji.

Co zabawne, złapałem się na tym, że pomimo znajomości dalszych wydarzeń, i tak miałem nadzieję, że może w powieści Eddard Stark nie okaże się takim głupcem i nie przyzna wprost, że zna tajemnicę Królowej, a nawet jeśli, to nie odmówi młodszemu bratu Króla, gdy ten zaproponuje przejęcie władzy, póki mają przewagę. Bycie honorowym jest chwalebne, ale lepiej jest po prostu żyć. Poza tym Ned miał już doświadczenie w obalaniu niewłaściwej osoby zasiadającej na Żelaznym Tronie.

Pierwsza część cyklu kończy się wieloma zwrotami akcji - każda z postaci otrzymuje własny - co sprawia, że mam przemożną ochotę zacząć kolejny tom, mimo że obiecałem sobie przeplatać dłuższe książki krótszymi. :' )

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

GURU5piorunów

Tez mi sie podobalo ale serio gruby to czlowiek bez kszty honoru, sianko za serial przytulil i juz wyjebane. Nawet jak w koncu to skonczy to niewiem czy siegne bo juz dawno zapomnialem w ktorym momencie sie skonczylo.

Gruba ryba2piorunów

@ErwinoRommelo

Dziwisz mu się? Jako pisarz osiągnął chyba wszystko, o czym tylko można zamarzyć. Stał się znany na całym świecie, dostał trzy świetne ekranizacje (wiadomo, „Gra o tron” do pewnego momentu, o „Rodzie smoka” też są mieszane opinie, ale nie można nazwać ich słabymi serialami), na podstawie jego twórczości powstają gierki i mody do gierek. Tak naprawdę to Martin już nic nie musi. x)

GURU1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk no dziwie, za 20 lat go nie bedzie i to ile zarobil i jak bardzo byl znany bedzie gowno warte, po pisarzu zostaja kartki. Wziol nas w ta zajebista przygode i nie doprowadzil do konca. Szczgulnie teraz kiedy jak juz pisalem finansowo nie musi sie o nic martwic. Jeszcze siedziec i patrzec jak feminninazistowskie scenarzystki z pedo hollywood sraja na wszystko co zbudowales…

Gruba ryba1piorunów

@ErwinoRommelo

Lepiej zejść „niepokonanym”. : P

Po tylu latach wyczekiwania na kolejną część pewnie czuje sporą presję, żeby napisać coś równie dobrego, jeśli nie lepszego, i nie zawieść swoich fanów.

Na przykład Wegnerowi się to nie udało. Najnowsza część Meekhanu jest dobra, ale jest znacznie gorsza od poprzednich, głównie ze względu na odczucie, jakby napisał tylko połowę tomu.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Książki

22piorunów

5 stycznia 2025 roku pochwaliłem się Kompletem* Szarej Serii z Wydawnictwa Literackiego (link w komentarzu). Okazało się, że istnieje jedenasty tom

(╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Książki

12piorunów

1162 + 1 = 1163

Tytuł: Gniew Tiamat

Autor: James S.A. Corey

Tłumacz: Marek Pawelec

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: MAG

Format: książka papierowa / audiobook

Data wydania: 2020-06-17 / org. 2018-12-07

Liczba stron: 530

ISBN: 9788366409095

Ocena: 7/10

To moje drugie podejście do tego tytułu. Pierwsze było kilka lat temu, gdy wciągałem cały Expanse, jeden za drugim, ciesząc się, że ktoś kontynuuje po Ben Bova scifi, gdzie uwaga i wszystkie wykrzykniki lecą na science, nie fiction. Byłem oczarowany serią Expanse, ponieważ czułem pewną wiarygodność, która za nią stała. Pomimo oczywistych deuxexówmaszinów, będących filarami całej opowieści (napęd Epsteina u Coreya, czy nanoboty u Bovy), całość była tak brudno i przyjemnie wiarygodna, rzeczywista... wręcz o krok od spełnienia. Także pochłaniałem Expanse bez zahamowań i wstydu aż do... do wątku Wolnej Floty. A może nawet do Gier Namezis? Gdzie nagle i z czapy powstawały siły, które obracały w gruzy potęgi uniwersum Expanse. Gdy science zaczęło dramatycznie ustępować fiction i umarło we mnie poczucie, że kto wie... ? Być może... ? A nuż... ? Mógłbym dożyć i zobaczyć to co się działo na łamach tych książek?

Także gdy sięgałem po następną pozycję cyklu - Gniew Tiamat, mocno zniechęcony i zniesmaczony. Całym tym kosmicznym protomagicznym bullshietem, wątkiem Wolnej Floty, irytującymi antagonistami... No byłem zły... sfrustrowany i zawiedziony. I to odbiło się na moim odbiorze książki. Do tej pory, ze względu na fantastyczność, dawałem jej może 5/10 i uważałem za najsłabszą, a może wręcz słabą książkę.

... ale...

Po latach wróciłem do pozycji, tym razem w formie audiobooka i czuję, że muszę trochę przeprosić się z autorem.

Złość po irytującym wątku Wolnej Floty już opadła, poirytowanie postacią Inarosa jakoś przygasło, a to fantazy które zastąpił science chyba mniej razi na tle alternatyw od innych twórców.

Gdy podszedłem do Gniewu Tiamat bez tych wcześniejszych emocji wyłoniła się książka, która od początku trzymała w napięciu. Pełna bezsilności, nierównej rewolucyjnej walki, spisków i desperackich prób wpływania na innych mając do dyspozycji wyłącznie ucho wielkich i nic do stracenia.

Także po drugim razie powiem tak - akcja jest wartka, pełna świetnych walk kosmicznych, trzymająca w napięciu od początku do końca, z ciekawymi postaciami, poświęceniami, polityką autokratów i upadkami imperiów... W sumie najnudniejsze były wątki Teresy, które jednak obroniły się pod koniec książki w jej decyzjach. Stąd moja ocena 7/10 a ja z nowym nastawieniem zabieram się po latach za Upadek Lewiatana i opowiadania :)

Fanatyk

w Książki

16piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Państwowy Instytut Wydawniczy ogłasza nowy tom z serii Biografie Sławnych Ludzi. "Cesarz Fryderyk II" Ernsta W. Wiesa w sprzedaży od 31 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 360 stron, w cenie detalicznej 75 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Fryderyk II Hohenstauf (1194–1250) należy do najwybitniejszych, najbarwniejszych i najbardziej kontrowersyjnych władców europejskiego średniowiecza. Energiczny, niezwykle ambitny, a przy tym wszechstronnie wykształcony i ciekawy świata, przez Fryderyka Nietzschego zaliczony został do grupy „owych przedziwnych, niepojętych i niewyobrażalnych, zagadkowych ludzi powołanych, by zwyciężać i uwodzić”. W polityce wewnętrznej dążył do budowy władzy autokratycznej i nowoczesnego, scentralizowanego aparatu państwowego. Udało mu się to osiągnąć w Królestwie Sycylii, podczas gdy w Rzeszy Niemieckiej musiał lawirować i godzić się na kompromisy z tamtejszymi książętami. Rosnąca potęga Hohenstaufa oraz jego uniwersalistyczne ambicje prowadziły do ostrych konfliktów z papiestwem, co skutkowało kolejnymi ekskomunikami i oskarżeniami o herezję. Fascynujące były jego relacje ze światem muzułmańskim: stłumił co prawda bunty ludności arabskiej na Sycylii, ale Jerozolimę odzyskał w drodze dyplomatycznych negocjacji, głęboko fascynowała go też arabska kultura i nauka. 

Niemiecki mediewista Ernst W. Wies kreśli wielowymiarowy obraz człowieka pełnego sprzeczności, którego prawdziwej natury i motywów działania współcześni mu ludzie nie pojmowali i który rzucił odważne wyzwanie swojej epoce.


 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

21piorunów

1158 + 1 = 1159

Tytuł: Slaves to Darkness

Autor: John French

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Black Library

Format: ebook

Liczba stron: 432

Ocena: 6/10

“You are left with one thing that means that you are not a slave - you have a choice.”

LI część cyklu Herezja Horusa

Zbliżamy się do punktu kulminacyjnego. Sztormy osnowy tracą na sile, Horus zdaje sobie sprawę, że czas się kończy i musi uderzyć póki jeszcze lojalne Imperatorowi Legiony I i XIII nie dotarły układu Sol. Zwołuje więc braci, którzy stanęli po jego stronie, by wyruszyć na podbój Terry: Hej, chłopcy, zbieramy się odwiedzić tatusia. Lorgarku, znajdź Fulgrima, a ty Perturabo weź ze sobą Angrona <papajmacha.jpg>

“Slaves to Darkness” okazało się jedną z trudniejszych części cyklu.

Po pierwsze dlatego, że jest to opowieść o podziałach. O tym, że każdy ze zdradzieckich prymarchów ma w tej wojnie swój własny cel, a niektórzy nawet zboczyli ze ścieżki na tyle daleko, że obalenie Imperium przestało ich interesować. O tym, że Legiony również nie są monolitami, a ambicje poszczególnych oficerów prowadzą do wewnętrznych zdradzieckich rozgrywek. Ponadto niektórzy bohaterowie zaczynają sobie uświadamiać, że byli tylko pionkami w grze prowadzonej przez innych, ale mimo tej świadomości nie mają już możliwości powrotu z obranej drogi i stają się niewolnikami losu.

Druga sprawa, to chaotyczna narracja. Niby została podzielona w prosty sposób na trzy wątki, ale jest pełna zaburzających rytm czytania wtrąceń i retrospekcji, czasem wyjaśniających skomplikowane ciągi przyczynowo-skutkowe, a czasem będących po prostu wspomnieniami. Tak jakby złożona konstrukcja przerosła autora i musiał tym sposobem ratować spójność opowieści. No i na mój gust za dużo było osnowowego ugabuga.

Tym razem to Maloghurst nie zrobił nic złego.

Ciekawe przedstawiony został Perturabo łączący sprzeczne cechy posłusznego psa i giga chada.

Książka ma też mocne momenty takie jak spotkanie Perturabo z Angronem, czy końcówka na Ullanorze.

W perspektywie całości Herezji Horusa jest to średniak, który nie wnosi wiele nowego, a raczej wyjaśnia pewne zagadnienia.

GURU2piorunów

Smerfy juz jada wszystkich rozjebac, wysmiewani a tak samo jak tysiace lat pozniej z indomitud crusade, kiedy wszystko sie rozpada, nadzieja znika pod oceanem ciemnosci, to synowie macragge sa kregloslupem imperium.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Książki

17piorunów

1157 + 1 = 1158

Tytuł: Sto milionów dolarów

Autor: Lee Child

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Albatros

Format: audiobook

Liczba stron: 416

Ocena: 6/10

Książki z Reacherem dzielę na 3 kategorie (na ten moment):

1. Reacher sam pośrodku niczego - zawyczaj wysiada na przystanku, a lokalsi od razu go nie lubią, bo mają coś za uszami, a on jest wścibski

2. Reacher z zespołem - więcej akcji, więcej strategii, konflikt z organizacjami rządowymi/przestępczymi i trochę historii innych bohaterów ze 110 pulku lub innych

3. Reacher na pełnej k⁎⁎⁎ie - helikoptery, samoloty, narkotyki, przemytnicy, międzynarodowy konfilkt/zagrożenie, miliony na stole

21 tom przygód Jacka Reachera to zdecydowanie 3 kategoria. Child ponownie zabiera nas w trochę bardziej międzynarodowe rejony. Amerykański wywiad przechwytuje informację o tajemniczej transakcji wartej 100 milionów dolarów. Problem w tym, że nie wiadomo, co właściwie jest przedmiotem sprzedaży ani kto chce to kupić. Wiedzą tylko kto sprzedaje. Cena sugeruje jednak, że sprawa może być naprawdę poważna i wagi państwowej, bo sprzedawcą jest były wojskowy. Do akcji wkracza więc Reacher oraz reprezentanci 3 literowych służb, a śledztwo prowadzi między innymi do Niemiec.

Sam pomysł z pytaniem „co może być warte 100 milionów dolarów?” jest całkiem dobry i przez sporą część książki skutecznie napędza fabułę. Niestety ponownie dostajemy Reachera bardziej jako agenta wykonującego międzynarodową misję niż samotnego włóczęgę, który przypadkiem trafia do małego miasteczka i odkrywa jego mroczne tajemnice.

A ja zdecydowanie wolę tę wersję Reachera z 1 kategorii. 2 wersja też spisuje się nieźle, ale wersja 3 to już nie moja bajka i tego typu fabuły szukam u boku innego Jacka - Ryana.

Oczywiście nadal mamy wszystkie charakterystyczne elementy serii: analizowanie przeciwników, bójki, wojskową przeszłość Reachera i jego niezwykłą zdolność do znalezienia się dokładnie tam, gdzie za chwilę wydarzy się coś złego. Tyle że po 21 tomach sam schemat już nie wystarcza, jeśli historia nie wyróżnia się czymś więcej.

"100 milionów dolarów" nie jest złym Reacherem, ale jest jednym z tych gorszych tomów, które prawdopodobnie szybko znikną mi z pamięci. Czytało się sprawnie, dostałem swoją kolejną porcję przygód ulubionego włóczęgi, ale zabrakło mi lokalnego klimatu i bardziej osobistej historii.

Reacher nadal pozostaje dla mnie literacką gwarancją dobrej rozrywki, ale z 21 tomem bawiłem się mniej udanie.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 157/128

Gruba ryba1piorunów

Dodałem pierwszy tom na obszerną listę do sprawdzenia, bo widzę że siedzi seria

Lider1piorunów

@saradonin_redux "Poziom śmierci" był średni (6/10), ale jest świetnym reprezentantem tego czym seria o Reacherze jest. Książka z tej 1 kategorii - Reacher sam pośrodku niczego. Plusem jest też to, że ma ekranizację, więc będziesz mógł porównać po przeczytaniu :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Książki

14piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Drugi news / 14.08.2026

Wydawnictwo Vesper zapowiada zbiór opowiadań w serii Eony. "Bran Mak Morn" Roberta E. Howarda zaplanowano na koniec września 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.

W zamierzchłych czasach Piktowie władali niemal całą Europą. Jednak potomkowie dawnych zdobywców pogrążyli się w barbarzyństwie… wszyscy poza jednym. Bran Mak Morn, ostatni z czystej królewskiej krwi, staje do walki przeciw Celtom i Rzymianom, jednocząc piktyjskie plemiona pod swoim sztandarem. Podczas gdy jego lud walczy o przetrwanie, Bran usiłuje przywrócić utraconą chwałę swojemu plemieniu.

Bran Mak Morn to jedna z najbardziej poruszających postaci stworzonych przez Roberta E. Howarda: dumny, nieustępliwy władca ostatnich Piktów, ludu stojącego na krawędzi zagłady. Wychowany w cieniu dawnej chwały swego narodu, Bran nosi na barkach ciężar historii, której niewielu już pamięta, i przyszłości, której być może nigdy nie doczeka.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

Lider

w Książki

15piorunów

1156 + 1 = 1157

Tytuł: Korespondentka

Autor: Virginia Evans

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Filia

Format: ebook

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10

Mam pewnoą słabość do książek, które próbują opowiedzieć historię w trochę inny sposób. "Korespondentka" Virginii Evans robi to właściwie od pierwszej do ostatniej strony, bo zamiast klasycznej narracji dostajemy zbiór listów, wiadomości i korespondencji, które czasami są ze sobą mocno powiązane, czasami tylko delikatnie się zazębiają, a innym razem wydają się zupełnie osobnymi historiami. I ku mojemu zaskoczeniu - bardzo mi się to spodobało.

W centrum tej korespondencyjnej układanki znajduje się Sybil Van Antwerp, kobieta po siedemdziesiątce, której życie poznajemy nie poprzez klasyczną opowieść, ale właśnie dzięki temu, co pisze do innych i co inni piszą do niej. Koresponduje z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, ale również z ludźmi, których właściwie nie zna osobiście. Są wśród nich pisarze, których książki wywarły na niej wystarczająco duże wrażenie, żeby postanowiła do nich napisać. Są to również pracownicy instytucji, z którymi załatwia sprawy, czy portali, na których Sybil posiada konta.

Początkowo można mieć wrażenie, że podglądamy po prostu cudzą skrzynkę pocztową. Jeden list, drugi, odpowiedź, później nagle przeskakujemy do zupełnie innego adresata. Powoli jednak z tych pojedynczych elementów zaczyna wyłaniać się człowiek. I chyba właśnie to najbardziej podobało mi się w tej książce.

Nie dostajemy biografii Sybil. Sami musimy ją sobie zbudować.

Z kolejnych listów wyciągamy informacje o jej przeszłości, rodzinie, małżeństwie, dzieciach, relacjach z innymi ludźmi, ale również o jej charakterze. Czasami więcej mówi sposób, w jaki do kogoś pisze, niż sama treść wiadomości. Innym razem znaczenie ma to, czego w liście zabrakło. Z czasem zaczynamy również dostrzegać wydarzenia z przeszłości, które wywarły na Sybil ogromny wpływ i których konsekwencje nadal są obecne w jej życiu.

Bardzo lubię takie literackie układanki. Autorka nie mówi: „Sybil jest taka i taka”. Zamiast tego daje mi kilkadziesiąt czy kilkaset elementów i pozwala samemu dojść do tego, kim właściwie ta kobieta jest. A ponieważ różni ludzie znają różne jej wersje, z różnych okresów czasu i z róznym stanem zdrowia (choć bardziej powinienem powiedzieć - pogłębiającej się niepełnosprawności), obraz nigdy nie jest całkowicie jednoznaczny.

Świetnie działa też pozorna przypadkowość korespondencji. Nie każdy list musi prowadzić fabułę do przodu. Nie każda osoba musi okazać się kluczowa dla wielkiego finału. Niektóre wiadomości są zabawne, inne smutne, jeszcze inne właściwie zupełnie zwyczajne. Jedne Sybil pisze na chłodno, inne pod wpływem dużych emocji. Tyle że dokładnie tak wygląda jej życie. Nie każda rozmowa, którą prowadzi, okazuje się po latach istotna.

A mimo tego gdzieś pod powierzchnią tych wszystkich listów znajduje się większa historia. Stopniowo zaczynamy rozumieć, dlaczego Sybil jest właśnie taka, dlaczego niektóre relacje wyglądają tak, a nie inaczej i dlaczego pewne tematy wracają w jej korespondencji jak bumerang. Forma, która początkowo wydaje się tylko ciekawym eksperymentem, okazuje się bardzo dobrze dopasowana do opowiadanej historii.

Jest w tym również coś trochę nostalgicznego. List wymaga czasu. Trzeba usiąść, zastanowić się, co właściwie chcemy powiedzieć, napisać to, może przekreślić akapit czy dwa, zaczać list od nowa na nowej kartce, przepisać na czysto, wysłać, a później czekać na odpowiedź. W świecie komunikatorów i odpowiedzi wysyłanych po kilku sekundach takie podejście do rozmowy wydaje się niemal czymś z innej epoki. A Sybil prowadzi tę formę konwersacji od dekad, sama przyznaje, że zaczęła już jako dziecko, a przypomnę, że gdy ją poznajemy, ma ponad 70 lat.

"Korespondentka" nie jest książką pełną wielkich wydarzeń czy dramatycznych zwrotów akcji. Jej największą siłą jest powolne odkrywanie człowieka poprzez jego relacje z innymi ludźmi. Z luźnych, czasami powiązanych, a czasami zupełnie niezależnych listów, Virginia Evans składa pełny obraz życia jednej kobiety.

I chyba właśnie za tę formę polubiłem tę książkę najbardziej. Zaczynałem od czytania cudzej korespondencji, a kończyłem z poczuciem, że naprawdę poznałem osobę, która ją wymieniała.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Osobisty licznik: 156/128

GURU1piorunów

To polecam Dom z lisci, ale tam
Juz nie jest « troche » inaczej tylko jak to masial wojek Karol « w c⁎⁎j » inaczej

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fanatyk

w Książki

21piorunów

My name is Bane, Whoresbane ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Skarpa Warszawska zapowiada pierwszy zbiór opowiadań z serii o najsłynniejszym agencie MI6. "Tylko dla twoich oczu" Iana Fleminga w księgarniach od 26 sierpnia 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie ma 336 stron, w cenie detalicznej 54,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

W opowiadaniu Polowanie na myśliwego Bond jedzie do Francji, gdzie ma rozpracować groźny spisek tajnych służb. Tylko dla twoich oczu to historia, w której 007 bierze udział w prywatnej wendecie M, a granica między poleceniem służbowym i osobistą zemstą nie jest zbyt wyraźna. W Cząstce dobroci Bond uczestniczy w pewnym przyjęciu na Bahamach i ma okazję się przekonać, że namiętność może łatwo przerodzić się w okrucieństwo.

Z kolei w Ryzyku tajny agent zostaje wplątany w toczącą się na Morzu Śródziemnym wojnę przemytników i musi stanąć po stronie mniejszego zła. Okaz Hildebranda jest klasyczną historią kryminalną rozgrywającą się na morzu. Każdy ma tu coś do ukrycia, nawet 007…

W zbiorze Tylko dla twoich oczu szpiegowska intryga łączy się ze śmiałym rozliczeniem Bonda z własną przeszłością. Ian Fleming zamknął w pięciu spektakularnych opowieściach niezwykłe, porywające światy.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

     

GURU

w Książki

22piorunów

1153 + 1 = 1154

Tytuł: Demony (dobrego) Dextera

Autor: Jeff Lindsay

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Format: ebook

Liczba stron: 224

Ocena: 7/10

Przynajmniej dwa razy podchodziłem do serialu, kończąc gdzieś w sezonie 4? Chciałem sprawdzić jak mocno różnił się od wersji książkowej. Całkiem mocno.

Oczywiście główne postacie są te same i prawdopodobnie całkiem dobrze oddane w serialu (choć w książkach są faktycznie drugoplanowe bez żadnych wątków pobocznych). Natomiast fabularnie różnice są zasadnicze. Rozjeżdża się to już w pierwszej książce, a dalej to już wręcz inna historia.
O dziwo Rita w książce nie jest irytująca (to jest chyba celowy zabieg serialowy), a jej dzieci są... ciekawe - tego chyba nie mogli powtórzyć w serialu. W sumie to trochę ich historia trzyma mnie przy serii [ciekawe co by o tym powiedział jakiś psychiatra]. Głównym celem lektury jest sprawdzenie, czy autor dał Dexterowi możliwość przeżycia dylematu, którego serial mu odebrał.

tl;dr: Książki lekkie, z osobliwym humorem, w sam raz na wakacje.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Fanatyk5piorunów

@Nemrod

Kiedys probowalem audiobook pierwszej czesci, ale mi nie siadl, wole jednak serial. Sezony 1-4 obejrzalem juz z kilka razy

GURU2piorunów

@Zielczan ja może głupi jestem ale nie mieliście zonka ze to trochę wygląda jak wybielanie zwyroli?

Obejrzałem 1 sezon, strasznie mi się podobała aktorka która gra jego siostrę 😛

Fanatyk5piorunów

@Opornik

Znaczy jak wybielanie zwyroli? Tam wybielano tylko Dextera, jego ofiary były ukazane jako pojeby, bez jakichś dobrych cech.

Michealowi C. Hallowi też się spodobała ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU2piorunów

@Zielczan no więc właśnie "e, seryjny zabójca ale ok bo ofiary to zwyrole".

Może myśmy już przywykli do promowania tego typu rzeczy i tego nie zauważamy.

Fanatyk2piorunów

@Opornik no ale to jednego zwyrola w takim razie, a poza tym ja myśle dokładnie tak jak napisałeś, więc jakiejś wielkiej refleksji nie miałem. Jak w drugim sezonie szukano BHB to jakbym mial wybierac strone to bylbym po tej, ktora mowi, ze robi dobra robote.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

39piorunów

Jedną z rzeczy, które lubię w książkach, jest to, że w przeciwieństwie do wielu innych przedmiotów czasami mamy możliwość zobaczenia kawałka ich historii. Podpisy, pieczątki i dopiski mogą rzucać odrobinkę światła na dzieje danego egzemplarza.

Moja nowa, stuletnia szwedzka Ania z Avonlea (drugi tom Ani z Zielonego Wzgórza) pochodzi ze szkolnej biblioteki na wyspie Blidö. Do katalogu została wpisana pod numerem 105.

Blidö jest malutką wysepką w północnej części Archipelagu Sztokholmskiego. Przez stulecia mieszkańcy utrzymywali się głównie z rolnictwa i rybołówstwa. W XIX i XX wieku wyspa stała się popularnym miejscem wypoczynku mieszkańców stolicy. Autorka Muminków Tove Jansson jako dziecko spędzała tam wakacje.

W latach trzydziestych Blidö była niewielką, rozproszoną społecznością wyspiarską, w której działało kilka małych szkół. Właśnie wtedy, w 1931 roku, egzemplarz Vår vän Anne trafił do miejscowej biblioteki szkolnej.

Mogło ją czytać któreś z tych dzieci ze zdjęcia z 1933 roku. Któreś z nich mogło też pomazać pieczątkę biblioteki :grinning:

Fenomen3piorunów

ale piękna do kolekcji! W jaki sposób trafiasz na takie książki?

GURU7piorunów

Przepiekne wydanie, ile rak ile oczu ta ksiazka widziala, moze ktos uciekal w je strony podczas najciemniejszych godzin histori, ja ostatnia znalazlem taka, ponad 100 letnia lezala na smietniku.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Media Rodzina ogłasza wznowienie pierwszego tomu Opowieści z Narnii. "Lew, Czarownica i stara szafa" C.S. Lewisa w księgarniach od 9 września 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 224 strony, w cenie detalicznej 49,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Łucja pierwsza odkrywa sekret szafy w pełnym zakamarków, starym domu Profesora. Na początku bracia i siostra nie wierzą jej słowom, gdy opowiada o swojej wizycie w Narnii. Ale wkrótce Edmund, a potem Piotr i Zuzanna sami przekraczają próg zaczarowanej szafy i odkrywają kraj pogrzebany pod panowaniem okrutnej Białej Czarownicy. Kiedy spotykają lwa Aslana, zdają sobie sprawę, że zostali powołani do wielkiej przygody i odważnie dołączają do walki, by wyzwolić Narnię spod władania Czarownicy.

Wydanie specjalne ponadczasowej powieści w twardej oprawie i z barwionymi brzegami.

Opowieści z Narnii autorstwa C.S. Lewisa to najwspanialsza seria fantasy wszech czasów, która od ponad siedemdziesięciu pięciu lat rozbudza wyobraźnię czytelników. Niniejsze kolekcjonerskie wydanie zawiera ilustracje oryginalnej ilustratorki książek o Narnii, Pauline Baynes.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

   

Osobistość0piorunów

@Whoresbane ale to będą dmuchać, przecież oni to wcześniej wydali w małych broszurowych książeczkach albo całą serię w dwóch książkach o normalnym rozmiarze.

Gruba ryba

w Książki

25piorunów

1152 + 1 = 1153

Tytuł: Van Gogh. Życie

Autor: Gregory White Smith, Steven Naifeh

Tłumacze: Marcin Stopa, Bożena Stokłosa

Kategoria: biografia

Wydawnictwo: Świat Książki

Format: książka papierowa

ISBN: 9788380319721

Liczba stron: 1056

Ocena: 10/10

Trudno czytało mi się tę biografię. Nie tylko ze względu na objętość (książka ma tysiąc stron i waży prawie półtora kilograma), ale także dlatego, że wielokrotnie w postaci Vincenta widziałem odbicie samego siebie. Co, jak można się spodziewać, nie należało do przyjemnych doświadczeń, jednocześnie dało swego rodzaju komfort, że „nie tylko ja tak mam”.

Na papierze Vincent van Gogh miał wszystko, żeby wieść szczęśliwe życie: urodził się w szanowanej rodzinie z wpływami, dzięki wsparciu której miał dużą szansę osiągnąć sukces jako marszand. Tym bardziej że wykazywał się zamiłowaniem i ogromną wiedzą na temat sztuki. Jeden z jego stryjów, imiennik zresztą, był współwłaścicielem galerii, w której bratanek rozpoczął pracę. Z kolei jego kuzyn, Anton Mauve, był sławnym malarzem, chętnym do nauczania Vincenta. Również Theo gotów był wspierać brata.

Niestety, Vincent miał też bardzo trudny charakter, co zniechęcało ludzi do niego. Był bardzo kłótliwy i często robił wszystko na przekór - gdy brat zachęcał go do malowania jasnymi kolorami, Vincent malował jeszcze ciemniejszymi – potrafił być natrętny, często powracały do niego różne obsesje, jak ta o posiadaniu własnej rodziny czy miłości, najczęściej nieodwzajemnionej i niemożliwej. Jedynie Theo, głównie z poczucia obowiązku sprawowania opieki nad finansowo zależnym bratem, nie odwrócił się od niego na dobre, mimo że zdarzały się okresy, gdy rzadko ze sobą korespondowali.

To dzięki obfitej korespondencji twórcom udało się napisać tak monumentalną biografię. Co chwilę można natrafić na cytat wyjęty z wysłanych listów, co, jak sami zauważyli, nie do końca jest wiarygodnym źródłem, gdyż ich autor czasem musiał zważać na to, co pisze, czego zaś nie zrobiłby w dzienniku, z założenia niedostępnym dla nikogo oprócz niego. Niemniej jednak ogrom listów pozwolił wejrzeć w rozchwianą psychikę Vincenta van Gogha i w miarę wiernie odtworzyć ją na kartach biografii. Podobnie jak jego losy od narodzenia aż do śmierci.

Okolicznościom śmierci został poświęcony cały rozdział, ponieważ do dzisiaj panuje przekonanie, że Vincent van Gogh popełnił samobójstwo. To byłoby bardzo romantyczne zwieńczenie życia pełnego udręki, jednakże dalekie od prawdy. Bardziej prawdopodobnym przebiegiem zdarzeń było mniej lub bardziej przypadkowe postrzelenie z pistoletu przez młodego chłopaka, którego Vincent nie chciał wydać policji. Autorzy zasugerowali, że malarz nie szukał śmierci, jednakże gdy stanęła mu na drodze, postanowił ją przywitać. Głównie dlatego, że przez całe życie miał wyrzuty sumienia, iż stanowi wyłącznie obciążenie dla swojej rodziny, która z czasem go wyklęła.

Vincent stwarzał wiele problemów i przyniósł rodzinie van Goghów wiele wstydu. Próbował różnych ścieżek w swoim życiu, jednakże wszystkie, oprócz jednej, zakończyły się niepowodzeniem. Także zostanie malarzem spełzłoby na niczym, gdyby nie ogromne wsparcie finansowe Thea przez całe dorosłe życie. Co dziwne, Vincent zdawał się często tego nie doceniać i wymagał od brata większych sum, żeby pokryć swoje często rozrzutne życie. Jednocześnie malarz miał skłonności do życia w ogromnym ubóstwie, niedojadania, karaniu swojego ciała wyczerpującymi spacerami i spania w chłodzie.

Z tego, co wyczytałem, psychiatrzy sugerowali, że Vincent van Gogh mógł cierpieć na chorobę afektywną dwubiegunową, co tłumaczyłoby jego bardzo odmienne zachowania. To jedynie teoria, której nie da się już potwierdzić. Pod koniec jego życia przy ówczesnym stanie wiedzy zdiagnozowano u niego padaczkę, która potrafiła „wyłączyć” go z życia nawet na miesiąc, po czym dojście do siebie też zajmowało trochę czasu. Stanowi jego psychiki na pewno nie pomagało notoryczne nadużywanie alkoholu ani chodzenie na panienki, co przypłacił zachorowaniem na syfilis. Podobnie jak wspomniane już ogromne poczucie winy i wyrzuty sumienia, że stanowi wyłącznie obciążenie dla swojej rodziny.

Czy polecam biografię? Oczywiście, że tak. Z zastrzeżeniem, że będziecie mieli do czynienia z dogłębnym opisem niezbyt szczęśliwego życia, co czasem potrafi przytłoczyć. Przeczytanie książki zajęło mi cztery miesiące, podczas których zdarzało mi się odkładać ją na bok na dłużej. Szczegółowość biografii jest jednocześnie jej zaletą i wadą, ponieważ gdyby przełożyć ją na strony „normalnej” powieści, wyszłoby ich zapewne dwa razy więcej. Brak tu dialogów – jest to bardzo zwarty tekst.

Przyczepić się mógłbym jedynie do umiejscowienia obrazów. W fragmentach, w których autorzy opisywali tworzenie danego dzieła, brakowało mi reprodukcji finalnego obrazu. Owszem, czasem zostały przedstawione omawiane szkice, jednakże najsłynniejsze dzieła Vincenta zostały zebrane w dwóch, moim zdaniem dość losowych, miejscach. Kartkowanie książki w celu znalezienia odpowiedniej strony nie należało do najwygodniejszych.

Niemniej jest to najlepsza biografia, jaką do tej pory przeczytałem.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz