Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#ksiazki

Gruba ryba

w Książki

24piorunów

475 + 1 = 476

Tytuł: Chwila

Autor: Wisława Szymborska

Kategoria: poezja

Wydawnictwo: Znak

Format: książka papierowa

Liczba stron: 64

Ocena: 8/10

Mała książeczka czytana na raty, żeby nie połknąć bezmyślnie treści. Chwila okazała się zbiorem wierszy białych poruszających bardzo zróżnicowaną tematykę: relacja z przyrodą (Milczenie roślin), wspomnienia (Pierwsza miłość), przemijanie i nieuchronność śmierci (Przyczynek do statystyki), a nawet zamach na WTC z 2001 roku (Fotografia z 11 września). Nacechowane są przy tym zaskakującą spostrzegawczością i nieraz przewrotnością (Negatyw, Trzy słowa najważniejsze), często zakończone błyskotliwą puentą, bądź wręcz przeciwnie - rozpoczynające się tezą, rozważaną w dalszym ciągu. Nie znam się, więc nie zamierzam silić się na jakąś głębszą interpretację, natomiast subiektywnie najbardziej spodobały mi się zmuszające do przemyśleń: W zatrzęsieniu, Notatka.

Na uwagę zasługuje wydanie opatrzone reprodukcjami rękopisów i maszynopisów przed korektą, na których widać pewne różnice względem ostatecznych wersji.

- książka spoza strefy komfortu - kompletnie nie znam się na poezji, na co dzień nie mam z nią nic wspólnego i w ocenie opierałem się (jak zwykle zresztą) wyłącznie na osobistych wrażeniach z lektury

Fanatyk2piorunów

@saradonin_redux nie jestem jakimś koneserem poezji, ale Szymborska miała niesamowitą umiejętność przekładania na piękny język rzeczy zwykłych.

Fanatyk

w Hydepark

11piorunów

"Kłamstwa Hitlera"

Michael Hesemann

Autor sięga do archiwów, historii chorób, kontraktów, umów, raportów. Uważnie czyta dokumenty i teksty autorstwa Hitlera. Konfrontuje je z historycznymi faktami, wypowiedziami innych historyków a także osób, które zetknęły się z Hitlerem a których słowa zachowały się we wspomnieniach, notatkach czy listach. To, że Hitler kłamał jest dla nas dziś oczywiste, ale ciekawie czyta się sporządzoną przez historyka analizę tych przeinaczeń. Hitler nierzadko nawet nie tyle kłamał, co tworzył pseudofakty na swój temat, kombinował i przekręcał zarówno swoją biografię, jak i fakty historyczne. Książka jest ciekawą analizą i zestawieniem i nie zmęczy nawet tych, którzy nie siedzą w temacie.

GURU0piorunów

@WatluszPierwszy Ciekawe. A podasz jakieś dla przykładu?

Fanatyk2piorunów

@Opornik książkę pożyczyłem i już do konkretnych cytatów nie mam dostępu. Najbardziej mi się podobał chyba sam początek. Wszystkie kłamstwa i niestworzone fakty Hitlera na swój temat dot. jego patriotyzmu, ideowości i waleczności podczas I WŚ. Pisał jaki był oddany a tak naprawdę służby wojskowej chciał uniknąć. Jakiś jego ideologiczne bzdury z początku działaności też są fajnie wypunktowane.

GURU1piorunów

@ostrynacienkim dowolnego polityka [wpisz imię tutaj]?

Wszyscy kłamią na temat swojej przeszłości.

Gruba ryba2piorunów

@WatluszPierwszy Nie wiem, jaki dokładnie Hitler miał stosunek do służby wojskowej ale to nie spina się z Wikipedią ani trochę. Według książki Ailsby z 2008 roku, którą Wikipedia stosuje jako źródło - Hitler nie został do służby wojskowej dopuszczony w Austro-Węgrzech ze względów rzekomo zdrowotnych. Uczestniczył w protestach na rzecz utworzenia jednolitego ruchu ogólnoniemieckiego przeciwko Rosji i Serbii. Stąd całkiem sensowne jest, że ostatecznie Hitler trafił do armii niemieckiej i to na własny wniosek.

Mógł mieć negatywny stosunek do obowiązkowej służby wojskowej Austro-Węgier ale to niespecjalnie dziwne, skoro kazali mu spierdalać.

A co do samej służby, awansów i Żelaznego Krzyża nie dostaje się za bycie malkontentem i tchórzem.

Szkoda, że nie masz już książki bo można by bylo sprawdzić, na co powoływał się autor. Jednak nie ma to zbytnio sensu. A że Hitler koloryzował swoje opowieści to raczej pewne, co do tego wątpliwości nie mam.

Fanatyk2piorunów

@Thereforee autorowi chodzi o to, ze Hitler migał się od wojska na zasadzie, którą dziś moglibyśmy określić jako nieodbieranie wezwań. Oni go wzywali a on się nie stawiał i to dość uporczywie. Chociaż z drugiej strony nie miał stałego miejsca zamieszkania, więc armii było trudno go namierzyć. W końcu naleźli go w Monachium. Ostatecznie przebadano go. Ze względów zdrowotnych nie został dopuszczony do służby, gdyż uznano go za "wątłego" o ile dobrze pamiętam. Ciekawą sprawą jest to, jak dostał się do armii Niemieckiej nie będąc obywatelem Niemiec. Krzyż I Klasy otrzymał podobno dzięki protekcji swojego dowódcy Gutmanna. Trudno mi się odnieść do tego i polemizować na temat szczegółów. Piszę na podstawie tego, co pamiętam z książki.

Fanatyk3piorunów

@Thereforee biorąc pod uwagę ile lat Hitler przekłamywał prawdę o sobie i jak silne mechanizmy propagandowe za tym stały, to dziś trudno jest dociec prawdy nawet wytrawnym historykom. Sporo dowodów zostało też celowo zniszczonych a inne zaginęły. Sprawa odtworzenia wojennej historii Hitlera w sposób obiektywny a nie jedynie opierający się na wspomnieniach tych którzy z nim służyli, to zadanie trudne, bo dokumentów zachowało się podobno tyle, co nic a kompani Adolfa z woja siłą rzeczy są już w niebiosach z aniołami... albo w ogniu piekielnym.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Książki

23piorunów

474 + 1 = 475

Tytuł: Victorian Psycho

Autor: Virginia Feito

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Mova

Format: e-book

ISBN: 9788384174036

Liczba stron: 224

Ocena: 6/10

Do położonego gdzieś na prowincji dworu przybywa guwernantka, która ma zająć się wychowaniem dzieci zamożnej rodziny, wkrótce jednak wokół niej zaczynają dziać się rzeczy przerażające.

Autorka bawiąc się konwencją i nawiązując do klasyków gatunku, tworzy slasher w wiktoriańskim sztafażu, który w założeniu ma jednocześnie być zabawny i straszyć.

Nie poczułam się ani przez moment przestraszona ani rozbawiona, zabrakło mi też czegoś bardziej oryginalnego niż szokowanie zbrodnią.

Autorce nie udało się zbudować napięcia, ta książka jest po prostu zbyt krótka, krew zaczyna lać się zbyt wcześnie, żeby można było wczuć się w tę historię.

Można, ale niekoniecznie.

Czytelnicze bingo: Książka z elementem grozy

Fanatyk

w Książki

13piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MAG zapowiada dodruk. "Czarny język" Christophera Buehlmana powróci 24 kwietnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie liczy 448 stron, w cenie detalicznej 59 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Kinch Na Shannack jest winien małą fortunę Gildii Poborców, która wyszkoliła go na złodzieja, a zatem nauczyła (między innymi) otwierania zamków, walki na noże, wspinania po ścianach, łagodzenia upadków, snucia kłamstw, zastawiania pułapek, a także kilku magicznych sztuczek. Ten dług sprawił, że teraz czeka przy starej leśnej drodze, by obrabować pierwszego podróżnego, który się napatoczy.

Ale dzisiaj Kinch Na Shannack wybrał niewłaściwą ofiarę.

Galva jest wojowniczką, która przeżyła brutalne wojny z goblinami, a także służką bogini śmierci. Szuka swojej królowej, która zaginęła, gdy jedno z miast na dalekiej północy upadło po ataku olbrzymów.

Po nieudanym napadzie, z którego szczęśliwie uchodzi z życiem, Kinch odkrywa, że losy jego i Galvy są ze sobą splecione. Wspólni wrogowie i niezwykłe niebezpieczeństwa zmuszają złodzieja i wojowniczkę do wyruszenia w świat, gdzie gobliny żywią się ludzkim mięsem, krakeny polują w mrocznych głębinach, a honor jest luksusem, na który niewielu może sobie pozwolić.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Osobistość

w Książki

48piorunów

473 + 1 = 474

Tytuł: Obłok Magellana

Autor: Stanisław Lem

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308086957

Liczba stron: 520

Ocena: 8/10

Kontynuując akcję sięgania po (prawie) pierwsze książki różnych autorów, na tapet wpada Lem i jego Obłok Magellana, druga powieść w dorobku rodaka.

No i od czego tu zacząć? Zanim docieramy do "zasadniczej" części książki, tj. wyprawy kosmicznej, mija dobra jej połowa. Wcześniej raczeni jesteśmy dzieciństwem bohatera, jego relacjami z członkami rodziny i innymi ważnymi dla niego osobami, szukaniem własnej drogi w życiu, okrężnymi ścieżkami edukacji i szeroko pojętego rozwoju osobistego oraz uczuciowymi doświadczeniami.

Tutaj też widocznie zaznacza swoją obecność aspekt, który szybko zniknie z późniejszych dzieł autora: ogromny optymizm co do przyszłości i wiara w nieograniczoną ludzką współpracę. W roku 3123 (i znacznie wcześniej) człowiek człowiekowi nie jest już wilkiem, z niemal dowolnego punktu na Ziemi można się dostać w praktycznie każdy inny w czasie trochę dłuższym niż okamgnienie (poziom skomplikowania porównać można do metra, nie lotu pasażerskiego choćby), nie ma parcia na konsumpcjonizm, gdyż każdy może sobie wedle potrzeb i chęci wytworzyć niemal wszystko w swoistych kreatorach, rywalizacja - tak czy siak z rodzaju tych zdrowych - obowiązuje co najwyżej w sporcie, a pewien odpowiednik władzy lub nadzoru - choć bardziej pasuje określenie duchowej opieki - stanowi grupa naukowych autorytetów. Podsumowując: nikt nie narzeka.

Tak jak pierwszą połowę książki mógłbym określić krótko "szukaniem siebie", tak drugą nazwałbym "próbami zachowania siebie". Wyprawa stawia przed załogą coraz to nowe wyzwania natury psychicznej, choć czasem i fizycznej, których po prostu nie dało się przewidzieć bez przekształcenia teorii w praktykę.

Jak przystało na stare książki z gatunku sci-fi, tak i tu nie obyło się bez ciekawych obserwacji. Lem już 70 lat temu pisał o rzeczach, których kwestia właśnie dziś zaczyna być widoczna w tak dużym stopniu; chodzi mianowicie o zlecanie automatom/botom jakiegoś zadania, które te wypełniają bezbłędnie, lecz my sami nie wiemy, jakie kroki do niego doprowadziły. W książce za przykład służy budowa wizualizatora życia gwiazdy (podtyp gyromatu, czyli tak jakby komputera), jej układu planetarnego i panujących w nim zależności między ciałami; z kolei propozycją z życia wziętą może być lubiany algorytm jutuba - karmi się go materiałami, każe analizować jedną rzecz, drugą, setną, następuję jeszcze n kroków i wreszcie, nie wiadomo jak, dociera się do rezultatu. Profesor poruszający te kwestie uważa za bezcelowe zgłębianie takich procesów, bo w rozwiniętym świecie analiza każdego pojedynczego przykładu zajęłaby cały dostępny ludzkości czas. Ktoś może do mnie powiedzieć "e tam, nie gloryfikuj tak tego przykładu, przecież to samo można powiedzieć choćby o projektowaniu np. w AutoCADzie: ty wybierasz jakieś narzędzia, coś tam przesuwasz, ale czy wiesz, jak działa to u samego źródła?". Wg mnie to zupełnie inna skala.

Jedna scenka, o gyromatach właśnie, pięknie ilustruje niewyobrażalne tempo postępu: w 1955 Lem pisał, że w 3123 ówczesne komputery, wielkości okrętu międzyukładowego, wykonywałyby 12mln operacji na sekundę. Dziś pecety robią ich miliardy.

Wspomnę jeszcze o pewnej bardzo ciekawej kwestii okołotechnologicznej, ale i w istotnym stopniu filozoficznej. W jednej scence autor, poprzez któregoś z naukowców, traktuje o badaniu i odkrywaniu najdrobniejszych prawideł stojących za stworzeniem arcydzieł m.in. malarstwa, a potem karmieniu tymi informacjami automatów i tworzeniu sztuki bez udziału człowieka. Brzmi znajomo, prawda? Rezultat jednak twórcę zamurował i zdecydował się projekt skasować. U nas też by się to przydało.

Fabuła przez większość czasu przebiega dosyć niespiesznie i bez znaczących niespodzianek (do czasu) - mają miejsce rzeczy, których można by się spodziewać po tego typu wyprawie - przez co też w pewnym momencie w lekturę samoistnie wkrada się lekkie poczucie nudy, a okrągły i potoczysty styl - nawet jeżeli coś sobą przekazuje i niekiedy ładnie wygląda - wcale w wytrwaniu nie pomaga.

Czytałem tę książkę i czytałem, i zastanawiałem się, o co tyle dymu z tą "pochwałą systemu". Koniec końców były w środku dwie sceny stawiające komunizm w poniekąd pozytywnym świetle, ale z drugiej strony niewiele liczyły sobie one stron, no i poza tym dziś mamy jeszcze odpowiedni kontekst. Z trzeciej strony, w ramach przeciwwagi, w jednym z ostatnich rozdziałów pojawiła się rzecz niewielka i niezbyt przychylna komunizmowi. Generalnie scen, w których ideologia ta jest albo wychwalana, albo gnębiona, znajdują się tu ilości homeopatyczne, a w posłowiu zaznaczono, że autor nie przepada za tą książką bardziej ze względu na wspomniany rozlazły styl i niepoprawny optymizm niż "nastrój systemowy".

W ogólnym rozrachunku, czego by nie mówić o większości książki, tak ostatnie kilka rozdziałów wgniata w fotel, a zakończenie poruszyło mnie w sposób, którego doprawdy dawno nie doświadczyłem. Czuć w nim było prawdziwe, surowe emocje, a nie ledwie wykreowane.

Dodatkowo, z cyklu "wyłapywanie błędów": przy obszernym wywodzie Goobar w złym miejscu postawił przecinek: człowiek w ciążeniu równym dwustu ziemskim ważyłby nie 1,5t, a 15t.

Czy ktoś to w ogóle czyta?

Inspirator1piorunów

No i zachęciłeś

Osobistość2piorunów

@Lubiejeze polecam przygotować się na zdania wielokrotnie złożone na pół strony.

Fenomen0piorunów

@Cerber108 to jest czasami minus książek Lema. W Golemie XIV odpadłem przez to po 1/5 książki ale planuję kiedyś wrócić.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Dyskusje

23piorunów

ZWĄ GO ŚMIEJĄCĄ SIE BURZĄ

Minęło już trochę czasu nim obejrzałam "Rycerza Siedmiu Królestw" i przyznam, że serial mnie zmiótł z planszy no i kurcze jak ja uwielbiam twórczość G.R.R. Martina. To już trzeci serial, który wychodzi z jego uniwersum. Kolejny który zachęcił mnie do przeczytania książek na postawie których powstała ekranizacja. Choć co prawda jeszcze się nie wzięłam za książkę "Rycerza siedmiu królestw" to juz nie mogę się doczekać kiedy zacznę.

Wracając do serialu to jest w nim wiele wątków, nad którymi warto byłoby się zachwycać, ale w tym przypadku skupie się na tym jak zostały przedstawione postacie tej historii. Nie znam innego autora, który by pisał lepiej swoich bohaterów niż Martin. Każda postać która pojawia się na ekranie hipnotyzuje i wciąga do poznania dalszej fabuły. Nie wiem jak on to robi, że jego postacie są takie żywe i fascynujące. Nie ważne czy to gra o tron(do 5 sezonu oczywiście), ród smoka czy właśnie rycerz siedmiu królestw. Nie mogę przestać myśleć o tym jak w tak krótkim czasie jak 6 odcinków można przedstawić tak soczyście tak wielu bohaterów.

Szczególnie moją uwagę przykuła postać Lyonela Baratheona. Widząc go na ekranie od razu w głowie pojawiła mi się wizja kreatora postaci jak grach RPG gdzie Martin wrzucił go w kategorię "chaotycznie dobry". Uwielbiam kiedy postacie są pełne chaosu no i w tym przypadku "śmiejąca się burza" jest idealnym zdaniem opisującym ta postać. Zastanawiam się co było pierwsze w głowie autor, owo zdanie czy postać.

Na pewno trzeba dać duże uznanie dla osób, które były odpowiedzialne za casting, bo nie ma w tym serialu nietrafionego wyboru. Można wiele zarzucić ekranizacja powieści Martina ale casting zawsze mają trafiony(no może poza drobnymi wyjątkami). Ale to co w tych wyborach uwielbiam, że bardzo rzadko są ta oklepane twarze i dzięki temu serial jest hmm czymś bardziej prawdziwym.

Jakbym miała przelecieć myślami przez popularne swiaty fantasy, to nie wiem czy znajdzie się ktoś kto przebija Martina w tworzeniu tak realnych i intrygujących charakterów. Nie wiem może ktoś z was potrafiliby podać przykład, który zmieniłby moje zdanie, ale szczerze wątpię

Gruba ryba12piorunów

@Cori01 przy tej okazji warto też wspomnieć o polskim wątku, naprawdę świetnie Abelard wcielił się w postać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk3piorunów

@Cori01 typ grał w serialu Dzentelmeni totalnego zjeba, synusia bogatego dziada, który rozwalał kasę na lewo i prawo a mózgu używał okazyjnie. Mega wkurwiajaca postać. Za to w roli Lyonela bardzo mi się podobał. Lekkoduch, ale waleczny

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Książki

17piorunów

471 + 1 = 472

Tytuł: Kierunek zemsta

Autor: Riley Sager

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Mova

Format: audiobook

Liczba stron: 440

Ocena: 5/10

Punkt wyjścia tej powieści jest bardzo obiecujący. Luksusowy pociąg rusza w podróż, która z góry ma jasno określony cel - na pokładzie znajdują się wyłącznie osoby zaproszone na tę wyprawę. Nie ma przypadkowych pasażerów, nikt nie wsiada po drodze, a skład nie zatrzyma się przed stacją końcową. Szybko okazuje się, że każdy z obecnych ma związek z dawną tragedią, a cała podróż jest w istocie starannie przygotowaną grą o zemstę. Już na starcie widać więc wyraźne nawiązania do "Morderstwa w Orient Expressie" oraz "I nie było już nikogo" - książek Agathy Christie, tylko w bardziej otwartej wersji. Zamiast klasycznej zagadki "kto zabił?", dostajemy historię o tym, dlaczego ktoś zaplanował taką podróż.

Na papierze brzmi to świetnie: zamknięta przestrzeń, grupa ludzi z tajemnicami i napięcie wynikające z faktu, że nikt nie znalazł się w pociągu przypadkiem. Problem w tym, że sama realizacja nie zawsze dorównuje pomysłowi. Autor próbuje budować atmosferę nieufności i stopniowo odsłaniać motywacje bohaterów, ale wiele elementów intrygi sprawia wrażenie niedopracowanych. Niektóre decyzje postaci są mało przekonujące, a konstrukcja fabuły momentami traci wiarygodność. Do tego mamy tu sztampowy przykład: zabli go ale uciekł.

Szkoda, bo sama koncepcja - retelling Orient Expressu z jasno określonym celem podróży i zamkniętą listą pasażerów - ma w sobie spory potencjał. Niestety w trakcie lektury coraz częściej miałem wrażenie, że dało się tę historię napisać bardziej precyzyjnie i konsekwentnie, a samej niekonsekwencji jest tu sporo. Albo inaczej, jest tu sporo momentów, które mają zmylić czytelnika, ale nie po to, żeby ukryć trop, ale po to, żeby sprawić, że poczuje, że nic co czyta nie musi być prawdziwe i to jest w niej najgorsze. Nie muszę ufać bohaterom, ale jak już nie ufam autorowi, to jest lipa.

To thriller z ciekawym pomysłem wyjściowym, który jednak pozostawia poczucie ogromnej niewykorzystanej szansy. Niestety jest to najsłabsza książka autora, która nawet nie oferowała dobrej zabawy, co raczej u niego przyjmowałem za pewnik.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Tytan

w Poezja/Cytaty/Proza

2piorunów

Zagłębie Dąbrowskie Władysław Broniewski Poezje Wiersze | Poezja Dla Duszy

Zagłębie Dąbrowskie Władysław Broniewski Poezja Wiersz zagłębie dąbrowskie, broniewski, poezja, wiersz, poezja dla duszy, władysław broniewski, poezje, wiersze https://youtu.be/nvEEdEfDB98 #poezja #wiersze #literatura #czytajzhejto #ksiazki #broniewski

Gruba ryba

w Książki

8piorunów

Wrzuciłem na YT swój krótki esej o empatii i powieści „Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?”.

Stwierdziłem, że skoro kupiłem „profesjonalny” mikrofon Blue Yeti, którego nie do końca potrafię użytkować i który tak naprawdę marnuje swój potencjał, to zacznę rozwijać umiejętność gadania do niego. No cóż, wyszło średnio.

Zaskakuje mnie to, że według mnie, podczas odsłuchiwania, wszystko wydaje się w porządku, a potem słyszę, że jest za cicho (rzeczywiście jest) i tak dalej. No ale jak to powiedział chirurg sprawdzający zakres ruchu operowanej ręki: „c⁎⁎j, lepiej nie będzie”.

Zapraszam do odsłuchu. : )

https://youtu.be/D4wffPYMPko?si=v3aS44WnxKeUxrGz

Mój tag:

GURU

w Książki

7piorunów

Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy

Za nami wielki finał Plebiscytu Książka Roku 2025 Lubimyczytać. W tegorocznej, 11. edycji czytelnicy oddali rekordowe 277 259 głosów, wybierając swoich faworytów w 16 kategoriach – od literatury pięknej i kryminału, przez audiobooki, po Człowieka Książki. 13 marca podczas uroczystej

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Prószyński i S-ka ogłasza podwójny dodruk Ursuli K. Le Guin. "Księga Drogi i Dobra" oraz "Lawinia" wrócą na sklepowe półki 17 marca 2026 roku. Wydania w twardych oprawach zawierają 276 i 320 stron, w cenie detalicznej 55 i 59 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.

"Księga Drogi i Dobra"

„Księga Drogi i Dobra“ to wyjątkowa, niezwykle inspirująca poetycka interpretacja starożytnego tekstu stworzonego dwa i pół tysiąca lat temu przez twórcę taoizmu. Według jej mądrości żadna z naszych cech nie różni się od cech doskonałego władcy, genialnego myśliciela czy wielkodusznego filantropa. W tej przełomowej współczesnej interpretacji starożytnego klasyka Ursula Le Guin przedstawia uświęconą i zadziwiająco potężną filozofię chińskiego myśliciela. Książka zawiera obszerne osobiste komentarze autorki, podkreślające wartość tekstu – zwłaszcza w naszych trudnych, niespokojnych czasach. Przekładu tej mistrzowskiej interpretacji dokonali Justyna Bargielska i Jerzy Jarniewicz, a notę o autorce przetłumaczyła Kaja Gucio.

"Lawinia"

Lawinia, księżniczka Lacjum, bardzo chciałaby żyć w spokoju. Jej marzenia przekreśla jednak wielka polityka i starania matki, Amaty, by zaręczyć dziewczynę z przystojnym, ambitnym Turnusem. Na drodze do małżeństwa staje przepowiednia: Lawinia ma poślubić cudzoziemca, który przyczyni się do rozpoczęcia okrutnej wojny, a następnie w niej zginie. Tymczasem do Italii przypływają uciekinierzy z opanowanej wojną Troi, a wraz z nimi tajemniczy Eneasz… Zainspirowana „Eneidą“ opowieść to jedna z najbardziej wyjątkowych historii w dorobku Ursuli K. Le Guin. Zrodziła się z refleksji nad postacią Lawinii, współzałożycielki przyszłego imperium, która u Wergiliusza nie wypowiedziała nawet słowa. Autorka „Ziemiomorza“ po latach oddaje sprawiedliwość legendarnej kobiecie, opisując jej pełne namiętności i okrucieństwa losy w mistrzowski, pełen lirycznego piękna sposób.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

    

Gruba ryba

w Książki

13piorunów

>To nie będzie kolejny tekst o tym, kiedy to wszystko czytać. Chodzi o to, żeby nie pisać. Żebyście się naprawdę zastanowili, czy warto poświęcić kilka lat na pisanie powieści, której raczej i tak nikt nie wyda. Czytając tylko książki wybitne i tylko wydane w ostatnich 12 miesiącach, można nie wychodzić z fotela miesiącami. Więc jakie są szanse, że ktoś to rzuci i zacznie czytać Twoją powieść?. Przestańcie pisać dla wydawnictw. Zacznijcie dla siebie.

Ciekawa refleksja o nadpodaży arcydzieł w dziale książkowym. Poniżej całość, autor Łukasz Hassliebe:

_

Tylko w ostatnich miesiącach Artrage wydał „Prima Sort” Kempowskiego, „Tęczę grawitacji” Pynchona, „Solenoid” Cărtărescu czy teraz jakiegoś nieprzetłumaczalnego Walkera. Do tego Czarne w swojej nowej serii obok von Rezzoriego dało „Równiny” Murnane oraz kolejne książki węgierskiego noblisty. Do tego jest cały wagon amerykańskich opowiadań, w tym wreszcie – Tobias Wolff.

W PIW wydali „Pedro Páramo” i „Kobietę z wydm”. „Ostatni akt łaski” Cyranki brzmi więc już całkiem dosłownie, patrząc na tę listę. A to tylko proza. I tylko zagraniczna. Gdzie historia (2 pozycje Jean-Numa Ducange w Le Monde czy „Wielogłowa hydra” z Krytyki Politycznej)? Gdzie publicystyka i eseje („Skradziona duma” Hochschild)? Gdzie reportaże? Gdzie ekonomia? Gdzie poezja? I to wszystko powyżej – autorzy zagraniczni.

A tu jeszcze Polacy: Grochowski stylista z „Monolokiem”, Zyta Rudzka z kolejną książką. „Wyrok” Szatrawskiej. Rewelacyjne recenzje zbiera „Dadzieja”. Można by tę listę – tylko ostatnich arcydzieł czy książek świetnych – jeszcze ciągnąć. Przepraszam tych, których nie zamieściłem.

Ale spokojnie. To nie będzie kolejny tekst o tym, kiedy to wszystko czytać. Wiadomo, że inteligent, jak przeczyta 20% swoich książek, a licząc z e-bookami całe 5%, to jest naprawdę dobrze. I może udawać, że zna resztę.

Chodzi o to, żeby nie pisać. Żebyście się naprawdę zastanowili, czy warto poświęcić kilka lat na pisanie powieści, której raczej i tak nikt nie wyda. A jak wyda, to ma ona znikome, naprawdę znikome szanse na bycie czytaną. A jak będzie czytana, to i tak przegracie. Bo musicie konkurować z najlepszymi w tym fachu. Coś jakby wrzucili Was teraz na olimpiadę i kazali się ścigać albo grać w hokeja.

Mamy obecnie nadprodukcję wydawania arcydzieł literatury (wspomniałem o wznowieniu całego Czechowa i „Dzikich detektywów” Bolaño?). Klęskę urodzaju. Czytając tylko książki wybitne i tylko wydane w ostatnich 12 miesiącach, można nie wychodzić z fotela miesiącami. Więc jakie są szanse, że ktoś to rzuci i zacznie czytać Twoją powieść? Albo Twoje opowiadania? No właśnie.

Jednocześnie rozumiem sens pisania. W kapitalizmie, gdzie ogrom prac rzadko bywa twórczy, gdyż jego istotą jest uniwersalizacja pod klienta masowego lub szybka praca fizyczna, pisanie bywa odskocznią. Bywa pewną błogością, której jeszcze nam nie odebrali. Chociaż AI i to odbierze (napisz opowiadanie o zdradzie na Podlasiu w stylu Faulknera). Dlatego owszem, warto pisać. Ale pisać dla siebie. Nie dla czytelnika. Nie urabiać się po łokcie. Nawet ci najlepsi, których wymieniłem, świecą przez te 2–3 tygodnie, a potem zainteresowanie ich książką zanika. Bo zaraz są nowe, a konsument literacki (nawet ten inteligencki, ofkors) ciągle chce nowych i nowych.

Dlatego, jeśli miałbym coś radzić (a zawsze radzę), to jeśli już musicie pisać, to piszcie… dzienniki. Piszcie wspomnienia (nie w sociala mediach, tylko komputerku). Tylko tak za ileś lat macie szansę wemknąć się do świata literackiego („Dziennik zwykłego człowieka”). Tylko tak możecie mieć satysfakcję bez wiecznej frustracji niewydania lub wydania i bycia zgruzowanym. Albo błyskawicznie zapomnianym. Bo na Twoje miejsce mam dziesięć książek! I tylko tak coś po sobie literackiego zostawicie. Wasze dzieci, wnuki nie będą czytały Waszych lepszych albo gorszych książek. Ale pewnie przeczytają Wasze wspomnienia albo zwłaszcza dzienniki. Przeczyta je redaktor, który zechce opisu świata przed robo-apokalipsą. Przeczytacie je na starość także i Wy. I zrobicie sobie własną kapsułę czasu. Przestańcie pisać dla wydawnictw. Zacznijcie dla siebie.

Nie ma za co.

Fenomen5piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba3piorunów

@Vampiress w literaturze niewybitnej konkurencja jest dużo większa, a czas zainteresowania książką znacznie krótszy, więc wniosek ten sam :p

Fenomen0piorunów

Komentarz usunięty przez moderatora

Gruba ryba1piorunów

@JapyczStasiek

A tam, pierdolenie. xD

Kumpel wydał zbiór opowiadań - spełnił swoje marzenie o wydaniu książki. Jasne, zrobił to własnym sumptem, ponieważ nawet nie pomyślał o wysłaniu propozycji jeszcze raz po zatrudnieniu profesjonalnego redaktora.

Zajęło to trochę czasu, ale sprzedały się wszystkie egzemplarze. Sam kupiłem e-booka, a parę lat później egzemplarz papierowy, ponieważ książka jest naprawdę ładna - postarał się kumpel.

Na LubimyCzytać 50 opinii - niby mało, ale mówimy o bardzo niszowym autorze, o którym nikt wcześniej nie słyszał.

Jasne, to „wybieranie wisienek”, ale jego przykład pokazuje, że zawsze można znaleźć swoją niszę.

Czy każdy utrzyma się z pisania? Nie, udaje się to niewielkiemu procentowi. Ale warto pisać i próbować, tym bardziej, że nie każdy chce czytać „wybitną literaturę”.

Ostatnio przyszedł „Riddley Walker” i na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo trudna do czytania. No ale chcę poszerzyć swoje horyzonty i spróbować z kolejną pozycją z literatury pięknej. Ale ile jest takich osób?

No i według listy najlepiej zarabiających pisarzy w Polsce na dziesięć osób jest dwóch pisarzy fantastycznych. Tak to mamy literaturę dziecięcą (3 autorki), kryminały, reportaż, ale jakoś nie znalazłem nazwisk wymienionych przez autora tekstu. ; )

Autorytet1piorunów

@cyberpunkowy_neuromantyk ale w literaturze niewybitnej jest przecież jeszcze większa nadprodukcja makulatury, właśnie w postaci selfpubów, których nikt nie czyta, a znajomi i autor z multikont robią im średnią 9,5/10 jakby to było największe arcydzieło. xD

Dlatego ja się zgadzam, że pierdolenie jeśli chodzi o pisanie - jak ktoś ma takie hobby niech se pisze, co to komu przeszkadza. Tylko po co potem odstawiać cały ten cyrk w wydawanie tego - nie rozumiem.

Gruba ryba1piorunów

@Hilalum

Dla własnej przyjemności. To naprawdę świetne uczucie mieć namacalny dowód, że coś się napisało, więc nie dziwię się, że ludziom na tym zależy.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Sum

w Książki

44piorunów

470 + 1 = 471

Tytuł: Projekt Hail Mary

Autor: Andy Wier

Kategoria: science fiction

Wydawnictwo: Muza

Format: audiobook

Liczba stron: 512 (18h)

Ocena: 8/10

Pierwszy audiobook od dawna przesłuchany.

„Projekt Hail Mary” to wysokiej jakości sci-fi o nauczycielu nauk przyrodniczych w szkole podstawowej, który budzi się samotnie na statku kosmicznym i stopniowo odkrywa, że od powodzenia jego misji może zależeć los całej ludzkości.

Książka łączy kosmiczną przygodę, zagadki naukowe i dużo napięcia, ale jednocześnie jest napisana lekko i bardzo wciągająco. To historia o przetrwaniu, pomysłowości i mierzeniu się z czymś znacznie większym od siebie.

Najbardziej przypadł mi do gustu naukowy tok myślenia głównego bohatera i jego metodyczne i algorytmiczne rozwiązywanie problemów. Sama historia nie jest też pozbawiona ładunku emocjonalnego. Moim zdaniem idealny miks surowej nauki i człowieczeństwa.

No i niedługo wchodzi ekranizacja do kin

Gwiazdor6piorunów

Po zobaczeniu pierwszego trailera filmu stwierdziłem że sprawdzę książkę, skończyłem ją w 2 dni :grinning: dawno mnie tak literatura nie wciągnęła, świetny tytuł

Sum3piorunów

@mnchk676 też właśnie kończę i jest git, pierwszy akt rozkręca się powoli ale jak Rocky wchodzi do gry to już jest super do końca

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Książki

34piorunów

469 + 1 = 470

Tytuł: Niebo ze stali - Opowieści z meekhańskiego pogranicza (tom 3)

Autor: Robert M. Wegner

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Powergraph

Format: e-book

Liczba stron: 624

Ocena: 10/10

Trzeci, doskonały tom, połknięty przeze mnie w trzy dni. Rozciągamy naszą historię o nowe miejsca, kontynuujemy wątek wędrówki z tomu 2 i poznajemy nowe szczegóły tego, co jest poza światem. W tym tomie towarzyszymy Górskiej Straży, części czaardanu Laskolnyka i wozakom Verdanno. Końcówka książki - to chyba tradycja zakończeń Wegnera - przykuwa do liter i kilka razy wyciska łzy z oczu.

Gruba ryba1piorunów

Kusicie tym Wegnerem, patrzę na Storytel, a tam jest audio z Kosiorem! Zapisano do kolejki za pół roku czy kiedyś tam

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Książki

15piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo Zysk i S-ka szykuje dodruk książki Elżbiety Cherezińskiej. "Królowa" wróci do księgarń 31 marca 2026 roku. Wydanie w miękkiej oprawie liczy 592 strony, w cenie detalicznej 67,99 zł . Poniżej okładka i krótko o treści.

Narodził się Knut. Trzecie dziecko Świętosławy, jedyne, które w chwili przyjścia na świat okrzyknięto „synem królowej“. Coraz więcej graczy przestawia piony tej historii. Bolesław w sekrecie przed siostrą swata Tyrę z Tryggvasonem, jarl Sigvald, powtarzając: „jomswikingowie nie wtrącają się w sprawy królów“, sam zaczyna w nich mieszać. Sven pielęgnuje swą niechęć do Olava, „drugiego wodza“. Tyra znika.
Tak kończy się Harda. Teraz nadchodzi czas Królowej. Nowi gracze i nowy wymiar tej historii. Od Roskilde do krainy zórz polarnych. Od Poznania przez Merseburg do Budziszyna, przez wszystkie wielkie wojny Bolesława. Od Pragi po Kijów. Od Gniezna przez tajemniczy Kałdus. I do Anglii, bo przecież nie jest tajemnicą, kim stanie się „syn królowej“…

'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane