Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Osobistość

w Lotnictwo

51piorunów

No to pora na update na 😉

Jakiś czas temu pisałem, że dostałem się na stanowisko pierwszego oficera w linii lotniczej, po czym przepadłem. W żadnym razie nie jest to oznaka zakończenia „projektu”, lecz – tradycyjnie na tym tagu – efekt kolejnego, znacznego zwiększenia mojego zaangażowania w innych obszarach, niż ten internetowy.

Maraton

Szkolenie rozpocząłem wraz z nadejściem sierpnia, kiedy to ponownie trafiłem „do ławki”, przy czym tym razem na dwa długie miesiące. Zajęcia odbywały się prawie codziennie w typowych godzinach pracy, a przeplatałem je z innymi moimi obowiązkami wynikającymi z prowadzonej działalności gospodarczej, której nie zawiesiłem, a nawet gdybym chciał ją wygaszać – zwyczajnie nie dałbym rady tego zrobić. Mój „biznes” zakłada bowiem długotrwałe relacje z klientami, a procesy które obsługuję nierzadko rozciągają się na lata. Nie da się tego zatrzymać z miesiąca na miesiąc, więc mając tę świadomość poszedłem zupełnie odwrotną drogą – rozkręciłem firmę jeszcze bardziej, by móc zwiększyć zatrudnienie i paradoksalnie, cudzymi rękoma odciążyć się z bardziej „przyziemnych” czynności na rzecz zarządzania, które choć nadal jest wymagające, to można je realizować w bardziej elastyczny sposób.

Minione lato zatem będę wspominać jako okres szalenie wymagający, w trakcie którego od rana do nocy oscylowałem pomiędzy stanowiskiem hierarchicznie najniższym i najwyższym. Napotykanym na korytarzach instruktorom kłaniałem się w pas, jednocześnie, telefonicznie wydając polecenia mojemu własnemu zespołowi. Był to już kolejny okres, w trakcie którego poświęciłem wiele by utrzymać ogony tych dwóch srok. Nie po raz pierwszy obiecałem sobie także, że to już ostatni raz, ale po raz pierwszy szczerze czuję, że to może być prawda.

Odmiennie do ostatniego maratonu, w trakcie którego uczyłem się i zdawałem egzaminy do licencji ATPL, nie miałem żadnego „meltdownu” (vide - ten wpis). Czy zawdzięczam to zwiększonej odporności na autoeksploatację, de facto – jednak – mniejszemu obciążeniu niż ostatnio, czy stało się tak za sprawą poczucia namacalności nagrody, tego nie wiem i chyba nie chcę roztrząsać, bo naprawdę wierzę, że już tak nie będę musiał.

Embraer

Sierpień upłynął mi pod znakiem nauki samolotu, a wrzesień poświęciłem na naukę procedur. Był to czas wielu odkryć. Okazało się bowiem, że Brazylijczycy stworzyli naprawdę zmyślną maszynę, którą nie tylko da się, ale wręcz trzeba polubić. Nigdy nie interesowałem się szczególnie embraerami, ponieważ zawsze wydawały mi się zbyt egzotyczne względem tego, co poczytywałem za klasykę lotnictwa – boeingi 737, 767 i 777. Co roku biorę udział w i bardzo lubię okres świąteczny, toteż przypadały mi do gustu amerykańskie kokpity, w których wszystko świeciło się jak choinka. Ostatnie zdanie ledwie utrzymało się w tym tekście, jako – w moim odczuciu – nader bliskie pojęcia grafomanii, ale świadomie zostawiam je, jako że naprawdę zawsze uważałem te kokpity za urokliwe jak świąteczna dekoracja i tak też o nich od lat mówiłem. Zatem, jak tu odnaleźć się we wnętrzach zaprojektowanych teoretycznie w Sao Paulo, ale chyba przez niemieckich designerów? Tym, którzy chcą lub muszą polubić się z koncepcją dark cockpit polecam pragmatyzm. Tablice przyrządów z Ameryki Północnej choć urokliwe – są wyraźnie mniej czytelne od tych powstałych po drugiej stronie równika, czy Atlantyku (referuję rzecz jasna do airbusów). W odróżnieniu od boeingów – tutaj jak coś jest dobrze ustawione, działa i nie sprawia problemów – ulega wygaszeniu. Nie zapala się na zielono, czy na niebiesko, ale po prostu znika z pola widzenia. Nie przyciąga uwagi. Tym samym, gdy pojawia się stan niepożądany lub usterka – bardzo łatwo to zauważyć, a cały problem prościej jest zakreślić. Filozofia ta naprawdę ułatwia pracę i sprzyja szybszemu rozwiązywaniu kłopotu. Przekonałem się do niej już w praktyce (o czym niżej), a przecież o inne ładne widoki w kokpicie nie trudno. Brazylijskie samoloty mają też mnóstwo innych zalet (i wad), które opiszę w osobnym tekście.

Co się zaś tyczy procedur – wiedziałem, że należy spodziewać się ich wielu, natomiast nie przypuszczałem, albo nie dopuszczałem tej myśli w obawie przez ilością nauki, że będzie tego aż tyle. Tutaj dosłownie wszystko jest spisane, a to co zamieszczone w tekście objęto oczekiwaniem, że stanie się praktyką. I tak – mamy unormowane kto ma odmachać personelowi naziemnemu po wypchnięciu z miejsca postojowego, ile suchego lodu do drinków można zabrać na pokład, kiedy mogę zdjąć marynarkę, a kiedy nie, że „Before Start Checklist” jest „COMPLETED”, nie „COMPLETE”,  kto, kiedy i jak wita pasażerów na pokładzie, co, kto i kiedy może jeść, jak tagować zdjęcia wrzucane w social mediach, jak usunąć pozostałości po trafionym ptaku, a jaką wagę ptaka podróżującego w klatce należy przyjąć na potrzeby wyważania. Procedury zawarte są w licznych dokumentach, o łącznej objętości kilku tysięcy stron.

Poza nauką stacjonarną w ławce, a także realizowaną zdalnie, odbyłem też szkolenie z zakresu wodowania oraz ewakuacji po takim lądowaniu, a także kurs przeszukiwania samolotu i udzielania pierwszej pomocy. Wykonałem kilka lotów na symulatorze stacjonarnym i na razie dwa na „ruszającym się”. Zdjęto ze mnie miary pod mundur i nawet już wydano mi go, pomimo zapowiedzi, że dostawy należy spodziewać się w około 6 tygodni. Przede mną jeszcze ćwiczenie typowej ewakuacji i gaszenia pożarów, a także dokończenie „Amsterdamu”.

Amsterdam

Obecnie przebywam w stolicy Holandii, gdzie przechodzę szkolenie symulatorowe na urządzeniach klasy FFS – Full Flight Simulator. To są takie sprzęty, jakie czasem pokazuje się w programach typu Galileo, tj. składają się z kabiny i pneumatyki wprawiającej ją w ruch. Podobno każdy taki symulator wart jest więcej niż samolot, który reprezentuje. W centrum szkoleniowym CAE, gdzie spędzam około sześć godzin dziennie, znajduje się ich kilkanaście. Można odbywać „loty” szeregiem samolotów, od boeingów 737, 747 i 767, przez airbusy A320 i chyba też A220, po Embraery 170 i 190 właśnie. Takie doświadczenie jest niesamowite, człowiek naprawdę ma wrażenie, że leci. Immersja niedostępna gdziekolwiek indziej. Przede mną jeszcze siedem sesji, z których ostatnia stanowić będzie egzamin. Cały hotel pełen jest pilotów nabywających uprawnienia lub przedłużających ich ważność, a także załóg – przede wszystkim azjatyckich – będących tu w ramach pobytów po długich lotach. Przewijają się tu także osoby wizytujące nieodległy festiwal muzyczny. Wszyscy ci ludzie powodują, że okolica wiecznie żyje; dzisiaj o godzinie 4:45, będąc w drodze na symulator, mijałem się z ekipą wracającą prosto spod sceny. Zaraz udam się na briefing przed jutrzejszymi zajęciami i w lobby hotelu zapewne spotkam osoby, które dopiero wstały po nocnym locie, te wybierające się na symulator oraz wracające z sesji, a także imprezowiczów. To, co łączy stojącego w windzie mnie, kapitana z Corendona, pierwszego oficera z TUI, chińską stewardesę i szukającego pionu studenta to z pewnością to, że wszyscy mamy powariowane zegary biologiczne i funkcjonujemy w trochę równoległej rzeczywistości.

Kręgi

W pierwszym tygodniu listopada wrócę do Polski, by odbyć jeszcze szkolenia dotyczące ewakuacji oraz gaszenia pożarów, by w połowie miesiąca po raz pierwszy usiąść za sterami prawdziwego Embraera. Wykonam sześć kręgów nadlotniskowych i… jeszcze dwa tygodnie pozostanę na ziemi. W odróżnieniu do większości moich znajomych ze szkolenia – w listopadzie nie trafił mi się żaden lot, więc praktykę w linii zacznę od grudnia.

Stay tuned.

Zdjęcie:

- symulator w hali symulatorów CAE w Amsterdamie (źródło – CAE).

Pokaż więcej komentarzy (8)

Gruba ryba

w Pracbaza

24piorunów

Protip dla rekrutujących, mam nadzieję oczywisty: dojrzały, stabilny zespół który chętnie wdraża nowych w wypracowane procedury jest lepsza propozycja niż młody dynamiczny zespół w którym będę musiał brać aktywny udział w opracowaniu kultury pracy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Pizza

34piorunów

Kolejny wieczór w sponsoruje więc choć sobie zamówiłem na pocieszenie 😒

Fanatyk2piorunów

@WujekAlien Wyrazy spuczucia... w moim grajdołku gładko poszło, jedynie dzisiaj był mały kociokwik, z powodu odnalezienia zapomnianej maszynki z bardzo legacy softem, wystawionym oczywiście d⁎⁎ą na świat :upside_down_face: Trzymaj się Wujas

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

97piorunów

Hej hej! Spieszę aby poinformować was, że oto nadszedł pjonteczek, mordęgi koniec, weekendu początek
Nie przemęczajcie się tam już, co macie zrobić dziś zróbcie w poniedziałek

Miłego weekendu wszystkim! ♥️

Fanatyk2piorunów

@Shivaa to ja. Jeszcze tylko jakieś spotkanie o 14 (kto, kurde robi spotkanie w piątek o 14?) i cyk.

Osobistość1piorunów

@Shivaa z jednego informacyjnego maila rozwinęła się burza na 3h :confused: Następnym razem zastosuję się do mema, bo humor mimo piąteczku nieco popsuty. Ale jeszcze tylko 2h, afirmuję sobie lepszy humor

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

57piorunów

Ciężki to jest roboczotydzień, już nie mogę się doczekać piątku wieczorem

GURU1piorunów

Ja mam dzisiaj wolne ale se nie skorzystam bo leje cały dzień natomiast jutro do roboty no ale potem weekend także gitowa.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

58piorunów
Według danych ostatecznych przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w gospodarce narodowej w Polsce w 2025 roku wyniosło 8872,34 zł - podał GUS. Nominalnie średnia krajowa była wyższa o 8,8 proc. w porównaniu do roku 2024.

Najniższe przeciętne wynagrodzenie odnotowano w zakwaterowaniu i gastronomii - 5873,62 zł, czyli o 33,8 proc. mniej niż średnia krajowa. Z kolei w sekcji informacja i komunikacja wyniosło ono 14 421,98 zł, co oznaczało poziom o 62,5 proc. wyższy od średniej dla całej gospodarki.

8872 zł brutto to ok 6400 zł netto - takie zarobki w Polsce sprawiają, że możesz określać się jako osoba zamożna. : )

(Tylko około 35% zatrudnionych zarabia więcej niż oficjalna średnia krajowa)

https://biznes.interia.pl/finanse/news-tyle-zarabiaja-polacy-ostateczne-dane-gus-o-sredniej-krajowe,nId,23562102

Ile zarabiasz?

  • Powyżej średniej krajowej52% (244 głosy)
  • Średnią krajową8% (38 głosów)
  • Poniżej średniej krajowej17% (79 głosów)
  • Powyżej 20k netto10% (46 głosów)
  • Bezrobotny13% (59 głosów)

466 głosów

Sum1piorunów

@cyber_biker zaznaczyłem że powyżej średniej krajowej, ale też powyżej 20k netto. mam kredyt na zwykłe mieszkanie z lat 90 (próbuje je remontować), a mieszkam w wynajmowanym. Nie czuć tak naprawdę tego "bogactwa". Wydaje mi się, że 10-15k netto w dużym mieście nie wystarczy, żeby czuć się bogatym jak rata kredytu albo wynajem to 5k - i to nie jakiegos nie wiadomo czego.

Pokaż więcej komentarzy (37)

Lider

w Hydepark

127piorunów

już za tydzień halloween

u mnie w jak co roku wszystkie biurwy i część produkcji przebiera się w stroje

jest konkurs, najlepsze stroje wygrywają c⁎⁎j wie co

w tamtym roku standardowo byłem przebrany za robola.zasranego.zajebanego

w tym roku mam pomysł

( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

32piorunów

Chłop se kupił skaner. Będzie se skanował. Na razie nabieram wprawy w używaniu urządzenia i obsłudze softu, ale już się zdążył w przydać.

Skaner SLAM, czyli "Simultaneous Localization and Mapping". To takie urzdzenie, które za pomocą LiDAR'u skanuje wiązką lasera (w właściwie wieloma wiązkami) otaczającą przestrzeń i mierzy odległość do napotkanych przeszkód. Rejestruje też kąty (azymut i elewację) pod którymi te wiązki napotkały przeszkody. W ten sposób tworzy mapę punktów (chmurę punktów) z dokładnie określonymi współrzędnymi przestrzennymi. Samo urządzenie jest przenośne, potrafi śledzić swoją zmieniajacą się pozycję i orientację za pomocą czułego IMU (Inertial Measurement Unit - inercyjna jednostka pomiarowa). Łącząc te wszystke informacje w kupę: chłop łazi z tym urządzeniem w ręku po wnętrzach i zewnętrzach, a urządzenie zapisuje w swej pamięci przestrzenną i kolorową mapę tych przestrzeni, składajacą się z milionów punktów, którą potem można wykorzystać w inżynierii, grafice 3D i częściowo w geodezji.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Gruba ryba

w Pracbaza

22piorunów

Po wpierdoleniu AI gdzie tylko się dało w korpo świecie, pojawiła się rzecz, która absolutnie mnie wkurwia, wręcz do granic możliwości.

Rzecz, która w teorii miała pomagać i wspierać ludzi, gdy ich kalendarze zasrane są spotkaniami od rana do wieczora. Rzecz tak prosta do wdrożenia, że wjebali ją już chyba w każdej organizacji.

Mianowicie minutki ze spotkań wygenerowane przez asystenta zoom, albo inne gen-ai gówno.

Po pierwsze - nasrane tam tekstu o niczym na wstępie, w środku i na końcu. Proste zdanie/akcja obudowane zdaniami wielokrotnie złożonymi, żeby tylko wyglądało, że 15 minutowe spotkanie uratowało świat i poruszyło samą osnowę wszechświata.

Po drugie - kluczowe informacje potrafią umknąć, albo zniknąć w zalewie rzeczy nieistotnych. Zwłaszcza kiedy gadasz z debilami i musisz tłumaczyć jakieś podstawy, które powinni znać.

Po trzecie - jak chcesz wysłać po swoim spotkaniu podsumowanie, które ma ręce i nogi, to musisz przeczytać, przeredagować, poedytować i pozmieniać w c⁎⁎j rzeczy w tym klocu tekstu. Szybciej i efektywniej byłoby pisać od zera. Ale myślisz, że skoro masz już gotowy rdzeń, to szybko wyłuskasz błędy i będziesz mieć gotowe minutki. Nic bardziej mylnego, bo istotne informacje przeplatają się z halucynacjami, 30 minut później rwiesz włosy z głowy i zaczynasz pisać minutki od zera.

Po czwarte - małpy z kraju gówna i gangesu (czyli też gówna, ale połączonego z odpadami przemysłowymi) wysyłają bez zastanowienia tą ścianę tekstu i zadowolone. Potem się na to powołują jeszcze, bezczelne ku⁎⁎⁎⁎zony.

Po piąte - zoom potrafi stwierdzić, że dziś wypluje minutki po polsku, zamiast po angielsku, bo tak. I oczywiście możesz przetłumaczyć, nawet i przy użyciu AI, ale niuanse, skróty i specyficzne słownictwo uciekają, co w świecie legal/finance jest na ten przykład nie do przeskoczenia. Gdy zaś prowadzisz spotkanie po polsku i wplatasz angielskie słownictwo (tak się robi i c⁎⁎j, puryści językowi d⁎⁎a cicho), to potrafi wypluć takie haluny, że minutki mają już wartość tylko humorystyczną. Na ten przykład - gdy rozważałem z zespołem systemowy mapping danych pochodzących z prospektów, które zawierają use of proceeds (czyli termin odnoszący się do wykorzystania wpływów ze sprzedaży / emisji papierów wartościowych), przetłumaczyło mi to w minutkach na Józefa Prosit. I o tym Józefie P., oraz jego mapach, zdaniem sztucznej inteligencji, było całe półgodzinne spotkanie.

Nienawidzę tego późnego kapitalizmu / wczesnej korpo-technokracji xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

Polecam @WujekAlien dzięki jego radom i promptowi od 2 miesięcy moje szanse zatrudnienia wynoszą 0%. Również polecam @Odwrocuawiacz po ponad miesiącu zmian CV dalej widać zły charakter, użalanie się itp, szanse na kontakt wynoszą 0%. Nie aplikowałem tylko do Amazona.

JAK WYLECZYĆ ZŁY CHARAKTER? badania pokazują, że 100% życia zależne jest od charakteru, ja się urodziłem ze złym i tylko widać ciągle z kilometra i po CV, zły charakter, złe intencje bo chcę tylko wyruchać rekruterki, jestem ćpunem i pijakiem. Nie wiem jak to leczyć.

Nie mam sił, wszyscy po mojej szkole są menadżerami, mają własne biznesy, międzynarodowe kariery. Kolega obronił niedawno inżyniera i dzisiaj napisał, że dostał robotę. Ja od ponad 3 lat nie mam szans nigdzie.

Gruba ryba6piorunów

Wywołałeś mnie do tablicy więc odpowiem Ci tutaj przy wszystkich.

Jak piszę Ci, że przestajemy się nad sobą użalać to znaczy że stawiamy tu grubą kreskę i idziemy do przodu.

Ty jednak dalej chcesz w czymś tkwić.

Ten dzisiejszy wpis utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że nie warto na ciebie tracić czasu bo albo trolujesz albo masz jakieś zaburzenia odbioru przekazu.

Ps. Nawet nie dostałem powiadomienia, dopiero dziś odczytałem co napisałeś w kwestii swojego cv ale nie mam zamiaru tego dalej ciągnąć skoro po pierwsze nie słuchasz co mówię, a po drugie masz jakieś pretensje z d⁎⁎y

Osobistość0piorunów

Piszesz że od najmłodszych lat ludzie cię unikają, piszesz o fobii społecznej, gdzieś tam indziej piszesz o autyzmie ( to możesz mieć czytając twoje wpisy).

Krótko mówiąc miej cały bagaż złych doświadczeń z ludźmi a idź na WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA gdzie jakikolwiek kierunek to praca opiera się bardziej na umiejętnościach miękkich.

No nic dziwnego że cię nie chcą zatrudnić, dla autystyka/osoby z słabymi skillami społecznymi są zawody
- techniczne mocno zaawansowane typu IT gdzie autyzm to zaleta.
- specjalistyczne w których jest rynek pracownika, jakies medyczne gdzie ważne są kwalifikacje, jakieś fizyczne gdzie rekrutacja to " uprawnia ma ? Karany był " typu kierowca autobusa/ciężarówki
- różnego rodzaju proste prace gdzie biorą każdego bo mają słabe warunki.

Tak czy siak potrzebny jest psychiatra by wytłumic jak najwięcej objawów. Głupie leki do doraźnego stosowania które spowalniaja serce mogą się przydać do rozmów. Nie mówiąc już o tych przyjmowanych na stałe.

I tez zejście na ziemię, zrozumienie swojej sytuacji w społeczeństwie/na rynku pracy, plan działania i działanie.

Pokaż więcej komentarzy (49)

Lider

w Hydepark

179piorunów

Gruba ryba3piorunów

Zależy od managerów - można żyć w ciągłej wojnie - nie nie nie, ale pamiętaj - Ty też coś możesz kiedyś potrzebować. Najlepszy układ to raczej ugoda i dwustronna chęć dopasowania.

GURU3piorunów

@Trypsyna na mnie kardy doniosły do szefa, że na polecenie służbowe o odebraniu telefonu służbowego powiedziałem: "w kieszeni mieści mi się tylko jeden, także służbowy niech zostanie nadal w szafie":rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing::rolling_on_the_floor_laughing:!

Pokaż więcej komentarzy (32)

GURU

w Hydepark

38piorunów

Pokaż więcej komentarzy (5)