Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#recenzja

Sum

w Technologia

13piorunów

Wanbo Da Vinci 1 Pro: Mimo Wad, Król Średniej Półki, który Obnaża Branżowe Wyzwania.

Wstęp:

W piątek otrzymałem w swoje ręce projektor Wanbo Da Vinci 1 Pro jako podziękowanie od klienta jako bonus. Jako, że na codzień korzystam z projektorów Epson to ciekaw byłem, co ma do zaoferowania aktualnie chiński rynek. Moja krótka recenzja skupi się na uwagach i ogólnym komentarzu dotyczącym branży chińskich projektorów domowych. Pominę szczegółowe specyfikacje techniczne i skupię się na subiektywnych ocenach i odczuciach.

Na pierwszy rzut oka projektor prezentuje się elegancko. Obudowa, choć wykonana z plastiku, robi pozytywne wrażenie, nawiązując do stylistyki Apple sprzed dekady, co w mojej opinii nie jest wadą. W przeciwieństwie do wielu innych projektorów o dziwacznym designie, ten jest neutralny i pasuje do każdego wnętrza, co jest dużym plusem. Minusem jest generyczny pilot Android TV, w którym funkcja regulacji głośności nie działała w aplikacjach tylko po podłączeniu do HDMI, co było dziwne. Może to wina akurat mojej jednostki.

Funkcje:

Sprzęt działa na Androidzie 11 Google TV, ale jego funkcje wydają się ograniczone. Mimo to mamy dostęp do sklepu Google, wszystkich aplikacji i asystenta Google to jakby wiele opcji brakowało. Osoba z odpowiednią wiedzą mogłaby bez problemu wgrać bardziej rozbudowany system.

Jeśli chodzi o jakość obrazu, mamy tutaj Full HD z możliwością odtwarzania do 4K. Projektor oferuje jasność 650 ANSI lumenów i automatyczną korektę ostrości oraz obrazu. Pomimo braku dokładnych pomiarów, jestem pozytywnie zaskoczony jakością obrazu i gradacją kolorów, biorąc pod uwagę cenę około 1100 zł. Niemniej jednak, na oko jasność wydaje się być bliższa 500 ANSI lumenów, co jest częstym problemem w branży, gdzie chińscy producenci często zawyżają parametry. Często spotyka się na Allegro projektory reklamowane jako mające 17000 lumenów, co jest mylące, ponieważ nie są to wartości ANSI. Nie testowałem sprzętem, po prostu wątpię.

Przetestowałem projektor na kilku grach i nie zauważyłem znaczącego opóźnienia wejścia, co jest dużym plusem. Oczywiście nie jest to sprzęt do profesjonalnego grania w Fortnite czy CS, ale do casualowej rozgrywki nadaje się idealnie.

Dźwięku nie będę szeroko komentować. Wbudowane głośniki są lepsze niż w wielu innych projektorach z tej półki cenowej, ale większość użytkowników i tak podłączy projektor do zewnętrznego systemu audio. Dźwięk z projektora ustawionego za plecami lub na suficie nie jest idealny do codziennego użytku.

Podsumowanie:

Podsumowując, czy poleciłbym ten projektor? Jeśli mówimy o budżecie do 2500 zł, to bez wahania. Wanbo Da Vinci 1 Pro oferuje wiele funkcji, które spodziewałbym się znaleźć w projektorze za 3000 zł, choć nie zawsze działają one perfekcyjnie. Automatyczna ostrość nie zawsze radzi sobie przy 130 calach, a jasność jest nieco niższa niż deklarowana. Jednak w idealnych warunkach projektor działa doskonale, co potwierdziła moja dziewczyna, która oceniła jakość obrazu jako "za⁎⁎⁎⁎stą".

Całość ukazuje fundamentalny problem branży: przesycony rynek projektorów w cenie zaczynającej się nawet od 300 zł, które obiecują 4K i 5000 ANSI lumenów, zmusza konkurencję do tworzenia urządzeń "All In One", które finalnie nie spełniają wszystkich oczekiwań. Gdyby producenci skupili się na jakości obrazu i zrezygnowali z mniej potrzebnych funkcji, moglibyśmy mieć naprawdę świetne projektory HDMI w przystępnych cenach. Czego przykładem jest ten projektor.

Wanbo Da Vinci 1 Pro jest dobrym przykładem na to, że można stworzyć udany produkt w rozsądnej cenie, gdzie te podknięcia nie są takie duże jak u konkurencji. Jeśli ktoś rozważa zakup taniego projektora z AliExpress za 300 zł, lepiej odłożyć nieco więcej i kupić ten model, który według mnie da tą namiastkę kina w domu.

Fenomen0piorunów

@ChrissXRezner no mam wątpliwości. W budrzecie do 2500 zł chyba wybrałbym laserowy projektor z poniższego linku.

Jasność po obejrzeniu filmików w necie (nie kupiłem jeszcze tego projektora) wydaje się mieć znaczącą przewagę nad „tradycyjnymi” projektorami.

https://www.lowcychin.pl/projektor-laserowy-fengmi-s5-mini-laser-projector-4k/

Projektor laserowy FENGMI S5 Mini Laser Projector 4K z EU za $429.99 / ~1727zł - LowcyChin.plFENGMI S5 Mini Laser Projector 4K Supported 1100 ANSI Lumens 0.23″DMD HDR10 Automatic Correction MEMC 2+16GB Formovie Small Cinema Cena z wysyłką z EU: $429.99 / ~1727zł Kliknij na obrazek aby przejść do strony produktu gdzie możesz dokonać zakupu. Użyj kuponu: BG23154f Kupon przestał działać lub szukasz kuponu do produktu którego nie ma na LowcyChin.pl? […]LowcyChin.pl
Pokaż więcej komentarzy (11)

Tytan

w Hydepark

1piorunów

Wiem, że rychło w czas, ale obejrzałem sobie wreszcie Cyberpunk: Edgerunners.

[edit: będą spoilery!]

Na plus:

* ta lekka duma że maczali polacy w tym palce, noice, i że muza z polszy, i nawet mi nie było wstyd!
* wstępniak, ending i ogólna estetyka całkiem fajna, kolorystyka mi bardzo podpasiła

Na minus:

* może dawno nie oglądałem anime, dla mnie trochę przesadnie ckliwe, niektóre dialogi jakby trochę na siłę
* walki z armiami samochodoczołgów przypominały wyścigi resoraków na Youtube
* no i creme de la creme, dla którego w ogóle to piszę:

Kurna

Całe anime jest o tym, że gość dał się zabić żeby laska poleciała na drogą wycieczkę.

Niech będzie że tam została, ale weźcie pomyślcie jakby to brzmiało:
" - Cześć Anon, kocham Cię, ale Sosnowiec jest do d⁎⁎y, a mi zawsze się marzyło zamieszkać w [k⁎⁎wa, nie wiem] Chile."
" - Ok, idę rozjebać paru złoli, zabiję się przy tym, ale przynajmniej kupisz sobie tam domek"

Serio?

Wiem, że to podpada pod , ale po końcówce nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że cała puenta życia głównego bohatera to jakiś smutny żart.

No ale nie powiem, zachciało mi się kupić grę, bo jeszcze nie grałem.

Ktoś miał podobne odczucia?

Osobistość3piorunów

Bo tak było, cała puenta życia głównego bohatera to jakiś smutny żart - bo robił wszystko to co inni od niego oczekiwali, no i umarł szczęśliwy bo udało mu się te oczekiwania spełnić.

Fanatyk

w Hydepark

9piorunów

Recenzja: "Historia naturalna. Tom IV: Ziołolecznictwo. Księgi XX-XXVII"

Książka "Historia naturalna. Tom IV: Ziołolecznictwo. Księgi XX-XXVII" autorstwa Sekundusa Gajusza Pliniusza to kolejna pozycja tego antycznego autora wydana przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Tłumaczenie ksiąg wykonane zostało przez Pana Ireneusza Mikołajczyka - profesora i filologa klasycznego z Torunia.

Podobnie, jak to miało miejsce w poprzednich wydaniach wybitnego dzieła antycznego pisarza, naukowca i dowódcy floty rzymskiej, mamy do czynienia z fachowym opracowaniem i tłumaczeniem z łaciny. Pan Ireneusz zadbał o wyczerpujący - blisko 40-stronnicowy - wstęp i omówienie przetłumaczonych tomów. Niestety, ponownie liczne przypisy znajdziemy na końcu książki, co nie ułatwia Czytelnikowi śledzenia dodatkowej treści.

Cała książka liczy niemal 1000 stron i jest kolejnym wybitnym rezultatem gigantycznej pracy naukowej polskiego tłumacza. Przechodząc do treści - ponownie pasjonaci i znawcy łaciny mają możliwość śledzenia tłumaczenia Pana Ireneusza (po prawej stronie) i porównywania go z oryginałem w łacinie (po lewej stronie). Jest to bardzo interesująca forma podania dzieła antycznego.

Jak czytamy we wstępie, kolejnych osiem ksiąg dzieła Pliniusza (XX-XXVII) skupia się na omówieniu ziołolecznictwa. Antyczny badacz robi przegląd roślin wykorzystywanych jako lekarstwa, opisuje kwiaty wykorzystywane do splatania wieńców czy przedstawia jadalne rośliny. Poznajemy także trapiące starożytne społeczeństwa choroby: "biały wrzód", "zmętnienie oka", "jaskrę", "łzawiący ropień", "gorączka", na które mają pomagać mieszanki ziołowe. Pliniusz bazuje w swoim opracowaniu naukowym głównie na greckich i łacińskich autorach - m.in. Teofraście. Co interesujące, antyczny badacz wspomina, że w leczeniu chorób stosowane są różnego rodzaju amulety i magia. Nie przekazuje on jednak, czy noszone talizmany były skuteczne; wypowiada się za to niepochlebnie o czarach.

Podsumowując, dzieło jest niezwykle ciekawym zbiorem wiedzy antycznych o chorobach i próbach radzenia sobie z nimi dwa tysiące lat temu. Tłumaczenie jest bardzo fachowe, a liczne przypisy uzupełniają i pomagają zrozumieć ukryty sens zdań. Bardzo polecam, zarówno starożytnikom, jak i pasjonatom.

https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-historia-naturalna-tom-iv-ziololecznictwo-ksiegi-xx-xxvii/

 
-----------------------------------------------------------------------------
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

GURU

w Nauka

4piorunów

Nie poddawaj psa spaghettizacji – błyskotliwie o fizyce dla dzieci

Czy zastanawialiście się, co by się stało, gdyby nagle Ziemia przestała się obracać? Albo gdybyście wpadli do czarnej dziury? Książka “Skąd się bierze spaghetti pies…” sprawnie na nie odpowiada. Jest to całkowicie bezbolesna, wciągająca i przepięknie ilustrowana opowieść dla

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Recenzja: Vindolanda

Książka "Vindolanda" autorstwa Adriana Goldsworthy'ego to pierwszy tom najnowszej, na rynku polskim, trylogii poczytnego i znanego angielskiego historyka. Autor swoją pierwszą część serii osadza w roku 98 n.e. i opowiada o losach rzymskich żołnierzy, którzy służą w północnej Brytanii. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.

Adrian Goldsworthy znany jest przede wszystkim ze swoich naukowych publikacji skupiających się na armii rzymskiej. Na całym świecie jest postrzegany jako wybitny historyk, który zdaniem wielu (np. Harry'ego Sidebottoma) ma największą wiedzę o legionach rzymskich, a co więcej, świetnie o nich pisze.

"Vindolanda" to próba autora odejścia od prac przekrojowych na rzecz powieści historycznych. Jego najnowsza seria skupia się na opisie północnej granicy imperium rzymskiego i zmaganiach żołnierzy rzymskich m.in. w forcie Vindolanda. Nie brakuje tutaj romansów i erotyki, a przede wszystkim scen batalistycznych.

Głównym bohaterem jest centurion Flawiusz Feroks, z pochodzenia Bryt, który staje na czele oddziału w północnej Brytanii i ma za zadanie uporządkować sytuację na granicy. Strata żony niejako zmusza go do skupienia się na służbie i zaangażowania się w skomplikowaną sytuację na północnej granicy. Nie brakuje intryg, niebezpiecznych misji oraz rywalizacji z druidami.

Warto nadmienić, że Vindolanda był to rzymski obóz, który powstał w I wieku n.e. i miał - tak jak wiele tego typu konstrukcji - na celu zabezpieczenie ziem w Brytanii znajdujących się pod panowaniem rzymskim. Liczne forty miały na celu odpieranie ataków plemion z obecnej Szkocji.
Obecnie Vindolanda to przede wszystkim liczne pozostałości po byłych konstrukcjach i liczne artefakty, które naukowcy znajdują po dziś dzień. Na terenie byłego obozu znajduje się także muzeum o historii Rzymu.

Co do wydania - jak zwykle należy podkreślić bardzo ładny wydruk, okładkę i ułożenie treści. Czytelnik otrzymuje dodatkowo mapę poglądową północnej Brytanii. Autor zadbał o to, aby nie zabrakło solidnej dawki wiedzy; w związku z tym na końcu publikacji znajdziemy notę historyczną i słownik, w których zamieszczono ważniejsze kwestie oraz terminy, użyte w treści.

Podsumowując, pierwszy tom jest absolutnie bardzo ciekawy i z pewnością zainteresuje każdego pasjonata historii Rzymu i wojskowości. Wiedza autora świetnie zagrała z akcją i warto docenić nowe dzieło pisarza.

https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-vindolanda/

 

Fenomen

w Hydepark

0piorunów

tytuł: Miss Americana (2020)
reżyseria: Lana Wilson
gatunek: dokumentalny
ocena: 5/10

Zawsze jak robię notatki to też streszczenie, ale tutaj dam już tylko jakieś wnioski.

Film jak film pod publikę o amerykańskim śnie jak to dziewczyna z małej miejscowości została gwiazdą bo ciężko na to zapracowała, ale ma też problemy więc wiecie celebryci to są zwykli ludzie, a na koniec są wątki o tym, że jest feministką co w sumie pokazuje, że mając inne poglądy kariery się nie zrobi. U mnie wzbudziło przede wszystkim zazdrość bo mam ból d⁎⁎y, że gdybym wziął się za coś mając te 10 lat bym mógł coś osiągnąć a jestem już za stary.

Padło fajne hasło gdy bohaterka miała 23 lata powiedziała, że wszystko zawdzięcza ciężkiej pracy i byciu miłą. Tutaj mam wrażenie, że wtedy jej ludzie od PR byli pewni, w którą stronę kreować jej wizerunek.

Głównym motywem budowania osobowości postaci są przebitki z studia, gdzie wtedy jest taką normalną wyluzowaną dziewczyną np. zje burito. Ale ma problemy bo czuję się na 29 mając 25 bo jedna jej strona ma 57 a druga " zdecydowanie nie jesteś gotowa na dzieci, na inne dorosłe rzeczy" i przemyślenia, że nie musi nic zrozumieć bo całe jej życie jest zaplanowane na 2 lata do przodu a dowiaduję się 2 miesiące przed. Były też sceny, że lubi spędzać czas z rodzicami i przyjaciółmi, którzy są zwykłymi ludźmi.

Wątek z chłopakami nie był w ogóle poruszony tylko, że w chwili gdy jej znienawidziły media to spotykała się z jakimś normalnym chłopakiem z dala od wszystkich, ale po roku uznała, że musi wrócić do kariery. Szkoda mi tego chłopaka bo z tych ich wspólnych nagrań( on był wycięty) to wydawała się na wyluzowaną i szczęśliwą."Byłam naprawdę szczęśliwa, lecz nie tak jak mnie nauczono". Też we mnie to siedzi, że chciałbym tak pograć razem na gitarze czy po prostu się pouśmiechać do siebie, ale to niemożliwe.

Kurna ale muszę przyznać na koniec, iż przemiana bohaterki z wiekiem mi siada zarówno na albumach jak i filmie bo mając 30 osiąga dojrzałość dzięki temu będzie robić rzeczy po swojemu, zmienia priorytety jak wspieranie głośne kobiet, petycje itp. Jednak boi się o karierę, że w jej branży po 30 nie ma się racji bytu i tylko pikuje w dół to musi pracować jeszcze ciężej.

Ona z wiekiem ładnieje podoba mi się bardziej bo twarz właśnie bardziej dojrzała. Mając 23 a 30 serio sporo ładniejsza jest.

Mistrz6piorunów

Taylor Swift jest tak selfmade jak Victoria Beckham. Ojciec był milionerem i rozkręcił jej karierę. Ten "poorwashing" jest zwyczajnie kiepski...

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Filmy

9piorunów

Siema,
Dziś w :popcorn:kupa.
----------
Tytuł: King Arthur: Legend of the Sword
Reżyseria: Guy Ritchie
Moja ocena: 1.5/5

Po śmierci króla, tron Anglii przejmuje jego brat, wprowadzając rządy terroru. W międzyczasie Artur, prawowity spadkobierca korony, nie będąc świadomym swojego pochodzenia, dorasta w zamtuzie, wyrastając na przywódcę lokalnego gangu. Pojawienie się magicznego miecza wprowadza w ruch serię zdarzeń, których efektem ma być uwolnienie Anglii od tyrana.

Wyjdę na pana marudę, ale trudno: ten film był tak głupi, tak niesamowicie idiotyczny, że głowa mała. Ja rozumiem, że to miało być przygodowe kino, ale żeby było przynajmniej wciągające, interesujące, żeby był jakiś punkt zaczepienia... A tu jakieś dziwne przyspieszenia fabuły, sceny z d⁎⁎y, wkurzający i chaotyczny montaż. Antypatyczny bohater, którego za cholerę nie da się lubić, bez względu na jego historię i "rozwój". Aktorsko mega średnio, żeby nie powiedzieć źle, i tylko Jude Law jakoś się jeszcze starał. Efekty komputerowe słabe i strasznie męczące, zwłaszcza przy scenach walk, które miały być chyba tymi momentami "WOW!", a wyszły tak, że chciało mi się rzygać. Ogólnie dramat i w sumie szkoda szczempić ryja, tylko muzyka dawała radę. Oglądając takie obrazy utwierdzam się tylko w przekonaniu, że Hollywood to ogromna maszyna do prania pieniędzy, bo nie wierzę, żeby tej produkcji przyświecał jakikolwiek inny cel. Nie polecam nikomu. No dobra, dwunastolatkom powinno się spodobać.

Gruba ryba

w Filmy

9piorunów

Siema,
Zapraszam na :popcorn:- na tapecie całkiem zgrabna czarna komedia.
----------
Tytuł: The Favourite
Reżyseria: Giorgos Lanthimos
Moja ocena: 3.5/5

Na dwór królewski dostaje się zubożała kuzynka znajdującej się tam przyjaciółki i doradczyni królowej. Znajdując sposób na bolesne dolegliwości monarchini szybko awansuje w hierarchii. Wkrótce między krewnymi dochodzi do bezwzględnej, pełnej podstępów gry o względy nie do końca zrównoważonej władczyni.

Film jest ciekawy i nie nudzi, historia jest oryginalna i zakręcona, okraszona solidną dozą czarnego humoru, ale też przedstawiająca tragizm głównych postaci. W bohaterki wcieliły się znakomita Olivia Coleman, grająca królową, Emma Stone w roli pozbawionej majątku szlachcianki, oraz zimna jak lód i chłodno królująca Rachel Weisz jako (pierwsza?) faworyta. Wszystkie trzy aktorki spisały się świetnie i stworzyły obrazy wyraźnych postaci. Uwspółcześnienie dialogów i wymiany zdań na początku mi trochę przeszkadzało, ale rozumiałem konwencję i szybko dałem jej się porwać. W filmie korzystano z różnych soczewek, czasem ekstramalnie zmieniających obraz (jak rybie oko) i nie zawsze rozumiałem, czemu zdecydowano się właśnie na tę, a nie inną. Chyba wolałbym też, żeby zakończenie nie było tak dramatyczne i "zmuszające" do refleksji - zamiast tego wyrzuciłbym mimo wszystko więcej humoru. Polecam osobom lubiącym nietuzinkowe opowieści pełne intryg i knucia.

Lider

w Ogrodnictwo

73piorunów

Kontynuując temat damskiego szpadla - początek epopei do poczytania TUTAJ , poniżej recenzja - szpadel przetestowany, więc co nie co mogę o nim napisać xD

walory estetyczne
tak, zaczniemy od tego czy mi pasował do butów - nie pasował - i torebki - wszystko jedno, bo i tak noszę plecak, ale akurat nie do prac ogrodniczych, bo co potrzebuję, upychamy po kieszeniach. Doceniam narzędzia z klipsem, mocowanie do pasa na propsie :stuck_out_tongue_winking_eye:
szpadel faktycznie ma ładne kolory - takie jak na zdjęciu z aukcji, więc nie oszukali!

jakość materiałów
użyte materiały mogę uznać za solidne - nic nie odpadło, nic nie odprysło, spawy przyzwoite, wszystko wytrzymało skopywanie gliny (kto ma taką glebę ten wie, że czasami zamiast szpadla rozważa się użycie kilofa do prac ziemnych)

właściwości fizyczne (czy coś)
długość styliska idealna dla kurdupla, nie było obawy, że przyłożę sobie trzonkiem w czoło xD i faktycznie mogłam używać wieńczącej go rączki
szpadel mimo solidnej budowy jest lekki, więc się nie nadźwigałam żelastwa niepotrzebnie
sztych szpadla wystarczająco ostry, by sobie pokopać, nie starła się z niego farba

ergonomia
na plus elementy różowe - wygodne w trzymaniu, przechylaniu, przenoszeniu. Szpadel leży w dłoniach pewnie i się nie ślizga
profilowane stylisko faktycznie ułatwia pracę
wygięcia blachy sztychu pod stopę wystarczające dla babskiej nogi, dla panów może być nieco mniej wygodne, ale z obuwiem o twardej podeszwie ma szansę również dać radę

Szpadel użyty do skopania na głębokość sztychu "rabatki" w tunelu oraz oskarpowania brzegu tejże pod obrzeże plastikowe.
Z oboma zadaniami sobie poradził.
Był również poręczny i wygodny do wynoszenia nadmiarowych grud gliny.

Szpadel oceniam na 5/5

>>> zapraszam do recenzowania swoich!

Lider7piorunów

@moll bardzo ładny szpadel. :slightly_smiling_face: Doceniam go od pierwszego zobaczenia i mam nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy i to nie był ostatni post o takim eleganckim szpadlu! xd

Fanatyk1piorunów

@moll Jakiś taki babski ten szpadel.

Pokaż więcej komentarzy (101)

Gruba ryba

w Filmy

8piorunów

Siema,
W dzisiejszym :popcorn: niebanalna opowieść. Zapraszam :slightly_smiling_face:
----------
Tytuł: The English Patient
Reżyseria: Anthony Minghella
Moja ocena: 4/5

We Włoszech, u schyłku II Wojny Światowej, pielęgniarka wojskowa opiekuje się człowiekiem, którego przez rozległe oparzenia nie można zidentyfikować, a który sam również nie pamięta swojego imienia ani kim był, w posiadaniu mając jedynie sfatygowany egzemplarz Dziejów Herodota. W trakcie rozwoju opowieści poznajemy jego historię oraz tragiczne losy, które doprowadziły go do tego miejsca.

Fantastyczny obraz, intrygujący i angażujący od pierwszych scen. Wielowymiarowa opowieść o tragicznej miłości, zdradzie, próbie odnalezienia swojej drogi w życiu, mierzenia się z samym sobą i swoją przeszłością. Jednocześnie śledzimy wątki dwóch głównych bohaterów, które wyraźnie rozdzielone są nie tylko płaszczyzną czasu, ale też miejsca, jednak są też w jakiś sposób połączone. Praktycznie wszyscy bohaterowie są skomplikowani, trudni do zaszufladkowania, pełni niuansów, sprzeczności, często trudno ich polubić, zwłaszcza główną postać Pacjenta. Jednak przedstawiona historia wciąga, ciężko się od niej oderwać i ostatecznie nie czuć współczucia dla jej uczestników. Świetnie zmontowany film, pełen smutnych zwrotów akcji, niełatwych decyzji, ale z przebijającą jak promienie słońca przez chmury nadzieją. Aktorsko w większości przypadków genialnie, wyróżnia się zwłaszcza Ralph Fiennes, który zagrał tu chyba rolę życia. Oglądałem to dzieło z dużym zaciekawieniem i zaangażowałem się w niego emocjonalnie, w żadnym momencie nie miałem odruchu patrzenia na zegarek, pomimo sporej jego długości. Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na niebanalną opowieść o miłości.

Wirtuoz

w Filmy

7piorunów



Slender Man [2018]

Grupa przyjaciółek postanawia dla zabawy przyzwać postać z miejskich legend - slender man'a. Rytuał okazuje się czym więcej niż zabawą, gdyż jedna z nich znika w tajemniczych okolicznościach.

Do bólu klasyczny horror z motywem "przyzwijmy sobie demona". Nastolatki wzywają demona, który później je zabija. Twórcy nie wysilili się aby wyjść choć o krok poza te ramy.

Można zamienić slander man'a na jakiegokolwiek innego potworka i film nie straciłby nic, a może nawet zyskał. Jak mając do dyspozycji tak ciekawą postać, można zrobić tak generyczny film? Postać która przez pewien czas była fenomenem internetowych creepy past, jest tutaj totalnie niewykorzystana.

Całość nakręcona jest poprawnie. Niestety na każdą klimatyczną scenę, mamy przynajmniej 2-3 totalnie idiotyczne, czy wręcz żenujące. Zmarnowanie ciekawej postaci.

3/10

Osobistość2piorunów

Jeden z bardziej gównianych filmów, jakie obejrzałem w całości xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Filmy

9piorunów

Siema,
Zapraszam na kaszankę w  :popcorn:
----------
Tytuł: Exodus: Gods and Kings
Reżyseria: Ridley Scott
Moja ocena: 2/5

Mojżesz, przybrany syn faraona, który gardzi zabobonami i przepowiedniami, musi zmierzyć się z tą, której jest głównym bohaterem. Czy zdoła udźwignąć ciężar odpowiedzialności, jaki na nim spoczywa?

Jasne, że tak. Historia, którą zna praktycznie każdy, była już ekranizowana wielokrotnie. Jak wyszło to Scottowi? Niestety słabo. Jest wiele elementów, które w ogóle nie grały w tym obrazie: dziwnie dobrana obsada, dialogi i poprowadzenie aktorów, których rezultatem były interakcje między postaciami rodem z sitcomu, oraz ich dziwaczne zachowania. Wiem, że w produkcję poszła kupa kasy i pracy, ale w ogóle tego nie czuć, nie czuć skali wydarzeń czy lokalizacji, ot, na ekranie pojawia się kolejne wygenerowane komputerowo miasto, dzieje się kolejna rzecz. Oprócz tego w mojej opinii kolorystyka jest męcząca i nieprzyjemna. I wreszcie największy zarzut: opowieść zwyczajnie nie wciąga, jest pozszywana na chama, szybko idąc od sceny do sceny, co przy 2h30 trwania filmu jest zwyczajnie wkurzające, nużące i nie pozwala widzowi poczuć więzi ani z bohaterami, ani z opowiadaną historią. Obraz, który powstał, uważam za zwyczajnie nieudany, zwłaszcza jeśli porównam go do Księcia Egiptu, który był ładny, ciekawy i angażujący. Polecam pasjonatom wszystkiego, co związane z Biblią oraz tym, którzy chcą bezpowrotnie zmarnować 150 minut swojego życia.

    

Osobistość2piorunów

Jeden plusik to scena kiedy sam tworzy Tablice

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Smartfony

13piorunów


Kiedyś obiecywałem, a przy okazji pisania recenzji profil to dokończę motorolę g54

1. Pierwsze wrażenia
Pudełko niby ekologiczne, mniejsza o to. W środku ładowarka, kabel, papierologia, etui i słuchawki! Szkło dostałem oddzielnie w gratisie to nie wliczam. Najbardziej zaskoczyły mnie słuchawki, są nawet dobre, coś jak te z starych nokii tylko trochę gorsze.
Odpalanie nawet szybkie, czysty android, przeklikiwanie szpiegowania, Google account, pominięcie Lenovo account i jedziemy

2. Personalizacja i warstwa zewnętrzna
Personalizacja przebiegła bardzo łatwo bo czysty android a jakże. Parę śmieci typu tiktok było ale poszło w niepamięć w ciągu kilku sekund. Motywy fajne ale mało rozmaite. Dzwonki bieda aż piszczy.

Obudowa fajna, nie taka z najwyższej półki ale za to plastikowa. Plastik jakości OK nic więcej. Jak dla mnie ciężar za lekki telefonu, ale po dołożeniu etui i szkła jest możliwy. Aparat nie wypukły, dwa obiektywy i flash. Przyciski dobrze pracują, skok jest OK. Czytnika linii papilarnych nie używam. Ma IP52 i gniazdo Jack 3,5.

3. Ekran i podzespoły
Ekran jest OK IPS, ma te 120 Hz, ustawiłem na automat. Czerń bieeeda, kąty widzenia ok. Responsywnosc dobra.
Procek średniej klasy. Mediatek 7020 8x2.2ghz. Daje radę i nic więcej.
8gb ram to w średniej klasie telefonu to podstawa moim zdaniem w obecnych czasach.
Pamięć 256gb to aż za nadto jak dla mnie, bo i tak mam kartę sd
O właśnie ma dual sima i wejście na SD.
5G jest, wifi te nowsze również
Teraz ma androida 14, aktualizacje dalsze niby mają być.

4. Ogólne wrażenia i podsumowanie
Jak dla mnie to zwykły telefon srednio-niskiej klasy. Zdjęć mało robię, ale w porównaniu do innych telefonów mam wrażenie, że są średnie. Nie ma tragedii, nie jest super. Bateria starcza na 2-3 dni przeglądania hejto i gry w zabytkowe gry na andka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Podsumowując jest to średni telefon, czyli super! W niczym nie jest słaby, w niczym nie jest mocny

Gruba ryba2piorunów

Ten czytnik palucha z tyłu to mogli na dole umieścić w nowszych modelach, żeby już w ogóle do niczego się nie nadawał.
Nie wiem jak w innych słuchawach, ale plastik w obudowach motoruwy łapie syf jak lep.
Tęsknię do konceptu obudów z alu, ale ostatnia alu motoruwa to była G5 i jej nowsze wydania

Co takiego wymaga aż 8GB ramu w telefonie, urządzeniu do dzwonienia i widłofonowania? (☉☉”)
Wszystkie usługi gogla aż tyle wpieprzają w zgredoidzie 14?

Inspirator1piorunów

testowane telefony i opinia z ich działania:
tani kartofel chińczyk - pielgrzymka do częstochowy, na kolanach z samobiczowaniem, chiński brat patrzy przez ramię
Hujawiem p10 i p30 lite - uważaj na baterię bo lubią puchnąć - można odinstalować fezjbuka, x, insta, chiński brat patrzy przez ramię
oppo reno 5 5g i oppo reno 7 5g - zabejiste telefoniki, na 5g bateria krótko trzyma, można wywalić fejsa i inne śmieci, fajny ekran i aparat, chiński brat patrzy przez ramię
obecnie S24 ultra- cud, miód i orzeszki: W SKRÓCIE aparaty foto i dodatkowe funkcje AI zrywają czapkę z głowy, warty każdej zapłaconej złotówki. A CO TO JEST GEJFON? (test porównawczy mi w sklepie pozwolili zrobić) TO TAKA WKRĘTARKA? 5g- bateria krótko trzyma, internet mi łapie przy nadajniku 800Mbps, operator więcej nie daje, nie można usunąć śmieciowych aplikacji fejs, insta, x, bracia z korei płd i USA patrzą przez ramię

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w F1

12piorunów


Witam, po długo oczekiwanej zapowiedzi, wstępna recenzja opon profil all weather! (Wzór opon całorocznych Continental)

1. Wyważenie
Wyważyły się lepiej niż radburgi. Max 35 na stronę

2. Pierwsze wrażenia
Opór toczenia wręcz absurdalny, głośność również absurdalna, ale o dziwo nie wyją
Ciśnienie 2.4 + ustawiona zbieżność

3. 1000 kilometrów
W śniegu nie testowane bo nie było, na mokrym bardzo dobrze się trzymają. Na suchym tak samo. Na zakrętach kleją się bardzo ładnie. Opór znacznie zmalał, tak samo głośność, acz dalej są powyżej normy. Hamowanie awaryjne w stosunku do zużytych kormoranów wypadło sporo lepiej (na suchej nawierzchni) prawdopodobnie jest to zasługa bardziej zimowego bieżnika.

4. Podsumowanie
Do radburgów nie będzie porównania testowego, gdyż były założone na innym samochodzie. Z obserwacji jednak widać, że profile są zrobione dużo lepiej i dokładniej. W dalszym ciągu największym minusem nalewek jest duży opór i głośność, który jednak zmniejsza się z przebytym przebiegiem. Opony dobrze się sprawdzają w ciepłych, mokrych i suchych porach roku. Na zimę trzeba poczekać. Guzów na razie nie wykryto.

Na koniec taka ankieta ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Jeśli brać opony nalewki to:

  • Krajowe!11%
  • Przynajmniej z kraju EU5%
  • Dla mnie liczy się tylko cena8%
  • Jednak wolę dopłacić do nowych oryginalnych65%
  • Jednak wolę nowe chińczyki10%

132 głosów

Autorytet1piorunów

Ja wczoraj kupiłem i dziś założyłem nowe kińczyki marki Trójkąt i są okrągłe xD Zimowe mam kińczyki trzeci sezon i bardzo zadowolon z nich jestem.

GURU1piorunów

@bartlomiej_rakowski najważniejsze że nie jeździsz na łysych albo więcej niż 10 letnich 😁

Autorytet1piorunów

@Okrupnik Ooo właśnie! A ile te nalewki kosztowały Cię jak można wiedzieć? Ja dałem 170 zł/szt. i opony są z połowy grudnia 2023.

GURU1piorunów

@bartlomiej_rakowski radburgi 110 złoty sztuka, a profile 150
Oczywiście obie marki na fakturę i gwarancję. Radburg 2 lata, Profil 5 lat

Gruba ryba3piorunów

Wolałbym chinczyki ale nowe.

GURU0piorunów

@dildo-vaggins miałem w Lanosie i oprócz niskich oporów i ciszy to była tragedia

Gruba ryba2piorunów

Ja mam raczej pozytywne doświadczenia z chińczykami letnimi, bo jeśli chodzi o zimowe to faktycznie zachowywały się jak letnie na śniegu. Obecnie wolę coś niższej klasy ale dobrego typu Dębica Frigo.

Autorytet2piorunów

@dildo-vaggins Ja mam złe wspomnienia z Debicą, ale to chyba Navigatory byli całoroczne xD To Hankook 4S używki byli dużo dużo lepsze.

GURU0piorunów

@dildo-vaggins frigo to klasyka, ogólnie Dębice to świetne opony, chińczyki miałem całoroczne (cebula motzno)

GURU1piorunów

@bartlomiej_rakowski navigatory, już kiedyś pisałem to zależy jaki model.
1 tragedia
2 uszły na upartego
3 świetne

Gruba ryba2piorunów

@Okrupnik @bartlomiej_rakowski mam w aucie miejskim żony Dębic3 Navigatory 3 i dosyć sporo jeżdżę tym autem i latałem nim sobie po śniegu.

I tak, jako całoroczne są to bardzo dobre opony, na śniegu przyczepność i przewidywalność praktycznie porównywalna do zimówek ze średniej półki. W deszczu ok. Na suchym miękko i trochę pływają, ale do przeżycia. Stawiałbym, że tak jak w przypadku innych opon całorocznych największym minusem jest zużycie oraz spadek przyczepności wraz z tym zużyciem, ale do auta, które robi niewiele kilometrów to świetny wybór.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Filmy

7piorunów

Siema,
Dziś w  :popcorn: film polecany ostatnio przez @SuperSzturmowiec w tym wpisie.
----------
Tytuł: This Boy's Life
Reżyseria: Michael Caton-Jones
Moja ocena: 3.5/5

Młody chłopak podróżuje wraz ze swoją matką, która próbując uciec od swoich problemów co chwila zmienia miejsce zamieszkania. Ich życie ma się jednak niebawem ustabilizować, gdy poznaje ona nowego partnera, czarującego mechanika samochodowego, i ostatecznie bierze z nim ślub. Pozory bywają jednak bardzo mylące, o czym wkrótce obydwoje się przekonują, gdy zamieszkują razem w jego rodzinnym domu leżącym w małej mieścinie.

Pod względem technicznym nie mam filmowi niczego do zarzucenia, ale też brak w nim jakichkolwiek niekonwencjonalnych zagrań wartych wspomnienia. Historia jest natomiast poprowadzona bardzo przyjemnie, nie dłuży się, praktycznie każda scena czemuś służy, czyli jest tak, jak być powinno. Młody DiCaprio gra świetnie, ale zdecydowanie najlepiej wypadają sceny z De Niro - atmosfera momentalnie gęstnieje, jest niemal nie do zniesienia. Jego postać jest antypatyczna do granic wytrzymałości, momentami sam czułem się atakowany. Poczucie zaszczucia, niesprawiedliwości, ale też niemocy towarzyszy nam przez większość filmu. Podobała mi się postać matki granej przez Ellen Barkin i trochę szkoda, że w połowie drugiego oraz w trzecim akcie zeszła na dalszy plan. Sam koniec filmu wraz z kulminacyjną sceną mającą dać widzowi swoiste katharsis mógł być bardziej rozbudowany, miałem wrażenie, że wydarzenia potoczyły się trochę za szybko. Mimo wszystko jestem zadowolony, że obejrzałem to dzieło. Polecam osobom lubiącym dramaty rodzinne. Film może być zbyt ciężki dla ofiar przemocy domowej (zwłaszcza ze strony rodziców/opiekunów).

   

Fanatyk2piorunów

@Piechur - dobry film ale osobom wrażliwym na krzywdę innych może być ciężko przez niego przebrnąć.

Gruba ryba2piorunów

@koszotorobur Oj, momentami było ciężko. Tym bardziej czapki z głów dla De Niro. Był dla mnie zupełnie nieprzewidywalny, trochę jak pitbull - wiesz, że w każdej chwili może ugryźć, ale nigdy nie masz pewności kiedy.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

Recenzja: Imperium

Książka "Imperium" autorstwa Conna Igguldena to druga część cyklu "Złoty wiek", w której to przenosimy się do czasów Grecji okresu klasycznego. Tym razem towarzyszyć będziemy Peryklesowi, genialnemu strategowi ateńskiemu i przywódcy politycznemu, który poprowadzi Ateny przeciwko Sparcie. Książka wydana została przez wydawnictwo REBIS.

Poprzednia część ("Lew") opowiadała o walce zjednoczonych miast greckich z perskim zagrożeniem, a uwaga autora skupiona była przede wszystkim na Kimonie - wybitnym ateńskim wodzu i polityku - który swoimi zwycięskimi bitwami na morzu umocnił pozycję Aten w regionie. "Imperium" to już okres powojenny, kiedy brak zewnętrznego zagrożenia powoduje nawarstwianie się kolejnych sporów i spięć pomiędzy miastami greckimi. Doprowadza to finalnie do zaangażowania się w konflikt Sparty i Aten, dwóch najpotężniejszych miast Grecji. Jak sam autor zaznacza w posłowiu, zrezygnował on z kompleksowego przedstawiania przyczyn wybuchu wojny peloponeskiej, mając na uwadze chęć utrzymania ciekawej fabuły i nie angażowania dużej liczby postaci. Autor sprowadził przyczyny wybuchu wojny de facto jedynie do waśni pomiędzy oboma miastami, co moim zdaniem, wiele osób zaznajomionych z historią antycznej Grecji może źle odebrać.

Perykles, jako wielki zwolennik demokracji, reformator, mąż stanu i przywódca Aten staje się główną postacią tomu. Chcąc skutecznie przeciwstawić się potędze lądowej Sparty, nakazuje budowę Długiego Muru, mającego chronić mieszkańców Aten przed Spartą oraz zapewnić ciągłość zaopatrzenia miasta od strony morza. Dla Sparty budowla jest nie do zaakceptowania, gdyż w tamtych czasach armie antyczne nie były w stanie skutecznie sforsować wysokich murów, a tego typu konstrukcja utrudniała Spartanom możliwość oddziaływania na miasto. Finalnie, wojna peloponeska po niemal 30 latach została przegrana przez Ateny.

Drugi tom liczy 400 stron treści; na końcu autor jak zawsze umieścił posłowie, które ma pomóc nam lepiej zrozumieć pomysł autor i przedstawioną fabułę. Osobiście zabrakło mi w tej części bardziej rozbudowanej akcji i umieszczenia polecanej/wykorzystanej przez pisarza literatury i źródeł.
Przechodząc do wydania - książka posiada ładną okładkę i mapkę poglądową antycznej Grecji na początkowych stronach, co bardzo pomaga w odnalezieniu się w akcji.

Podsumowując, druga część serii jest oczywiście warta polecenia. Autor w dalszym ciągu, w sposób bardzo ciekawy, opisuje nam kolejne trudne wydarzenia dla antycznej Grecji, która po odparciu perskiego ataku, teraz musi poradzić sobie z konfliktem wewnętrznym.

https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-imperium/

 
-----------------------------------------------------------------------------
Jeżeli podobają Ci się treści, jakie gromadzę na portalu oraz, którymi dzielę się na social media, wdzięczny będę za jakiekolwiek wsparcie: https://imperiumromanum.pl/dotacje/

Fanatyk

w Hydepark

9piorunów

Recenzja: Vandal Heaven

Książka „Vandal Heaven. Reinterpreting Post-Roman North Africa” autorstwa Simona Elliotta to pozycja poruszająca historię Wandalów, plemienia germańskiego, które swoją ekspansją przyczyniło się do osłabienia cesarstwa rzymskiego i finalnego jego upadku. Książka angielskojęzyczna wydana została przez wydawnictwo Pen and Sword Books.

Autorem książki jest wybitny historyk brytyjski, który jest twórcą licznych publikacji historycznych, zwłaszcza tych tyczących się historii Rzymu. Tym razem, autor skupia się na przedstawieniu ludu Wandalów, który najbardziej znane jest ze złupienia „Wiecznego Miasta” w 455 roku n.e. Właśnie to wydarzenie zbudowało wizerunek Wandalów, jako tych niszczących i niosących zgubę. W mowie codziennej używamy nawet słowa „wandalizm”, co ma podkreślić całkowite i nieuprawnione zniszczenie czegoś. Jak sam autor podkreśla, celem jego książki jest próba rehabilitacji opisywanego ludu germańskiego, które po długim marszu przez Galię, Hiszpanię i północną Afrykę osiedliło się na ziemiach antycznej Kartaginy, tworząc swego rodzaju imperium morskie i skutecznie działając na obszarze śródziemnomorskim.
Wandalowie podbijając ziemie obecnej Tunezji de facto po prostu zajęli miejsce rzymskich elit i podjęli współpracę z mieszkającymi tutaj Rzymianami czy Berberami. W ten sposób zachowano polityczne, gospodarcze i społeczne powiązania, a region mógł dalej się rozwijać.

Wandalowie w latach 439-530 rządzili Kartaginą, Mauretanią, Korsyką, Sardynią a nawet częścią Sycylii, stanowiąc istotą siłę na zachodnim Morzu Śródziemnym. Dopiero zwycięska kampania Belizariusza w 530 roku doprowadziła królestwo Wandalów do upadku.

Książka podzielona została na sześć rozdziałów. Pierwsze dwa skupiają się na omówieniu relacji rzymsko-barbarzyńskich. Kolejne rozdziały pozycji z kolei to przedstawienie pochodzenia omawianego ludu, opis migracji, podboje i upadek państwa. Autor, jak zawsze, nie pozostawia Czytelnika bez wstępu, swoich wniosków oraz przydatnej bibliografii dla ciekawych.

Podsumowując, książka jest jak najbardziej wartościową i przyjemną w czytaniu publikacją. Autor na ponad 150 stronach przedstawia w sposób wystarczający plemię Wandalów i de facto stara się poprawić wizerunek tego ludu w historii. Otrzymujemy fachową książkę, która posiada wiarygodne źródła, cytaty i odniesienia do literatury. Co więcej, na stronach znajdziemy także mapki poglądowe, pomagające lepiej zrozumieć omawiane wydarzenia. Gorąco polecam!

Recenzja: https://imperiumromanum.pl/recenzje/recenzja-vandal-heaven/
Gdzie kupić? https://amzn.to/3vrR5jS

 

GURU

w Motoryzacja

26piorunów

Okrupnik, czemu Niemca dorabiasz? Nie lepiej było kupić krajowe?
A otóż kupiłem je właśnie
Coo?!

Już niedługo na hejto! Recenzja POLSKIEJ produkcji i 100% polski kapitał opon znanej i lubianej firmy Profil!

Coming soon...

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Motoryzacja

21piorunów


Trzecia część recenzji opon radburg s500

Witam, przebieg opon trochę ponad 4000km, stan bieżnika uśredniony 8,5 mm
Prowadzą się jak zwykłe opony. Na mokrym dają radę, na śniegu dają radę a na suchym tu niespodzianka - dają radę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Głośność minimalnie się zmniejszyła, powyżej 100km/h robi się głośno
Widocznych uszkodzeń brak

Największą wadą wciąż pozostają duże opory toczenia

Podsumowując: kupiłbym drugi raz bez wąchania 😁

GURU1piorunów

@Okrupnik a jak wygląda awaryjne hamowanie na mokrym?

GURU0piorunów

@tomilidzons lepiej niż na navigatorach 1 i 2, podobnie jak na kormoranach all seasonach, trochę gorzej niż na navigatorach 3

Gruba ryba4piorunów

@Okrupnik Generalnie ja jestem zdania, że jak nie masz auta za pół bańki i 300 koni, nie zapierdalasz jak "Frogg" , "Zientarski" czy "Peretti", to najzwyklejsze opony w zupełności wystarczą.

Gruba ryba18piorunów

Wystarcza, dopóki nie trafi ci się kiedyś ta jedna sytuacja, że nie wystarczą ¯\\(ツ)

Fanatyk4piorunów

@Trismagist tak jakbyś stwierdził że nie potrzebujesz bezpiecznego samochodu z poduszkami powietrznymi bo stare Seicento też dowiezie na miejsce a ty jeździsz wolno to przecież nie będzie wypadku.

GURU0piorunów

@emdet tylko że Seicento ma airbagi

Gruba ryba1piorunów

@Okrupnik on podał dwa warunki:
1. Bezpieczny samochód
2. Z poduszkami powietrznymi

Seicento w porywach spełnia jeden z nich. W porywach, bo w standardzie był airbag tylko dla kierowcy.

Pokaż więcej komentarzy (22)

GURU

w Hydepark

19piorunów

Recenzja "Problemu trzech ciał" ALL IN ONE
Książka + druga książka "Ciemny las" + trzecia książka "Koniec śmierci" + serial, recenzja jak szampon z odżywką. Wszystko w jednym.

Trochę spoilerów poniżej.

Fabuła opowiada o ufokach którzy ostrzą sobie zęby na naszą planetę i chcą wpaść z wizytą żeby wszystkich wymordować. No chyba, że nie bo zdania co do ich intencji są podzielone.
W sumie to same ufoki nie wiedzą za bardzo co chcą bo jakoś strasznie się przy tym nie upierają.

Ogólnie pomysł fajny, ale ja pier*olę jakie wykonanie. Fabuła miejscami ciągnie się jak cierpienia młodego wertera. Nie wiesz czy prędzej w końcu skończy się absolutnie nieistotny dla fabuły spacer głównych bohaterów nad jeziorem wspominając jakieś zdarzenia z przeszłości czy Twoja cierpliwość.
Mnie się kończyła cierpliwość i przewijałem kartki tak długo do przodu aż trafiłem na coś związanego z fabułą główną. Tak szczerze to z 1/3 każdej książki przekartkowałem bo nie mogłem zdzierżyć jak autor mnie zaznajamia z bohaterami.
I uważam że nic nie straciłem.

Nie mogłem też zdzierżyć głównej bohaterki.
No jaka to jest tempa pi*da to aż ręce opadają. Dosłownie za każdym razem jak ma podjąć jakąś decyzję, w tym decyzję dotyczącą KAŻDEGO CZŁOWIEKA W UKŁADZIE SŁONECZNYM to robi to źle. Spektakularnie źle. I zawsze fartownie jakoś to się układa. Ale no ile można. W sumie na końcu to serio aż boli jak można mieć aż takiego farta.

Pomijając to, i pomijając wodolejstwo przez pierwszą połowę każdej książki to jako fabuła o wojnie z ufokami to nawet jest spoko. Końcówka każdej książki nawet zaskakuje i konkluzja całej wojny jest ZUPEŁNIE inna niż się spodziewasz. Pod tym względem 10/10

Czuć w książce że pisał to Chińczyk. Jak widzieliście jakiś chiński film i dialogi wydawały się "inne" no to tu jest to samo.
Przykład (chyba bez spoilerów), nie przepisuję, tak zapamiętałem:
[Tło: Bitwa w kosmosie, wszystko wszędzie wybucha.]
Osoba1: Kapralu, muszę raport nadać do dowództwa, mam über ważne dane o przeciwniku!
O2: No ja jestem tylko Kapralem, gdzie ja tam się z dowództwem połączę
O1: lol, i tak nieważne bo to dziwne co zarejestrowałem, pomyślą że żartuję
O2: przyjacielu, kiedy byliśmy 5 lat temu nad jeziorem łowić ryby i powiedziałeś, że piękny zachód słońca to od tamtej pory Ci wierzę we wszystko bo masz czyste serce
[Przypominam że wszystko na około ku*wa eksploduje]
O1: a Ty jesteś moim przyjacielem odkąd nalałeś mi herbaty z dynastii ming
O1: mój raport jest następujący:
[W tym momencie ich statek wybucha]

Ciężko to wytrzymać, ale jak dasz radę to według mnie warto.

Do do serialu:
Przewijałem tak jak książkę bo też nie dałem rady ciągiem oglądać xD
Tak samo drętwo jest jak w książce xD
Tylko grafika jest zrobiona i nie trzeba sobie wyobrażać. Sam serial to jakieś 1,5 książki z 3.

   

Fanatyk2piorunów

@entropy_ jestem po 2 z 3 więc nie czytałem zbyt dokładnie obawiając się spojlerów 😛 ale mi podeszło bardzo. To co można odebrać jako drewniany styl jest dla mnie jakąś miłą odmianą w sposobie narracji. Wciągnęło mnie niesamowicie.

Osobistość1piorunów

@entropy_ miałem to samo, też było przewijanie bo to momentami było takie czytanie jak by żuć kamienie.

Pokaż więcej komentarzy (21)